^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 10 gości oraz 0 użytkowników.

Trzecie zwycięstwo z rzędu w La Liga i drugie kolejne na San Mames. Athletic wygrał z Elche 2-1 po dwóch trafieniach Gorki Guruzety, w tym jednym z karnego, które przedzieliła bramka Andre de Silvy, również z jedenastu metrów. Wynik wprawdzie tego nie obrazuje bo wskazuje na mecz walki, ale taki nie był bo Elche to że straciło tylko 2 gole zawdzięcza nieskuteczności Los Leones, którzy powinni zamknąć mecz już w pierwszej połowie spotkania, którą powinni zakończyć prowadzeniem co najmniej 2 bramkowym. Ekipa trenera Sarabii zawiodła, bramkę którą strzeliła była tak naprawdę z niczego i podarowana przez koszmarny błąd Lekue, a i zawiódł sam trener Eder Sarabia, który zachował się bardzo niestosownie po meczu wdając się w kłótnię w Valverde, w sumie nie wiadomo o co, chyba nie mogąc się pogodzić ze słabą grą własnych podopiecznych i przegraną.

Pierwsza połowa to był mecz właściwie do jednej bramki. Athletic wyszedł wysokim pressingiem, zagrał bardzo intensywnie i gdyby nie brak skuteczności to powinno być właściwie po meczu, do ostatniego gwizdka sędziego zapraszającego zawodników na przerwę. Dwie setki zmarnowali Sancet i Inaki Williams mając sytuacje sam na sam z bramkarzem Dituro, który popełniał katastrofalne błędy praktycznie wystawiając piłkę zawodnikom Athletic na bardzo groźne ofensywne akcje. Oihan miał jeszcze jedną szansę, już nie tak klarowną, ale efekt podobny jak przy pierwszej. Trzy szanse też zmarnował Guruzeta. Jedną po centrze od Laporte, drugą gdy po raz kolejny Dituro źle wybił piłkę i ta trafiła pod nogi naszego napastnika, który próbował zastopować to wybicie oraz trzecią po kapitalnym dośrodkowaniu bardzo aktywnego na prawym skrzydle Unaia Gomeza. Swoją szansę też miał Rego, który po ładnej wymianie piłek bodajże z Guruzetą znalazł się z dobrej pozycji strzeleckiej i uderzył mocno, celnie, ale niestety wprost w bramkarza, który zdołał obronić ten strzał. Elche jedyne co potrafiło to „klepać" piłkę, ale to raczej z daleka od pola karnego Los Leones, pod które zapuszczali się dość rzadko. Może kilka razy znaleźli się w okolicach szesnastki a pierwszy raz w 22 minucie meczu, gdzie w końcu udało im się dośrodkować ze skrzydła, ale obrona bez problemu sobie poradziła z tą centrą. Poza tym nic ciekawego nie zdziałali pod bramką Simona, a nawet w okolicach pola karnego gdzie byli zupełnie bezzębni. Wprawdzie teoretycznie oddali jeden strzał i to celny na bramkę, ale było to uderzenie z dystansu, niezbyt silne, z którym bez problemów poradził sobie Simon.

