^Powrót na górę!

Kończymy rozgrywki La Liga sezonu 2025/2026. Los Leones muszą jeszcze zaliczyć ostatni mecz w tych rozgrywkach, a będzie nim zapewne klasyczny łomot od Realu Madryt na Santiago Bernabeu gdzie w sobotni wieczór zawita ekipa trenera Ernesto Valverde. Tutaj raczej emocji żadnych nie należy się spodziewać bo nie dość że ekipa z Bilbao będzie koszmarnie osłabiona to jeszcze w formie iście wakacyjnej, jak przez większość sezonu. Spina w ostatnim pojedynku z Celtą tego nie zmieni. Królewscy będą zapewne chcieli się godnie pożegnać z własnymi kibicami po rozgrywkach pełnych rozczarowania i negatywnych emocji. Początek spotkania o 21:00. Arbitrem będzie Pan Martinez Munuera.
Poprzednia kolejka to punkty obydwu ekip, ale wymęczone w ogromnych bólach. Królewscy można powiedzieć trywialnie „męczyli bułę" z Sevillą na Ramon Sanchez Pizjuna i wygrali w najmniejszym z możliwych rozmiarów po trafieniu Viniciusa w 15 minucie spotkania. Był to jedyny celny strzał zespołu z Madrytu w całym spotkaniu. Athletic zdobył wprawdzie tylko punkt na San Mames, ale zaprezentował się lepiej piłkarsko, tyle że za walory estetyczne więcej punktów się nie przyznaje, więc skończyło się na remisie 1-1 po trafieniach Williota dla Celestes i Inakiego Williamsa dla ekipy trenera Valbverde. Remis ostatecznie przekreślił szanse ekipy z Kraju Basków na grę w europejskich pucharach.
Można powiedzieć, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, że Królewscy i Athletic pojechali w tym sezonie na tym samym wózku rozczarowań i gry zdecydowanie poniżej swoich możliwości sprawiając swoim fanom mnóstwo rozczarowań. Jedyna różnica w zasadzie to taka że w ekipie Los Leoens przynajmniej nie dochodziło do skandali oraz nie wywalono trenera w trakcie trwania sezonu. Patrząc na doniesienia dziennikarskie to słowa niepracującego już w klubie Xabiego Alonso o tym że przyszedł trenować żłobek (lub przedszkole w zależności od wersji tłumaczenia) i w które nie wierzyła spora część kibiców, w świetle późniejszych doniesień chyba jednak były prawdziwe, bo zachowania gwiazd Realu zupełnie nie licowały z powagą tego jakże utytułowanego klubu, będącego jakby nie patrzeć ikoną futbolu. Florentino Perez wywalił Alonso po przegranym SuperCopa i stery powierzono Alvaro Arbeloi, szkoleniowcowi rezerw. Pomysł iście szatański bo Arbeloa ani nie ma takiej charyzmy ani umiejętności trenerskich. Skończyło się katastrofą na miarę Realu, oglądaniu pleców Barcelony, która wręcz deklasowała Królewskich jak również ogólną degrengoladą w klubie gdzie trener miał zerowe poważanie, a zawodnicy robili co chcieli. Szczególnie Mbappe, którego wakacje na początku maja odbiły się szerokim echem w prasie. Kontuzjowany Francuz wolał sobie pojechać na krótki urlop niż siedzieć w Madrycie i wspierać kolegów w desperackiej walce o przedłużenie marzeń o tytule. Vinicius również dawał do pieca w tradycyjny dla siebie sposób, ale przynajmniej grał i próbował napędzać grę swojej drużyny. No ale to też były pojedyncze wyskoki bo cała drużyna dała mocno do wiwatu. Nie dziwne więc że Arbeloa po sezonie również się wynosi z klubu. I to jest dość dziwne bo o ile były obrońca Królewskich nie sprawdził się w roli trenera pierwszego zespołu to jako szkoleniowiec rezerw spisywał się bardzo dobrze a jego metody szkoleniowe pomagały młodzieży się rozwijać. Arbeloa był bardziej nauczycielem a że „gwiazdki" Realu jakoś nie chciały się uczyć i nic do nich nie docierało to wyglądało to jak wyglądało, Będą więc radykalne zmiany w lecie. Przede wszystkim na stanowisku trenera. Florentino Perez zdecydował, że stery obejmie Jose Mourinho, który wraca do stolicy Hiszpanii po 13 latach. Ma On za zadanie posprzątać i zmusić gwiazdki do gry. I tutaj pojawia się problem bo o ile „poprzedni" Mourinho byłby do tego jak najbardziej zdolny i zawodników z takim