^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 84 gości oraz 0 użytkowników.

Magiczna noc w Bilbao na La Catedral. Niemal 50 tys. fanów Athletic oglądało niemal popisowa grę swojego zespolu w drodze do upragnionej Ligi Mistrzów, która po 16 długich latach stała się faktem. Napoli było tylko tłem dla bardzo dobrze dysponowanych podopiecznych trenera Ernesto Valverde. Wprawdzie to Azzurri jako pierwsi zdobyli bramkę ale Los Leones dość szybko wybili im z głowy marzenia o przejściu do rozgrywek grupowych, strzelając w ciągu zaledwie 13 minut trzy bramki. W rozgrywkach grupowych Champions League drużyny z najsilniejszej ligi świata meldują się w komplecie.

 

Według piłkarzy Napoli jak i trenera Rafy Benitez kluczowe miało być pierwsze 15 minut meczu. Plan miał wyglądać podobnie jak na San Paolo, Napoli miało zaatakować, strzelić bramkę i później kontrować rywala. I tak samo jak tydzień wcześniej się nie powiódł. Nic takiego się nie stało bo Ernesto Valverde odrobił lekcje z Włoch i o wiele lepiej ustawił zespół a wysokim pressingiem zmusił Azzurrich do rozgrywania piłki w większości na własnej połowie albo nawet we własnej strefie obronnej. Baskowie przeważali i już w 11 minucie meczu mogli prowadzić. Iker Muniain świetnie wypatrzył Aritza Aduriz i posłał prostopadle podanie na wolne pole do wychodzącego napastnika ale niestety nasz snajper był minimalnie na pozycji spalonej. W odpowiedzi z ok. 25 metrów huknął Higuain ale piłka przeszła w niewielkiej odległości od słupka bramki Iraizoza. I to było właściwie pierwsze i ostatnie niebezpieczeństwo pod bramka Gorki w tej połowie. Na murawie rządzili gospodarze a ich akcje stawały się coraz bardziej niebezpieczne. W 23 minucie meczu powinno być 1-0 dla Los Leones. Świetnie z rzutu rożnego zacentrowal Benat, Gurpegi uwolnił się spod opieki obrońców i z czystej pozycji nie trafił w bramkę. Kilkadziesiąt sekund później ponownie zakotłowało się pod bramka Rafaela ale obrońcy zdołali wybić piłkę spod nóg Mikela Rico a rzut rożny dosłownie w ostatniej chwili. Tyle ze stale fragmenty gry są bardzo mocna strona Los Leones. Krótkie rozegranie z Ikerem i centra Benata w pole karne, Aduriz zgrał na skrzydło do Muniaina, ten ponownie zacentrowal w pole karne gdzie portero gości tylko trącił piłkę końcami palców a ta trafiła na długi słupek do nieobstawionego Aymerica Laporte. Nasz stoper miał przed sobą kompletnie pusta bramkę ale niestety źle przystawił stopę a futbolówka zamiast w siatce to wylądowała w trybunach. W 35 minucie meczu na strzał z dystansu zdecydował się Benat ale z podobnym efektem jak jego kolega kilka minut wcześniej. Baskowie dalej nacierali ale do przerwy nie zdołali zmienić rezultatu meczu, który w dwumeczu i tak był dla nich korzystny.

 

Druga polowa świetnie rozpoczęła się dla ekipy przyjezdnej. Piłkę przed polem karnym Athletic dostał Jorginho, zacentrowal na prawe skrzydło gdzie Balenziaga uprzedził Callejona i wybił piłkę, tyle ze tak nieszczęśliwie ze ta trafiła przed pole karne do Hamsika. Słowacki pomocnik ściął do środka, zobaczył gdzie jest ustawiony Iraizoz i posłał doskonale, mocne uderzenie tuz przy słupku. Gorka był kompletnie bez szans a nasza defensywa zdecydowanie zbyt pasywna gdyż do tego strzału nie miało prawa dojść. Zawodnik Napoli miał przed sobą dwoch naszych obrońców (Laporte i Iturraspe) i przynajmniej jeden powinien do niego doskoczyć i zablokować strzał. Nasz lewy obrońca zrobił co do niego należało a wiec powstrzymał prawoskrzydłowego Napoli, niestety nie zrozumiał się trochę środek obrony i bramka stała się faktem. Zraniony lew bywa śmiertelnie niebezpieczny i o tym przekonała się ekipa z San Paolo. Strata bramki ani trochę nie podłamała Basków, którzy zaimponowali spokojem, konsekwencja i pewni swoich umiejętności oraz skuteczności taktyki przystąpili do odrabiania strat. W 51 minucie meczu bliski wyrównania był Balenziaga ale jego uderzenie z około 25 metrów na rzut rożny sparował Rafael. Ofensywa na dobre rozhulała się od 58 minuty meczu kiedy na boisku zameldował się Ibai Gomez za Benata a na pozycje mediapunta został przesunięty Iker Muniain. De Marcos urwał się prawa strona, zacentrowal na długi słupek ale Maggio zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Tyle ze to było jak odroczenie egzekucji. Z narożnika dośrodkował Susaeta, Gurpegi związał dwójkę obrońców a Aduriz pozostał sam na długim słupku. Nasz napastnik nie zwykł marnować takich prezentów i umieścił piłkę w dolnym rogu bramki rozpaczliwie interweniującego Rafaela. Napoli próbowało przejąć inicjatywę i w 65 minucie groźny strzał oddal Higuai, po którym piłka wpadła prosto w ręce Iraizoza. Cztery minuty później było już wiadomo ze w tym meczu dogrywki nie będzie. Dalekie podanie z własnej strefy obronnej posłał Gurpegi. Piłka poleciała aż pod pole karne Rafaela gdzie zapewne padłaby łupem Maggio, Albiola albo Rafaela gdyby nie szarżujący do końca Aritz Aduriz, który wykorzystał niezdecydowanie całej trojki, wpadł pomiędzy nich, przejął futbolówkę i wyszedł sam na sam z bramka dopełniając formalności. 2-1 na La Catedral i euforia na trybunach. Twarze zawodników z Neapolu mówiły wszystko – nie mogli już tego meczu wygrać. W 72 minucie meczu ku zdziwieniu fanów Los Leones na murawie pojawił się Unai Lopez, który zastąpił Markela Susaete. Wydawało się ze Txingurri zwariował wpuszczając na murawę zaledwie 19 letniego, absolutnego debiutanta w zespole Los Leones. Wątpliwości zostały rozwiane dwie minuty później. Grający od tej pory z kontry Athletic wyprowadził zabójcze uderzenie. Piłkę na połowie Napoli dostal od Muniaina właśnie Unai Lopez, posłał podanie przed pole karne do którego wystartowali zarówno będący na spalonym Aritz Aduriz jak i Ibai Gomez. Asystent Pana Cuneyta Cakira, zgodnie z przepisami poczekał z pokazaniem spalonego aż do momentu w którym któryś z piłkarzy przejmie piłkę (trudno było określić adresata podania bo dwaj zawodnicy wystartowali do piłki). Wręcz po profesorsku zachował się tutaj Aritz, który wiedząc ze jeśli dotknie piłki lub zrobi cokolwiek żeby zmylić nadbiegającego Maggio to arbiter przerwie grę, pokazał ze odpuszcza. Włoski obrońca nie zorientował się ze ma za plecami Ibaia, który jak strzała dopadł do piłki i w sytuacji sam na sam z Rafaelem pewnym strzałem umieścił ja w siatce. 3-1 i awans był już właściwie pewny. Baskowie jednak nie chcieli na tym poprzestać. Kolejna akcja i strzał z dystansu Unaia Lopeza, który z trudem do boku wybił Rafael. Za chwile świetnie na prawym skrzydle rozegrali piłkę Muniain z Ibaiem i ten ostatni zacentrowal na 5 metr gdzie Aduriz źle złożył się do strzału i zamiast do siatki na 4-1 trafił w trybuny. To był właściwie ostatni akord tego meczu. Napoli już do końca spotkania nie było w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić bramce Athletic a zawodnicy i kibice szykowali do fiesty jaka miała rozpocząć się po końcowym gwizdku sędziego. LOS LEONES PO 16 LATACH WRACAJA DO LIGI MISTRZOW!!!

