^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.

UEFA dokonała wyboru miast gospodarzy Mistrzostw Europy 2020. Turniej ten będzie rozgrywany w nowej formule a wiec na stadionach niemal całej Europy. W tym celu wybrano 13 miast gospodarzy, którzy będą gościć drużyny finalistów.

 

 

W czwartek w siedzibie UEFA dokonano losowania spośród 19 obiektów. Wśród wybranych znalazła się nowa La Catedral, która, jak poinformował sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino będzie gościła cztery mecze turnieju. Trzy będą dotyczyły rozgrywek grupowych oraz jeden fazy pucharowej. Na pewno na San Mames dwa spotkania rozegra reprezentacja Hiszpanii, dla której będzie to powrót po ponad 50 latach nieobecności. Ostatni mecz w tym regionie La Furia Roja rozegrała 31 maja 1967 roku z reprezentacja Turcji, która pokonała po bramkach Gento oraz Grosso. W sumie kadra Hiszpanii rozegrała 6 spotkań na San Mames i nigdy nie przegrała. Dla San Mames będzie to tez drugi turniej rangi mistrzowskiej. Pierwszy miał miejsce w 1982 roku, kiedy stary stadion przeszedł swoja ostatnia renowacje przed zburzeniem w zeszłym roku.

 

Poza Bilbao UEFA wybrała również Londyn gdzie odbędą się półfinały oraz finał oraz Monachium, Baku, Sankt Petersburg, Rzym (ćwierćfinały), Kopenhagę, Bukareszt, Amsterdam, Dublin, Budapeszt, Bruksele oraz Glasgow. Odrzucone zostały oferty Sofii, Skopje, Mińska, Jerozolimy, Sztokholmu oraz Cardiff. Bilbao było jedynym kandydatem Hiszpanii jako stadion gospodarz tej imprezy.

 

Władze Kraju Basków oraz Bilbao już wyraziły zadowolenie z powodu wyboru widząc z tym nie tylko szanse na zarobek ale przede wszystkim prestiż oraz długofalową promocje regionu. Władze miasta już zapowiedziały ze zgłoszą kandydaturę Bilbao jako gospodarze finału Ligi Europy w 2017 roku co miałoby być próbą generalna przed turniejem w 2020 roku. Jako jeden z obiektów treningowych drużyn grających w Bilbao wybrano stadion Las Llanas, obiekt Sestao River.

 

Dość blado wypadła inauguracja nowego San Mames w rozgrywkach europejskich. Athletic zremisował bezbramkowo z Szachtarem Donieck i zdobył pierwszy punkt. Na pewno oczekiwania były o wiele większe ale tez trzeba zauważyć ze Los Leones zmierzyli się z naprawdę silna drużyną, doskonale poukładaną taktycznie, świetnie zgrana. Ten mecz pokazał tez jak wielka różnica jest pomiędzy rozgrywkami Ligi Europejskiej, z której doświadczenia ma wielu zawodników Athletic a Liga Mistrzów, która rządzi się swoimi prawami i jej poziom jest o wiele wiele wyższy, co właśnie pokazała drużyna z Doniecka.

 

Oba zespoły rozpoczęły to spotkanie bardzo spokojnie nie chcąc już na początku stracić bramkę, która mogłaby być decydująca o zdobyciu punktów. I tak się mogło stać za sprawa Los Leones, którzy mieli idealna sytuacje by otworzyć wynik tego pojedynku. W 3 minucie meczu na prawej flance znalazł się Ibai, wygrał pojedynek z obrońcą i podał w pole karne do Benata, który przedłużył na długi słupek do kompletnie nieobstawionego Mikela Rico. Naszemu środkowego pomocnikowi wystarczyło tylko trafić w światło bramki byśmy mogli się cieszyć z gola ale niestety źle przymierzył i zamiast w siatce futbolówka poleciała w bandy reklamowe. Szachtar odpowiedział uderzeniem z dystansu Stepanenki, z którym na raty poradził sobie Gorka. W 17 minucie meczu ponownie świetnie spisał się Iraizoz, który sparował na rzut rożny bardzo kąśliwe i niebezpieczne dośrodkowanie Costy. Później niemal do końca pierwszej polowy meczu przewagę mieli gospodarze. W 28 minucie z rzutu wolnego uderzał Ibai ale piłka otarła się o słupek i trafiła w boczna siatkę. Dwa świetne podania na wolne pole dostał Aduriz ale najpierw uprzedził go bramkarz a później przegrał walkę bark w bark z obrońcą rywali i futbolówka trafiła do portero gości. Dwie świetne akcje przeprowadził Iker Muniain ale za każdym razem piłka nie dotarła do kolegów z drużyny najpierw wpadając w ręce bramkarza a później futbolówkę wybili doskonale ustawieni obrońcy. W samej koncowce jeszcze raz zaatakowali goście ale dośrodkowanie Costy przeszło przez cala strefę bramkowa i żaden z rywali nie zdołał przeciąć podania dobrze asekurowanego przez obrońców. To byłoby na tyle jeśli chodzi o pierwsza polowe meczu.

 

Druga część spotkania rozpoczęła się dość niemrawo. W 49 minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Benata strzelał Laporte ale wprost w ręce Pyatova. Później z boiska wiało nuda. Oba zespoły starały się atakować ale robiły to jakoś bez większego przekonania, skupiając się bardziej na tym by nie stracić bramki. Po stronie Athletic wszystkie akcje rywali czyścił Laporte a z drugiej strony piłki wpadały idealnie w ręce Pyatova. W 67 minucie meczu doskonale zza pola karnego uderzył Costa ale Gorka nie dal się zaskoczyć parując piłkę na rzut rożny. Athletic odpowiedział świetną oskrzydlającą akcja Susaety, który zacentrowal w pole karne ale i tym razem doskonale zachował się Pyatov odważnie przecinając lot piłki i tym samym uprzedzając szarżujących Aduriza oraz Muniaina przed strzeleniem gola. W 74 minucie meczu lewa strona zaatakował Muniain ale niestety w polu karnym świetnie zachował się obrońca gości powstrzymując naszego napastnika. Chwile później strzał zza pola karnego oddal Ibai ale za słaby i wprost w ręce Pyatova. Po tej akcji można powiedzieć ze mecz się zakończył. Podopieczni trenera Lucescu zadowoleni ze zdobytego punktu cofnęli się do obrony a Baskowie nie mieli kompletnie ochoty na atakowanie również zadowalając się remisem. Sędzia po 5 minutach doliczonego czasu gry zakończył to w sumie bezbarwne spotkanie, w którym zespoły bardziej chciały nie przegrać meczu niż go wygrać.

