^Powrót na górę!

Zapominamy na chwilę o dwumeczu z Sociedad w Copa del Rey i wracamy do rozgrywek ligowych. Przed nami kolejny bardzo ważny mecz o jakże potrzebne punkty w ligowej tabeli. Los Leone wyjeżdżają na Estadio Carlos Tartierre by zmierzyć się z czerwoną latarnią La Liga czyli ekipą miejscowego Realu Oviedo. To niestety kolejny mecz na mówiąc trywialnie „musiku" gdzie trzeba zdobyć komplet punktów by odbić się od zespołów znajdujących się w okolicach strefy spadkowej. Jest to też kolejne spotkanie bardzo nieprzyjemne dla Basków, którzy zawsze mają problemy z rywalami ze strefy spadkowej. Z kolei Oviedo musi punktować żeby jeszcze móc choć marzyć o włączeniu się w walkę o utrzymanie. Zapowiada się ciekawe widowisko, choć jeśli ktoś liczy na fajerwerki może się mocno rozczarować. Początek w niedzielne popołudnie o godz. 14:00. Sędzię będzie Pan Busquets Ferrer.
W poprzedniej kolejce swój mecz rozegrała tylko ekipa Los Leones, która zmierzyła się na San Mames z ekipą Levante. Athletic mimo gry w przewadze od 18 minuty dość mocno się męczył z popularnymi Żabkami, ale ostatecznie wygrał 4-2. Dwa razy trafił Gorka Guruzeta w pierwszej połowie meczu, a w szalonej końcówce spotkania najpierw trafił przerwotką Elgezabal na 2-1, podwyższył prowadzenie dla Basków Nico Serrano, a w doliczonym czasie gry na 3-2 strzelił Olasagasti i dosłownie w ostatniej akcji meczu ustalił wynik Robert Navarro. Pojedynek Realu z Rayo na Vallecas został odwołany z powodu złego stanu murawy po bardzo intensywnych opadach deszczu. Za to kolejkę wcześniej na swoim obiekcie Oviedo pokonało Gironę 1-0 a bramkę na wagę bezcennych 3 oczek zdobył Ilyas Chaira.
Oviedo zmierza prosto do Segunda Division. Temu zespołowi nie jest w stanie chyba nic pomóc. Żonglerka trenerami nie pomogła bo Paunović, który po awansie dostał szansę prowadzić zespół wyleciał ze stanowiska w październiku. Luis Carrion, który prowadził drużynę w rozgrywkach 2023/2024 wytrzymał 2 miesiące i również mu podziękowano. Kolejnym szkoleniowcem jaki zajął miejsce na gorącej ławce trenerskiej jest Guillermo Almada, który prowadził Real Valladolid w Segunda Division i który wyleciał ze stanowiska bo chciał objąć Oviedo. Szczerze powiedziawszy ciężko powiedzieć co kierowało szefostwem ekipy z Carlos Tartierre bo Almada w Valladolid radził sobie słubiutko. 6 wygranych, tyleż samo remisów i aż 7 porażek to kiepski wynik ze spadkowiczem z La Liga, w którym pozostało naprawdę sporo zawodników z poprzedniego sezonu i zespół miał jedną z najlepszych kadr na zapleczu Primera Division. Jeszcze jakby to był jakiś świetny trener z nie wiadomo jakim warsztatem i sukcesami, ale tego raczej trudno szukać u Almady. No dobra, wygrał CONCACAF Champions Cup w 2024 roku prowadząc Pachucę, która w finale pokonała Columbus Crew 3-0. Tyle że liga meksykańska o ile ma zapewne wielu ciekawych zawodników, to raczej nie obfituje w trenerów na wysokim poziomie. Gdyby było inaczej to Almada by nie wylądował w Segunda Division a w jakimś zespole pierwszoligowym. A jakoś nikt się nie bił za bardzo o jego usługi po tym sukcesie, mimo że Pachucę prowadził prawie 4 lata, więc coś już o nim i jego warsztacie można powiedzieć. No ale tonący brzytwy się chwyta, tyle że na razie ta brzytwa jest dość tępa bo jak Oviedo zdobywa mało punktów tak zdobywa. Od momentu kiedy przejął zespół czyli od 16 grudnia zanotował 1 zwycięstwo, z Gironą 2 tygodnie temu, oraz 3 remisy i 2 porażki. 