^Powrót na górę!

Kolejka numer 34 i ciężkie wyjazdowe spotkanie na Mendizorroza w Vitorii. Zapewne nie w takich okolicznościach derby wyobrażali sobie kibice obydwu zespołów. Obydwie drużyny spisują się fatalnie i obydwie drużyny desperacko potrzebują punktów by zachować ligowy byt gdyż margines błędu coraz bardziej się kurczy wraz ze zmniejszającą się liczbą spotkań do końca sezonu. O ile Athletic jeszcze jakiś ma, choć jest to dość złudne z uwagi na niezwykle wyrównaną sytuację w tabeli i minimalne różnice punktowe pomiędzy zespołami, to ekipa Babazorros jest w zasadzie tuż nad strefą spadkową mając 2 oczka przewagi nad zajmującą pierwsze miejsce do relegacji – ekipą Sevilli. Dlatego nasz dzisiejszy rywal będzie szalenie zdesperowany i przez to bardzo niebezpieczny. O wyniku może zdecydować jeden gol więc kibice raczej mogą się szykować na sporą dozę nerwów bo raczej nie jakieś specjalne pozytywne emocje patrząc jak grają w tym sezonie obydwie drużyny. Początek starcia w sobotni wieczór o godz. 18:30. Mecz poprowadzi sędzia Quintero Gonzalez.
W poprzedniej kolejce o wiele lepiej spisał się drużyna Alaves, która grała na Mendizorroza z jednym z bezpośrednich rywali do spadku – ekipą Mallorci. Babazorros po naprawdę dobrym meczu zdołali pokonać ekipę z Palma de Mallorca 2-1 mimo że po pierwszej połowie przegrywali 0-1, a trafienie zaliczył Virgili w 18 minucie meczu. Na szczęście w drugiej części meczu wzięli się do roboty i najpierw wyrównali w 56 minucie, a następnie wyszli na prowadzenie w 69 minucie dzięki dubletowi Toniego Martineza, dzięki czemu wydostali się ze strefy spadkowej w którą została zepchnięta Sevilla. Athletic z kolei zmierzył się z Atletico Madryt na wyjeździe i po pierwszej połowie nic nie wskazywało że wyjadą ze stolicy bez punktów gdyż grali dobrze, a dodatkowo wyszli na prowadzenie dzięki bramce po rzucie rożnym autorstwa Paredesa. Niestety w drugiej części rywal wziął się do roboty, Los Leones zaczęli popełniać gafy w obronie z czego skorzystali Griezmann oraz dwukrotnie Sorloth. Tuż przed gwizdkiem sędziego rozmiary porażki i wynik na 3-2 ustalił Guruzeta.
Nie idzie w tym sezonie ekipie z Mendizorroza. Pytanie tylko czy to rewolucja kadrowa nie wyszła zespołowi na dobre, czy też Eduardo Coudet nie udźwignął ciężaru, źle wkomponował w drużynę nowych zawodników. Trudno powiedzieć, ale sytuacja ekipy z Vitorii jest bardzo ciężka bo balansują na granicy spadku mając tylko 2 oczka przewagi nad Sevillą. Coudeta już w zespole nie ma, gdyż dostał ofertę z River Plate i wrócił do ojczyzny zostawiają drużynę w naprawdę ciężkim położeniu. Tyle że przynajmniej dogadał się z władzami klubu odnośnie daty opuszczenia zespołu żeby był czas na znalezienie nowego szkoleniowca. I takowego znaleziono w osobie dobrze znanego w Hiszpanii Quique Sancheza Floresa. Dla Floresa był to powrót na ławkę trenerską po ponad półtorej roku nieobecności, a ostatnim klubem w którym trenował była Sevilla, którą opuścił wraz z końcem sezonu 2023/2024. Trochę trudno się dziwić Coudetowi, że odszedł bo pomijając już rewolucję w kadrze na początku sezonu, to w zimowym okienku transferowym szefostwo klubu sprzedało mu najlepszego skrzydłowego w zespole – Carlosa Vicente, autora 5 trafień w 21 spotkaniach La Liga, do których dołożył 5 goli i 3 asysty w Copa del Rey. Dla Alaves dobra okazała się oferta Birmingham występującego w Championship, która opiewała na ok. 8 mln euro. Co najmniej dziwna decyzja bo raz że kwota niezbyt kusząca patrząc na to że Panichellego sprzedano za ok. 17 mln, który nawet nie powąchał murawy La Liga będąc najlepszym strzelcem Mirandes i Segunda Division. Carlos Vicente z kolei spisywał