^Powrót na górę!

Ostatnia kolejka przed pierwszą tegoroczną przerwą na mecze reprezentacji i wracamy na San Mames. Los Leones zmierzą się ze znajdującym się na 5 pozycji Betisem, który jeszcze do niedawna zajmował pewne miejsce za plecami 4 najlepszych drużyna w La Liga, które już praktycznie rozdzieliły między siebie pewne miejsca w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Kwalifikacje może dać też pozycja nr 5 bo w tegorocznych pucharach drużyny z La Liga radzą sobie na tyle dobrze że liga zajmuje 2 miejsce w rankingu premiowane dodatkowym miejscem. Stąd ten mecz będzie naprawdę ważny dla naszych rywali. Athletic też ma coś do udowodnienia po blamażu na Montilivi. Zawody szykują się nam więc całkiem ciekawe i miejmy nadzieję, że nie zawiodą fanów na trybunach, co niestety obydwa zespoły, ze szczególnym naciskiem na Athletic robiły już niejednokrotnie w tym sezonie. Początek pojedynku w niedzielne popołudnie o godzinie 18:30.
W poprzedniej kolejce obydwa zespoły rozczarowały swoich fanów. Nieco mniej ma na swoim sumieniu Betis, który grał na własnym obiekcie z innym pucharowiczem – Celtą. Verdblancos zaledwie zremisowali ze swoimi rywalami 1-1 i musieli odrabiać straty po trafieniu Jutgli w 4 minucie spotkania. Udało się na początku drugiej połowy po golu Bellerina. Zwycięskiej bramki mimo sporej ilości okazji i strzałów już zdobyć się nie udało. Athletic z kolei udał się na Montolivii, na pojedynek z Gironą. Zespół trenera Valverde jak i głównie On sam wręcz skompromitowali się w starciu z ekipą z Katalonii przegrywając gładko 3-0. Pierwszą bramkę już w 4 minucie strzelił Rincon. W drugiej połowie poprawili Ounahi i już w doliczonym czasie gry Echeverii. Tym sposobem kolejną szansę na zbliżenie się do miejsc pucharowych po prostu diabli wzięli.
Ekipa z Andaluzji od lat próbuje dostać się do wymarzonej Ligi Mistrzów. Byłoby to zwieńczenie pracy Pellegriniego w tym klubie. I do niedawna była spora szansa że w tym sezonie w końcu się uda. Verdiblancos zajmowali pewne miejsce za plecami czwórki zespołów, których doścignięcie jest już niemożliwe, a Hiszpania dzięki dobrej postawie zespołów w tegorocznych rozgrywkach europejskich pucharów zajmuje drugie miejsce z największą ilością punktów rankingowych, dające dodatkowe miejsce w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach. Tyle że od pewnego czasu forma ekipy tymczasowo grającej na Estadio La Cartuja jest wielką sinusoidą i drużyna notuje spore przestoje będąc totalnie nieobliczalna w swoich poczynaniach. Najlepszy przykład to deklasacja jaką zafundowali im w Sewilli zawodnicy Atletico w Copa del Rey wygrywając 0-5, by później Betis się odegrał w Madrycie, już w rozgrywkach ligowych wygrywając 0-1. Później raczej planowa wygrana z Mallorcą na Balearach i gdy wydawało się że kolejne mecze są formalnością bo rywalami było Rayo (dom), Sevilla (d) i Getafe (wyjazd) a Verdiblancos nie musieli dzielić rozgrywek ligowych z pucharowymi dzięki zajęciu miejsca w czołowej 8 rozgrywek Ligi Europy. Nic bardziej mylnego bo te trzy mecze to tylko 2 zdobyte punkty i to w pojedynkach u siebie. Z Panathinaikosem w rozgrywkach kontynentalnych nie było lepiej bo wyjazd zakończył się przegraną 1-0 mimo gry od 59 minuty z przewagą jednego zawodnika. Drużyna z Andaluzji postanowiła wyciągnąć pomocną dłoń do rywali i w końcówce z czerwem za dwie żółte wyleciał Llorente, a za chwilę grecka drużyna wykorzystała karnego ustalając wynik meczu. Oznaczało to sporą nerwówkę w rewanżu i na pewno miało wpływ na remis z Celtą. Na szczęście na La Cartuja podopieczni Pellegriniego