^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 86 gości oraz 0 użytkowników.

We wtorek trener Ernesto Valverde udał się do Madrytu aby odebrać nagrodę dla najlepszego trenera rozgrywek sezonu 2013/2014. Nagrodę wręczał mu osobiście szef RFEF Angel Maria Villar, który wyraził uznanie nie tylko dla wyczynu trenera ale również chwalił model szkolenia i postępowania szefostwa Athletic bez którego nie byłby możliwy ten sukces. Nagrodę dla najlepszego trenera Segunda Division wywalczył były już opiekun Deportivo La Coruna Fernando Vazquez. Kolejne nagrody rozdano dla najlepszych trenerów Segunda B Division i tutaj pamiątkowe statuetki otrzymali Paco Fernandez (Racing Santander), Asier Garitano (Leganes), Jose Antonio Seligrat (Lleida), Luis Angel Cesar Samperio (Albacete). Całość dopełniły nagrody dla najlepszych szkoleniowców drużyn futsalu oraz żeńskiej ekipy Superligi. Otrzymali je Juan Luis Alonso (Buruela – Pierwsza liga Futsalu), Oscar Garcia Poveda (Elche – Druga liga futsalu) oraz Xavier Llorens opiekun drużyny żeńskiej FC Barcelona.

 

Nocny powrót z Madrytu do Bilbao na pewno nie należał do miłych i radosnych. W poniedziałek piłkarze tez nie mogli jeszcze zapomnieć o spotkaniu bo czekał ich zarówno trening jak i długa rozmowa z trenerem Valverde. Upiekło się tylko kadrowiczom a wiec Muniainowi, Iturraspe, Laporte oraz Kepie. Reszta musiała wysłuchać długiego monologu szkoleniowca. Szczegółów wprawdzie dziennikarze nie dowiedzieli się ale wiadomo ze na koniec trener dal wszystkim do zrozumienia ze wymazuje poprzedni miesiąc i zaczyna się wszystko od początku. Wsparł go również prezydent Urrutia, który potwierdził dziennikarzom, ze trener jest jak najbardziej bezpieczny i nie ma mowy o jego zwolnieniu. Murem stoją za szkoleniowcem również piłkarze, szczególnie filary zespolu jak Iraizoz, Mikel Rico czy Aduriz, którzy w rozmowach z dziennikarzami biorą cala winę za słabe wyniki na siebie. Z tym ostatnim akurat można polemizować ale na pewno cieszy jedność w drużynie i klubie bo to na pewno powinno zaprocentować. Wszyscy jednym głosem mówią również o zmianach w sposobie gry i taktyce na dalsza część sezonu oraz większych roszadach kadrowych. Txingurri zapewnił dziennikarzy ze wie gdzie tkwi problem, wie co z nim zrobić by było lepiej i przez najbliższe dwa tygodnie uda mu się to zrobić. Cóż nam pozostaje wierzyć w zespół i metody szkoleniowe Valverde.

Deklaracje, deklaracjami jednak aby wyjść z kryzysu i zacząć wygrywać zawodników czeka intensywny trening i przede wszystkim jak największa rywalizacja w składzie a do tego trzeba zdrowych piłkarzy i formy. O ile to drugie powoli rośnie u wszystkich podopiecznych Txingurriego to trochę gorzej jest z urazami. Tylko w poniedziałek w zajęciach z cala drużyną nie brali udziału Aduriz, Bustinza, Guillermo i Aketxe. Pierwsza dwójka trenowała na bocznym boisku w obecności Xabiera Clemente, Fernandez w ogóle nie pojawił się w Lezamie a Ager póki co nawet nie zaczai trenować. Na przeciążenia narzekał również Balenziaga ale w jego przypadku wydawałoby sie to dziwne jeśli byłoby z nim wszystko w porządku po tej dawce spotkań jaka zafundował mu szkoleniowiec. Było jeszcze dwoch kontuzjowanych a wiec Benat (głowa) oraz Mikel Rico (problemy z mięśniem uda) którzy nie zdecydowali się na dzień wolny mimo zaleceń lekarzy ale wzięli udział w ćwiczeniach. Pozostali zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwsza obejmująca piłkarzy, którzy grali z Realem skupiła się głównie na rozbieganiu i ćwiczeniach rozciągających, natomiast reszta w tym rezerwowi z tamtego meczu zaliczyli pełną jednostkę treningowa. Wszystko to przerywane indywidualnymi rozmowami z trenerem Valverde.

We wtorek szkoleniowiec dal drużynie wolne i wszyscy ponownie spotkali się w środę na zajęciach o 10.30. Na szczęście poza Bustinza i Aketxe oraz kadrowiczami wszyscy pozostali wrócili do normalnych ćwiczeń. Nawet Aduriz rozpoczął rozgrzewkę i większość zajęć odbył razem z kolegami. Po treningu został na kilkanaście minut dłużej wraz z Mikelem Rico i pod kierunkiem Xabiego Clemente odbyli zestaw ćwiczeń celem wzmocnienia siły fizycznej i wytrzymałości. Zawodnicy zajęli się głównie technika i strzałami na bramkę. Popołudniu cały zespół ponownie zebrał się w ośrodku szkoleniowym, tym razem na sesji wideo, podczas której Txingurri pokazywał im błędy z poprzednich spotkań oraz przygotował również elementy nowej taktyki i ustawienie jakie maja zostać wprowadzone do gry zespolu. Dlatego tez czwartkowe zajęcia były zamknięte dla publiczności i trwały dłużej niż zwykle. Zakończyły się meczem sparingowym przeciwko drużynie rezerw.

W piątek zespół odbył już trening w obecności fanów. Niestety urazu w sparingu doznał Ibai Gomez, który trenował osobno tak samo jak Aduriz oraz Bustinza, którzy powrócili pod opiekę trenera Celemente. Jednak to będzie prawdopodobnie ostatni trening w którym będą oszczędzani przez Valverde. Cala trojka przeszła badania po piątkowych zajęciach i od poniedziałku nie będzie już taryfy ulgowej bo piłkarze wracają do z ćwiczeń z pełnym obciążeniem, co ogłosił po treningu doktor Josean Lekue. Możliwe jest czasowe zmniejszenie obciążeń w razie jakichś komplikacji ale występ całej trojki przeciwko Celcie jest raczej niezagrożony.