się naprawdę bardzo dobrze na najwyższym poziomie będąc podporą zespołu. Kasy klub też nie potrzebował bo w lecie zarobił sporo będąc z transferów kilkanaście euro na plusie. Co więc kierowało zarządem naprawdę trudno powiedzieć. Zespół pozbawiony jednego ze swoich filarów zaczął się spisywać coraz gorzej. Do tego Coudet odszedł i trzeba było ratować jakoś drużynę będącą w rozsypce. Zresztą Argentyńczykowi ze składu ubyło więcej zawodników bo pozbyto się również dwóch stoperów – Diarrę (wyp. do Anderlechtu) i Marasa (wyp. do Istrii). W zamian sprowadzono skrzydłowego Huesci – Angela Pereza za 1 mln euro oraz wypożyczono ze szwedzkiego Gais napastnika Ibrahima Diabate i stopera Istrii – Ville Koskiego. Trzeba przyznać że przynajmniej na papierze wygląda to słabo, szczególnie dla zespołu walczącego o utrzymanie. A pozbycie się dwóch stoperów jest jeszcze dziwniejsze w sytuacji gdy najlepszy z tych co są w składzie Facundo Garces jest zdyskwalifikowany przez FIFA do listopada 2026 roku z uwagi na fałszowanie dokumentacji pochodzenia umożliwiającej grę w reprezentacji Malezji, bo uwzględniając Koskiego, Alaves ma tylko dwóch nominalnych stoperów. Owszem Alaves ma całkiem niezły skauting bo wspomniany Carlos Vicente przychodził w styczniu 2024 roku z Ferrolu za zaledwie 600 tys. euro, ale miał naprawdę dobrą grę za sobą i bardzo dobre statystyki. O tych zawodnikach natomiast nie wiadomo nic, choć początek mają obiecujący bo Perez strzelił 1 bramkę i zaliczył 2 asysty, natomiast Diabate 1 bramkę, a to jest na wagę złota w zespole z Mendizorroza. W każdym razie drużyna potrzebowała na już trenera, który jakoś opanuje dość spory bajzel jaki zostawił po sobie Coudet. No i jak już wspomniałem zadanie to powierzono Floresowi. No i trzeba przyznać że póki co Hiszpan wywiązuje się z zadania bardzo dobrze. Przede wszystkim poprawił grę w ataku i Babazorros nie kopią się po czole grając do przodu. Do tego zespół walczy i jego gra naprawdę może się podobać, oczywiście jak na możliwości kadrowe zespołu. Wprawdzie inauguracja pracy trenera nie przebiegła pomyślnie bo Deportivo przegrało na wyjeździe z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie – Valencią, to jednak w kolejnych meczach spisywało się naprawdę dobrze. Już remis u siebie z Villarreal po naprawdę ciekawej grze był sygnałem do sporej zmiany w drużynie, ale najlepiej pokazało to kolejne spotkanie na Balaidos z Celtą. Ekipa z Vigo prowadziła już 3-0 by ostatecznie przegrać z odradzającą się jak Fenix z popiołów ekipą Alaves 3-4. Kolejne mecze też mogły się podobać bo remis z Osasuną u siebie (2-2) czy też na wyjeździe z Realem Sociedad (3-3) to dobre wyniki. Później ekipa z Vitorii mocno postawiła się Realowi Madryt na Santiago Bernabeu przegrywając zaledwie 2-1 oddawszy aż 19 uderzeń na bramkę rywala. No i na koniec przyszło zwycięstwo nad Mallorcą, które pozwoliło wydostać się ze strefy spadkowej. Nastroje na utrzymanie są dość optymistyczne bo jedynym zespołem poza zasięgiem Babazorros w najbliższym czasie wydaje się Barcelona, choć ją podejmą na Mendizorroza, a tutaj może się zdarzyć wszystko. Poza Athletic zmierzą się również z Elche (wyjazd), Oviedo (w) i zakończą u siebie z Rayo. W każdym z tych meczów zespół spokojnie stać na punkty, więc szanse na utrzymanie są spore. Jedyny problem to skład drużyny bo póki co Flores skutecznie rzeźbi w tym co ma, ale wszystko ma swoje granice. Z bocznych obrońców zrobił stoperów, ze skrzydłowych, których ma zaledwie dwóch zrobił wahadłowych. Jedynie w linii pomocy i ataku ma jakie takie pokrycie w zawodnikach. Dodatkowo stracił jednego z dwóch najlepszych strzelców – Lucasa Boye, który wypadł na parę tygodni