6 punktów w 6 meczach czyli punkt na 1 mecz nie da na pewno utrzymania. Niby gra się nieco poprawiła, Oviedo wygląda lepiej na murawie, no ale jak już wspomniałem przełożenia na pozycję w tabeli nie ma. Oczywiście remisy z takimi zespołami jak Celta czy Betis są cenne, ale na własnym boisku można było pokusić się o więcej, tym bardziej że obydwa zespoły w najwyższej formie nie były. Podział punktów na wyjeździe z Alaves niby można uznać za dobry, ale Oviedo wyszło w nim na prowadzenie, ale nie zdołało go utrzymać, a mało brakowało by wyjechało z niczym. Tak się stało w Pampelunie gdzie ponownie Oviedo wychodziło i to dwukrotnie na prowadzenie by je stracić, tak samo jak nawet punkt za remis już w doliczonym czasie gry, gdy bramkę na wagę zwycięstwa dla gospodarzy strzelił Munoz. Pojedynek z Barceloną na Spotify Nou Camp Oviedo przegrało wyraźnie 3-0, ale zaprezentowało się całkiem dobrze. Tyle że ze wartości artystyczne punktów nie ma. Trener Almada, rzeźbi jak może, ale po prostu nie ma kim za bardzo grać a transfery okazały się w większości niewypałami. Salomon Rondon w styczniu wrócił z wypożyczenie do swojego klubu Pachuci. Pożegnano bez żalu Brekalo, który poszedł do Herthy. Pożegnano też bez żalu napastnika Daniela Paraschiva (Rapid Bukareszt), Alvaro Lemosa (Granada) oraz wypożyczono stopera Oiera Luengo (Burgos), oraz ofensywnych pomocników Brandona Dominguesa (Górnik Zabrze) i Alexa Cardero (AEK Larnaka). Ostatnia dwójka w styczniu wróciła ze swoich wypożyczeń gdzie nawet w takich klubach jak Cultural Leonesa czy Mirandes po prostu nie sprawdzili się. Próbowano jakoś wzmocnić zespół wypożyczając skrzydłowego Thiago Fernandez z Villarrealu, napastnika Thiago Borbasa z brazylijskiego Bragantino oraz defensywnego pomocnika Nicolasa Fonsecę z meksykańskiego Club Leon. Podobno na celowniku Oviedo znalazł się Dele Alli, który od września szuka sobie klubu po rozstaniu się z Como. Pytanie tylko czy to prawda i czy naprawdę szefostwo klubu nie nauczyło się że nazwiska nie grają, o czym zresztą przekonali się na własnej skórze. Owszem Dele Alli, w swojej formie z Tottenhamu gdy miał swój prime time byłby wzmocnieniem, ale nie w obecnej sytuacji gdy desperacko szuka klubu bo nikt go nie chce. Besiktas który wypożyczył go z Evertonu odetchnął z ulgą. Everton tak samo jak skończył mu się kontrakt 1 lipca 2024 roku. Ponad pół roku czekał na zatrudnienie aż wzięło go Como, które szybko zorientowało się że nic z tego nie będzie i rozwiązało z nim umowę w ostatnim dniu letniego okienka transferowego. Owszem Dele Alli ma umiejętności ale też kiepski charakter, nie lubi zbytnio ciężkiej pracy na treningach przez co zmarnował swój naprawdę nieprzeciętny talent. To raczej ostatni zawodnik, który jest potrzebny Oviedo i trenerowi Almadzie. Na razie jednak nowe wzmocnienia zespołu nie miały się okazji pokazać bo Urugwajczyk raczej rzadko z nich korzysta, a jeśli już to jako zmienników. Ale tak jak wspomniałem zespół nieco lepiej gra, tylko z takim tempem to zacznie grać dobrze wtedy kiedy będzie już po zawodach i pozostanie im z honorem pożegnanie się z La Liga. Oczywiście nie znaczy to że złożą broń i się poddadzą bo na pewno będą walczyć, o czym przekonała się Girona, która pokpiła sprawę na Estadio Carlos Tartierre gdzie mając olbrzymią przewagę przegrała. Tak więc jak się zlekceważy zespół trenera Almady to można się mocno zdziwić. Szkoleniowiec Realu powinien mieć do dyspozycji cały skład. Wprawdzie na problemy zdrowotne