^Powrót na górę!

Athletic i Ernesto Valverde śrubują swoje najgorsze wyniki w historii. Los Leones na Riyadh Air Metropolitano zaliczyli 23 porażkę w sezonie w tym 16 w La Liga, co stanowi najgorszy wynik jaki kiedykolwiek osiągnęli w sezonie ligowym, a do końca jeszcze 5 spotkań w tym wyjazdowe z Realem Madryt i Espanyolem więc na pewno w tym temacie nie powiedzieli ostatniego słowa. Jeśli chodzi o Valverde to jest o krok od swojego najgorszego sezonu w historii kariery trenerskiej. Na dzień dzisiejszy zaliczył 16 porażek w La Liga i tym samym wyrównał swoje najgorsze osiągnięcie, które miało miejsce gdy zajmował miejsce na ławce Espanyolu. Mecz z Atletico jednak nie był jakiś specjalnie słaby i wprawdzie zakończył się porażką 3-2 po trafieniu Griezmanna i dublecie Sorlotha (bramki dla Athletic strzelali Paredes i Guruzeta) to jednak gra wyglądała całkiem nieźle, ale zawiodła skuteczność no i błędy indywidualne. Swoją cegiełkę dołożył również Txingurri, choć tym razem była to niewielki udział bo generalnie patrząc na całą mizerię obecnego sezonu i to co w tych meczach niejednokrotnie ostawiał nasz trener to tutaj było naprawdę dobrze. Oby to był dobry prognostyk przed kolejnymi meczami bo to naprawdę ostatni dzwonek na uratowanie ligowego bytu gdyż przewaga nad strefą spadkową zmniejszyła się o kolejny punkt, a meczów gdzie można liczyć na punkty jest coraz mniej.
Pierwsza połowa to majstersztyk Athletic. Atletico przez większość meczu było kompletnie bezradne wobec świetnego ustawienia zespołu trenera Valverde i wysokiego oraz bezpośredniego pressingu. Doś powiedzieć że Atletico przez pierwsze 45 minut było w stanie oddać jeden strzał na bramkę, który okazał się celny ale Sorloth, który go oddał w 37 minucie, strzelał głową w sam środek wprost w ręce Unaia Simona. Los Colchonerros dominowali całą pierwszą połowę, ale prawie zupełnie nic z tego nie wynikało. Los Leones za to byli bardziej konkretni. Już w 3 minucie kapitalną interwencją popisał się Oblak po strzale Guruzety, który dopadł piłki po wybiciu przez defensorów gospodarzy po rzucie rożnym. W 13 minucie po kapitalnym podaniu od Nico, na minimalnym spalonym był Inaki. Trzy minuty później świetną okazję na zdobycz bramkową miał Unai Gomez, który kompletnie niepilnowany na dalszym słupku fatalnie skiksował składając się do strzału po centrze Inakiego. W 22 minucie brzemienny w skutkach błąd popełnił Lenglet, który w stosunkowo niegroźnej sytuacji wybił piłkę na rzut rożny. Do futbolówki podszedł Galarreta, idealnie dośrodkował na około 6 metr gdzie Paredes zgubił krycie.... Lengleta i wpakował piłkę do siatki. 0-1 dla Los Leones. Dwie minuty później mogło być 0-2. Po kapitalnym przechwycie w środku pola Galarreta uruchomil prostopadłym podaniem Unaia Gomez, ten po kilku metrach zobaczył wychodzącego na wolne pole Inakiego Williamsa, ale fatalnie spartolił podanie i w efekcie Pubill zdążył do naszego skrzydłowego i wybił piłkę. Po tej akcji Atletico nieco uspokoiło grę obawiając się kolejnych kontr, a Los Leones grali swoje czyli wysoko na połowie rywala, starali się szybko doskakiwać do przeciwników gdy tylko pojawiła się szansa na odbiór piłki. To znacznie utrudniało grę Atletico, które w żaden sposób nie mogło sobie poradzić z tak grającymi gośćmi. Poza strzałem Sorlotha w zasadzie nie gościli w polu karnym Simona. Po pierwszej części meczu ekipa Valverde prowadziła zasłużenie 0-1.
