^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Niestety słaba gra przeciwko Barcelonie i Szachtarowi nie była przypadkiem. Athletic jest kompletnie bez formy i co najgorsze bez pomysłu na grę. Najlepiej było to widać właśnie w sobotę podczas przegranego pojedynku na San Mames z Granada. Porażka wprawdzie nikła bo zaledwie 0-1 po bramce Cordoby ale bardzo bolesna gdyż poniesiona z drużyna, która nic wielkiego nie grała i nastawiła się tylko i wyłącznie na kontrataki. Tak wiec po 4 kolejkach Los Leones maja tylko jedna wygrana i aż 3 porażki, co oznacza ze jest coraz mniejszy margines błędu (jeśli jest w ogóle jeszcze jakiś) aby liczyć na cokolwiek w tym sezonie.

 

Sam mecz można streścić w kilku zdaniach. Kibice zgromadzeni na San Mames oglądali nieustanne ataki Athletic oraz bardzo groźne kontry podopiecznych trenera Caparrosa, który doskonale ustawił swój zespół wystawiając w przodzie dwójkę bardzo szybkich napastników. Zapewne ta taktyka nie sprawdziłaby się gdyby nie proste błędy naszych pomocników, szczególnie Andera Iturraspe, który momentami zachowywał się jak nowicjusz a nie potencjalny kadrowicz La Furia Roja. To było chyba najsłabsze 45 minut Athletic we wszystkich meczach tego sezonu. Podopieczni trenera Valverde mieli właściwie tylko jedna akcje, która powinna zakończyć się golem ale świetne uderzenie głową Aduriza po centrze z lewego skrzydła jakimś cudem sparował do boku portero gości. Więcej niebezpieczeństwa pod bramka Roberto nie było bo wszystko czyścili świetnie ustawieni obrońcy Granady. Za to o wiele więcej okazji mieli napastnicy rywali. Błędy w środku pomocy zaowocowały sytuacjami Cordoby (trzy) i Successa. Jedna skonczyla się wybiciem na rzut rożny przez obrońców a druga doskonałą obrona Gorki. Niestety dla Basków nadeszła 39 minuta meczu i totalny kretynizm jakim popisał się Ander Iturraspe. Nasz defensywny pomocnik, będąc ostatnim obrońcą postanowił kiwać się z napastnikiem, którym był Cordoba. Skończyć to się mogło tylko w jeden sposób a mianowicie strata po której Meksykanin wykorzystując swoja szybkość popędził sam na bramkę Gorki i bez problemów pokonał naszego goalkeepera.

 

Drugie 45 minut przyniosło radykalna zmianę gry naszego zespolu. Trener Caparros cofnął swój zespół głębiej co w połączeniu z odważniejszą i przede wszystkim szybsza gra naszej drużyny przyniosło lepsze efekty. Wciąż jednak brakowało dwoch rzeczy a wiec ostatniego podania i skuteczności. Dobrym posunięciem naszego szkoleniowca było wpuszczenie Borjy Viguery, który w ataku wymieniał się pozycjami z Aduriziem i operował na całej szerokości boiska co właśnie zmusiło szkoleniowca Granady do zmiany taktyki. Kolejny dobrym posunięciem, które jeszcze bardziej rozruszało szeregi Basków było wejście Mikela Rico, który o wiele bardziej wspomagał atak niż Erik Moran. Niestety na początku tej części gry Granada mogła podwyższyć rezultat ale Cordoba dwukrotnie zmarnował dogodne sytuacje. W jednej z nich świetnym wyjściem popisał się Iraizoz zażegnując niebezpieczeństwo. Później okazje mieli już tylko podopieczni trenera Valverde. Strzał Muniaina zastopował Roberto. Efektowne uderzenie Aduriza wyszło na aut bramkowy. W polu karnym popychany padł Aduriz ale sędzia nie zdecydował się na wskazanie na „wapno”. Świetne uderzenie głową Mikela Rico po rzucie rożnym Viguery o centymetry minęło długi słupek bramki Roberto. Później portero gości świetnie przeniósł nad poprzeczka uderzenie Guillermo, który poradził sobie z Babinem i znalazł się w doskonalej okazji do zdobycia bramki. Napór Los Leones wzrósł jeszcze w samej koncowce ale po rzutami rożnymi nasza drużyna nic więcej nie wskórała.

 