narzekają lewy obrońca Rahim Alhassane, skrzydłowy Ovie Ejaria oraz Costas, ale prawdopodobnie powinni się wykurować na to spotkanie. Jeśli nie to przynajmniej w przypadku ostatniego byłoby to spore osłabienie i tak bardzo słabej formacji defensywnej. Najłatwiej będzie zestawić Almadzie formację defensywną i środek. Niekwestionowaną pozycję w bramce ma Escandell. Na środku w miejsce Costasa powinien pojawić się Bailly, który będzie partnerował Carmo. Po bokach powinni się pojawić Nacho Vidal i Javi Lopez. W drugiej linii powinni się pojawić Colombatto i Sibo jako para defensywnych pomocników oraz nieco wysunięty Reina. Być może opcją byłoby postawienie na Fonsecę w miejsce Sibo. Z przodu niestety jest już totalna posucha. Zwykle grają tam Vinas na szpicy wspomagany przez Hassana z Charią. Łącznie to 5 bramek i 3 asysty. Nie jest to jakiś specjalnie dobry wynik i to by tłumaczyło pozycję ekipy z Oviedo w tabeli La Liga. No ale jak się zlekceważy rywala to każdy napastnik może strzelić. Najmocniejsze strony Oviedo i na co należy uważać grając przeciwko tej drużynie? Naprawdę trudno powiedzieć. Chyba największą bronią jest zlekceważenie przez rywali, bo gdy Ci podejdą na luzie do ekipy trenera Almady to mogą zostać skarceni i wtedy można się nadziać na jakiś skuteczny atak po którym trzeba będzie odrabiać pod presją straty, co niekoniecznie do końca się powiedzie.
Po okresie całkiem niezłych spotkań, dobrych pomysłów trenera Valverde przyszedł niestety pojedynek z Sociedad w Copa del Rey gdzie nasz trenera znowu się nie popisał, tak samo jak nasi zawodnicy. O ile w przypadku piłkarzy można zrozumieć, że forma będzie się wahała i nie da się odzyskać jej po miesiącach gry naprawdę wielkiej padaki, to już w przypadku trenera Valverde, który wydawało się że w końcu wrócił na swoje tory można oczekiwać więcej. Niestety stało się inaczej bo powiedzmy sobie szczerze, że druga połowa była tragiczna, a Valverde w ogóle nie zareagował na wydarzenia boiskowe dając się zupełnie zdominować Sociedad i trenerowi Materazzo. No ale jeszcze jest rewanż i chociaż trudno być optymistą to gra toczy się dalej. Do tego meczu jest jeszcze trochę czasu i w międzyczasie trzeba zdobywać punkty w lidze. Tutaj w zasadzie jedynym problemem poszczególnych zawodników i w związku z tym formą całego zespołu jest ich zdrowie i dyspozycja, Ta pozostawia wiele do życzenia. Tak samo jak prowadzenie zespołu z ławki przez Txingurriego. Tyle że za chwilę problemy zdrowotne będą przeszłością bo powoli gabinety lekarskie pustoszeją. Po pojedynku z Sociedad do zajęć wraz z całym zespołem wrócili Dani Vivian, Oihan Sancet i Yuri Berchiche. Ostatecznie gotowość do gry na dzisiejszy mecz zgłosiła ostatnia dwójka. Na ostatniej prostej jest rekonwalescencja Benata Pradosa, który w dość ekspresowym tempie wraca do zdrowia i już odrabia zaległości treningowe pod kątem kondycyjnym i powinien za tydzień, może dwa trenować już na pełnych obrotach. Niestety problemy się ciągnął za Alexem Berenguerem, który nie trenuje, ale jeśli wierzyć dziennikarzom to jest to spowodowane tym, że po prostu lekarze chcą raz na zawsze wyleczyć problemy z palcem i zawodnik ma pauzować do momentu aż po prostu będzie spokój z powracającym bólem. Bardziej skomplikowana sytuacja jest z Egiluzem, który musi jeszcze trochę czasu spędzić w siłowni nad odbudową masy mięśniowej zanim przystąpi do treningów typowo kondycyjnych. Jedynym zawodnikiem, którego stan jest wielką