 

Jak można podsumować takie spotkanie? Czy wypada wytykać błędy i pokazywać kto zagrał słabiej a kto lepiej? Chyba nie. Drużyna wykonała plan nawet nie w 100 a w 200 procentach. Przede wszystkim wykazała się olbrzymim hartem ducha, doświadczeniem i wiara we własne umiejętności. Nie rzuciła się na hurra do przodu by odrobić straty ale konsekwentnie brnęła do celu jakim było strzelenie bramki wyrównującej oraz kolejnych zwycięskich już goli. Tutaj nie było przypadku. Włoskie media i fani Napoli tłumaczyli porażkę błędami obrony i słabą gra w ataku. Tyle ze gra się tak jak przeciwnik pozwala a błędy obrońców nie wzięły się znikąd tylko zostały popełnione pod presja i wskutek zagrań zawodników Athletic. Gdyby Gurpegi nie zablokował własnym ciałem dwoch zawodników Napoli to Aduriz nie wyszedłby na czysta pozycje i nie strzelił do siatki. Gdyby Aritz nie poszedł do końca za wydawałoby się już stracona piłkę i nie zaatakował wraz z Ibaiem Albiola, Maggio i Rafaela to nikt z trojki piłkarzy Napoli nie popełniłby błędu i zapewne futbolówka trafiłaby w ręce bramkarza. Przy trzeciej bramce gdyby Ibai nie wystartował do piłki równocześnie z Adurizem to raz ze byłby spalony Aritza a dwa ze Maggio spokojnie przejąłby piłkę. Tak wiec na brawa zasłużył naprawdę cały zespół, który był zdecydowanie lepszy od rywali i zasłużenie awansował. A jeśli już należałoby kogoś szczególnie wyróżnić to przede wszystkim Iturraspe, który zagrał niemal jak profesor zarówno w obronie jak i ataku będąc nie do przejścia dla środkowych pomocników rywala oraz Unai Lopez. Ten 19 letni wychowanek Athletic wyszedł na boisko w tak ważnym meczu bez zadnego respektu dla rywala. Zaliczył asystę, miałby zapewne i druga gdyby jego efektowna „piętka” doszła do wychodzącego na pozycje Aduriza. Oddal świetny strzał na bramkę z którym ledwo poradził sobie Rafael. Kilka jego zagrań pokazywało znamiona naprawdę olbrzymich umiejętności i potencjału. Jeśli chłopak dalej będzie się tak rozwijał to być może jeszcze w tym sezonie Benat usiądzie na ławkę (jeśli nie złapie formy) a Los Leones szybko zapomną o odejściu Andera Herrery do Manchesteru United. Mecz z Napoli można powiedzieć zamyka trzyletni okres olbrzymiego wręcz progresu umiejętności, formy i doświadczenia zawodników Athletic, klubu który wychował grupę naprawdę genialnych piłkarzy i mimo odchodzenia największych gwiazd potrafi stale się rozwijać czego najlepszym dowodem jest to zwycięstwo oraz awans do rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów.

 

Gdy pisze te relacje jest już po losowaniu grup Ligi Mistrzów. Baskowie trafili nadzwyczaj dobrze i to mimo losowania dopiero z trzeciego koszyka. Rywalami Los Leones będą FC Porto, Szachtar Donieck oraz BATE Borysów. Wszyscy rywale są jak najbardziej w zasięgu ekipy trenera Ernesto Valverde. Można nawet zaryzykować stwierdzenie ze Athletic ma niepowtarzalna szanse by awansować do kolejnej rundy, szczególnie z taka gra jaka zaprezentowali na La Catedral w pojedynku z Napoli. Jedyne co martwi to trochę dalekie wyjazdy ale dzięki temu być może będziemy mogli pooglądać naszych pupili na żywo gdyż Szachtar Donieck będzie rozgrywał swoje mecze domowe na stadionie we Lwowie a wiec tuz za nasza wschodnia granica. Pojedynek wyjazdowy Athletic na Ukrainie został wyznaczony na 25 listopada tak wiec jest jeszcze trochę czasu by pomyśleć o wyjeździe na to spotkanie tym bardziej ze dojazd nie powinien być drogi wszak może ograniczyć się do komunikacji naziemnej.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta (72’ Unai Lopez), Benat (58’ Ibai), Muniain (87’ San Jose) – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Napoli: Rafael – Maggio, Albiol, Koulibaly, Ghoulam (56’ Britos) – Gargano, Jorginho – Callejon, Hamsik (70’ Insigne), Mertens (77’ Zapata) – Higuain.

 

Trener:

 

Rafa Benitez

 

Wynik: 3 – 1

 

Bramki: 61’ i 69’ Aduriz, 74’ Ibai – 47’ Hamsik.