Niestety ze zgrupowania reprezentacji Hiszpanii U-21 doszły bardzo niepokojące wieści odnośnie zdrowia Ikera Muniaina. Nasz zawodnik na jednym z treningów drużyny młodzieżowej doznał urazu pleców i musiał opuścić boisko treningowe. Jego występ przeciwko Serbii w meczu barażowym do Mistrzostw Europy U-21, stal pod sporym znakiem zapytania ale ostatecznie Iker zagrał aczkolwiek zszedł w 77 minucie meczu, który zakończył się remisem. Rewanż we wtorek w Cadiz. Wiadomo ze nasz lewoskrzydłowy będzie trenował prawdopodobnie z lżejszym natężeniem w najbliższych treningach.

Zawodnicy dostali teraz dwa dni wolne i od poniedziałku rozpoczną się intensywne treningi przygotowujące do meczu z Celta Vigo na San Mames i później na Estadio Dragao z Porto.

Tak jak było do przewidzenie Athletic nie sprostał Realowi Madryt i poległ na Santiago Bernabeu 0-5 będąc drużyną zdecydowanie gorsza w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Królewscy rozegrali niemal perfekcyjny mecz, co wobec formy naszego zespołu musiało się skończyć tak a nie inaczej. Jednakże patrząc na wyczyny podopiecznych trenera Valverde w pojedynkach z Barca, Rayo, BATE czy nawet z Granada to mecz ten nie wyglądał wcale tak źle jak wskazuje wynik a i rywal był z najwyższej możliwej półki. Przed nami teraz dwa tygodnie przerwy na reprezentacje i wytężona praca zawodników oraz trenera Valverde aby wyeliminować błędy i coś zmienić by zespół zaczął grać na miarę oczekiwań i swoje potencjału.

 

Spotkanie rozpoczęło się najgorzej jak tylko mogło. Już w drugiej minucie meczu Ronaldo w fantastyczny sposób wykończył centrę Bale’a. Real grał z wielkim rozmachem, technicznie i na dużej szybkości co sprawiało mnóstwo problemów defensywie Basków, szczególnie po lewej stronie obrony gdzie na bardzo szybkiego Bale’a i Carvajala trener Ernesto Valverde wystawił Balenziagę potwornie zmęczonego graniem wszystkich wrześniowych meczów w pełnym wymiarze czasowym. I to szybko dało o sobie znać. W 7 minucie Królewscy przeprowadzili kolejna groźną akcję, którą strzałem próbował wykończyć Ronaldo ale tym razem górą był Iraizoz. Athletic odpowiedział po kwadransie gry. Z prawej strony na skrzydle świetnie zagrał Susaeta i posłał mocne dośrodkowanie w pole karne ale minimalnie za mocne i dla Guillermo i dla zamykającego akcję Muniaina. Za chwilę De Marcos probował prostopadłym podaniem uruchomić Guillermo ale i tym razem piłka była odrobinę za mocno podana. W 17 minucie meczu Real mół strzelić drugą bramkę. Ponownie z lewej strony dal o sobie znać Bale, posłał centrę na 5 metr gdzie nogę wystawił Benzema ale na szczęście dla Athletic nie zdołał dotknąć futbolówki. W 21 i 22 minucie meczu dość mocno zakotłowało się pod bramka Casillasa i obrońcy gospodarzy musieli wybijać piłkę na rzut rożny. Chwile później po kolejnym kornerze swojego imiennika o mało co nie zaskoczył sprytnym strzałem Muniain ale Casillas świetnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 26 minucie meczu Ronaldo oddał potężny strzał po centrze Jamesa z rzutu wolnego ale doskonale zachował się Iturraspe zasłaniając bramkę własnym ciałem i wybijając piłkę na rzut rożny. W 37 i 38 minucie mecz kolejne dwie świetne akcje przeprowadzili Ronaldo oraz Bale ale na szczęście dla Basków zarówno James jak Waliczyk strzelili niecelnie. Chwilę później swój zespół przed stratą bramki uratował Iraizoz broniąc uderzenie Benzemy (podwałał Bale). Niestety w 41 minucie Gorka był już bez szans. Centra z rzutu rożnego trafiła idealnie na głowę Benzemy, z którym Balenziaga nie miał po prostu szans w fizycznym starciu gdzie został przepchnięty i wpadła do siatki. Jeszcze przed końcem pierwszej części meczu świetny kontratak przeprowadzili podopieczni trenera Valverde ale niestety De Marcos w samej końcówce zepsuł podanie w pole karne i piłka zamiast do kolegi z drużyny i do siatki padła łupem obrońców Realu. Tyle w pierwszej całkiem niezłej pierwszej połowie.

 

Na drugie 45 minut nie wyszli już Ramos zastąpiony przez Varane’a oraz Benat, który grał z rozcięta głową i został zmieniony przez Ibaia. Athletic początkowo zaatakował i wywalczył dwa rzuty rożne ale niestety nic specjalnego z tego nie wyszło. Real za to mógł i powinien podwyższyć prowadzenie za sprawą Bale’a, który po świetnej akcji na jeden kontakt z Ronaldo stanął oko w oko z Gorka ale nasz portero w fantastycznym stylu obronił uderzenie Walijczyka. Niestety po 10 minutach drugiej połowy było już 3-0. Fenomenalną trójkową akcję Benzema – Bale – Ronaldo, wykończył ten ostatni strzelając z najbliższej odległości od siatki. Obrona Athletic mimo naprawdę solidnej gry została całkowicie wymanewrowana. Trzy minuty później Athletic mógł i powinien strzelić bramkę. Susaeta posłał fenomenalną centrę na długi słupek gdzie nadbiegał Ibai. Nasz lewoskrzydłowy strzelił głową z 3 metrów idealnie w róg bramki ale fantastyczna interwencją popisał się Iker Casillas, który w niemal beznadziejnej sytuacji wybił piłkę na rzut rożny. Po chwili mieliśmy okazje już z drugiej strony boiska. Tym razem uderzał Ronaldo ale równie fantastyczną interwencją jak jego vis-avis popisał się Gorka i mieliśmy kolejny korner. Kolejna bramka padła w 69 minucie meczu. Geniuszem błysnął Modric, który jednym niesygnalizowanym podaniem wyprowadził Ronaldo sam na sam z Gorke, a Portugalczyk oddał piłkę do nieobstawionego Benzemy, który skierował piłkę do pustej bramki. Później mieliśmy kolejną doskonałą paradę Gorki, który wybił na rzut rożny strzał Ronaldo. W 78 minucie meczu Athletic miał kolejną okazję do strzelenia, przynajmniej honorowej bramki ale i tym razem górą okazał się Casillas, który obronił uderzenie Guillermo z może 3 metrów. Ostatnie słowo należało jednak do Realu. Ponownie kilka razy świetnie spisał się Gorka ale niestety w 88 minucie był już bezradny. Rzut rożny wykonywał Modric, Pepe nie zagrał zbyt dobrze wstrzeliwując piłkę w pole karne ale tam łokieć wystawił Ronaldo i futbolówka po rykoszecie wpadła do siatki obok bezradnego Iraizoza. Ta bramka zakończyła emocje w tym meczu i po dwóch minutach doliczonego czasu gry sedzia Pan Hernandez Hernandez zakończył spotkanie.