niewiadomą jest Sannadi. Co do jego stanu zdrowia niestety nie ma żadnych informacji. To trochę dziwne bo według ostatnich informacji na temat jego zdrowia to po operacji miał pauzować około 3 miesiące, a to oznacza powrót do zajęć najpóźniej na początku lutego. Na razie jednak próżno szukać Marokańczyka w zespole. Nie ma nawet informacji dotyczącej jego treningów na siłowni. Trochę to niepokojące bo przecież według lekarzy operacja się udała i wszystko powinno być w porządku. Więc skąd te opóźnienie w rekonwalescencji, o której w sumie nic nie wiadomo bo informacji o jej postępach nie ma żadnych. W Athletic w tym sezonie nic jednak nie powinno dziwić. W każdym razie na dzisiejszy mecz kadra znacząco się powiększyła i Valverde mógł sobie pozwolić na odesłanie do rezerw Edera Garcii i Dunabeitię bo i tak w kadrze miał wystarczającą liczbę zawodników na dzisiejszy mecz. Ostatecznie lista zawodników, która pojedzie w niedzielę na mecz do Oviedo przedstawia się następująco:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Paredes, Areso, Laporte, Lekue, Yuri, Adama, Monreal
Pomocnicy: Vesga, Sancet, Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Navarro, Rego, Selton
Napastnicy: Inaki Williams, Guruzeta, Nico Serrano, Navarro, Izeta.
Braki można powiedzieć już stałe to Yeray, Egiluz, Prados i Sannadi. W Bilbao pozostał jeszcze Vivian, ale to z powodów czysto ostrożnościowych bo akurat w tym temacie Txingurri odrobił lekcję i nie będzie na siłę forsował zawodnika po urazie. I to dobrze bo Dani przyda się w kolejnych zawodach, tym bardziej że dobrze by było jakby był już w dobrej dyspozycji na mecz z Sociedad. Ciekawostką jest brak Nico Williamsa i tutaj w grę nie wchodzi żadna kontuzja. Szkoleniowiec po konsultacji z lekarzami postanowił dać mu odpocząć. Młodszy z Williamsów wciąż zmaga się z przepukliną i był dostępny w ostatnich czterech meczach, które rozgrywane były praktycznie co 3 – 4 dni. Dwa z nich zaczynał od początku, a w dwóch wchodził z ławki. Mimo że nie czuje już bólu jak gra i jak sam twierdzi jest w coraz lepszej dyspozycji to jednak przy obecnym natężeniu spotkań nietrudno o nawrót problemów i najważniejsze żeby kuracja przyniosła jak najlepsze efekty. Stąd odpoczynek. Półtorej tygodnia do kolejnego meczu powinno być wystarczające by utrwalić skutki terapii. I to też wydaje się dobra decyzja trenera Valverde bo akurat na lewej flance zmiennicy są. Nico Serrano wykazuje dobrą formę, Navarro również no i jest jeszcze Izeta, który może zagrać na flance. Na Oviedo powinno wystarczyć jeśli oczywiście wszyscy zagrają na maksa. Jaki skład na dzisiejszy mecz wystawi trener Valverde? Na pewno na bramce zagra Simon, na środku obrony Paredes z Laporte, przed nimi Jauregizar z Galarreta, a w ataku Guruzeta. Reszta to niewiadoma. Dziennikarze przewidują że na bokach obrony mogą zagrać Areso oraz Yuri, ale w przypadku tego drugiego wiele zależy od kondycji po urazie. Niewiadomą jest zestawienie formacji ataku. Raczej Txingurri nie zagra z Inakim i Guruzetą w ataku ponieważ w zespole brakuje skrzydłowych. W takim przypadku nasz kapitan powinien zacząć na prawym skrzydle, a Gorka na szpicy. Pozostaje obsada dwóch pozostałych pozycji czyli mediapunta i lewego skrzydła. Prawdopodobnie zagrają tam Unai Gomez oraz Navarro, choć dziennikarze nie wykluczają postawienie na Nico Serrano na lewej flance. Zobaczymy co wymyśli trener Valverde i oby to był lepszy pomysł na mecz niż w pojedynku z Sociedad.
