^Powrót na górę!

Niespełna 72 godziny dzielą spotkanie Ligi Mistrzów od kolejnego starcia Athletic w La Liga. W sobotę wieczorem na San Mames zawita ekipa Mallorki, a więc kolejny zespół z niemal samego dołu tabeli. Co to oznacza dla Athletic? Zapewne takie same męczarnie jak z Gironą o ile nie gorzej bo jednak ekipa z Balearów gra nieco lepiej, a jej największy pech polegał na tym że miała arcytrudny kalendarz na początku sezonu mierząc się z Barceloną, Realem Madryt i Atletico. Czy Baskowie zmęczeni pojedynkiem w Dortmundzie będą w stanie wykrzesać z siebie tyle siły by w końcu przerwać serię fatalnych pojedynków w La Liga? O tym przekonamy się dzisiaj wieczorem. Początek meczu o godzinie 18.30. Sędzią tego pojedynku będzie Alejandro Quintero.
Poprzednią kolejkę obydwa zespoły kończyły na dwóch odmiennych biegunach. Kibice Mallorki mogli się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w obecnym sezonie, a bramkę na wagę zwycięstwa w starciu z Alaves na San Moix zdobył Asano. Nie poprawiło to pozycji zespołu w tabeli, ale pozwoliło złapać kontakt z zespołami znajdującymi się nad strefą spadkową. Athletic zanotował taki sam wynik, tyle że niestety w drugą stronę w starciu z Villarrealem na La Ceramica. Tutaj szczęśliwym strzelcem bramki był Moleiro. Porażka kosztowała Basków kolejny spadek w tabeli La Liga, tym razem na 10 miejsce.
To drugi sezon Jagoby Arrasate na stanowisku trenera Mallorki. Po poprzednim w którym zajął spokojne miejsce idealnie w środku tabeli, a przez chwilę nawet była szansa na awans do europejskich pucharów, teraz wydawało się że może jednak zespół z Balearów spróbuje powalczyć o coś więcej. Wszak skład jest a w zasadzie był całkiem mocny i wystarczyło nieco zainwestować w zespół i transfery żeby kadra była bardziej konkurencyjna, a Arrasate miał nieco większy wybór bardziej jakościowych zawodników. No ale problem jest z właścicielami klubu bo w sumie nie wiadomo po co kupili klub. Chyba tylko po to żeby mieć bo inwestycji nie ma żadnych, a póki co ponad wyniki przedkładając rachunek ekonomiczny czyli rachunek zysków i strat musi wyjść co najmniej na 0. To samo jest z transferami, a więc najpierw trzeba sprzedać żeby móc kupić. No i przez to zespół ma problemy bo niestety w obecnych rozgrywkach drużyna jest nieco słabsza, przynajmniej na papierze. Można by jeszcze zrozumieć jakby za zawodników były naprawdę dobre oferty ale klub sprzedawał właściwie za grosze i trudno powiedzieć czy było warto. Z klubu odeszli bramkarz Dominik Greif, za którego Lyon zapłacił 4 mln euro, stoper Copete, który poszedł do Valencii za 3,6 mln. Stopera Stebe van der Heydena wykupiło po wypożyczeniu Gent za 2 mln euro, a Robert Navarro odszedł do Athletic po zakończeniu kontraktu. Do Feyenoordu z opcją wykupu poszedł snajper Cyle Larin, a do Huesci również na wypożyczenie Daniel Luna. Do swoich macierzystych klubów po wypożyczeniach wrócili skrzydłowi Chiquinho (Wolverhampton) oraz Valery Fernandez (Girona). Tutaj szczególnie szkoda Larina, który stwarzał wiele opcji trenerowi w ataku mogąc grać nie tylko na szpicy ale i w zasadzie na wszystkich pozycjach za plecami wysuniętego snajpera. Oczywiście pozycja Muriqiego jest niepodważalna, ale teraz nie za bardzo ma zmiennika nie mówić już o wsparciu. Transfery do klubu nie powalają. Za 5 mln euro kupiono z Barcelony ofensywnego pomocnika Pablo Torre. W pakiecie z rezerw Barcy przyszedł skrzydłowy Jan Virgili za 3,5 mln. Na zasadzie wolnego