 

Cóż porażki można było się spodziewać bo forma Athletic była beznadziejna a Królewscy w wyjątkowym gazie. Athletic wprawdzie miał swoje szanse ale niestety ich nie wykorzystał bedąc wyraźnie słabszą ekipą od gospodarzy. Paradoksalnie nieźle zagrała nasza defensywa, która nie popełniła jakichś rażących błędów a większość bramek padła po naprawdę doskonałych akcjach rywali, z którymi ciężko byłoby sobie poradzić chyba każdej obronie na świcie. Poza tym asysty jakimi popisywali się piłkarze Królewskich były mierzone na centymetry. W zasadzie jeśli można mieć jakiekolwiek pretensje to może za pierwszego i drugiego gola. De Marcos niestety krył na radar Ronaldo i to się mocno zemściło a przy drugiej zawalił Balenziaga, który nie upilnował Benzemy przy rzucie rożnym. Tyle że wystawienie o wiele niższego i słabszego fizycznie Mikela przeciwko Benzemie było taktycznym nonsensem i za to odpowiada trener Valverde, który przed meczem ustala krycie przy stałych fragmentach gry. A w zespole Athletic wyższych i silniejszych zawodników niż nasz lewy obrońca jest kilku i to wyłączając stoperów oraz Iturraspe, którzy kryli tych najlepiej grających głową piłkarzy rywali. Niestety ten mecz to przede wszystkim porażka kadrowa i taktyczna trenera Valverde. Wystawienie w tym meczu zmęczonego, ledwo powłóczącego nogami Balenziagę przeciwko bardzo szybkiemu i silnemu Bale’owi było co najmniej głupim pomysłem. Mikel zagrał wszystkie mecze we wrześniu od 1 do 90 minuty i aż prosiło się o jakąś rotację na tej pozycji. Skoro na prawej stronie szkoleniowiec wymienia De Marcosa z Iraola to czemu na lewej stronie nie zagrał ani razu Jon Aurtenetxe, który może jest gorszy w ofensywie ale w obronie o wiele lepszy i przede wszystkim lepiej gra głową od Balenziagi. Uprzedzenia Txingurriego są w tym temacie po prostu żenujące, jak zresztą w całej pretemporadzie co niestety wychodzi zespołowi bokiem. Benat w dalszym ciągu nie radzi sobie na pozycji ofensywnego pomocnika a Unai Lopez w meczu z Realem zagrał na prawej pomocy. To w końcu Unai ma być szkolony na pozycję mediapunta czy na prawą pomoc? Kolejny problemem Valverde są zmiany. Wprowadzenie Etxeity za Muniaina byłoby uzasadnione w momencie gdyby Athletic wygrywał albo remisował spotkanie a nie przy wyniku 4-0 dla Królewskich. Na ławce rezerwowych był dostępny Borja Viguera a przy takim wyniku lepiej strzelić bramkę honorową niż nie stracić więcej goli bo różnica między wynikiem 4-0 a np. 6-0 jest niewielka, szczególnie w rozgrywkach ligowych. Dlaczego Txingurri ściągnął najlepszego na boisku w zespole Los Leones Susaetę, który na pewno nie był słaby a wręcz przeciwnie, stanowił największe zagrożenie dla rywali?. Kolejna sprawa to taktyka. Zespół trenera Ancelottiego gdy przegrywał swoje mecze to przeciwko rywalom, którzy grali wysokim pressingiem i przede wszystkim atakowali i długu utrzymywali się przy piłce. A jak grał Athletic w tym meczu? Głęboko cofnięty, daleko od swoich rywali i mało agresywnie, co nie mogło się dobrze skończyć.

 

Kolejna sprawa to pozycja mediapunta i wsparcie ataku, które po prostu nie istnieje. Benat na tej pozycji a na swojej nominalnej a więc środkowego pomocnika to dwie różne sprawy. Unai Lopez dopiero się uczy i tutaj dalej wychodzą uprzedzenia żeby nie powiedzieć głupi upór Valverde jeśli chodzi o zmiany. W letniej pretemporadzie łatwo rezygnował z zawodników, którzy jego zdaniem nie prezentowali odpowiedniego poziomu a tak naprawdę nie dał im szansy by się pokazać. Powiela błędy Marcelo Bielsy i w pewnym momencie Joaquina Caparrosa a więc jest przywiązany do nazwisk. Athletic za radą Txingurriego pozbył się na wypożycznie Galarrete, Guarrotxene, Inigo Pereza a więc piłkarzy, którzy mogą grać na pozycji mediapunta albo są bardzo uniwersalni i na pewno nie trzeba ich przyuczać do gry w tej części boiska bo często właśnie tam grali lub na podobnych pozycjach (skrzydła). A jak spisują się wypożyczeni zawodnicy? Galarreta ciągnie grę Saragossy w kierunku czołowych pozycji Segunda Division, Guarrotxena w barwach Tenerife znalazł się w najlepszej jedenastce września Segunda Division. Z kolei Inigo Perez jak grał w Athletic to radził sobie co najmniej dobrze na pozycji środkowego pomocnika, lewego obrońcy i lewoskrzydłowego a Marcelo Bielsa wystawiał go w sparingach nawet na pozycji mediapunta kiedy Athletic grał dwoma zawodnikami na tej pozycji i tylko jednym defensywnym pomocnikiem, którym był Iturraspe. Zresztą skoro już wypożyczyło się wychowanków to można było zawsze sprowadzić odpowiedniego piłkarza na miejsce Herrery. Roberto Torres z Osasuny kosztowałby około 2 – 3 mln euro a jest typowym mediapunta i gra podobnie do Herrery. Owszem jest słabszy technicznie, gorzej rozgrywa ale na pewno ma lepiej ułożoną nogę i co za tym idzie strzał, jest szybszy i porównywalny w pressingu do obecnego zawodnika Manchesteru United. Można powiedzieć, że byłby idealnym wzmocnieniem i nie trzeba byłoby robić eksperymentów na tej pozycji. Valverde, z niewiadomych przyczyn był przeciwnikiem tego transferu i teraz za to płaci wysoką cenę.

