Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl » Złoty gol Lamine'a Yamala zapewnia komplet punktów Barcelonie...relacja!
^Powrót na górę!

Barcelona za silna na Athletic. Po całkiem dobrym meczu, w którym nawet momentami Los Leones byli dużo lepsi od rywali, Athletic przegrał z Barcą 0-1, a strzelcem jednej jedynej i to bardzo pięknej bramki okazał się Lamine Yamal, który wykorzystał błąd Adama Boiro w 68 minucie spotkania. Cóż, przegranej można się było spodziewać i to wyższej, ale podopieczni trenera Valverde powalczyli z lepszym rywalem, wstydu nie przynieśli. Na pewno to był naprawdę dobre spotkanie i to powinno cieszyć, gdyż Barca będąca w naprawdę świetnej formie niesamowicie męczyła się z ekipą gospodarzy, którzy zagrali naprawdę dobrze w defensywie. Szkoda, ale miejmy nadzieję że Baskowie zagrają co najmniej tak dobrze w każdej formacji w kolejnych spotkaniach gdzie jest jeszcze sporo punktów do zdobycia. A ta porażka na pewno jest nie zasłużona, ale niestety liczy się to co w sieci.
Już w pierwszej minucie Los Leones mogli wyjść na prowadzenie. Berenguer dośrodkował z prawej strony, Cancelo próbował interweniować, ale o mało co a by wpakował piłkę do własnej bramki. Za chwilę swoich sił pod bramką Joana Garcii próbował Unai Gomez, ale piłka poszła wysoko ponad poprzeczką. Nie minęło kilkanaście sekund a ponownie gościliśmy pod bramką Blaugrany. Berenguer popisał się kapitalnym podaniem do Inakiego Williamsa, ten przyjął piłkę remieniem, ale tam mu odskoczyła w polu karnym i zamiast sytuacji sam na sam wpadła wprost w ręce portero gości. Podopieczni Flicka mieli swoją szansę 5 minucie, gdy piłkę w pole karne od Lamine'a Yamala dostał Ferran, ale zamiast strzelać wolał podać do kolegi. Wprawdzie po rykoszecie do piłki doszedł jeszcze Cancelo, który strzelił ale ponad poprzeczką. Niestety 2 minuty później mecz się skończył dla Unaia Gomeza. W starciu z Bernalem nasz ofensywny pomocnik tak niefortunnie stanął, że po prostu zakończył mecz, a uraz wyglądał jak chyba jeden z najgorszych z możliwych czyli zerwanie więzadeł. Musiało dojść do zmiany i na boisku pojawił się Robert Navarro. Dłuższa przerwa w grze pozwoliła Barcelonie nieco zewrzeć szyi i przemeblować grę by łatwiej było przetrwać nawałnicę Los Leones i samemu odpowiedzieć. Tyle że goście nie za bardzo mieli atuty bo Athletic był świetnie ustawiony mimo całkiem zaskakującego składu. Tyle że to przeorganizowanie niewiele rywalom pomogło bo wprawdzie nieco odepchnęli Basków od swojego pola karnego to zagrożenia z tego nie było żadnego. Nieco tylko utrudnili dojście pod pole karne podopiecznym trenera Valverde. W 19 minucie przed szansą stanął Jauregizar, który z czystej pozycji przed polem karnym uderzył wysoko nad bramką. W 26 minucie kapitalne zagrał Selton, następnie próbował podać w pole karne, ale świetnie akcję wyczyścili obrońcy rywali. W końcu w 34 minucie podopieczni Hansi Flicka wypracowali sobie sytuację, ale Cancelo będąc sam na sam z Simon, ie dał rady pokonać naszego portero, który popisał się kapitalną interwencją. W odpowiedzi identyczną akcję przeprowadzili Baskowie, podanie na wolne pole dostał Selton i gdyby tylko był odrobinę szybszy miał szansę lepiej strzelić w pojedynku oko w oko z Joanem Garcią. W 41 minucie Los Leones strzelili nawet bramkę w kolejnej sytuacji sam na sam, tym razem Inakiego, ale nasz kapitan niestety był na spalonym w momencie podania od Roberta Navarro. Były zawodnik Mallorci miał też swoją sytuację 2 minuty później kiedy będąc sam przed portero rywali w sumie nie wiadomo czy chciał strzelać czy podawać do lepiej ustawionego kolegi, ale akcję diabli wzięli. W doliczonym czasie gry mieliśmy ostatnia akcję w tej części meczu w wykonaniu Barcelony, gdy świetną piłkę od Yamala dostał w polu karnym Ferran, próbował strzelać piętą, ale futbolówka przeszła koło dalszego słupka bramki Simona. I to by było na tyle w tej połowie.