Jak już wspomniałem był to słaby mecz naszej drużyny. Pierwsze 45 minut było chyba najsłabsze od czasu kiedy drużynę przejął Ernesto Valverde. Athletic miał tylko jedna okazje do zdobycia bramki. Druga polowa na szczęście była o wiele lepsza i gdyby Baskowie zagrali tak w pierwszych 45 minutach to być może dałoby się uniknąć porażki. Jednakże nie przesłania to całego obrazu gry Athletic, która była po prostu marna. W zasadzie jedynymi piłkarzami do których nie można się przyczepić byli Iker Muniain oraz Gorka Iraizoz z podstawowej jedenastki oraz Mikel Rico, który wszedł w drugiej połowie. Reszta zawodników zdecydowanie zawiodła, szczególnie mowa tutaj o Iturraspe, San Jose, Susaecie. Trudno winić za porażkę zawodników rezerwowych, którzy wystąpili w tym meczu ale w tym przypadku odpowiedzialność spoczywa na Ernesto Valverde, który kompletnie nie przygotował swoich podopiecznych do tego meczu. Poza tym wydaje się ze aż 6 zmian w stosunku do poprzedniego meczu to jednak trochę za dużo a piłkarze dotychczas rezerwowi z tego co widać raczej słabo znają założenia taktyczne. Najgorsze jednak jest to ze mimo coraz gorszej postawy drużyny Txingurri nie jest w stanie postawić prawidłowej diagnozy i cokolwiek zmienić co by poprawiło grę albo przynajmniej wskazało jakakolwiek alternatywę. Przykładowo w drugiej części sobotniego meczu wprowadzenie od początku Borjy Viguery znacznie rozruszało niemrawy atak a dołożenie do tego Guillermo spowodowało ze gra pod koniec meczu toczyła się niemal w całości w obrębie pola karnego Granady. Trochę niezrozumiale było tez wystawienie jako lewego środkowego obrońcę Mikela San Jose, który nigdy a tej pozycji nie grał. Tak samo jak Etxeita grający prawego środkowego obrońcę, który zawsze grał jako lewy stoper. Dziwne jest ze szkoleniowiec nie wie a jakich pozycjach grają jego stoperzy. Wystawianie z uporem godnym lepszej sprawy zawodników, którzy są w słabej formie tez mija się z celem. Markel Susaeta od początku sezonu gra po prostu słabo majac pojedyncze góra kilkuminutowe przebłyski swoich możliwości. Iturraspe od wyjazdu na kadrę gra coraz gorzej a ten jego kardynalny błąd przy bramce Cordoby jest na poziomie początkującego adepta piłki nożnej. Zresztą dziwne błędy w tym sezonie zdążają się niemal wszystkim piłkarzom Athletic i jakoś nie widać żeby były eliminowane, a wręcz przeciwnie jest coraz gorzej. Cóż grac trzeba jednak dalej i nie ma czasu na wspominanie przeszłości. Przed nami kolejna szansa na zdobycz punktowa a wiec mecz z Rayo na wyjeździe. Bez znaczącej poprawy postawy nie tylko pojedynczych piłkarzy ale i całego zespolu próżno szukać tam będzie zwycięstwa Athletic, szczególnie na podstawie tego co widzimy w rozgrywkach ligowych.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Etxeita, San Jose, Balenziaga – Erik Moran (50’ Mikel Rico), Iturraspe – Susaeta (76’ Guillermo), Unai Lopez (46’ Viguera), Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Granada: Roberto – Nyom, Babin, Murillo, Foulquier – Rochina (61’ Eddy), Hector Yuste, Fran Rico, Piti (66’ Juan Carlos) – Success, J.Cordoba (73’ Javi Marquez).

 

Trener: Joaquin Caparros

 

 

 

Wynik: 0 – 1

 

Bramka: 39’ J. Cordoba

 

Żółte kartki: Iraola, Aduriz – Nyom, Hector Yuste, Foulquier, Rochina

 

Posiadanie piłki: 64% - 36%

 

Strzały: 13 – 3

 

Strzały celne: 5 – 2

 

Rzuty rożne: 7 – 5

 

Spalone: 1 – 5

 

Interwencje bramkarzy: 1 – 5

 

Straty: 54 – 58

 

Piłki odzyskane: 35 – 35

 

Podania: 609 – 317

 

Faule: 14 – 20

 

Widzów: ok. 33 tys.

 

Sędzia: Teixeira Vitienes II jako główny oraz Lamsfus Bartolome i Garcia Fernandez na liniach. Cala trojka pochodzi z Kantabrii.

 

Przed nami piąta kolejka La Liga i spotkanie z Rayo Vallecano w Madrycie. Będzie to spotkanie dwoch sąsiadów w tabeli co nie przynosi zbytniej chluby ekipie Ernesto Valverde gdyż ambicje i możliwości Los Leones sięgają o wiele wyżej i jedyne co nie pozwala być w górnej połowie tabeli to aktualna forma zespolu a właściwie jej kompletny brak bo trudno to co prezentują na boisku piłkarze Basków nazwać forma. Zespół w dzielnicy Vallecas również nie imponuje dyspozycja ale to akurat normalne w przypadku tej ekipy, szczególnie na początku sezonu. Grają jednak widowiskowa piłkę, są ciągle w ataku, co na pewno podoba się kibicom. Los Leones tez będą musieli zaatakować i zagrać o pełną pule punktów po beznadziejnym początku rozgrywek tak wiec szykuje się nam naprawdę ciekawy mecz na Estadio Vallecas. Pierwszy gwizdek sędziego dzisiaj o godzinie 20.00.

 

Poprzednia kolejkę oba zespoły zakończyły porażkami. Ekipa Błyskawic nie sprostała drużynie Villarrealu na El Madrigal przegrywając 4-2. Trener Paco Jemez na pewno nie może być zadowolony z tego wyniku bo jego drużyna prowadzali 0-2 po bramkach Kakuty oraz Bueno. Niestety jeszcze przed przerwa Żółta Łódź Podwodna strzeliła bramkę kontaktowa autorstwa Espinosy a po przerwie kolejne dołożyli Musacchio oraz dwie Vietto. Athletic z kolei rozgrywał swoje spotkanie na San Mames gdzie sprawił bardzo niemiłą niespodziankę swoim fanom przegrywając 0-1 z Granada po golu Cordoby.