 

Jeśli chodzi o pozostałych zawodników to na pewno na wyróżnienie zasługuje Markel Susaeta, oraz Gorka Iraizoz, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w zespole Athletic. Markel często zmieniał pozycje, nieźle dośrodkowywał, potrafił się urwać rywalom i uderzyć na bramkę. Gorka swoimi interwencjami uratował zespół przed wyższą porażką i wybronił o wiele więcej niż powinien. Naprawdę świetny występ mimo puszczonych aż 5 bramek. Całkiem dobre zawody rozegrał Iturraspe. Wprawdzie daleko było mu jeszcze do optymalnej formy ale przynajmniej nie popełnił błędów, nie asystował przy bramkach rywalom i starał się łatać dziury w obronie jeśli jakieś powstały. Nieźle zagrali nasi środkowi obrońcy. Wprawdzie mecz zakończył się manitą ale po pierwsze nie popełnili błędów a po drugie kilka razy interweniowali naprawdę świetnie. Ze słabszymi zespołami myślę że zagraliby na zero z tyłu. Na pewno było o wiele lepiej niż choćby w ostatnim meczu z BATE. Pozostali zawodnicy spisali się słabo albo bardzo słabo jak np. De Marcos. Trudno ocenić tutaj Guillermo, który praktycznie nie dostawał piłek więc ocena go na podstawie tego meczu byłaby mocno niesprawiedliwa.

 

Rywal był z najwyższej możliwej półki i zapewne przed meczem, patrząc na formę drużyny można było spodziewać się nawet wyższego wyniku. Z Barcą nasz zespół miał kłopoty z wyjściem z własnej połowy i zagrożeniu bramce przeciwnika a na Santiago Bernabeu kilka razy udało się poważnie zagrozić bramce Casillasa i przyprawić o szybsze bicie serca obrońców.

 

Valverde ma teraz dwa tygodnie na poprawienie gry zespołu. W meczu z Realem było kilka rzeczy które mogą stanowić dobry początek zmian. Jednakże zespół czeka sporo pracy by wyjść z dołka i przede wszystkim sporej zwyżki formy. Ważne są też przemyślenia trenera odnośnie taktyki, które zresztą zostały zapowiedziane na konferencji prasowej po meczu z BATE. Być może drużyna przejdzie na grę dwoma napastnikami, co przy Adurizie, Viguerze czy Kike Soli i Guillermo mogłoby być niegłupim rozwiązaniem. Wtedy można postawić na kreatywnego Benata na środku pomocy gdzie gra naprawdę bardzo dobrze i szybkie skrzydła, które mogłyby wymieniać się pozycjami z napastnikami. Athletic akurat do takiej gry ma zawodników. No i w końcu może dać odpocząć Balenziadze, który jeszcze trochę a wypluje płuca i będzie biegał z jakąś pompą na plecach, szczególnie jeśli Valverde znowu wystawi go przez miesiąc we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty a na końcu każe biegać za tak szybkim zawodnikiem jak Bale. To już podchodzi pod paragraf za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Real Madryt: Casillas – Carvajal, Ramos (46’ Varane), Pepe, Marcelo – Modric, Kroos (73’ Illarramendi) – Ronaldo, James, Bale – Benzema (78’ Isco).

 

Trener: Carlo Ancelotti

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Iturraspe, Mikel Rico – Susaeta (61’ Unai Lopez), Benat (46’ Ibai), Muniain (72’ Etxeita) – Guillermo.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 5 – 0

 

Bramki: 2’, 55’ i 88’ Ronaldo, 41’ i 69’ Benzema

 

Żółte kartki: Sergio Ramos – De Marcos, Balenziaga

 

Posiadanie piłki: 65% - 35%

 

Strzały: 19 – 6

 

Strzały celne: 14 – 5

 

Rzuty rożne: 8 – 7

 

Spalone: 9 – 1

 

Interwencje bramkarzy: 5 – 9

 

Straty: 72 – 76

 

Piłki odzyskane: 55 – 47

 

Faule: 9 - 10

 

Widzów: 77987

 

Sędzia: Hernandez Hernandez jako główny oraz Sobrino Magan i Garcia Fernandez na liniach.

 

Czarny wrzesień jest już za nami a przed nami nowy miesiąc i można powiedzieć nowe rozdanie. Piłkarze Los Leones musza zapomnieć o przeszłości i z nowa wiara i wola walki wejść w kolejny miesiąc gdzie będą się ważyły losy gry w Lidze Mistrzów oraz ostateczna odpowiedz o cele na obecny sezon. Niestety rywal Basków jest z najwyższej możliwej polki bo nasi pupile zmierza się z Realem Madryt na Santiago Bernabeu gdzie w ostatnim czasie regularnie zbierają mocny łomot. Jednak w tym przypadku nie punkty będą najważniejsze a dyspozycja naszych piłkarzy i ich wola walki. Jeśli Baskowie postawia się Królewskim i mimo niemal pewnej porażki stoczą bój w którym nie zostaną zmiażdżeni i upokorzeni to będzie można z większym optymizmem patrzeć na spotkania po dwutygodniowej przerwie. W przeciwnym razie czekają nas dni a być może nawet miesiące pełne niepewności i obaw o to czy zespół trenera Valverde będzie w stanie utrzymać pierwszoligowy byt.

 

W poprzedniej kolejce Los Blancos grali wyjazdowe spotkanie z Villarrealem. Mimo sporych kłopotów z Żółtą Łodzią Podwodna podopiecznym trenera Carlo Ancelottiego udało się odnieść pewne zwycięstwo 0-2 a łupem bramkowym podzielili się Modric oraz Ronaldo. Athletic z kolei zmierzył się na La Catedral z Eibar. Niestety nasi piłkarze po raz kolejny zawiedli swoja publiczność i mimo olbrzymiej przewagi w raczej mizernym stylu bezbramkowo zremisowali co wystarczyło na tyle by wydostać się ze strefy spadkowej na 16 miejsce w tabeli. Królewscy po słabym początku sezonu odzyskują formę i po 6 kolejkach zajmują 5 miejsce w tabeli.