 

Żółte kartki: Susaeta – Ghoulam, Gargano, Higuain

 

Posiadanie piłki: 57% - 43%

 

Strzały: 13 – 6

 

Strzały celne: 5 – 2

 

Rzuty rożne: 7 – 2

 

Spalone: 1 – 3

 

Faule: 16 - 15

 

Widzów: 49017

 

Sędzia: Cuneyt Cakir jako główny oraz Bahattin Duran i Tarik Ongun na liniach. Cala trojka pochodzi z Turcji.

 

 

 

Awans do Ligi Mistrzów wiąże się z jeszcze jedna bardzo przyjemna dla klubu sprawa. Mianowicie młodzieżowcy Los Leones awansują do rozgrywek grupowych Młodzieżowej Ligi Mistrzów i będą mogli walczyć z najlepszymi młodzieżowcami w Europie, co miejmy nadzieje ze wyjdzie na plus nie tylko szkółce w Lezamie ale i pierwszej drużynie, wszak od zawsze Athletic wychowankami stoi.

 

San Mames jest gotowe. Blisko 50 tys. fanów będzie dzisiaj wspierało dopingiem swoich pupili w walce o awans do Ligi Mistrzów. Cale Bilbao i Bizkaia żyją tym meczem. Żeby dostać wejściówkę niektórzy fani ustawili się w kolejce pod stadionem już w sobotni wieczór rozbijając miasteczko namiotowe. Cztery godziny wystarczyły by biletów już nie było. W środę na trybunach nowej, ultranowoczesnej La Catedral będzie bardzo gorąco a fani zrobią wszystko by wspomóc swoich pupili w walce o wejście do piłkarskiego raju jakim jest Liga Mistrzów. Na pewno będziemy świadkami emocjonującego meczu gdyż oba zespoły będą dążyły do zdobycia bramki i wygranej ponieważ tylko ona daje pewność awansu do rozgrywek grupowych. Wszelkie kalkulacje i kunktatorstwo mogą się źle skończyć. Początek meczu w środę o godzinie 20.45.

 

Tydzień temu w pierwszym meczu pomiędzy obiema druzynami padł wynik 1-1 a łupem bramkowym podzielili się Iker Muniain, który wyprowadził Basków na prowadzenie w pierwszej połowie meczu a wyrównał w drugiej Gonzalo Higuain. W miniony weekend zespół z Włoch odpoczywał gdyż rozgrywki SerieA zaczynają się dopiero 30 – 31 sierpnia, natomiast Los Leones zainaugurowali sezon La Liga porażką na wyjeździe z Malaga. Dodajmy ze porażką, która niemal w całości obciąża konto arbitra tego meczu, który nie uznał jak najbardziej prawidłowej bramki strzelonej przez Gorke Iraizoz oraz chwile później nie wskazał na „wapno” po ewidentnym faulu bramkarza gospodarzy na Aritzie Adurizie.

 

Po pierwszym meczu z Neapolu kibice Azzurrich nie kryli nie tylko niedosytu z powodu wyniku ale i wściekłości na swoich zawodników za słaby występ i trochę zlekceważenie swojego rywala. Napoli nie zagrało na miarę swojego potencjału i możliwości. Inna sprawa ze gra się tak jak przeciwnik pozwala a przez większość spotkania zespół trenera Rafy Beniteza był świetnie trzymany w szachu przez ekipę Los Leones. Dopiero w drugiej części drugiej polowy, szczególnie po zdobyciu bramki drużyna zagrała o wiele lepiej. Trochę tez przekombinował trener Rafa Benitez, który słabo rozpracował rywala i został przechytrzony przez Ernesto Valverde. Były szkoleniowiec m.in. Valencii czy Liverpoolu jest jednak znany z tego, ze potrafi szybko odrobić zadanie domowe i nawet na druga polowe meczu wyjść już z innym ustawieniem i nastawieniem kompletnie zaskakując swojego rywala. Tak wiec na San Mames możemy się spodziewać nie tylko inaczej nastawionego przeciwnika ale również o wiele lepiej przygotowany zespół Napoli. Tyle ze mecz z Athletic nie był jedynym problemem Hiszpana. Zespół potrzebuje wzmocnień, szczególnie w środkowej linii gdzie brakuje trochę jakości. Benitez chciał Fellainiego ale transfer zablokował prezydent De Laurentis. W zamian sprowadził zawodnika o zupełnie innym profilu a wiec Jonathana de Guzmana, który po świetnej grze w Mallorce kilka lat temu nie potrafi się zbytnio odnaleźć w kolejnych klubach. Poza tym Hiszpanowi nie jest po drodze z Dzemailim, którego odsunął od zespolu i chce się pozbyć. Benitez nie ukrywa ze potrzebuje w środku pola piłkarza o naprawdę dużych umiejętnościach, który mógłby wziąć na siebie ciężar gry i w ofensywie i wspomóc Hamsika. Kolejne nazwiska jakie pojawiają się w prasie i proponuje mu prezydent De Laurentis również nie powalają na kolana bo są do David Lopez z Espanyolu oraz Lucas Leiva, rezerwowy Liverpoolu. Trudno uznać ich za wzmocnienie składu a raczej uzupełnienie. Być może jeśli Napoli awansowałoby do Ligi Mistrzów to w ostatnich dniach okienka transferowego szefostwo klubu spod Wezuwiusza skusi się na jakiś hit transferowy. A na razie Benitez musi pracować z tym co ma. Skład jest wprawdzie bardzo silny ale ciężko będzie powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu. Widać zbyt dużą dysproporcje pomiędzy atakiem a obrona gdzie jest zdecydowana przewaga formacji defensywnej nad ofensywna. Przykładowo Gonzalo Higuain nie ma w ogóle rywala do gry w ataku, tak samo jak Callejon. W obronie jest przede wszystkim o wiele większa rywalizacja i można zaryzykować stwierdzenie ze jest po dwoch jednakowych zawodników na każdą pozycje.

Trener Rafa Benitez zabrał do Bilbao aż 22 zawodników i są to:

Bramkarze: Rafael, Andujar

Obroncy: Colombo, Contini, Maggio, Mesto, Henrique, Albiol, Britos, Koulibaly, Zuniga, Ghoulam

Pomocnicy: Gargano, Jorginho, Inler, Hamsik, Michu

Napastnicy: Insigne, Callejon, Mertens, Duvan, Higuain.

