Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Kolejny mecz i kolejna kompromitacja, tym razem na San Mames. Los Leones przegrali z Villarrealem 1-2 po golach Cardony i Alfona. Rozmiary porażki w końcówce meczu zmniejszył Gorka Guruzeta. O wyniku zadecydowały koszmarne błędy w defensywie i gdyby Żółta Łódź Podwodna była bardziej skuteczna to mogłaby po prostu upokorzyć Athletic na La Catedral. Niestety to był kolejny mecz gdzie gra była dość słaba, szczególnie defensywie gdzie można powiedzieć że kryminał gonił kryminał Nie dziwne więc że piłkarzy pożegnały gwizdy i buczenie. Niestety ta porażka niesie za sobą dodatkowe konsekwencje, a mianowicie zaledwie 6 oczek przewagi nad strefą spadkową na 7 kolejek przed końcem rozgrywek co jest bardzo nikłą przewagą, a Los Leones czekają jeszcze bardzo trudni rywale. Oliwy do ognia złości kibiców dodał po meczu trener Ernesto Valverde, który nie tylko skrytykował zachowanie fanów, ale również stwierdził że cóż, musimy być pokorni bo niejednemu zespołowi przydarzały się spadki z La Liga, i tutaj też może się coś takiego zdarzyć. Ciekawe stwierdzenie u szkoleniowca zespołu walczącego o utrzymanie i na pewno mające „mobilizujący" wpływ na grę jego podopiecznych. O wiele trzeźwiej zareagował z kolei Yuri, który powiedział że ludzie płacący za bilet mają prawo mieć wymagania i nie ma co oszukiwać się że gra była dobra czy że zespół gra dobrze, więc mają prawo dać przejaw swojej złości na to co zawodnicy prezentują na murawie. Zawodnik dodał że kiedyś musi się wyczerpać cierpliwość fanów bo obecny sezon i gra są po prostu słabe i gdyby to był inny klub jak np. Sevilla czy Valencia to te gwizdy byłyby dużo wcześniej niż dopiero w tym meczu. Cóż, szkoda że Valverde tego nie słyszał i nie widzi, tylko po raz kolejny po prostu gada od rzeczy.

Kolejka nr 31, która oznacza że wliczając ten mecz jeszcze 8 spotkań będziemy się męczyć z pomysłami trenera Valverde na ławce trenerskiej Athletic. Chyba nie ma kibica Los Leones, który by nie marzył o tym żeby sezon już się skończył i zespół któremu tak mocno kibicuje przestał już się kompromitować praktycznie na każdym kroku i w każdy możliwy sposób. Niestety w obecnej kolejce raczej nie szykuje się będzie inaczej bo na San Mames przyjeżdża Villarreal, czyli trzecia drużyna La Liga, która wydaje się być w naprawdę dobrej formie. Słowo klucz „wydaje" się jest tutaj dobre bo drużyna Marcelino, jak każdy trenowany przez niego zespół ma zawsze w końcówkach rozgrywek potężne problemy fizyczne. Tak było w przypadku gdy prowadził Athletic, ta było po powrocie na ławkę Żółtej Łodzi Podwodnej. Pytanie czy tak jest faktycznie bo to w zasadzie jedyna szansa dla ekipy Valverde na zdobycz punktową w dzisiejszym meczu. Odpowiedź poznamy w niedzielny późny wieczór. Początek zaplanowano na godz. 21:00. spotkanie poprowadzi sędzia Jose Luis Guzman.

Ach co to był za mecz na Coliseum Alfonso Perez. Co za „wspaniałe" akcje i „fantastyczna" forma Los Leones, którzy po „kapitalnym" spotkaniu... przegrali z Getafe 2-0 po trafieniach Vazqueza i Satriano. Los Azulones wygrali „fartem" nie mogąc w żaden sposób „sprostać" zespołowi trenera Valverde, który opracował „kapitalną" taktykę i strategię na ten mecz, którą poparł wręcz „idealną" jedenastką, zdecydowanie „najlepszą" na jaką było stać drużynę Los Leones. Bramkarz Getafe wręcz „dokonywał cudów" w bramce by uchronić swój zespół przed utratą bramki. Na nic też nie zdały się „świetne" zmiany nie tylko osobowe ale i taktyczne Valverde i punkty pozostały na przedmieściach Madrytu. Porażka boli, ale forma zawodników była tak „wspaniała" że kibice mogą bez problemów patrzeć z "optymizmem" w przyszłość i na kolejne mecze ekipy z Bilbao.

Kolejka numer XXX i mecz, które oglądanie może przysporzyć o ból głowy, siwe włosy, zgrzyt zębów i co tam jeszcze kto ma gdy widzi antyfutbol. Athletic wyjeżdża na przedmieścia Madrytu by zmierzyć się z ekipą Getafe. Rywal który ma tyle samo punktów co Athletic czyli 38 i dość niespodziewanie włączył się do walki o europejskie puchary. To już pokazuje jak istotny jest ten mecz i jaką wagę będzie miała zdobycz punktowa w nim. Obaj trenerzy o tym wiedzą, zdają sobie sprawę z tego zawodnicy, tyle że raczej wątpliwe aby przełożyło się to na to co zobaczymy na murawie czyli ciekawe widowisko. Powód prosty – Getafe nie potrafi grać ładnie, raczej do bólu pragmatycznie i bardzo nieprzyjemnie, a natomiast Los Leones wciąż poszukują swojej formy, którą gdzieś zgubili w poprzednich rozgrywkach. Tak więc prawdopodobnie czeka nas raczej popołudnie z gatunku tych żeby zagrać i nie przegrać, odnieść jak najmniej strat w ludziach i jak najmniej strat na zdrowiu psychicznym, co ostatnie dotyczy głównie kibiców, którzy zdecydują się w niedzielę Wielkanocną na pójście na trybuny Coliseum Alfonso Perez lub zasiąść przed telewizorami. Początek spotkania w niedzielne popołudnie o godz. 14:00. Rozjemcą będzie Pan Martinez Munuera.

Wiemy już że trener Valverde nie będzie już zasiadał na ławce Atheltic w przyszłym sezonie. Przed władzami klubu oraz ewentualnie kontrkandydatem Prezydenta Uriarte stoi nie lada zadanie, a więc wybranie człowieka, który poprowadzi zespół w kolejnym sezonie. Ruszyła więc giełda nazwisk szkoleniowców, którzy potencjalnie mogą objąć stery w zespole. Problem jest jeden, a więc wybory prezydenckie i wszystkie związane z tym wady i zalety. Wady – niestety populizm i działanie na emocjach, jakże powszechne w obecnym świecie. Zalety – program na rozwój klubu i propozycje kandydatów dotyczące przyszłości Los Leones gdzie znając ograniczenia klubu trzeba popisać się kreatywnością i naprawdę mieć dobre pomysły. Data wyborów została ustalona na 8 maja i na razie wiadomo że jedynym kandydatem póki co jest obecnie rządzący Jon Uriarte ze swoją ekipą, który bez względu na to czy ktoś zdecyduje się stanąć w szranki z nim czy nie, jest uważany za zdecydowanego faworyta.