^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 36 gości oraz 0 użytkowników.

„Sięgnąłem dna i usłyszałem pukanie od dołu". Ten aforyzm Stanisława Jerzego Leca idealnie pasuje do tego co zaprezentowała w tym meczu ekipa Los Leones. Wydawało się, że chyba nie da się zagrać gorzej niż w meczu z Sevillą rozegranym w sobotnie popołudnie gdzie Baskowie w zasadzie kompromitowali się na każdym kroku i tylko pobłażliwości Los Nervionenses zawdzięczali to że przegrali tylko 2-0. Tym razem jednak jeszcze obniżyli loty (tak to możliwe!!!) i przegrali 3-1 z Olimpique Marsylia praktycznie grzebiąc swoje szanse na awans do kolejnej rundy. Bo nikt przy zdrowych zmysłach, kto obserwował mecz na Stade Velodrome będzie się łudził tym że uda się odwrócić losy rywalizacji na San Mames. Złudna nadzieją jest nawet ta strzelona bramka po karnym z kapelusza, którą Baskowie otrzymali w prezencie od Pana Jorge Sousy z Portugalii. Olimpique Marsylia był o 1 – 2 klasy lepszy od Athletic a trzy gole autorstwa Ocamposa (dwa trafienia) oraz Payeta załatwiły sprawę w tym spotkaniu i chyba losy całej rywalizacji.

Mecz ten od początku był tragiczny dla Atletic. Baskowie już w pierwszej minucie stracili bramkę za sprawą Ocamposa, którego nie przypilnował De Marcos i ten wykorzystał sytuację sam na sam z Herrerinem. Dalej było jeszcze gorzej bo gdyby Marsylia miała trochę więcej szczęścia to do przerwy wpakowała by jeszcze ze 2 – 3 bramki. Udało się raz w 14 minucie kiedy Etxeita tak nieudolnie wybijał piłkę, że ta trafiła do ustawionego na 11 metrze Payeta, który przepięknym wolejem umieścił ją w siatce. Kolejne szanse na zdobycz bramkową marnowali Thauvin, Ocampos i ponownie Payet. Baskowie mieli dwie szanse ale jedną zmarnował Aduriz a drugą tradycyjnie już Williams. W 45 minucie meczu Los Leones dostali karnego, którego tak naprawdę nie powinno być. W polu karnym piłka po nieudolnym wybiciu przez obrońców trafiła do Aduriza, ten huknął z całej siły a futbolówka po łokciu Ramiego wyszła na rzut rożny. I tutaj pojawia się problem bo ruch w kierunku piłki był tyle, że Rami chował rękę i w momencie gdy ta go trafiła to miał ja już przy ciele. Czy znacząco zwiększył powierzchnię ciała? Też raczej to odpada bo prawdopodobnie i tak futbolówka odbiła by się od ciała francuskiego stopera i nie trafiła do siatki. Być może arbiter sugerował się tym, że piłka odbiła się w dość nienaturalny sposób i poleciała ostro w bok co przy olbrzymiej dynamice strzału i akcji (aż trudno uwierzyć że to była akcja Basków) mogło sugerować, że Rami po prostu nadstawił łokieć blokując futbolówkę. W takiej sytuacji właśnie przydałby się VAR i myślę że ostatecznie rozstrzygnął by sytuację na korzyść zespołu gospodarzy. A pewnym egzekutorem jedenastki był Aritz Aduriz.

Jeśli ktoś myślał, że podopieczni Zigandy zaatakują w drugiej połowie to się grubo pomylił. Ziganda po raz kolejny pokazała że jest taktycznym i trenerskim zerem. Marsylia robiła co chciała na boisku a Baskowie mieli problemy z wymianą kilku podań na fatalnej murawie. Dzieła zniszczenia dokonał w 58 minucie Ocampos, który znowu uciekł biernemu w defensywie De Marcosowi, któremu chyba nawet radar się zaciął i mimo rozpaczliwej interwencji Herrerina futbolówka po strzale Francuza trafiła do siatki po raz trzeci. Poza tym kolejne trafienia mogli zaliczyć Payet, Ocampos, Germain i wprowadzony po przerwie N'Jie. Athletic również miał szansę ale kolejny raz z „rewelacyjnej" strony pokazał się Williams ogłaszając wszem i wobec tym, którzy jeszcze nie wiedzą, że może i ma olbrzymie umiejętności i potencjał ale pod kopułą totalne zero. Williams zmarnował świetną sytuację do zdobycia gola jak również spartolił doskonałą kontrę, która powinna zakończyć się bramką. Wynik 3-1 to i tak najmniejszy wymiar kary jaki spotkał Basków w tym meczu ale chyba wystarczający do awansu Marsylii do kolejnej fazy, chyba że dojdzie do prawdziwego kataklizmu na San Mames.