Spośród nich szkoleniowiec będzie musiał wybrać 18-stke, która znajdzie się w protokole meczowym a jedenastu z nich wyjdzie na murawę stadionu San Mames od pierwszych minut. W stosunku do poprzedniego spotkania na San Paolo można się spodziewać kilku zmian. Przede wszystkim na prawej obronie Britosa powinien zastąpić Ghoulam. Kolejna zmiana prawdopodobnie nastąpi w drugiej linii gdzie w miejsce Gargano wejdzie Inler, który jest trochę słabszy w odbiorze od swojego kolegi ale za to lepszy w rozegraniu a Napoli musi na La Catedral atakować. Ostatnim ruchem kadrowym Beniteza powinno być zastąpienie Insigne przez Mertensa, który w drugiej połowie meczu na San Paoli był nie do zatrzymania dla zawodników Basków i gdyby jego koledzy byli bardziej skuteczni to Napoli mogłoby wygrać tamto spotkanie. Więcej zmian w podstawowej jedenastce raczej nie powinno być.

 

W Bilbao wszystko koncentruje się wokół środowego pojedynku. Nawet w meczu z Malaga można było odnieść wrażenie ze piłkarze bardziej byli myślami przy spotkaniu z Napoli niż na Estadio La Rosaleda, co poza postawa Mateu Lahoza było jedna z przyczyn porażki a inauguracje La Liga. Teraz jednak nie będzie już taryfy ulgowej na jaka mogli liczyć zawodnicy w sobotę. Tym razem trzeba będzie zagrać na maksimum umiejętności, z pełnym zaangażowaniem i niesamowita wola walki by wygrać. Pomoc w tym ma pełny stadion i olbrzymie wsparcie fanów, którzy w liczbie kilku tysięcy będą eskortować autobus piłkarzy z hotelu Melia aż do stadionu a po drodze dodatkowo utworzą olbrzymi żywy szpaler wzdłuż całej drogi. Bilety rozeszły się błyskawicznie. Athletic zrezygnował z kilku milionów euro zarobku i wpuścił wszystkich socios za darmo. Płacili za wejściówki tylko fani Napoli oraz pozostali kibice Los Leones, którzy nie maja numerowanych miejsc. A dostać bilet nie było łatwo bo od soboty przed kasami wyrosło cale namiotowe miasteczko w którym ludzie oczekiwali na poniedziałkowa sprzedaż. Pojedynek z Napoli będzie debiutem niemal w całości już ukończonej La Catedral na która wejdzie 50 tys. fanów. Pozostałe 3 tys. znajdzie się w lożach VIP, które będą oddane do użytku w marcu przyszłego roku. W minionym tygodniu testowano na stadionie oświetlenie zewnętrznej fasady, które mieniło się różnymi barwami w tym słynnym symbolem Ligi Mistrzów czyli gwieździstą piłką. Organizacyjnie wszystko wiec jest dopięte na ostatni guzik. Pytanie czy w takim samym stopniu przygotowani są piłkarze. Trener Valverde w przeciwieństwie do pierwszego meczu nie utajniał wszystkich treningów. W zasadzie tylko dzisiejsze zajęcia były zamknięte dla publiczności. W poniedziałek w obecności ok. 4 tys. fanów odbył się pierwszy oficjalny trening na San Mames. Jeśli chodzi o przygotowania zespolu do najwięcej czasu Txingurri poświęcił pomocnikom, z którymi dość często rozmawiał instruując ich o tym jak maja grac, ustawiać się, przesuwać w obronie. Sporo uwagi poświęcono grze ofensywnej i przejściu z obrony do ataku oraz stałym fragmentom gry, które trenowali Ibai, Benat, Aketxe, Aurtenetxe oraz Unai Lopez. Bohaterem ostatnich dni był jednak Gorka Iraizoz, którego obecność na poniedziałkowym treningu na stadionie spotkała się z olbrzymia owacja wszystkich fanów. Jedynym nieobecnym był Gaizka Toquero ale o powodach jego absencji trudno cokolwiek powiedzieć.

Trener Valverde powołał na jutrzejszy mecz wszystkich swoich piłkarzy. Z nich wybierze jedenastkę która powalczy po raz pierwszy od 16 lat o grę w Lidze Mistrzow. Siedmiu usiądzie na ławce rezerwowych. Podstawowa jedenastka nie będzie się różnić od tej jaka wybiegła tydzień temu na murawę San Paolo. Jedne zmiany mogą dotyczyć rezerwowych i tutaj może nim być każdy.

Faworytem meczu wydają się być Baskowie z racji gry przed własną, fanatyczna publicznością i korzystnego wyniku w pierwszym meczu. Również Rafa Benitez niezbyt milo wspomina rozgrywki pucharowe na tym stadionie gdzie gościł prowadzać Extremadure w sezonie 1997/1998. Wprawdzie w pierwszym meczu u siebie wygrał z Athletic 2-0 to w rewanżu na San Mames poległ aż 4-1. Zresztą nawet prowadząc inne drużyny nigdy nie wygrał na La Catedral. Tyle ze Napoli potrafi grac na wyjazdach o czym przekonała się w poprzednim sezonie Swansea w Lidze Europy. Miejmy nadzieje ze Athletic nie powtórzy błędów drużyny z Walii. Azzurri na pewno wyjdą zdeterminowani by wywalczyć awans i maja wiele atutów jak choćby Gonzalo Higuaina, który wyjątkowo lubi strzelać bramki ekipie z San Mames. Po raz kolejny wiec kluczem do awansu będzie taktyka i reakcja trenerów na wydarzenia boiskowe. W Neapolu lepiej zrobił to Valverde i oby tym razem było podobnie. Poza tym nigdy w historii żaden zespół z Włoch nie wygrał na San Mames i miejmy nadzieje ze tym razem będzie podobnie. A próbowały nie byle jakie firmy bo Juventus i AC Milan. Dla Napoli środowy pojedynek będzie pierwszym w historii na La Catderal tak wiec przed samym meczem odbędzie się tradycyjna uroczystość złożenia kwiatów przez kapitana zespolu Azurrich pod popiersiem legendarnego Pichichi. Potem już czekają nas niesamowite emocje i miejmy nadzieje wielki mecz zakończony pomyślnie dla ekipy Los Leones.

 

Przewidywane składy:

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, Benat, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Napoli: Rafael – Maggio, Albiol, Koulibaly, Ghoulam – Inler, Jorginho – Callejon, Hamsik, Mertens – Higuain.

Trener: Rafa Benitez.

