^Powrót na górę!

Jest w końcu zwycięstwo. Los Leones po kolejnym niespecjalnym meczu, pokonał Osasunę 1-0 dzięki trafieniu Guruzety, który skutecznie dobijał strzał Nico Williamsa i przynajmniej na moment mogą odetchnąć z ulgą nieco powiększając przewagę nad strefą spadkową. Bohaterem tego pojedynku jest jednak Unai Simon, który w drugiej połowie meczu przy prowadzeniu 1-0 zdołał obronić rzut karny wykonywany przez superstrzelca Osy – Budimira. Niestety negatywnym bohaterem tego spotkania, jak zresztą wielu meczów w tym sezonie jest Ernesto Valverde, który nie tylko fatalnie przygotował drużyna na drugą połowę, ale już tradycyjnie dokonał fatalnych zmian. Pojedynek miał sporą dramaturgię w końcówce bo problemy zdrowotne dopadły Yuriego, któremu lekarze na murawie musieli podawać tlen. Z urazem schodził Laporte, a z czerwoną kartką w doliczonym czasie gry wyleciał Jauregizar. Na szczęście wszystko skończyło się pozytywnie i 3 bezcenne wręcz oczka pozostały na La Catedral.
Obydwa zespoły podzieliły się mecze po połowie. Los Leones zagrali w pierwszej, natomiast nie wyszli na drugą, która z kolei została zdominowana wyraźnie przez ekipę przyjezdną. Można nawet zaryzykować stwierdzenie że w pierwszej części ekipa Lisciego po prostu nie istniała bo wprawdzie przez 45 minut posiadała więcej piłkę, ale niż z tego nie zrobiła kończąc pierwszą połowę z zerowym dorobkiem strzałów. Prawie kompletnie nic się nie działo specjalnego pod bramką Unaia Simona. Za to pod przeciwną i owszem bo podopieczni trenera Valverde mocno zaatakowali i mogli parę bramek strzelić. Udało się raz po kapitalnej akcji Nico Williamsa, który wpadł w pole karne ograł obrońców i uderzył na bramkę, ale Herrera sparował strzał, tyle że wobec dobitki Guruzety był po prostu bez szans. Zanim jednak to nastąpiło Los Leones wywalczyli rzut karny za zagranie ręką Torro. Po konsultacji z VAR i obejrzeniu sytuacji na video sędzia tego meczu Pan Victor Garcia odwołał swoją pierwotną decyzję, która spotkała się z wielkim niezadowoleniem trybun. Czy słusznym? Ciężko powiedzieć bo powtórki nie są jednoznaczne czy sędzia miał rację zmieniając zdanie. Poza tym Athletic grał ładnie, dobrze i kreował sytuacje. Swoją szansę miał Inaki Williams, ale na drodze stanął Herrando i skończyło się na rzucie rożnym. Świetną sytuację zmarnował Galarreta, który miał i miejsce i czas na dokładny strzał w polu karnym, ale fatalnie spudłował. Całą akcję zainicjował Inaki, świetnie dośrodkował w pole karne, Guruzeta został futbolówkę naszem rozgrywającemu, ale niestety wyszło jak wyszło. Swoją szansę miał Nico, który niemiłosiernie ogrywał Rosiera, ale również nic z tego pozytywnego nie było. W 35 minucie Gorosabel sygnalizował rzut karny za faul na nim Galana, ale było bez reakcji VARu i arbitra głównego. W 39 minucie szansę miał też Berenguer, ale nasz skrzydłowy spisał się fatalnie i spudłował naprawdę kapitalne podanie od Guruzety, któremu dośrodkował Inaki. W 42 minucie fatalnie poślizgnął się Nico, który miał kapitalną okazję do oddania strzału. I na tym skończyła się pierwsza część meczu.
