Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Przed nami Wielkie Derby Kraju Basków, czyli starcie dwóch największych i najsłynniejszych zespołów z tej części Półwyspu Iberyjskiego. W przeciwieństwie do innych spotkań derbowych to owszem ostra prestiżowa rywalizacja na boisku, ale i mecz przyjaźni kibiców, którzy z zapałem i często we wspólnym gronie obserwują zmagania swoich zespołów. Na Reale Arena gdzie zostanie rozegrane to spotkanie, poza oczywiście atmosferą święta będzie też spora nuta niepewności. Powód? Obydwa zespoły są delikatnie rzecz ujmując, żeby nie powiedzieć ostrzej, daleko od nawet średnich stanów formy, a oglądanie ich spotkań można porównać do bólu i to takiego z najwyższej półki jak migrena połączona z bólem wszystkich zębów do których dobiera się dentysta i to bez znieczulenia. Czy to zaserwują nam Txuri-Urdin z Los Leones w swoim starciu w San Sebastian? Oby nie. Początek spotkania w sobotni wieczór o godzinie 18.30. Poprowadzi je sędzia Munuera Montero.

Tradycyjnie już pod koniec października, tj. w tym roku w czwartek 30 października (godz. 18:00) odbyło się Walne Zgromadzenie Socios Athletic Club na którym dokonywano podsumowania minionego sezonu, przedstawiano plany na przyszłość oraz głosowano nad sprawozdaniem finansowym oraz budżetem na przyszły sezon. Podobnie jak w latach poprzednich wszystko odbywało się w Pałacu Euskalduna w Bilbao gdzie zebrał się cały zarząd oraz część socios uprawniona do głosowania. Część delegatów głosowała online. Poniżej przedstawię najważniejsze kwestie o jakich dyskutowano na tym spotkaniu, tym razem dość krótkim jak na standardy w klubie bo niewiele ponad 3 godzinnym i które przebiegało nadwyraz sprawnie.

Kolejny blamaż na San Mames. Athletic przegrał w 10 kolejce La Liga z Getafe 0-1 po bramce Borjy Mayorala i ponownie obsunął się w tabeli La Liga, skąd coraz bliżej zaczyna być do strefy spadkowej niż do strefy pucharowej. Sam mecz do zapomnienia bo to co mogliśmy zobaczyć na La Catedral to nawet trudno nazwać piłką nożną. Niestety były nadzieje, że po fatalnym wrześniu przyjdzie przełamanie w październiku, ale trzeba te plany odłożyć na później bo miniony już miesiąc był jedynie odrobinę lepszy od poprzedniego, a Los Leones jak nie mogą znaleźć formy tak nie mogą dalej.

Niespełna 72 godziny przerwy pomiędzy meczami i znowu trzeba wyjść na murawę by walczyć o punkty, tym razem w rozgrywkach ligowych. W ramach 10 kolejki Los Leones wrócą na San Mames gdzie zawita najbardziej chyba znienawidzona ekipa La Liga, z którą gra to prawdziwa katorga i co gorsza łatwiej o kontuzje niż o zdobycz punktową. Mowa oczywiście o Getafe trenera Jose Bordalasa. Szykuje się więc naprawdę ciężki mecz, w którym będzie niezwykle trudno o fajerwerki. Grać jednak trzeba i co najważniejsze Los Leones muszą zdobyć komplet punktów by odrabiać straty po fatalnym wrześniu, o co będzie niestety dość trudno. Początek spotkania w sobotni wieczór o godzinie 18.30. Pojedynek poprowadzi sędzia Diaz de Mera, dobry znajomy trenera Valverde, który dostał od niego czerwoną kartkę na La Cartuja, dzięki czemu Txingurri kierował zespołem w 4 meczach z trybun.

Można? Jak widać jak się chce to można. Athletic po niemal 4 tysiącach dni w końcu wygrał w Lidze Mistrzów i zdobył bezcenne 3 oczka dające szansę na powodzenie w walce o awans do kolejnej rundy rozgrywek. Co jednak nie mniej ważne zespół trenera Valverde rozegrał naprawdę bardzo dobre spotkanie, mimo tego że jakie pierwszy stracił bramkę już w 1 minucie spotkania gdy nieporozumienie Paredesa z Laporte wykorzystał Andrade i w sytuacji sam na sam pokonał Simona. Jednak to nie załamało Los Leones, którzy z furią natarli na rywali i gdyby nie po raz kolejny kiepska skuteczność to wręcz roznieśliby Qarabag na strzępy. Skończyło się na 3 trafieniach. Wyrównał jeszcze w pierwszej połowie Gorka Guruzeta po kapitalnym podaniu na wolne pole od Jauregizara i wykorzystaniu sytuacji sam na sam z bramkarzem. Podwyższył Robert Navarro fantastycznym uderzeniem w okienko bramki Kochalskiego, a dzieła dokończył Guruzeta uderzając sytuacyjnie z woleja idealnie w dolny róg bramki nie dając szans portero rywali. I oby tak dalej.