 

Data: 27.08.2014 godz.: 20.45

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

Sędzia: Cuneyt Cakir

 

Trzy miesiące czekania na rozgrywki Primera Division, odliczanie niemal każdego dnia do pierwszego gwizdka i wielkie nadzieje na piękną i wyjątkową rywalizacje sportowa na boisku w której wygrywa zespół lepszy, skuteczniejszy, grający ładniejszą piłkę czy tez po prostu mający więcej szczęścia. Zapewne gdyby sobotni mecz zakończył się zaraz po 90 minutach to mówiłoby się o nim w jednej z powyższych kategorii. Niestety spotkania to zostało zabite przez sędziego tego meczu Pana Mateu Lahoza, który w 3 minuty zaprzepaścił wcześniejsze niemal 90 minut naprawdę dobrego sędziowania, wysiłek obydwu zespołów i naprawdę niezłą inauguracje rozgrywek La Liga. A tak mieliśmy klasyczny przykład Robo jak nazywają dziennikarze w Hiszpanii to co zrobił w sobotnim meczu arbiter rodem z Walencji. Pan Mateu Lahoz w bezczelny sposób okradł Athletic z co najmniej jednego punktu a Gorke Iraizoza z ładnej i wyjątkowej bramki, gdyż jest to bardzo rzadki obrazek by bramkarz trafiał do siatki z akcji. Zamiast wiec mówić o pięknie La Liga po raz kolejny na pierwszy plan wysuwają się błędy sędziowskie, które powoli zaczynają coraz bardziej zaćmiewać jej urok. Szkoda tez czekania kibiców na pierwszy gwizdek ponieważ chcą oglądać piękny futbol i gwiazdy na boisku a nie człowieka z gwizdkiem, który nie ma pojęcia o przepisach, widzi to co chce widzieć i w karygodny sposób wypacza wynik meczu.

 

Spotkania nie ma za bardzo co opisywać bo jego wynik został kompletnie wypaczony przez arbitra. Athletic miał optyczna przewagę, przeprowadzał ładniejsze i lepiej zorganizowane akcje ofensywne ale niewiele z tego wynikało. Malaga starała się odpowiadać tym samym ale przede wszystkim czyhała na błąd defensywy Los Leones i odkrycie się Basków gdy Ci rzuca się do ataku. Wzajemne szachy trwały przez mniej więcej 15 minut. Dopiero wtedy pierwsza doskonałą okazje do zdobycia bramki mieli goście z Bilbao. Muniain dostał piłkę przed polem karnym, podał miedzy dwoma obrońcami do wychodzącego sam na sam z bramkarzem Aritza Aduriza. Niestety nasz napastnik spisał się fatalnie i próbował przedryblowac Kameniego, co skończyło się zmarnowaniem doskonalej okazji. Malaga natychmiast przeszła do kontrataku i w doskonalej sytuacji znalazł się Juanmi ale tym razem zamiast portero w ostatniej chwili interweniował bodajże Laporte, który uratował swoja drużynę przed utrata bramki. Malaga grała dość wysokim pressingiem i często wychodziła z kontratakami w których brylował młodziutki Horta, ale na szczęście brakowało im skuteczności. Niestety obrona Athletic postanowiła przyjść z pomocą rywalom, a dokładniej nasz kapitan Carlos Gurpegi, który w 35 minucie popełnił błąd w przyjęciu piłki, która uciekła mu za plecy i trafiła do Roque Santa Cruza. Gorka próbował dalekim wyjściem zażegnać niebezpieczeństwo (trochę zbyt pochopnie) ale niestety wszystko zakończyło się faulem w narożniku pola karnego i żółtą kartka dla naszego portero. Do jedenastki podszedł Luis Alberto i wprawdzie Iraizoz wybronił jego pierwsze uderzenie ale wobec dobitki był bezradny. Athletic próbował jeszcze przed przerwa zmienić rezultat ale bramka wyraźnie podcięła Baskom skrzydła i nie byli w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramka Kameniego.

 

Od początku drugiej części meczu podopieczni trenera Valverde nastawili się na atak i konsekwentnie dążyli do zmiany rezultatu. W przerwie zszedł Benat a w jego miejsce na murawie zameldował się Ibai, który powędrował na lewe skrzydle a na środek przeszedł Muniain. Taktyka ta szybko przyniosła skutki bo defensywie Malagi o wiele trudniej było poradzić sobie z szybkim, ruchliwym napastnikiem Athletic. Już w pierwszych sekundach goście mogli wyjść na prowadzenie. Ibai świetnie zacentrowal z lewej strony, Kameni uprzedził Aduriza i piąstkował piłkę na 16 metr gdzie znalazł się Mikel Rico ale nasz defensywny pomocnik źle przymierzył i zamiast w siatce futbolówka wylądowała na aucie bramkowym po rykoszecie od obrońcy. Z rzutu rożnego dośrodkował Susaeta i gdyby nie refleks Kameniego to powtórzyłby swój wyczyn z meczu z Sevilla z poprzedniego sezonu kiedy zdobył bramkę bezpośrednio z cornera. Athletic dalej atakował ale próby strzałów Muniaina i Susaety kończyły się w trybunach. W 20 minucie meczu ponownie przed szansa zdobycia bramki stanął Mikel Rico. Z rzutu wolnego centrował Ibai Gomez, Mikel doszedł do piłki na ok. 11 metrze i uderzył głowa po długim rogu. Niestety futbolówka minęła słupek po zewnętrznej stronie mniej więcej w odległości ok. pół metra. Przy tej akcji po raz pierwszy nie popisał się Pan Mateu Lahoz, który nie zauważył faulu Weligtona na Adurizie. Brazylijczyk bez piłki uderzył w twarz napastnika próbującego dojść do centry. Co najmniej żółta kartka i jedenastka. W 25 minucie meczu po raz pierwszy w tej części meczu bramce Iraizoza zagroziła Malaga a dokładnie Horta, którzy przymierzył z ok. 25 metrów z rzutu wolnego. Na szczęście strzał był w środek bramki i Gorka bez problemów obronił. Dziesięć minut później ponownie bliski wyrównania był Mikel Rico, który uderzał głową po centrze Ibaia. Strzał był celny ale Kameni zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwile później mecz mógł zakończyć Samuel, który po błędzie obrony Basków przejął piłkę i pognał na bramkę Gorki ale w sytuacji sam na sam minimalnie spudłował. Gdyby strzelił na 2-0 to zapewne końcówka meczu nie miałaby takiego znaczenia i nie rzutowałaby tak na całość pojedynku. Ale zanim to nastąpiło przed szansa stanął Guillermo ale po centrze Ibaia za słabo uderzył głową i piłką trafiła wprost w ręce Kameniego. Ale przejdźmy do końcówki meczu. Najpierw ciśnienia nie wytrzymał Duda, który po gwizdku sędziego bezsensownie zaatakował Muniaina. Chwile później w jego slady poszedł Antunes, który brutalnie od tylu faulował Guillermo, Obaj zobaczyli jak najbardziej słuszne czerwone kartki. Athletic walczył do końca i być może nawet wygrałby to spotkanie gdyby nie wkroczył we wszystko Mateu Lahoz. W 5 minucie doliczonego czasu gry z rzutu wolnego dośrodkował Ibai, do piłki najwyżej w polu karnym wyskoczył Gorka Iraizoz, który przyłączył się do ataku w koncowce i futbolówka po jego strzale wylądowała w długim rogu bramki Malagi. Kameni był bez szans a strzał przepiękny, którego nie powstydziłby się żaden napastnik na świecie. Piłkarze padli sobie w objęcia świętując wyrównanie ale niestety na krotko. Gwizdek sędziego Mateu Lahoza i rzut wolny dla Malagi. Chwile później niezrażeni niepowodzeniem Baskowie ponownie zaatakowali i w polu karnym padł faulowany przez bramkarza Aritz Aduriz. I tym razem sędzia zagwizdał ale nie ewidentne przewinienie portero gospodarzy ale rzekomy faul naszego napastnika. Na tym praktycznie skończyło się to spotkanie kompletnie wypaczone przez sędziego.