 

W poprzednim sezonie drużyna z Madrytu spełniła w końcu największe marzenie swoich fanów i zdobyła La Decime a wiec 10 tytuł najlepszej drużyny klubowej na starym kontynencie, pokonując w finale sąsiadów zza miedzy a wiec Atletico aż 4-1. Wprawdzie na podwórku krajowym dołożyli do tego wygrana w Copa del Rey ale już rozgrywki Primera Division zakończyły się prawdziwa klęską bo tak trzeba nazwać dopiero 3 miejsce na zakończenie ligi. Fani z białej części Madrytu z trudem znoszą dominacje Barcelony ale prawdziwym policzkiem dla nich był tytuł najlepszej w kraju dla Los Colchonerros a wiec drugiego znienawidzonego przez nich rywala. Na nowy sezon wyznaczono wiec dwa cele a wiec obronę prymatu w Europie oraz zdobycie tytułu najlepszej drużyny w kraju i temu podporządkowano absolutnie wszystko. Na rynku transferowym klub był bardzo aktywny bo sprowadzono Toniego Kroosa z Bayernu, Keylora Navasa z Levante, wzmocniono i tak potworna sile ataku Jamesem Rodriguezem, na którego klub wydal astronomiczna kwotę 80 mln euro a w koncowce okienka transferowego wypożyczono (???) z Manchesteru United Javiera Hernandeza aby wzmocnić rywalizacje na pozycji napastnika gdzie Real ma tylko Karima Benzeme, piłkarza na którego chyba najczęściej narzekają kibice na Santiago Bernabeu. Wszystko byłoby ładnie i pięknie gdyby nie odejścia z klubu i drugie dno transferów. Zacznijmy od tego drugiego. Perez to biznesman i człowiek, który nie tylko zarabia dla Realu Madryt ale również na nim zarabia. Ciekawostka jest fakt ze rok temu Perez otworzył w Kolumbii szkółkę piłkarską Królewskich czym zjednał sobie prezydenta tamtego kraju Juana Manuela Santosa. Nawiązane w ten sposób znajomości pozwoliły mu wygrać przetarg na potężną bo warta 692 mln euro inwestycje oraz 25 letnia koncesje na tzw. Autostradę Pacyfiku nr 1, który miał miejsce zaledwie 2 miesiące przed transferem. Sprowadzenie Jamesa Rodrigueza miało wzmocnić jeszcze pozycje Pereza w Kolumbii bo ma On chrapkę na jeszcze większe pieniądze a mianowicie kontrakt opiewający na ponad 5 miliardów euro za budowę kolejnych autostrad. Sprowadzenie Chicharito to udana próba wejścia w konsorcjum z meksykańskim Pemexem po wysondowaniu ze jeden z szefów tej firmy jest fanem Javiera Hernandeza. To ułatwiło rozmowy i efektem jest kontrakt na cztery stacje uzdatniania wody oraz piec rafinerii ropy warte 432 mln euro. Niedawno Perez przejął dwie firmy z Kostaryki – Semicosta Inc S.A. oraz spółkę zajmującą się budowa sieci elektrycznych. Keylor Navas jest idolem Kostarykanczykow i najpopularniejszym człowiekiem w tym kraju tak wiec prezydent Realu ma nadzieje na kolejne lukratywne kontrakty. Szkoda tylko ze Ancelotti musi przez to przebudowywać świetnie prosperujący zespół. Oczywiście szef Królewskich wszystkiemu zaprzecza ale dziennikarze dotarli do ludzi powiązanych z Pemexem i Ci potwierdzili ze jednym z kluczowych posunięć Pereza było zatrudnienie Chicharito by zjednać sobie jednego z głównych decydentów w tej firmie. To samo można powiedzieć o Kolumbii. Żeby zrównoważyć budżet  Perez pozbył się dwoch filarów zespolu i zawodników, którzy dawali mnóstwo jakości drużynie, na pewno więcej niż robią to na razie sprowadzeni Kroos oraz Rodriguez. Mowa tutaj o Xabim Alonso oraz Angelu Di Marii. Hiszpan, kluczowy gracz w mistrzowskiej drużynie La Furia Roja z 2008 i 2010 roku odszedł do Bayernu a to oznacza ze Real pozbył się jedynego prawdziwego defensywnego pomocnika ze swojego składu i piłkarza, który jako jeden z nielicznych na świecie potrafi idealnie połączyć defensywę z atakiem. Do United z kolei odszedł najlepszy asystent zespolu, który w poprzednim sezonie zanotował rekordowa ilość 24 podań otwierających drogę do siatki, nie licząc tych kluczowych, które napędzały cale akcje ofensywne i w rezultacie kończyły się bramkami. Real ma genialnych piłkarzy w ofensywie ale tylko jeden z nich potrafi sam sobie stworzyć okazje do zdobycia bramki i jest nim Cristiano Ronaldo. Reszta zawodników jak Bale i szczególnie James Rodriguez potrzebuje kogoś kto im wystawi futbolówkę na strzał. Próbuje to robić Benzema ale ze słabszym skutkiem. Tyle ze w ten sposób nie jest tez w stanie realizować swoich zadań podstawowych a wiec strzelać bramek, z których jest rozliczany. Można liczyć na Cristiano Ronaldo ale z kolei zwalanie wszystkie na genialnego Portugalczyka nie ma sensu gdyż w przypadku jego absencji gra zespolu może kompletnie się posypać. Po oddaniu Alonso jak również wypożyczeniu Casemiro trener Ancelotti został tylko z jednym defensywnym pomocnikiem Samim Khedira, który jest wiecznie kontuzjowany. Poza tym reprezentant Niemiec raczej bardziej nadaje się na środek pomocy niż na pozycje pivota właśnie z racji swojej kontuzjogennosci. Brak typowego „przecinaka” oraz zbyt dużo zawodników z pomocy o inklinacjach ofensywnych najlepiej było widać w meczu z Realem Sociedad gdzie była potężna luka pomiędzy linia obrony a pomocy, co skrzętnie wykorzystywali piłkarze Txuri-Urdin i dzięki czemu wygrali 4-2 mimo ze już po kilkunastu minutach przegrywali 0-2. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze słaba forma takich asów jak Bale czy tez James Rodriguez i niepewność formacji obronnej. Trochę wiec wydaje się dziwne ze Fiorentino Perez rozbił świetnie spisującą się drużynę i sprowadził piłkarzy, których w sumie klub nie potrzebował a wiec wspomnianego Jamesa Rodrigueza. No ale wydaje się ze Ancelotti opanował trochę słabą dyspozycje zespolu dzięki nieocenionemu Cristiano Ronaldo, który na początku września złapał wyborna formę i strzelał gola za golem. To można powiedzieć odblokowało trochę pozostałych zawodników gdyż i Bale zaczął trafiać mimo wciąż niezadowalającej gry, szczególnie jak na zawodnika za ok. 100 mln euro i pozostali piłkarze w tym nawet Chicharito zastępujący Benzeme. Coraz lepiej spisuje się tez środek pomocy. Pytanie tylko czy zespół gra tak dobrze bo łapie formę czy tez dlatego ze ciągnie go Cristiano Ronaldo? Mielibyśmy możliwość przekonać się o tym w dzisiejszym meczu bo występ Portugalczyka stanął pod sporym znakiem zapytania na skutek urazu ścięgna Achillesa jakiego nabawił się w środowym pojedynku w Lidze Mistrzów. Pod dwoch dniach lżejszych zajęć lekarze Realu podjęli decyzje ze będzie do dyspozycji trenera. Pytanie tylko czy włoski szkoleniowiec zdecyduje się na wystawienie go od początku meczu czy tez da mu odpocząć i w zależności od sytuacji na boisku wprowadzi go na murawę w drugiej połowie. Na pewno Królewskim byłoby łatwiej wtedy pokonać Athletic, choć przy obecnej formie Basków to by pewnie wystarczyła i Castilla czyli rezerwy Realu. Trener Carlo Ancelotti powołał na dzisiejsze spotkanie 19 piłkarzy:

