^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.

Po 55 długich dniach piłkarze i kibice Athletic mogli się cieszyć z kolejnych trzech punktów i ważnego zwycięstwa w pojedynku z Almeria po bramce Xabiera Etxeity. I właściwie to wystarczy za cały opis tego spotkania i tego co działo się na boisku. Wygrana ta była po pierwsze bardzo szczęśliwa bo Baskowie zagrali wręcz tragicznie i o wiele słabiej niż w kilku poprzednich meczach, po drugie trochę skorzystali z nieudolności trenera Martineza Munuery, który mógł podyktować rzut karny dla gospodarzy po faulu w polu karnym bodajże na Soriano a po trzecie sporo zawdzięczają jeszcze większej nieudolności zawodników Almerii, którzy chyba przestraszyli się trochę nazwy Athletic (po laniu w styczniu 6-1) i nie mogli uwierzyć ze taki zespół może grac aż tak beznadziejnie, upatrując w tym jakiegoś podstępu ze gdy zaczną grac bardziej otwarta piłkę to zostaną skarceni kilkoma bramkami. Zanim się ocknęli i zauważyli ze jednak maja przeciwko sobie drużynę w beznadziejnej formie było już za późno a Los Leones udało się dowieźć korzystny wynik do końca meczu i wrócić do domu z tarcza.

 

Jeśli chodzi o pierwsze 45 minut to można powiedzieć tyle ze się odbyły. Zresztą jak cały mecz. Los Leones zagrali tak beznadziejnie pod każdym względem ze postronny kibic piłki nożnej mógłby się zastanawiać czy to na pewno pojedynek w ramach Primera Division czy aby nie Segunda B albo i Tercera Division. To ze z boiska wiało nuda to po prostu mało powiedziane. Jak już wspomniałem Athletic zagrał tak słabo, bez jakiegokolwiek stylu i pomysłu ze piłkarze trenera Francisco Rodrigueza chyba naprawdę nie mogli uwierzyć za tak beznadziejnie może zagrać drużyna reprezentująca Hiszpanie w Lidze Mistrzów i wietrzyli jakiś podstęp po którym dostana kilka szybkich bramek, które rozstrzygną to spotkanie. „Fortel” trenera Valverde udał się na tyle ze w tym przeświadczeniu pozostali do końca meczu. Gdyby Almeria zagrała normalnie, bez respektu dla naszego zespolu to z Los Leonez nie byłoby co zbierać. A jeśli chodzi o emocje to senność na trybunach mogły przerwać trzy sytuacje. Pierwsze dwie po rzucie rożnym w 8 minucie meczu kiedy uderzenie Etxeity a drodze do siatki zablokował jeden z obrońców a chwile później Muniain przestrzelił z ostrego konta, natomiast druga to wygrany pojedynek biegowy Iraizoza z Hemedem, który wybił piłkę spod nóg Izraelskiego napastnika.

 

Druga część meczu różniła się od pierwszej tym, ze padła bramka dla Athletic a Almeria w koncowce obudziła się chcąc doprowadzić do wyrównania. Już na początku tej polowy Athletic mógł strzelić bramkę. Świetnie z prawej strony dośrodkował De Marcos a do piłki w polu karnym doszedł w końcu Aduriz, który niestety ale przestrzelił w dogodnej sytuacji. Kilka minut później było 0-1 dla Athletic. Iraola wywalczył rzut rożny, z którego centrował Susaeta. Piłka doszła przed pole karne do Muniaina, który próbował uderzać na bramkę. Futbolówka trafiła w Aduriza i potoczyła się na 6 metr od bramki Rubena. Tam najsprytniejszy i najszybszy okazał się Etxeita, który wslizgiem wtoczył ja do siatki po drodze obijając słupek. Szczęśliwa, żeby nie powiedzieć po prostu fuksiarska bramka Los Leones. No ale liczy się to co w siatce i Athletic od 56 minuty wyszedł na prowadzenie. Od tego momentu Baskowie cofnęli się do obrony, próbując z rzadka kontratakować a gospodarze bez specjalnego pomysłu bili głową w mur. A skoro Almeria nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod bramka Iraizoza to postanowili to zrobić podopieczni trenera Valverde na czele z naszym portero. W 77 minucie meczu Gorka wybrał się „ na grzyby” do dośrodkowania z lewej flanki i chyba nawet junior by ocenił prawidłowo lot piłki i fakt ze dojść do niego nie było szans. Na szczęście rywale okazali się jeszcze większymi dyletantami niż nasz portero i piłkarz gospodarzy, który przejął piłkę był tak zaskoczony tym ze po prostu oddal ja naszym obrońcom. Chwile później emocji postanowił dostarczyć Mikel Rico, który przejął piłkę we własnym polu karnym i zamiast wyekspediować ja „w kosmos” idealnie wystawił ja na 16 metr Thievy’emu. Wychowankowi Espanyolu zabrakło dosłownie milimetrów bo futbolówka po jego uderzeniu uderzyła w poprzeczkę i odbiła się tuz przed linia bramkowa.  Tuz przed zakończeniem spotkania w polu karnym po starciu z jednym z naszych obrońców padł Soriano. Powtórki telewizyjne nie wyjaśniają jednoznacznie całej sytuacji ale wygląda na to ze mogło dojść do przewinienia na kapitanie Almerii a wiec sędzia powinien wskazać na rzut karny. Inna sprawa to taka ze Soriano trochę zbyt ekspresyjnie zareagował na potencjalnym kontakt z naszym obrońca, na pewno nieadekwatnie do całej sytuacji. Mecz zakończył strzał Corony, który wylądował w rękach Iraizoza.