 

Mimo w sumie niezłego meczu można mieć wiele uwag do naszego zespolu. Niestety gołym okiem widać było ze piłkarze są myślami bardziej przy spotkaniu rewanżowym z Napoli niż na murawie La Rosaleda. I zapewne jeśli przejdą włoską przeszkodę na drodze do Ligi Mistrzów to nikt nie będzie im miał za złe wyniku na La Rosaleda. Przede wszystkim zawiodła defensywa, która była mało skoncentrowana i popełniała niekiedy juniorskie wręcz błędy. Szczególnie dotyczy to Carlosa Gurpegiego, u którego widać ze nie jest w optymalnej formie. Zupełnie bezmyślnie biegał Markel Susaeta, który był wszędzie tylko nie na swojej nominalnej pozycji a wiec prawej flance. Kilka akcji Benata mogło się zakończyć naprawdę bardzo groźnie dla Malagi jeśliby Markel był na prawym skrzydle. A tak były rozgrywający Betisu musiał czekać aż do akcji podłączy się Iraola i raz ze tempo siadło, dwa ze odpadł element zaskoczenia a trzy nie było przewagi na skrzydle która mogli obaj zawodnicy wypracować. W zasadzie poziom trzymali tylko nasi dwaj defensywni pomocnicy, Iker Muniain oraz Balenziaga z Iraola. Reszta niestety nadaje się do sporej poprawki. Nieźle radził sobie Benat i gdyby miał wsparcie w napastniku oraz prawoskrzydłowym to jego gra byłaby oceniona o wiele wyżej a tak należy uznać ze wypadł średnio aczkolwiek z potencjałem na lepsza grę. Dobrze zagrali zmiennicy. Ibai świetnie radził sobie na skrzydle i raz za razem posyłał doskonale dośrodkowania w pole karne które, powinny zakończyć się bramkami gdyby w wyższej formie był Aritz Aduriz, który również błąkał się po boisku wszędzie tylko nie tam gdzie powinien być a wiec na środku ataku. Guillermo w te kilka minut które dostał zrobił więcej niż zmieniony przez niego Susaeta w dużo dłuższym okresie czasu. Raz strzelił na bramkę po centrze Ibaia i zarobił dla rywala czerwona kartkę. Patrząc przez pryzmat ostatnich dwoch spotkań skład Athletic na mecz z Napoli, który mógłby dać awans do Ligi Mistrzów powinien wyglądać następująco: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Guillermo, Muniain, Ibai – Viguera/Kike Sola. Teraz przed nami dwa mecze na San Mames. Awans w środę i wygrana z Levante zapewne zatrą złe wrażenie z pierwszych dwoch spotkań naszej drużyny O ile oczywiście znowu sędziowie nie dadzą „pokazu”, co jest całkiem możliwe, szczególnie w sobotę z Levante, gdzie sędziuje inny „ulubieniec” Athletic a wiec Perez Montero.

 

Na koniec jeszcze kilka uwag odnośnie sędziego. To ze wypaczył wynik meczu to pewne bo Athletic był zespołem lepszym. Jednak z arbitrem się nie wygra, szczególnie w La Liga. Ciekawe były informacje jakie dziennikarze uzyskali od zawodników Athletic. Mikel Rico w strefie mieszanej na pytanie, co mówił Mateu Lahoz na temat nieuznanej bramki powiedział ze w rozmowie z sędzia uzyskał informacje ze powodem anulacji gola był spalony Aduriza. I to by się zgadzało z sygnalizacja sędziego w czasie meczu. Problem w tym, ze o spalonym nie może być mowy bo wszyscy piłkarze Athletic w momencie podania byli z dobry metr przed linia obrony i nabiegali na piłkę. Żaden nie był za linia defensywy Malagi. Najciekawiej jednak było później bo z arbitrem w korytarzu stadionu rozmawiał również Carlos Gurpegi. Według wersji naszego kapitana Mateu Lahoz tłumaczył anulacje bramki rzekomym faulem Laporte’a na obrońcy Malagi. Szkoda ze w powtórkach trudno dostrzec jakikolwiek kontakt naszego stopera z defensorami Boquerones. Chyba sam sędzia nie wie za bardzo co tam zagwizdał a liniowy chyba nie do końca wie co widział i dlaczego jego chorągiewka powędrowała w gore. Swoja droga, wobec różnych wersji jakie podawał Mateu Lahoz jestem ciekaw jak cala sytuacja została opisana w protokole meczowym. A może ktoś ma jakieś pomysły?

 

Statystyka meczu:

Składy:

Malaga: Kameni – Rosales, Sanchez, Weligton, Antunes – Camacho, Sergi Darder (84’ Recio) – Juanmi (63’ Samuel), Luis Alberto (73’ Duda), Horta – Santa Cruz.

Trener: Javi Gracia

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi (60’ San Jose), Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta (82’ Guillermo), Benat (46’ Ibai), Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 1 – 0

Bramka: 35’ Luis Alberto

Żółte kartki: Camacho, Horta, Samuel – Iraizoz, Gurpegi, Laporte

Czerwone kartki: Duda – 88’, Antunes – 91’

Posiadanie piłki: 41% - 59%

Strzały: 12 – 13

Strzały celne: 3 – 5

Rzuty rożne: 5 – 4

Spalone: 3 – 3

Interwencje bramkarzy: 5 – 2

Piłki stracone: 81 – 79

Piłki odzyskane: 55 – 50

Podania: 390 – 586

Faule: 8 - 19

Widzów: ok. 27 tys.