Na drugą połowę nie wyszedł już Bernal, a w jego miejsce wszedł główny rozgrywający zespołu, a więc Pedri. W Athletic również doszło do zmiany i w miejsce Seltona wszedł Sancet. Blaugrana ze swoim rozgrywającym od razu wyglądała lepiej w ofesnywie. Już w 47 minucie świetnie z lewej strony znalazł się Rashford, który usiłował pokonać Simona, ale nasz bramkarz spisał się bez zarzutu. Los Lenes odpowiedzieli w 52 minucie gdy po kapitalnym podaniu od Navarro w polu karnym znalazł się Sancet, ale jeszcze lepiej spisał się Joan Garcia. Tyle że miał ułatwione zadanie bo strzał Oihana był słabiutki. W 57 minucie mieliśmy wspomnianą na wstępie kontrowersję. Inaki Williams dostał kapitalną piłkę na wolne pole za plecy obrońców i gdy wyprzedzał Cubarsiego, został przez niego zahaczony. Sytuacja właściwie klarowna, ale.... sędzia pokazał tylko żółtko sugerując że niby bliżej do piłki był Joan Garcia i miał niby większe szanse na dojście do niej. Przepis w tej sytuacji jest jasny, a kwestie rozpatrywania który obrońca mógłby być szybciej, czy kto mógłby dopaść zawodnika idącego na bramkę zostały zlikwidowane kilka lat temu, właśnie żeby uniemożliwić bzdurne interpretacje arbitrów. To po prostu jest czerwona kartka. Cubarsi wywinął się. Kibice jeszcze dobrze nie zdążyli ochłonąć po tej kontrowersji, a już mieli kolejną akcją bo sam na sam z Joanam Garcią wyszedł Sancet. I znowu góra był portero gości. W 61 minucie meczu Flick zdecydował się dokonać kolejnych zmian by rozruszać apatyczny atak Blaugrany. Na boisko w miejsce Olmo, Rashforda i Ferrana weszli Fermin, Lewandowski i Raphinha. Gra się nieco poprawiła i już w 67 minucie polski napastnik miał kapitalną sytuację do zdobycia bramki, ale w ostatniej chwili piłkę spod jego nów wyłuskał Gorosabel. Niestety minutę później było już 0-1. Barca ładnie rozpoczęła akcję, piłką trafiła na prawą flankę do Lamina, który wykorzystał poślizgnięcie się Adamy w polu karnym i idealnie przymierzył w okienku bramki Simona, nie dając mu żadnych szans na obronę. Naprawdę piękną bramka wychowanka klubu z Katalonii i koszmarny błąd naszego defensora, który dotychczas świetnie sobie radził ze skrzydłowym rywali. No ale mecz trwał dalej i Athletic rzucił się do odrabiania strat. Dwie świetne centry posłał w pole karne Berenguer, ale niestety nie znalazły adresata. Kapitalną sytuację zmarnował po raz kolejny Sancet. Kolejne w doliczonym już czasie gry mieli Navarro oraz Guruzeta, ale nie znaleźli drogi do bramki. Niestety rywale dowieźli to nikłe prowadzenie do końca meczu i po raz kolejny wywieźli 3 oczka z Bilbao.