 

Nie był to najlepszy mecz Los Leones. O ile w pierwszej czesi jeszcze jakoś to wyglądało to w drugiej gra po prostu była słaba. Co najgorsze nasz zespół grał momentami kompletnie bezmyślnie. Skrzydłowi zamiast dośrodkowywać w okolice 7 – 8 metra gdzie wbiegali Aduriz z Mikelem Rico, z uporem godnym lepszej sprawy wrzucali futbolówkę na 5 metr wprost w ręce Pyatova. Jedynym piłkarzami zasługującymi na wyróżnienie w naszym zespole są Mikel Rico oraz bezbłędny Gorka Iraizoz. Defensywny pomocnik wykonał kawał świetnej roboty w środku pola, biegał od pola karnego do pola karnego. Często włączał się w akcje ofensywne będąc „fałszywym” napastnikiem wchodzącym z drugiej linii, dzięki czemu Aduriz nie był osamotniony w ataku i centry o ile byłyby posłane precyzyjnie i z odrobina pomysłu to miały naprawdę spora szanse powodzenia i mogły zakończyć się bramkami. Najlepszym wyznacznikiem zaangażowania naszego pomocnika niech będzie statystyka przebiegniętych kilometrów. Rico pokonał prawie 13 tys. metrów, grubo ponad kilometr więcej niż drugi w tej klasyfikacji w zespole Athletic – Mikel Balenziaga. Były pomocnik Granady był również liderem w tej rundzie Ligi Mistrzów pod względem pokonanego dystansu. Za nim uplasowali się Cesc Fabregas oraz Aleksandr Volodko. Niestety jego wysiłek zaprzepaścili grający jak trampkarze nasi skrzydłowi oraz rozgrywający. Pozostali piłkarze naszej drużyny zagrali co najwyżej przeciętnie albo nawet słabo. Widać było po Szachtarze ze jest o wiele bardziej doświadczoną drużyną jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, szczególnie Ligę Mistrzów. Doskonale rozumieli się na boisku, grali bardzo dynamicznie. Jednak byli jak najbardziej do ogrania. Szkoda ze się nie udało no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma wiec i ten punkt, mimo sporego niedosytu, należy szanować. Za dwa tygodnie Athletic zmierzy się z BATE w Borysowie i miejmy nadzieje ze uda się wygrać z zespołem, który FC Porto rozbiło u siebie aż 6-0. Niestety mecz z drużyną z Doniecka nie obyło się bez strat. Kontuzji doznał Ager Aketxe, który debiutował w pierwszym zespole zmieniając Ikera Muniaina. Nasz rozgrywający złamał drugi palec w stopie co oznacza przerwę w grze, co najmniej do listopada. Przeciążenia mięśnia  w prawej nodze doznał również Ibai Gomez i jego występ z Granada stoi pod sporym znakiem zapytania.

 

Statystyka meczu:

 

Sklady:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Muniain (74’ Aketxe), Benat (64’ Susaeta), Ibai – Aduriz (77’ Guillermo).

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Szachtar: Pyatov – Srna, Rakitskiy, Kucher, Azevedo – Stepanenko, Fernando (73’ Fred) – Douglas Costa, Taison (80’ Marlos), Alex Teixeira – Luiz Adriano (89’ Gladkiy).

 

Trener: Mircea Lucescu

 

Wynik: 0 – 0

 

Zolte kartki: Iturraspe, Aduriz, Susaeta – Kucher, Srna, Taison

 

Posiadanie piłki: 44% - 56%

 

Strzały: 10 – 7

 

Strzały celne: 3 – 3

 

Interwencje bramkarzy: 4 - 13

 

Rzuty rożne: 4 – 6

 

Spalone: 1 – 3

 

Faule: 12 – 14

 

Podania: 352 – 420

 

Podania celne: 295 - 373

 

Widzów: ok. 48 tys.

 

Sędzia: Anastasios Sidiropoulos jako główny oraz Damianos Efthymiadis i Polychronis Kostaras na liniach. Wszyscy pochodzą z Greccji.

 

Sezon zaczyna nabierać tempa. Przed nami najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe na świecie a wiec elitarna Liga Mistrzów, skupiająca najlepsze i największe kluby na kuli ziemskiej. Po 16 latach ponownie zawitał do nich Athletic Bilbao i dzisiaj dostanie szanse by swój powrót okrasić dobra gra i przede wszystkim zdobyczą punktowa wszak Los Leones będą gospodarzem meczu na San Mames. Jednak rywalem będzie Szachtar a wiec zespół nie tyle co silny ale bardzo niewygodny i na pewno zdeterminowany by osiągnąć na starcie dobry rezultat. Mecz może być kluczowy dla zajęcia dobrej pozycji w grupie gdzie poza Athletic grają jeszcze wspomniany Szachtar, FC Porto oraz wyraźny outsider wśród całej czwórki a wiec BATE Borysów. Patrząc na sile zespołów rywalizacja o awans powinna rozstrzygnąć się pomiędzy ekipami z Ukrainy, Portugalii oraz Kraju Basków. Kibice Athletic są gotowi o czym najlepiej świadczyły potężne kolejki pod La Catedral. Miejmy nadzieje ze gotowi są również nasi piłkarze i zafundują nam w środowy wieczór niesamowite emocje, wspaniałą grę i radość ze zwycięstwa. Pierwszy gwizdek arbitra tego pojedynku Pana Anastasiosa Sidiropoulosa już o godzinie 20.45.

 