Druga połowa była nieco słabsza w wykonaniu Athletic, ale tylko dlatego że Baskowie po prostu zagrali mniej intensywnie, a i Elche zaczęło coś grać, tzn. utrzymywać się dłużej przy piłce i nie popełniać takich „wielbłądów" jak w pierwszej części. Ale i tak podopieczni trenera Valverde mogli dalej nastrzelać bramek. W 59 minucie Sancet przegrał kolejny pojedynek sam na sam z Dituro. Powtórzył to w 66 minucie, ale na szczęście już przy wyniku 1-0 bo dwie minuty wcześniej Los Leones wyszli na prowadzenie. Galarreta świetnie wypuścił lewą stroną Yuriego. Ten pognał skrzydłem i dośrodkował na ok. 5 metr gdzie idealnie w tempo pomiędzy stoperami wszedł Guruzeta i bez problemu pokonał Dituro. W pełni zasłużone 1-0 dla Los Leones. Niestety krótko cieszyli się fani na San Mames z prowadzenia. W 67 minucie German Valera uciekł lewym skrzydłem Lekue, wpadł w pole karne i dośrodkował na 6 metr gdzie obrońcy bez problemu poradzili sobie z piłką. Tyle że sędzia wskazał na 11 metr bo wracający za rywalem Lekue spóźnionym wślizgiem wpadł z nogę skrzydłowego rywali. Ewidentny i trochę bezmyślny faul naszego bocznego obrońcy, który do tej pory rozgrywał naprawdę dobre zawody. Pierwszy karny Andre de Silvy wprawdzie trafiony do siatki musiał być powtórzony ze względu na podwójne zagranie, ale za drugim razem już się nie pomylił i mieliśmy 1-1. W zasadzie pierwsza i w sumie jedyna groźna akcja rywali w drugiej połowie dała im wyrównanie. Mecz po tej bramce stracił już na intensywności i atrakcyjności bo żaden zespół nie chciał popełnić błędów, które by skutkowały stratą punktów. Trenerzy zaczęli dokonywać zmian, więc gra była nieco szarpana. W 84 minucie Los Leones przeprowadzili decydujące uderzenie. Po rzucie rożnym, który rywalem wybronili wybiciem na aut i ponowieniu akcji Galarreta zdecydował się dośrodkować na 5 metr, piłka przeszła Vesgę i kryjącego go obrońcę, ale za ich plecami czaił się Laporte, który szczupakiem próbował trafić do siatki. Nasz stoper trafił w piłkę ale niemal natychmiast dostał soczystego kopniaka w głowę od Pedro Bigasa. Obaj zawodnicy leżeli na murawie opatrywani przez lekarzy, a do gry wszedł VAR, który dał sygnał na słuchawki sędziego że akcja jest sprawdzana. Po dobrych 3 minutach arbiter został wezwany do monitora i po obejrzeniu powtórek decyzja mogła być tylko jedna – karny dla Athletic. Sytuacja bardzo podobna do tej w jakiej rzut karny dostała ekipa Elche gdy po zagraniu przez Valerę w nogę władował mu się Lekue, tutaj zrobił to Bigas kopiąc w głowę Laporte'a tez po jego próbie strzału głową. Do futbolówki podszedł Guruzeta i pewnym uderzeniem zapewnił swojemu zespołowi wygraną. Elche do końca meczu próbowało atakować, ale nie miało zupełnie pomysłu na to jak sforsować defensywę Los Leones.