ego jak Vinicius czy Mbappe po prostu rozsmarowałby po ścianach tak teraz to już raczej niestety nie ten sam Mourinho. Owszem sukcesy jakieś tam odnosił, ale praktycznie z każdego klubu do którego trafił był wywalany z pracy. Mówi się że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi i na przykładzie Chelsea, do której trafił po przygodzie z Realem można powiedzieć że kiepsko to wygląda. Miał być następcą Fergusona z United i posprzątać bajzel jaki zostawili inni trenerzy po Szkocie, a odszedł w niesławie. Tottenham i Roma również słabiutko, tak samo jak Fenerbahce. W Benfice przegrał tytuł z Porto. W żadnym klubie nie był już tak spektakularny jak w Realu, choć ego pozostało takie samo. Czy to pomoże w Realu to jest raczej wątpliwe. Szczerze powiedziawszy jakoś tego nie widzę, no ale to już nie mój problem ani żadnego zespołu z La Liga. Za to jak donoszą dziennikarze problemy z Jose pojawiły się jeszcze zanim ten objął stanowisko trenera, gdyż rzekomo nikt mu nie powiedział że w tym roku są wybory prezydenckie w Realu. Oczywiście startuje z nich Perez, który zgłosił oficjalną kandydaturę. Czy będzie miał rywala to się okaże bo podobno wystartować ma Enrique Riquelme, prezes i właściciel grupy Cox Energy. Do dzisiaj ma złożyć dokumenty, w tym gwarancje finansowe, Jeśli by tak się stało to po raz pierwszy od 20 lat odbyłyby się wybory w Realu gdyż przez ten czas Prezydentem klubu stawał się ten kto się zgłosił i spełniał warunku regulaminowe gdyż był po prostu jedynym kandydatem. I tak faworytem jest Perez, choć Riquelme może trochę namieszać bo jednak obecny Prezydent klubu będzie musiał stanąć w szranki w wyborach czego nie robił już od bardzo długiego czasu. Ewentualna kontrkandydatura dla Florentino Pereza nieco zaskoczyła Jose Mourinho, który miał już wszystko ustalone z obecnym zarządem, a kto wie co zrobią ewentualnie nowi ludzie u sterów Królewskich. W kadrze zespołu też jest sporo niepewności bo zapewne zespół czeka spora przebudowa. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że z drużyny na pewno odchodzi Dani Carvajal, który prawdopodobnie zakończy swoją piłkarską karierę. Wraz z nim klub pozbędzie się stopera Alaby. Można się więc spodziewać że ekipa z Madrytu ruszy na rynek by poszukać wzmocnień w tyłach. Co do przednich formacji to na razie cisza jeśli chodzi o nazwiska, ale gdy zostanie zaprezentowany Jose Mourinho to tam również należy się spodziewać zmian, ale w jakim zakresie to trudno powiedzieć. Jedno co jest pewne to to że Portugalczyka czeka naprawdę ogrom pracy żeby ogarnąć będący w rozsypce zespół. Na razie jednak koncentrujemy się na ostatnim meczu i uroczystym pożegnaniu Carvajal no i Arbeloi, który po kilkunastu latach opuszcza klub. Trener Los Blancos będzie miał nie lada orzech do zgryzienia przy ustalaniu składu na dzisiejszy mecz. Na pewno zabraknie 5 zawodników – kontuzjowanych Rodrygo, Edem Militao i Mendy'ego oraz Vinicius, który dostał dłuższe wakacje przed mundialem i Trent Alexander-Arnold, który ma infekcje wirusową. Do tego dochodzą znaki zapytania przy nazwiskach Fede Valverde oraz Ardy Gulera, który narzekali na drobne dolegliwości. Ubytki całkiem spore, ale akurat Arbeloa powinien sobie z nimi poradzić. W bramce powinien stanąć Courtois, O obronie na pewno znajdzie się miejsce dla Alaby i Carvajal, którzy będą chcieli się pożegnać z publicznością. Formację uzupełnią Asencio i ktoś z dwójki Fran Garcia – Alvaro Carreras. W drugiej linii znajdą się zapewne Fede Valverde i Camavinga. Przed nimi pozycję mediapinty obejmie Bellingham, choć niektórzy dziennikarze sugerują że zespół zagra bardziej płasko więc rolę środkowego pomocnika może przejąć Pitarch. Trójkę napastników stworzą Mbappe w środku oraz Brahim Diaz i Gonzalo. Skład może nie najmocniejszy ale naprawdę solidny, który stać na spokojne pokonanie Basków.