Szachtar Donieck to najbardziej utytułowany zespół ukraińskiej Wyższej Ligi. Wprawdzie początki klubu sięgają roku 1936 kiedy powstał jako „Stachanowiec” Donieck to można zaryzykować stwierdzenie ze drużyna z wschodniej Ukrainy to nowy produkt na europejskiej i krajowej mapie naszych sąsiadów. Zapewne do dzisiaj mało kto by cokolwiek wiedział o Szachtarze gdyby nie rok 1995 i październikowy zamach bombowy w okolicach stadionu w którym zginął Akhat Bragin, prezydent klubu. Władze przejął ukraiński oligarcha, Rinat Akhmetov, potentat w branży metalowej, konstrukcyjnej i medialnej, zatrudniający ok. 300 tys. ludzi w regionie donieckim, którego majątek jest szacowany na ponad 12 miliardów dolarów. Akhmetov, z pochodzenia Tatar jest postacią bardzo kontrowersyjna gdyż wielokrotnie był posądzany o przywództwo we wschodnio ukraińskich strukturach mafijnych ale ostatecznie nic nigdy mu nie udowodniono. Przez samych Ukraińców jest uważany za wpierającego Rosje i jej dążenia do przyłączenia Donbasu ale kategorycznie tego zaprzeczał a w obecnym konflikcie opowiedział się zdecydowanie przeciwko konfliktowi i oderwaniu tych terenów od Ukrainy. No ale zostawmy politykę i wróćmy do sportu. Wymuszona zmiana na stanowisku szefa klubu spowodowała potężny zastrzyk gotówki i inwestycje w klub ze stolicy górniczego regionu. Akhmetowowi kilka lat zajęło przełamanie dominacji Dynama Kijów, które mocno opierało się w walce z napędzanym potężnymi pieniędzmi Szachtarem. Wszystko dzięki niesamowitemu geniuszowi trenerskiemu ówczesnego opiekuna zespolu ze stolicy a wiec Valeriya Lobanovskiego. Dopiero gdy ten zaniemógł w sezonie 2001/2002 i w rezultacie zmarł Szachtar zdobył swój pierwszy tytuł mistrza kraju. Od tego czasu klub zdobył jeszcze 8 tytułów mistrzowskich w tym 5 kolejnych w ostatnich 5 latach. Od sezonu 2001/2002 nie zszedł poniżej drugiego miejsca a do trofeów dołożył w sumie 9 Pucharów, 6 Superpucharow Ukrainy oraz triumf w ostatnim PUEFA w 2009 roku po pokonaniu w dogrywce 2-1 Werderu Brema. Ostatnie sukcesy drużyna z Doniecka zawdzięcza już nie tylko potężnym inwestycjom finansowym co trenerowi Mircei Lucescu, który prowadzi zespół od maja 2004 roku. Akhmetov stworzył świetną maszynę piłkarską do której już w zasadzie nie musi dokładać gdyż klub regularnie gra w Lidze Mistrzów, ma fantastyczne obiekty piłkarskie, potężny ponad 50 tys. stadion oraz świetny skauting dzięki któremu sprowadza utalentowanych piłkarzy za niewielkie pieniądze a sprzedaje za naprawdę spore czego najlepszym przykładem jest ostatni transfer do Borussi Dortmund Ormianina Henrikha Mkhitaryana za 25 mln euro którego kupiono z Metalurga Doniec za ok. 7,5 mln dolarow a wcześniej Tymoshchuka do Zenita (15 mln euro) i Dmytro Chygrynskiego do Barcelony (25 mln euro). W kolejce czeka kilku kolejnych piłkarzy, szczególnie narodowości brazylijskiej gdyż w Doniecku jest ich całkiem pokaźna kolonia - aż 13 spośród 28 osobowej kadry. Zresztą od kiedy rumuński trener przejął zespół to Szachtar zaczął sprowadzać dużą ilość piłkarzy z Kraju Kawy, szczególnie młodych by później można na nich było zarobić. Ale nie to było najważniejsze. Lucescu ujawnił ze prawdziwym powodem była chęć poprawienia techniki zawodników miejscowych, która z małymi wyjątkami była dość toporna. Taka mieszaka wypaliła doskonale czego najlepszym dowodem są wspomniane przez mnie sukcesy klubu. Miało to tez spory wpływ na rozwój miejscowej szkółki piłkarskiej, która już dawno przebiła słynną kijowska kuźnię talentów stworzona przez Lobanowskiego. Patrząc na skład Górników widać ze szkoleniowiec ma jasny plan na zespół. Obrona to głównie miejscowi piłkarze na czele ze świetnym Rakitskim oraz bardzo solidnym Srna. Pomoc i atak to głównie Brazylijczycy a wiec polot, technika i odrobina szaleństwa. Na razie na polu ligowym sprawdza się to doskonale bo drużyna z Doniecka w 6 meczach odniosła komplet zwycięstw strzelając 15 bramek i tracąc tylko jedna. Tyle ze co innego drużyny z Ukrainy gdzie jedynym rywalem Szachtara jest Dynamo a co innego rozgrywki kontynentalne gdzie poziom jest o wiele wyższy tak samo jak umiejętności zawodników drużyn przeciwnych. No ale morale zespołu po udanym początku sezonu jest naprawdę wysokie i wydaje się ze kłopoty jakie mieli w trakcie letnich przygotowań maja już za sobą. A jakie one były? Oczywiście związane z konfliktem zbrojnym na Ukrainie i malej rebelii do jakiej doszło po meczu sparingowym z Lyonem gdzie 6 południowoamerykańskich zawodników odmówiło powrotu do Kijowa gdzie przebywa, trenuje i gra na co dzień Szachtar. Powodem miały być obawy o własne zdrowie i życie, które jeszcze bardziej nasiliły się po zestrzeleniu samolotu Malaysian Airlines. Ostatecznie po negocjacjach pięciu Brazylijczyków zdecydowało się na powrót a jedyny Argentyńczyk w drużynie Facundo Ferreyra trafił na wypożyczenie do Newcastle. Teraz wydaje się ze wszystko co złe drużyna ma za sobą co pokazują wyniki sportowe. Kontuzji tez nie ma i trener Lucescu mógł skorzystać z pełnej kadry. Do Bilbao poza drużyną młodzieżową, która pokonala w dniu dzisiejszym młodzieżowców Athletic 0-2, pojechało w sumie 20 piłkarzy tj.:

Bramkarze: Pyatov, Kanibolotsky

Obrońcy: Kryvtsov, Shevchuk, Kucher, Rakitskiy, Srna, Azevedo, Ordets

Pomocnicy: Ilsinho, Douglas Costa, Fred, Stepanenko, Fernando, Taison, Alex Teixeira, Marlos, Bernard,

Napastnicy: Hladkyi, Luis Adriano.

Najgroźniejszymi piłkarzami Szachtara jest ofensywny kwartet Brazylijczyków – Alex Teixeira, Taison, Douglas Costa oraz na szpicy bardzo szybki Luiz Adriano. Zapewne ich możemy się spodziewać od początku meczu na pozycjach ofensywnych. Ubezpieczać ich będzie dwójka pivotow w osobach Ilsinho oraz Stepanenko. W czteroosobowym bloku obronnym ważną role pełni dwójka bardzo ofensywnych bocznych defensorów – Srna i Azevedo. Parę stoperów powinni stworzyć Sevchuk oraz Rakitskiy. Na bramce stanie zapewne Kanibolotskiy.

