^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 10 gości oraz 0 użytkowników.

Athletic zagra półfinale Copa del Rey. Los Leones po całkiem niezłym meczu wygrali z Los Ches na Mestalla 2-1 strzelając bramkę w niemal ostatniej minucie doliczonego czasu gry, gdy Nico Williams idealnie podał do swojego starszego brata, a ten z kilku metrów nie dał szans na obronę Dimitrievskiemu, ustalając wynik meczu. Wcześniej gole strzelał... napastnik Valenci Sadiq, który najpierw trafił do własnej siatki, a potem już do właściwej wyrównując stan meczu. Tym samym Baskowie dołączyli do sąsiadów z San Sebastian oraz Barcelony czyli kolejnych dwóch półfinalistów. Stawkę uzupełniło w czwartek Atletico, który rozbiło Betis na La Cartuja aż 0-5. Po losowaniu już wiemy że w półfinale dojdzie do bezpośredniego starcia baskijskich drużyn a mecze odbędą się w środę 11 lutego na San Mames i następnie rewanż 4 marca na REALE Arena w San Sebastian.

Trener Valverde zaskoczył wszystkich wystawiając niemal w całości rezerwowy skład. Z podstawowej jedenastki na murawie biegali w zasadzie tylko powracający po kontuzji Laporte oraz Jauregizar. I trzeba było przyznać że decyzja ta był nie tyle odważna co chyba kluczowa. Raz ze rywale chyba nie tego się spodziewali, a dwa że po prostu zespół miał siły by zagrać równie intensywnie co rywal. No i jeszcze jedna ważna sprawa to przede wszystkim zawodnicy dobrze ustawieni, na swoich pozycjach bez żadnych udziwnień czy też kombinowania. I to zdawało rezultat bo wprawdzie akcji ofensywnych było niewiele, ale rywal był cały czas trzymany w szachu nie mogąc się odsłonić by nie nadziać się na kontrataki szybkich ofensywnych zawodników Los Leones. Tak jak np. już w 2 minucie meczu kiedy błyskawicznie zainicjowany atak zakończył się bardzo groźnym dośrodkowaniem Serrano z prawego skrzydła, z którym z dużyn trudem poradził sobie Comert. W 8 minucie spotkanie z kolei bardzo dobrą interwencją popisał się debiutujący na stoperze Monreal, który kapitalnie zatrzymał szarżującego Danjumę. Nasz stoper próbował tez zainicjować akcję ofensywną w 11 minucie spotkania posyłając długą piłkę do Serrano. Pomysł był dobry, ale wykonanie za mało precyzyjne i za silne. Minutę później mieliśmy pierwszy celny strzał na bramke. Rioja dobrze zwiódł Lekue i próbował zmieścić piłkę przy krótkim słupku, ale na miejscu był Padilla. Valencia jeszcze bardziej przycisnęła w 16 i 17 minucie meczu. Najpierw Danjuma po solowej akcji został powstrzymany przez Gorosabela w polu karnym co skończyło się kornerem, a później podobną akcję próbował uskutecznić Ugrinić, który podawał w ostatniej fazie do Folquiera, ale boczy obrońca Nietoperzy zdołał wywalczyć tylko rzut rożny. W 22 minucie w polu karnym po starciu z Folquierem padł Selton. Weryfikacja VAR nic nie wskazała choć powtórki sugerowały że boczny obrońca Valencii nadepnął naszego ofensywnego pomocnika. Sędzie jednak nakazał grać dalej. Za chwilę Los Leones mieli kolejną akcję, którą zakończył efektownym strzałem sprzed pola karnego Serrano. Piłkę lecącą w samo okienko bramki z wielkim trudem sparował Dimitrievski. W 25 minucie Los Leones wywalczyli rzut wolny w okolicach pola karnego gospodarzy. Navarro dośrodkował w pole karne, Sadiqi próbował przeciąć tą centrę, ale zrobił to tak nieudolnie że wpakował piłkę do własnej siatki. 0-1 na Mestalla. Podopieczni trenera Corberana mogli wyrównać w 30 minucie, kiedy Rioja dośrodkował z lewej flanki do kompletnie nieobstawionego Sadiq'a, ale snajper z kilku metrów na szczęście uderzył głową fatalnie, właściwie podając piłkę naszym obrońcom pod nogi. Valencia niewiele mogła zdziałać wobec dobrze ustawionej i grającej drużyny Los Leones, więc niestety z pomocą dla rywali przyszedł Padilla. Z pozoru lekkie i łatwe dośrodkowanie z lewej flanki Riojy sprawiło mnóstwo problemów naszemu portero, który wypuścił piłkę z rąk, niestety wprost pod nogi Sadiq'a, który bez problemu skierował piłkę z kilku metrów do siatki wyrównując stan meczu. 1-1 i mecz zaczynał się od nowa. Trzy minuty później mogło i powinno być już 2-1. Gospodarze poszli za ciosem, po raz kolejny z prawej flanki dośrodkował Rioja, Sadiq wygrał pojedynek z Gorosabelem, futbolówka trafiła do Danjumy, który mocnym uderzeniem w krótki rób próbował zaskoczyć Padille. Tym samym nasz bramkarz już błędu nie popełnił i futbolówka wylądowała na rzucie rożnym. Za chwilę Los Ches mieli kolejną szansę po woleju Pepelu ale tu już nasz portero nie miał żadnych kłopotów. Baskowie mogli odpowiedzieć w 40 minucie za sprawą Izety, ale świetną interwencją popisał się Comert. Końcówka należała już do przyjezdnych. Najpierw Serranao popisał się kapitalną centrą w pole karne gdzie znalazł się kompletnie niepilnowany Jauregizar, który szczupakiem próbował zaskoczyć Dimitrievskiego, ale niestety piłką przeleciała obok bramki, a już w doliczoym czasie gry Vazquez efektownym wślizgiem ratował swój zespół przed sytuacją sam na sam Serrano, który świetnie wychodził do podania Seltona. Na tym skończyła się pierwsza część tego meczu, całkiem niezła.

