^Powrót na górę!

Przed nami 25 kolejka La Liga i pierwszy mecz w tym sezonie rozgrywany w piątkowy wieczór. Tym sposobem Los Leones zainagurują zmagania w tej rundzie spotkań. Pojedynek niezwykle ważny, jak praktycznie wszystkie teraz z wykonaniu zespołu z Bilbao, w którym na La Catedral przyjedzie najlepszy z obecnych beniaminków, dość nieobliczalna ekipa Elche. Rywal nieprzyjemny, potrafiący grać ciekawą piłkę, ale będący w dołku i powoli zmierzający w kierunku strefy spadkowej. Tak więc jedna z drużyn, z którymi Baskowie bardzo grać nie lubią, i która może narobić kłopotów, szczególnie w marnej dyspozycji w jakiej znajdują się podopieczni trenera Valverde. Początek spotkania w piątek o 21:00, a poprowadzi go sędzia Hernandez Hernandez.
W poprzedniej kolejce obydwie ekipy zapunktowały, choć zdecydowanie bardziej zadowolona ze swojego dorobku może być ekipa z Bilbao, która nie bez problemów, ale ostatecznie pokonała na Estadio Carlos Tartiere miejscowy Real Oviedo. Jako pierwsi gola zdobyli jednak gospodarze za sprawą Chiary. Zespół z Asturii schodził do szatni prowadząć, ale w drugiej połowie pokpił sprawę bo goście w końcu się obudzili i najpierw wyrównał bardzo ładnym strzałem Jauregizar, a 3 punkty zapewnił Oihan Sancet wykorzystując rzut karny. Dzięki tej wygranej Los Leones oderwali się nieco od drużyn walczących o utrzymanie mając teraz 7 punktową przewagę nad otwierającą strefę spadkową Mallorcą. Elche podejmowało na swoim stadionie Osasunę i mimo sporej przewagi zdołało wywalczyć tylko bezbramkowy remis, co w żaden sposób nie urządza Los Ilicitanos, którzy mają zaledwie 1 oczko przewagi nad wspomnianą już Mallorcą.
Można powiedzieć że miesiąc miodowy ekipy Elche w La Liga się skończył wraz z końcem pierwszej rundy rozgrywek La Liga. Drużyna Edera Sarabii potrafiła zadziwić kibiców swoją naprawdę ciekawą grą, dobrą obroną no i wynikami, które pozwoliły jej znaleźć się w miarę bezpiecznie w środku tabeli. W zasadzie pozostało tylko kontynuować grę i kolekcjonowanie wyników do końca sezonu żeby mieć spokojne utrzymanie. No ale w tym sezonie La L iga jest naprawdę bardzo ciekawa bo w pewnym momencie w zasadzie wszystkie zespoły od 8 miejsca w dół były zaangażowane w walce o ligowy byt. To powoduje że że każde załamanie formy, seria kiepskich wyników plasuje drużynę niemal na granicy strefy utrzymania. No i właśnie do dotknęło Elche, które w ostatnich spotkaniach notuje dość kiepskie wyniki. Ostatnie zwycięstwo drużyna Franjiverdes zanotowała jeszcze w starym roku, gdy tuż przed Świętami Bożego Narodzenia pokonała u siebie Rayo 4-0. Potem już nie było tak dobrze bo kolejne spotkania to porażki z Villarralem u siebie, remis z Valencią na wyjeździe, kolejny remis z Sevillą (dom), kolejne trzy porażki – Levante (w), Barcelona (d), Sociedad (w) no i remis z Osasuną w miniony piątek. Dobra, można powiedzieć że przegrane z Barcą, Villarrealem czy Sociedad można było wkalkulować bo to jednak zespoły z czołówki, albo na fali wznoszącej jak Txuri-Urdin. No ale reszta spotkań była spokojnie do wygrania, a to przecież bezpośredni rywale Elche do walki o ligowy byt. Coś się ewidentnie zacięło w maszynie Edera Sarabii. Wprawdzie gra wygląda nadal nieźle, ale punktów za styl się nie daje, a za to co w siatce na koniec spotkania i najlepiej w większej ilości od aktualnego rywala. Jeśli to poważniejszy kryzys, to wiele będzie zależało teraz od trenera, jakie znajdzie rozwiązania i czy będzie potrafił wybrnąć z tej sytuacji. Zarząd też jakoś specjalnie nie reaguje tylko cierpliwie czeka na rozwój wypadków, co też ma swoje zalety bo nie ma nerwowej atmosfery w zespole, nie ma zbyt wielkiej i niepotrzebnej presji, która mogłaby się negatywnie odbić na zawodnikach. Chyba wszyscy zdają sobie sprawę że to w końcu beniaminek La Liga i nie należy oczekiwać cudów, a to co