 

Baskowie, po meczu z Barcelona nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek. Już w niedziele drużyna zebrała się na porannym treningu gdzie Txigurri podzielił zawodników na dwie grupy. Pierwsza z nich, złożona z piłkarzy grających w sobotę, miała lżejszy trening natomiast pozostali zaliczyli pełną jednostkę treningowa. Zespołowi mocno dostało się od trenera Valverde, który wprawdzie na pomeczowej konferencji prasowej bronił swoich podopiecznych, wskazując na to ze Barcelona jest o wiele lepszym zespołem a jeden Neymar jest warty więcej niż roczny budżet klubu z Bilbao. Dziennikarze dotarli jednak do informacji, ze Txingurri w szatni po meczu i przed niedzielnym treningiem nie pozostawił na swoich podopiecznych suchej nitki za to co zaprezentowali na murawie Nou Camp. Nie wpłynęło to na szczęście a świetną atmosferę w zespole bo piłkarze dobrze zdawali sobie sprawę z tego co zaprezentowali na Nou Camp i ze nie miało to nic wspólnego z ich obietnicami przed meczem. Tym razem będą mieli okazje do zatarcie złego wrażenie i pokazania się fanom. A Ci będą wymagający bo przez dzisiejszym spotkaniem pod San Mames kolejki osiągnęły chyba rekordowa długość a bilety rozchodziły się błyskawicznie tak wiec możemy spodziewać się na trybunach kompletu fanów Los Leones. Piłkarze bardzo solidnie przygotowywali się do dzisiejszego meczu. Obyło się bez szumnych zapowiedzi i wywiadów a dominowała koncentracja i ciężki trening. Zespolu nie ominęły jednak kłopoty zdrowotne. Wprawdzie do zajęć wrócił Guillermo ale po meczu z Barca na ból w kolanie narzekał Carlos Gurpegi i jego udział w dzisiejszym meczu stoi pod sporym znakiem zapytania. Wprawdzie nasz kapitan znalazł się wśród powołanych ale być może nie wystąpi i w jego miejsce wejdzie Mikel San Jose. Lista piłkarzy na dzisiejszy mecz obejmuje w sumie 20 nazwisk i prezentuje się następująco:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

Obrońcy: Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga

Pomocnicy: Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Aketxe, Unai Lopez,

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Guillermo.

Trener zrezygnował z Toquero, Kike Soli, Aurtenetxe, Viguery oraz Bustinzy. Zanim Txingurri wpisze piłkarzy do meczowego protokółu będzie musiał zrezygnować jeszcze z dwoch nazwisk. Zapewne będą to Moran oraz Aketxe. Trochę dziwią powyższe powołania bo na ostatnich treningach o wiele lepiej prezentowali się np. Kike Sola, który wraz z Adurizem prześcigali się w ilości bramek w gierkach kontrolnych. To samo można powiedzieć o Viguerze, który prezentuje się o wiele lepiej od Susaety i mógłby być ciekawa alternatywa dla naszego prawoskrzydłowego. Valverde zapowiedział kilka zmian w podstawowej jedenastce w stosunku do meczu z Barcelona ale nie chciał wyjawić szczegółów. Dziennikarze spekulują ze mogą one dotyczyć pozycji środkowego, prawego obrońcy i skrzydłowego gdzie mieliby wystąpić odpowiednio wspomniany San Jose a poza tym Iraola oraz Ibai Gomez. Txingurri nie ukrywał również ze ma w perspektywie mecz z Granada, który odbędzie się w najbliższą sobotę i dwa spotkania w tak krótkim okresie nie da się rozegrać w tym samym zestawieniu osobowym.

Nie ma faworyta tego pojedynku. Byłby nim zespół Los Leones, gdyby nie słaba postawa w meczu przeciwko Barcelonie po której ciężko cokolwiek powiedzieć o formie drużyny. Szachtar to bardzo silny zespół i kto wie czy nie faworyt naszej grupy. Trener Lucescu dysponuje bardzo zrównoważonym i doświadczonym składem, praktycznie niezmienionym w stosunku do poprzedniego sezonu, dodatkowo wzmocnionym świetnym początkiem sezonu w którym jeszcze nie przegrali ani jednego meczu, odnosząc komplet zwycięstw. Za Baskami przemawia przede wszystkim ich własny stadion na którym poległo już sporo o wiele lepszych drużyn niż Ukraińcy. Szczególnie dobry rezultat maja Los Leones w rozgrywkach kontynentalnych gdzie w ostatnich 15 spotkaniach na swoim stadionie przegrali tylko raz odnosząc osiem zwycięstw. Podopieczni trenera Valverde wychodząc na murawę powinni tez pamiętać o laniu jakie sprawili piłkarze Lucescu rok temu naszym sąsiadom z San Sebastian gdzie wygrali a Anoeta 0-2 a na Donbas Arenie wręcz zmiażdżyli Txuri-Urdin aplikując im 4 bramki nie tracąc żadnej. Zemsta ze strony naszej drużyny mile widziana i miejmy nadzieje ze nasi pupile podejdą do tego spotkania z należytą powaga i koncentracja a są w stanie zainaugurować tegoroczna Ligę Mistrzów z 3 punktami na koncie.

Przewidywane składy:

Athletic: Iraizoz  - Iraola, San Jose, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Ibai, Benat, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

Szachtar: Kanibolotskiy – Azevedo, Sevchuk, Rakitskiy, Srna – Stepanenko, Ilsinho – Costa, Taison, Alex Teixeira – Luiz Adriano

Trener: Mircea Lucescu

 

Data: 17.09.2014, godz. 20.45

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

Sędzia: Anastasios Sidiropoulos

 

Z dużej chmury mały deszcz, tak można w skrócie nazwać sobotnie zawody pomiędzy Barcelona a Athletic. Goście byli rywalem Blaugrany tylko przez pierwsze 45 minut meczu a im dalej trwał pojedynek tym większą przewagę posiadała drużyna Luisa Enrique. Ostatecznie w 78 i 83 minucie meczu opór Basków został przełamany i Neymar trafiał do siatki po podaniach Leo Messiego. Szkoda tego spotkania bo drużyna Barcelony nie była w najwyższej formie i można ja było pokonać. Niestety Los Leones okazali się jeszcze słabsi i przedmeczowe odważne wypowiedzi okazały się zwykłym biciem piany bez pokrycia w tym co widzieliśmy na boisku. Mecz ten trochę przypominał spotkanie z Malaga gdzie nasi piłkarze myślami byli już przy rewanżu z Napoli. Tym razem wydaje się ze drużyna trenera Valverde również szybowała gdzieś w okolicach San Mames przy środowym pojedynku z Szachtarem Donieck. Jeśli uda się pojutrze zgarnąć 3 oczka to pewnie sobotni pojedynek i słabe zaangażowanie w nim pójdzie w niepamięć u fanów Athletic.