transferu ściągnięto bramkarza Chelsea Lucasa Bergstroma. Wypożyczono również stopera Marasha Kumbullę z AS Romy, napastnika Mateo Josepha z Leeds oraz dołączono młodzieżowca, również napastnika Marc Domenecha z rezerw. Patrząc na skład zespołu od razu daje się zauważyć słabość drużyny w ataku. Muriqi właściwie bez zmiennika bo Prats to raczej bardziej atmosfera w zespole niż wartość sportowa, Joseph niewiadoma, a Domenech póki co jest próbowany na skrzydle bo w zespole właściwie brak skrzydłowych. Jest jeden Asano na prawą stronę. Pozostała dwójka nominalnych skrzydłowych czyli Virgili oraz powracający z wypożyczenie do Eldense Llabres to raczej jeszcze nie kaliber na La Liga. Choć trzeba przyznać że Arrasate może coś z nich wyciągnie bo na razie Joseph, Domenech i Virgili mają po jednej asyście. Torre ma w zamyśle pewnie zastąpić 37-letniego już Dani Rodrigueza i tutaj można powiedzieć że ruch klubu dobry. Im dalej w tył tym dużo lepiej, a nawet można powiedzieć że bardzo dobrze bo drużyna ma naprawdę dobrą drugą linię i obronę mimo straty Copete. Kumbulla powinien spokojnie go zastąpić, a nawet podwyższyć jakość bo poprzedni sezon na wypożyczeniu w Espanyolu miał naprawdę bardzo dobry grając w 35 spotkaniach i strzelając 3 gole. Pytanie tylko kiedy zacznie grać bo przyszedł już w trakcie sezonu i póki co głównie się leczy. Arrasate ma więc sporo pracy przed sobą i zapewne Mallorca za chwilę się odbije od dna bo poza wprowadzeniem nowych zawodników do zespołu i nieco przemodelowaniu ataku by był skuteczny zespół miał sporego pecha i fatalny kalendarz. Sam też mocno sobie zaszkodził. Na inaugurację na Baleary przyjechała ekipa Barcelony i planowo wygrała, ale to co odstawili w tym meczu zawodnicy Mallorki to wołało o pomstę do nieba bo zarobili dwie głupie czerwone kartki i to już w pierwszej połowie. Jedną zarobił Muriqi i to bezpośrednią. Zabrakło go więc w drugim meczu, również na swoim stadionie, tym razem z Celtą. Drużynie ewidentnie zabrakło strzelby i Arrasate musiał kombinować w ataku. Zespół ledwo uratował remis po golu obrońcy Moreya tuż przed końcem regulaminowego czasu gry. Już w Muriqim w składzie drużyna postawiła się Realowi Madryt na Santiago Bernabeu i wprawdzie przegrała 2-1, ale gra wyglądała nieźle i nawet prowadzili po strzale swojego najlepszego napastnika. Potem przyszła katastrofa na wyjeździe z Espanyolem gdzie wprawdzie przegrywali po pierwszej połowie 2-1 odrabiając część strat w końcówce tej części meczu, ale całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika po czerwie dla Pere Milli. Odrobili straty ale pozwolili Espanyolowi na zbyt wiele i dodatkowo sprokurowali karnego, którego wykorzystał Kike Garcia i pojechali do domu z porażką 3-2. Można powiedzieć ze bardzo podobną sytuację mieli w kolejnym meczu, tym razem już na San Moix. Rywalem było Atletico i zespół grał całkiem dobrze. Od 72 minuty nawet z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce Sorlotha. Tyle że w 79 minucie stracili gola. Ostatecznie w 85 minucie zdołali odrobić stratę i zdobyć punkt. Najsłabszy mecz i tutaj w pełni zasłużona porażka to starcie w środku minionego tygodnia z Realem Sociedad na wyjeździe, przegrane 1-0 po golu Oyarzabala. Txuri-Urdin zaliczają podobnie jak Mallorca bardzo słaby początek sezonu i grają wręcz katastrofalnie, można powiedzieć że nawet gorzej od Wyspiarzy, ale i tak potrafili zdominować ekipą Arrasate i wywalczyć bezcenne zwycięstwo. Równie słabiutki