Jesteś tutaj: AthleticBilbao.pl » II kolejka Ligi Mistrzów: Borussia Dortmund vs. Athletic... zapowiedź!
^Powrót na górę!

Koszmarny wrzesień za nami, a przed nami październik i miejmy nadzieję nowe rozdanie dla Los Leones. Pierwszy mecz w tym miesiącu rozegramy w ramach Ligi Mistrzów i ponownie zadanie ekstremalne trudne dla ekipy trenera Valverde. Los Leones zawitają a najgorętszy stadion w Bundeslidze, legendarny Westfalenstadion czy jak kto woli Signal Iduna Park gdzie w obecności zapewne kompletu fanów z równie legendarną The Yellow Wall, czyli największą dopingująca trybuną w Europie zmierzą się z Borussią Dortmund. Athletic zaczął rozgrywki elitarnej Champions League bardzo słabo przegrywając 0-2 z Arsenalem (Martinelli, Trossard) u siebie i teraz musi liczyć na jakieś punkty by próbować odbić się i choć spróbować powalczyć o awans. Ekipa z Dortmundu w pierwszym meczu również zfrajerzyła maksymalnie bo do 90 minuty prowadziła z Juve 2-4, ale dała sobie wbić 2 gole już w doliczonym czasie gry. No ale to nie umniejsza temu że zagrała naprawdę kapitalny mecz w ofensywie i to pokazuje jak będzie groźnym rywalem dla Basków. Miejmy nadzieję że mecz ten zapewni nam emocje godne prestiżowi tych rozgrywek i Los Leones zaprezentują się w nim naprawdę dobrze. Początek spotkania w środowy wieczór o godzinie 21.00, a poprowadzi go polski sędzia Szymon Marciniak.
Borussia Dortmund to klub instytucja w Niemczech. Podobnie jak w przypadku Arsenalu opisywanie nawet skrótowo tego klubu to materiał na bardzo obszerne wypracowanie. Polskim kibicom chyba też nie ma za bardzo co przypominać ekipy z Dortmundu bo swego czasu chyba nie było fana piłki nożnej, który nie śledziłby losów Borussii i trzech Polaków grających w jej barwach i to główne role. Mowa oczywiście o Łukaszu Piszczku, Kubie Błaszczykowskim no i o Robercie Lewandowskim, o którym świat usłyszał i tutaj rozwinął się jego talent gdy właśnie grał w barwach Die Schwarzgelben. To drugi najbardziej utytułowany klub Niemiec zaraz po Bayernie z 8 tytułami mistrzowskimi, 5 pucharami kraju, 6 Superpucharami oraz w przeciwieństwie do naszego poprzedniego rywala również z tym najcenniejszym pucharem w klubowych rozgrywkach międzynarodowych – Ligą Mistrzów, którą zdobyła w pamiętnym finale na Olimpiastadion w Monachium w 1997 roku przeciwko naszpikowanemu gwiazdami Juventusowi. W rozgrywkach międzynarodowych udało im się również zdobyć Puchar Zdobywców Pucharów w 1966 r. i było to pierwsze europejskie trofeum wywalczone przez niemiecki klub. Czterokrotnie klub był również pokonany w finale Ligi Mistrzów (2013 i 2024) oraz w Lidze Europy/PUEFA (1993 i 2002). To drugi największy pod względem oficjalnych członków klub w Niemczech (218 tys.) i 5 na świecie. Od lat tez Westfalenstadion zajmuje pierwsze miejsce jeśli chodzi o średnia fanów na trybunach w meczach jak również słynna, można nawet powiedzieć legendarna The Yellowa Wall, która jest największą na świecie jednopoziomową trybuną, z której idzie bardzo żywiołowy doping dla gospodarzy. Borussia jest też flagowym przykładem jak można wyjść z potężnych długów zagrażających istnieniu klubu. Po tytule w 2002 roku i przegranym finale PUEFA w tym samym sezonie z Feyenoordem pojawiły się pierwsze problemy. Te nasiliły się po odpadnięciu po karnych z Club Brugge w eliminacjach do Ligi Mistrzów w sezonie 2003/2004. Sytuacja na jesieni stała się tak dramatyczna że Bayern pożyczył klubowi 2 mln euro na opłacenie niezbędnych rachunków. W 2005 roku nad zespołem widniało już ryzyko bankructwa. Wtedy to mniej więcej stanowisko Dyrektora Zarządzającego objął Hans-Joachim Watzke. To właśnie On do spółki z Michaelem Zorc'iem opracował plan wyciągnięcia klubu z zapaści. Zaczęło się od sukcesywnego obcinania pensji zawodników, sprzedania prawa do nazwy stadionu, którą przejęła lokalna firma ubezpieczeniowa Signal Iduna. Zainwestowano w skauting i szkółkę gdyż tutaj upatrywano sposobu na wyjście z