 

Cały mecz przebiegał pod dyktando Katalończyków. O wiele lepiej dysponowany zespół gospodarzy raz po raz zagrażał bramce Iraizoza ale był wyjątkowo nieskuteczny. Sam Munir, który pokrzepiony powołaniem do kadry trenera Del Bosque, mógł strzelić co najmniej dwie bramki w pierwszych 45 minutach ale piłka po jego uderzeniach albo lądowała na aucie albo skuteczna interwencja popisywał się Gorka Iraizoz. Inna sprawa ze napastnikowi Barcy brakuje doświadczenia bo kilka świetnych akcji po prostu spartolił podejmując beznadziejne decyzje i futbolówka padała łupem obrońców. Również Pedro mógł się wpisać na listę strzelców ale po raz kolejny pokazał, ze w klubie jest cieniem zawodnika z kadry La Furia Roja. Jednak to już pierwsza akcja Athletic mogła zakończyć się bramka po świetnej akcji Ikera na lewym skrzydle, podaniu do Benata, który wpadł w pole karne i ni to strzałem ni to dośrodkowaniem próbował pokonać Bravo. Chilijczyk nie dal się jednak zaskoczyć bo skutecznie piąstkował piłkę, która gdyby przeszła na prawe skrzydło to zapewne Susaeta miałby doskonałą okazje do wpakowania jej do siatki. Później już mięliśmy głownie ataki Barcelony z kilkoma ładnymi kontratakami Basków. Poza wspomnianymi sytuacjami Munira Blaugrana nie miała specjalnie okazji strzeleckich. Athletic mógł się jeszcze pochwalić ładnym drybligiem Iturraspe, który zakończył akcje strzałem tyle ze zbyt lekkim by zaskoczy pewnie interweniującego Bravo. Jedno w wyjść ofensywnych powinno się zakończyć rzutem karnym za faul Mascherano a Aritzie Adurizie w 24 minucie meczu ale Pan Fernandez Borbalan potwierdził tylko ze jest wyjątkowo miernym arbitrem nawet jak na beznadziejne sędziowanie w całej La Liga. Końcówka meczu to już wyraźna dominacja Barcy, która zamknęła gości w polu karnym. Na szczęście usilne starania na zejście do szatni co najmniej z jednobramkowym prowadzeniem spełzły na niczym i do przerwy mieliśmy 0-0. Spora w tym zasługa naszego bloku obronnego, szczególnie Balenziagi, który wybił piłkę tuz sprzed linii bramkowej uniemożliwiając dostawienie nogi przez Pedro oraz Gurpegiego, który łatał niemal wszystkie dziury po słabo dysponowanym w tym pojedynku Aymericu Laporte oraz Anderze Iturraspe.

 

O ile w pierwszej połowie Athletic próbował się mniej lub bardziej skutecznie odgryzać Barcelonie to w drugiej części niemal zupełnie spasował, skupiając się głównie na defensywie. Niestety trochę za głębokiej i w końcu Barca musiała trafić do siatki. Zanim jednak to się stało to kolejny popis swojej beznadziejności dal Pan Fernandez Borbalan, który nie uznał jak najbardziej prawidłowej bramki Barcelony. Iturraspe sfaulował jednego z piłkarzy Blaugrany w środku pola, gospodarze szybko rozegrali rzut wolny na skrzydło do Messiego, który odegrał na środek do Munira a ten trafił do siatki. Radość młodego Marokańczyka trwała bardzo krotko. Później przez kolejne prawie pół godziny mieliśmy pokaz impotencji strzeleckiej podopiecznych Luisa Enrique. Pudłowali Iniesta, Messi, Neymar, który wszedł w 61 minucie za Munira oraz Rakitic. Trzeba tez przyznać ze nieźle w tej fazie meczu spisywała się defensywa Athletic ale do czasu. Jednak zanim Athletic w końcu podarował bramkę Barcie sam mógł strzelić gola a w każdym razie gdyby nie kolejny błąd arbitra dostałby taka szanse. Ibai odzyska piłkę na własnej połowie, podał na środek do Muniaina, który popędził na bramkę Bravo, ograł Mathieu ale przy tym podbił piłkę i zapewne akcja trwała by dalej gdyby nie brutalne wejście noga Pique na wysokości klatki piersiowej Ikera. Stoper gospodarzy trafił naszego lewoskrzydłowego a później w piłkę która padła łupem nadbiegających zawodników Barcelony. Pan Fernandez Borbalan mógł spokojnie wskazać na wapno. Za chwile mieliśmy gola po pięknej akcji Messiego i trafieniu Neymara. Katastrofalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Laporte, piłkę przejął Busquets, oddal do Messiego, który wyprowadził na wolne pole Neymara. Brazylijczykowi nie pozostało nic innego tylko ograć Gorke i trafić do siatki. Za chwile było już 2-0. Świetnie lewym skrzydłem urwał się Messi, ograł 3 defensorów Athletic, wpadł w pole karne i z końcowej linii odegrał na 11 metr do kompletnie niepilnowanego Neymara. I tym razem napastnik gospodarzy nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Gdzie byli nasi środkowi pomocnicy i De Marcos chyba tylko oni wiedza. To był właściwie ostatni akcent tego meczu.

 

Na pewno wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Gra tak jednej jak i drugiej strony pozostawiała jednak wiele do życzenia. Idealnie w to spotkanie wpisał się arbiter Pan Fernandez Borbalan. Przy całej miernocie hiszpańskich sędziów bije on wszelkie rekordy. W tym meczu również idealnie „zareklamował” pod tym względem La Liga. A to nie zagwizdał karnego dla Athletic po faulu Mascherano na Adurize, później nie wskazał na wapno w przypadku przewinienia Gurpegiego na Munirze. W drugiej części kompletnie na odwrót bo najpierw z sobie tylko znanych powodów nie uznał bramki Barcelonie a później ponownie nie dal karnego Baskom za faul Pique na Muniainie. Poza tym gwizdał faule tam gdzie ich nie było albo przerywał grę w przypadkach gdy zagrania były jak najbardziej czyste.

