^Powrót na górę!

Nie tego się spodziewali kibice Athletic po przerwie na mecz reprezentacji. Los Leones po beznadziejnym meczu wywiózł punkt z Estadio Martinez Valero w starciu z póki co rewelacją obecnego sezonu ekipą Elche. Sam mecz rozczarował bo w zasadzie jedyną drużyna która chciała grać i to próbowała robić z powodzeniem byli gospodarze, natomiast goście statystowali przez większość pojedynku będąc tłem dla podopiecznych trenera Edera Sarabii. Punkt raczej niezasłużony, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi to się lubi co się ma i na pewno przy tej formie rywala i meczu wyjazdowym jest do przyzwoity rezultat. Tylko nie po takiej grze jaką zaprezentowali podopieczni trenera Valverde.
To był chyba najgorszy mecz zespołu trenera Valverde w tym sezonie. Tak więc daruję sobie opis z dwóch powodów. Po pierwsze nie będę kopał leżącego, a po drugie po prostu nie ma za bardzo co opisywać. Dość powiedzieć ze Athletic nie oddał w pierwszej połowie ani jednego strzału na bramkę rywali. Mało tego, jeden jedyny celny strzał padł już w doliczonym czasie gry. Całe 90 minut to ataki ekipy Illicitanos i ich pojedynki z obrońcami i przede wszystkim Unaiem Simona, który kilka razy uratował tyłek swoim kolegom. Kwintesencją nieudacznictwa zespołu z Bilbao jest sytuacja z 11 minuty kiedy Chust popełnił błąd w wyprowadzeniu piłki i praktycznie wystawił ją Sancetowi na wpakowanie do bramki. Nad tym co zrobił nasz ofensywny pomocnik spuśćmy zasłonę milczenia. Po raz kolejny nie pomógł trener Valverde, którego wprawdzie nie można winić za postawę poszczególnych piłkarzy, która była tragiczna, ale już za skład taki a nie inny oraz kompletny brak rozpracowania rywala i owszem. Ba, nawet nie było tradycyjnie lepszej gry po przerwie świadczącej o tym że nasz szkoleniowiec wyciągnął jakieś wnioski po pierwszych 45 minutach, po których przy jakichś zmianach zespół zacząłby grać lepiej. To było totalna klapa. Naprawdę trudno zrozumieć taką grę zespołu po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji. Elche natomiast zaprezentowało się naprawdę dobrze, co niestety nie było trudne na tle beznadziejnego zespołu Athletic w tym meczu. Ładne akcje, z pomysłem, widać było rozpracowanie rywala, neutralizację w zasadzie wszystkich atutów, których i tak zresztą nie było lub było ich wręcz jak na lekarstwo. Na pewno zespół trenera Sarabii zasłużył na komplet oczek bo stworzył sporo okazji, ładnie atakował i był zdecydowanie lepszy, nawet o klasę od swojego rywala. Tak więc kibice i zawodnicy Elche mają prawo się czuć rozczarowani. Trener Sarabia był jeszcze rozczarowany poziomem sędziowania i brakiem czerwonej kartki dla Daniego Viviana w 25 minucie meczu za zatrzymanie piłki ręką, która zmierzała do znajdującego się za jego plecami zawodnika rywali. Sytuacja była analizowana przez VAR i tutaj można powiedzieć że sędzia miał rację a trener Sarabia powinien podziękować swojemu zawodnikowi za głupotę. Sytuacja w 25 minucie wyglądała następująco. Elche wyprowadzało akcję ze własnej strefy obronnej i chciało dalekim podaniem uruchomić Andre Silvę. Tyle że napastnik gospodarzy zamiast po prostu wyjść na pozycję to najpierw z impetem władował się w Viviana pracując przy tym łokciem by później próbować wyjść mu za plecy. Vivian stracił nieco równowagę i próbując przeciąć podanie zrobił to ręką. Na ile atak Andre Silvy miał wpływ na zagranie ręką i całą akcję trudno powiedzieć, ale atak na zawodnika bez piłki jest faulem i w momencie podania Vivian był faulowany, a że być może zachował się cwaniacko i jednocześnie ryzykancko to już inna sprawa. W każdym razie efekt był taki że Dani nie dostał kartki, a zarobił ją nawet nie Andre Silva a bodajże protestujący Chust.
Najlepszym zawodnikiem zespołu był bezsprzecznie Unai Simon. Tym razem nasz bramkarz spisał się naprawdę bardzo dobre, bez nonszalancji, bez błędów. Przynajmniej jeden zagrał na poziomie wymaganym od reprezentanta La Liga w Lidze Mistrzów. O reszcie zawodników nawet szkoda się wypowiadać. Jedyny plus tego meczu to punkt na skądinąd trudnym terenie póki co w tym sezonie. A samo spotkanie należy po prostu odhaczyć jako pojedynek bez historii i mieć nadzieję że w końcu może zespół zacznie cokolwiek grać. Bo za nami 9 kolejek ligowych i 2 kolejki Ligi Mistrzów i w miarę dobrej gry to się uzbiera może ze 3 połówki 45 minutowe czyli 135 minut na prawie 1000 rozegranych a to zdecydowanie za mało.
Statystyka meczu:
Składy:
Elche: Pena – Petrot (62' Pedrosa), Bigas, Chust – Nunez (89' John), Febas, Aguado (75' Mendoza), Valera (89' Josean) – Martim Neto – Andres Silva, Rafa Mir.
Trener: Eder Sarabia
Athletic: Simon – Areso, Vivian, Laporte (81' Paredes), Yuri – Jauregizar, Galarreta (68' Rego) – Berenguer, Sancet (58' Unai Gomez, Robert Navarro (46' Nico Williams) – Guruzeta (46' Inaki Williams).
Trener: Ernesto Valverde
Wynik: 0 – 0
Żółte kartki: Chust, Sarabia (trener), Valera – Galarreta, Jauregizar, Vivian
Posiadanie piłki: 69% - 31%
Strzały: 15 – 4
Strzały celne: 5 – 1
Podania: 596 – 271
Faule: 14 - 20
Rzuty rożne: 6 – 2
Spalone: 3 - 3
Widzów: 29043
Sędzia: Jose Luiz Guzman