^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 19 gości oraz 0 użytkowników.

Choroba Copa del Rey dalej trawi Athletic. Niestety problem jest taki że teraz się rozszerza bo dopadła również trenera Ernesto Valverde i Nico Williamsa. Athletic w kolejnym meczu zagrał beznadziejnie i stracił punkty darując ich komplet rywalowi w walce o europejskie puchary. Przewaga nad Betisem zamiast wzrosnąć do 13 oczek spadła do 7. Dodatkowo Los Leones stracili na kolejny mecz Daniego Viviana i najprawdopodobniej Yuriego Berchiche, co oznacza kompletne przemeblowanie defensywy przed pojedynkiem z Barceloną w rozgrywkach ligowych w następną niedzielę na San Mames. Stracili również Nico Williamsa, który obejrzał kretyńską czerwoną kartkę za dwie żółte, obie za iście szczeniackie żeby nie powiedzieć gówniarskie zachowanie i dyskusje z sędzią. Niestety jak już wspomniałem nie popisał się trener Valverde, który nie tylko dał się jak dziecko ograć taktycznie Pellegriniemu ale i przez swoją beznadziejną decyzję spowodował odnowienie się urazu naszego lewego obrońcy, który nie trenując przez pół tygodnia z powodu problemów mięśniowych wyszedł w podstawowym składzie i już w pierwszej połowie musiał zostać zmieniony. Komplet nieszczęść dołożył VAR, który zaspał przy faulu na Vivianie w polu karnym i patrząc na rzekomą analizę sędziowską ciężko stwierdzić czy cokolwiek było analizowane mimo że kopnięcie naszego stopera w polu karnym Betisu było ewidentne. No ale cóż, nie pierwszy nie ostatni raz są takie sytuacje w La Liga. Ostatecznie wynik po końcowym gwizdku sędziego brzmiał 3-1 a bramki strzelali Chimy Avila, Yuri (samobójcza) i Cardozo dla gospodarzy oraz Gorka Guruzeta dla Athletic.