 

Jak już wspomniałem na początku był to słaby mecz naszych zawodników. W zasadzie trudno kogokolwiek wyróżnić z przeciętności jaka można było zaobserwować na boisku. Większość piłkarzy prześlizgnęła się przez to spotkanie, co po pierwsze budzi niesmak a po drugie źle świadczy o ich ambicji. Trudno było zaobserwować wole walki, chęci do gry. Z drugiej strony jednak prawdopodobieństwo wygrania na Nou Camp było bardzo niskie i jeśli zaowocuje to dobra gra w kolejnych meczach i punktami to można tym razem darować naszym piłkarzom. Szczególnie właśnie w pojedynku z Barca bo już np. z Realem Madryt czy tez Sociedad. Jedynym piłkarzem, który zagrał na swoim normalnym poziomie był Gorka Iraizoz. Poza tym na tle wyjątkowej szarości naszych piłkarzy trochę pozytywnych słów należy się Muniainowi oraz Gurpegiemu. Pierwszy starał się łatać dziury w defensywie i sterować jakoś nasza obrona w której trudno było znaleźć oparcie w poszczególnych zawodnikach a drugi stanowił jedyne realne zagrożenie dla rywali w ofensywie. Zawiedli Ci, którzy dotychczas nie zawodzili a wiec Laporte, Iturraspe, Susaeta, który od początku sezonu nie może znaleźć nawet cienia formy z poprzednich rozgrywek i im szybciej powędruje na ławkę rezerwowych tym lepiej. W jego miejsce spokojnie grac może Guillermo lub nawet w wyjątkowym akcie desperacji Gaizka Toquero bo przynajmniej z przodu będzie więcej pressingu a może od czasu do czasu uda się posłać jakąś celna centre na głowę Aduriza. Markel niemal kompletnie nic nie wnosi do zespolu. Trudno ocenić tutaj Aduriza, który niemal w ogóle nie dostawał podań oraz Balenziage, który raz ratował zespół przed utrata bramki by chwile później swoja pasywnością spowodować zagrożenie pod własnym polem karnym. Tyle jeśli chodzi o sobotnie zawody. Teraz trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu i skoncentrować się na środzie gdzie wygrana z Szachtarem Donieck pozwoliłaby udanie rozpocząć rozgrywki w Lidze Mistrzów. A punkty ligowe można odrobić choć w części już w najbliższą sobotę gdy Los Leones zmierza się z Granada.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Barcelona: Bravo – Montoya, Mascherano (46’ Pique), Mathieu, Jordi Alba – Rakitic, Busquets, Iniesta – Pedro (77’ Sandro), Messi, Munir (61’ Neymar)

 

Trener: Luis Enrique

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico (83’ Viguera), Iturraspe – Susaeta (62’ Ibai), Benat (62’ Unai Lopez), Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde.

 

Wynik: 2 – 0

 

Strzelcy: 78’ i 83 Neymar

 

Żółte kartki: Busquets – Aduriz

 

Posiadanie piłki: 61% - 39%

 

Strzały: 15 – 4

 

Strzały celne: 8 – 4

 

Rzuty rożne: 5 – 1

 

Spalone: 6 – 1

 

Interwencje bramkarzy: 2 – 6

 

Straty: 72 – 83

 

Piłki odzyskane: 65 – 48

 

Podania: 722 – 462

 

Faule: 12 - 11

 

Widzów: ok. 80 tys.

 

Sędzia: Fernandez Borbalan jako główny oraz Cabanero Martinez i Canelo Prieto na liniach

 

Flagowy mecz na Nou Camp a Barcelonie, tak można określić dzisiejsze spotkanie pomiędzy Barcelona a Athletic gdyż oba kluby wystąpią w barwach swoich prowincji a wiec Senyery (Katalonia) oraz Ikurriny (Bizkaia). Barcelona występując w barwach Katalonii chciała w ten sposób uczcić narodowe święto przypadające na 11 września. Najpierw jednak musiał zgodę na to wyrazić Athletic, LFP i sędzia Fernandez Borbalan. Najszybciej udało się zdobyć zgodę klubu z Kraju Basków a najpóźniej LFP gdyż Senyera to dopiero trzeci komplet strojów Blaugrany i to szczególnie organizator rozgrywek musiał dać pozwolenie na taka zmianę. Pojedynek ten otworzy sobotnie zmagania w La Liga gdzie oczy wszystkich fanów w Hiszpanii będą zapewne skupione właśnie na Barcelonie oraz Madrycie gdyż na zakończenie dnia Los Blancos zmierza się w derbach stolicy z Atletico. Zapowiada się wiec sobota pełna wrażeń i niesamowitych emocji gdyż wszystkie cztery zespoły są w naprawdę dobrej formie co powinno zagwarantować wyśmienite widowiska. Początek meczu na Nou Camp o godzinie 16.00.

W poprzedniej kolejce o wiele trudniejszego rywala miała Barcelona, która nie bez problemów, skromnie pokonała na wyjeździe Villarreal a jedyna bramkę w końcówce meczu strzelił Sandro. Athletic z kolei nie miał większych problemów na San Mames z ekipa Levante. Po sparingowej wręcz grze ze strony Basków rywale zostali odprawieni z bagażem trzech goli a łupem bramkowym podzielili się Aduriz, Iturraspe oraz Iker Muniain. Był to najniższy wymiar kary dla popularnych Granotes, którzy gdyby nie dość ulgowe potraktowanie tego spotkania przez gospodarzy mogliby wracać do domu wręcz zmasakrowani. Po dwóch kolejkach ligowych liderem tabeli jest właśnie Barcelona mająca na swoim koncie komplet zwycięstw. Athletic zajmuje 7 miejsce ale tylko dlatego ze w pierwszej kolejce został bezczelnie okradziony z punktów przez Mateu Lahoza w meczu na La Rosaleda.

