^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 56 gości oraz 0 użytkowników.

Pasmo meczów bez wygranej przełamane. Athletic pokonał na San Mames Betis 2-1 po trafieniach Viviana i Sanceta (gola dla rywali strzelił Fornals) i nieco odrobił straty do miejsc dających grę w Europejskich Pucharach. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo bo niestety ponownie w roli głównej mieliśmy trenera Valverde i jego dziwne decyzje w przerwie meczu (zmiana sposobu gry) oraz beznadziejne początkowe zmiany w drugiej połowie, które o mało co a nie zakończyły się stratą jakże ważnych punktów. Na szczęście Txingurri w porę naprawił to co zepsuł i pojedynek zakończył się happy endem. Wygrana jest tym cenniejsza że drużyny takie jak Celta, Real Sociedad czy Espanyol podały Los Leones rękę i przegrały swoje pojedynki co pozwoliło albo zredukować straty albo nawet wyprzedzić rywali (Los Pericos), przez co mimo naprawdę kiepskiej postawy ekipy z Bilbao puchary wciąż są na wyciągnięcie ręki.

Athletic wyszedł bardzo dobrze na ten mecz. W zasadzie można powiedzieć że Betis w pierwszej połowie nie istniał i nie dojechał na ten mecz. Jedyne zagrożenie jakie Verdiblancos byli w stanie stworzyć to po stratach Los Leones, których niestety kilka było, ale na szczęście rywali zawodziła dokładność i zresztą świetnie interweniowała defensywa zespołu z San Mames. Goście też zostawiali pełno miejsca podopiecznym trenera Valverde, co tylko napędzało akcje ofensywne i praktycznie każdą z nich czyniło szalenie groźną. Baskowie nie mieli żadnych problemów z przedostaniem się pod pole karne Betisu, którego defensywa była dość chaotyczna. Niestety zawodnicy Athletic wybierali często kiepskie rozwiązania co ułatwiało rywalom obronę. Prym wiedli w tym Berenguer i rzadziej Inaki Williams. Alex bardzo często dostawał piłkę na lewe skrzydło i jeszcze częściej ją tracił na bezmyślne próby dryblingu i akcji sam na sam z Ortizem, który nie nabierał się na prymitywne zwody naszego skrzydłowego. Ile naprawdę dobrych akcji zepsuł Alex to naprawdę trudno zliczyć, ale przy odrobinie lepszym ich rozwiązaniu można było zamknąć sprawę wyniku w pierwszych 45 minutach. Nieco lepszy był w tym Inaki, który jednak nie grał tak bezmyślnie jak jego kolega z drugiej strony i jednak częściej wolał rozegrać klepkę z kolegami. I to właśnie zaowocowało dwiema bramkami. Przy pierwszej świetnie wypatrzył Daniego Viviana przed polem karnym i po podaniu ściągnął za sobą obrońców dzięki czemu nasz stoper miał czas i miejsce by dobrze przymierzyć. I tak tez się stało bo precyzyjny strzał z niemal narożnika pola karnego idealnie znalazł drogę do siatki w dalszym rogu bramki Pau Lopeza. Bramkarz rywali nie miał szans. Druga bramka, tuż przed końcem pierwszej części meczu padła po kapitalnej dwójkowej akcji z Galarretą, który dostał piłkę od Inakiego, następnie posłał cudowne podanie lobem za plecy obrońców, nasz kapitan dociągnął do linii końcowej i wycofał na 5 metr do Sanceta, który dostawił nogę pomiędzy defensorami i wpakował piłkę właściwie do pustej bramki. Betis prawie nie stworzył żadnej sytuacji. Oddał chyba jeden celny strzał na bramkę Los Leoens, ale wprost w ręce Simona, który był totalnie bezrobotny.