 

Sympatyczna drużyna z dzielnicy Vallecas w Madrycie jak co roku rozpoczyna rozgrywki ligowe na tym samym poziomie a wiec kiepsko. Powód prosty a wiec liczne zmiany kadrowe w zespole. W ciągu trzech ostatnich lat przez klub przewinęło się 47 zawodników a w tym sezonie drużyna ustanowiła swój rekord sprowadzając 17 piłkarzy do pierwszej drużyny, co przy 25 osobowej kadrze może przyprawić o zawrót głowy. W sumie od 2006 roku do klubu przyszło w sumie 101 piłkarzy a ilu odeszło to zapewne nawet trudno zliczyć. Można tylko współczuć trenerowi Paco Jemezowi, który co roku wchodząc do szatni zastaje w niej prawie same nowe twarze. Nie przeszkadza to jednak drużynie należeć do jednej z najatrakcyjniejszych ekip w La Liga, która gra niezwykle widowiskowo, szybko i bardzo ofensywnie. Co sezon Błyskawice bija rekordy straconych bramek ale na szczęście nie przeszkadza im to w skutecznej walce o utrzymanie. Zapewne gdyby nie spore długi klubu, które na szczęście regularnie się zmniejszają to Rayo mogłoby powalczyć o górną polowe tabeli bo trzeba przyznać ze Paco Jemez doskonale wykonuje swoja prace. Jest to tez jeden z nielicznych trenerów w La Liga, który ma bezpieczna posadę w zasadzie bez względu na to jakie wyniki osiąga jego drużyna. Władze klubowe i tak patrzą na finał sezonu i jak drużyna ma za plecami jeszcze minimum 3 zespoły w tabeli to wszystko jest w porządku. Tak wiec szkoleniowiec może się spokojnie koncentrować na swojej pracy i zgrywaniu zespolu. Bo właśnie na tym głównie polega jego zadanie przez długi okres pierwszej części sezonu gdzie Piraci testują ustawienie i często dostają baty by wystartować do niesamowitej walki o utrzymanie w dalszej części rozgrywek i zakończyć je szczęśliwym utrzymaniem. Jest to tez jedna z nielicznych ekip w La Liga, której kibicują niemal wszyscy fani pozostałych zespołów. Powód? Oglądanie ich spotkań to gwarancja emocji, wielu bramek i naprawdę świetnej piłki. I nie ma znaczenia rywal czy wynik bo nawet przegrywając wysoko z Realem Madryt czy tez Barcelona chłopcy Paco Jemeza chcą za wszelka cenę zdobyć bramkę nie dbając przy tym zbytnio o zabezpieczenie własnej bramki. Wysokie wyniki w ich meczach nie dziwią a ponieważ bramki są kwintesencja piłki nożnej i lubią je oglądać kibice tak wiec można się spodziewać ciekawych spotkań, szczególnie na Estadio Vallecas. Trener Paco Jemez poza zgrywaniem zespolu, tradycyjnie musi sobie poradzić z kolejna bolączka zespolu a wiec dziurawa jak ser szwajcarski (albo i jeszcze bardziej) defensywa. O ile włodarzom klubu starcza fantazji na sprowadzanie ciekawych zawodników do ataku to już o wiele gorzej jest z tym jeśli chodzi o tyły, gdzie podstawa jest stabilizacja i wzajemne zrozumienie się piłkarzy. Z zeszłego roku w tej formacji pozostali tylko Ze Castro oraz Tito czyli stoper oraz boczny obrońca. Pozostali piłkarze to świeże nabytki jeszcze nie zgrane z zespołem a dla niektórych z nich jest to pierwszy kontakt z La Liga. Jest to zdecydowanie najsłabsza formacja zespolu. O wiele lepiej jest w drugiej linii i ataku. Drużyna może liczyć na bardzo doświadczonego Trashorrasa i Raula Baene oraz świetnych techników w osobach Lassa oraz Bueno. Udało się tez pozyskać utalentowanego Pozuelo ze Swansea na zasadzie wolnego transferu wypożyczyć Leo Baptistao z Atletico Madryt oraz Aquino z Villarreal. Siła ofensywna wiec jest całkiem spora i Rayo zdecydowanie ma kim postraszyć chyba każdą defensywę w La Liga. Jednak jak już wspominałem problem jest w tyłach o dopóki władze nie ustabilizują sytuacji kadrowej w tej formacji to Rayo mimo potencjału co najmniej na środek tabeli dalej będzie się bilo o utrzymanie. Oby nie razem z Athletic bo forma naszego zespolu wcale nie jest lepsza niż naszych dzisiejszych rywali. Trener Paco Jemez uznał ze nie będzie ustalał listy powołanych na dzisiejszy mecz i wybierze skład z całej kadry. Jedynymi kontuzjowanymi zawodnikami jest bramkarz Cobeno oraz stoper Amaya, tak wiec z 25 osobowej kadry pozostaje mu jeszcze 23 piłkarzy. Nie wiadomo w jakiej dyspozycji są Lass oraz Abdoulaye Ba, którzy narzekali na urazy. Wydaje się ze trener Jemez powtórzy skład z meczu z Villarreale, który całkiem przyzwoicie spisał się w tym pojedynku. W bramce powinien stanąć Alvarez. W obronie raczej pewne są pozycje Tito oraz Insuy na bokach. Jeśli zajdą roszady to raczej na środku defensywy, gdzie Morcillo z Ze Castro popełnili trochę błędów. Problem w tym ze szkoleniowiec nie ma zbytnich alternatyw bo Amaya jest kontuzjowany a forma Abdoulaye jest niewiadoma. Raczej nie zmieni się środek pomocy gdzie zagrają Baena oraz Trashorras, którzy będą za plecami wysuniętego Bueno. Do roszad może dojść na skrzydłach gdyż wrócą Aquino oraz Pereira, którzy nie mogli wystąpić z Żółtą Łodzią Podwodna ze względu na klauzule w umowach wypożyczenia. Całość powinien dopełnić Leo Baptistao, który może zagrać na skrzydle lub na środku ataku zmieniając się z Pereira.