Niestety w przerwie meczu Simeone odrobił lekcję z pierwszej połowy i wyciągnął właściwe wnioski, czego niestety nie można powiedzieć o Txingurrim. Trener Atletico prawidłowo zdiagnozował najsłabszą stronę obrony Basków, czyli prawą stronę gdzie znajdował się wolny i mało zwrotny Gorosabel i w drugiej części to bezwzględnie wykorzystał. Już w 48 minucie Los Colchonerros byli bliscy zdobycia bramki po rzucie wolnym wykonywanym przez Griezmanna i główce Ruggierego, ale piłka po rykoszecie od Viviana trafiła wprost w ręce Simona. Niestety minutę później było już 1-1. Barrios świetnie podał do Baeny, ten zgubił Gorosabela, dośrodkował na 5 metr gdzie piłka po rykoszecie od Viviana trafiła do Griezmanna, który z bliskiej odległości trafił do siatki. Athletic próbował odpowiedzieć w 53 minucie potężnym strzałem Yuriego, ale kapitalną interwencją popisał się Oblak. Niestety za chwilę było już 2-1. Baskowie stracili piłkę w środku pola, Barrios uruchomił Baenę na lewym skrzydle gdzie ponownie nie zdążył Gorosabel, były zawodnik Villarrealu dośrodkował do Sorlotha, który nie dał szans Simonowi dając swojej drużynie prowadzenie. Kolejną szansę na bramkę miał Sorloth w 59 minucie ale jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. Po tej akcji gospodarze się cofnęli i dali grać Los Leones, którzy próbowali odrobić straty ale niestety dobra obrona rywali skutecznie to uniemożliwiała. W 62 minucie ładnym strzałem z dystansu popisał się Guruzeta, ale piłką tylko ostemplowała słupek z zewnętrznej strony. Athletic napierał coraz bardziej, ale niestety niewiele z tego wynikało. Za to Atletico próbowało kontratakować. W 90 minucie po jednej z takich kontr, gospodarze wywalczyli rzut wolny. Baena dośrodkował, a Sorloth, który najwyżej wyskoczył do piłki głową próbował skierować piłkę do siatki ale na szczeście uderzył niecelnie. Niestety za chwilę był o wiele bardziej skuteczny. Athletic stracił piłkę na połowie Atletico, Molina zobaczył że Vivian i Paredes są fatalnie ustawieni i posłał idealne podanie na wolne pole do Sorlotha, który od połowy boiska pobiegł z piłką sam na bramkę Simona. Wprawdzie próbował go dogonić Paredes, ale niestety za późno dopadł Norwega, który w sytuacji sam na sam z Simonem nie dał mu żadnych szans. 3-1 na Riyadh Air Metropolitano. Trochę dziwne było zachowanie w tej sytuacji Simona, który nie zdecydował się wyjść z bramki i próbować skrócić kąt strzału, tym bardziej że dotychczas zawsze starał się to zrobić. W każdym razie Atletico przypieczętowało swoją wygraną. Athletic wprawdzie do końca starał się walczyć i nawet udało się zdobyć bramkę na 3-2 gdy świetną centrę Rego wykończył głową Guruzeta, ale niestety było już za późno bo po wznowieniu gry i kilkunastu sekundach arbiter zakończył spotkanie. Atletico zgodnie z przewidywaniami zgarnęło 3 punkty.
To był naprawdę całkiem dobre spotkanie Leones, szczególnie jeśli popatrzymy na to przez perspektywę tego czym ostatnio nas raczyli. Niestety futbol to gra błędów, w a przypadku meczów Atletico zawsze kończą się one nieciekawie. Pierwsze połowa można powiedzieć że to był majstersztyk taktyczny Valverde i naprawdę niemal perfekcyjna gra naszej drużyny. Szkoda tylko że nie udało się podwyższyć prowadzenia mimo naprawdę kilku bardzo dobrych szans. Niestety w drugiej części Valverde i zawodnicy popełnili zbyt dużo błędów. Simeone dobrze przeanalizował najsłabszy punkt defensywy Atheltic czyli powolnego i mało zwrotnego Gorosabela i tam uderzył. Txingurri niestety nie zrobił nic w tym temacie mimo że było widać iż z całej defensywy to właśnie Andoni nie dojeżdża. Mógł spokojnie wzmocnić tą flankę jak wielokrotnie robił wymieniając bocznego defensora. Z kolei błąd jaki popełnili Vivian i Paredes to można powiedzieć kuriozum i po prostu nie miał prawa się zdarzyć. Niezłe były zmiany, choć można się do nich trochę przyczepić. Wymiana skrzydeł pozytywna bo zapewne Nico jeszcze nie jest w stanie zagrać całego meczu i wydaje się że trener woli dmuchać na zimne po wyleczeniu problemów z pachwiną. Gorzej ze środkiem bo Unai Gomez