 

Jedynym piłkarzem Athletic, który zasłużył na wyróżnienie w tym meczu jest Etxeita, który był pewny w obronie i okazał się skuteczny w ataku. Pozostali podopieczni trenera Valverde raczej zawiedli grając dramatycznie wręcz słabo. Szczególnie dotyczy to ofensywy, która praktycznie nie istniała. Sześć strzałów w całym meczu z czego tylko jeden celny mówi samo za siebie. Poza tym w grze naszej drużyny brakowało przede wszystkim szybkości i pomysłu. Trudno stwierdzić jaka taktykę czy sposób gry na ten mecz wybrał trener Valverde bo go po prostu nie było a w każdym razie nie widać było go a boisku. No ale trzy punkty są trzema punktami i póki co tylko to się liczy. Pozostaje mieć nadzieje ze w kolejnych meczach zespół popracuje nad stylem gry i czymś co można nazwać taktyka. Większe zmiany kadrowe również są mile widziane bo znowu od pierwszej do ostatniej minuty grali Balenziaga oraz Iturraspe. Trochę tez dziwią zmiany w tym meczu, który Baskowie kończyli majac na murawie aż 7 obrońców. Można zrozumieć chęć obrony rezultatu ale aż tak desperacko w starciu z jedna z najsłabszych drużyn w La Liga? Plusem tego meczu poza wygrana jest tez debiut Bustinzy, który nieźle się zaprezentował jak na skromny czas, który dostał w tym pojedynku. Być może Txingurri szuka alternatywy na prawa stronę obrony żeby zamieniać Iraole właśnie z Bustinza a De Marcosa na stale przesunąć za plecy Aduriza. Byłoby to dobre rozwiązanie pytanie tylko czy tak jest faktycznie czy to tylko przypadek i Valverde dalej będzie podejmował dziwne decyzje.

 

Przed Athletic teraz dwa dni przerwy i powrót do zajęć we wtorkowy poranek. Zespół czeka tydzień intensywnej pracy i mecze z bardzo groźnymi rywalami jakim będą Sevilla a później Porto. Oba starcia odbędą się na San Mames i taka postawa jak w sobotnie popołudnie zakończy się klęską naszej drużyny jeśli nie nastąpi drastyczna zmiana w sposobie gry.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Almeria: Ruben – Navarro, Trujillo, Dos Santos, Dubarbier – Thomas, Azeez (60’ Thievy) – Welligton Silva, Verza (75’ Corona), Mendez (68’ Soriano) – Hemed.

 

Trener: Francisco Javier Rodriguez

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Iturraspe, Mikel Rico – Susaeta (82’ Bustinza), Benat (53’ Iraola), Muniain (89’ San Jose) – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 0 – 1

 

Bramka: 56’ Etxeita

 

Zolte kartki: Verza, Thomas – Iraola.

 

Posiadanie piłki: 44% - 56%

 

Strzały: 7 – 6

 

Strzały celne: 3 – 1

 

Rzuty rożne: 4 – 8

 

Spalone: 5 – 2

 

Straty: 80 – 69

 

Piłki odzyskane: 43 – 52

 

Podania: 388 – 474

 

Faule: 10 – 14

 

Widzów: 9736

 

Sędzia: Martiez Munuera jako główny oraz Martinez Segovia i Canales Cerda na liniach.

 

Liga Mistrzów w tym sezonie pozostaje już tylko wspomnieniem gdyż szans na awans praktycznie nie ma tak wiec trzeba się skupić na rozgrywkach ligowych i jak najszybszej ucieczce z dolnych rejonów tabeli. Okazja ku temu będzie już jutro bo Estadio Mediterraneos Athletic odwiedzi miejscowa Almerie. Fajerwerków trudno się spodziewać ale powinno być ciekawie gdyż ekipa z Andaluzji za wszelka cenę będzie chciała wygrać na swoim stadionie na którym jeszcze nie zaznała smaku zwycięstwa w tym sezonie a Baskowie nie mogą sobie pozwolić na jakakolwiek stratę punktów bo oznacza to pogrążenie się już chyba na stale w dolnych rejonach tabeli. Spotkanie to otwiera sobotnie zmagania w La Liga a pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o godzinie 16.00.

Poprzednia kolejka to niemile wspomnienia obydwu drużyn. Almeria grała na wyjeździe z Villarrealem i gładko przegrała 2-0 a katem okazał się strzelec obydwu goli - Uche. Athletic z kolei pełen nadziei przystępował do pojedynku z Celta Vigo. I wszystko było dobrze do 74 minuty bo wydawco się ze trzy jakże potrzebne punkty zostaną na San Mames. Niestety wtedy umiejętnościami błysnął Nolito, który zdobył gola na wagę remisu. Pozwoliło to gospodarzom na wydostanie się ze strefy spadkowej na ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli.

