Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl
^Powrót na górę!

Ponad 2 miesiące oczekiwania zakończone i wracamy na boiska La Liga. Przed nami inauguracyjna kolejka sezonu 2025/2026, a w niej starcie pomiędzy ekipą Los Leones, która rozpocznie tę wyjątkową batalię na San Mames. Rywalem będzie Sevilla. To przeciwnik bardzo niewygodny aczkolwiek mający olbrzymie problemy kadrowo – finansowe, które ciągnął się za nim można już od dłuższego czasu. A że nikogo nie można skreślać na tej podstawie to już przekonał się w minionym sezonie Athletic, który walczył w pierwszej kolejce z Getafe, który ledwo było w stanie zestawić kadrę na ten mecz. Dla Athletic to wyjątkowy sezon bo po ponad 10 latach znowu zagrają w Lidze Mistrzów, więc dobry początek rozgrywek gdy jeszcze nie ma gry w pucharach jest bardzo pożądany. Tym bardziej że zespół zagra pierwsze mecze na swoim stadionie i dopiero w 3 kolejce zaliczy spotkanie wyjazdowe. Nadzieje wśród kibiców są więc spore i miejmy nadzieję że zobaczymy naprawdę udaną inaugurację, która przerwie swoistego rodzaju klątwę jaka ciąży od pewnego czasu nad drużyną z San Mames, która od 5 sezonów nie potrafi wygrać swojego pierwszego meczu w La Liga. Ostatnia wygrana miała miejsca w sezonie 2019/2020, a rywalem była Barca na La Catedral gdzie przepiękną bramkę przewrotką strzelił Aritz Aduriz (pozostałe mecze to 3 remisy i 2 porażki). Również trener Valverde nie może zaliczyć do udanych pojedynków w 1 kolejce La Liga, bo mimo 9 sezonów w Athletic tylko raz zaznał smaku zwycięstwa w pierwszym meczu ale nie na San Mames (wyjazd do Valladolid). Pozostałe pojedynki to aż 5 porażek i 3 remisy. Czy teraz to się zmieni? O tym przekonamy się w niedzielny wieczór. Początek spotkania zaplanowano na godz. 19.30.

Pierwszy mecz La Liga już tuż tuż, więc ostatnia chwila na zarejestrowanie zawodników przed pierwszym meczem wraz z numerami z jakimi zagrają w zaczynających się rozgrywkach. Athletic jest jednym z nielicznych zespołów w Primera Division nie mają żadnych problemów i wprawdzie dość długo czekano z wysłaniem papierów do LFP z nazwiskami Navarro i Areso, a więc dwóch najnowszych nabytków zespołu, ale była to tylko formalność. Tak samo jak umieszczenie w składzie zawodników, którzy powrócili z wypożyczeń oraz nowej umowy Nico Williamsa. Athletic również czekał z podaniem ostatecznych numerów dość długo ale ostatecznie w czwartek na oficjalnej stronie pojawiła się pełna lista piłkarzy.

Przegranym meczem z Arsenalem Athletic oficjalnie zakończył letnią pretemporadę. Zostało kilka dni treningów do otwarcia sezonu. Niestety kibice i trener Valverde chyba chcieliby jak najszybciej zapomnieć o tych przygotowaniach oraz o meczach kontrolnych gdyż Los Leones wygrali zaledwie jedno, na inaugurację z Ponferradiną. Kolejne spotkania to już pasmo 6 porażek z rzędu porażek, w ostatnich dwóch tygodniach łącznie cztery bo poza przegraną z Racingiem, poniesiono również porażki w dwóch meczach z Liverpoolem oraz ostatnią z Arsenalem. Obecna pretemporada to także pasmo nieszczęść związane z kontuzjami zawodników i niestety dziwnych zachowań Txingurriego, który chyba nie za bardzo wiedział co ma robić i jaki ma plan na to. Z drugiej strony to jednak tylko mecze sparingowe, inna mobilizacja, inny cel ich rozgrywania niż mecze o stawkę. Zobaczymy więc jak będzie wyglądała sytuacja w pojedynku z Sevillą, a na razie zapraszam na streszczenie tego co działo się w ostatnich dwóch tygodniach w drużynie Los Leones.

