Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Po przerwie świątecznej wracamy na hiszpańskie na kolejny maraton meczowy. Los Leones czeka naprawdę bardzo trudne zadanie bo praktycznie do końca października będą grać systemem weekend – środek tygodnia łącząc rozgrywki ligowe, Superpucharu, europejskich pucharów oraz Copa del Rey. W najlepszym przypadku zespół zagra 8 spotkań. W Najgorszym czeka na Los Leones zaledwie jeden mecz mniej. No ale nie ma co marudzić a grać trzeba. Na poczatek ruszamy z La Ligą i ciężkim spotkaniem derbowym z Osasuną na El Sadar. W zasadzie można powiedzieć że forma zespołu jest taka że każdy pojedynek jest z gatunku tych ciężkich, nawet z drużynami z samych dołów tabeli. A Osasuna na pewno takim nie jest, zajmuje miejsce w środku tabeli a poza tym będzie grała na swoim boisku, gdzie na pewno będzie walczyła na całego. Motywacja dla zawodników z Pampeluny jest tym większa że Los Leones są po prostu słabiutcy jak nigdy i jest naprawdę olbrzymia okazja by pokonać odwiecznego rywala w tym prestiżowym pojedynku. Mecz rozpocznie się w sobotnie popołudnie o godzinie 16.15, a sędzią będzie Munuera Montero.

Los Leones zaliczyli kolejną kompromitację na San Mames. Tym razem Basków upokorzył Espanyol, który bezproblemowo wygrał 1-2 obnażając wszystkie przypadłości ekipy trenera Valverde jak i jego samego, który również się skompromitował nie tylko taktyką ale i składem. Gole strzelali Berenguer dla gospodarzy oraz Carlos Romero i Pere Milla dla ekipy Los Pericos. Tym sposobem Athletic praktycznie wyautował się z gry do europejskie puchary bo tylko jakiś niesamowity przypływ formy zespołu oraz prawdziwa katastrofa w wykonaniu drużyn znajdujących się wyżej od Los Leones spowodowałaby że ekipa z Bilbao zagrałaby w Europie w przyszłym sezonie.

Ostatnie starcie w tym roku kalendarzowym i mecz na San Mames. Rywal niezwykle ciężki bo rewelacja obecnego sezonu czyli Espanyol, który dość niespodziewanie zajmuje 5 miejsce w tabeli z 30 oczkami na koncie i zgłasza naprawdę mocne aspiracje do europejskich pucharów. Dlatego to tym ważniejszy mecz dla Los Leones, którzy muszą gonić i odrabiać punkty. A jeśli nie robić tego na San Mames to gdzie? Spotkanie to jest o tyle ważne, że Baskowie mają jeden mecz więcej od rywali, gdyż na początku grudnia musieli rozegrać awansem pojedynek z Realem Madryt, który niestety przegrali. To, oraz kolejna porażka na Balaidos spowodowała, że straty do miejsc pucharowych są już spore. Tak więc jest dodatkowa presja na wynik. Czy Los Leones sobie z nią poradzą? O tym przekonamy się w poniedziałkowy wieczór, w ostatnim tegorocznym pojedynku w La Liga. Początek o godz. 21.00 a poprowadzi ten mecz sędzia Busquets Ferrer.

Athletic w kolejnej rundzie Copa del Rey. To najważniejsza informacja z meczu wyjazdowego z trzecioligowym Ourense. Gola na wagę awansu zdobył w dogrywce Mikel Jauregizar. Samo spotkanie nie zachwyciło bo było rozgrywane w ekstremalnie trudnych warunkach przy rzęsiście padającym deszczu i na murawie która przypominała bardziej kretowisko lub kartoflisko a nie boisko do gry w piłkę nożną. I ze stanem nawierzchni na Estadio O'Couto związana jest druga ważna wiadomość. Mianowicie żaden z zawodników Athletic nie odniósł kontuzji, co w obecnym sezonie jest po prostu na wagę złota, przy naprawdę tragicznej sytuacji pod tym względem na przestrzeni obecnych rozgrywek.

Niestety nie udała się wyprawa do niedalekiej Galicji. Los Leones przegrali z Celtą na Balaidos 2-0 po trafieniach Swedberga i El Abadellaouiego. To oznacza, że straty do miejsc dających grę w Europejskich Pucharach powiększyły się i w rundzie rewanżowej trzeba będzie się mocno spiąć by je nadrobić, o ile w ogóle będzie to możliwe bez naprawdę sporego wzrostu formy zespołu i przede wszystkich jednak regularności w grze bo obecny sezon póki co to straszna sinusoida jeśli chodzi o wyniki. A Celta dzięki tej wygranej przełamała się na własnym boisku, na którym jeszcze w tym sezonie nie zaznała radości wygranej. Cóż, nie pierwszy raz Athletic wyciąga pomocną rękę rywalom w potrzebie. Szkoda tylko ze najczęściej jest to własnym kosztem i w bezpośrednich starciach rozdając punkty na lewo i prawo.