 

W Athletic po porażce z Granada nie ma najlepszych nastrojów. Wprawdzie Valverde stara się robić dobra minę do zlej gry i broni swoich podopiecznych ale gołym okiem widać u trenera zdenerwowanie kiepskimi występami w ostatnich meczach i zgubieniem gdzieś naprawdę bardzo dobrej dyspozycji z sierpnia. Trudno znaleźć przyczyny tego stanu rzeczy. Na pewno zawodzą liderzy zespolu z poprzedniego sezonu jak Iturraspe, który spokojnie może sobie przypisać stratę 3 oczek w ostatnim meczu. Zespół gra tez nierównomiernie bo po beznadziejnej pierwszej części spotkania z Granada, drugie 45 minut wyglądało już całkiem przyzwoicie choć i tak pozostawiało wiele do życzenia. Inna sprawa to przekombinowanie ze składem przez samego szkoleniowca bo rotacje są potrzebne ale nie od razu ponad polowa składu tak jak miało to miejsce w sobotni wieczór. Tak wiec z 3 oczkami w 12 spotkaniach Los Leones przystępują do dzisiejszego spotkania. Można powiedzieć ze nasi piłkarze maja nóź na gardle i zwycięstwo jest koniecznością żeby mieć choć cień szansy na walkę o cokolwiek w tym sezonie. Wątpliwe jest by trener zdecydował się wpuszczenie zmienników i raczej wyjdzie najsilniejsza jedenastka. Do zdrowia wrócił już Laporte, który nie mógł wystąpić w Granada z powodu kontuzji a teraz dostał zielone światło od lekarzy. Tak wiec możemy spodziewać się najsilniejszego środka defensywy właśnie z Francuzem oraz Carlosem Gurpegim. Txingurri miał nadzieje również na wyzdrowienie Ibaia Gomeza, co pozwoliłoby na obsadzenie lewej flanki i przerzucenie Ikera na prawa zamiast Markela Susaety, który gra po prostu tragicznie. Niestety nasz lewoskrzydłowy nie zdążył na czas i trenera będzie musiał trochę zmienić swoje plany. Dodatkowo problemem staja się kontuzje. Ostatnich treningów nie ukończyli Bustinza oraz Kike Sola, którzy musieli wcześniej udać się do szatni i we wtorkowych zajęciach zamkniętych dla publiczności już nie uczestniczyli. Wprawdzie nie są to pierwszoplanowi piłkarze w kadrze ale zwiększają rywalizacje w zespole która tez jest potrzebna żeby podnosić formę. Ostatecznie trener Valverde zabrał do Madrytu 19 piłkarzy a wiec:

Bramkarze: Herrerin, Iraizoz,

Obrońcy: Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga

Pomocnicy: Erik Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi,

Napastnicy: Toquero, Munian, Viguera, Guillermo, Aduriz.

W związku z kiepskimi występami w ostatnich meczach raczej trudno się spodziewać innej jedenastki niż ta na dzień dzisiejszy najsilniejsza a wiec Iraizoz na bramce, De Marcos, Gurpegi, Laporte i Baleziaga w obronie, Mikel Rico i Iturraspe na pozycji pivota oraz kwartet ofensywny w osobach Susaety, Benata, Muniaina oraz Aduriza.

 

Ciężko wskazać faworyta tego spotkania. Oba zespoły są w tak kiepskiej formie ze wynik może paść dosłownie każdy. Rayo będzie miało za sobą swoja publiczność oraz naprawdę niezłą sile ofensywna, która napędziła sporo strachu drużynie Villarrealu. Sporym minusem jest słabiutka obrona i jeśli Athletic trafi jako pierwszy do siatki rywali to Baskowie mogą wywieźć pełną pule punktów gdyż akurat defensywa to spory atut naszego zespolu, szczególnie w najsilniejszym zestawieniu. Athletic dotychczas bardzo dobrze radził sobie na boisku w Vallecas. W 10 ostatnich meczach ligowych na wyjeździe przegrał tylko jeden raz i to dość dawno bo w 2002 roku kiedy to na bramki Urrutii oraz Ezquerro drużyna Błyskawic odpowiedziała aż czterema trafieniami. Poza ta jedna porażką Los Leones odnieśli 5 zwycięstw oraz cztery razy dzielili się punktami. W sumie a boisku Rayo zespoły potykały się 15 razy i w spotkaniach tych jest idealny remis po 5 zwycięstw każdej ze stron oraz 5 remisów. Miejmy nadzieje ze dzisiaj nasi zawodnicy zgarnął pełną pule punktów.

 

Przewidywane składy:

Rayo: Alvarez – Tito, Ze Castro, Abdoulaye Ba, Insua – Baena, Trashorras – Aquino, Bueno, Pereira – Leo Baptistao.

Trener: Paco Jemez

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, Benat, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 24.09.2014, godz. 20.00

Miejsce: Madryt, Estadio Vallecas (poj. 15,5 tys.)

Sędzia: Melero Lopez.

 

 

Po emocjach związanych z Liga Mistrzów czas wrócić do ligowej rzeczywistości, która będzie nam towarzyszyła przez najbliższy tydzień. W przeciągu  8 dni Athletic rozegra 3 spotkania z rywalami na których obowiązkiem jest zdobyć komplet oczek. Na pewno nie będą to łatwe spotkania ale przy potencjale Los Leones i grze na poziomie na jaki spokojnie ich stać nie powinno być problemu z wygranymi. Na pierwszy ogień idzie nowa drużyna Joaquina Caparrosa a wiec Granada CF. Nie jest to rywal z wysokiej polki ale na pewno grający solidny futbol i potrafiący walczyć w każdym meczu wiec czeka nas ciekawy pojedynek gdyż Baskowie po prostu muszą zdobyć komplet oczek. Początek spotkania o godzinie 18.00.