nie pokpili sprawy i pewnie rozbili rywali aż 4-0. I to jest cały Betis, który gdy trzeba się sprężyć to potrafi, ale gdy postanowi zagrać na pół gwizdka to można powiedzieć że nie da się na niego patrzeć. W tym jest dość podobny do Athletic w tym sezonie, tyle że Baskowie mają ten problem od początku rozgrywek i aż dziw że mimo tak słabej postawy wciąż znajdują się w grze o europejskie puchary. Betis raczej nie wypuści z rąk awansu, a należy pamiętać że wciąż liczy się w grze o Ligę Europy gdzie czeka ich niełatwa droga gdyż na swojej drodze spotkają się z portugalską Bragą, a po jej ewentualnym przejściu kogoś z dwójki Freiburg – Celta. Szanse na finał są jednak spore bo być może do tego czasu wrócą kluczowi zawodnicy dla zespołu jak Isco i Lo Celso, który są kontuzjowani. Generalnie obaj w tym sezonie sporo się leczą, co niestety widać po wynikach. Zapewne gdyby obaj byli w składzie to Betis by grał lepiej i obyłoby się bez niektórych wpadek. A tak Chilijczyk musi rzeźbić w tym co ma, a linia środkowa to niestety pod ich nieobecność najsłabsza formacja. Deossa raczej się nie sprawdza, Marc Roca gra słabiej, tak samo jak Altimira. Próbowano zespół wzmocnić w zimowym okienku transferowym pomocnikiem Alvaro Fidalgo z meksykańskiej CF America, za którego zapłacono w sumie niewielkie pieniądze bo zaledwie 2 mln euro. Na razie jednak pełni głównie funkcję rezerwowego. Verdiblancos utrzymanie swojej pozycji w La Liga zawdzięczają też temu że goniące ich zespoły złapały sporą zadyszkę. Rewelacyjny Espanyol nie potrafi wygrać od kilku ładnych spotkań. Celta gra podobnie jak Betis i dodatkowo musi dzielić mecze w lidze z pucharowymi. Sociedad po kapitalnym początku trenera Matarazzo też złapał zadyszkę. O reszcie drużyn w tym Athletic nawet szkoda gadać. Ale to w sumie może pasować ekipie Pellegriniego, która może bardziej się skupić na meczach Ligi Europy mając na razie bezpieczny dystans do rywali. Słowo na razie jest tutaj kluczowe bo powiedzmy sobie szczerze, że jak ekipa z La Cartujach chce coś powojować i zdobyć upragnioną Champions League to musi wypracować taką przewagę że kolejna seria słabszych spotkań nie spowoduje stopnienia przewagi w taki sposób żeby nagle pojawiła się nerwówka. A to może się pojawić już po ej kolejce jeśli Beticos przegrają na San Mames z Athletic, co nie jest takie nieprawdopodobne. Espanyol będzie grał w tej kolejce z Getafe u siebie, a Celta również u siebie z Alaves. Rywale jak najbardziej do pokonania dla nich. Dodatkowo kalendarz drużyny Manuela Pellegriniego nie rozpieszcza bo jak już wspomniałem przed nimi nie tylko Liga Europy ale i trudni rywale w La Liga. Na pewno więc powrót Isco i Lo Celso byłoby niesamowitym wzmocnieniem i dałoby dodatkowe możliwości chilijskiemu trenerowi. No ale na razie trzeba grać tym co się ma. W pojedynku na San Mames na pewno nie będzie wspomnianej już przeze mnie wielokrotnie dwójki rozgrywających. Poza tym trener zdecydował się na pominięcie wśród powołanych wychowanka Pablo Garcii. Powodem nie są kwestie zdrowotne, a gra w rezerwach i powołanie do kadry U-21, więc młodego piłkarza czeka sporo spotkań w najbliższym czasie i nie ma sensu nadwyrężanie jego sił, szczególnie że kadra jest naprawdę liczna. Ostatecznie na pokład samolotu lecącego do Bilbao znalazło się 24 piłkarzy i są to:
Bramkarze: Adrian, Pau Lopez, Valles
Obrońcy: Bellerin, Ortiz, Bartra, Llorente, Natan, Valentin Gomez, Ricardo Rodriguez, Junior Firpo
Pomocnicy: Amrabat, Roca, Fornals, Ruibal, Fidalgo, Altimira, Deossa
Napastnicy: Antony, Abde, Chuco Hernandez, Chimy Avila, Cedric Bakambu.
