Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Dwa dobre mecze i tyle chyba wystarczyło dla zawodników Los Leones. Athletic przegrał kolejny mecz na San Mames, tym razem będąc gorszym zespołem od znajdującej się kilka pozycji niżej Valencii i jeszcze bardziej skomplikował sobie życie w tym sezonie. I to wszystko na 3 mecze przed końcem rozgrywek. Mecz ten to kompromitacja drużyny i trochę trenera Valerde, którzy po dobrych zawodach z Atletico i naprawdę dobrym meczu z Alaves chyba stwierdzili że są tak świetni że będąca bez formy ekipa Los Ches, która przegrała tydzień wcześniej z rezerwami Atletico i to u siebie po prostu położy się i będzie prosić o najniższy wymiar kary. A tutaj zonk, bo rywal był zdesperowany i po prostu bardziej mu się chciało, co wystarczyło na ekipę z Bilbao. Całość upokorzenie dopełnia jedyna bramka w tym meczu strzelona przez Umara Sadiqa, chyba największego parodysty na pozycji środkowego napastnika w całej La Liga, za którego swego czasu Sociedad zapłacił 20 mln euro i pozbył się najszybciej jak się dało ciesząc się że nie musiał dopłacać żeby go ktoś zabrał z Mestalla. To zresztą i tak mały wymiar kary bo w pierwszej połowie goście mieli rzut karny zmarnowany przez Hugo Duro.

Kolejka numer 35 i wracamy na San Mames. Los Leones podejmą w tej rundzie spotkań walczącą o utrzymanie Valencię. Zespól trenera Carlosa Corberana wciąż walczy o utrzymanie i musi zdobywać punkty by uniknąć nerwówki w końcówce rozgrywek. Wprawdzie Los Ches zajmują 12 pozycję w tabeli, ale przewaga nad otwierającym strefę spadkową Alaves wynosi zaledwie 3 oczka. Tak więc każda zdobycz punktowa jest na wagę złota. Los Leones z kolei po ostatniej wygranej, właśnie z Deportivo, nieco uspokoili swoją sytuację jeśli chodzi o kwestie utrzymania, ale wciąż jest za wcześnie na odpuszczenie bo to się szybko może zmienić gdyż do końca sezonu czekają Basków naprawdę ciężkie mecze. Do tych niewątpliwie należy starcie z walczącymi o utrzymanie Valencią i Espanyolem (wyjazd), grającą o puchary Celtą i ostatni pojedynek na zakończenie sezonu z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. Tak więc może to być ekstremalne wyzwanie i obydwaj dzisiejsi rywale będą liczyć i walczyć o każdy punkt, który w ostatecznym rozliczeniu może być bezcenny. Niestety stawka tego spotkania może sparaliżować obydwie drużyny więc oczekiwanie na jakieś super widowisko może być zbyt optymistycznym założeniem, bo teraz liczy się chłodna kalkulacja, a styl, efektowna gra odchodzą na dalszy plan. Początek spotkania w niedzielne popołudnie o godzinie 16:15. Mecz poprowadzi sędzia Ortiz Arias.

Athletic ma nowego trenera. Zarząd Los Leones postanowił nie trzymać w niepewności kibiców i w miniony wtorek ogłosił nazwisko szkoleniowca, który poprowadzi Basków w kolejnym sezonie, a być może nawet dwóch bo na tyle na razie podpisano kontrakt. Zgodnie z oczekiwaniami i sygnałami jakie już od pewnego czasu dochodziły ze strony środowiska dziennikarskiego opiekunem ekipy z Bilbao będzie 43-letni niemiecki manager Edin Terzić. Tym sposobem będzie co najmniej czwartym szkoleniowcem z Bundesligi, który w przyszłych rozgrywkach będzie prowadził drużynę z La Liga po Hansi Flicku (Barca), Pellegrino Matarazzo (Sociedad) oraz Martinie Demichelisie (Mallorca). Oznacza to też że upadł temat powrotu na San Mames ulubieńca kibiców czyli Andoniego Iraoli, czy też jego ucznia Inigo Pereza, który właśnie awansował do finału Ligi Konferencji z Rayo Vallecano. Terzić będzie drugim w historii szkoleniowcem Athletic pochodzącym z Niemiec po Juppie Heynckesie, który miał okazję prowadzić drużynę z Kraju Basków w latach 1992 – 1994 i 2001 – 2003.

Ależ meczycho Athletic na Mendizorroza. Los Leones mimo spory przeciwności losu dwukrotnie zdołali odrobić straty bramkowe i zadać ostateczny cios wygrywając z rywalem z Vitorii 2-4. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to że ekipa z Bilbao zdoła ugrać cokolwiek bo po bramce Blanco przegrywała 1-0. Jednak świetne otwarcie drugiej części meczu za sprawą Navarro pozwoliło na odrobienie strat. Wprawdzie później ponownie rywali na prowadzenie wyprowadził tym razem Tenaglia po rzucie rożnym ale potem kapitalny pokaz gry dali Sancet, który wyrównał stan meczu i następnie Nico Williams, który dwukrotnie pokonał bramkarza Babazorros w końcówce meczu i pozwolił wywieźć komplet oczek na San Mames. Athletic zdobył bezcenne 3 oczka w tabeli i coraz bliżej jest nie tylko utrzymania, ale i być może przy sprzyjających okolicznościach włączenia się do walki o ostatnie miejsce pucharowe.

Kolejka numer 34 i ciężkie wyjazdowe spotkanie na Mendizorroza w Vitorii. Zapewne nie w takich okolicznościach derby wyobrażali sobie kibice obydwu zespołów. Obydwie drużyny spisują się fatalnie i obydwie drużyny desperacko potrzebują punktów by zachować ligowy byt gdyż margines błędu coraz bardziej się kurczy wraz ze zmniejszającą się liczbą spotkań do końca sezonu. O ile Athletic jeszcze jakiś ma, choć jest to dość złudne z uwagi na niezwykle wyrównaną sytuację w tabeli i minimalne różnice punktowe pomiędzy zespołami, to ekipa Babazorros jest w zasadzie tuż nad strefą spadkową mając 2 oczka przewagi nad zajmującą pierwsze miejsce do relegacji – ekipą Sevilli. Dlatego nasz dzisiejszy rywal będzie szalenie zdesperowany i przez to bardzo niebezpieczny. O wyniku może zdecydować jeden gol więc kibice raczej mogą się szykować na sporą dozę nerwów bo raczej nie jakieś specjalne pozytywne emocje patrząc jak grają w tym sezonie obydwie drużyny. Początek starcia w sobotni wieczór o godz. 18:30. Mecz poprowadzi sędzia Quintero Gonzalez.