Almeria w tym sezonie radzi sobie całkiem nieźle. Drużyna wprawdzie, jak już wspomniałem, nie wygrała a swoim obiekcie w tym sezonie ale za to doskonale radzi sobie na wyjazdach skąd przywiozła aż 6 oczek dzięki dwom wygranym z Deportivo oraz Realem Sociedad. Na własnym obiekcie maja trochę pecha bo głównie remisują a jedyna porażkę jaka zaliczyli to z Atletico Madryt i to zaledwie jedna bramka. Dla beniaminków zwykle drugi sezon bywa gorszy od pierwszego po utrzymaniu się w lidze. W poprzednich rozgrywkach Almeria dopiero w ostatniej kolejce utrzymala się i wydawalo się ze po letniej pretemporadzie drużyna będzie zbierała baty od każdego a jakikolwiek zdobyty punkt to będzie graniczył z cudem. Tym bardziej, ze w zasadzie wszyscy wartościowi piłkarze odeszli a tych sprowadzonych na ich miejsce trudno nazwać wzmocnieniami. Odeszli Suso, Torsiglieri, Rodri, Oscar Diaz, Marcos Tebar oraz Aleix Vidal, sprzedany za zaledwie 3 mln euro do Sevilli. Z zawodników którzy przyszli jedynymi w miarę znanymi nazwiskami są Tomer Hemed, Thievy Bifouma oraz Ximo Navarro. Jedynie Izraelczyka udało się pozyskać a własność a pozostała dwójka jest tylko wypożyczona i zapewne po sezonie odejdzie z klubu. Największym atutem jest trener Francisco Rodriguez. Szkoleniowiec zespolu rezerw, który dość niespodziewanie został po awansie mianowany na trenera pierwszej drużyny dokonał niemożliwego i utrzymał zespół w Primera Division. Teraz również radzi sobie bardzo dobrze a co najważniejsze jest bardzo pojętnym szkoleniowcem, potrafiącym świetnie ustawić zespół pod konkretnego rywala i wycisnąć ze swoich podopiecznych nawet więcej niż maksimum tego co potrafią. Na pewno nie może narzekać na komfort pracy. Składanie właściwie od nowa zespolu wymaga cierpliwości i przede wszystkim pomysłu. Raczej trudno mu liczyć na zawodników których by chciał w zespole i musi polegać na tych piłkarzach, których sprowadzi do klubu zarząd. Z poprzedniej jedenastki zostało mu właściwie dwoch obrońców, trzech pomocników i jeden skrzydłowy plus oczywiście piłkarze sprowadzeni do klubu. Ulepić z tego zespół już jest karkołomnym zadaniem a do tego potrafiący z powodzeniem rywalizować w La Liga to dopiero wyczyn. No ale póki co jest dobrze i kibice na Estadio Mediterraneos maja powody do zadowolenia, a raczej Ci którzy jeżdżą z drużyną na wyjazdy gdzie mogli podziwiać zwycięstwa swoich pupili. Raczej trudno wróżyć zespołowi sukcesy w dalszej części sezonu ale warto obserwować młodego trenera, który świetnie wprowadził się w realia Primera Division i zapewne nie miałby nic przeciwko aby pójść podobna droga co Unai Emery kilka lat temu, który zaczynał swoja poważną przygodę z trenerka właśnie od niepozornego klubu z Andaluzji. Dwa tytuły najlepszego trenera miesiąca za listopad 2013 r. oraz maj 2014 r. mówią same za siebie. Zresztą już w poprzednim meczu z Athletic, na zakończenie rozgrywek ligowych pokazał co potrafi świetnie ustawiając drużynę przeciwko Baskom, którym bardzo ciężko się grało na boisku rywala. Nie inaczej będzie tym razem, tym bardziej ze Almeria nie ma żadnych kłopotów kadrowych i szkoleniowiec będzie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników, w tym powracających po absencji Zongo oraz Thievym. Możemy się spodziewać najsilniejszego składu rywala. W bramce stanie zapewne Ruben. W obronie na prawej stronie dwa nowe nabytki a wiec Navarro oraz Dos Santos a na lewej „stara gwardia” z poprzedniego sezonu a wiec Trujillo i Dubarbier. W drugiej linii powinni pojawić się Azeez oraz Thomas na pozycji pivota a przed nimi jako ofensywny pomocnik zagra Verza, najlepszy zawodnik ubiegłego sezonu obok Aleixa Vidala. Na szpicy powinien zagrać Hemed wspierany przez Zongo oraz Mendeza. Być może Verza zostanie cofnięty na środek pomocy a na jego miejsce wejdzie Mendez. Wtedy Thievy powinien powędrować na skrzydło.

Po meczu z Porto nastroje w drużynie Basków mimo porażki nieco się polepszyły. Być może dlatego ze zespolą całkiem nieźle zaprezentował się na tle rywala. Wprawdzie nie ustrzegł się błędów po których padły bramki ale kilku zawodników pokazało się z dobrej strony. Przede wszystkim rośnie forma Benata, coraz lepiej gra Susaeta, Guillermo na środku ataku całkiem nieźle sobie radził no i przyzwoicie zagrał Etxeita. Popsuł ten mecz Valverde, który od początku źle ustawił zespół i musiał w przerwie mocno korygować ustawienie. Jeśli tylko De Marcos, Laporte i Iraizoz ustrzega się kompromitujących błędów i zagrają na swoim normalnym poziomie to można z odrobinę większym optymizmem patrzyć w przyszłość. Pytanie tylko czy czegoś nie popsuje znowu Txingurri, którego niestety trudno posądzać o jakąś myśl przewodnia i pomysł na zespół w obecnym stanie, szczególnie gdy przyjrzymy się powołaniom na dzisiejszy mecz:
Bramkarze: Iraizoz, Herrerin,
Obrońcy: Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga, Bustinza
Pomocnicy: Benat, Iturraspe, Mikel Rico, De Marcos, Susaeta,
Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Viguera, Guillermo.
Brak jest Carlosa Gurpegiego, który po meczu z Porto narzekał na ból w nodze i ostatnie treningi wprawdzie zaliczył ale trener nie zdecydował się zaryzykować jego zdrowia oraz Aketxe, który przechodzi rekonwalescencje po kontuzji dużego palca u nogi. Kike Sola, Aurtenetxe, Toquero, Unai Lopez i Erik Moran nie znaleźli się na liście z przyczyn technicznych. Niektóre powołania co najmniej dziwią. Po pierwsze trudno zrozumieć powołanie tylko trzech środkowych pomocników skoro zespół gra właśnie trzema zawodnikami na tej pozycji. W razie kontuzji nie ma zmiennika. Po drugie na lewej stronie obrony dalej będzie grał Balenziaga, który nie odpoczął nawet minuty od początku sezonu co zakrawa już na sadyzm ze strony Txingurriego. To samo zresztą można powiedzieć o Iturraspe tyle tylko, ze Mikel więcej biega bo musi się udzielać zarówno w obronie jak i ataku. Kolejna sprawa to taktyka jaka obierze na ten mecz opiekun Athletic. Patrząc na powołania to najlogiczniejsze wydawałoby się ustawienie ofensywne, szczególnie ze drużyna bardzo potrzebuje punktów. Tyle tylko ze od początku sezonu Valverde robi dokładnie odwrotnie od tego co wydaje się oczywiste a zespół ma przy tym dość sporego pecha. No ale może tym razem będzie lepiej i piłkarze zrobią kolejny krok naprzód w kierunku normalności.

Trudno powiedzieć jaki skład wyjdzie na murawę Estadio Mediterraneos od pierwszej minuty. Oczywiście w bramce stanie Iraizoz. W obronie De Marcosa powinien zastąpić Iraola na prawej stronie no i na lewej oczywiście wyjdzie Balenziaga. Na środku partnerem Laporte’a podobnie jak z Porto powinien być Etxeita. Druga linia to raczej na pewno Iturraspe. Reszta ustawienia będzie uzależniona od taktyki. Być może zespół wyjdzie ustawieniem 4-4-2 i wtedy obok Andera znajdzie się Benat a dwójkę napastników, która powinni stworzyć Aduriz z nieco cofniętym Guillermo, będą wspierać Muniain z Susaeta.
Nie ma faworyta tego spotkania. Almeria gra fatalnie u siebie nie znając smaku wygranej w tym sezonie na swoim obiekcie. Athletic gra jeszcze gorzej, szczególnie na wyjazdach, wiec każdy wynik jest prawdopodobny. Miejmy nadzieje ze nasi piłkarze okażą się lepsi w tym starciu. Statystyka wydaje się sprzyjać naszej drużynie bo na wyjeździe w Almerii Athletic wygrał 2 razy, 2 razy zremisował i tylko raz przegrał. Oby nasi pupile w końcu przełamali swojego pecha i pokazali ze forma zwyżkuje nie tylko pojedynczych zawodników ale i całego zespołu.