To był dramatycznie słaby mecz Athletic. Jak już wspomniałem, moim skromnym zdaniem jeszcze gorszy niż ten na Ramon Sanchez Pizjuan. Baskowie nie potrafili wymienić kilku podań, mieli kłopoty z przyjęciem piłki nie mówiąc już o zgraniu (którego nie ma od początku sezonu) i taktyce na ten mecz oraz pressingu, którego po prostu nie było. Gdyby to była Polska to można by pomyśleć, że zawodnicy grają na zwolnienie trenera bo takiego boiskowego „kalectwa" to dawno nie widziałem. Na ile wpływ na to miała murawa, która była w tragicznym stanie, nie wiadomo. Aż żal było patrzeć na to co wyprawiali na boisku podopieczni Zigandy. Piłkarze Marsylii wyglądali na tle Basków jak Barcelona, która by grała z zespołem z ligi okręgowej. No ale jak się nie ma formy to tak to wygląda. Do tego Kuko kompletnie nie odrobił lekcji i chyba nie widział ani jednego meczu swoich rywali. Nawet największy piłkarski laik wiedział, że żeby cokolwiek ugrać z Marsylia to trzeba zaopiekować się Payetem oraz Thauvinem, którzy stanowią siłę napędową zespołu ze Stade Velodrome. A Ziganda nie zrobił absolutnie nic żeby ich powstrzymać. Stąd Payet mógł się popisywać rajdami w stylu Messiego i zanotować bramkę oraz dwie asysty. Brał udział we wszystkich akcjach ofensywnych zespołu i bez niego atak gospodarzy po prostu nie istniał. Podobnie grał Thauvin z tym, że nie zaliczył tak spektakularnego występu jak jego kolega po drugiej stronie boiska. Bielsa czy też szczególnie Valverde (a nawet Caparros) starali się w kluczowych meczach znaleźć sposób na najlepszych zawodników rywali. Szczególnie widać było to w pojedynku z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii, gdzie w momencie gdy Messi dostawał piłkę doskakiwało do niego 2 – 3 a czasami nawet czterech zawodników Athletic. Stąd genialny Argentyńczyk nie mógł zrobić nic lub prawie nic a Los Leones nie tylko upokorzyli rywali ale zdobyli trofeum. Tutaj Payet był powstrzymywany dopiero w momencie gdy już się rozpędził i mijał rywali jak slalomowe tyczki. Wprawdzie nie posądzam Zigandę choć o ułamek umiejętności Valverde ale przynajmniej można było mieć nadzieję na naśladownictwo bo to chyba nie jest takie trudne zobaczyć jak wyglądał mecz Athletic np. właśnie z Barcą i po prostu powtórzyć to samo. Jak widać dla Zigandy wszystko jest za trudne. Następna sprawa to skład jaki zabrał do Marsylii Ziganda. Po pierwsze żadnego rezerwowego napastnika więc opcji ofensywnych nie było, co zresztą dało się zauważyć jak Athletic musiał odrabiać straty. Poza tym jeśli to prawda, że Aduriz zgłosił jeszcze przed wylotem, że źle się czuje i ma objawy grypy to Kuko z miejsca powinien wylecieć ze stanowiska. Tym bardziej, że ten pseudotrener wystawił go na pełne 90 minut a więc nasz snajper musiał grać cały mecz na fatalnej murawie i do tego osłabiony infekcją nawet tak szybko zwalczoną. Zresztą Sabin Merino lub Kike Sola mogliby nawet dojechać wieczorem do zespołu bo odległość Bilbao od Marsylii wynosi ok. 800 km i wiedzie autostradami niemal pod sam stadion. Jeśli nie dało by się opóźnić nieco lotu by sprowadzić dodatkowego zawodnika to można by było w ostateczności wynająć samochód z kierowcą by dojechał do Marsylii. Dla Athletic to raczej nie jest zbyt duży koszt a zdrowie zawodników powinno być najważniejsze. Zresztą i tak lista powołanych przez Zigandę była beznadziejna bo zabranie na mecz tylko jednego ofensywnego zawodnika praktycznie uniemożliwiało ewentualne odrabianie wyniku. Zmianami też się trener nie popisał bo można było przesunąć do ataku De Marcosa w miejsce Raula Garcii (co sprawdziło się w kilku meczach) a w jego miejsce wpuścić Lekue. Bo na pewno ciężko uznać wprowadzenie Vesgi w miejsce Raula za zmianę ofensywną i próbę odwrócenia losów meczu. No ale to trzeba by było pomyśleć i umieć zmienić ustawienie na boisku w trakcie meczu o czym Ziganda nie ma bladego pojęcia. Kolejna sprawa to zestawienie osobowe. Wystawienie na środku pomocy ciężkiego i klocowatego Mikela San Jose a w ataku równie mało zwrotnego Raula Garcię raczej trudno uznać za dobry pomysł. Obaj mieli olbrzymie kłopoty z upilnowaniem ruchliwych i zwinnych rywali a liczba strat była olbrzymia. Szczególnie San Jose. To samo można powiedzieć z Etxeitą w obronie. O wiele szybszy i bardziej zwinny od niego jest Nunez. W parze z Yerayem, który może spokojnie zagrać jako lewy środkowy obrońca może dało by to lepszy efekt w defensywie. Jedynym pozytywem w tym meczu jest powrót Balenziagi, który rozegrał całkiem przyzwoite niemal 70 minut, oczywiście jak na kogoś kto przez ponad 2 miesiące nie grał żadnego spotkania. Nad zespołem nie ma co się pastwić bo nie wina zawodników, że są kompletnie bez formy. Jedynie za błędy można tutaj obwinić Etxeitę, De Marcosa, San Jose oraz tradycyjnie już Williamsa z tym że tego ostatniego głównie za kolejny przykład totalnego braku myślenia na boisku, które niestety staje się powoli normą. Etxeita zawalił bramkę nr 2 popisując się „fantastyczną" asystą do Payeta i raził nieporadnością w obronie. Trochę odkupił swoje winy w drugiej połowie gdy wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki. Koszmarnie spisał się De Marcos, które obciążają dwie bramki Ocamposa. Kompletnie odpuścił krycie, nie wiedział gdzie jest jego zawodnik – kompletnie jakby się zgubił i nie wiedział co ma robić. Ostatni z tej listy San Jose może nie miał jakiejś spektakularnej wpadki ale kompletnie nie radził sobie na grząskiej murawie, zanotował mnóstwo strat i wcale nie stanowił przeszkody dla pomocników rywali. Szkoda że nie wziął przyladu z Luiza Gustavo, który niemal w pojedynkę opanował środek pola kosztem swoich wyjść ofensywnych i mocno ograniczył zapędy ofensywne rywali.