Bramkarze: Casillas, Keylor Navas, Pacheco,

Obrońcy: Varane, Ramos, Pepe, Marcelo, Carvajal, Arbeloa, Nacho,

Pomocnicy: Kroos, James, Bale, Modric, Isco, Illarramendi,

Napastnicy: Ronaldo, Benzema, Chicharito.

Włoch przed meczem będzie musiał zrezygnować z jednego zawodnika i będzie to zapewne trzeci bramkarz Pacheco. Ancelotti nie mógł skorzystać z usług Coentrao, Jese oraz Khediry, którzy są kontuzjowani. Do składu wrócił narzekający na drobny uraz Pepe. Szkoleniowiec Królewskich zapewne zdecyduje się wystawić najsilniejszy skład. Wątpliwości budzi jedynie udział w meczu Ronaldo, którego być może będzie chciał oszczędzać na kolejne spotkania. Tak wiec w bramce stanie Iker Casillas. W obronie na bokach biegać będą Carvajal i Marcelo a na środku znajda się Pepe z Ramosem. Parę środkowych pomocników powinni stworzyć Modric z Kroosem a ofensywny kwartet Ronaldo, James, Bale i Benzema.

 

Baskowie na lotnisku w Mińsku i po powrocie z Borysowa wyglądali jakby nie przegrali meczu ale wracali z jakiegoś pogrzebu. W samolocie prawie nikt nic nie mówił, zawodnicy nie chcieli udzielać w ogóle wywiadów przepraszając dziennikarzy i prosząc ich o wyrozumiałość. Nawet trener Valverde, który dotychczas w jakiś sposób starał się wyjaśniać przyczyny słabej postawy zespołu, przegranych spotkań stwierdził ze po prostu nie za bardzo rozumie tego co się dzieje z drużyną na boisku w meczach o stawkę bo na treningach wygląda to zupełnie inaczej. Jeszcze na konferencji prasowej zapowiedział ze być może będzie musiał podjąć drastyczne decyzje kadrowe jak również całkowicie zmienić taktykę. Ciężko powiedzieć czy cos w tej materii zostało już uczynione na ostatnich treningach i czy zobaczymy jakieś zmiany już w spotkaniu z Realem gdyż od pojedynku z BATE minęło trochę za mało czasu a poza tym szkoleniowiec dal wszystkim czwartek wolny. W środę natomiast poza krotka odnowa biologiczna Txingurri zebrał drużynę na środku jednego z boisk treningowych i odbył długą rozmowę z piłkarzami. Po twarzach zawodników i samego Valverde było widać ze nikomu nie było o śmiechu a wręcz przeciwnie bo wyglądali jakby właśnie informowano ich o czymś naprawdę strasznym. Po dotychczasowych treningach raczej trudno przewidywać jakichś poważniejszych zmian poza kadrowymi i to niekoniecznie w woli trenera. Niestety na kłopoty zdrowotne narzekają Aduriz, Muniain oraz Mikel Rico. Temu drugiemu odnowiły się problemy z plecami i ostatnie zajęcia odbył osobno z trenerem Xabim Clemente. Z kolei Aduriz po 40 minutach piątkowego treningu zszedł z murawy z grymasem bólu trzymając się za przywodziciela. Txingurri nie chciał ryzykować i nakazał swojemu napastnikowi udanie się pod prysznic. Mikel Rico miał kłopoty po meczu z BATE ale po czwartkowym odpoczynku w piątek już normalnie trenował. O ile w przypadku Muniaina osobne treningi były raczej efektem ostrożności to już z Adurizem jest poważniejsza sprawa. Ostatecznie nasz najlepszy napastnik nie pojechał do Madrytu a na liście znalazł się Iker oraz 19 jego kolegów:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

Obrońcy: Aurtenetxe, Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga

Pomocnicy: Erik Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Unai Lopez,

Napastnicy: Ibai, Muniain, Viguera, Guillermo.

Zmartwień trener Valverde ma przed meczem co nie miara. Przede wszystkim problemy są w sferze psychicznej bo nie da się ukryć ze to jest najgorsza część przygotowań do tego spotkania. Kolejnym jest taktyka i zestawienie podstawowej jedenastki by uniknąć kompromitacji gdyż z taka forma jaka prezentują piłkarze tylko na to można liczyć. Brak Aduriza, kłopoty zdrowotne Muniaina i Mikela Rico, przemęczenie Balenziagi, problemy na pozycji mediapunta. Trochę się tego zebrało. Na szczęście jest trochę pozytywnych aspektów. Przede wszystkim dyspozycja fizyczna, która wydaje się coraz lepsza z każdym meczem. Wprawdzie nie jest jeszcze taka jak być powinna ale przynajmniej zawodnikom udaje się wytrzymywać cale spotkania w miarę niezłej dyspozycji. Poza Muniainem, który gra dobrze, wydaje się ze formę odzyskują Susaeta, Iraola, Aduriz. Pytanie kiedy na swoim normalnym poziomie zagra reszta zespolu. Txigurri będzie zmuszony dzisiaj eksperymentować ze składem. Raczej pewniakami mogą być Iraizoz, Laporte, Iturraspe i Susaeta. Prawdopodobnie na bokach obrony wystąpią Iraola i Balenziaga, choć ten drugi może zostać zastąpiony przez Aurtenetxe. W drugiej linii obok Andera powinien się znaleźć Mikel Rico, choć niewykluczony jest występ Benata, który zdecydowanie lepiej radzi sobie w środku pomocy niż tuz za napastnikiem. Skrzydła to Susaeta oraz Muniain jeśli będzie się dobrze czul. Ikera może zastąpić Ibai. Na pozycji napastnika powinniśmy zobaczyć Guillermo Fernandeza a za jego plecami Unaia Lopeza.

