^Powrót na górę!

Nieco ponad 2 miesiące czekali zawodnicy Athletic na ligową wygraną. Udawało się w Copa del Rey, udawało w Lidze Mistrzów, ale w La Liga jak nie szło tak nie szło. W końcu się udało. W 23 kolejce ligowej Los Leones w końcu odnieśli zwycięstwo, a ich ofiarą padła ekipa broniącego się przed spadkiem Levante, która dała sobie wbić 4 gole (Guruzeta x2, Nico Serrano, Navarro), a sama strzeliła 2 bramki (Elgezabal, Olasagasti). Ekipa Granotas wydatnie pomogła w zwycięstwu swojemu rywalowi bo już od 17 minuty grała w osłabieniu gdyż czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Inakim Williamsie otrzymał Matturro. Sam mecz był naprawdę niezły, nawet jak weźmiemy pod uwagę fakt, że rywal grał w osłabieniu przez większość spotkania, tym bardziej że nie raz bywało iż Los Leones mieli spore kłopoty ze sforsowaniem zasieków obronnych zespołów broniących się po stracie piłkarza. Oczywiście podopieczni trenera Valverde nie byliby sobą gdyby nie zapewnili swoim kibicom trochę adrenaliny, ale na szczęście wszystko skończyło się bardzo dobrze i do pojedynku z Sociedad w Copa del Rey drużyna podchodzi mocno podbudowana mentalnie.
Mecz od początku przebiegał pod dyktando Los Leones, który starali się narzucić swój styl gry. Tyle że Levante to nie był już ten rozbity zespół co w poprzednim pojedynku na Ciutat de Valencia, ale drużyna z jasno nakreśloną taktyką, dobrze operująca piłkę i w związku z tym.... pojedynek ten naprawdę był dobry i fajnie się go oglądało. Athletic jako pierwszy stworzył sobie dwie bardzo sytuacje, ale obie spartolił Inaki Williams. Nasz kapitan był też autorem trzeciej, jak się później okazało kluczowej akcji w tym meczu gdy w 18 minucie idealnie w tempo wystartował do podania z głębi pola, próbował minąć stopera Maturro, ale został przez niego powalony na murawę. Sędzia nie miał wątpliwości i ponieważ defensor był ostatnim przed bramkarzem to wyrzucił go z boiska. Kartka wydawała się dyskusyjna bo z pewnej odległości wyglądało jakby obaj zawodnicy się trzymali. Jednak powtórki pokazują wyraźnie kto tutaj trzymał a kto próbował się wyrwać z uścisku rywala. Maturro zdecydowanie przesadził, nie był kompletnie skupiony na piłce i arbiter miał pełne prawo wykluczyć go z dalszej gry. To na pewno miało wpływ na mecz, ale Levante całkiem dobrze sobie radziło na murawie nawet grając ze stratą jednego zawodnika. A Baskowie nabrali wiatr w żagle. W 20 minucie meczu ładne uderzenie z rzutu wolnego Laporta' przyjął na siebie stoper Dela. Gdyby nie ta interwencja to Ryan mógłby mieć olbrzymie kłopoty z obroną bo piłką szła idealnie w okienko jego bramki. Obrona Granotas została ostatecznie przełamana w 29 minucie. Galarreta idealnie dośrodkował z prawej strony w pole karne, Guruzeta wyprzedził kryjącego go obrońcę i ładnym strzałem głową nie dał szans portero rywali. Gorka poprawił na 2-0 pieć minut później. Simon wybił daleko piłkę, Inaki Williams ja przejął i zagrał do wychodzącego na wolne pole Guruzety, a nasz napastnik wpadł w pole karne i mocny uderzeniem w krótki róg nie dał szans Ryanowi. W 40 minucie Inaki ponownie próbował swoich sił, tym razem strzałem z narożnika pola karnego, ale za lekko i dodatkowo w środek bramki. Przed końcem pierwszej połowy próbował jeszcze Nico Serrano, ale akurat jemu strzał kompletnie nie wyszedł i poleciał wysoko w trybuny. Levante miało swoją okazję na bramkę kontaktową w doliczonym czasie gry gdy Carlos Alvarez dośrodkował z rzutu wolnego, ale Dela mając dobrą pozycje do strzału głową spudłował. Tyle jeśli chodzi o pierwszą część tego meczu.