Athletic nie dojechał na ten mecz. Liczba kontuzji Betisu i absencji kartkowych nawet dla laików oznaczała że zespół z Benito Villamarin nie zagra otwartej piłki z Atheltic, ale będzie starał się zaskoczyć go kontratakami. Niestety dla Valverde okazało się to za trudne do rozszyfrowania a resztę dopełniło „wakacyjne' podejście do gry jego podopiecznych, żeby nie powiedzieć po prostu głupie. Los Leones dali się wciągnąć na połowę Betisu i przy najbliższej okazji zostali dwa razy skontrowani. Pierwszy raz w 13 minucie po nieudanej akcji Athletic przed własnym polem karnym futbolówkę przejął bodajże Cardoso, zagrał do Williana Jose, ten zobaczył idącego lewym skrzydłem Chimiego Avilę i posłał idealne diagonalne podanie na dobieg do byłego snajpera Osasuny, który wpadł w pole karne i w sytuacji sam na sam z Simonem strzelił pomiędzy nogami naszego portero prosto do siatki. Tragiczne ustawienie naszych zawodników, kompletnie nie kontrolowanie sytuacji na murawie i położenia zawodników rywali no i całość dopełniło nieco zbyt pochopne wyjście z bramki naszego portero i nie danie szansy powracającemu Vivianowi na zablokowanie strzału rywala. 1-0 na Benito Villamarin. Jeśli ta bramka miała obudzić Athletic to nic z tego. Betis oddał piłkę Baskom i skupił się na swojej taktyce czyli przeszkadzaniu i przy każdej okazji kontrowaniu wykorzystując szybkość swoich zawodników oraz wysoko ustawioną defensywę Los Leones. Baskowie zareagowali tak jakby nic się nie stało. Dalej klepali sobie piłkę, grali wolno, przewidywalnie, z pressingiem „na alibii". Nie pomogła nawet przerwa w grze spowodowana kontuzją sędziny liniowej, która po kolizji z kamera telewizyjną musiała zostać opatrzona i udać się do szpitala na zszycie głowy. Valverde coś próbował wyjaśnić swoim podopiecznym ale albo mu się nie udało albo po prostu jego pomysł był chybiony. Tym bardziej że Pellegrinii udanie zamknął obie flanki skutecznie podwajając Nico Williamsa i Berenguera. Zresztą obaj nie grali na swoich naturalnych pozycjach (Nico na lewej flance a Berenguer na prawej) co już pokazuje że Txingurri nie za bardzo przemyślał to co chce grać. Na tyle że w 38 minucie zespół dostał drugą bramkę. Nico Williams stracił piłkę w ataku i poszła kolejna kontra, piłka powędrowała na lewą flankę do Fekira, ten wstrzelił ją na 3 -4 metr od bramki gdzie Willian Jose wyprzedził Yuriego i uderzył na bramkę. Futbolówka trafiła Simona ale tak nieszczęśliwie się odbiła od naszego bramkarza, że poleciała prosto w Yuriego i wpadła do siatki. 2-0 i można powiedzieć po meczu gdyż Athletic nie dość że przez ten czas nie oddał nawet jednego strzału na bramkę Betisu ale nawet nie stworzył zagrożenia w obrębie 16-tego metra. Jakby mało było nieszczęść to dwie minuty później w boiska za iście szczeniackie, nawet można powiedzieć gorzej gówniarskie zachowanie wyleciał Nico Williams. Najpierw sfaulował Fekira i zapewne nic by nie było gdyby nie zaczął protestować zbyt intensywnie za co zobaczył żółtko. To jeszcze było mało naszemu skrzydłowemu bo postanowił dołożyć kolejne gestykulacje pod adresem sędziego za co jak najbardziej słusznie obejrzał drugie żółtko i w konsekwencji czerwoną kartkę co oznaczało wylot z boiska. Jak najbardziej słusznie bo nie tylko trzeba tępić brutalność na boisku ale głupotę kogoś który w wieku 21 zaczyna gwiazdorzyć również, a tutaj mieliśmy tego najlepszy przykład. Kolejne nieszczęście miało miejsce w pierwszych minutach doliczonego czasu gry gdy z boiska musiał zejść Yuri, któremu odnowiła się kontuzja mięśniowa, z którą zmagał się cały tydzień i nie trenował kilka dni przystępując z marszu do tego meczu. Zastąpił go Imanol i można powiedzieć że popisał się ładną akcją po której wywalczył rzut rożny. Do Futbolówki podszedł Berenguer, posłał doskonałe podanie na bliski słupek gdzie najwyżej wyskoczył Guruzeta i mocnym uderzeniem zaskoczył Rui Silvę. Athletic grając w 10 zdobył kontaktową bramkę i z nowymi nadziejami mógł przystąpić do drugiej połowy tego spotkania.

Niestety skończyło się na nadziejach, tych niespełnionych. Bo Pellegrini odrobił lekcję z końcówki pierwszej części meczu a Valverde znowu pozostał daleko w tyle. Na tyle że Los Leones po prostu przestali grać bo planu na rozegranie drugich 45 minut po prostu nie było. Co gorsza były kolejne straty. Najpierw żółta kartka dla Viviana wykluczająca go z meczu z Barceloną, a później w 67 minucie piękny gol z dystansu na 3-1 autorstwa Cardoso. Swoją drogą kartka bardziej należała się Chimiemu Avili, który bezpardonowo zaatakował Viviana niż naszemu stoperowi ale sędzia zinterpretował to tak a nie inaczej. I chyba podobnego zdania był Manuel Pellegrinii bo po tej akcji zaraz ściągnął swojego snajpera by ten w głupi sposób nie wyleciał z boiska do czego Chilijczyk ma spory talent. Zanim Athletic stracił bramkę to miał jeszcze szansę na wyrównanie po bardzo ładnej akcji Berenguer, który z lewej flanki ściął do środka pola karnego i uderzył w długi róg minimalnie się myląc. Po stracie gola na 3-1 Valverde chyba już odpuścił grę i skoncentrował się na jak najmniejszych stratach w tym meczu bo zdjął Paredesa i Galarretę, którzy byli zagrożeni żółtymi kartkami. Na koniec jeszcze nie popisał się VAR, który nie zareagował na faul w polu karnym na Vivianie i w sumie nie wiadomo co sędziowie sprawdzali bo wyglądało że wszystko tylko nie właściwą akcję. No ale to nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy takie sytuacje mają miejsce w Hiszpanii. W każdym razie wynik nie zmienił się do końca meczu i Los Leones w pełni zasłużenie przegrali z Betisem 3-1.

