^Powrót na górę!

Po dwóch tygodniach przerwy wracamy do rozgrywek Ligi Mistrzów. Tym razem spotkanie wyjazdowe, a na rozkładzie kolejna ekipa z Wysp Brytyjskich. Rywalem z 4 kolejce Champions League będzie drużyna Newcastle United. Popularne Sroki podobnie jak Athletic kopią się po czole w rozgrywkach ligowych mając na koncie zaledwie 12 punktów po 10 kolejkach ligowych. To zaledwie o 2 mniej od Los Leones przy czym Premier League zagrała o jedną kolejkę mniej od La Liga. Będzie więc to spotkanie dwóch ekip boiskowych „inwalidów" i trudno tutaj o optymizm co do futbolowego poziomu na St. James Park w Newcastle. A może jednak Liga Mistrzów wyzwoli w zawodnikach dodatkową motywację, która pozwoli pokonać ligową niemoc? Oby bo to byłoby na pewno dobre dla widowiska. Początek spotkania w środę o godzinie 21.00. Poprowadzi je sędzia Ivan Kruzliak ze Słowacji.
W poprzedniej kolejce Ligi Mistrzów obydwa zespoły spisały się bardzo dobrze. Ekipa Srok rozbiła zespół Benfiki Lizbona 3-0 po trafieniu Gordona oraz dwóch bramkach Harveya Barnesa. To pozwoliło ekipie Eddie Howe'a awansować na 8 miejsce w tabeli, a więc do grupy zespołów, które grają dalej bez walki w rundzie play-off. Athletic spisał się dość podobnie bo choć z problemami, ale wygrał z ekipą Qarabagu na San Mames 3-1 mimo że stracił bramkę już w pierwszej minucie meczu za sprawą Andrade. Na szczęście później strzelali już tylko zawodnicy Los Leones a dokładniej 2 razy Guruzeta, którego trafienia przedzieliła bramka Navarro. Dzięki tej wygranej, premierowej w obecnej edycji Ligi Mistrzów ekipa trenera Valverde awansowała do grupy zespołów które mogą walczyć w play-offach.
Nasz dzisiejszy rywal to 4-krotny zwycięzca Premier League, 6-krotny zdobywca FA Cup, 1-krotny zwycięzca EFL Cup, 1-kroty zwycięzca „Charity Shield" i to w zasadzie tyle. Poza EFL Cup, które udało się zdobyć w minionym sezonie reszta to można powiedzieć zamierzchła przeszłość. Ostatnie FA Cup to rozgrywki 1954/1955, a Mistrzostwo to lata 20-te ubiegłego wieku. Klub kilka razy lądował w Championship, z którego wydostawał się by kolejne lata grać w Premier League. Gdy powstawała obecna Premier League Sroki akurat były w Championship, skąd od razu awansowały z pierwszego miejsca do najwyższej klasy rozgrywkowej. Co ciekawe, zaraz po awansie w 1992/1993 roku radziły sobie świetnie bo od razu wskoczyły na pudło zajmując 3 miejsce. Później zajęły dwukrotnie 2 miejsce i gdy myślano że może w końcu skutecznie powalczą o tytuł zaczęła się słabsza forma zespołu. Kolejne kilka lat zajęła odbudowa i kolejny atak na czołowe miejsca by znowu popaść w przeciętność i spaść w sezonie 2008/2009 do Championship Dziwny trafem zbiegło się to z zawirowaniami przy zmianie właścicieli. W 2007 roku biznessman Mike Ashley skupił większość akcji klubu (łącznie 95%) i niemal od razu zdecydował się sprzedać klub po protestach kibiców wobec jego osoby, które niejednokrotnie przybierały bardzo ostry przebieg. No i ta sprzedaż klubu przeciągnęła się aż do roku 2020 kiedy ostatecznie akcje nabył Fundusz z Arabii Saudyjskiej (Public Investment Fund), którego faktycznym właścicielem jest Książę Mohammed bin Salman, a kieruje nim Yasir Al-Rumayyan szef m.in. Saud Aramco oraz najwiekszej firmy wydobywczej w Arabii Saudyjkiej – Ma'aden. W międzyczasie Newcastle na jeden sezon poleciało do Championship ale podobnie jak wcześniej szybciutko się z niego wygrzebało. Niestety przejęcie Srok trochę trwało (ostatecznie transakcji zaczętej na początku kwietnia dopięto dopiero w październiku 2020 roku czy po ponad pół roku. i