Sędzia: Mateu Lahoz jako główny oraz Cebrian Devis i Canales Cerda na liniach. Cala trojka pochodzi z Walencji.  

 

Eliminacje Ligi Mistrzów mamy już na chwile za sobą a przed nami rozpoczęcie rozgrywek La Liga a wiec najsilniejszej ligi piłkarskiej na świecie. Inauguracja sezonu 2014/2015 będzie miała miejsce na La Rosaleda gdzie rywalem miejscowej Malagi będzie właśnie Athletic. Oba zespoły będą chciały dobrze zainaugurować rozgrywki ligowe gdyż ambicje klubów są bardzo wysokie. Tak wiec można się spodziewać naprawdę sporych emocji na stadionie w Andaluzji. Początek pojedynku w sobotę o godzinie 19.00.

 

Klub z Estadio La Rosaleda nie ukrywa w tym sezonie swoich ambicji pucharowych a minimum to górna polowa tabeli. Poprzedni sezon był prawdziwa porażką zespolu, który pod wodza Bernda Schustera spisywał się naprawdę beznadziejnie. Wydawałoby się ze majac w sumie niezłych piłkarzy Boquerones powinni bez problemu zachować ligowy byt a walczyli o niego do samego końca. Niemiecki szkoleniowiec pożegnał się z posada i od nowego sezonu jego miejsce zajął Javi Gracia były trener Osasuny Pampeluna i wychowanek Athletic Bilbao. To może być mocno ryzykowne posuniecie bo Bask ma wyjątkowo słabe doświadczenie w prowadzeniu zespołów na poziomie La Liga. Jego największym osiągnięciem jest awans do Segunda Division z drużyną Cadiz. Ze wspomniana Osasuna spadł do Segunda nie wnosząc kompletnie nic. Dodatkowo zespół dość poważnie się osłabił tracąc kilku ważnych zawodników jak Willy Caballero, Jesus Gamez, Amrabat, Eliseu, chociaż ten ostatni, sprawiający problemy wychowawcze to być może akurat małe osłabienie. Straty udało się trochę odrobić zatrudniając choćby świetnego meksykańskiego bramkarza Guillermo Ochoe, wypożyczając z Liverpoolu Luisa Alberto czy tez ściągając doświadczonych bocznych obrońców w postaci Miguela Torresa oraz Arthura Boki. Władze wiele sobie obiecują po młodym i bardzo utalentowanym skrzydłowym Ricardo Horcie z Vitorii Setubal, którego udało się sprowadzić zaledwie za ok. 800 tys. euro. Pozostałe wzmocnienia to boczny obrońca Roberto Rosales oraz powroty z wypożyczeń młodych Recio, Chena oraz Andersona, jednak wątpliwe jest by ostatni dwaj pozostali w klubie gdyż szkoleniowiec raczej nie darzy ich zaufaniem. Jak wiec widać po wzmocnieniach, główny nacisk położono na defensywę. Może to i dobrze bo zgodnie z zasada dobry zespół buduje się od tylu. O ile w poprzednim sezonie trudno było o wartościowych zmienników to teraz raczej problemów z tym nie powinno być a konkurencja zawsze dobrze wpływa na formę zawodników. Jednak Malaga wciąż szuka wzmocnień. Władze czynią starania o ponowne wypożyczenie Amrabata z Galatasaray, który bardzo dobrze spisywał się w poprzednim sezonie. Na celowniku znalazł się również Georgios Samaras, były snajper Celticu Glasgow. Poza tym być może kadra się uszczupli o kolejnych piłkarzy jak Antunes o którego zabiega Sevilla  czy tez Sergi Darder na którego sieci zarzuca Porto. Odejście tego ostatniego byłoby naprawdę olbrzymia strata. W każdym razie zmiany w drużynie Boquerones są dość spore. Wszystko ma niestety podłoże ekonomiczne bo szejk jak odciął kurek z pieniędzmi to na dobre i klub praktycznie radzi sobie sam. Trzeba jednak przyznać ze czyni to naprawdę nieźle. Nie należy również zapominać o szkółce piłkarskiej, która jest naprawdę bardzo dobra i ma sporo talentów. Cala pretemporade z pierwsza drużyną przepracowali prawy obrońca Ivan Rodriguez, ofensywny pomocnik Juanpi Anor oraz prawoskrzydłowy Samuel Castillejo. Ostatni dwaj dostali powołania na dzisiejszy mecz. Być może w tym nadzieje pokładają władze klubu z Andaluzji bo Javi Gracia o ile nie ma doświadczenia w klubach pierwszoligowych to potrafi pracować z młodzieżą, a ze Malaga ma sporo młodych obiecujących zawodników to być może ten projekt jednak wypali.

 

W zespole jest kilka kontuzji ale raczej nie będą miały wpływu na wybór pierwszej jedenastki gdyż w zasadzie wszyscy najlepsi zawodnicy są do dyspozycji szkoleniowca. W bramce stanie zapewne meksykański bohater mundialu a wiec Guillermo Ochoa. W obronie parę stoperów stworzą bardzo doświadczeni Angeleri oraz Weligton. Po bokach będą ich wspierali Sergio Sanchez oraz ktoś z dwójki Arthur Boka – Victor Antunes. Jeśli faktycznie Atunesem zainteresowana jest Sevilla to na lewej powinien wystąpić Boka. Parę pivotow stworzą Camacho z Darderem. Duży wybór jest w ofensywie. Raczej na pewno na szpicy znajdzie się Roque Santa Cruz. Za jego placami może zagrać Duda lub Samuel. Skrzydła to raczej Luis Alberto oraz Horta. Jednego z dwójki skrzydłowych może ewentualnie zastąpić Juanmi, który może się zmieniać pozycjami z Samuelem.