Właściwie to ten mecz przegrali Valverde z Nico Williamsem. Ten pierwszy pokpił sprawę strategicznie i taktycznie, natomiast drugi w najbardziej głupi z możliwych sposobów zarobił czerwo i osłabił zespół, który przez prawie godzinę musiał grać ze stratą jednego zawodnika i marnować siły. I to przed arcyważnym meczem z Atletico Madryt. Simeone na beznadzieją obydwu Panów w tym meczu pewnie mocno zaciera ręce w Madrycie. Pierwsza sprawa to taka że Athletic nie wiedział tak naprawdę co ma grać. Los Leones wyszli tradycyjnie wysoką obroną, ale gdy się tak wychodzi to trzeba mocno pressować na rywalu a tego nie było. I to pierwsza pożywka dla Betisu i jego szybkich zawodników. Co gorsza Valverde widząc problemy Los Leones niemal w ogóle nie zareagował i dostał drugą bramkę w niemal identyczny sposób. Kolejny błąd Txingurriego to wystawienie Yuriego i tutaj nie wiadomo co zawiodło, czy sztab medyczny czy też nasz trener. Bo Yuri przed meczem z Betisem przez 3 dni nie trenował zmagając się z urazem i wskoczył do niego w ostatniej chwili. Mając mecz z Atletico, o wiele ważniejszy niż ten z Betisem wystawienie zawodnika, który ledwo co wyleczył się z urazu było bezsensownym ryzykiem. Zresztą to nie pierwszy takie przypadek, w którym Valverde popełnia taki błąd. Na szczęście w końcówce meczu przyszły już dobre decyzje bo za takowe trzeba uznać zdjęcie Paredesa i Galarrety zanim Ci by złapali kartki wykluczające ich z meczu z Barcą lub co gorsza kontuzje. No i nie wpuszczenie Yeraya, który jest szykowany na pojedynek z Barcą a w meczu z Gironą zszedł z drobnym dyskomfortem. Dobrze że tutaj nie wpadł na pomysł by narażać dość szklanego Alvareza. I to w zasadzie jeden plus z wyczynów Txingurriego w tym meczu. Bo jeszcze nie wiadomo co zrobił w przerwie spotkania z zespołem, że ten po prostu przestał grać. Chyba tylko realizował pomysły Pellegriniego bo ten od początku meczu wiedząc że największa siła Athletic jest na bokach starał się podwajać te sektory i wyłączać Nico oraz Berenguera, co mu się udawało. Txingurri zamiast spróbować przez środek albo przynajmniej zróżnicować ataki to usilnie pchał się bokami kosztem środka. Świadczyła o tym choćby zmiana Sanceta na Inakiego, co było wodą na młyn dla chilijskiego trenera, który musiał być chyba bardzo zadowolony z takie obrotu sprawy, że rywal nie zmusza go do reakcji w meczu i kombinowania nad pomysłami co zrobić by zdobyć punkty w tym pojedynku. Tak więc podczas gdy cały środek był wolny to Valverde dalej z uporem lepszej sprawy naciskał bezsensownie w tych sektorach boiska. Osobny akapit należy się Nico Williamsowi. Trudno powiedzieć co strzeliło do głowy naszemu skrzydłowemu ale było to wyjątkowo szczeniackie albo nawet mówiąc ostrzej gówniarskie zachowanie. Żaden sędzia sobie nie pozwoli na to by chłopak, który dopiero wchodzi do dorosłej piłki, nawet z nie wiadomo jakim talentem futbolowym zachowywał się w ten sposób. Nico miał co prawda prawo być sfrustrowanym tym że mu w tym meczu nie idzie, może nawet przy akcji na 2-0 był na nim faul ale po dostaniu żółtka za dyskusje powinien po prostu przystopować a nie eskalować jeszcze doprowadzając na własne życzenie do czerwonej kartki. Co gorsza zawodnik schodząc z boiska nawet nie wyglądał na specjalnie zmartwionego swoim występkiem uważając się chyba za ofiarę a nie sprawcę. Miejmy nadzieję że czeka go poważna rozmowa nie tylko z Valverde ale i kolegami i przede wszystkim starszym bratem. No i kara od klubu za to bo o ile można zrozumieć karę za dwie kartki spowodowane faulami, za faul taktyczny żeby zapobiec stracie bramki, ale nie można przymknąć oka na takie bzdurne zachowania jakiego dopuścił się Nico Williams zupełnie bezsensownie osłabiając zespół i zmuszając go do gry w osłabieniu i wzmożonego wysiłku przed jakże ważnym spotkaniem z Atletico Madryt. I to w zasadzie tyle co można napisać jako podsumowanie tego meczu. Jeśli chodzi o zawodników to o Nico mowa już była. Atak miotał się bezproduktywnie ale wszystkie ich zagrania były idealnie przeczytane przez świetnie przygotowanych do tego meczu zawodników trenera Pellegriniego. Zabrakło planu B i nutki improwizacji. A gdy już to drugie jakoś zadziałało to udało się zmniejszyć różnice bramkową a na resztę zabrakło czasu. Resztę zawalił Valverde w przerwie, choć i tak momentami Los Leones próbowali się odgryzać ale znowu to były indywidualne próby, które jednak zatrzymał bramkarz Rui Silva. Inna sprawa że sytuacje były po spalonych. Można skwitować ten mecz tak jak napisałem na początku a więc „Syndrom Copa del Rey" albo „Choroba Copa del Rey" ma się w zespole Los Leones w najlepsze. I oby to nie miało wpływ na mecz rewanżowy z Atletico Madryt. Bo niestety ale w to że w pojedynku z Barcą na San Mames możemy obejrzeć znowu ten sam syndrom to niemal raczej pewne, szczególnie z brakami w składzie jakie będą. Oby jednak udało się awansować do finału Copa del Rey i powalczyć o to trofeum żeby te stracone przez to punkty i straty w zawodnikach były tego warte a nie poniesione na darmo.