Przewidywane składy:
Almeria: Ruben – Navarro, Dos Santos, Triujillo, Dubarbier – Azeez, Verza – Thievy, Medez, Zongo – Hemed.
Trener: Francisco Rodriguez
Athletic: Iraizoz – Iraola, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Benat, Iturraspe – Susaeta, Muniain – Guillermo, Aduriz.
Trener: Ernesto Valverde.

Data: 25.10.2014 r. Godz. 16.00
Miejsce: Almeria, Estadio Mediterraneos (poj. 21 tys.)
Sędzia: Martinez Munuera

Można już spokojnie powiedzieć ze Athletic zawiódł w tym sezonie w pucharach i z dość łatwej grupy Ligi Mistrzów nie awansował do dalszej fazy rozgrywek. Matematyczne szanse wprawdzie wciąż jeszcze są ale łudzenie się i szafowanie sil w sytuacji gdy są bardzo potrzebne punkty w lidze nie ma po prostu sensu. Kluczowy mecz z Porto jaki miał miejsce we wtorek na Estadio Dragao został przegrany mimo, ze Los Leones zagrali naprawdę nieźle zawody i o końcowym wyniku zadecydowały indywidualne, kompletnie bezmyślne błędy naszych zawodników oraz trenera Valverde, który kolejny raz nie popisał się od strony taktycznej i kadrowej. Jedynym pocieszającym faktem jest to, ze widać znaczny postęp naszego zespolu w grze i pozostaje mieć nadzieje ze każdy kolejny mecz będzie coraz lepszy.

 

O ile wynik nie był zbyt wielkim szokiem dla fanów Los Leones bo z porażką należało się liczyć a nawet można było jej być niemal pewnym jeszcze przed pierwszym gwizdkiem to nie da się ukryć ze sporym zaskoczeniem była jedenastka Basków jaka wybiegła od pierwszej minuty. Etxeita, San Jose, Guillermo, Susaeta na lewym skrzydle, Mikel Rico na pozycji ofensywnego pomocnika, pokazywały ze Athletic nie gra o zwycięstwo a o unikniecie kompromitacji. Czy tak powinna grac drużyna w meczu, który decyduje o jej być albo nie być w rozgrywkach??? Tutaj można mieć sporo pretensji do trenera Valverde, który totalnie pogrążył się w drugiej części meczu kiedy wpuścił Muniain i Benata na boisko a cala drużyna zagrała bardzo dobre zawody i gdyby nie błąd De Marcosa w koncowce meczu oraz kolejny Iraizoza to Athletic mógłby pokusić się co najmniej o remis jeśli nie nawet o zwycięstwo, będąc ekipa zdecydowanie lepsza od rywali w drugiej części meczu. Txingurri kompletnie nie przygotował się taktycznie do tego meczu i dopiero zmiana ustawienia oraz taktyki w przerwie przy wyniku 1-0 dla Porto zmieniła obraz gry. Gdyby Baskowie zagrali tak samo dwie polowy to kto wie jaki byłby wynik bo Smoki były jak najbardziej do ogrania.

 

Ustawiony ultradefensywnie Athletic od pierwszej minuty dal się zepchnąć do obrony. Na szczęście nie była to rozpaczliwa obrona a naprawdę przemyślana gra. Szkoda tylko ze zabrakło jakości w ataku bo kilka prób kontrataków przy większej ilości piłkarzy o inklinacjach ofensywnych mogłoby napędzić sporo strachu portero gospodarzy. Porto dominowało i przeprowadzało naprawdę bardzo ładne akcje ofensywne w których królowali Brahimi oraz Tello. Na szczęście Los Leones świetnie asekurowali się w defensywie i w sumie niewiele z tych akcji wynikało poza niewątpliwymi walorami estetycznymi. Porto mogło wprawdzie zdobyć bramkę już w 6 minucie meczu po błędzie Susaety ale Indi naciskamy przez Laporte’a źle przymierzył z 5 metrów od bramki Gorki. Później już piłkarze Julena Lopetegui nadziewali się na solidna obronę gości. Athletic mol zdobyć bramkę w 26 minucie meczu kiedy na zaskakujący strzał z dystansu zdecydował się Mikel San Jose ale piłka po nodze jednego z rywali uderzyła zaledwie w słupek a niestety żaden z napastników Athletic nie pośpieszył z dobitka. W 31 minucie meczu Porto miało druga doskonałą okazje do zdobycia bramki w tym meczu. Tello świetnie dostrzegł w polu karnym Jacksona Martineza a ten otrzymawszy piłkę uderzył źle, tak ze w ostatnie chwili zdążył z interwencja Oscar de Marcos ratując zespół od niemal pewnego gola supersnajpera Smoków. W 37 minucie meczu przed doskonałą okazja na strzelenia bramki dla Athletic stanął Guillermo. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Susaeta, Fabiano źle wybijał piłkę, która trafiła do zupełnie nie obstawionego zawodnika z numerem 22 na plecach. Niestety nasz napastnik uderzył źle i zamiast do siatki futbolówka padła łupem obrońców gospodarzy. Końcówka pierwszej polowy okazała się fatalna dla podopiecznych trenera Valverde. Piłkę źle wyprowadzał Laporte, który zamiast zagrywać do kolegi postanowił kiwać się z rywalem. Zakończyło się to tak jak powinno przy tak klasowym zespole jak Porto a wiec strata. Nasza drużyna nie zdążyła już uporządkować szyków obronnych i dziurę w nich po wyjściu Aymerica wykorzystał Quintero z Jakcsonem, którzy rozegrali akcje a następnie ten ostatni podał w pole karne do nieobstawionego Hectora Herrery, który dopełnił formalności. 1-0 na Estadio Dragao i niemal klasyczna bramka do szatni.