Lista liczy więc 24 piłkarzy i z któregoś będzie musiał trener Pellegrini zrezygnować by zmieścić się limicie 23 zawodników, których można wpisać do meczowego protokołu. Być może będzie to ktoś z dwójki Amrabat – Llorente. Marokańczyk nie trenował na ostatnim treningu wraz zresztą drużyny i nie wiadomo czy to w ramach oszczędzania sił czy też dolegał mu jakiś drobny uraz. Llorente natomiast miał problemy zdrowotne po spotkaniu z Panathinaikosem w Atenach i nie zagrał z Celtą. Początek tygodnia również nie trenował i na ostatnie dni przed meczem z Athletic wrócił do zajęć. W meczu rewanżowym nie grał z powodu czerwonej kartki jaką dostał w pierwszym meczu. Tak więc nie wiadomo w jakim jest kondycji fizycznej, ale być może lepszej niż Amrabat. A może obaj znajdą się w składzie kosztem jednego z bramkarzy, jeśli są w stanie grać. Tak czy tak skład jest mocny, jest odpowiednia głębia i można wystawić naprawdę ciekawą jedenastkę, zdolną powalczyć o komplet punktów. Pytanie jednak kto zagra od pierwszej minuty. Raczej na pewno Pellegrini zdecyduje się na rotacje, ale w jakim stopniu naprawdę ciężko powiedzieć. W każdym razie grając z Betisem na pewno trzeba zwrócić uwagę na ich grę skrzydłami gdzie szaleją bardzo szybcy i świetni technicznie Abde i Antony, którzy potrafią zarówno w ataku pozycyjnym, a w szczególności z kontry zrobić naprawdę sporo krzywdy. Niebezpiecznie może być przy stałych fragmentach gry, ale w ataku bo w obronie jest to pięta Achillesowa drużyny z Sewilli.
Klęska z Gironą i fatalna postawa w tym meczu mocno odbiła się na zawodnikach Los Leones. Tyle że nie za bardzo był czas na jej rozpamiętywanie bo po niedzielnym odpoczynku poniedziałek był intensywnym dniem treningu i przygotowań do kolejnego meczu. I dużo się działo wokół zespołu. Najważniejszą informacja została podana w piątek gdy z ust samego trenera Valverde poszła wiadomość iż wraz z końcem sezonu kończy On swoją przygodę z Athletic. No cóż, można się było tego spodziewać po tak słabym sezonie jak i fakcie że wraz z końcem rozgrywek odbędą się wybory prezydenckie. Nasz szkoleniowiec osiągnął naprawdę wiele z zespołem, na czele z podniesieniem w górę po 40 latach Pucharu Króla i wyprowadzenie Gabarry znowu na rzekę Nervion. I za to na pewno należą mu się olbrzymie słowa uznania. Niestety obecne rozgrywki to pasmo nieszczęść zespołu i wręcz beznadziejnej postawy, w czym niestety nasz trener ma spory udział, a wręcz z niektórych meczach robił wszystko żeby drużyna nie zdobyła punktów. Zostało jednak 10 spotkań do końca i może uda się odejść z podniesioną głową, bo cóż, odejście po takim sezonie bez zakwalifikowania się do pucharów byłoby raczej porażką i sporą skazą na karcie szkoleniowca, który spokojnie zasłużył na wyjątkowe miejsce w historii Athletic. Pytanie jak ta informacja odbije się na formie i mobilizacji zawodników do gry w kolejnych meczach bo to wciąż wielka niewiadoma, zresztą jak przed każdym spotkanie w obecnym sezonie. Oczywiście rozpoczęła się już giełda nazwisk, kto zastąpi Txingurriego i oczywiście na pierwszy plan wysuwa się kandydatura Andoniego Iraoli, a więc innej legendy Athletic. Szkoleniowiec, który świetnie poradził sobie w Rayo i całkiem udanie radzi sobie w Bournemouth jest na pewno ciekawą propozycją, ale.... I tutaj jest problem taki że Iraola to wciąż trener na dorobku i powiedzmy to z wewnątrz, a ci rzadko odpalają w Athletic. Jego zespoły nie są regularne, taktycznie różnie bywa no i przypadłość chyba wszystkich trenerów wywodzących się z Kraju Basków czyli potrafi mieć swoich ulubieńców, a skreślać zawodników z niewiadomych powodów. Największy