Wydawało się że druga partia będzie tylko formalnością bo Los Leones nie dość że prowadzili 2-0 to przecież grali z przewagą jednego piłkarza. Nic bardziej mylnego bo jak już wspomniałem Levante nie tylko nie składało broni, ale taktycznie naprawdę było bardzo dobrze ustawione i dość skutecznie niwelowało grę w osłabieniu. Athletic też nie naciskał specjalnie mając dwubramkowe wydawało się pewne prowadzenie. A kiedy się nadarzyła okazja to też groźnie atakowali. W 54 minucie kapitalna interwencja De la Fuente zapobiegła utracie bramki po strzale głową Nico Williamsa, któremu dośrodkował Gorosabel. Minutę później bliski hattricka był Guruzeta, który zdecydował się na strzał z woleja, ale Ryan wybił piłkę na rzut rożny. W 65 minucie meczu trener Luis Castro zdecydował się aż na 3 zmiany – na boisku pojawili się Elgezabal, Espi i Olasagasti w miejsce Romero, De la Fuente i Martineza. Jak się później okazało były to kluczowe zmiany dzięki którym Levante później na krótko wróciło do gry. Zanim to jednak się stało to kapitalną okazję miał Inaki, który wolejem próbował wykończyć świetne dośrodkowanie Nico Serrano. Niestety piłka poleciała ponad poprzeczką. W 74 minucie świetnie spisał się Ryan przy strzale Nico Williamsa. Gdy wydawało się że przyjdzie wszystkim odliczać do końca meczu, ten zaczął się niemal od nowa i dostarczył niesamowitych emocji. W 81 minucie wydawałoby się z niczego padła bramka dla Levante. Po jednym z ataków podopiecznych trenera Castro, obrońcy Los Leones za słabo wybijali piłkę, która trafiła na linii pola karnego do Elgezabala, który nie widząc innego wyjścia zdecydował się na ekwilibrystyczny strzał przewrotką na bramkę. Futbolówka wysokim lobem poszybowała ponad zaskoczonym Simonem i wpadła do siatki. 2-1 i Levante mimo osłabienia wróciło do gry i próbowało odrobić druga bramkę. Tyle że Athletic na to nie pozwolił bo wyszedł wysokim pressingiem do rywali już na ich połowie i za chwilę przewaga w bramkach wróciła do normy. Adama zdołał przechwycić piłkę podawaną na skrzydle do rywala, oddał futbolówkę Seltonowi, który wypatrzył idącego lewą flanką Serrano. Nasz skrzydłowy wpadł w pole karne i przymierzył idealnie w długi rób bramki Ryana. 3-1. Tyle że jak się okazało nie był to koniec emocji. W doliczonym czasie gry Levante znowu przycisnęło, obrona Athletic za krótko wybiła piłkę, która dopadł przed polem karnym Olasagasti i kapitalnym uderzeniem z woleja wpakował ją idealnie w górny róg bramki Simona, który nie miał żadnych szans. 3-2 i była jeszcze szansa na remis. I Levante taką miało zaledwie minutę później bo Arriaga wyszedł kapitalnie do podania z głębi pola i gdy przejmował piłkę zderzył się z próbującym do niej dojść Simonem. Zderzenie było tak silne, dodatkowo Arriaga został trafiony w głowę, że kilka minut trwało jego opatrywanie i zniesienie z boiska. Simona przed czerwoną kartką uratował fakt że Arriaga z momencie podania był na spalonym gdyż był to po prostu faul gdyż nasz bramkarz był minimalnie spóźniony i to zawodnik rywala szybciej zagrał piłkę. Sędzie jeszcze o kilkadziesiąt sekund przedłużył mecz, które to czas świetnie wykorzystali Baskowie, którzy trafili po raz czwarty do siatki. Świetną piłkę na połowie Granotas zagrał do Inakiego Selton, nasz kapitan zobaczył wychodzącego na czystą pozycje Navarro i kapitalnie wyłożył mu pilkę. Były zawodnik Mallorci w sytuacji sam na sam nie dał szans Ryanowi i ostatecznie zamknął wynik tego meczu. 4-2 na San Mames i naprawdę świetne widowisko dla kibiców.