Dużo większe szanse ma sukces ma drużyna gospodarzy. Raz że Baskowie bardzo słabiutko spisują się w meczach wyjazdowych, co w połączeniu z faktem że Oviedo nie przegrało u siebie od 17 października kiedy mocniejszy okazał Espanyol na pewno nie jest na korzyść Los Leones. Dwa, ekipa Oviedo miała aż 2 tygodnie odpoczynku, co jest niebagatelną sprawą na tym etapie sezonu. Tym bardziej że Athletic miał zaledwie 4 dni. Kondycja będzie więc po stronie rywali. Trzecia sprawa to po prostu nie wiadomo co wymyśli Valverde i w jakiej dyspozycji będą jego zawodnicy. Athletic ma bardzo duże kłopoty z grą przeciwko rywalom z końca tabeli. Oczywiście dotyczy to kwestii mentalnych i odpowiedniej motywacji do gry. Dodatkowo ekipa Oviedo będzie szalenie zmotywowana do gry gdyż desperacko walczy o utrzymanie i jest w dramatycznej potrzebie punktowej. Ostatni mecz wygrany z Gironą na pewno podbudował ich mentalnie. Wiedzą dobrze że najważniejsze to zdobywać punkty na własnym stadionie. Wprawdzie nie wygrywają ale szalenie ciężko się z nimi gra w Oviedo, gdzie w ostatnich 6 spotkaniach stracili tylko 1 bramkę, co na pewno jest bardzo dobrym wynikiem. Kibice Athletic bardzo źle wspominają mecze na Tartiere. Wprawdzie od ostatniej wizyty minęło 25 lat, ale wynik tego pojedynku był wręcz żenujący bo gospodarze zaaplikowali drużynie z Bilbao aż 5 bramek (Danjou, Paunović x2, Oli x2). Wcześniejsze dwa mecze ligowe to porażka i remis. Łącznie w stolicy Asturii Los Leones gościli na 38 spotkaniach ligowych z czego wygrali 9, 10 zremisowali i 19 przegrali (bramki 41 – 65). Nieco lepiej było w Copa del Rey, choć też nie obyło się bez kolosalnych problemów bo w sezonie 2011/2012 kiedy Athletic ostatni raz grał z Realem, po wielkich męczarniach padł wynik 0-1 a szczęśliwym strzelcem był Oscar de Marcos. Będzie więc szalenie ciężko na Estadio Carlos Tartiere i miejmy nadzieję że nasi zawodnicy wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności by wywalczyć te jakże potrzebne 3 punkty.
Przewidywane składy:
Oviedo: Escandell – Nacho Vidal, Bailly, Carmo, Javi Lopez – Colombatto, Sibo/Fonseca – Reina – Hassan, Vinas, Chaira.
Trener: Guillermo Almada
Athletic: Simon – Areso, Paredes, Laporte, Adama/Yuri – De Galarreta, Jauregizar – Inaki Williams, Unai Gomez, Navarro – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Data: 15.02.2026, godz. 14:00
Miejsce: Oviedo, Estadio Carlos Tartiere (poj. 30,5 tys.)
Sędzia: Busquets Ferrer