na razie zespół pokazał jest zadowalające. Zobaczymy jak będzie dalej. W zimowym okienku transferowym próbowano wzmocnić zespół, sprowadzając skrzydłowych: Tete Morente z Lecce (za darmo) oraz Lucasa Cepedę z Colo-Colo (1,85 mln). Tutaj można się zastanawiać trochę nad sensem tych transferów bo akurat na bokach ataku w drużynie jest sporo zawodników. Na lewej stronie grają German Valera, któy ma na swoim koncie 4 bramki i 3 asysty i jego zmiennik Yago Santiago, a po przeciwnej Diangana i Josan. Może to dziwić bo obaj sprowadzeni piłkarze nie są jakimiś naprawdę wyjątkowymi graczami, którzy podniosą poziom ekipy. No może przyda się rywalizacja a prawej flance, tyle że obaj są nominalnie lewoskrzydłowymi, choć mogą grać również po drugiej stronie. Przyszedł jeszcze argentyński napastnik Abel Osorio z Defensy, który do końca sezonu pozostał na wypożyczeniu w swoim klubie. Wypożyczono jeszcze środkowego pomocnika Dinama Zagrzeb – Gonzalo Vilara oraz bocznego obrońcę Romy – Bubę Sangarę. Niestety nie obyło się bez strat. Do Atletico poszedł utalentowany reprezentant Hiszpanii U-21 – środkowy pomocnik Rodrigo Mendoza, za którego otrzymano 16 mln euro. Nie był to kluczowy zawodnik zespołu, ale jednak był dość odważnie wprowadzany do drużyny, co wystarczyło żeby zwrócić uwagę skautów Los Colchonerros. No ale można powiedzieć że straty zostały nadrobione, a zresztą akurat rywalizacja na tej pozycji w zespole jest spora bo poza sprowadzonym Vilarem są jeszcze Aleix Febas, Martim Neto oraz bardziej defensywni Marc Aguado i Federico Redondo. Do Celty z kolei sprzedano prawego obrońcę Alvaro Nuneza (1 mln). Na wypożyczenie do Granady odszedł również stoper Bambo Diaby. I tutaj można się zastananowić nad tym transferem bo ekipa Elche gra trzema środkowymi obrońcami i niestety w tej formacji są bramki. Zamiast więc kupować dwóch lewoskrzydłowych można było wzmocnić skład jakimś naprawdę dobrym stoperem, szczególnie że w kasie jest prawie 23 mln na plusie po wszystkich transferach. Niestety trener Sarabia musi w tym temacie trochę kombinować i np. na środku defensywy grają nominalny boczni obrońcy jak Fort czy Petrot. Jest to niestety konieczność bo grając ustawieniem 3-5-2 ma w składzie tylko 4 nominalnych stoperów, którzy dodatkowo wymagają rotacji, w szczególności kapitan Pedro Bigas, który ma już na karku 36 rok życia. Naprawdę przydałby się w zespole jeszcze jeden dobry środkowy obrońca. No ale to może już w przyszłym sezonie o ile Elche się utrzyma. Na razie trzeba grać tym co się ma. Na mecz z Athletic wróci do składu pauzujący za kartki w poprzednim spotkaniu stoper Affrengruber, co na pewno jest sporym wzmocnieniem. Poza tym do dyspozycji będzie również skrzydłowy Josean, który wyleczył uraz mięśniowy. Zabraknie za to wciąż kontuzjowanych Hectora Forta i Grady Dianganę. No ale to raczej nie zmieni siły zespołu Elche. Jaki skłąd wystawi trener Sarabia? Prawdopodobnie bardzo podobny do tego jaki zagrał z Osasuną, którego wynik wprawdzie nie satysfakcjonował zespołu, ale szkoleniowiec był zadowolony z gry. W bramce powinien stanąć Dituro. W obronie Petrota zastąpi pewnie Affengruber, który wraz z Bigasem i Chustem stworzy 3-osobowy blok środkowych obrońców. Funkcję wahadłowych będą pełnić dwaj nominalni skrzydłowi – Valera i Tete Morente. Na środku pomocy powinni zagrać Aguado oraz Febas, a przed nimi wysunięty Cepeda jako rozgrywający. Na szpicy dwójka Alvaro Rodriguez i Andre de Silva. Elche lubi posiadać piłkę i cierpliwie budować swoje ataki. Jest też to zespół bardzo niebezpieczny w kontratakach wykorzystując do tego bardzo szybkich skrzydłowych i napastników. I tutaj trzeba będzie uważać, szczególnie na straty na własnej połowie, co może się skończyć źle, a straty będzie ciężko odrobić gdyż rywal gra ustawieniem w obronie, które wybitnie nie pasuje Los Leones.