z powodu kontuzji mięśniowej. W dalszym ciągu kontuzjowany jest Protasoni. Może być ciężko, szczególnie z tymi lepszymi zespołami bo drużyna owszem dużo strzela, ale i dużo goli traci, szczególnie z tymi lepszymi zespołami. No ale to problem trenera Floresa. Na mecz z Athletic zabraknie wspomnianej już dwójki kontuzjowanych zawodników. Trzeba więc będzie dokonać pewnych roszad. Quique Sanchez Flores dokonał niewielkiej zmiany taktyki trenera Coudeta, która być może była kluczem do lepszej gry zespołu. Mianowicie postawił na typowego ofensywnego pomocnika za plecami napastników. Wahadłowi też grają nieco wyżej przez co drużyna szybciej i z większą ilością zawodników przechodzi do ataku. Ustawienie bardziej wygląda na 3-4-1-2 niż klasyczne 5-3-2 czy też 3-4-3. A kto wyjdzie przeciwko Los Leones na Mendizorroza? Na pewno w bramce zagra Sivera. Obrona to zagadka i szczerze powiedziawszy może być zestawiona dosłownie w każdy możliwy sposób. Ostatnio zagrała w składzie Parada, Tenaglia i Otto i tutaj może być tak samo. O wiele łatwiej wytypować zawodników do drugiej linii gdzie na bokach powinni znaleźć się Rebbach i Perez a w środku Ibanez i Blanco. Na pozycji mediapunta zagra zapewne Alena. Atak to raczej na pewno Toni Martinez. Trzeba mu jednak znaleźć partnera w ataku. Prawdopodobnie będzie nim Diakite bo Flores jakoś nie ufa Mariano Diazowi. Na co zwrócić uwagę w grze przeciwko Alaves? Przede wszystkim na szybkość skrzydeł i bramkostrzelnych napastników. Wprawdzie nie będzie Boye, który ma na swoim koncie 11 trafień, ale pozostanie Toni Martinez, który ma tyle samo strzelonych bramek i do tego jest w formie o czym świadczy dublet ustrzelony przeciwko Mallorce. Trzeba też ograniczyć poczynania czającego się za plecami ofensywnego pomocnika. Zwykle jest nim Alena, i rola wolnego elektrona dość dobrze mu służy.
Porażka z Atletico, choć spodziewana, trochę pozostawiła niedosytu. Los Leones byli momentami lepsi od rywali, szczególnie w pierwszej połowie i mogli osiągnąć lepszy wynik, nad dość słabym rywalem. Tyle że niestety odezwały się stare demony Basków w starciach z Los Colchonerros czyli błędy, które przeciwnik bezwzględnie wykorzystał. Sporo w tym niestety „zasługi" Valverde, który nie zadbał o skorygowanie słabych punktów w swoim zespole, co ułatwiło zadanie Simeone i jego zespołowi. No ale nie ma co narzekać bo tak jak już napisałem na wstępie akapitu, przegranej można się było spodziewać. Natomiast warto skupić się na pozytywach. Przede wszystkim gra, która mogła się podobać. Pressing w pierwszej części był naprawdę dobry i wytrącił przeciwnikowi wszystkiego atut z rąk. Baskowie mieli jakiś pomysł na ten mecze, starali się, kilka razy poważnie zagrozili bramce wiedząc jak rozbić defensywę Atletico. Zabrakło skuteczności i trochę ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Valverde dokonał też dobrych zmian, choć nie dokonał najważniejszej czyli nie zmienił Gorosabela, z którego strony padły obydwie bramki i był najsłabszym ogniwem zespołu. Teraz dobrze by było żeby dokonać odpowiednich korekt i powtórzyć tą naprawdę niezłą grę w kolejnym meczu. To jednak będzie najtrudniejsze bo ekipie Valverde jeszcze się to nie udało w tym sezonie. Może tym razem będzie inaczej. Atmosfera w zespole może nie jest najlepsza z uwagi na wyniki ale w końcu kadrowo jest perfekcyjnie. Przed pojedynkiem z Alaves wszyscy zawodnicy są dostępni dla trenera. Nawet Benat Prados dostał oficjalną zgodę od lekarzy na grę. Trochę długo trwało dojście do pełnej sprawności naszemu pomocnikowi, ale miejmy nadzieję że już jest wszystko w porządku. Jedyne pytanie to forma naszego pomocnika bo jednak 7 miesięcy bez gry to