sezon 2020/2021 klub zaczął bez znaczących wzmocnień i ostatecznie sezon ten zakończyli w środku tabeli, podobnie jak kolejny. W tym czasie właściciele dążyli do uporządkowania spraw wokół klubu, wyprowadzeniu wielu rzeczy na prostą, którą poprzedni właściciel po prostu olał chcąc sprzedać klub, który wegetował. Steve Bruce, który piastował urząd na stanowisku trenera od 2019 roku na skutek słabych wyników wyleciał ze stanowiska w październiku 2021 roku gdy klub dołował na spodzie tabeli. Od 8 listopada przejął go Eddei Howe, który prowadzi go do dzisiaj. Wprawdzie Eddie Howe już w styczniu 2022 roku dostał to czego zabrakło poprzednikowi, czyli konkretne wzmocnienia ale i tak kadra była całkiem niezła i na pewno nie na pozycję w ogonie tabeli. Zresztą zmiany nie były wielkie bo zainwestowano zaledwie ok 130 mln euro w zasadzie w 4 zawodników i to nie jakichś topowych. Z Olimpique Lyon ściągnięto rozgrywającego Bruno Guimaresa (42 mln), z Burnley napastnika Chrisa Wood'a (30 mln), z Brighton stopera Dana Burna (15 mln) oraz prawego obrońcę Kierana Trippiera z Atletico (14 mln). Wypożyczono jeszcze lewego obrońcę Matt'a Targetta z Aston Villi. Nie są to transfery jakich można się spodziewać po arabskich szejkach z najbogatszego funduszu inwestycyjnego na świecie. A jednak pozwoliły się wygrzebać Newcastle i ostatecznie ponownie pojawić się w połowie tabeli. Kolejne lata tez nie obfitowały w jakieś nie wiadomo jak topowe transfery ale sukcesywnie starano się budować zespół, który piął się coraz wyżej w tabeli. Najdroższym transferem do dzisiaj pozostaje Alexander Isak, za którego zapłacono w sezonie 2022/2023 aż 77,5 mln euro. Poza tym transfery kręciły się w okolicach 40 – 50 mln euro co powoli jest standardem w Premier League. Jedynie w tym roku mocniej przyinwestowano, bo sam napastnik Nick Woltemade z VFB Stuttgart kosztował 75 mln euro, skrzydłowy Antony Elanga z Forest około 61 mln, snajper Brentfordu – Yoane Wissa okł 57 mln, pomocnik Aston Villi Jacob Ramsey – 45 mln oraz środkowy obrońca AC Milan Malick Thiaw – 35 mln. Łącznie wydano ok. 279 mln euro. Tyle że miano z czego wydawać bo na samych transferach klub zarobił 176 mln euro, z czego sam niesforny Alexander Isak kosztował Liverpool 145 mln. Reszta przy tym to przysłowiowe „waciki" bo za stopera Lloyda Kellego Juventus zapłacił 17 mln, a Leeds za pomocnika Seana Lonstaffa ok. 14 mln. Pozostałe odejścia to można powiedzieć „luzowanie" listy płac (Wilson, Hayden, Vlachimodos, Target, Lewis), bądź wypożyczenia młodych (Cordero, White). A Newcastle ma z czego płacić za transfery bo od kiedy klub przejęli nowi inwestorzy to przychody klubu ze 170 mln euro (sezon 2020/2021) wzrosły do 371,8 mln (sezon 2023/2024) co pozwoliło awansować na 15 miejsce wśród najbogatszych klubów piłkarskich na świecie. Jak widać Newcastle ma olbrzymie możliwości, ale właściciele nie przyjęli modelu ManCity czy początkowego PSG a bardziej skupili się na budowie kubu od podstaw i dokładaniu kolejnej kostki do całości z nadzieją że to wypali. Przykład PSG pokazał dobitnie że setki milionów nakładów na transfery niekoniecznie pozytywnie odbije się na walce o trofea (poza Ligue1 gdzie tak naprawdę klub nie ma realnej konkurencji), a walka w Premier League na to kto wyda więcej jest bez sensu. Tyle że klub ma jeden problem i to poważny, a jest nim Eddie Howe. To dobry trener, zrobił kapitalną robotę z AFC Bournemouth, którego zresztą był wieloletnim zawodnikiem i które wyciągnął z League2 to League1, a następnie podczas swojej drugiej, dłuższej kadencji do Premier League, ale