atut to na pewno znajomość klubu, dobre rozwijanie młodych zawodników no i ciekawy styl gry jaki proponuje i który może się podobać. Problem jest taki że Athletic potrafi grać ładną piłkę, ma do tego zawodników a potrzebuje trenera, który go poukłada taktycznie, przygotuje na konkretnego rywala, który będzie rozpracowany w najdrobniejszych szczegółach bo tego w perspektywie obecnego sezonu zabrakło najbardziej i tutaj były zawsze największe braki. Wątpię by Iraola był tego typu szkoleniowcem, choć naprawdę nie można mu odmówić talentu i umiejętności. Na rynku jest jeszcze kilku innych trenerów, których nazwiska są całkiem interesujące a faworytem Uriarte według np. dziennikarzy AS'a ma być były szkoleniowiec Borussii Dortmund – 43-letni Edin Terzic.. W każdym razie miejmy nadzieję że Mikel Gonzalez i Uriarte stanął na wysokości zadania. Oczywiście o ile Uriarte zostanie szefem klubu i wystartuje w wyborach bo wprawdzie zapowiedział już ze będzie się ubiegał o reelekcję, ale po ostatnich wydarzeniem może się to zmienić bo ponownie jacyś idioci z Herri Norte popisali się pod domem Prezydenta Athletic grożąc mu i zostawiając nagraną wiadomość, w której te groźby wyartykułowali. Sprawa została zgłoszona na policję, która prowadzi w tej sprawie śledztwo. Klub już zajął stanowisko w tej sprawie i można przeczytać o tym na oficjalnej stronie. Na szczęście to w zasadzie tyle kiepskich wiadomości z klubu. Reszta jest już jak najbardziej pozytywna. Wprawdzie na początku tygodnia indywidualnie trenowali Paredes oraz Laporte i zespół był praktycznie tylko z jednym środkowym obrońcą, ale już pod koniec tygodnia wszystko wróciło do normy i Laporte dołączył do swoich kolegów w normalnych treningach. To jednak nie wszystko. Jeśli wierzyć dziennikarzom to gotowi na ten mecz mają być Egiluz i Sannadi, ale raczej będą uwzględniani w planach na mecze po przerwie reprezentacyjnej. Tutaj wszyscy zalecają daleko posuniętą ostrożność we wprowadzaniu zawodników do gry. Kolejny powrót do zespołu to Benat Prados. Nasz środkowy pomocnik dołączył na początku tygodnia do głównej grupy i trenuje z pełnym obciążeniem. Tutaj dojście do formy i gry zajmie więcej czasu, ale na samą końcówkę rozgrywek nasz pomocnik powinien się wyrobić. Równie dobre wiadomości przyszły z Pampeluny gdzie rehabilitację przechodzi Nico Williams. Terapia niby przynosi dobre skutki i jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy to nasz skrzydłowy powinien być gotowy do gry na mecze po przerwie reprezentacyjnej. Do pełni sił wrócił za to Unai Gomez. Niestety nie zdążył wyleczyć się Paredes. Tutaj jednak też raczej główną rolę zagrała ostrożność bo stłuczenie mięśnia i krwiak okazały się rozleglejsze niż przewidywano i dopóki będzie jakikolwiek ślad urazu trenerzy nie podejmą ryzyka by zawodnik trenował z pełnym obciążeniem żeby po prostu nie posypały się mięśnie i nie było podobnych problemów jak u Laporte'a czy Inakiego Williamsa. Tak więc jeśli wszystko dobrze pójdzie to praktycznie cały zespół powinien być do dyspozycji Valverde w pierwszym kwietniowym meczu z Getafe i jedynym problemem będzie forma poszczególnych zawodników. Na razie jednak trzeba grać tym co się ma. Nie jest źle po spokojnie można zmontować naprawdę mocny skład z piłkarzy jakich ma do dyspozycji Txingurri. Nasz trener zdecydował się na powołanie następujących zawodników:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Laporte, Yuri, Areso, Lekue, Adama, Monreal
Pomocnicy: Galarreta, Jauregizar, Sancet, Berenguer, Vesga, Unai Gomez, Navarro, Rego, Selton
Napastnicy: Guruzeta, Inaki Williams, Serrano, Izeta.