był mecz z Alaves, ale tutaj jakoś udało się wygrać. Ostatnie dwa mecze niestety ale nieco obnażyły słabości Mallorki w ofensywie i tutaj wciąż Arrasate ma sporo do pracy. Cały czas się z kontry grać się nie da, z niektórymi zespołami trzeba prowadzić atak pozycyjny, a tutaj są olbrzymie problemy bo po prostu brak jakości w ofensywie. No ale zespół stać na wiele i akurat w starciu z Athletic będzie mógł się skupić na tym co lubi najlepiej czyli na szybkich atakach. Tak czy tak przed Arrasate jeszcze sporo pracy, szczególnie tak jak już wspomniałem w ataku by był skuteczny i stwarzał zagrożenie z różnych kierunków a nie na zasadzie podaj piłkę do Muriqiego i może coś z tym zrobi. Co nie znaczy oczywiście że zespół Arrasate nie może zaszkodzić. Oczywiście że może bo czy to szybki atak, czy stały fragmenty gry i gra w powietrzu to na pewno groźna broń ale to może wystarczy by się utrzymać w La Liga a zespół chyba ma jednak nieco większe aspiracje niż tylko znalezienie się pod kreską. W każdym razie można powiedzieć przed Mallorką prawdziwy test. Najgroźniejszych rywali ma za sobą, a przed sobą 12 kolejek, w których gra z zespołami z którymi spokojnie mogą powalczyć o punkty czy to u siebie czy to na wyjeździe. Patrząc na formę Athletic to mogą już spróbować na San Mames. Chociaż z drugiej strony jeszcze gorzej spisujący się Real Sociedad zdołał ich pokonać u siebie. Można więc powiedzieć, że zarówno Athletic jak i zespół trenera Arrasete z utęsknieniem wyczują przerwy na mecze reprezentacji. No ale grac trzeba. W dzisiejszym pojedynku zabraknie Arrasate kilku zawodników. Najważniejszym z nich jest Japończyk Asano, który wydaje się być kluczowym zawodnikiem w ofensywie. Zawodnik mia uraz. Generalnie problem z tym zawodnikiem jest taki, że nie tylko jest szklany ale generalnie ma bardzo słabą wydolność organizmu i jak sam mówi Arrasate może grać na pełnych obrotach około 60 minut. Od kiedy zawodnik ten dołączył do Mallorki to nie zagrał jeszcze ani jednego pełnego meczu. Dlaczego, tego nikt nie wie. Obecna kontuzja mięśniowa wyklucza go prawdopodobnie na około miesiąc ale jest nadzieja że po przerwie na mecze reprezentacji wróci do gry. Problem ze zmiennikiem również będzie bo Virgili jest na kadrze U-20. Do tego należy dodać urazy Mascarella oraz Kumbulli. Stąd Arrasate będzie miał potężne problemy z zestawienie formacji ofensywnej, a dokładniej wsparcia dla Muriqiego. Reszta składu wydaje się łatwiejsza do przewidzenia. W bramce powinien stanąć Leo Roma. Przed nim czwórka obrońców czyli Raillo i Valjent wspomagany przez Mojicę i Moreya. Tego ostatniego zastąpić może Maffeo. Przed nimi trójkę pomocników czyli Costa, Morlanes i najbardziej wysunięty Darder. No i tutaj zaczynają się problemy. Jedni dziennikarze sugerują że na skrzydłach znajdą się Domenech i Maffeo przesunięty z defensywy. Inna opcja to Labres i Torre przestawiony na skrzydło. Raczej bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja. Na co zwrócić uwagę w grze Mallorki? Przede wszystkim trzeba zaopiekować się Muriqi oraz Darderem. Ten pierwszy to główny snajper zespołu i największe zagrożenie w ofensywie. Darder to z kolei reżyser gry i mózg zespołu. Ekipa z Balearów będzie na pewno groźna z kontrataku i stałych fragmentów gry. Darder potrafi je świetnie bić a Muriqi i Raillo wykorzystać dograną piłkę. Tak więc Los Leones muszą bardzo uważać w swoich atakach bo każda strata na własnej połowie może być brzemienna w skutkach.