To był naprawdę dobry mecz zespołu trenera Valverde. Można powiedzieć w końcu Los Leones zagrali dwie dobre połowy, choć nierówne bo pierwsza bardzo dobra, tyle że bez bramek, natomiast druga słabsza, ale z golami. Jedyne za co właściwie można zganić nasz zespół to brak skuteczności, bo ta była wręcz masakryczna. To co w pierwszej połowie wyprawiali nasi piłkarze pod bramką Dituro wołało o pomstę do nieba. Ale trzeba też przyznać że właściwie każda akcja ofensywna pachniała bramką. Los Leones byli naprawdę świetnie dysponowani pod tym względem i co warto zaznaczyć grając przeciwko bardzo nielubianej przez nich formacji z trzema stoperami. Był pomysł na grę, był pomysł na rozmontowanie obrony rywala tylko zabrakło finalizacji. Athletic dominował właściwie cały mecz. Cieszą dwie bramki Gorki Guruzety, który jest bardzo skuteczny od początku roku strzelając w tym pojedynku swoją 8 i 9 bramkę. Tutaj jest olbrzymia poprawa bo licząc okres od sierpnia do końca grudnia tych trafień było zaledwie 5. Postęp jest wręcz widoczny. Formą błysnął Yuri, który zanotował asystę, bardzo chętnie włączał się do akcji ofensywnych i widać było że dłuższe przerwy w grze mu służą. Miałby i drugą asystę gdyby Inaki wykorzystał jego kapitalne podanie pomiędzy obrońcami gdy wyszedł sam na sam z Dituro, ale bramkarz popisał się kapitalną interwencją. Naprawdę bardzo dobry występ naszego bocznego obrońcy. Dobre zawody rozegrał Unai Gomez, który sprawdza się na prawej flance. Kilka ładnych akcji, kilka naprawdę dobrych dośrodkowań i cały czas podłączony do akcji ofensywnych. Być może to jest pozycja dla Unaia, który średnio radzi sobie na pozycji ofensywnego pomocnika ze względu na warunki fizyczne, a to jest drugi albo i trzeci mecz na prawej flance i kolejny naprawdę dobry. Wydaje się że do formy wraca Oihan Sancet. Gra naprawdę dobra, w starym dobrym stylu, tylko brakuje skuteczności, która jest po prostu beznadziejna. Miejmy nadzieję że Oihan w końcu zacznie strzelać. Najsłabiej z całej formacji zagrał Inaki Williams, no ale można mu trochę wybaczyć bo grał na nietypowej dla siebie lewej flance. No ale nie było tragicznie bo widać że nasz skrzydłowy powoli wraca do formy i jakby zagrał na swojej nominalnej pozycji zapewne byłoby lepiej. Druga linia zaprezentowała się solidnie. Rywal tutaj nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Ustawienie z Rego i Galarretą spokojnie wystarczyło na Elche. Dobrze zaprezentowała się obrona do której wrócił Dani Vivian. W parze z Laporte zagrali wręcz po profesorsku i rywal nie miał wiele do powiedzenia. Właściwie to można powiedzieć że nawet nic. Gdyby nie błąd Lekue, który swoją drogą rozgrywał naprawdę dobre zawody to pewnie byłoby na zero z tyłu. No ale Lekue niestety popełnił juniorski błąd bo w polu karnym zamiast robić wślizg na próbę zablokowania dośrodkowania rywala, to próbował odebrać piłkę lub ewentualnie wybić ją na rzut rożny, a będąc spóźnionym skończyło się to faulem. Od tak doświadczonego zawodnika można oczekiwać trochę więcej. No ale na szczęście dla Lekue Athletic wygrał to spotkanie. Jeśli chodzi o Valverde to należy podkreślić dobry skład jaki wystawił, bez specjalnego kombinowania no i dobre rozpracowanie rywala. Jak widać jak się chce to można i szkoda że tak nie było częściej w tym sezonie bo można by było pewnie z kilka ładnych punktów więcej dopisać do konta i lepiej wypaść choćby w Lidze Mistrzów. No ale cóż, nie ma co narzekać i oby dalej zespół grał, bo gra coraz lepiej. A każde punkty są teraz na wagę złota bo przybliżają zespół nie tylko do oddalenia się od strefy spadkowej, ale nawet do walki o Europejskie Puchary.

Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Simon – Lekue (79' Areso), Vivian, Laporte, Yuri – Rego (70' Vesga), Galarreta – Unai Gomez (' Eder Garcia), Sancet (74' Navarro), Inaki Williams (79' Izeta) – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde

Elche: Dituro – Petrov (74' Affengruber), Bigas (93' Adam), Chust – Tete Morente (74' Sangare), Febas, Aguado, Valera (81' Pedrosa) – Cepeda – Alvaro Rodriguez (74' Rafa Mir), Andre da Silva.
Trener: Eder Sarabia

Wynik: 2 – 1
Bramki: 64' i 89' (karny) Guruzeta – 69' Andre da Silva (karny)
Żółte kartki: Unai Gomez, Lekue, Eder Garcia – Febas, Cepeda, Bigas
Posiadanie piłki: 46% - 54%
Strzały: 18 – 2
Strzały celne: 8 – 2
Rzuty rożne: 4 – 1
Podania: 348 – 440
Spalone: 3 – 2
Faule: 18 – 9
Dośrodkowania: 28 - 10
Widzów: 46654
Sędzia: Hernandez Hernandez

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Athletic  - Barcelona


 
-:-

 Data: 07.03.2026 godz. 21:00

Stadion: San Mames

Sędzia:

Poprzedni mecz

Sociedad - Athletic

-:-

 Data: 04.03.2026 godz. 21:00

Stadion: REALE Arena

Sędzia: Soto Grado

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 5 years, 6 months ago
  • Joxer : link do sparingu z Logrones: «link»
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica Lizbona
LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United