Pellehgrini nie wypuścił już na drugą połowę Antony'ego, Ortiza i Marca Rocę, a w ich miejsce weszli Bellerin, Altimira i Fornals. Verdiblancos przeszli na ustawienie 4-2-3-1 i mecz stał się o wiele bardziej wyrównany. Goście atakowali odważniej i przede wszystkim byli w stanie stworzyć jakieś zagrożenie pod bramką Los Leones. Tyle że Baskowie skuteczniej się odgryzali. Dwie świetne sytuacje miał Berenguer, ale niestety pierwszą wybronił świetnie Pau Lopez, a setkę w 65 minucie totalnie spartolił. I to można powiedziec była ostatnia akcja Athletic w tym meczu bo Valverde zadbał o to, żeby Los Leones przez kolejne minuty zostali pozbawieni zębów a w ich szeregi wdarł się chaos. Wszystko przez zmiany i bzdurną taktykę, a właściwie jej brak bo naprawdę ciężko powiedzieć czemu to miało służyć. Z boiska zeszli Galarreta i Guruzeta a w ich miejsce zameldowali się Jauregizar i Vesga. Los Leones przeszli na coś co przypominało 4-3-3, tyle że z opłakanym skutkiem. Betis szybko zabrał się do roboty chcą wykorzystać głupotę Valverde. Prawie się udało w 69 minucie ale setę po akcji Abde z Bakambu kapitalnie wybronił Unai Simon. W 71 minucie mieliśmy kolejny akt kolejnej pomroczności Txingurriego, który postanowił dalej brnąć w pary absurdu i za Sanceta wpuścił na środek ataku Unaia Gomeza. Pressing już i tak w szczątkowej fazie po poprzednich zmianach, w teraz już przestał zupełnie istnieć, co z bezwzględnością wykorzystali goście. W 71 minucie kapitalna interwencja Viviana w starciu z Abde uratowała Athletic przed setką dla rywali. Niestety w 75 minucie nikt już nie mógł nic zrobić. Przyjezdni wywalczyli rzut wolny w odległości około 18 metrów od bramki. Do piłki podszedł Fornals i posłał idealny strzał w górny róg bramki Simona, który nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. 2-1 na San Mames. Nie minęła jeszcze minuta, a mieliśmy już 2-2, ale na szczęście VAR stanął na wysokości zadania i anulował bramkę Natana, który był ma spalonym. Chaos w szeregach Athletic się pogłębiał a Txingurri chciał brnąć dalej podejmując kolejne absurdalne decyzje bo do zmiany szykowali się Adama i Izeta. Jeszcze wpuszczenie napastnika można by zrozumieć celem odrestaurowania ustawienia, ale trudno powiedzieć po co na boisku miałby się pojawić Adama. Na szczęście Valverde w porę poszedł po rozum do głowy i szybko zmienił decyzję dzięki czemu pojawiali się na murawie Serrano i Navarro i Los Leones wrócili do ustawienie 4-2-3-1 z Inakim na szpicy oraz dójką skrzydłowych i mediapunta. Zespół szybko opanował sytuację na murawie, wyszedł wyżej do rywali dzięki czemu udało się zapobiec kolejnym groźnym akcjom. Do końca meczu już żaden z zespołów nie przeprowadził groźniejszej akcji i po 5 minutach doliczonego czasu gry sędzia zakończył to spotkanie. Athletic zdobył bezcenne 3 oczka do ligowej tabeli.

Można powiedzieć że to był typowy mecz Valverde w tym sezonie. Dobre rozpoczęcie, naprawdę bardzo dobra pierwsza połowa i zamiast po prostu kontynuować to w drugiej części nasz trener zaczął niepotrzebnie kombinować. Dopóki drużyna realizowała nakreśloną na ten mecz taktykę, która się sprawdziła to rywal miał niewiele do powiedzenia. Wystarczyło to po prostu kontynuować i ewentualnie odpowiedzieć na zmiany rywala, które zresztą do momentu cudactw Txingurriego niewiele wniosły. Trochę wprawdzie poprawiły grę gości, ale nic poza tym. Jeśli nasz trener już chciał zmienić Guruzetę to można było wprowadzić Izetę, skrzydła wymienić tak samo czyli 1 do 1 i to samo zrobić na pozycji mediapunta i w środku pomocy. Nie trzeba było odwracać do góry nogami całej taktyki i ustawienia w tym meczu dodatkowo robiąc eksperymenty na żywym organiźmie, które i tak się nie sprawdzały wcześniej (Unai Gomez na szpicy i Vesga jako taki cofnięty mediapunta. Do tego ustawienie chyba 4-3-3 z de facto trzema typowymi box to box bez żadnego typowego rozgrywającego lub nawet kreatywnego środkowego pomocnika, cofnęcie się na własną połowę i pozwolenie rywalowi na swobodne rozgrywanie piłki. Na szczęście Valverde w porę doznał jakiegoś olśnienia i cofnął kolejny, częściowy eksperyment (Adama i Izeta) na rzecz odbudowania ustawienia i taktyki, co szybko ostudziło zapał Betisu. Naprawdę trudno zrozumieć co podkusiło trenera Athletic do takiego cudowania. Na to można sobie pozwolić w sytuacji wysokiego prowadzenia i zespołu, który jest w formie, a nie w takiej sytuacji w jakiej jest ekipa z Bilbao, gdzie w zasadzie wszystko stanowi problem, a każdy mecz i postawa z nim naszego zespołu to jedna wielka niewiadoma, bez względu na to z kim przyjdzie się zmierzyć. No ale najważniejsze są 3 oczka, wprawdzie w sporym stresie i niepewności ale zdobyte i dopisane do konta. Co do zawodników w zasadzie zrobili swoje. Inaki Williams dwie asysty, dobra gra Galarrety, który był motorem napędowym akcji ofensywnych, bramka Sanceta, który w końcu znalazł się tam gdzie powinien i nie cudował ze strzałami. Dobra gra w defensywie, nawet z Lekue na prawej stronie. Bramki nie sposób było zapobiec, ale już faul w okolicach linii pola karnego był raczej niepotrzebny i wynikał z chaosu w drugiej linii, który wprowadził nasz trener swoimi zmianami bo chyba nie za bardzo zawodnicy wiedzieli co, gdzie i kto ma co grać. Trochę jednoznaczną ocenę zaburza wspomniany przez mnie chaos jaki wprowadził swoimi działaniami Valverde, ale dopóki wszystko szło tak jak zostało nakreślone od początku meczu to było naprawdę dobre i gra mogła się podobać. Szczególnie jeśli porównamy to do mizerii tydzień wcześniej z Gironą.