 

Na druga polowe nie wyszli już Aduriz, którzy doznał niewielkiego urazu w jednym ze starć z potężnym Indim oraz Mikel San Jose a pojawili się Benat oraz Muniain. Athletic wyszedł wyżej do rywala, który zaczął się dość mocno gubić w defensywie i rozegraniu co pozwalało Baskom przeprowadzać naprawdę groźne akcje ofensywne. Już na początku dal znać o sobie Benat, którego uderzenie po rykoszecie wyszło na rzut rożny. W odpowiedzi na strzał z dystansu zdecydował się Quintero ale Gorka świetnie sparował piekielne mocna bombę, która szła pod poprzeczkę. Po tej akcji Athletic powinien doprowadzić do wyrównania. Guillermo, który przeszedł na środek ataku w dzieciny sposób ograł Maicona i stanął oko w oko z Fabiano ale niestety nasz niedoświadczony napastnik przegrał ten pojedynek. Co ciekawe kilka minut później w o wiele trudniejszej sytuacji Fernandez okazał się o wiele skuteczniejszy. Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełniło Porto, przejął ja Benat i od razu zagrał prostopadle do wychodzącego na pozycje Guillermo. Ten osaczony na 6 metrze przez trzech obrońców zdołał zwodem wypracować sobie dość miejsca by oddać strzał w długi róg bramki Smoków obok zaskoczonego i bezradnego bramkarza gospodarzy. To mocno wybiło z rytmu podopiecznych trenera Lopetegui i Athletic ruszył do bardziej zdecydowanych ataków na bramkę Fabiano. Bardzo dobra partie rozgrywał Benat, który napędzał ataki Los Leones. Tyle ze większe odsłonięcie się gości mogło zostać srodze ukarane ale na szczęście Tello w dogodnej sytuacji nie zdołał skierować piłki do siatki. W odpowiedzi dobra akcje przeprowadził Muniain ale jego uderzenie zakończyło się z takim samym efektem jak wychowanka Barcelony. Niestety w 75 minucie meczu gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Tym razem wszystko zaczęło się od kuriozalnego błędu De Marcosa, który w bocznym sektorze strefy obronnej postanowił kiwać się z Brahimim. Identycznie jak przy pierwszym golu zakończyć to się mogło tylko w jeden sposób a wiec strata. Algierczyk zakręcił naszymi obrońcami, podał do Quaresmy, który z prawego skrzydła ściął do środka pola karnego i oddal piekielnie mocne uderzenie na bramkę Gorki. Niestety nasz bramkarz również nie popisał się i futbolówka uderzając o rękę i wlatując pod brzuch portero wpadła do siatki. Ta bramka mocno podłamała Basków bo Porto w kolejnych dwoch akcjach mogło podwyższyć rezultat za sprawa Jacksona Martineza oraz ponownie Quaresmy. W samej koncowce meczu wynik na remis mógł zapewnić Los Leones Aymeric Laporte ale jego uderzenie głową po centrze z rzutu wolnego Benata trafiło wprost w Fabiano. Spotkanie zakończyła kolejna doskonała ale i zepsuta okazja Jacksona Martineza na zdobycie bramki. 2-1 dla Porto i Athletic praktycznie zegna się z Liga Mistrzów sezonu 2014/2015.

 

Jak już wspomniałem winnymi tej porażki są katastrofalne, wręcz elementarne błędy indywidualne naszych zawodników oraz beznadziejne przygotowanie taktyczne oraz kadrowe do meczu przez trenera Ernesto Valverde. Athletic potrzebował wygranej a drużyna wyszła na spotkanie schowana za podwójną garda i nastawiona głównie na obronę. Mecz Porto z Szachtarem Donieck czy tez w lidze ostatnio ze Sportingiem Lizbona pokazał ze Porto gubi się przy wysokim pressingu a ich obrońcy są raczej wolni i mało zwrotni tak wiec wystawienie szybkich i zwrotnych atakujących może być recepta na sukces. A co zrobił Valverde? Postawił na Aduriza, Mikela Rico, Mikela San Jose, którzy do demonów szybkości nie należą. Jedynie Susaeta radził sobie doskonale z rywalami. Trener Lopetegui odrobił lekcje z taktyki i przeciwko Athletic wystawił doskonałych techników, zwrotnych i bardzo szybkich co załatwiło sprawę tego meczu. W drugiej części meczu wprowadzenie Muniaina oraz Benata pozwoliło Los Leones osiągnąć przewagę a Guillermo jak tylko dostał piłkę do nogi i mógł pójść z akcja sam na sam to również bez problemów radził sobie z wolnymi obrońcami rywala. Jest to kolejny katastrofalny błąd naszego trenera, który już chyba wyczerpał limit i każda następna porażka powinna być jego końcem na ławce trenerskiej Athletic. Same zmiany dla zmian niczego sensownego nie dają bo przede wszystkim trzeba je robić z głową a tej brak na karku Txingurriego. Najlepszym dowodem na to było usilne wystawianie Benata na pozycji ofensywnego pomocnika. We wtorek Etxebarria zagrał na pivocie i naprawdę świetnie rozdzielał piłki. Gdyby Athletic zagrał wtedy dwoma napastnikami to myślę ze kolejna bramka byłaby tylko kwestia czasu. Zastanawiający jest tez fakt wprowadzenia w 73 minucie meczu Carlosa Gurpegiego. Jakiego wyniku chciał bronić nasz trener? Najlepsza obrona jest atak co pokazała druga część meczu i gubienie się w defensywie obrony Porto pod pressingiem Los Leones. W koncowce meczu najważniejsze jest odepchniecie rywala od własnego pola karnego by uniknąć jakiejś przypadkowej bramki i nie dopuścić do tego by rywal zamknął pressingiem zespół w rejonie pola karnego. Zwykle trenerzy wprowadzają wtedy zawodnika, który będzie miał sile dużo biegać, maksymalnie utrudniać rozgrywanie piłki rywalowi a kiedy trzeba wyjść z szybkim kontratakiem...a z całym szacunkiem dla Mrówki co miał robić na murawie wolny jak żółw i mało zwrotny Gurpegi? Przecież walka z Quaresma, Brahimim czy Rubenem Nevesem była z góry skazana na porażkę.