Nieco fartowne zwycięstwo z Oviedo i w sumie dwie wygrane z rzędu, co nie zdarzyło się w Athletic od pierwszych kolejek gdzie zespół zanotował jedyną serię wygranych i to aż 3 z rzędu, nieco uspokoiła nastroje w zespole. Przewaga nad strefą spadkową powiększyła się, więc można choć trochę odetchnąć. Oczywiście nie ma co popadać w hurraoptymizm bo zespół dalej gra bardzo słabo, ale przynajmniej punktuje. Niestety ostatnie dni nie obyły się bez strat, choć na szczęście nie jest źle. Pierwsza sprawa to taka, że klub w końcu poszedł po rozum do głowy i zdecydowano się wycofać Nico Williamsa ze składu i wysłać go na specjalistyczne leczenie. Po niemal 6 miesiącach lekarze doszli do wniosku że jednak taka forma jaka przyjęli jest bezsensowna. Naprawdę rychło w czas bo okazuje się że sztab medyczny też może być w słabej albo beznadziejnej formie żeby po prostu nie określić tego dosadniej. Z całym szacunkiem do naszych lekarzy, bo wprawdzie nie jestem specjalistą w tej dziedzinie ale jak jestem na coś chory i zaleczę chorobę, która wróci, to widząc że identyczna kuracja nie działa, nie czekam miesiącami na cud, a próbuję zmiany formy leczenia lub innych lekarstw. Nasz sztab medyczny próbował po swojemu i cały czas był efekt jojo. W końcu jak już wspomniałem po niemal 6 miesiącach od odnowienia się urazu zdecydowano się na dość radykalną zmianę. Nico został wysłany do Pampeluny, do specjalisty Jurdana Mendigutxi, który swego czasu pomógł przezwyciężyć urazy Pradosowi i Sancetowi w swojej klinice w Baranain. To jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie fizjoterapii w Hiszpanii i autor wielu artykułów w najbardziej renomowanych czasopismach medycznych. Czas powrotu do zdrowia jest nieokreślony bo nie wiadomo jak będzie przebiegać leczenie i czy w ogóle przyniesie skutek. Można powiedzieć rychło w czas i oby obyło się bez zabiegu chirurgicznego. Tak więc Nico sobie dłużej odpocznie. Podobnie może być w przypadku Jauregizara, który tuż po strzeleniu bramki Realowi Oviedo musiał zejść z boiska uskarżając się na ból w kolanie. I tutaj do głowy przychodziły najgorsze myśli bo podobnie miał Egiluz i Pradosa, których początkowo niegroźny uraz, bo przecież mogli jeszcze chwilę grać przerodził się w kilkumiesięczną absencję, która trwa od lata do dziś i jeszcze chwilę potrwa. W tym przypadku na szczęście badania wykluczyły najgorsze czyli uraz więzadeł. Skończyło się na urazie mięśniowym, tyle że nie wiadomo ile będzie trwała rekonwalescencja. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że teraz Los Leones będą mieli dłuższe przerwy, a do meczu z Sociedad zostało niemal 2 tygodnie więc szansa na jego występ jest. Jakby nie patrzeć jest to jeden z kluczowych zawodników trenera Valverde, i na nieszczęście najbardziej eksploatowany bo w zasadzie jedynym meczem w którym nie zagrał było spotkanie przeciwko Sportingowi gdzie musiał pauzować z powodu żółtych kartek. Na chwilę obecną Jauregizar ma na swoim koncie 2916 minut i jest na pierwszym miejscu wśród zawodników z pola w ekipie Los Leones. Zaraz za nim jest Vivian mający na koncie 2473 minuty czyli niemal 450 mniej, co jest po prostu przepaścią. Kiedyś organizm musiał powiedzieć dość bo naprawdę nie powinno się tak