rozgrywał całkiem niezłe zawody. Owszem w pierwszej połowie mógł zrobić więcej bo miał akcję na bramkę gdzie skiksował i zepsuł kontrę, ale dobrze grał w pressingu, dobrze się ustawiał i w ataku stanowił wartość dodaną. Jego zmiennik – Sancet tradycyjnie przeszedł koło meczu i szczerze mówiąc nie pamiętam jakichkolwiek jego wyczynów pod bramką Atletico. To samo ściągnięcie Galarrety, który z niewiadomych przyczyn mimo dobrej gry jest zmieniany. Nie wiem czemu Inigo nie może rozegrać pełnego meczu. Można było wprowadzić Izetę w miejsce Galarrety i spróbować zagrać tak jak grał Izeta z Mirandes za plecami Panichellego. Unaia Gomeza jako kreatywnego pomocnika przesunąć do drugiej linii. Byłoby też miejsce na zmianę Gorosabela. Naprawdę każdy normalny trener po tym co wyczynia Oihan dałby sobie spokój z jego wprowadzaniem na boisko. Można też było postawić na Serrano na prawym skrzydle, Berenguera na lewym i Navarro na mediapunta, ale z jakiegoś powodu Valverde stracił zaufanie do Nico Serrano. No ale i tak po tym co potrafił wyczyniać Txingurri było nieźle. Jeśli chodzi o poszczególnych zawodników to jedynym piłkarzem do którego można mieć pretensje jest Gorosabel. Jego stroną poszły dwie akcje bramkowe. Jedynym do którego trudno mieć pretensje w całej defensywie jest Yuri, który starał się i w ataku i w obronie. Paredes co nadrobił strzeloną bramką to spartolił przy akcji na 3-1 Sorlotha, zresztą wraz z Vivianem. Całkiem dobre zawody rozegrała druga linia pozbawiona Jauregizara. Nieźle prezentował się Rego, ale tutaj też jest problem bo aż prosi się by grał więcej i w podstawowym składzie bo ma chłopak naprawdę potencjał, ale przy Jauregizarze i Galarrecie jest to niesamowicie trudne. A jeszcze dojdzie Prados, to już w ogóle będzie ciężko mu znaleźć miejsce na murawie. W ofensywie słaby Inaki, nieco lepszy Nico, ale bez błysku. Bardzo dobrze w pressingu, ale gdy przyszło do kreowania akcji ofensywnej to jakby brakowało sił. Dobre zawody rozegrał Unai Gomez, Był cały czas pod grą, podłączony do pressingu i do każdej akcji ofensywnej. Szkoda tych zmarnowanych akcji i sytuacji naszego ofensywnego pomocnika. No ale jak się gra od przypadku do przypadku to trudno złapać formę. Tyle że Unai ma przynajmniej przebłyski czego nie można powiedzieć o Sancecie i można się zastanawiać czy nie lepszym wyborem byłby właśnie Unai, który jakby złapał formę to byłby wartością dodaną bo na formę Oihana nie ma już co liczyć. A Gomez miał już w tym sezonie dobre mecze w przeciwieństwie do jego kolegi z pozycji. Dobrze spisał się Gorka Guruzeta, który strzelił kolejną bramke i wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w Athletic czyli 9 trafień ligowych. Miejmy nadzieję że poprawi go w kolejnych spotkaniach bo jego gole będą bardzo potrzebne. Cóż, porażka z Atletico była do przewidzenia i niestety Los Leones śrubują swoje negatywne wyniki w tym sezonie. Największa liczba porażek już była i jest w dalszym ciągu poprawiana. Teraz Txingurri ma swój osobisty rekord bo 41 punktów na tym etapie sezonu to najniższa ilość oczek w historii prowadzenia Athletic przez Ernesto i pierwszy raz kiedy zespół pod jego wodzą jest zamieszany w walkę o utrzymanie. A od tego dzieli Athletic prawdopodobnie jedno zwycięstwo i miejmy nadzieję że jak najszybciej zostanie ono osiegnięte.
Statystyka meczu:
Składy:
Atletico: Oblak – Llorente (63' Molina), Pubill, Lenglet, Ruggeri – Guliano (72' Le Normand), Barrios (58' Cardoso), Koke (72' Vargas), Baena – Griezmann (63' Nico Gonzalez), Sorloth.
Trener: Cholo Simeone
Athletic: Simon – Gorosabel, Vivian, Paredes, Yuri (63' Adama) – Rego, Galarreta (70' Vesga) – Inaki Williams (70' Berenguer), Unai Gomez (63' Sancet), Nico Williams (70' Navarro) – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Wynik: 3 – 2
Bramki: 49' Griezmann, 54' i 93' Sorloth – 23' Paredes, 96' Guruzeta
Kartki: brak
Posiadanie piłki: 54% - 46%
Strzały: 6 – 12
Strzały na bramkę: 4 – 4
Rzuty rożne: 3 – 4
Podania: 555 – 461
Spalone: 2 – 1
Faule: 8 – 12
Dośrodkowania: 13 - 26
Widzów: 56598
Sędzia: Gil Manzano