Na drugą połowę Athletic można powiedzieć że prawie nie wyszedł. Los Leones pograli trochę na początku, trochę w środku, ale to było kilka minut, chyba w sytuacjach gdy Osa musiała nabrać trochę oddechu. Udało się nawet stworzyć bodajże ze dwie sytuacje bramkowe (47 i 69 minuta), ale jedynie wywołały jęk zawodu na trybunach bo do siatki piłka nie wpadła. Za to Lisci dobrze odrobił lekcję z pierwszej części meczu i przygotował swoich podopiecznych na drugą połowę. Ekipa z Pampeluny była z każdą akcją groźniejsza i bliższa zdobycia prowadzenia. Najbliżej w 57 minucie kiedy za rękę w polu karnym Yeraya po strzale Boyomo arbiter wskazał na wapno. Do futbolówki podszedł Budmir, ale kapitalną interwencją popisał się Unai Simon, który idealnie wyczuł intencje rywala. Obroniona jedenastka i zdobyta tym pewność siebie pozwoliła Unaiowi na kolejną kapitalną interwencję, tym razem w 77 minucie gdy w sobie tylko znany sposób wyciągnął strzał głową Budimira. Chwilę później mieliśmy chwile grozy gdy na murawę bez kontaktu z rywalem upadł Yuri, który miał problemy z oddychaniem i musiał mieć udzieloną pomoc medyczną. Niestety dla niego mecz się skończył, ale na szczęście opuścił murawę o własnych siłach. Dołączył do Laporte'a, który opuścił boisko wcześniej z powodu urazu. Osasuna chciała wykorzystać problemy w defensywie Los Leones i atakowała coraz mocniej, ale na szczęście gospodarze wytrzymali, choć w doliczonym czasie gry musieli się bronić w 10-tkę z powodu drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki dla Jauregizara. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry bohaterem okazał się Inaki Williams, który wybił świetną centrę Kike Barjy zmierzającą w kierunku dalszego słupka bramki Simona. Athletic ostatecznie wygrał to jakże ważne spotkanie ligowe i dopisał komplet oczek do swojego dorobku w tabeli.
Cóż, najważniejsze są 3 oczka i nic więcej się nie liczy. Zostały one wyszarpana Osie z gardła po naprawdę dramatycznym meczu. Nie będę bawił się w ocenianie zespołu bo w zasadzie można by było do znudzenia powtarzać jak mantrę problemy które trawiły drużynę przez praktycznie cały sezon. Dobrze że Los Leones zagrali przynajmniej tą jedną dobrą połowę i wytrzymali napór rywala w drugiej przy sporej dozie szczęścia. Valverde tradycyjnie się też nie popisał bo trudno powiedzieć co robił w przerwie w szatni z zawodnikami bo drużyna w drugiej połowie nie zagrała praktycznie nic. A tak naprawdę nie da się grać na dłuższą metę. Trudno też zrozumieć brak zmiany Jauregizara, który miał żółtko na koncie i było wiadomo, że w spotkaniu derbowym może to się skończyć źle. O ile zmiany Laporte'a i Yuriego nie podlegają dyskusji. Można też zrozumieć zdjęcie Nico, ale po co wchodził Sancet za Bereguera czy Rego za Galarretę? Naprawdę Inigo nie może zagrać całego meczu tak samo jak Berenguer? Zwykle Txingurri zmieniał zawodników zagrożonych wykluczeniem za kolejne ostre przewinienie, ale tym razem z nieznanego powodu z tego zrezygnował. Naprawdę czasami nie da się nadążyć za naszym szkoleniowcem i jego decyzjami, które mało mają wspólnego z logiką a niekiedy w ogóle z sensem i celem jakiemu mają służyć. No ale tym razem na szczęście obyło się bez konsekwencji i utrzymanie jest coraz bliżej.
Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Simon – Gorosabel, Yeray, Laporte (74' Vivian), Yuri (81' Adama) – Jauregizar, Galarreta (64' Rego) – Inaki Williams, Bereguer (64' Sancet), Nico Williams (64' Navarro) – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Osasuna: Herrera – Rosier, Boyomo, Herrando (84' Moi Gomez), Galan – Moncayola (84' Raul Garcia), Torro (71' Iker Munoz) – Ruben Garcia (71' Raul Moro), Aimar Oroz (78' Kike Barja), Victor Munoz – Budimir.
Trener: Alessio Lisci
Wynik: 1 – 0
Bramka: 16' Guruzeta
Żółte kartki: Jauregizar, Inaki Williams – Oroz, Moi Gomez
Czerwona kartka: Jauregizar – za dwie żółte
Posiadanie piłki: 35% - 65%
Strzały: 7 – 8
Strzały celne: 2 – 3
Rzuty rożne: 5 – 4
Podania: 290 – 546
Spalone: 0 – 0
Faule: 13 – 10
Dośrodkowania: 16 – 21
Widzów: 47,5 tys.
Sędzia: Victor Garcia