eksploatować zawodnika jak to zrobił Txingurri w przypadku Mikela. No ale tak czy tak trzeba grać choć ten sezon to jedna wielka chodząca i grająca kontuzja, a dzień bez urazów to właściwie święto. Tak więc Valverde będzie musiał nieco przemeblować drugą linię. Zresztą czego Valverde nie będzie musiał przemeblowywać bo nad obsadą skrzydeł też trzeba się zastanowić. Tyle że to o wiele łatwiejsze gdy gra się z przerwą tygodniową niż w przypadku gry co 3 dni gdy czasu na regenerację jest niewiele, a do tego taka liczba kontuzji jaka trapi ekipę Los Leones. Podstawową jedenastkę Txingurri będzie musiał wybrać spośród następującej grupy powołanych piłkarzy:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Areso, Laporte, Lekue, Yuri, Adama, Monreal
Pomocnicy: Vesga, Sancet, Galarreta, Unai Gomez, Rego, Selton, Eder Garcia
Napastnicy: Inaki Williams, Guruzeta, Serrano, Navarro, Izeta
Po kontuzji wrócił do składu Vivian, ale nasz trener na wszelki wypadek wciąż trzyma na treningach Monreala, który również dostał powołanie na to spotkanie. W puli nieobecnych jest jeszcze Alex Berenguer i tutaj wciąż nie wiadomo jak wygląda sprawa problemów z palcem u nogi. Oby nie było to jak z Nico Williamsem, że okaże się iż po kilku miesiącach trzeba będzie go wysłać do specjalisty. Jeśli chodzi o skład jaki powinien wyjść na dzisiejszy mecz to powinien być podobny do tego jaki zagrał w minioną niedzielę w Oviedo. Jedyna zmiana będzie dotyczyła z oczywistych względów Jauregizara, którego powinien zastąpić Rego. Dziennikarze spekulują że na skrzydle może dojśc do zmiany Navarro na Serrano, co by się wiązało z powrotem Inakiego na prawą flankę.
Faworytem tego meczu teoretycznie jest ekipa Los Leones, która w ostatnich dniach spisywała się lepiej zaliczając 2 zwycięstwa z rzędu. Jednak gra wciąż pozostawia wiele do życzenia. Pytanie jak się ten mecz ułoży bo jeśli Los Leones popełnią błąd i stracą bramkę to mogą być olbrzymie kłopoty z odrobieniem strat bo trzeba będzie się odkryć i mocniej zaatakować, co dla Elche będzie wodą na młyn dla ich szybkich zawodników ofensywnych. Poza tym jak już wspomniałem Baskowie nie lubią grać przeciwko ustawieniu z trzema stoperami i niezwykle ciężko idzie im rozmontowanie takiej obrony. No ale zwycięstwo jest konieczne żeby zdobyć jakże potrzebne kolejne 3 oczka i przede wszystkim zrobić kolejny krok w budowaniu formy zawodników. Bo ta niewątpliwie rośnie, tyle że bardzo powoli, trochę za bardzo, ale patrząc na wcześniejsze mecze i porażki lepszy taki wzrost niż żaden. Elche kiepsko spisuje się na wyjazdach bo nie wygrało żadnego z ostatnich 11 meczów ligowych na wyjazdach przegrywając aż 7 z ostatnich 8. To mecz o którego wyniku może zdecydować jedna bramka i miejmy nadzieję że jej szczęśliwym strzelcem będzie ekipa Los Leones.
Przewidywane składy:
Athletic: Simon – Gorosabel, Paredes, Laporte, Yuri – Rego, Galarreta – Inaki Williams, Sancet, Navarro – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Elche: Dituro – Chust, Bigas, Affengruber – Morente, Aguado, Febas, Valero – Cepeda – Alvaro Rodriguez, Andre de Silva.
Trener: Eder Sarabia
Data: 20.02.2026 godz. 21:00
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53331)
Sędzia: Hernandez Hernandez