już z teoretycznie lepszym Burnley nie poszło mu tak dobrze. Potrafi świetnie pracować z młodymi zawodnikami, ale już z gwiazdami idzie mu trochę gorzej. Na razie jednak mimo słabego początku rozgrywek w klubie panuje spokój i nikt nie myśli o zwolnieniu trenera, ale wydaje się że właśnie lepszego szkoleniowca brakuje Newcastle by wejść na wyższy poziom. Bo materiał można powiedzieć jest, tylko trzeba go ogarnąć, a na razie Howe'owi idzie to różnie. No ale może wraz z rozwojem klubu również trener będzie ewoluował, wszak to wciąż młody, zaledwie 47-letni szkoleniowiec, który zaczął swoją przygodę z trenerką dość wcześnie bo w wieku 29 lat. Może nabędzie niezbędnego doświadczenia w Premier League. Na razie po 3 sezonach sukcesów jego drużyna przeżywa delikatny kryzys i jak się z tego wygrzebie dzięki obecnemu szkoleniowcowi i znowu zajmie miejsce w czubie tabeli, najlepiej premiowanym grą w Lidze Mistrzów, to zapewne nikt nie będzie kwestionował już jego umiejętności. Pytanie jeszcze na ile na zespole odbiła się letni saga transferowa, a raczej wolta Isaka, który w pewnym momencie odmówił treningów chcąc wymusić transfer do Liverpoolu, który ostatecznie doszedł do skutku, ale niesmak pozostał. W każdym razie jest co ogarniać w zespole, na szczęście póki co w Premier League bo w Lidze Mistrzów idzie Newcastle całkiem nieźle. Wprawdzie przegrali na inaugurację z Barceloną 1-2 u siebie, no ale to raczej nie wstyd z takim rywalem. Za to później rozgromili na wyjeździe belgijski Royal Union oraz u siebie Benficę. Czyli tutaj jest całkiem dobrze. A że gramy w Lidze Mistrzów dzisiaj to tym bardziej Newcastle będzie niezwykle groźnym rywalem. Trener Howe ma do dyspozycji w zasadzie pełną kadrę. Braki to Livramento i Ashby ale to nie są zawodnicy pierwszego wyboru. Niepweny jest wystąp Wissy, który miał uraz, ale wrócił już do treningów. Prawdopodobnie jednak nawet jakby mógł zagrać to zacznie z ławki bo trener będzie chciał go oszczędzać na inne mecze i czeka by nabrał formy. Niepewny jest występ Trippiera, który był chory w weekend i zastąpił go na prawej stronie obrony Kraft. Czy doszedł już do siebie na tyle by zagrać nie wiadomo, ale w razie czego zastępstwo ma odpowiednie. Poza tym trener ma kłopoty bogactwa, choć już pod względem formy to różnie bywa o czym przekonali się w Londynie w meczu z West Hamem. Dzinnikarze sugerują że mogą być trzy zmiany względem niedzielnego meczu. Na pozycji defensywnego pomocnika Tonaliego miałby zastąpić Maley, Schara na środku obrony Botman a Gordona w ataku Barnes. Ta ostatnia zmiana byłaby raczej bez znaczenia dla siły ofensywnej bo to obecnie dwaj najlepsi strzelcy Srok w Lidze Mistrzów. Pozostała dwójka to raczej kosmetyka, tym bardziej że zespół i tak ma w składzie naprawdę klasowych zawodników. Najgroźniejsze strony ekipy Howe'a? Przede wszystkim skrzydła, olbrzymi ale dobry technicznie i dość szybki Woltemade (198 cm) oraz bardzo kreatywny Guimares. To zespół podobny w stylu gry do Arsenalu, który dał Baskom lekcję na San Mames, więc może być dość nieciekawie patrząc na problemy z kontuzjami i formą w ekipie Athletic. No chyba że paru kluczowych zawodników Srok nie wystąpi w tym meczu bo według dziennikarzy wirus którym zaraził się Trippier i wykluczył go z niedzielnego meczu przeniósł się na zespół i na przedmeczowym treningu kilku piłkarzy na czele z Guimaresem, Woltemade, Tonalim i Gordonem miało symptomy choroby. No ale na razie nie liczyłbym na większe absencje i póki co należy się trzymać tego że Newcastle przystąpi do tego spotkania w optymalnym zestawieniu.