 

Poprzednia kolejka nie była zbyt udana dla obydwu zespołów. Nasi dzisiejsi rywale zaledwie bezbramkowo zremisowali na swoim stadionie z Villarrealem. Gorzej spisali się Los Leones, którzy z wyjazdu na Nou Camp w Barcelonie nie przywieźli ani jednego punktu przegrywając 0-2 po trafieniach Neymara. Gdyby nie gra podopiecznych trenera Valverde można by ten wynik jeszcze przełknąć ale ze była po prostu bardzo słaba i to na tle dość słabej Barcelony to trudno się z nim trochę pogodzić. Po trzech kolejkach ligowych Granada wyprzedza o punkt Athletic zajmując 6 miejsce a gospodarze dopiero 13.

 

Klub z ostatniej stolicy Maurów a Półwyspie Iberyjskim należy do najzdrowszych finansowo w całej La Liga. Wprawdzie wielu pieniędzy nie ma i transfery jeśli są to głównie bezgotówkowe ale za to dług jest u nich minimalny a piłkarze mogą liczyć na całkiem przyzwoite kontrakty płatne zawsze w terminie. Do tego dochodzi przyjemny stadion Los Carmenes oraz piękne miasto. W pierwszy sezonie po powrocie do Primera Division klubowy obiekt był wypełniony po brzegi fanami spragnionymi piłki na najwyższym poziomie. W ostatnim sezonie jak również w obecnym trochę ta fascynacja opadła i jest już o wiele łatwiej znaleźć wolne miejsca na stadionie. Niestety wszystko przez wyniki drużyny, które z roku na rok są coraz słabsze i drużyna desperacko walczy o utrzymanie się w hiszpańskiej elicie piłkarskiej. Fanom już zdecydowanie nie wystarczy minimalizm klubowych decydentów ani coroczne rewolucje kadrowe gdzie piłkarze hurtowo odchodzi i przychodzą. Trudno się identyfikować z takim zespołem. Przykładowo w tym sezonie przyszło 31 zawodników a odeszło 27. Oczywiście część z nich powróciła z wypożyczeń do macierzystych klubów, części z nich właścicielem była Granada i po powrocie do Andaluzji zostali odesłani gdzie indziej albo zwolnieni z kontraktów. I tak jest mniej więcej co roku i jakoś udaje się przetrwać tyle ze nie o to chodzi fanom. Tym razem jednak może być o wiele gorzej bo drużyna straciła wielu wartościowych zawodników, których nie zastąpiono piłkarzami o równoważnych umiejętnościach. Trochę to dziwne bo na Sigueirze, Brahimim, Allanie i Brayanie Angulo klub zarobił  21 mln euro a wydal ok. 5 mln na zawodników dość anonimowych. Zresztą pozostałe transfery z klubu tez trudno zrozumieć bo pozbyto się Diego Buonanotte, Dani Beniteza, Hassana Yebdy i Belkalema a wiec zawodników o naprawdę dobrych umiejętnościach jak a Granade. W zamian sprowadzono piłkarzy o których cokolwiek powiedzieć jest naprawdę trudno. No może co nieco wiadomo o Ihonie Cordoba, który zagrał kilka ciekawych spotkań w Espanyolu jak również anonimowy nie jest Javi Marquez, który po odejściu z Los Pericos wciąż nie może odzyskać dawnej formy a kiedyś ocierał się nawet o reprezentacje La Furia Roja. Pozostali zawodnicy to tzw. „no name’y”. I co ciekawe nawet taka polityka kadrowa nie zmniejsza oczekiwań władz klubu, które sięgają górnej polowy tabeli La Liga. To niby ma zagwarantować nowy trener zespolu Joaquin Caparros, który po perturbacjach z Levante gdzie już był bliski podpisania kontraktu ale w ostatniej chwili szefostwo Granotes wystawiło go do wiatru, podpisał dwuletnia umowę z ekipa z Andaluzji. Jest to tez powrót szkoleniowca w rodzinne okolice bo sam pochodzi z Utrery pod Sewilla. Pytanie tylko ile trener wytrzyma na swoim stanowisku bo niecierpliwe szefostwo klubu może długo nie wytrzymać. A jak wiadomo z doświadczenia w Athletic Caparros potrzebuje czasu oraz bezgranicznego wsparcia zarządu by mógł osiągać jakiekolwiek wyniki. To naprawdę dobry trener dla solidnych zespołów ligowych środka tabeli i bardzo dziwne jest ze władze Lewante tak łatwo się go pozbyły. Tyle ze bez odpowiednich zawodników nikt nic nie zdziała a niestety w Granadzie poza El Arabim trudno szukać kogoś wybitnego a Marokańczyk w dzisiejszym meczu nie zagra z powodu kontuzji. Wprawdzie Andaluzyjczyk ma jeszcze kilku solidnych zawodników ale do gry trzeba przynajmniej dobra pierwsza jedenastkę a na dzień dzisiejszy w Granadzie jej nie ma bo większość solidnych piłkarzy jakich ma w kadrze jest daleko od formy a pozostałych jak na razie trudno uznać za wartościowych na poziomie La Liga. Do tego wniosku doszedł nawet Caparros, który woli wystawiać w ataku zaledwie 18-letniego, kompletnie nieopierzonego Nigeryjczyka Isaaca Successa z drużyny rezerw niż doświadczonego Rikiego i młodego ale mającego za sobą grę w La Liga Cordobe. I wydaje się ze młodziutki Nigeryjczyk rozpocznie dzisiejszy mecz w pierwszym składzie obok Ortuno. Dwójkę napastników wspierać powinni Piti na prawym skrzydle oraz Rochina na lewym. Pomoc w środku uzupełnią Iturra oraz Fran Rico. Czteroosobowy blok obronny powinni stworzyć Nyom na prawej stronie, cofnięty z lewego skrzydła do tylu Juan Carlos oraz dwójka stoperów w osobach Murillo i Babina. Na bramce powinien stanąć doświadczony Roberto Fernandez.