Chyba wszyscy począwszy od kibiców na zawodnikach skończywszy marzą o tym żeby ta seria się skończyła i przyszła przerwa na mecze reprezentacji by móc choć trochę zresetować głowy i spokojnie popracować na treningach. A popracować trzeba nad wszystkim bo chyba nie ma elementu piłkarskiego rzemiosła, w którym Athletic nie miałby problemów w tym sezonie. Najbardziej zawodzi jednak atak, którego po prostu nie ma. Oczywiście można zwalić wszystko na urazy, w tym przede wszystkim Nico Williamsa, ale powiedzmy sobie szczerze, że zespół nie może opierać się na jednym zawodniku. Każda drużyna powinna mieć plan B i C a nawet D. Athletic na razie pokazuje że nie ma żadnego planu i tutaj niestety odpowiedzialny jest trener Valverde, który czasami tworzy nie wiadomo co. A to dziwne pozycje dla niektórych zawodników, a to dziwne ustawienia. Największy problem wydaje się być chyba w kondycji fizycznej zespołu. W poprzednich rozgrywkach grając w Lidze Europy Los Leones imponowali intensywnością, pressingiem i generalnie przygotowaniem fizycznym. W obecnym sezonie próżno tego szukać. Sił i intensywności starcza na góra jedną połowę. I tutaj też pojawia się swoistego rodzaju ciekawostka bo o ile można zrozumieć taką sytuację gdyby zawodnicy grali zawsze dobre pierwsze połowy, a w drugich wysiadali kondycyjnie, to jednak w tej sytuacji jest różnie bo raz grają słabo w pierwszej a dobrze w drugiej a innym razem odwrotnie. Więc tutaj nie do końca wszystko można zwalić na przygotowanie fizyczne. Nastawienie i podejście do gry? Tutaj może być problem bo kłopoty z tym zawodnicy mieli zarówno w meczu z Alaves jak i Gironą. Tak więc wygląda na to że sytuacja w ekipie Los Leones jest dość skomplikowana i to bardziej niż nam się wydaje. A jak dodamy do tego również iście „wakacyjną" formę trenera Valverde to można powiedzieć ze jest swoistego rodzaju „combo". Na pomeczowej konferencji prasowej w Dortmundzie dość niespodziewanie Txingurri wypalił że dla niego i tak najważniejsza jest Liga żeby uniknąć sytuacji z sezonu 2014/2015. Trochę to dziwnie brzmi bo raz że trudno powiedzieć o jakiej sytuacji szkoleniowiec mówi bo poza umoczeniem w rozgrywkach grupowych w tamtym sezonie i odpadnięciu z Torino w 1/16 Finału Ligi Europy to Baskowie zajęli 7 miejsce w lidze oraz awansowali do finału Copa del Rey (przegranego). Tak więc całkiem udanie połączyli obydwie rozgrywki jak na zespół z taką a nie inną kadrą. Zresztą w ubiegłym sezonie grając w Lidze Europy gdzie gra się w czwartki udało się to połączyć bardzo dobrze z grą w La Liga bo nie dość że zespół awansował do półfinału to jeszcze zajął 4 miejsce, dzięki czemu gra teraz właśnie w najważniejszych klubowych rozgrywkach międzynarodowych. Trudno tez kupić będzie bajkę o krótkich okresach odpoczynku bo akurat grając w LM ma się je dłuższe gdyż wielokrotnie po meczach w czwartek Athletic grał w niedzielę, a więc miał standardowo 72 albo i mniej godzin na przygotowanie zespołu do gry. Stąd też dziwi taka postawa i chyba nasz trener również się pogubił w tym wszystkim i nie za bardzo wie co się dzieje i co sam wyczynia trochę błądząc na ślepo. Oby jednak jak najszybciej zdiagnozował problem i go naprawił bo jeszcze nie wszystko stracone i można wiele zyskać. W tabeli Ligi Mistrzów nawet po dwóch porażkach szansa na awans jest, a w La Liga różnice w tabeli niewielkie i właściwie jedna wygrana może teleportować drużynę do strefy pucharów. Trzeba tylko wygrywać, szczególnie u siebie i z takimi rywalami jak Mallorca. Do tego jednak jest potrzebne właściwe podejście wszystkich od trenera na zawodnikach skończywszy. I nie ma tłumaczenia ze są małe odstępu czasu pomiędzy rozgrywkami bo kadra jest dość szeroka, jest młodzież, która całkiem dobrze się sprawdza i można tak pokombinować żeby to wszystko miało ręce i nogi. A jak uczy doświadczenie trzeba po prostu chcieć z czym problem ma trener Valverde. Przykłady Paredesa, Jauregizara czy Pradosa, którzy wskakiwali do podstawowego składu w sytuacjach gdzie zawodnicy podstawowej jedenastki byli kontuzjowani i trzeba było postawić na innych są tego najlepszym dowodem. A potencjał w klubie naprawdę jest olbrzymi patrząc co wyczyniają w młodzieżowej Lidze Mistrzów nasi piłkarze. Zresztą nawet Ci testowani przez Valverde spisywali się nieźle i mowa tutaj o Bujanie, Adrianie Perezie czy w ostatnim debiutancie – Ibonie Sanchez, który dał naprawdę dobrą zmianę w starciu z Borussią i jak na tyle minut ile dostał zaprezentował się dobrze mając nawet okazję na bramkę. A kontuzje podstawowych zawodników są do tego najlepszą okazją. Szkoda że trener Valverde tego nie widzi. Miejmy nadzieję że jednak trochę zmieni podejście. Tak samo jak do swoich pomysłów kadrowo taktycznych w kolejnych meczach, które póki co okazują się wielką klapą. Miejmy nadzieję że tak nie będzie z Mallorca bo tutaj potrzebne są punkty. I jest na to spora szansa bo rywal jakoś specjalnie dobrze nie gra a i Los Leones przystąpią do tego meczu wzmocnieni. Przede wszystkim uraz wyleczył Nico Williams. O ile nie załapał się na starcie z Dortmundzie, ale to głównie z powodów ostrożnościowych to już na dzisiejszy mecz powinien być w pełnej dyspozycji. Ma cały tydzień treningów z pierwszym zespołem i wydaje się że nadrobił już zaległości. Na drugim biegunie jest Oihan Sancet, którzy ma problemy z przywodzicielem i dlatego nie zagrał z Borussią, ale akurat patrząc ostatnio na dyspozycję naszego ofensywnego pomocnika jego brak to żadna strata gdyż poza marnowaniem sytuacji na potęgę niespecjalnie wnosi cokolwiek do gry zespołu. Wydaje się że jego ekspresowy powrót do zdrowia po urazie był zdecydowanie przedwczesny i trzeba było mu dać więcej czasu na powrót do pełnej dyspozycji a nie właściwie nieprzygotowanego wrzucić od razu do składu. Czasami lepiej poczekać nieco dłużej, a mieć zawodnika w pełnej dyspozycji. Widać to też po Berenguerze, który jak się okazuje grał przez kilka spotkań z problemami z palcem u stopy, co też widać było po jego dyspozycji. Naprawdę nie ma sensu katować zawodników, którzy nie są w pełni dyspozycji bo to prędzej czy później odbije się na nich w taki czy inny sposób. I kto jak kto ale Valverde powinien o tym wiedzieć, tym bardziej że jak już wspomniałem wybór ma nie tylko w pierwszym zespole ale i w rezerwach. Zresztą i tak nie musi z nich korzystać cały czas bo ma piłkarzy w zespole z których praktycznie w ogóle nie korzysta jak np. Izeta, który zagrał dotychczas 11 minut. Zawodnik jak znalazł na w zasadzie 3 pozycje za napastnikiem, nie zgłoszony do Ligi Mistrzów, więc na La Liga jest jak znalazł i mógłby grać praktycznie każde spotkanie od deski do deski bo i tak ma przerwę w środku tygodnia. Może zagra z Mallorką, choć to wątpliwe. W każdym razie znalazł się na liście zawodników powołanych na dzisiejszy mecz. Lista obejmują łącznie 22 nazwiska i prezentuje się następująco:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Areso, Laporte, Lekue, Yuri, Adama
Pomocnicy: Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Navarro, Rego, Ibon Sanchez
Napastnicy: Inaki Williams, Nico Williams, Guruzeta, Sannadi, Serrano, Izeta
Z listy w porównaniu z meczu z Dortmundem wypadł Sancet oraz Adrian Perez. Utrzymał się Ibon Sanchez i dołączono jeszcze Izetę. Z powodu kontuzji mecz z trybun obejrzą Egiluz, Prados, Vesga, Sancet i Berenguer. Szkoda że trener nie zdecydował się powołać jeszcze jednego młodzieżowca bo pozostało jeszcze jedno wolne miejsce i w razie korzystnego wyniku trener mógłby dać zadebiutować albo pograć komuś z rezerw. Jest wprawdzie Ibon Sanchez ale wątpliwe jest by zaczął od pierwszej minuty albo wszedł na boisko z ławki. Choć kto wie bo Valverde ma różne pomysły. Jedyną niewiadomą w składzie Athletic jest Nico Williams. Jeśli nasz skrzydłowy jest w stanie zagrać od początku to można się spodziewać skrzydeł złożonych z braci Williams, czyli najmocniejszego zestawienia. W drugiej linii tez raczej zagra najmocniejsze zestawienie czyli Jauregizar i Galarreta. To samo jeśli chodzi o obronę bo Gorosabel i Lekue grali w Lidze Mistrzów więc teraz czas na Areso i Yuriego. Jedyna niewiadoma do obsada ataku i mediapunta. Jeśli zagra Nico to na pozycji ofensywnego pomocnika powinien się znaleźć Navarro. Jeśli nie to Robert powędruje na skrzydło a zagra za napastnikiem Unai Gomez. No i kwestia snajpera. Po golu w Dortmundzie bliżej podstawowej jedenastki wdaje się Guruzeta, choć znając Valverde niekoniecznie gdyż jak Sannadi strzelił w pierwszym meczu sezonu gola to potem wylądował na ławce. No ale dobrze by było zachować pewną ciągłość i skoro Gorka trafił to niech spróbuje ukłuć również Mallorkę. Może odblokuje się również w lidze, co na pewno byłoby dobre dla drużyny.