Statystyka meczu:
Składy:
Betis: Rui Silva – Ruibal (72' Bellerin), Pezzella, Riad, Sabaly – Cardoso, Altimira (46' Carvalho) – Fornals,, Fekir (85' Diao), Chimy Avila (51' Rodri) – Willian Jose.
Trener: Manuel Pellegrini

Athletic: Simon – De Marcos, Vivian, Paredes (72' Vesga), Yuri (45' Imanol) – Galarreta (60' Dani Garcia), Prados (60' Unai Gomez) – Nico Williams, Sancet (46' Inaki Williams), Berenguer – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde

Wynik: 3 – 1
Bramki: 13' Chimy Avila, 38' Yuri (samobójcza), 67' Cardoso – 45' Guruzeta
Żółte kartki: Chimy Avila – Yuri, Nico Williams, Berenguer, Imanol, Unai Gomez
Czerwona kartka: Nico Williams – za dwie żółte w 40 minucie
Posiadanie piłki: 59% - 41%
Strzały: 13 – 3
Strzały celne: 5 – 1
Podania: 585 – 407
Faule: 14 – 12
Spalone: 2 – 2
Rzuty rożne: 5 - 3
Widzów: 53537
Sędzia: Cuadra Fernandez

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz

Rayo  - Athletic


 
-:-

 Data: 25.04.2024 godz. 18:30

Stadion: Vallecas

Sędzia: Munuera Montero

Poprzedni mecz

Athletic - Sevilla

2:0

 Data: 19.05.2024 godz. 19:00

Stadion: San Mames

Sędzia: Pulido Santana

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 3 years, 9 months ago
  • Joxer : link do sparingu z Logrones: «link»
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica Lizbona
LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United