Problemy, problemy i jeszcze więcej problemów. Ten sezon to niekończące się pasmo kłopotów Athletic i nie inaczej będzie przed meczem z Newcastle. Wydawałoby się ze obszerna kadra pierwszej drużny znacząco się kurczy. Pomijając już dyskwalifikację Yeraya i ciężkie kontuzje Eguliza i Pradesa, wygląda na to że do pojedynku ze Srokami Athletic przystąpi jeszcze bardziej zdziesiątkowany urazami. Inaki Williams wypadł po meczu z Qarabagiem na 2 miesiąće bo odnowiła mu się kontuzja, którą dopiero co wyleczył. Do tego odnowiła mu się w jeszcze większym stopniu niż wcześniej co kwestionuje dopuszczenie go do gry i badania lekarskie. Kolejny to Sannadi, który w poniedziałek został poddany operacji menisku i jego nie będzie przez kolejne 2 miesiące. Czyli Athletic pozostał z jednym napastnikiem zgłoszonym do Ligi Mistrzów. No ale to nie koniec. Jak donosi Marca, poważne problemy z przepukliną ma Nico Williams. Okazuje się że uraz jakiego doznał na początku września nie był zwykłym urazem pachwiny ale po prostu odnowiła się przepuklina, którą dopiero co nasz zawodnik zwalczył leczeniem zachowawczym. Sztab medyczny ponownie zdecydował się na leczenie zachowawcze z nadzieją na to że się powiedzie. Problem jest taki że szanse na to są nikłe przy nawrotach i powinno się zrobić operację chirurgiczną. Efekt jest taki że stracono 2 miesiące, zawodnik nie gra nawet na ułamek swoich możliwości, a po każdym meczu trenuje osobno z nadzieją że uraz się cofnie. Prawdopodobnie więc wyląduje na stole operacyjnym i będzie niedostępny przez około 2 miesiące. Jak łatwo policzyć gdyby wykonano operację na początku września to na mecz z Barceloną w listopadzie powinien być dostępny w pełnej formie. A nie dość że uraz leczono bezskutecznie miesiąc, to jeszcze kolejny stracono na złudne nadzieje na to, że cokolwiek się poprawi mimo że szanse były nikłe. Tak więc Los Leones zostaną prawdopodobnie do końca roku bez podstawowych skrzydłowych i bez napastnika. Trudno powiedzieć co się porobiło w sztabie medycznym i szkoleniowym w tym sezonie ale jest dramat. Wisienką na torcie jest totalny brak formy pozostałych zawodników. Pytanie jeszcze ilu z nich gra z kontuzjami bo to też jest możliwe przy tym przepływie informacji w klubie. W sumie nawet nie za bardzo wiadomo kto zagra z Newcastle bo po wtorkowym porannym treningu gdy podano listę powołanych na mecz to pojawiły się kolejne braki. Okazuje się że Sancet naciągnął mięsień i pozostanie w domu, podobnie jak Yuri, który z kolei przeciążył mięsień łydki. No jak się nie rotuje 36 letni zawodnikiem tylko daje grać od deski do deski no to trudno się dziwić że pojawiają się kłopoty zdrowotne. Tak więc trener Valverde musiał sięgnąć głęboko do rezerw, ale akurat powołania tych młodych zawodników których wziął do zespołu trochę trudno obronić. Lista piłkarzy, którzy polecieli do Newcastle przedstawia się następująco:
Bramkarze: Simon, Padilla, Santos
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Areso, Laporte, Lekue, Adama, Izagirre
Pomocnicy: Vesga, Barenguer, Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Navarro, Rego, IbonSanchez, Selton
Napastnicy: Guruzeta, Serrano, Hierro.