Mecz jak już wspomniałem był dobry. Valverde wprawdzie na początku meczu wystawił skład, nad którym można było znowu utyskiwać bo Unai Gomez zaczął na lewej flance a Berenguer na prawej, więc dokładnie odwrotnie od tego jak to powinno wyglądać, ale paradoksalnie kontuzja Gomeza, wybawiła naszego trenera od słów krytyki, choć szkoda że po zmianie nie przesunął Alexa na jego nominalną pozycję, a Roberta nie postawił na prawej stronie. Poza tym wiele rzeczy w grze Los Leones mogło się podobać, nawet z Inakim Williamsem na szpicy, choć tutaj akurat można mieć wątpliwości czy to właściwie nie Sancet pełnił rolę wysuniętego snajpera. W każdym razie gospodarze zagrali z zębem, pomysłem, intensywnością i w dobrym pressingu na rywalu, z którym ciężko szło zawodnikom Barcy. Dodatkowo Valverde dobrze ustawił swoich podopiecznych przeciwko Laminowi i pozostałym gwiazdom rywali. Nieco problemów sprawiał Ferran, bo chyba spodziewano się Lewandowskiego w ataku, ale i tak było całkiem dobrze. Świetnie funkcjonowała obrona, dobre było przesuwanie strefy i asekuracja. Aż szkoda tego błędu Adamy, który grał naprawdę dobry mecz przeciwko Yamalowi. No ale tak czasami bywa, i nie ma co wieszać psów na naszym obrońcy. Bardzo dobre zawody rozegrał też jego vis-a-vis czyli Gorosabel. Widać konkurencja ze strony Areso dobrze mu zrobiła bo naprawdę wyrobił się i gra całkiem dobrze, choć nieco brakuje mu szybkości. Za to nadrabia ustawieniem i potrafi z wyczuciem interweniować. Wyłuskanie piłki Lewandowskiemu w polu karnym było naprawdę majstersztykiem. Całkiem dobrze zagrała druga linia, która miała nie lada wyzwanie przed sobą. Na tyle dobrze że Flick musiał sięgnąć po mocno zmęczonego Pedriego, który wprawdzie zagrał dobrze, ale nie tak jak zawsze. I tutaj nalezą się słowa uznania dla Jauregizara i Rego. No i na końcu atak. W zasadzie nie ma się tutaj czego czepić poza skutecznością. Pomysł na przejście defensywy Barcy był, akcje ciekawe też i zabrakło nieco wykończenia. Sancet wydaje się że wraca do formy, ale od strony technicznej i szybkościowej, ale wciąż mu brakuje tej strzeleckiej. Miejmy nadzieję że w końcu i ta nadejdzie bo to co marnuje nasz mediapunta to głowa mała. Tym razem pomysł z Inakim na szpicy wypalił, ale akurat przeciwko Barcelonie takie ustawienie może się sprawdzać bo w pressingu potrzeba zawodników ruchliwych, szybkich i dobrze czytających grę rywala, a to akurat nasz kapitan potrafi. Oby tylko Valverde nie popadł w kolejny samozachwyt i nie zaczął znowu wystawiać nagminnie Inakiego na szpicy. Dobrze zagrali Berenguer i Navarro zarówno w pressingu jak i w ataku. Posłali kilka dobrych piłek w pole karne, mieli swoje okazje. Zabrakło szczęście i precyzji. Można powiedzieć oby tak dalej bo gdyby Los Leones grali z takim zaangażowaniem i z taką zaciętością i pomysłem w każdym meczu to myślę że dzisiaj sytuacja w tabeli byłaby zupełnie inna. A te trzy przymioty które wymieniłem to naprawdę żadna filozofia. Oby jednak ten mecz był zapowiedzą zmiany i faktycznie lepszej dyspozycji zespołu w kolejnych. Pozostaje żyć ta nadzieją bo niestety już tak wielokrotnie było że pojawiała się ta przysłowiowa „jaskółka" a potem było jak zwykle. No ale to się okaże w kolejnych meczach.
Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Simon – Gorosabel, Vivian, Laporte, Adama – Jauregizar (74' Eder Garcia), Rego (69' Vesga) – Berenguer, Selton (46' Sancet), Unai Gomez (10' Navarro) – Inaki Williams (69' Guruzeta).
Trener: Ernesto Valverde
Barcelona: Joan Garcia – Eric Garcia, Cubarsi, Gerard Martin, Cancelo – Casado (78' Araujo), Bernal (46' Pedri) – Yamal, Olmo (61' Fermin), Rashford (61' Raphinha) – Ferran (61' Lewandowski).
Trener: Hansi Flick
Wynik: 0 – 1
Bramka: 68' Yamal
Żółte kartki: Rego, Vivian – Cubarsi
Posiadanie piłki: 30% - 70%
Strzały: 10 – 7
Strzały celne: 3 – 2
Rzuty rożne: 2 – 4
Podania: 262 – 659
Spalone: 7 – 4
Faule: 11 – 9
Dośrodkowania: 17 - 10
Widzów: 50629
Sędzia: Munuera Montero