Kolejny tydzień przygotowań za nami. Można nawet powiedzieć że niemal półmetek bo za trzy tygodnie Baskowie przystąpią do pierwszego meczu ligowego rozgrywek 2025/2026. Za nami kolejne dwa sparingi, niestety obydwa przegrane, kolejny transfer do klubu oraz prawdopodobnie kolejne transfery z klubu, by odchudzić kadrę, która liczyła w ostatnich dniach 29 zawodników. W międzyczasie na San Mames rozpoczęły się prace nad nową nawierzchnią, która wymagała wymiany po trudach poprzedniego sezonu. Zresztą nie tylko na La Catedral ale praktycznie wszystkie boiska w Lezamie z naturalną nawierzchnią zostały wymienione przed letnią pretemporadą. Zapraszam do lektury streszczenia, tego co działo się przez ostatnie dni w klubie z San Mames.

Pierwszy pełny tydzień przygotowań do nowego sezonu już za nami. Tak samo za nami pierwszy sparing, w którym trener Valverde mógł ocenić swoich podopiecznych. Sporo tez działo się w klubie i w kwestii ewentualnych transferów. Tak więc zapraszam do lektury.
Na pierwszy ogień idzie mecz sparingowy z SD Ponferradiną, który odbył się w sobotni wieczór na boisku w Urritxe. Athletic wygrał go zaledwie 1-0 po bramce Oihana Sanceta w pierwszej połowie meczu, któremu podawał Rego. Jeśli chodzi o sam mecz to był bez historii bo Ponferradina to zespół grający na trzecim poziomie rozgrywek i tą różnicę było widać aż nadto. Po prostu Baskowie robili chcieli na murawie, szczególnie w pierwszych 45 minutach gdzie zagrali niemal w całości rezerwowi wzmocnieni Oihanem Sancetem. Zabrakło skuteczności pod bramką rywali gdzie właściwie cały czas toczyła się gra. Trudno zliczyć wszystkie okazje do zdobycia bramek ale sam Serrano miał ze 3. Zresztą nasz skrzydłowy zagrał kapitalny mecz bo był nie do zatrzymanie dla rywali często ich wręcz ośmieszając. No ale pod bramką brakowało już precyzji. Jeśli chodzi o ofensywę to obiecująco spisał się Izeta oraz Robert Navarro, co cieszy bo przyda się naturalny zmiennik Oihana Sanceta, bez kombinowania ze zmianami pozycji. Ponferradina miała jedną sytuację po rzucie rożny gdzie wkradło się trochę chaosu w poczynania ekipy z Bilbao, ale udało się wybronić. Reszta tej części pojedynku odbywała się pod przeciwległym polem karnym. Druga część była tylko nieco bardziej wyrównana, co dziwne bo Valverde wymienił całą pierwszą jedenastkę a na murawie pojawili się w większości teoretycznie zawodnicy podstawowej jedenastki. No ale sytuacji i tak było sporo do podwyższenie wyniku, ale niestety zawiodła skuteczność. Nie obyło się bez eksperymentów gdyż kilku zawodników było niedostępnych dla trenera jak kadrowicze, zawodnicy którzy wrócili do zajęć dopiero na początku minionego tygodnia no i zawieszony Yeray. Stąd też na środku obrony zagrał Vesga w parze z Paredesem a później Lekue z Yurim. Inne eksperymenty to Adu Ares i Unai Gomez na bokach obrony. Swoją drogą o ile Vesga nie miał zupełnie roboty to już postawa obydwu „przerobionych" bocznych defensorów mogła się podobać bo o ile w obronie nie mieli się jak wykazać zbytnio to już w ataku jak najbardziej i ciekawie to wyglądało. Tyle że to była „tylko" ekipa Ponferradiny i z mocniejszymi rywalami może być o wiele gorzej. No ale Oscar de Marcos też zaczynał na skrzydle a potem poprzez pomoc doszedł do boku obrony gdzie spisywał się bardzo dobrze i często wykorzystywał swoje walory ofensywne. Jedynymi niewykorzystanymi zawodnikami byli Djalo, Vencedor i Egiluz. Kolejny mecz we wtorek o 19.00 z Alaves w Laguardi na część Oscara de Marcosa, który skończył karierę. Zapewne do składu i na murawę wrócą kolejni piłkarze.