Prawdziwa rewolucje kadrowa przeżyła w letniej pretemporadzie drużyna z Katalonii. Klub wydal na wzmocnienia rekordowe 157 mln euro a odzyskał 80 mln euro robiąc naprawdę mocne wietrzenie składu. Na pierwszy ogień poszedł trener Martino, który po sezonie wyprowadził się z Nou Camp i został zastąpiony przez Luisa Enrique, jedna z legend tego zespołu. Szkoleniowiec mimo niewielkiego doświadczenia dal się poznać z dobrej strony, pokazując ze jest wręcz stworzony do La Liga. Wprawdzie nie wyszło mu w AS Romie ale już w Celcie Vigo mogliśmy oglądać naprawdę piękną i efektowna piłkę. Cóż SerieA a Primera Division to dwa zupełnie odmienne światy i filozofie futbolu a poza tym były zawodnik Barcy dopiero nabierał doświadczenia. Szybko jednak wyciągnął wnioski i już w Galicji widzieliśmy naprawdę świetną prace gdzie z niezbyt silnej drużyny zrobił zespół zdolny walczyć z najlepszymi i grający mila dla oka i efektowna piłkę, która w Hiszpanii bardzo się ceni. Zarząd nie chciał tez popełnić tego samego błędu co rok temu kiedy praktycznie w ogóle nie wzmocnił niemal kompletnie wypalonego składu, szczególnie ze był to ostatni dzwonek na transfery gdyż nad Blaugrana ciąży widmo zakazu transferowego przez dwa najbliższe okienka transferowe. Stad właśnie niespotykana aktywność na rynku transferowym. A wzmocnienia są naprawdę bardzo dobre. Szkoda tylko ze ponownie zadbano głównie o ofensywę sprowadzając za ponad 80 mln euro Luisa Suareza, za 18 mln Ivana Rakitica oraz ściągając z wypożyczenia utalentowanego Rafinhe. Wprawdzie defensywę niby wzmocniono, szczególnie na pozycji stopera gdzie Barca od kilku lat ma problemy ale nazwiska w postaci Mathieu czy Vermaelena jakoś nie rzucają na kolana. Ten pierwszy potrafi rozegrać najpierw genialny mecz by później dać się ogrywać jak dziecko i zawalać nawet po kilka bramek a drugi miał kłopoty z wywalczeniem miejsca w podstawowym składzie Arsenalu, gdzie defensywa nie należy do jakichś wybitnych. Poza tym jest dość łamliwy. Tyle ze obaj potrafią świetnie grac głową a przy dość mikrej wzrostem drużynie z Katalonii był to niewątpliwie duży plus. Całość uzupełnia dwójka bramkarzy w sumie za 24 mln euro w osobach Claudio Bravo i Marc-Andre Stegena. Wszystko byłoby naprawdę bardzo fajnie i zapewne kibice byliby wniebowzięci transferami gdyby nie odejścia z klubu. Przede wszystkim karierę zakończył prawdziwy wojownik, przywódca i kapitan a wiec Charles Puyol. Naprawdę trudno wyjaśnić dlaczego władze pozbyły się Alexisa Sancheza, jednego z najlepszych piłkarzy minionego sezonu. To samo można powiedzieć o Fabregasie, szczególnie ze Xavi już na pewno młodszy nie będzie a trudno szukać na ławce rezerwowych wartościowego zmiennika dla Rakitica i Iniesty. Trudno tez szukać zmiennika dla Busquetsa bo Mascherano, mimo zakupu dwóch stoperów wciąż lata dziury na środku obrony a Alex Song został oddany do West Hamu. To samo można powiedzieć do Deulofeu, który bardzo dobrze sobie radził na wypożyczeniu w Evertonie i w nagrodę... został wypożyczony do Sevilli. Denis Suarez, jeden z bardziej utalentowanych zawodników Blaugrany, również został wypożyczony do Sevilli. W ich miejsce Luis Enrique wziął Munira oraz Sandro z rezerw, co jest trochę dziwne bo postawił na kompletnie nieopierzonych zawodników kosztem o wiele bardziej doświadczonych i starszych kolegów, którzy na pewno im umiejętnościami nie ustępują. Jednakże Luis Enrique ma wciąż do dyspozycji świetną szkółkę w La Masii, która mimo ze mocno ostatnio obniżyła loty wciąż świetnie szkoli młodych piłkarzy, co przy talencie nowego szkoleniowca, który świetnie potrafi dogadać się z młodymi zawodnikami może być naprawdę bardzo korzystne dla klubu. O ile oczywiście zespół odniesie sukces bo władze klubu nie wyobrażają sobie obecnego sezonu bez jakiegokolwiek trofeum gdyż nie po to wydawali fortunę na nowych piłkarzy. Miejmy nadzieje ze Luis Enrique udźwignie odpowiedzialność i nie stanie się kolejna ofiara zarządu Blaugrany. Przed meczem z Athletic klub z Katalonii miał sporo problemów. Pod znakiem zapytania stała dzisiejsza gra Messiego, Mathieu, który wrócił z kontuzja z meczów reprezentacji Francji oraz Iniesty, co na pewno komplikowałoby Luisowi Enrique zestawienie podstawowej jedenastki. Na szczęście dla fanów Barcy cala trojka doszła do zdrowia i dostała pozwolenie od sztabu medycznego na grę w dzisiejszym spotkaniu. Za to w ostatniej chwili wypadł ze składu Dani Alves, który na ostatnim treningu poczuł dyskomfort w kolanie i szkoleniowiec wolał nie ryzykować zdrowiem swojego obrońcy zastępując go Martinem Montoya. Poza tym wciąż kontuzjowani są bramkarz Masip oraz Vermaelen. Co ciekawe wśród powołanych trudno szukać również Rafinhi, który bardzo dobrze spisywał się w poprzednich meczach. Ostatecznie kadra na dzisiejszy mecz wygląda następująco:

Bramkarze: Ter Stegen, Bravo

Obrońcy: Montoya, Pique, Mascherano, Mathieu, Alba, Adriano

Pomocnicy: Busquets, Xavi, Iniesta, Rakitic, Sergi Roberto

Napastnicy: Messi, Pedro, Sandro, Neymar, Munir.

Kontuzje oraz brak powołania Rafinhii wymusi na Luisie Enrique pewne zmiany w składzie. Na pewno na bramce zagra Bravo. W obronie na bokach zagrają Montoya w miejsce Alvesa oraz Jordi Alba. Na środku obrony możemy spodziewać się Pique. Nie wiadomo kto zostanie jego partnerem w tej formacji bo Mathieu jest dopiero co po kontuzji i niekoniecznie będzie w pełni sil. Zastąpić go może Mascherano. Druga linia pozostanie bez zmian i za bardziej ofensywnymi Rakiticem oraz Iniesta zagra Busquets. Zmiany będą dotyczyć również ataku. Na pewno zagra Messi. Pytanie pozostaje o jego partnerów po bokach. Na lewym skrzydle powinien znaleźć się Neymar a na prawym ktoś z dwójki Pedro – Munir

 