 

Baskowie po remisie z Szachtarem w środowym meczu Ligi Mistrzów nie mieli zbyt dużo czasu do przygotowania się do dzisiejszego spotkania. Ledwie dwa treningi musiały wystarczyć trenerowi Valverde na przestawienie zespolu z jednego rywala na drugiego. A niestety jest co przestawiać bo dość niespodziewanie drużynę dopadły kontuzje i to w najmniej odpowiednim momencie. Txingurri szykował na sobotni mecz niewielkie rotacje w składzie, których być może będzie musiał zaniechać bowiem kontuzji w meczu pucharowym doznali Aketxe oraz Ibai Gomez. Wprawdzie nasz skrzydłowy na sile mógłby zagrać w dzisiejszym spotkaniu ale ponieważ to nie jego pierwszy uraz przeciążeniowy w tym sezonie tak wiec będzie musiał odpocząć. Aketxe był próbowany na pozycji rozgrywającego gdzie trener wciąż szuka alternatyw. Benat wprawdzie nie gra źle ale zdecydowanie za mało dynamicznie i jest dość bierny w pressingu. Próbowany był Unai Lopez i trzy dni temu Ager ale ta ostatnia próba zakończyła się fiaskiem ze względu na uraz, który wyklucza piłkarza z gry do listopada. Tak wiec na placu boju o pozycje ofensywnego pomocnika pozostał Benat oraz Unai Lopez i niewykluczone ze właśnie tego drugiego zobaczymy dzisiaj w podstawowym składzie. Jakby tego było mało na wczorajszych zajęciach, zamkniętych dla publiczności uraz mięśnia zasygnalizował Aymeric Laporte. Wprawdzie badania wykluczyły poważny uraz ale i tym razem Txingurri wolał nie ryzykować i dać odpocząć swojemu najlepszemu obrońcy. Tak wiec na środku defensywy będzie wymuszona rotacja i najprawdopodobniej zobaczymy w składzie Mikela San Jose. Oto jak wygląda lista powołanych na dzisiejszy mecz:

 

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

 

Obrońcy: San Jose, Bustinza, Iraola, Etxeita, Balenziaga

 

Pomocnicy: Erik Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Unai Lopez,

 

Napastnicy: Toquero, Muniain, Aduriz, Viguera, Guillermo.

 

Nowością są powołania dla Toquero i młodego Bustinzy. Poza lista z przyczyn technicznych znaleźli się Kike Sola oraz Aurtenetxe. Na razie można się spodziewać dwoch zmian w składzie a wiec San Jose za Laporte oraz ktoś na skrzydło za Ibaia Lopeza. Być może będzie to Viguera albo nawet Toquero, Możliwe ze na prawej flance biegać będzie Guillermo, który mocno aspiruje do pierwszego składu i wobec beznadziejnej formy Susaety może być ciekawa alternatywa. W grę wchodzi oczywiście wspomniana przeze mnie zmiana Unaia Lopeza za Benata. Reszta składu raczej pozostanie bez zmian.

 

Faworytem dzisiejszego meczu jest Athletic. Baskowie są bardzo mocni na swoim stadionie o czym przekonało się Levante w ostatnich dniach sierpnia. Granada również niezbyt dobrze wspomina swoje wyprawy na San Mames gdzie w ubiegłym sezonie przegrała aż 4-0. Również trener Caparros nie ma dobrych wspomnień z San Mames jeśli chodzi o mecze w barwach innych zespołów. W 9 spotkaniach Andaluzyjczyk tylko 3 razy wracał do domu z tarcza i było to dość dawno bo jeszcze za czasów gdy prowadzil Seville i później Deportivo. Będzie to tez jedyny członek ekipy przyjezdnej, który zostanie powitany na La Catedral z największym szacunkiem i prawdziwa kibicowska miłością. Bo San Mames kocha sympatycznego Andaluzyjczyka tak samo jak Caparros kocha Athletic i który wielokrotnie powtarzał w wywiadach ze zawsze najciężej psychicznie jest mu nastawić się na mecz na La Catedral przeciwko „jego” Athletikowi. Legenda w Kraju Basków obrosła już postawa Caparrosa w jednej z telewizyjnych audycji podsumowującej kolejkę La Liga gdzie na wypowiedz prowadzącego dziennikarza o „klubie Bilbao” z miejsca zareagował ze nie ma takiego klubu i nigdy nie istniał bo jest tylko Athletic Club czym wprawił w dość spore zakłopotanie dziennikarza. Trudno nie lubić Caparrosa i bardzo pozytywnie nie wspominać jego okresu w drużynie Los Leones gdzie zostały położone fundamenty pod dzisiejsza postawę i sukcesy klubu, które w pewnej części można mu przypisać. Miejmy nadzieje ze nasz zespół zagra dzisiaj dobre zawody i pokona drużynę Granady, jednak będzie to jedno z tych nielicznych spotkań w La Liga w których fani na La Catedral w bardzo niewielkim stopniu będą się cieszyć z ewentualnej wygranej i nie sprawi im ona tak wielkiej satysfakcji.

 

Przewidywane składy:

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, San Jose, Balenziaga – Iturraspe, Mikel Rico – Susaeta, Unai Lopez, Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Granada: Roberto – Juan Carlos, Murillo, Babin, Nyom – Rochina, Fran Rico, Iturra, Piti – Success, Ortuno.