Poza kontuzjowanymi zawodnikami zabrakło Izety, którego można by zarejestrować gdyż w składzie jest dwóch zawodników kontuzjowanych, których nie będzie ponad 60 dni, więc zgodnie z przepisami można zarejestrować tymczasowo kolejnego piłkarze ze składu, na co na razie nie zdecydowali się włodarze Athletic. Na co czekają trudno powiedzieć, ale Sannadi czy Inaki cudownie naraz nie ozdrowieją. Z młodzieży pojawili się w składzie Selton, Hierro i Ibon Sanchez. Valverde mimo braku skrzydłowych nie zdecydował się na powołanie jakiegokolwiek typowego bocznego napastnika czy pomocnika. Dziwi też powołanie Izagirre skoro jest już 3 stoperów i każdy jest raczej w pełnej dyspozycji fizycznej. No chyba że znowu o czymś nie wiemy i któremuś ze stoperów coś dolega, co nie jest wcale wykluczone. Wrócił za to do składu Lekue, który przezwyciężył kłopoty zdrowotne. Niby więc w składzie jest 23 piłkarzy ale jakoś trudno się dopatrzeć w niej sensu i logiki. No ale to już problem Valverde, towarzyszący mu od początku rozgrywek. Jedyny skład jaki nasuwa się na myśl patrząc na listę powołanych to Simon w bramce, Gorosabel, Vivian, Laporte i Adama/Lekue w obronie, Jauregizar i Galarreta w pomocy oraz Navarro, Unai Gomez i Serrano za plecami Guruzety. Być może Txingurri coś pozmienia i np. w linii pomocy znajdzie się Rego, albo Unai gomez powędruje na skrzydło a na pozycji mediapunta zagra Navarro lub Ibon Sanchez. W sumie mogłoby zagrać kilku młodzieżowców bo tak naprawdę zespół nie ma nic do stracenia, a liczenie na dobry wynik jest historią z gatunku Sci-Fi.
Faworytem i to zdecydowanym będzie ekipa Newcastle. Sroki mimo słabszej formy raczej nie powinny mieć problemów z przejechaniem się po Athletic, szczególnie przy takich stratach kadrowych jakie są u gości. Athletic ma problem nie tylko z grą, formą, ale w ogóle z zestawieniem jako takiego składu, a co dopiero podjąć walkę na obcym boisku z tak silną drużyną. Zresztą Los Leones nawet w optymalnym zestawieniu w tym sezonie mieliby kłopoty na wyjeździe więc co dopiero z takimi brakami. Dodatkowo gra na angieskiej ziemi jakoś wyjątkowo nie pasuje ekipie z Bilbao. W całej historii pojedynków z zespołami z tego regionu wygrali tylko raz w pamiętnym meczu na Old Trafford ekipy Marcelo Bielsy. Udało się jeszcze raz zremisować, a miało to miejsce 19 października 1983 roku gdy na Anfield Athletic wywalczył bezbramkowy remis. Pozostałe 8 wizyt to mniejszy lub większy łomot. Nawet ze Srokami, z którymi Baskowie spotkali się na St. James Park 18 października 1994 roku i przegrali 3-2. Było w 1/16 finału Pucharu UEFA. Tyle że dalej awansował Athletic, który wygrał u siebie 1-0 po trafieniu Zigandy i zdecydowały bramki strzelone na wyjeździe. Na razie patrząc na formę obydwu zespołów i braki kadrowe Los Leones może być bliżej do wyniku sprzed roku gdy Manchester United, w dość kontrowersyjnych okolicznościach pokonał zespół Txingurriego aż 4-1. Oby jednak tym razem obyło się bez kontrowersji.
Przewidywane składy:
Newcastle: Pope – Trippier, Schar, Thiaw, Burn – Bruno Guimaraes, Miley, Joelinton – Elanga, Woltemade, Barnes.
Trener: Eddie Howe
Athletic. Simon – Gorosabel, Vivian, Laporte, Adama/Lekue – Jauregizar, Galarreta – Serrano, Unai Gomez, Navarro – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Data: 05.11.2025 godz. 21.00
Miejsce: Newcastle, St. James Park Stadium (poj. ok 52,5 tys.
Sędzia: Ivan Kruzliak (Słowacja).