Dla Athletic ostatni mecz sezonu będzie wybawieniem. Niestety tragiczna wręcz postawa drużyny, z małymi przebłyskami jak w miniony weekend z Celtą oraz pasmo kontuzji nie pozwalają nikomu spać spokojnie, a kolejne mecz to cierpienie w zasadzie wszystkich od trenera poprzez zawodników na kibicach kończąc. Stąd też przygotowania do starcia z Królewskimi przeszły zupełnie bez echa. To mecz, który trzeba po prostu odfajkować by już oficjalnie skończyć te męczarnie i ładować akumulatory na kolejne rozgrywki pod wodzą już nowego szkoleniowca. Tym bardziej że kadra dalej się sypie. Tym razem do już kontuzjowanych zawodników dołączył Alex Berenguer, który doznał urazu przywodziciela i pojedynek obejrzy sobie w telewizji. Tym samym dołączy do Nico Williamsa, Sanceta i Yuriego, czyli trzech podstawowych zawodników pierwszej drużyny. Nie wiadomo jak reszta zespołu bo Vivian doszedł do siebie po urazie, ale na drobne niedogodności narzekali Yeray i Laporte. Tak więc nie dość że forma licha to powoli nie ma kim grać i naprawdę dobrze że to ostatni pojedynek w rozgrywkach. Txingurri zdecydował się więc sięgnąć do rezerw i zabrał do Madrytu młodego skrzydłowego rezerw – Gifta. Wybór na pewno dobry bo błyszczał On już w młodzieżowej Lidze Mistrzów, ale z drugiej strony trochę bezsensowny bo szanse na grę ma mizerne gdyż zawodników w ataku akurat jest wystarczająco, a niektórzy są praktycznie nie wykorzystywani jak Izeta czy też Serrano, więc wątpliwe jest by były piłkarz Liverpoolu miał dostać szansę na grę. Trochę za to dziwi brak powołania dla Seltona bo w składzie nie ma drugiego mediapunty. Za to dobrą wiadomością jest powrót na ostatni mecz Benata Pradosa, który został ujęty na liście powołanych. Tak więc lista zawodników jaka pojechała do Madrytu przedstawia się następująco:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Yeray, Laporte, Areso, Lekue, Adama
Pomocnicy: Vesga, Jauregizar, Galarreta, Unai Gomez, Prados, Rego
Napastnicy: Inaki Williams, Guruzeta, Sannadi, Serrano, Navarro, Izeta, Gift.
Jak więc widać kadra liczy 23 zawodników. Można z tego zmontować naprawdę ciekawą i dość mocną jedenastkę. Pytanie tylko co zrobi Valverde, który w ostatnich meczach znowu zaczyna mieszać w podstawowej jedenastce i wymyślać jakieś bezsensowne ustawienia o decyzja kadrowych nie wspominając. No ale w tym sezonie powoli jest to normą i to też będzie ulga gdy skończą się te męczarnie z wymyślaniem piłkarzom różnych dziwnych pozycji.
Dyskusja na temat tego kto jest faworytem tego meczu wydaje się czysto akademicka. Szanse że Los Leones wyrwą cokolwiek ponad solidnym łomotem ze strony ekipy Blancos są bliskie zeru. Musiałby się stać cud. No chyba że Królewscy zupełnie pokpią temat, ale raczej to wątpliwe bo zapewne będą chcieli godnie pożegnać swojego kapitana. Tak więc można się szykować na solidny łomot. Plusy tego meczu są takie że oglądanie go odbędzie się bez zbędnych emocji bo wynik chyba jest znany już z góry.
Przewidywane składy:
Real Madryt: Courtois – Carvajal, Alaba, Asencio, Fran Garcia/Carreras – Valverde, Camavinga – Bellingham – Gonzalo, Mbappe, Brahim Diaz.
Trener: Alvaro Alberola
Athletic: Simon – Gorosabel, Vivian, Laporte, Adama – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Unai Gomez, Navarro – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Data: 23.05.2026 godz. 21:00
Miejsce: Madryt, Estadio Santiago Bernabeu (poj. ok 83 tys.)
Sędzia: Martinez Munuera
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.