Tak więc sezon dla Athletic skończy się najprawdopodobniej już za tydzień. Pozostanie dociągnąć do końca rozgrywek i wywalić hukiem trenera Zigandę przyjmując na to stanowiska trenera w pełnym tego słowa znaczeniu a nie kogoś kto usiłuje nim być a niestety mentalnie zatrzymał się w Segunda Division.

Statystyka meczu:
Składy:
Marsylia: Mandanda – Amavi, Rami, Rolando, Sakai – Luiz Gustavo, Lopez (86' Sarr) – Thauvin (62' N'Jie), Ocampos, Payet – Germain (71' Anguissa)
Trener: Rudi Garcia

Athletic: Herrerin – De Marcos, Yeray, Etxeita, Balenziaga (69' Lekue) – Benat, San Jose – Williams, Raul Garcia (78' Vesga), Susaeta (62' Cordoba) – Aduriz.
Trener: Jose Angel Ziganda

Wynik: 3 – 1
Bramki: 1' i 58' Ocampos, 14' Payet – 45' Aduriz (karny)
Żółte kartki: Payet, Rami, Lopez, Germain – San Jose, Benat, Susaeta, Raul Garcia.
Posiadanie piłki: 56% - 44%
Strzały: 14 – 6
Strzały celne: 8 – 2
Rzuty rożne: 5 – 1
Faule: 9 – 14
Spalone: 4 – 2
Widzów: ok. 30 tys.
Sędzia: Jorge Sousa jako główny oraz Ricardo Santos i Nuno Pereira na liniach. Cała trójka pochodzi z Portugalii.

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz

Rayo   -  Athletic

-:-

 Data: 24.10.2018 godz. 19.00

Stadion: Vallecas

Sędzia:

Poprzedni mecz

Eibar   -   Athletic

-:-

 Data: 21.10.2018 godz. 16.15

Stadion: Ipurua

Sędzia: Gil Manzano

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 8 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United