Kadra liczy więc maksymalną liczbę 23 zawodników. Powrócił po pauzie za kartki Rego. Z tej grupy piłkarzy trener wybierze podstawową jedenastkę. Optymalna wydaje się następująca: Simon na bramce; Vivian i Laporte na środku wspomagani po bokach przez Gorosabela i Yuriego; w drugiej linii Jauregizar i Galarreta oraz w ataku Guruzeta wspomagany przez Inakiego, Berenguera na skrzydłach i jako mediapunta Oihan Sancet. Pytanie czy Txingurri nie będzie coś kombinował ze składem, ale może lepiej żeby tego nie robił bo kolejna strata punktów i to na własnym stadionie jest po prostu niewybaczalna.
Teoretycznie faworytem tego meczu będzie ekipa trenera Pellegriniego. Jednak Betis wydaje się być mininalnie w wyższej formie, a dodatkowo będzie podbudowany wysokim zwycięstwem nad Panathinaikosem w Lidze Europy. I tutaj może pojawić się pewien problem. Mianowicie zmęczenie bo ekipa z Sewilli włożyła mnóstwo siły w ten mecz musząc odrabiać straty. Dzisiejsze spotkanie będzie piątym meczem w przeciągu dwóch tygodni więc na pewno będą odczuwać w nogach ten wysiłek. Athletic miał jednak więcej czasu na przygotowania i powinien mieć o wiele większą świeżość. Tyle że już wielokrotnie w tym sezonie tak bywało i kompletnie nic z tego nie wynikało, a było wręcz gorzej niż zespół z którym grali i miał on w nogach mecz w środku tygodnia. W obecnym sezonie nasz dzisiejszy rywal bardzo dobrze radzi sobie na wyjazdach. W 14 wyjazdowych meczach przegrali zaledwie 3 razy (Real Madryt, Alaves, Getafe), aż 7 razy remisowali i 4 razy wygrali (Espanyol, Sevilla, Atletico, Mallorca). Betis jednak dość słabo radzi sobie na San Mames. W ostatnich 12 spotkań aż 10 padło łupem Los Leones. Pozostałe mecze to remis i porażka. Oba mecz to ostatnie sezony. W rozgrywkach 2022/2023 Verdiblancos wygrali 0-1 po trafieniu Williana Jose, a w poprzednich rozgrywkach padł remis 1-1 (Berenguer/Fornals). Reszta meczów to przeważnie prawdziwe goleady i ciekawa gra. Oby było tak samo teraz. Ogólny bilans na La Catedral też jest pozytywny, choć już nie tak bardzo jak w ostatnich latach. Los Leones na 70 spotkań wygrali 41, zaledwie 9 razy przegrali, ale aż 20 pojedynków zremisowali. Tym razem remis nic nie daje, a wręcz przeciwnie bardzo ogranicza szanse ekipy Valverde na ugranie czegokolwiek w tym sezonie. O porażce nawet nie wspominam. Oby jednak wynik był pozytywny, a nasi zawodnicy rozegrali naprawdę dobre zawody.