 

Trener: Joaquin Caparros

 

Data: 20.09.2014 godz. 18.00

 

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

 

Sedzia: Teixeira Vitienes II

 

UEFA dokonała wyboru miast gospodarzy Mistrzostw Europy 2020. Turniej ten będzie rozgrywany w nowej formule a wiec na stadionach niemal całej Europy. W tym celu wybrano 13 miast gospodarzy, którzy będą gościć drużyny finalistów.

 

 

W czwartek w siedzibie UEFA dokonano losowania spośród 19 obiektów. Wśród wybranych znalazła się nowa La Catedral, która, jak poinformował sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino będzie gościła cztery mecze turnieju. Trzy będą dotyczyły rozgrywek grupowych oraz jeden fazy pucharowej. Na pewno na San Mames dwa spotkania rozegra reprezentacja Hiszpanii, dla której będzie to powrót po ponad 50 latach nieobecności. Ostatni mecz w tym regionie La Furia Roja rozegrała 31 maja 1967 roku z reprezentacja Turcji, która pokonała po bramkach Gento oraz Grosso. W sumie kadra Hiszpanii rozegrała 6 spotkań na San Mames i nigdy nie przegrała. Dla San Mames będzie to tez drugi turniej rangi mistrzowskiej. Pierwszy miał miejsce w 1982 roku, kiedy stary stadion przeszedł swoja ostatnia renowacje przed zburzeniem w zeszłym roku.

 

Poza Bilbao UEFA wybrała również Londyn gdzie odbędą się półfinały oraz finał oraz Monachium, Baku, Sankt Petersburg, Rzym (ćwierćfinały), Kopenhagę, Bukareszt, Amsterdam, Dublin, Budapeszt, Bruksele oraz Glasgow. Odrzucone zostały oferty Sofii, Skopje, Mińska, Jerozolimy, Sztokholmu oraz Cardiff. Bilbao było jedynym kandydatem Hiszpanii jako stadion gospodarz tej imprezy.

 

Władze Kraju Basków oraz Bilbao już wyraziły zadowolenie z powodu wyboru widząc z tym nie tylko szanse na zarobek ale przede wszystkim prestiż oraz długofalową promocje regionu. Władze miasta już zapowiedziały ze zgłoszą kandydaturę Bilbao jako gospodarze finału Ligi Europy w 2017 roku co miałoby być próbą generalna przed turniejem w 2020 roku. Jako jeden z obiektów treningowych drużyn grających w Bilbao wybrano stadion Las Llanas, obiekt Sestao River.

 

Dość blado wypadła inauguracja nowego San Mames w rozgrywkach europejskich. Athletic zremisował bezbramkowo z Szachtarem Donieck i zdobył pierwszy punkt. Na pewno oczekiwania były o wiele większe ale tez trzeba zauważyć ze Los Leones zmierzyli się z naprawdę silna drużyną, doskonale poukładaną taktycznie, świetnie zgrana. Ten mecz pokazał tez jak wielka różnica jest pomiędzy rozgrywkami Ligi Europejskiej, z której doświadczenia ma wielu zawodników Athletic a Liga Mistrzów, która rządzi się swoimi prawami i jej poziom jest o wiele wiele wyższy, co właśnie pokazała drużyna z Doniecka.

 

Oba zespoły rozpoczęły to spotkanie bardzo spokojnie nie chcąc już na początku stracić bramkę, która mogłaby być decydująca o zdobyciu punktów. I tak się mogło stać za sprawa Los Leones, którzy mieli idealna sytuacje by otworzyć wynik tego pojedynku. W 3 minucie meczu na prawej flance znalazł się Ibai, wygrał pojedynek z obrońcą i podał w pole karne do Benata, który przedłużył na długi słupek do kompletnie nieobstawionego Mikela Rico. Naszemu środkowego pomocnikowi wystarczyło tylko trafić w światło bramki byśmy mogli się cieszyć z gola ale niestety źle przymierzył i zamiast w siatce futbolówka poleciała w bandy reklamowe. Szachtar odpowiedział uderzeniem z dystansu Stepanenki, z którym na raty poradził sobie Gorka. W 17 minucie meczu ponownie świetnie spisał się Iraizoz, który sparował na rzut rożny bardzo kąśliwe i niebezpieczne dośrodkowanie Costy. Później niemal do końca pierwszej polowy meczu przewagę mieli gospodarze. W 28 minucie z rzutu wolnego uderzał Ibai ale piłka otarła się o słupek i trafiła w boczna siatkę. Dwa świetne podania na wolne pole dostał Aduriz ale najpierw uprzedził go bramkarz a później przegrał walkę bark w bark z obrońcą rywali i futbolówka trafiła do portero gości. Dwie świetne akcje przeprowadził Iker Muniain ale za każdym razem piłka nie dotarła do kolegów z drużyny najpierw wpadając w ręce bramkarza a później futbolówkę wybili doskonale ustawieni obrońcy. W samej koncowce jeszcze raz zaatakowali goście ale dośrodkowanie Costy przeszło przez cala strefę bramkowa i żaden z rywali nie zdołał przeciąć podania dobrze asekurowanego przez obrońców. To byłoby na tyle jeśli chodzi o pierwsza polowe meczu.