 

Poza trenerem słowa nagany, nieco mniejszej należą się naszej formacji obronnej z głównym wskazaniem na De Marcosa, Laporte’a oraz Gorke Iraizoza, dzięki którym Porto strzeliło obie bramki. Można by się było pastwić również nad Etxeita i Balenziaga bo również maja swój udział w porażce ale tutaj są dwa usprawiedliwienia. Pierwszy dla Etxeity, który w zasadzie poza niewielkim błędem w ustawieniu przy bramce Herrery zagrał niemal wzorowo. Łatał co mógł i przede wszystkim robił to czego nie zrobili Laporte z De Marcosem a wiec przy pressingu rywala nie bawił się w kiwki, zwody, ale po prostu w momencie zagrożenia wywalał piłkę jak najdalej od własnej bramki. Poza tym to jego bodajże drugi mecz w tym sezonie wiec trudno żeby był w genialnej formie i bezbłędnie rozumiał się z partnerami. Szkoda ze po wprowadzeniu Gurpegiego na boisku nasz kapitan nie zamienił się miejscami z Xabierem bo efekt na pewno byłby lepszy i być może nie stracilibyśmy drugiej bramki przy której trochę za bardzo pasywny był właśnie Gurpe, który nie nadążył z podwojeniem Quaresmy a Etxeita jako szybszy i bardziej zwrotny mógłby zablokować Portugalczyka. Drugim rozgrzeszonym jest Balenziaga, który coraz bliżej jest zawału i albo Txingurri w najbliższym meczu da mu odpocząć albo niech już szykuje aparaturę tlenowa i resuscytacyjna na najbliższy mecz wraz z jakimś dawca płuc bo Mikel długo nie wytrzyma 90 minutowych maratonów. Druga linia zagrała mocno przeciętnie a w ataku wyróżniał się tylko Susaeta. Guillermo dostałby słabą notę gdyby nie to ze w drugiej części meczu trener w końcu wystawił go na środku ataku i ten zdobył bramkę pokazując przy tym ze można spróbować wariantu z dwoma napastnikami, który byłby całkiem ciekawym rozwiązaniem. Ilekroć Fernandez zszedł z prawego skrzydła do środka i pojawił się obok Aritza to pod bramka Fabiano w pierwszej połowie było dość niebezpiecznie. A prawej flance pozbawiony pomocy De Marcosa niemal nie istniał. Niezłą zmianę dal Muniain a bardzo dobra Benat, który mocno rozruszał swoich kolegów zaliczając asystę. Na szczęście Txingurri chyba porzucił już myśl o wystawianiu go na pozycji mediapunta i efekt był widoczny.

 

Teraz przed nami o wiele ważniejszy mecz z Almeria, który bezwzględnie należy wygrać. Od tego powinna zależeć dalsza praca Valverde z klubie bo na pomyłki nie ma już czasu ani miejsca. Ligę Mistrzów można odpuścić ogrywając w niej młodzież, której to na pewno się przyda oraz testując ewentualne warianty taktyczne.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Porto: Fabiano – Danilo, Indi, Maicon, Alex Sandro – Casemiro (70’ Quaresma), Herrera – Tello (81’ Oliver Torres), Quintero (64’ Ruben Neves), Brahimi – Jackson Martinez.

 

Trener: Julen Lopetegui

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Etxeita, Laporte, Balenziaga – San Jose (46’ Benat), Mikel Rico (73’ Gurpegi), Iturraspe – Guillermo, Aduriz (46’ Muniain), Susaeta.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 2 – 1

 

Bramki: 45’ Hector Herrera, 75’ Quaresma – 58’ Guillermo

 

Zolte kartki: Danilo, Maicon – San Jose, Mikel Rico, Susaeta, Gurpegi.

 

Posiadanie piłki: 55% - 45%

 

Strzały: 15 – 10

 

Strzały celne: 4 – 5

 

Rzuty rożne: 2 – 1

 

Spalone: 4 – 6

 

Faule: 16 – 8

 

Podania: 452 – 362

 

Podania celne: 382 – 296

 

Widzów: 38116 (ok. 4 tys. z Kraju Basków)

 

Sędzia: Damir Skomina jako główny oraz Jure Paprotnik i Robert Vukan na liniach. Cala trojka pochodzi ze Słowacji.

 

Nie udało się przełamać Los Leones w rozgrywkach La Liga wiec może uda się w Lidze Mistrzów. Jednak nie będzie łatwo bo Basków czeka zdecydowanie najtrudniejszy test w obecnych rozgrywkach pucharowych a wiec pojedynek z FC Porto na Estadio do Dragao. Lider grupy H jak dotychczas świetnie radzi sobie w rozgrywkach pokazując bardzo wysoka formę. Na inauguracje Portugalczycy rozgromili BATE aż 6-0 na swoim boisku a w drugiej kolejce na wyjeździe zremisowali Szachtarem Donieck 2-2. To na pewno nie jest dobra wiadomosc dla Los Leones, którzy są w dalszym ciągu w słabej formie. Jednak zespół z Bilbao potrafi się spiąć na naprawdę groźnego i prestiżowego rywala sprawiając mu wiele kłopotów, szczególnie jeśli ma wsparcie swoich fanów a tak będzie w Porto gdzie wybrała się spora grupa kibiców. Szykują się nam wiec naprawdę spore emocje i miejmy nadzieje dobry mecz naszych podopiecznych. Początek o godzinie 20.45.