szmat czasu, ale miejmy nadzieję że zwlekanie z dopuszczeniem Pradosa do gry miało właśni taki cel, a więc odbudowanie go nie tylko kondycyjnie ale i pod względem dyspozycji. No ale na pewno to dobra wiadomość że przynajmniej na koniec sezonu skończyły się perypetie z wiecznymi kontuzjami. Oby już do końca sezonu tak było. Na ostatnich treningach natomiast sporo uwag Valverde miał do trenera Luis Prieto, z którym długo rozmawiał przed rozpoczęciem treningów. Część uwag zapewne dotyczyła kondycji Nico Williamsa, który uczestniczył bezpośrednio w jednej z rozmów. Nie da się ukryć że młodszy z braci Williamsów ma problemy kondycyjne i trudno się temu dziwić gdy przez całe praktycznie rozgrywki nie był w stanie wejść w rytm meczowy. Być może chodziło o dopasowanie pewnych ćwiczeń by Nico mógł wejść na wyższe obroty. Może okaże się wkrótce o co chodziło. W każdym razie sytuacja kadrowa przed dzisiejszym meczem jest bardzo dobra i Valverde miał pełny skład do wyboru. Po piątkowym treningu Txingurri zdecydował się na następujących piłkarzy:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Yeray, Areso, Laporte, Lekue, Yuri, Adama
Pomocnicy: Vesga, Berenguer, Sancet, Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Navarro, Rego
Napastnicy: Inaki Williams, Nico Williams, Guruzeta, Serrano, Izeta.
Do zespołu wrócił Jauregizar po pauzie za czerwoną kartkę. Zabrakło miejsca dla Pardosa, Egizluza i Sannadiego. O ile brak pierwszej dwójki nie dziwi to już zastanawiająca jest absencja Maroana. Trudno powiedzieć czemu nie dostaje powołań. Txingurri na przedmeczowej konferencji prasowej stwierdził że to z przyczyn technicznych i że są lepsi od niego, tyle że trudno przypuszczać że Izeta jest w drużynie z powodów nagłej „miłości" naszego trenera do tego zawodnika, zresztą i tak nie grając w ogóle. Więc opcji zmiany dla Gorki nie ma. Naprawdę trudno powiedzieć co siedzi w głowie Txingurriego. Na liście jest 24 piłkarzy więc jeden nie zostanie wpisany to protokołu. Trudno wyrokować kto ale raczej można spodziewać się jednego z bocznych obrońców. Jaki skład wyjdzie na mecz z Alaves? Można się spodziewać w zasadzie każdego od najmocniejszego możliwego to totalnej kombinacji Valverde, który jest dość nieobliczalny w tym temacie. Raczej na pewno zagrają bracia Williams, Gorka, Jauregizar, Vivian być może w parze z Laporte. Yuri na lewej obronie no i Simon na bramce. Pozostaje kwestia mediapunta, środkowego pomocnika i prawego obrońcy. Tutaj naprawdę trudno zgadnąć kto może się pojawić.
Dzisiejsze spotkanie będzie okrągłą rocznicą dla Ernesto Valverde. Nasz trener poprowadzi Athletic w pojedynku numer 500 na ławce trenerskiej w trzech można powiedzieć turach. Jest to bezsprzecznie najlepszy rezultat trenera rekordzisty pod tym względem na ławce Los Leones. Zapewne ten rekord nie zostanie długo pobity, o ile w ogóle się uda komukolwiek i kiedykolwiek bo następny w tej klasyfikacji – Javier Clemente ma na swoim koncie zaledwie 289 spotkań. Podium zamyka Juan Urkizu z 241 meczami. Oczywiście swój rekord nasz trener podkręci jeszcze bo ma do końca sezonu jeszcze 4 mecze czyli licznik stanie na 504 spotkaniach. Na ten rekord składa się 375 spotkań ligowych, 56 w Copa del Rey, 48 w Lidze Europy, 16 w Lidze Mistrzów oraz 4 w SuperCopa. Jeśli chodzi o statystykę wygranych to jest ich 229. do tego dochodzi 113 remisów i 157 porażek na dzień dzisiejszy w 499 spotkaniach. Miejmy nadzieję że nasi zawodnicy i sam trener sprawią sobie miłą niespodziankę dzisiejszego wieczoru i uczczą tą rocznicę wygraną. Szkoda tylko ta rocznica przypada w jednym z najgorszych sezonów w historii klubu, a pod pewnymi względami niestety najgorszym.