Na koniec jeszcze mała ciekawostka przy okazji tego meczu. Otóż na trybunach San Mames pojawił się specjalny gość. Był nim wyjątkowy kibic Athletic z dalekiej Andaluzji, Antonio Megias, bo o nim tutaj mowa to 88-letni zagorzały fan Los Leones, pochodzący z Granady, który pierwszy miał okazję zobaczyć Bilbao i San Mames i uczestniczyć w meczu swojego ukochanego klubu na La Catedral. Od najmłodszych lat był wielkim fanem filozofii i gry Athletic, któremu z wielkim zapamiętaniem i oddaniem kibicował. Do tego stopnia że grając w młodzieńczych latach amatorsko przez ponad dekadę w regionalnym klubie Arenas de Armillia dorobił się przezwiska „Gainza". Według zapytanych przez dziennikarzy przyjaciół Antonio bez problemu potrafi On wyrecytować składy legendarne składy Los Leones z najważniejszych meczów w których Baskowie zdobywali Mistrzostwa i Puchary, a jego ulubionymi zawodnikami byli Venancio, Iriondo i Iribar. Pasją do Athletic zaraził swoją rodzinę w tym żonę i w szczególności wnuczkę Andreę, która postanowiła spełnić marzenie dziadka, a związana jest z Krajem Basków przez swojego chłopaka, też oddanego fana Athletic z którym mieszka właśnie w Bilbao. Historia ich poznania jest o tyle ciekawa że miała miejsce w trakcie wyjazdowego meczu Athletic w Granadzie, w dniu w którym niestety doszło do smutnych wydarzeń na trybunach gdy podczas meczu zmarł fan zespołu z Los Carmenes. Andrea rozpoczęła kampanię w mediach społecznościowych i zwróciła się o pomoc w organizacji takiego wyjazdu. Na odzew nie trzeba było długo czekać bo rzesza kibiców ruszyła z pomocą, a informacja o tym szybko dotarła do klubu, który zaprosił Pana Megiasa na mecz z Betisem przy okazji organizując wycieczkę po stadionie, obiektach Athletic i na końcu organizując spotkanie z idolem kibica czyli popularnym El Chopo Iribarem. Pierwsza niespodzianka czekała na Antonio jeszcze przed wejściem na pokład samolotu do Bilbao gdy otrzymał wiaodmośc multimedialną z pozdrowieniami od Oihana Sanceta i zaproszeniem na mecz. Na lotnisku Sondika czekała na swojego dziadka Andrea wraz ze swoim chłopakiem Ibaiem. Para oprowadziła zaproszonych gości (Antonio przyjechał z żoną) po mieście, odwiedzili Lezamę. Pod stadionem tuż przed meczem Pan Megias odebrał prezent od lokalnego artysty Aizkibela, który podarował mu obraz przedstawiający go z wnuczką ubranych w koszulki Athletic. Po zakończonym meczu klub zaprosił gościa na prywatne spotkanie gdzie właśnie doszło do spotkanie z Iribarem oraz zawodnikami Los Leones. Potem był wywiad dla stacji DAZN oraz kolejne spotkanie, tym razem w towarzystwie Oscara de Marcosa oraz Gaizki Toquero. Całe szczęście że nasi zawodnicy stanęli na wysokości zadania i wygrali ten mecz dopełniając w najlepszy możliwy sposób tą wyjątkową wizytę.

Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Simon – Lekue, Vivian, Laporte, Yuri – Galarreta (61' Jauregizar), Rego (86' Navarro) – Inaki Williams, Sancet (71' Unai Gomez), Berenguer (86' Serrano) – Guruzeta (61' Vesga).
Trener: Ernesto Valverde

Betis: Pau Lopez – Ortiz (46' Bellerin), Llorente, Natan, Valentin Gomez – Amrabat, Marc Roca (46' Altimira) – Antony (46' Fornals), Ruibal (74' Chimy Avila), Ez Abde – Cucho Hernandez (62 Bakambu).
Trener: Manuel Pellegrini

Wynik: 2 – 1
Bramki: 25' Vivian, 45' Sancet – 75' Fornals
Żółte kartki: Simon – Natan
Posiadanie piłki: 39% - 61%
Podania: 358 - 568
Strzały: 11 – 11
Strzały celne: 6 – 3
Faule: 11 – 7
Rzuty rożne: 6 – 5
Dośrodkowania: 18 - 24
Widzów: 47723
Sędzia: Muniz Fernandez

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Koniec sezonu:

Athletic  - Athletic


 
-:-

 Data:

Stadion:

Sędzia:

Poprzedni mecz

Real Madryt- Athletic

4:2

 Data: 23.05.2026 godz. 21:00

Stadion: Santiago Bernabeu

Sędzia: Martinez Munuera

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 5 years, 10 months ago
  • Joxer : link do sparingu z Logrones: «link»
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica Lizbona
LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United