Dzisiejszy mecz będzie miał radosne i smutne elementy. Zacznijmy może od tych radosnych. Inaki Williams tydzień temu w Gironie rozegrał swoje spotkanie numer 500 w barwach Athletic. Z tej okazji w dniu dzisiejszym na San Mames zostanie uhonorowany okazjonalną nagrodą za ten wyczyn, a wręczy ją ostatni zawodnik, który przekroczył ten próg meczów i był nim Oscar de Marcos, który sam ją uzyskał w 2023 roku z rąk poprzedniego piłkarza, który przekroczył wcześniej ta barierę i którym był Iker Muniain. Kolejnemu zawodnikowi który przekroczy 500 spotkań nagrodę będzie już wręczał Inaki.
Jeśli chodzi o ten smutny akcent to niestety społeczność Los Leones pożegnała swoją kolejną legendę piłkarską. W wieku 93 lat w środę zmarł Manuel Gonzalez Etura, legendarny defensywny pomocnik słynnej „Jedenastki Wieśniaków" z finału Copa del Rey w 1958 roku z Realem Madryt na Estadio Chamartin w Madrycie (ówczesny obiekt Realu), który zakończył się wygraną 2-0 po trafieniach Ariety i Mauriego. Tak nazwała prasa madrycka zespół prowadzony przez Baltasara Albeniza, i która była pewna zwycięstwa Realu nad rywalem z Bilbao, będąc ówcześnie najlepszą drużyną w Europie i mając w składzie słynnego Alfredo Di Stefano. 100 tys. osób zgromadzonych na trybunach przecierało oczy ze zdumienia gdy Królewscy w żaden sposób nie mogli sobie poradzić z heroicznie walczącymi Baskami, a ich idol był był bezradny w starciu właśnie z Eturą, który pełnił rolę plastra i skutecznie powstrzymywał słynnego Argentyńczyka, co było kluczem do sukcesu w tym meczu. Etura zaczynał swoją karierę w Getxo i do Athletic przyszedł w 1953 roku. Przez pierwsze 3 lata pełnił rolę rezerwowego i rozegrał zaledwie 16 spotkań. Potem już nikt nie był w stanie wygryźć go z podstawowej jedenastki. Łącznie rozegrał 247 spotkań i w 1966 roku na rok przeniósł się do Indautxu po czym zakończył swoją karierę. Z Los Leones zdobył łącznie cztery trofea – Mistrzostwo (1955/1956) oraz trzykrotnie Copa del Rey (1955, 1956 i 1958) Athletic w dzisiejszym meczu uczci pamięć Etury minutą ciszy, a zawodnicy zagrają z czarnymi opaskami na ramieniu na znak żałoby.
Przewidywane składy:
Athletic: Simon – Gorosabel/Areso, Vivian, Laporte, Yuri – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Sancet, Berenguer – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Betis: Valles – Ortiz, Bartra, Natan, Junior Firpo – Roca, Fidalgo – Fornals – Antony, Cucho Hernandez, Abde.
Trener: Manuel Pellegrini.
Data: 22.03.2026 godz. 18:30
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53331)
Sędzia: Muniz Fernandez.
Komentarze
Ale chętnie zobaczę linie spalonego bo tam musiały być milimetry...
Szczerze powiedziawszy mecz słaby... Betis nie dojechał. Nasi trochę na zbytnim luzie... szczególnie Berenguer... niestety Alex jest do zmiany bo zepsuł tyle akcji że głową mała.. gdyby mu wyszło choć 1/3 tego co miał na swoim skrzydle to bramek byłoby więcej gdyż w Betisie Poza prawym obrońcą reszta gra dzisiaj na poziomie Segunda...
Teraz tylko koncentracja do końca meczu, bez głupot i 3 oczka powinny być spokojnie na koncie...
Valverde dzisiaj miał farta bo zrobił naprawdę wiele w drugiej połowie by wyciągnąć pomocna rękę do Betisu, ale na szczęście w ostatniej chwilii poszedł po rozum do głowy... naprawdę Txingurri dzisiaj znowu dal kilka powodów dlaczego jego czas w Athletic dobiegł końca... na szczęście udało się zdobyć komplet oczek....
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.