W drugą część meczu lepiej weszli goście. W 51 minucie spotkania świetnym podaniem do Navarro popisał się Jauregizar, ale niestety naszemu skrzydłowemu zabrakło niewiele by dojść do piłki i mieć kapitalną okazję do zdobycia bramki. W 61 minucie ponownie świetnym podaniem, tym razem z lewej strony na dalszy słupek popisał się Jauregizar, Serrano złożył się do strzału nożycami, ale piłka wpadła do boczną siatkę. Nasz skrzydłowy na kolejne uderzenie pokusił się 3 minuty później. Tym razem było jeszcze bliżej, ale wciąż niecelnie. W 69 minucie na murawie pojawili się bracia Williams. Valverde rzucał wszystkie siły do ataku po tym jak wcześniej weszli Guruzeta i Galarreta. I szybko były tego efekty bo dosłownie kilkadziesiąt sekund później Inaki dośrodkował w pole karne, a Tarrega szczupakiem uprzedził próbującego dojść do piłki Guruzetę. Athletic przygotowywał się do egzekwowania rzutu rożnego gdy sędzia wstrzymał grę pokazując że jest analiza VAR. Po dobrych kilku minutach został wezwany do monitora celem weryfikacji. Tyle że tam nie było co weryfikować bo powtórki były bezlitosne dla stopera Valencii, który ewidentnie wybijał futbolówkę ręką. Rzut karny dla Athletic, podchodzi Jauregizar i niestety ale uderza fatalnie bo Dimitrievski nie ma problemów z odbiciem piłki. Wciąż 1-1 na Mestalla. Tyle że teraz to Valencia złapała wiatr w żagle i ruszyła na nieco zrezygnowanych tym niepowodzeniem gości. Na szczęście Los Leones wytrzymali ten chwilowy zryw rywali bez żadnej szkody. W 85 minucie za to dał o sobie znać Nico Serrano, który posłał ładną piłkę w pole karne do Nico Williamsa, ale nasz skrzydłowy niestety uderzył niecelnie. W odpowiedzi Valencia miała piłkę meczową. Hugo Duro dostał kapitalną piłkę na sam na sam z Padillą, ale wracający za nim Gorosabel kapitalnym wślizgiem zdołał powstrzymać napastnika Los Ches. Sędzia doliczył 7 minut dodatkowego czasu gry. Gdy już wydawało się że będzie dogrywka to Athletic zadał decydujący cios. Z prawej strony ładnie zagrał Nico Williamsa, wypatrzył w polu karnym swojego brata i miękkim dośrodkowaniem posłał mu idealną piłkę na nogę. Inaki skorzystał z okazji i mając obrońcę na plecach zdecydował się uderzyć z kilku metrów bez przyjęcia na bramkę. Dimitrievski mimo rozpaczliwej obrony był bez żadnych szans. To była akcja i gol na wagę zwycięstwa. Podopieczni trenera Corberana nie byli w stanie już nic zrobić i Athletic awansował do półfinałów Copa del Rey.