 

Druga część spotkania rozpoczęła się dość niemrawo. W 49 minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Benata strzelał Laporte ale wprost w ręce Pyatova. Później z boiska wiało nuda. Oba zespoły starały się atakować ale robiły to jakoś bez większego przekonania, skupiając się bardziej na tym by nie stracić bramki. Po stronie Athletic wszystkie akcje rywali czyścił Laporte a z drugiej strony piłki wpadały idealnie w ręce Pyatova. W 67 minucie meczu doskonale zza pola karnego uderzył Costa ale Gorka nie dal się zaskoczyć parując piłkę na rzut rożny. Athletic odpowiedział świetną oskrzydlającą akcja Susaety, który zacentrowal w pole karne ale i tym razem doskonale zachował się Pyatov odważnie przecinając lot piłki i tym samym uprzedzając szarżujących Aduriza oraz Muniaina przed strzeleniem gola. W 74 minucie meczu lewa strona zaatakował Muniain ale niestety w polu karnym świetnie zachował się obrońca gości powstrzymując naszego napastnika. Chwile później strzał zza pola karnego oddal Ibai ale za słaby i wprost w ręce Pyatova. Po tej akcji można powiedzieć ze mecz się zakończył. Podopieczni trenera Lucescu zadowoleni ze zdobytego punktu cofnęli się do obrony a Baskowie nie mieli kompletnie ochoty na atakowanie również zadowalając się remisem. Sędzia po 5 minutach doliczonego czasu gry zakończył to w sumie bezbarwne spotkanie, w którym zespoły bardziej chciały nie przegrać meczu niż go wygrać.

 

Nie był to najlepszy mecz Los Leones. O ile w pierwszej czesi jeszcze jakoś to wyglądało to w drugiej gra po prostu była słaba. Co najgorsze nasz zespół grał momentami kompletnie bezmyślnie. Skrzydłowi zamiast dośrodkowywać w okolice 7 – 8 metra gdzie wbiegali Aduriz z Mikelem Rico, z uporem godnym lepszej sprawy wrzucali futbolówkę na 5 metr wprost w ręce Pyatova. Jedynym piłkarzami zasługującymi na wyróżnienie w naszym zespole są Mikel Rico oraz bezbłędny Gorka Iraizoz. Defensywny pomocnik wykonał kawał świetnej roboty w środku pola, biegał od pola karnego do pola karnego. Często włączał się w akcje ofensywne będąc „fałszywym” napastnikiem wchodzącym z drugiej linii, dzięki czemu Aduriz nie był osamotniony w ataku i centry o ile byłyby posłane precyzyjnie i z odrobina pomysłu to miały naprawdę spora szanse powodzenia i mogły zakończyć się bramkami. Najlepszym wyznacznikiem zaangażowania naszego pomocnika niech będzie statystyka przebiegniętych kilometrów. Rico pokonał prawie 13 tys. metrów, grubo ponad kilometr więcej niż drugi w tej klasyfikacji w zespole Athletic – Mikel Balenziaga. Były pomocnik Granady był również liderem w tej rundzie Ligi Mistrzów pod względem pokonanego dystansu. Za nim uplasowali się Cesc Fabregas oraz Aleksandr Volodko. Niestety jego wysiłek zaprzepaścili grający jak trampkarze nasi skrzydłowi oraz rozgrywający. Pozostali piłkarze naszej drużyny zagrali co najwyżej przeciętnie albo nawet słabo. Widać było po Szachtarze ze jest o wiele bardziej doświadczoną drużyną jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, szczególnie Ligę Mistrzów. Doskonale rozumieli się na boisku, grali bardzo dynamicznie. Jednak byli jak najbardziej do ogrania. Szkoda ze się nie udało no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma wiec i ten punkt, mimo sporego niedosytu, należy szanować. Za dwa tygodnie Athletic zmierzy się z BATE w Borysowie i miejmy nadzieje ze uda się wygrać z zespołem, który FC Porto rozbiło u siebie aż 6-0. Niestety mecz z drużyną z Doniecka nie obyło się bez strat. Kontuzji doznał Ager Aketxe, który debiutował w pierwszym zespole zmieniając Ikera Muniaina. Nasz rozgrywający złamał drugi palec w stopie co oznacza przerwę w grze, co najmniej do listopada. Przeciążenia mięśnia  w prawej nodze doznał również Ibai Gomez i jego występ z Granada stoi pod sporym znakiem zapytania.

 

Statystyka meczu:

 

Sklady:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Muniain (74’ Aketxe), Benat (64’ Susaeta), Ibai – Aduriz (77’ Guillermo).

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Szachtar: Pyatov – Srna, Rakitskiy, Kucher, Azevedo – Stepanenko, Fernando (73’ Fred) – Douglas Costa, Taison (80’ Marlos), Alex Teixeira – Luiz Adriano (89’ Gladkiy).

 

Trener: Mircea Lucescu

 

Wynik: 0 – 0

 

Zolte kartki: Iturraspe, Aduriz, Susaeta – Kucher, Srna, Taison

 

Posiadanie piłki: 44% - 56%

 

Strzały: 10 – 7

 

Strzały celne: 3 – 3

 

Interwencje bramkarzy: 4 - 13

 

Rzuty rożne: 4 – 6

 

Spalone: 1 – 3

 

Faule: 12 – 14

 

Podania: 352 – 420

 

Podania celne: 295 - 373

 

Widzów: ok. 48 tys.

 

Sędzia: Anastasios Sidiropoulos jako główny oraz Damianos Efthymiadis i Polychronis Kostaras na liniach. Wszyscy pochodzą z Greccji.

 

Ostatni/poprzedni mecz

Następne spotkanie

Levante   - Athletic

-:-

 Data: 12.07.2020 godz.: 17.00

Stadion: Ciutat de Valencia

Sędzia: Alberola Rojas

Poprzedni mecz

Athletic - Sevilla

1:2

 Data: 09.07.2020 godz. 22.00

Stadion: San Mames

Sędzia: Medie Jimenez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 11 months, 3 weeks ago
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United