Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

W wielkich bólach, przysparzając sporo nerwów swoich fanom, Athletic wywiózł bezcenne 3 oczka z Estadio Carlos Tartiere w Oviedo i oddalił się znacznie od strefy spadkowej, niespodziewanie odrabiając sporo punktów do strefy pucharowej. To pokazuje jak wyrównana jest rywalizacja w tym sezonie w tym zakresie. Mecz zakończył się wynikiem 1-2, a podopieczni trenera Valverde musieli po pierwszej połowie odrabiać straty po bramce Chiary w 30 minucie spotkania. W drugiej części najpierw pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Jauregizar, który nie dał szans Escandellowi, a wynik ustalił z rzutu karnego Oihan Sancet, dla którego to był gol numer 2 w tym sezonie. Tym sposobem Los Leones odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo po raz drugi w rozgrywkach. Pierwszy raz miało to miejsce na początku sezonu, ale wtedy seria wydłużyła się do trzech pojedynków. Nikt zapewne nie miałby nic przeciwko żeby było taki tym razem, bo w kolejnym pojedynku, na San Mames czeka ekipa Elche.

Zapominamy na chwilę o dwumeczu z Sociedad w Copa del Rey i wracamy do rozgrywek ligowych. Przed nami kolejny bardzo ważny mecz o jakże potrzebne punkty w ligowej tabeli. Los Leone wyjeżdżają na Estadio Carlos Tartierre by zmierzyć się z czerwoną latarnią La Liga czyli ekipą miejscowego Realu Oviedo. To niestety kolejny mecz na mówiąc trywialnie „musiku" gdzie trzeba zdobyć komplet punktów by odbić się od zespołów znajdujących się w okolicach strefy spadkowej. Jest to też kolejne spotkanie bardzo nieprzyjemne dla Basków, którzy zawsze mają problemy z rywalami ze strefy spadkowej. Z kolei Oviedo musi punktować żeby jeszcze móc choć marzyć o włączeniu się w walkę o utrzymanie. Zapowiada się ciekawe widowisko, choć jeśli ktoś liczy na fajerwerki może się mocno rozczarować. Początek w niedzielne popołudnie o godz. 14:00. Sędzię będzie Pan Busquets Ferrer.

Los Leones nie wykorzystali atutu własnego boiska i nie tylko nie zdołali wypracować jakiejkolwiek przewagi przed rewanżem na Reale Arena w San Sebastian, ale będą musieli odrabiać jednobramkową stratę. Bo właśnie w tym stosunku bramek wygrała ekipa Erreala na San Mames po trafieniu Turrientesa. Niestety to był kolejny słaby mecz naszego zespołu, w którym mało co zagrało, a w szczególności niestety trener Ernesto Valverde, który w przeciwieństwie do swojego vis-a-vis kompletnie nie odrobił lekcji z poprzedniego meczu i nie przygotował zespołu pod rywala, co właśnie zrobił Pellegrino Matarazzao. Txingurri wykazał się nie lada naiwnością i za to zespół zapłacił taką cenę a nie inną, czyli jest o krok od wyeliminowania z finału. Teraz Valverde pozostał tydzień na opracowanie skutecznej metody na nawiązanie walki z Sociedad, które aktualnie taktycznie jest o klasę albo i dwie wyżej od Los Leones.

Zaledwie półtorej tygodnia temu Athletic zmierzył się z Sociedad w Wielkich Derbach Kraju Basków, a teraz ponownie wychodzi na murawę San Mames by walczyć z Erreala. Tym razem stawką jest półfinał Copa del Rey, bo los właśnie te dwa zespoły skojarzył w jednej z dwóch par przed wielkim finałem tych rozgrywek. Drugą tworzą Atletico z Barceloną. Tym razem jednak o tym kto awansuje rozstrzygnie dwumecz, więc na La Catedral odbędzie się pierwsza część tej rywalizacji, a za 3 tygodnie finał na REALE Arena w San Sebastian. Los Leones czeka więc bardzo ciężki zadanie, a więc przede wszystkim nie przegranie tego meczu i w miarę możliwości wywalczenie sobie zaliczki przed rewanżem. A będzie to bardzo ciężkie zadanie bo Sociedad jest w naprawdę świetnej formie pod wodzą Pellegrino Matarazzo, co zresztą pokazał już nie tylko na San Mames półtorej tygodnia temu ale i w kolejnych meczach czy to Copa del Rey czy La Liga. Początek starcia na San Mames w środę o godz. 21:00. Rozjemcą będzie Sanchez Martinez.

Nieco ponad 2 miesiące czekali zawodnicy Athletic na ligową wygraną. Udawało się w Copa del Rey, udawało w Lidze Mistrzów, ale w La Liga jak nie szło tak nie szło. W końcu się udało. W 23 kolejce ligowej Los Leones w końcu odnieśli zwycięstwo, a ich ofiarą padła ekipa broniącego się przed spadkiem Levante, która dała sobie wbić 4 gole (Guruzeta x2, Nico Serrano, Navarro), a sama strzeliła 2 bramki (Elgezabal, Olasagasti). Ekipa Granotas wydatnie pomogła w zwycięstwu swojemu rywalowi bo już od 17 minuty grała w osłabieniu gdyż czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Inakim Williamsie otrzymał Matturro. Sam mecz był naprawdę niezły, nawet jak weźmiemy pod uwagę fakt, że rywal grał w osłabieniu przez większość spotkania, tym bardziej że nie raz bywało iż Los Leones mieli spore kłopoty ze sforsowaniem zasieków obronnych zespołów broniących się po stracie piłkarza. Oczywiście podopieczni trenera Valverde nie byliby sobą gdyby nie zapewnili swoim kibicom trochę adrenaliny, ale na szczęście wszystko skończyło się bardzo dobrze i do pojedynku z Sociedad w Copa del Rey drużyna podchodzi mocno podbudowana mentalnie.