Jak już wspomniałem na początku był to naprawdę niezły mecz w wykonaniu Athletic. Szczególnie jeśli wieźmiemy pod uwagę w jakim składzie wyszedł na to spotkanie zespół trenera Valverde. No ale rezerwowi dali radę. Txingurri też nie wydziwiał bo postawił po prostu zawodników na swoich pozycjach bez wymyślania im jakichś dziwactwa. Najlepszym zawodnikiem Los Leones był bez wątpienia Nico Serrano, który stanowił motor napędowy w ataku. Próbował strzelać, podawać, schodził do środka, a nawet zapędzał się na przeciwległe skrzydło by stworzyć przewagę. Wszędzie było go pełno. Szkoda że nie udało mu się skończyć meczu z asystą albo bramką bo okazje ku temu miał. No ale postawa naszego skrzydłowego cieszy i powinien to być znak dla Valverde, że może warto postawić na niego na lewej flance, a dać odpocząć Nico Williamsowi, który im mniej gra tym lepiej się czuje i może dzięki temu przezwycięży uraz, który trapi go od miesięcy i nie pozwala grać na odpowiednim poziomie. Niezłe zawody zaliczył Selton, który po raz kolejny pokazał że można na niego stawiać. Wprawdzie nie było to lepsze spotkanie niż ostatnie kiedy wychodził w podstawowym składzie, ale kilka razy dał próbkę swoich możliwości technicznych i wizji gry. Być może z Guruzetą i braćmi Williams efekt byłby lepszy ale nie ma co narzekać bo zrobił to co do niego należało. Poprawnie choć bez fajerwerków spisali się Izeta z Navarro. Mieli wraz z resztą kolegów pressować i nie dawać spokoju rywalom i tak też robili. Starali się też stworzyć alternatywy w ataku i z tego też się wywiązali. Mogło być oczywiście lepiej, ale trudno wymagać by grając w takim zestawieniu było nie wiadomo jak dobrze. Swoją robotę wykonała druga linia. Vesga pokazał że wciąż jest wartościowym rezerwowym i może w każdej chwili wejść i zastąpić młodszych kolegów. Szkoda karnego zmarnowanego przez Jauregizara bo był wyróżniającym się graczem tego spotkania i gdyby go wykorzystał to zapewne zgarnąłby tytuł MVP tego meczu. Odbierał, pressował, próbował rozgrywać. Naprawdę mógł się podobać. Nie maco zbytnio narzekać na defensywę, która dała radę choć nie bez kłopotów. Ewidentnie było widać brak zrozumienia pomiędzy Gorosabelem i Monrealem, co do krycia rywali. Inna sprawa to taka że nasz prawy obrońca sam słabo krył i nie popisał się przy Sadiq'u, którego zamiast wyprzedzać i kryć od piłki to po prostu za nim się schował przez co każda centra z prawej flanki Los Ches na dalszy słupek była szalenie groźna. Brakowało trochę płynnego przekazywania krycia przez co Sadiq miał dwie okazje do zdobycia bramki i jedną wykorzystał. No ale jednak to Gorosabel był trochę spóźniony i przegrywał walkę o pozycję gdy Monreal wychodził do krycia innego napastnika, którego mu przekazywał Laporte. No ale ostatecznie Goro odkupił winy w samej końcówce meczu gdy kapitalnym wślizgiem przerywał akcję Duro, chyba na wagę awansu do półfinałów. Cieszy udany debiut Monreala, którego nie zjadła trema. Wprawdzie nie obyło się bez blędów, ale na pewno nie poważnych, które mogłyby skutkować stratą bramki. Kilka interwencji pokazujących skalę talentu naszego stopera też było. Na pewno dobry debiut i miejmy nadzieję że dostanie jeszcze szansę i zagra jeszcze lepiej. Ciężar tego meczu uniósł też Valverde. Wyszedł odważnie na to spotkanie, dobrze ustawił zespół, a jego zawodnicy konsekwentnie realizowali jego taktykę. Rywale byli ewidentnie zaskoczeni takim obrotem sprawy. Dobre były też zmiany i modyfikacja taktyki. Przykładem tutaj jest wystawienie Inakiego Williamsa w ataku, tyle że jako cofniętego napastnika ewentualnie mediapuntę. Wyglądało to nieźle bo Inaki mógł spokojnie poruszać się w szerz boiska, schodzić na skrzydła, atakować z głębi pola. Po jednym z takich zejść i dośrodkowaniu do Guruzety udało się uzyskać rzut karny. Zdecydowanie to lepszy pomysł niż wystawianie go na szpicy. Trochę martwiła zmiana Laporte'a, ale bardziej pod kątem tego czy nasze obrona z nieopierzonym Monrealem i Yurim na środku wytrzyma, ale dała radę i w zasadzie jedyną bardzo groźną sytuację do jakiej doprowadziła Valencia to była ta po której kapitalnie interweniował Gorosabel powstrzymując Duro. Tak więc naprawdę było co najmniej nieźle i cieszy awans do półfinałów, który powinien dać naprawdę sporego kopa naszym piłkarzom, szczególnie mentalnego. I oby tak było.