 

Nasz dzisiejszy rywal to jedna z najbardziej utytułowanych drużyn ligi portugalskiej i można powiedzieć ze jeden z najlepiej zarządzanych klubów na świecie. Działacze wprawdzie dużo wydają na transfery ale o wiele więcej zyskują tak wiec są w stanie pokryć niemal każdy deficyt budżetowy w wydatkach bieżących. Przykładowo poprzedni sezon został zamknięty 40 milionami na minusie, co dla sporej ilości klubów w Europie byłoby tragedia ale szybko zostało to zbilansowane poprzez sprzedaż Mangali oraz Defoura za łączną kwotę 46 milionów Euro. Porto jest znane z tego ze dość tanio kupuje a bardzo drogo sprzedaje swoich zawodników nie tylko bilansując w ten sposób budżet ale zdobywając środki na inwestycje i w ten sposób rozwijając klub. Wszystko oparte jest na świetnie funkcjonującej siatce skautów, szczególnie w Ameryce Południowej. Zawodnicy są sprowadzani hurtowo, najlepsi trafiają do pierwszej drużyny a reszta idzie na wypożyczenie. Po wypromowaniu zostają z zyskiem sprzedawani albo włączani do pierwszej drużynie. Przykłady tylko z tego sezonu to Juan Iturbe, który został kupiony w 2011 r. z małego argentyńskiego klubu Quilmes za ok. 4 mln euro a w obecnym sezonie sprzedany do Hellas Verona za 15 mln, a ta sprzedała go dalej do Romy za 22 mln euro. Porto w zasadzie nie poniosło większych kosztów na pensje dla piłkarza a na czysto zarobiło ponad 10 mln euro. Drugim może być Fernando, sprzedany do Manchesteru City również za 15 mln euro a koszt zakupu z małego brazylijskiego klubu Vila Nova wyniósł 720 tys. euro w sezonie 2007/2008. Wspomniany Mangala, przyszedł do Porto w sezonie 2011/2012 za 6,5 mln euro ze Standardu Liege. Mimo właściwie co sezonowej wyprzedaży zawodników za grube pieniądze drużyna Smoków zawsze prezentuje wysoki poziom, od wielu lat gra w Lidze Mistrzów i walczy o najwyższe laury w swojej lidze. Jest tez jednym z trzech zespołów ligi portugalskiej obok Benfiki oraz Sportingu, który nigdy nie był zdegradowany do niższej ligi. Historia klubu jest tak bogata i obszerna ze można by długo o nim pisać i wymieniać osiągnięcia oraz wyśmienitych zawodników, którzy przewinęli się przez Porto. Ostatnio jednak zespół jakby trochę spuścił z tonu. W sezonie 2013/2014 klub zajął dopiero 3 miejsce za odwiecznymi rywalami z Lizbony i po raz pierwszy od długiego czasu musiał przebijać się przez rundy eliminacyjne. Była to jednak formalność bo Portugalczycy bez problemów uporali się z francuskim Lille wygrywając oba spotkania. Obecne rozgrywki nie należą również do szczególnie udanych bo drużyna odpadła już w krajowego pucharu, w lidze ma dość spora bo 4 punktowa stratę do Benfiki, co w Lidze Sagres może być ciężko odrobić a ostatnie mecze ligowe nie napawają fanów optymizmem. Można tez mieć uwagi do prowadzenie zespolu przez nowego szkoleniowca – Julena Lopetegui. Hiszpan bardzo rotuje składem, przez co zespół wydaje się mało zgrany i nie gra na miarę swojego potencjału. Być może jednak były opiekun młodzieżówki La Furia Roja ma w tym jakiś cel, który zaprocentuje na przyszłość bądź wynikami bądź tez jakimiś naprawdę dobrymi transferami. Na razie jednak pozostaje mu zgrywanie zespolu. A jaki skład wyjdzie na dzisiejszy mecz? Trudno powiedzieć ze względu na wspomniane liczne rotacje. Z kontuzjowanych zawodników Hiszpan nie może liczyć na Casemiro oraz Heltona. Reszta jest do dyspozycji szkoleniowca. W bramce powinien stanąć Fabiano. Obrona to od prawej Danilo, Maicon, Indi oraz Sandro. Smoki grają ustawieniem 4-3-3 tak wiec środek pomocy stworzą zapewne Oliver, Herrera oraz bardzo ofensywnie ustawiony Brahimi. W ataku w końcu od pierwszej minuty powinien pojawić się Jackson Martinez a wspomagać go będą Tello oraz Quintero.

 

Trener Ernesto Valverde nie był zbytnio zadowolony po remisie z Celta. Kibice również ale mimo wciąż słabej formy pojawiło się światełko w ciemnym tunelu z napisem „Sezon 2014/2015”. Txingurri wystawił na pozycji mediapunta Oscara de Marcosa i gra ofensywna Athletic wyglądała o wiele lepiej niż we wszystkich wrześniowych meczach razem wziętych. Wprawdzie wciąż nie powalała na kolana bo pozytywnych zmian można by wprowadzić więcej ale dobre i to.  Zawiodła trochę skuteczność i po raz kolejny brak szczęścia do sędziów, którzy okradli Basków jak dotychczas z 6 oczek (mecze z Malaga i Rayo) a i tym razem nie popisali się gdyż jak pokazały powtórki piłka przy centrze De Marcosa, po której Aduriz strzelił bramkę wcale nie wyszła za linie końcową i gol powinien być jak najbardziej uznany. No ale cóż, miejmy nadzieje ze pech w końcu się odwróci od naszego zespolu a przede wszystkim Los Leones zaczną lepiej grac. Trener Valverde wprawdzie nie miał za bardzo czasu aby przygotowywać cos specjalnego na mecz z Porto ale na przedmeczowej konferencji prasowej zapowiedział dalsze zmiany w stylu gry i poprawę jej jakości. Na czym ma to polegać niewiadomo. Być może w czasie reprezentacyjnej przerwy zespół pracował nad jeszcze innymi wariantami rozgrywania akcji. Byłoby ich kilka i część z nich na pewno wypaliłaby pozytywnie. Jednym z nich jest wystawienie Benata w środku pola kosztem Iturraspe albo Mikela Rico. Wprawdzie Etxebarria kiepsko spisuje się na pozycji mediapunta ale już w środku pomocy jego gra to już zupełnie inna, lepsza bajka. Benat potrafi świetnie podać, dużo widzi a jego prostopadle piłki do Susaety, De Marcosa, Aduriza czy Muniaina mogłyby stworzyć sporo sytuacji podbramkowych. Kolejne warianty, które mogłyby się udać to gra na 2 napastników (Aduriz i Viguera) lub nawet trzech z bardziej ofensywnie ustawionymi bocznymi obrońcami. Co tym razem zafunduje nam Valverde tego nie wiadomo ale każda zmiana, szczególnie taka która wypali co najmniej tak dobrze jak sobotnia z De Marcosem jest jak najbardziej wskazana. Na szczęście Txingurri ma z czego wybierać bo do Porto zabrał aż 22 zawodników. W Bilbao zostali tylko kontuzjowani Aketxe, Bustinza i Kike Sola oraz Gaizka Toquero. Skład pozostaje dość spora niewiadoma. Niby maja być zapowiedziane zmiany ale być może szkoleniowiec zdecyduje się na powtórzenie ustawienia z meczu z Celta celem lepszego zgrania a o ewentualnych rotacjach lub zmianach pomyśli na kolejne spotkanie w La Liga z drużyną Almerii.