Powiedzmy sobie szczerze, że mecz ten ustawiła czerwona kartka dla Maturro i naszej drużynie było od tego momentu łatwiej grac. No ale jak historia uczy dla Athletic nie ma rzeczy niemożliwych i nawet taką zaliczkę potrafią koncertowo skopać. W tym przypadku to nie miało miejsce i zespół trenera Valverde po raz pierwszy od sierpnia może się cieszyć z dwóch wygranych spotkań z rzędu. Dobrze spisała się nasze formacja ofensywna. Trzeba przyznać że Valverde ciekawie ustawił atak gdzie zmieścił będącego w dobrej formie Serrano. Nawet Inaki w ataku nie raził, ale tylko dlatego że w końcu był pomysł na to jak go ustawić. Na szpicy się nie sprawdzał, ale już jako cofnięty lub drugi napastnik za wysuniętym snajperem to jest inny Inaki, którego da się oglądać i który wie jak grać. Dwie asysty naszego kapitana, 2 – 3 okazje do zdobycia bramki to całkiem niezły wynik. Cieszy też skuteczność Gorki Guruzety, dla którego to jest 6 i 7 trafienie w 2026 roku. Oby dalej utrzymywał taką dyspozycję. Nieco słabiej z całej formacji spisywał się młodszy z braci Williamsów, ale nie było źle. Najważniejsze że to kolejny mecz w którym swobodnie gra i nie odczuwa skutków kontuzji. I oby tak dalej bo jak uda się w końcu przezwyciężyć uraz to forma powinna wrócić. Dobrze zagrała nasza druga linia. Jauregizar nieco słabiej ale wciąż prezentuje dobry poziom mimo zmęczenia sezonu, ale tym razem większość obowiązków przejął na siebie Galarreta, który okrasił swój występ asystą. Bramka z Sociedad, teraz asysta to cieszy, że nasz pomocnik jest w formie. Bardzo dobrze zagrali nasi boczni obrońcy. Bez błędów w tyłach, nieźle w ataku gdzie starali się dołączać jak tylko była okazja. Na pewno tak jak piszę rywal pomógł grając w osłabieniu, ale i tak było nieźle i przede wszystkim bez błędów. Niestety tego nie możemy powiedzieć o defensywie, która była nieco chaotyczna. Dwie stracone bramki były nieco przypadkowe, aczkolwiek bardzo ładne, ale można było ich uniknąć przy lepszym kryciu. No i w sumie rywal grał w osłabieniu więc raczej nie powinno się dopuszczać do takich sytuacji. Ważne jednak też że zespół potrafił odpowiedzieć na to. Cóż miejmy nadzieję że ten mecz i drugie zwycięstwo z rzędu jest zapowiedzą lepszej postawy naszych zawodników w dalszej części sezonu bo to jest naprawdę bardzo potrzebne patrząc na sytuację w tabeli La Liga. Oby więc było tak dalej.
Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Simon – Gorosabel, Paredes, Laporte, Yuri (39' Adama) – Galarreta (76' Selton), Jauregizar (62' Rego) – Nico Serrano (99' Lekue), Inaki Williams, Nico Williams (76' Unai Gomez) – Guruzte (62' Navarro).
Trener: Ernesto Valverde
Levante: Ryan – Toljan, Dela (55' Elgezabal), Maturro, Manu Sanchez – Pablo Martinez (65' Olasagasti), Raghouber (81' Losada) – Tunde, Carlos Alvarez (46' Arriada, 99' Cortes), Ivan Romero (65' Espi) – Etta Eyong.
Trener: Luis Castro
Wynik: 4 – 2
Bramki: 29' i 34' Guruzeta, 86' Serrano, 99 Navarro – 81' Elgezabal, 94' Olasagasti
Żółte kartki: Luis Castro (trener), Toljan – Paredes, Rego
Czerwona kartka: 18' Maturro (bezpośrednia)
Posiadanie piłki: 55% - 45%
Strzały: 22 – 6
Strzały celne: 7 – 3
Rzuty rożne: 4 – 3
Podania: 502 – 400
Spalone: 3 – 3
Faule: 10 – 17
Dośrodkowania: 16 - 17
Widzów: 46487
Sędzia: Muniz Fernandez