W Athletic minione dwa tygodnie upłynęły bardzo spokojnie, można nawet powiedzieć ze dość nudnawo. Pierwszy tydzień gdzie trener Valverde, w związku z powołaniami na zgrupowania kadr narodowych, miał mniejsza liczbę zawodników do dyspozycji był raczej testem dla piłkarzy rezerwowych, którzy byli sprawdzani pod katem rotacji w składzie jakie będą musiały być stosowane w tym miesiącu gdyż zespół do końca września poza dzisiejszym pojedynkiem rozegra jeszcze kolejnych 5, co oznacza grę niemal co 3 dni. Piłkarze dostali tez więcej wolnego na nabranie sil jak również korzystali z licznych atrakcji jak np. coroczna wizyta delegacji klubu na festiwalu cyrkowym w Bilbao, który jest organizowany dla dzieci z okolicy. Stałym ich uczestnikiem jest Gorka Iraizoz, który świetnie się bawi i jak sam twierdził nie mógłby sobie odpuścić takiej imprezy. Po wolnym weekendzie przyszła jednak pora na właściwe przygotowania i pełne skupienie na treningach. Mecze międzynarodowe nie były zbyt uciążliwe dla naszych piłkarzy bo właściwie tylko Aymeric rozegrał dwa spotkania w barwach francuskiej młodzieżówki a reszta naszych piłkarzy raczej odpoczywała. Tak wiec sil w meczu przeciwko Barcelonie nie powinno zabraknąć. Trener Valverde nie zaniedbał żadnego szczegółu a dwa ostatnie treningi zostały zamknięte dla publiczności. Jedynym zmartwieniem dla szkoleniowca była kontuzja Guillermo, który narzekał na ból pleców w okolicach krzyża i miał przerwę w treningach. Trudno powiedzieć czy w ogóle trenował w ostatnich dwóch dniach bo Lezama była zamknięta na cztery spusty i dziennikarzom trudno było czegokolwiek się dowiedzieć. Ostatecznie trener zdecydował się powołać go na dzisiejsze spotkanie ale decyzje o włączeniu go do kadry meczowej podejmie dzisiejszego popołudnia po konsultacji z lekarzami oraz samym piłkarzem. W pełni sil po urazach są za to Ibai Gomez oraz Andoni Iraola, którzy uzupełnili 19 osobowa kadrę na dzisiejszy mecz i która prezentuje się następująco:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin,

Obrońcy: Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga

Pomocnicy: Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Unai Lopez

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Viguera, Guillermo.

Z przyczyn technicznych w Bilbao zostali Kike Sola, Toquero, Aurtenetxe, Moran, Aketxe oraz Bustinza. Skład jaki Txigurri wystawi na dzisiejszy mecz nie powinien się różnić od tego jaki wystąpił w poprzednich spotkaniach. Jedyna niewiadoma jest pozycja ofensywnego pomocnika gdzie jak na razie gra Benat ale mocno naciska go Unai Lopez, który przede wszystkim jest szybszy, lepszy technicznie i bardziej nadaje się do pressingu a zapewne tak będzie chciał zagrać na Nou Camp trener Ernesto Valverde. W meczu na San Mames wysokie wyjście do rywali pozwoliło wygrać 1-0 choć Baskowie mogli strzelić jeszcze co najmniej jedna bramkę więcej. Gdyby nie 180 sekund gapiostwa obrony Basków w poprzednim starciu na Nou Camp być może i wtedy udałoby się wywieźć co najmniej punkt. Tak wiec wysoki pressing, ograniczenie możliwości rozgrywania piłki przez rywali może być kluczem do dobrego rezultatu w dzisiejszym pojedynku.

 

Faworytem w dzisiejszym klasyku bez wątpienia jest drużyna Barcelony. Ostatni raz udało się Baskom wygrać na Nou Camp ponad 10 lat temu i to dość skromnie bo 2-1 po bramkach Ezquerro i Urzaiza dla Athletic oraz Rivaldo dla Blaugrany. Pozostałe mecze to w dużej mierze porażki z nielicznymi remisami. Statystyka w sumie 83 spotkań w historii La Liga jest również bardzo słaba dla Los Leones, którzy tylko 9 razy zwyciężali na wyjeździe oraz 17 razy remisowali. Pozostałe mecze to niestety porażki. Wydaje się ze trener Luis Enrique ma wszystkie atuty po swojej stronie, szczególnie w postaci Lionela Messiego, który bardzo lubi strzelać bramki przeciwko Athletic. Na szczęście statystyki nie grają i choć są pewnego rodzaju wyznacznikiem to czasami uda im się zadać kłam. Zespół Los Leones z roku na rok robi spore postępy i to mimo odchodzenia kolejnych gwiazd z klubu. Po 16 latach udało się awansować ponownie do Ligi Mistrzów wygrywając eliminacje nie byle z kim bo z trzecia drużyną SerieA. Piłkarze są bardzo zdeterminowani i rządni sukcesu czemu dali wyraz w przedmeczowych wywiadach gdzie zapewniali ze dadzą z siebie wszystko w dzisiejszym meczu i jeśli uda im się zagrać na 100 procent to są w stanie wywieźć dobry rezultat z trudnego terenu. Athletic nie jest bez szans, tym bardziej ze Barca zwykle słabiej prezentuje się po przerwie na reprezentacje a Los Leones pod wodza Txigurriego notują bardzo dobre rezultaty po takich dłuższych pauzach i w ostatnich 12 spotkaniach wygrali 7, zremisowali 3 i tylko 2 przegrali. Trener Ernesto Valverde potrafi doskonale przygotować zespół pod każdego rywala o czym doskonale przekonał się specjalista w dziedzinie taktyki a wiec Rafa Benitez. Wprawdzie Barcelona atak ma naprawdę zabójczy to i Baskowie mogą swoim rywalom napsuć sporo krwi swoja formacja ofensywna gdzie wariantów rozegrania jest o wiele więcej niż w przypadku Katalończyków. Przede wszystkim zespół może polegać na Aritzie Adurizie, który wydaje się ze im jest starszy tym lepszy. Spośród zawodników w Hiszpanii w tym roku pod względem bramek ligowych lepszy o 8 trafień jest tylko Lionel Messi a na tym samym poziomie znajduje się Cristiano Ronaldo (wraz z Aritzem maja po 14 bramek). Barcelona nigdy nie należała do potentatów w walce powietrznej co może być atutem Athletic gdyż trudno znaleźć w La Liga na chwile obecna lepszego zawodnika w grze głową od Aduriza. No ale żeby wygrać z Barca trzeba najpierw zagrać perfekcyjnie w obronie, później odebrać jej piłkę a później skutecznie zaatakować. Warunków do spełnienia sporo i nie są niewykonalne. Tyle za tak jak już pisałem wyżej faworytem i to zdecydowanym jest Barcelona ale miejmy nadzieje ze Baskowie postawia rywalowi twarde warunki i nawet jak przegrają to po pięknej i widowiskowej walce.

Przewidywane składy:

Barcelona: Bravo – Montoya, Pique, Mascherano, Alba – Rakitic, Busquets, Iniesta – Munir/Pedro, Messi, Neymar.

Trener: Luis Enrique

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, Benat/Unai Lopez, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 13.09.2014 r. godz. 16.00

Miejsce: Barcelona, Estadio Nou Camp (poj. 98 tys.)

Sędzia: Fernandez Borbalan

 

Ostatni/poprzedni mecz

Koniec Sezonu

Athletic   -  Athletic

-:-

 Data:

Stadion:

Sędzia:

Poprzedni mecz

Athletic   -   Espanyol

0:1

 Data: 20.05.2018 godz. 16.15

Stadion: San Mames

Sędzia: Fernandez Borbalan

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 5 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United