 

Faworytem meczu jest bez wątpienia ekipa Smoków z Estadio Dragao. Forma, siła składu, i atut własnych kibiców i stadionu wydają się niepodważalne. Athletic jest skazywany na pożarcie i szczerze powiedziawszy trudno wskazać jakiekolwiek atuty, które mogłyby przemawiać za drużyną Basków. Pozostaje mieć nadzieje ze Athletic mimo tego ze jest skazywany na niemal pewna porażkę po raz kolejny pokaże ze stawianie na nich kreski już przed meczem jest zbyt wczesne. Już wielokrotnie drużyna z Bilbao pokazała ze z o wiele lepszymi rywalami i w sytuacji niemal beznadziejnej potrafią wspiąć się na wyżyny umiejętności i wywieźć korzystny wynik. Tak było swego czasu z Machesterem United, Schalke a w sierpniu po ekipie Valverde miało się przejechać Napoli w ich drodze do rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów. Oczywiście to są marzenia ale kibice są od tego by wierzyć i mocno ściskać kciuki za swój zespół i dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Na pewno nasz zespół będzie czul wsparcie blisko 4 tys. fanów jacy powinni pojawić się na Estadio Dragao w Porto. Mimo zaledwie 2,5 tys. wejściówek jakie zgodnie z przepisami udostępnił klub do Portugalii pojechało nawet kilka tysięcy fanów więcej by na miejscu dać odczuć swoim pupilom ze wciąż na nich liczą i ich wspierają. Może to natchnie naszych piłkarzy do dobrej gdy i walki o przedłużenie swoich szans na wyjście z grupy rozgrywek Ligi Mistrzów.

 

Przewidywane składy:

 

FC Porto: Fabiano – Danilo, Maicon, Indi, Sandro – Oliver Torres, Brahimi, Herrera – Tello, Martinez, Quintero.

 

Trener: Julen Lopetegui

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, De Marcos, Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 21.10.2014, godz. 20.45

 

Miejsce: Porto, Estadio Dragao (poj. ok. 50 tys.)

 

Sędzia: Damir Skomina

 

 

Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Kilka kwestii natury informacyjno – formalnej.

Pierwsza sprawa dotyczy wyjazdu na mecz Ligi Mistrzów Szachtarem Donieck do Lwowa.

Otrzymaliśmy informacje z klubu ze na pewno otrzymamy bilety. Warunkiem aby to zrobić jest przesłanie listy osób które są chętne do nabycia biletów wraz z pieniędzmi. Póki co kompletujemy taka listę i wszystkich chętnych zapraszamy do zgłaszania się na adres mailowy administratora strony oraz poprzez profil na facebooku:

https://www.facebook.com/AthleticBilbaoPolska

I tutaj najważniejsze: TERMIN ZGLASZANIA UPLYWA 31 PAZDZIERNIKA!

Po tym terminie zamykamy listę i ostatecznie będziemy dopinać szczegóły. Poprosimy osoby, które się na niej znalazły i są chętne na wyjazd o następujące dane, które będą przesłane do klubu:

Imię, Nazwisko (to już w zasadzie mamy), środek transportu (jeśli samolot to godziny lotów, autokar – również godziny) oraz hotel/pensjonat oraz terminy zameldowania i wymeldowania.

Po otrzymaniu potwierdzenia wraz z cenami biletów na spotkanie z Szachtarem poinformujemy wszystkich mailowo lub poprzez facebooka o kwocie jaka należy uiścić za wejściówkę oraz podamy numer konta na jaki należy wpłacać pieniądze za bilety.

Lista osób które zgłosiły się na wyjazd będzie dostępna na naszym profilu na facebooku oraz na forum na naszej stronie internetowej. Nie będę zamieszczał jej na stronce bo to już dotyczy konkretnej grupy osób.

PRZYPOMINAMY ZE ABY WJECHAĆ NA UKRAINĘ NALEŻY MIEĆ WAŻNY PASZPORT!

Druga sprawa.

Na mecz z Szachtarem chcemy zrobić flagę polskich fanów Athletic. Nie będzie to jakaś wielka flaga bo 1 m x 4 m. Koszt to około 300 złotych. Jeśli ktoś chciałby się dołączyć i wesprzeć finansowo to bardzo prosimy. Numer konta podamy indywidualnych mailach i będzie można wpłacać wraz wpłatami za bilety.

Teraz trzecia sprawa.

Od 13 do 19 października stronka będzie tymczasowo nieaktualizowana i nie będzie zapowiedzi meczu z Celta Vigo. Jest to spowodowane moim urlopem i wyjazdem zagranicznym. Wprawdzie dostęp do internetu będę miał i zapewne kontakt ze mną będzie ale w ograniczonym stopniu (pewne opóźnienia) bo plan wyjazdu mam dość napięty i pewnie jeśli usiądę do kompa to późno wieczorem po całym dniu zwiedzania.

Jednocześnie chciałbym bardzo przeprosić za tak późne wstawienie relacji z meczu z Realem Madryt oraz pozostałych informacji z tego tygodnia. Niestety przed urlopem miałem dość spory nawal pracy i sporo spraw do załatwienia i nie mogłem poświęcić zbyt wiele czasu na pisanie, a nie chce tez wrzucać na stronkę czegoś zdawkowego lub niekompletnego.

Pozdrawiam wszystkich

Joxer

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz

Athletic   -  Getafe

-:-

 Data: 25.11.2018 godz. 12.00

Stadion: San Mames

Sędzia:

Poprzedni mecz

Atletico-   Athletic

-:-

 Data: 10.11.2018 godz. 18:30

Stadion: Wanda Metropolitano

Sędzia: Sanchez Martinez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 9 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United