Faworytem tego starcia będzie drużyna Alaves. Wprawdzie to spotkanie derbowe, ale Athletic nawet to nie jest w stanie zmobilizować do lepszej gry czy większego wysiłku. Widzieliśmy to w meczach z Sociedad czy Osasuną. Dodatkowo Deportivo wydaje się być w o wiele wyższej formie zdobywając w ostatnich 5 meczach 8 punktów (2 wygrane i 2 remisy) wobec zaledwie 6 Los Leones (2 wygrane). Wprawdzie wyniki nie są jakieś rewelacyjne ale zespół walczy, gra w końcu na miarę swoich możliwości. To niestety może wystarczyć na Athletic, który lubi spore przestoje w swojej grze. W pojedynku na San Mames z Osasuną było to najlepiej widać. Tyle że Mendizorroza to jednen z najgościnniejszych terenów dla Los Leones. Ekipa z Bilbao grała tam 19 razy i aż 9 razy wygrała przy zaledwie 5 porażkach. To obok El Sadar (20 wygranych, 13 porażek, 12 remisów), Vallecas (9/6/8) i Ciutat de Valencia (7/5/5) jedyne obiekty gdzie Athletic ma więcej zwycięstw niż porażek. Ostatnia przegrana miała miejsce 4 października 2020 r. gdy w ostatnich minutach spotkania gola na wagę wygranej dla gospodarzy strzelił Rodrigo Ely. Ostatnie zwycięstwo natomiast zostało odniesione 22 września 2023 r. dzięki trafieniom Inakiego Williamsa i Sanceta i mecz zakończył się wynikiem 0-2. W poprzednim sezonie padł remis 1-1. Na bramkę Unaia Gomeza odpowiedział w drugiej połowie Joan Jordan. Czeka nas naprawdę ciężki mecz i szanse na zwycięstwo na pewno są. Tyle że Athletic musi zagrać naprawdę dobre spotkanie i bez kuriozalnych błędów w obronie bo inaczej z tego nic nie będzie. Dobrze by też było się zrewanżować Alaves za wrześniowy mecz na San Mames wygrany przez ekipę z Vitorii, od którego zaczęło się całe nieszczęście Los Leones w tym sezonie.
Dla trenera Valverde będzie to historyczne starcie bo ostatnie derby w barwach Los Leones oraz pojedynek ze szkoleniowcem który zajmuje 6 miejsce wśród trenerów z którymi grał najczęściej. Przed nim są Simeone, Marcelino, Mendilibar, Luis Enrique i Javier Aguirre. Obaj szkoleniowcy mierzyli się ze sobą 17 razy. Txingurri prowadzi z 8 wygranymi. Ponadto 5 razy przegrał i 4 razy podzielił się punktami z Floresem. Jeśli chodzi o przegrane to tylko Mendilibar (14) i Sergio (9) przegrywali więcej razy z Valverde.
Przewidywane składy:
Alaves: Sivera – Parada, Tenaglia, Jonny – Angel Perez, Blanco, Ibanez, Rebbach – Alena – Diabate, Toni Martinez.
Trener: Quoque Sanchez Flores
Athletic: Simon – Gorosabel/Areso, Vivian, Laporte, Yuri – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Sancet, Nico Williams – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Data: 02.05.2026 godz. 18:30
Miejsce: Vitoria, Estadio Mendizorroza (poj. 19980)
Sędzia: Quintero Gonzalez
Komentarze
Zobaczymy co Valverde wymyśli w drugiej połowie ale jestem pełen obaw że może być kiepsko....
Nie wiem skąd wzięli tego gostka z gwizdkiem ale prowadzi ten mecz na poziomie jakiejś ligi regionalnej w Hiszpanii bo gwiżdże dramatycznie... . nie wiem skąd tego spalonego wytrzasnęli ale chyba tylko po to żeby ratować mu dupsko za ten pseudokarny bo chyba nawet kibice Alaves się pokładali ze śmiechu nad tym co zagwizdał.... gostek z gwizdkiem jest słabszy niż obydwa zespoły na murawie razem wzięte a to naprawdę jest trudne być gorszym od tej kopaniny...
Tak więc utrzymanie raczej zapewnione ;) Reszta meczów bez stresu :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.