 

Baskowie wrócili z Neapolu w dobrych nastrojach. Wynik osiągnięty na San Paolo był jak najbardziej korzystny i pozwalał z optymizmem patrzeć w przyszłość. W środę piłkarze dostali dzień wolny ale szczerze powiedziawszy trudno było w tym tygodniu myśleć o pojedynku z Malaga, szczególnie ze zawodnicy mieli do dyspozycji tylko dwa treningi a wiec w czwartek rano, otwarty dla publiczności oraz zamknięty w piątek o 17.30, po którym musieli wsiąść w samolot do Andaluzji. Jeśli do tego dodamy późny powrót z Neapolu w środę nad ranem, tradycyjna msze świętą przed sezonem w bazylice Najświętszej Marii Panny Dziewicy z Begony (w intencji wszystkich zmarłych w poprzednim roku którzy byli związani z Athletic oraz za pomyślność w nowym sezonie), patronki Bizkai (kapitanowie Gurpegi oraz Iraia Iturregi z drużyny żeńskiej ofiarowali patronce odpowiednio flagę klubu i piłkę) oraz spotkanie w władzami Kraju Basków i miasta, to trzeba powiedzieć ze zawodnikom czas upłynął bardzo szybko i raczej trudno ich posądzać o to by myśleli o swoim najbliższym rywalu. Choć trzeba przyznać ze Valverde robił co mógł by piłkarze skupili się na najbliższym rywalu. W tym celu po obydwu treningach dłużej rozmawiał ze swoimi podopiecznymi, szczególnie tymi, którzy grali od początku w pojedynku we Włoszech. Na szczęście Txingurriemu odpadł jeden problem z głowy a wiec kontuzje. Żaden z zawodników nie zasygnalizował kłopotów zdrowotnych i wszyscy mogli wziąć udział w zajęciach. Majac w perspektywie spotkanie rewanżowe a San Mames z Napoli, opiekun Los Leones myślał początkowo o wystawieniu w większości dublerów ale ostatecznie po treningach i naradzie ze swoimi współpracownikami chyba zrezygnował z tego pomysłu ponieważ powołał tych samych zawodników, którzy znaleźli się w protokole meczowym w Neapolu. Nie jest to pomysł zły bo we wtorkowym meczu jednym z problemów zespolu był brak ogrania a jakże inaczej go zdobyć jeśli nie w kolejnych meczach. Z wersji ustawienia z Iraola, San Jose, Erikiem Moranem, Borja Viguera, Kike Sola i Ibaiem Gomezem pozostanie tylko zmiana de Marcosa na Iraole na boku obrony. Reszta składu pozostanie raczej bez zmian.

 

Delikatnym faworytem tego meczu wydają się być gospodarze, głównie z powodu atutu własnego boiska oraz dłuższego odpoczynku zawodników. Athletic takiego komfortu nie miał. Poza tym Baskom zawsze ciężko się grało na La Rosaleda, gdzie spośród 10 spotkań udało się wygrać tylko raz i miało to miejsce w minionym sezonie po bramkach San Jose i Muniaina dla Los Leones oraz Juanmiego dla Malagi. Pozostałe wyniki to trzy remisy i sześć porażek. Z drugiej jednak strony drużyna z Bilbao nie poniosła porażki we wszystkich trzech ostatnich wyjazdowych inauguracjach, kolejno remisując 1-1 z Osasuna w sezonie 2004/2005 (Milosevic/Etxeberria), wygrywając 0-1 z Herculesem w sezonie 2010/2011 (Fernando Llorente) oraz pokonując w minionym roku Valladolid 1-2 (Ebert/Muniain, Susaeta). Ostatnia inauguracyjna porażkę na wyjeździe Athletic poniósł 1 września 2002 roku kiedy rywalem było Sociedad. Wynik tamtego meczu brzmiał 4-2 a gole strzelali Nihat (2), Karpin i Kovacevic dla Erreala a dla Los Leones oba trafienia zaliczył Gurpegi. Athletic żeby pokonać swoich rywali musi przede wszystkim zneutralizować szybkie skrzydła, ograniczyć poczynania dwójki kreatywnych pivotow i uważać na stale fragmenty gry, które są najgroźniejszą bronią rywali. Defensywa Malagi nie tworzy monolitu i gubi się przy szybko rozgrywanej piłce. Ciężko będzie tez powalczyć w powietrzu bo cala czwórka obrońców świetnie gra głową i Adurizowi może być bardzo ciężko strzelić bramkę po dośrodkowaniu. No ale miejmy nadzieje ze trener Valverde znajdzie sposób na Los Boquerones i Baskowie skutecznie powalczą o punkty na La Rosaleda. Będzie o nie bardzo ciężko ale nie jest to niewykonalne.

 

Przewidywane składy:

Malaga: Ochoa – Sanchez, Angeleri, Weligton, Boka – Camacho, Darder – Luis Alberto, Duda, Horta – Santa Cruz.

Trener: Javi Gracia

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Benat, Iturraspe – Muniain, Aduriz, Susaeta.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 23.08.2014 r., godz. 19.00

Miejsce: Malaga, Estadio La Rosaleda (poj. 30 tys.)

Sędzia: Mateu Lahoz

Trenerzy Javi Gracia oraz Ernesto Valverde podali listy zawodników, którzy znajda się w protokole sędziowskim w sobotnim meczu na La Rosaleda.

 

Baskijski szkoleniowiec Los Boquerones zdecydował się na powołanie następujących piłkarzy:

Bramkarze: Kameni, Ochoa,

Obrońcy: Weligton, Antunes, Angeleri, Rosales, Boka, Sergio Sanchez

Pomocnicy: Camacho, Horta, Recio, Duda, Juanpi, Sergi Darder, Luis Alberto

Napastnicy: Samuel, Santa Cruz, Juanmi, Samu Castillejo.

Kontuzjowani są Jose Casado Ferreira oraz Fernando Tissone. Dwaj ostatni zaczęli już treningi ale trochę czasu potrwa zanim będą w pełnej dyspozycji. Z przyczyn technicznych szkoleniowiec zrezygnował z Rescaldaniego, Pablo Perez, Miguela Torresa, Portillo, Andersona oraz Chena.

 

Trener Valverde zabrał na pokład samolotu lecącego do Malagi następujących graczy:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

Obrońcy: Iraola, Laporte, San Jose, Balenziaga

Pomocnicy: Erik Moran, Beat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel rico, Gurpegi, Unai Lopez,

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Guillermo.

Txingurri nie mógł narzekać na wybór bo wszyscy zawodnicy byli zdrowi i do dyspozycji. Z przyczyn technicznych szkoleniowiec zrezygnował z Kike Soli, Aurtenetxe, Toquero, Etxeity, Viguery, Bustinzy oraz Aketxe.

 

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Athletic   -  Espanyol

-:-

 Data: 20.05.2018 godz.: 16.15

Stadion: San Mames

Sędzia: Fernandez Borbalan

Poprzedni mecz

Alaves   -   Athletic

3:1

 Data: 12.05.2018 godz. 18.30

Stadion: Mendizorroza

Sędzia: Estrada Fernandez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 3 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United