Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Przerwa reprezentacyjne się skończyła, zagraliśmy kolejną rundę w ramach La Liga, więc teraz czas na rozgrywki pucharowe Ligi Mistrzów. Przed nami kolejka numer III i starcie na San Mames. Rywal może nie mocny, ale póki co największa sensacja obecnego sezonu w Europie czyli Karabach czy jak kto woli Qarabag FK, co jest właściwą nazwą, z dalekiego Azerbejdżanu. Przed losowaniem drużyna marzenie każdej ekipy w Europie, o ile nie trzeba byłoby wyjeżdżać za Kaukaz. Teraz raczej strach i obawy po tym jak zlali na wyjeździe Benfikę Lizbona odrabiając dwubramkową stratę, która mieli po kwadransie meczu. Przy tym wyczynie pokonanie u siebie FC Kopenhaga było już bułką z masłem. Tak więc na San Mames szykuję się nie tylko ciekawy mecz, ale przede wszystkim nerwówka i niepewność patrząc na postawę ekipy trenera Valverde w tym sezonie. Jest to też pojedynek o dalsze być albo nie być Basków w Lidze Mistrzów bo nie oszukujmy się ale porażka, czy nawet remis z ekipą z Azerbejdżanu praktycznie eliminuje Los Leones z gry o wyjście z grupy, mimo że do końca będzie 5 kolejek. Początek starcia na San Mames w środę o godz. 18.45, a poprowadzi go Igor Pajać z Chorwacji.

Nie tego się spodziewali kibice Athletic po przerwie na mecz reprezentacji. Los Leones po beznadziejnym meczu wywiózł punkt z Estadio Martinez Valero w starciu z póki co rewelacją obecnego sezonu ekipą Elche. Sam mecz rozczarował bo w zasadzie jedyną drużyna która chciała grać i to próbowała robić z powodzeniem byli gospodarze, natomiast goście statystowali przez większość pojedynku będąc tłem dla podopiecznych trenera Edera Sarabii. Punkt raczej niezasłużony, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi to się lubi co się ma i na pewno przy tej formie rywala i meczu wyjazdowym jest do przyzwoity rezultat. Tylko nie po takiej grze jaką zaprezentowali podopieczni trenera Valverde.

Dwa tygodnie przerwy na mecze kadr narodowych dość szybko minęły i wracamy szybciutko na kolejną serię spotkań ligowo – pucharowych. Przed nami miesiąc zmagań w tych rozgrywkach zanim będziemy mieli kolejną przerwę. Athletic ma szansę poprawić swój dorobek punktowy bo ponownie czeka nas seria spotkań z raczej rywalami, z którymi przy odpowiednim podejściu do swoich obowiązków można bez problemu zdobycz komplet oczek. No nikt ich za darmo nie da a na pewno już najbliższy rywal, wręcz rewelacja początku sezonu czyli beniaminek z Elche. Pojedynek z gatunku tych, w którym trzeba zapunktować, najlepiej za pełną pulę, ale szalenie trudny gdyż rywal jest w bardzo dobrej formie, a do tego rozochocony sukcesami. No i jak na beniaminka musi wykorzystać swój prime time i zdobywać jak największą ilość punktów potrzebną do utrzymania. A gdzie je najlepiej zdobywać jeśli nie na własnym boisku? Szykują się ciekawe zawody na Estadio Martinez Valero. Początek spotkania w niedzielne popołudnie o godzinie 14.00, a rozjemcą będzie Jose Luis Guzman.

Przerwa na mecze reprezentacji trwa w najlepsze więc czas na porcję informacji z klubu oraz sytuację kadrową zespołu przed kolejną intensywną serią meczów zaplanowaną na przełom października i listopada. Wprawdzie w klubie w sumie niewiele się wydarzyło przez ostatni okres, bo Athletic to nie Barcelona czy Real Madryt gdzie można poczytać informacje właściwie o wszystkim łącznie z tym co się dzieje nawet u ekip sprzątających, ale również w przypadku ekipy Los Leones pojawiło się kilka ciekawostek o których postaram się tutaj wspomnieć, a o których pisaniu na co dzień nie ma czasu. Zapraszam więc do krótkiej lektury.

Niemoc przełamana. Wprawdzie nie udało się zacząć października od dobrego rezultatu z Borussią w Lidze Mistrzów, ale udało się w rozgrywkach ligowych pokonując Mallorcę 2-1. Gole zdobywali Inaki Williams z rzutu karnego oraz swoją debiutancką bramkę zdobył Rego, a dla gości Costa. Spotkanie mogło się podobać, jednakże Athletic nie byłby sobą gdyby nie skomplikował sobie życia swoją nieskutecznością i brakiem zdecydowania w ataku. Tym bardziej że rywal niespecjalnie stawił jakikolwiek opór, a gol zdobyty przez zawodnika ekipy z Palma de Mallorca był owszem bardzo ładny i efektowny ale w większości raczej dziełem przypadku, mniej więcej podobnie jak w przypadku trafienia w meczu z Alaves. Niestety nie obyło się bez strat bo z boiska z powodu kontuzji zszedł Inaki Williams i na razie nie wiadomo ile będzie trwała rekonwalescencja. Na pewno jednak zespół udał się na przerwę reprezentacyjną w o wiele lepszych nastrojach i pozostaje mieć nadzieję że fatalny okres jest już za ekipą trenera Valverde.