Trudno wskazać faworyta tego meczu. W normalnych warunkach byłaby nim ekipa Athletic. Tyle ze wiadomo jak nasz zespół gra w tym sezonie, nie tylko na wyjazdach ale i na własnym stadionie. Ostatnia seria spotkań nie napawa optymizmem przed tym meczem. Dodatkowo dojdzie element zmęczenia bo zespół miał niespełna 72 godziny przerwy pomiędzy starciem w Drotmundzie a meczem na San Mames. Tyle że niektórzy zawodnicy nie zagrali tam długo, niektórzy odpoczywali na ławce rezerwowych, więc tutaj element zmęczenia niekoniecznie powinien zaistnieć. Tak więc pozostaje się skupić jedynie na formie, która jest delikatnie rzecz ujmując słaba no i na tym co wymyśli Txingurri, a ten ma różne dziwne pomysły na skład. Może tym razem nie będzie przesadnie kombinował bo z tego co ma do dyspozycji dzisiaj da się złożyć naprawdę bardzo mocny skład. Mallorca to jedna wielka niewiadoma i tutaj można się spodziewać wszystkiego. Ekipa z Balearów raczej dobrze broni więc jeśli jej wyjdzie jakiś atak i strzeli bramkę to może być ciężko odrobić straty. Tym bardziej z taką ofensywną jaką prezentuje ostatnio Athletic. Miejmy nadzieję jednak że tym razem nasi zawodnicy zagrają naprawdę z przysłowiowym „zębem" i będą chcieli pójść na przerwę reprezentacyjną w lepszych nastrojach i powodem do optymizmu przed kolejną serią spotkań październikowo – listopadowych. No i dobrze by było podtrzymać passę dobrych spotkań na nowym San Mames przeciwko dzisiejszemu rywalowi. Athletic jeszcze nie przegrał tutaj z Mallorcą odnosząc 3 wygrane i 2 remisy w 5 ostatnich meczach od kiedy rywal zdobył promocję do La Liga. Ostatnie zwycięstwo Vermilliones odnieśli jeszcze na starym obiekcie w sezonie 2009/2010 gdy po golach Castro, Aduriza i Nunesa wygrała 1-3 (bramka dla Athletic Llorente).
Przewidywane składy:
Athletic: Simon – Areso, Vivian, Paredes, Yuri – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Navarro/Unai Gomez, Nico Williams/Navarro – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Mallorca: Roman – Morey, Valjent, Raillo, Mojica – Costa, Morlanes – Darder – Maffeo, Domenech – Muriqui.
Trener: Jagoba Arrasate
Data: 04.10.2025 godz. 18.30
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53331)
Sędzia: Alejandro Quintero
Komentarze
Teraz tylko mam nadzieję że wytrzymaja w drugiej części meczu a najlepiej żeby podwyższyli prowadzenie żeby jakoś farfocel Mallorce nie wpadl jak Alaves i nie było nerwówki ora straty punktów....Bo Arrasate na pewno coś zmieni w drugiej połowie więc dobrze by było żeby i Valverde z zawodnikami coś mieli w zanadrzu....
Ale brawo za odpowiedź..... brawo Rego!!!! 2-1!!!!!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.