Statystyka meczu:
Składy:
Valencia: Dimitrievski – Folquier, Comert, Copete (59' Tarrega), Vazquez – Rioja, Ugrinic (89' Guido Rodriguez), Pepelu, Danjuma (77' Lopez) – Beltran (77' Ramazani), Sadiq (59' Hugo Duro).
Trener: Carlos Corberan

Athletic: Padilla – Gorosabel, Monreal, Laporte (59' Galarreta), Lekue – Vesga (59' Yuri), Jauregizar – Navarro (69' Inaki Williams), Selton (69' Nico Williams), Serrano – Izeta (59' Guruzeta).
Trener: Ernesto Valverde

Wynik: 1 – 2
Bramki: 35' Sadiq – 26' Sadiq (samobójcza), 90'+ Inaki Williamsa
Żółte kartki: Copete. Diego Lopez
Posiadanie piłki: 52% - 48%
Strzały: 11 – 12
Strzały celne: 3 – 3
Rzuty rożne: 4 – 3
Podania: 440 – 405
Spalone: 4 – 2
Dośrodkowania: 19 – 20
Faule: 13 - 8
Widzów: 46931
Sędzia: Garcia Verdura

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Athletic  - Barcelona


 
-:-

 Data: 07.03.2026 godz. 21:00

Stadion: San Mames

Sędzia:

Poprzedni mecz

Sociedad - Athletic

-:-

 Data: 04.03.2026 godz. 21:00

Stadion: REALE Arena

Sędzia: Soto Grado

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 5 years, 6 months ago
  • Joxer : link do sparingu z Logrones: «link»
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica Lizbona
LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United