 

Faworyt tego meczu może być tylko jeden. Zdobycie jakichkolwiek punktów na Santiago Bernabeu będzie graniczyło z cudem. Athletic w przeciągu ostatnich kilkunastu lat tylko raz wygrał w Madrycie z Realem i było to za poprzedniej kadencji Ernesto Valverde w sezonie 2004/2005. Mecz ten dobrze pamięta Andoni Iraola, który był strzelcem jednej z dwoch bramek strzelonych przez Athletic (druga zaliczył Del Horno). Oczywiście nasz zespół wyjdzie na murawę po to by spróbować zdobyć punkty tyle ze nie one będą tutaj najważniejsze a przede wszystkim podjecie walki i próba odzyskania wiary w siebie. Zawodnicy musza spróbować pokazać się z dobrej strony na tle najmocniejszego z możliwych rywali. To może pomoc w przygotowaniach do kolejnych spotkań podczas tej dwutygodniowej przerwy a mecze reprezentacji. No i miejmy nadzieje ze a Santiago Bernabeu będziemy mieć ciekawe widowisko stworzone przez obie drużyny i pokaz naprawdę przyjemnego dla oka futbolu. Jeśli uda się wywieźć jakieś punkty na pewno będzie to wspaniałym osiągnięciem. Jeśli Los Leones przegrają to również nie będzie tragedii bo zostać pokonanym przez tak mocny i wielki klub jak Real Madryt to żaden wstyd, szczególnie jeśli będzie to po wspanialej walce oraz pełnym zaangażowaniu wszystkich piłkarzy, którzy pokażą pełnię swoich umiejętności.

 

Przewidywane składy:

Real Madryt: Casillas – Carvajal, Ramos, Pepe, Marcelo – Modric, Kroos – Bale, James, Ronaldo – Benzema.

Trener: Carlo Ancelotti

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, San Jose, Laporte, Balenziaga/Aurtenetxe – Mikel Rico/Benat, Iturraspe – Susaeta, Unai Lopez, Muniain – Viguera/Guillermo.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 05.10.2014, godz. 21.00

Miejsce: Madryt, Estadio Santiago Bernabeu (poj. ok. 85 tys.)

Sędzia: Hernandez Hernandez

Kolejny blamaż Athletic, tym razem w Lidze Mistrzów. Los Leones przegrali na wyjeździe z o wiele niżej notowanym BATE Borysów 1-2 i spadli na ostatnie miejsce w tabeli grupy H Champions League. Można powiedzieć ze jest to idealne podsumowanie całego beznadziejnego miesiąca w wykonaniu podopiecznych trenera Valverde, który tym razem nie szczędził słów krytyki swoim podopiecznym. Nawet bardzo łagodny i powściągliwy w komentarzach Aritz Aduriz, po meczu wyraźnie wzburzony stwierdził ze cały zespół musi usiąść i poważnie się nad sobą zastanowić bo tak dalej być nie może. Nam pozostaje mieć nadzieje ze wraz z zamknięciem miesiąca zamknie się również fatalny rozdział a grze Athletic i od października będzie już tylko lepiej, właściwie musi być bo chyba gorzej już grac się raczej nie da.

 

Mecz w całości przebiegał pod dyktando zespolu miejscowego, który był lepiej ustawiony taktycznie, lepiej przygotowany fizycznie i co może dziwić o wiele lepiej prezentował się technicznie od Basków. Białorusini dominowali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i tylko własnej indolencji strzeleckiej zawdzięczają to, ze nie wygrali wyżej, co najmniej 3 a nawet 4 bramkami. Pierwsza groźną akcje tego meczu stworzyli jednak goście. Z prawej strony dośrodkował Iraola, obrońca za krotko wybił piłkę do której dopadł Benat ale jego uderzenie minęło słupek bramki Chernika. Później do 18 minuty mieliśmy akcje za akcje z dwoch stron jednak zespołom brakowało ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. W 18 minucie meczu po jednym z wyjść ofensywnych piłkarze BATE wywalczyli rzut rożny. Z prawej strony dośrodkował Volodko, piłkę na długi słupek strącił głową Signevich a tam znalazł się Polyakov, który kompletnie nieobstawiony nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki. Koszmarny, wręcz dziecinny błąd naszej defensywy który nie przystoi juniorom a co dopiero zespołowi na poziomie Ligi Mistrzów. Za chwile mogło być 2-0 ale Mikel San Jose w ostatnie chwili zdołał wybić piłkę na rzut rożny po strzale Signevicha. Athletic odpowiedział akcja Iraoli, który posłał kolejna centre w przed pole karne, tam piłkę przejął Benat ale i tym razem jego strzał z dystansu był niecelny. W 31 minucie BATE mogło strzelić kolejna bramkę. Świetnie obronę zwiódł Signevich i w sytuacji sam na sam z ostrego kata strzelił w długi róg bramki Gorki Iraizoza ale na nasze szczęście futbolówka uderzyła w słupek i wyszła w pole. W 40 minucie meczu Mladenovic ograł Balenziage i posłał groźną centre w pole karne, która w ostatniej chwili wyłapał Gorka Iraizoz ściągając piłkę z głowy napastnika gospodarzy. Niestety minutę później było już 2-0. Karnitski oddal z pozoru niegroźny strzał na bramkę Athletic ale piłka uderzyła w nogę Iraole i zmyliła Gorke wpadając w krotki róg. Baskowie tuz przed przerwa zdołali jeszcze wyrównać. Piłkę w pole karne do Aduriza podał Muniain, ten się odwrócił z Polyakovem na plecach i mocnym, mierzonym uderzeniem w długi róg pokonał Chernika. Ładna akcja Athletic i pierwszy raz kiedy Aduriz nie musiał walczyć sam z dwoma obrońcami, co zaowocowało bramka. 2-1 do przerwy i bramka dająca nadzieje przyjezdnym na dobry rezultat.

 

Jeśli ktoś myślał ze Los Leones po słabej pierwszej części zagrają druga dobra lub bardzo dobra to się srogo zawiódł. Podopieczni trenera Valverde zagrali beznadziejnie maja więcej szczęście niż rozumu ze przegrali tylko 2-1. Trzy minuty po przerwie formę Gorki sprawdził Signevich ale nasz portero spisał się bez zarzutu. Chwile później uderzał Karnitski ale piłka wyszła na rzut rożny. W 53 minucie Gorka ponownie stopuje Signevicha, tym razem w 100 procentowej sytuacji. Laporte z kolei wybija groźne uderzenie z wolnego Volodki. BATE naciera z ogromnym rozmachem i ich akcja mogą się naprawdę podobać. Niestety Los Leones nie są w stanie odpowiedzieć. W 56 minucie Gorka wyłapuje strzał z dystansu Karnitskiego. Za chwile przed utrata bramki zespół gości ponownie ratuje Laporte. W 70 minucie meczu fatalnie zachowuje się Iturraspe, który popełnia błąd przy wyprowadzeniu piłki i w zasadzie podaje Signevichowi na sytuacje sam na sam z Gorka ale na szczęście dla naszego zespolu wszystko kończy się niecelnym uderzeniem. Athletic po 25 minutach drugiej części meczu przedarł się pod bramkę Chernika ale uderzenie z dystansu Susaety minęło cel. Pod koniec meczu zawodnicy BATE cofnęli się trochę dając pograć przyjezdnym ale niewiele zmieniło to obraz meczu bo Athletic nie był w stanie nic zdziałać pod bramka Chernika a zespół białoruski miał okazje do przeprowadzenia kolejnych kontrataków. W 82 minucie gry Athletic miał szanse na zdobycie bramki gdy po centrze Susaety z rzutu rożnego próbował uderzać głową Aduriz ale  piłka poszybowała obok bramki. Kilka minut później na bramkę uderzał Toquero ale również minimalnie niecelnie. I to w zasadzie było wszystko jeśli chodzi o emocje w meczu z Borysowie. Sędzia Lannoy po dwoch minutach doliczonego czasu gry zakończył ten pojedynek.

 

Nad gra naszego zespolu najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia. Proste błędy w obronie, słabość w ataku i do tego totalna odporność na wiedze trenera Ernesto Valverde. Chyba tylko ślepy nie widzi tego ze Benat na pozycji mediapunta to jest pomyłka. Co innego Benat na pozycji środkowego pomocnika gdzie radzi sobie co najmniej dobrze i zarówno jego gra jak całego zespolu nabiera większego sensu. Poza tym wystawienie naszego rozgrywającego jako ofensywnego pomocnika powoduje to ze Aduriz gra praktycznie sam w ataku a w starciu z dwójką albo trojka obrońców nie ma po prostu szans a cały atak Basków wygląda po prostu żałośnie. Jak Valverde wystawił do ataku w drugiej części De Marcosa i Toquero do pomocy Aritzowi to gra w ofensywie wyglądała lepiej. Kolejny dramat to postawa Andera Iturraspe, który ponownie usiłował asystować rywalom przy zdobyczach bramkowych ale na szczęście Ci okazali się litościwi by nie pogrążać naszego pivota. Jeśli są jakieś plusy tego meczu to przede wszystkim niezła gra Iraoli (choć przy pierwsze bramce kompletnie się nie popisał), powolny progres Susaety, Muniaina i Aduriza. Niestety do poziomu Iturraspe powoli zniża się Mikel Rico, San Jose a Balenziaga po prostu nie daje już rady grac wszystkich meczów po 90 minut bo jednak jest człowiekiem a nie robotem o czym chyba zapomina nasz szkoleniowiec. Niestety Txingurri powiela błędy Marcelo Bielsy czy w pewnym momencie nawet Joaquina Caparrosa a wiec nadmierne przywiązanie do nazwisk nie dając szans innym piłkarzom. A na treningach świetnie spisują się Kike Sola i Guillermo, którzy strzelają całkiem sporo bramek. Guillermo gra ogony a Kike Sola nawet nie dostał powołania w tym sezonie. Iturraspe popełnia błąd za błędem wiec czemu nie dać szansy Erikowi Moranowi lub przesunąć tam Mikela Rico i cofnąć do tylu Benata na jego nominalna pozycje??? Wtedy można eksperymentować w przodzie z pozycja mediapunta wystawiając tam Unaia Lopeza czy tez innych piłkarzy. Czemu Valverde nie zgodził się na transfer Roberto Torresa, który kosztowałby ok. 3 mln euro a gra on podobnie do Andera Herrery, jest nawet od niego szybszy i ma lepiej ułożoną nogę, ale jest zdecydowanie słabszy technicznie i trochę „szklany”. Zarzutów i pytań jest wiele ale cóż nie ma co biadolić tylko trzeba się wziąć do pracy i szukać jakiegoś rozwiązania. Miejmy nadzieje ze Valverde jak najszybciej je znajdzie bo nikomu nie uśmiecha się walczyć do ostatniej kolejki o utrzymanie. Przed nami teraz jeszcze mały „łomot” na Santiago Bernabeu i dwa tygodnie przerwy podczas której Valverde musi zrobić mały cud i zmienić o 180 stopi grę naszej drużyny.

 

Statystyka meczu:

Składy:

BATE: Chernik – Khagush, Polyakov, Filipenko, Yablonski – A. Volodko, Gordeychuk (92’Olekhnovich), M. Volodko (78’ Yakovlev)– Mladenovic, Signevich, Karnistki (86’ Rodionov).

Trener: Aleksandr Yermakovich

 

Athletic: Iraizoz – Iraola (77’ Toquero), San Jose, Laporte, Balenziaga – Iturraspe, Mikel Rico (46’ De Marcos) – Susaeta, Benat, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 2 – 1

Bramki: 19’ Polyakov, 41’ Karnitski – 45’ Aduriz

Żółte kartki: Polyakov – Laporte, Benat

Posiadanie piłki: 44% - 56%

Strzały: 22 – 12

Strzały celne: 7 – 2

Interwencje bramkarzy: 4 – 8

Rzuty rożne: 8 – 4

Spalone: 1 – 3

Faule: 15 – 14

Podania: 280 – 438

Widzów: 11886

Sędzia: Stephane Lannoy jako główny oraz Michael Annonier i Laurent Stien na liniach. Cala trojka pochodzi z Francji.

 

Ostatni/poprzedni mecz

Koniec Sezonu

Athletic   -  Athletic

-:-

 Data:

Stadion:

Sędzia:

Poprzedni mecz

Athletic   -   Espanyol

0:1

 Data: 20.05.2018 godz. 16.15

Stadion: San Mames

Sędzia: Fernandez Borbalan

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 4 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United