kryzysu. Wszak potrzebowano tanio sprowadzić lub wyszkolić a drogo sprzedać. I tutaj pole do popisu miał Zorc. No i przede wszystkim schodzić ze zbyt dużych kontraktów. Nie było „Świętych Krów". Kto nie chciał obniżyć swoich wymagań finansowych odchodził nawet za darmo (Metzelder). Jednocześnie do składu wprowadzano młodych piłkarzy ze szkółki. Nieocenioną pomocą byli kibice, którzy szczelnie wypełniali stadion dostarczając pieniędzy z karnetów, biletów i dochodów z dnia meczowego i to nawet w sytuacji gdy zespół walczył o utrzymanie. Dług zaczął się stosunkowo szybko spłacać, a nabrał tempa już w sezonie 2008/2009. to wtedy stery zespołu objął Jurgen Klopp. Szkoleniowiec ten wcześniej prowadził Mainz, w którym wprowadzał do składu wielu młodych zawodników. Jego zespół prezentował efektowną piłkę i w sezonie 2003/2004 po raz pierwszy awansował do Bundesligi. Mając najmniejszy stadion w lidze, najmniejszy budżet zespół dalej prezentował się efektownie i zaprowadziło go to na 11 miejsce w tabeli w premierowym. Tyle że ekonomii nie oszukasz i Mainz wkrótce mimo starań Kloppa spadło. Trener mimo ofert pozostał w klubie bo chciał z nim wrócić do Bundesligi. To się ostatecznie nie udało i zrezygnował ze stanowiska. Skorzystała z tego Borussia, która zaproponowała mu pracę po rezygnacji ze stanowiska Thomasa Doll'a. Wszyscy pukali się w czoło że klub który zajął w poprzednim sezonie 13 miejsce bierze takiego trenera, który owszem talent ma, zespół który prowadził gra efektownie, ale wyników nie gwarantuje a to było priorytetem klubu, który musiał nie tylko awansować do pucharów ale przede wszystkim promować zawodników. Podobno zainteresowanie Kloppem przejawiał Bayern, w co trudno raczej uwierzyć. W każdym razie wkrótce okazało się że ten ruch był po prostu genialny i szefostwo Die Schwarzgelben dokonało świetnej oceny możliwości szkoleniowca i jego wpasowania w zespół. Już pierwszy sezon został zakończony z trofeum i był to Superpuchar Niemiec., w którym Borussia pokonała Bayern. Pierwszy sezon to 6 miejsce, drugi już 5 mając przy tym jeden z najmłodszych składów w Bundeslidze. O włos przegrali awans do Ligi Mistrzów. Sezon 2011/2012 to już hegemonia Dortmundu, który w cuglach zgarnął tytuł na dwie kolejki przed końcem. Sukces powtórzono rok później a kluczowymi zawodnikami tego zespołu byli właśnie polscy zawodnicy na czele z Robertem Lewandowskim. Do tego dołożono krajowy puchar, rekord punktów w historii jednego sezonu Bundesligi (81), który pobił później Bayern (91). Klub zagrał w Lidze Mistrzów i nawet dotarł do finału w 2013 roku, przegranym z Bayernem 2-1. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć że olbrzymie długi jakie miał zespół zostały praktycznie ograniczone do minimum a teraz są już tylko ponurym wspomnieniem z przeszłości bo ekipa z Dortmundu ma jedne z najzdrowszych finansów nie tylko w Niemczech ale i wśród wszystkich klubów z pięciu najmocniejszych lig w Europie. Polityka wprowadzania i ściągania młodzieży do klubu sprawdziła się i jest uskuteczniana do dzisiaj na czym klub zarabia olbrzymie pieniądze. Oczywiście nie stroni tez od wydawania, bo już może i to całkiem sporo ale i tak w większości przypadków inwestycje się zwracają. Chyba największą wtopą klubu było ściągnięcie Sebastiena Hallera z Ajaxu w sezonie 2022/2023 za 31 mln euro. Powetowano ją sobie sprzedażą rok później Juda Bellinghama do Realu za 127 mln euro, który 3 lata wcześniej kosztował klub 30 mln gdy przechodził z Birmingham. Prawdziwy majstersztyk to jednak Ousmane Dembele, za którego zapłacono Rennes w sezonie 16/17 35 mln euro a dwa lata później puszczono za niemal 150 mln do Barcelony. To samo można powiedzieć o Jadonie Sancho, który kosztował około 20 mln gdy wykupiono go z akademii ManCity, by później sprzedać do United za 85 mln. Erling Haaland gdy przechodził z Salzburga do Borussii kosztował 20 mln, ,a po dwóch latach City zapłaciło za niego już 60, ale tylko dlatego że tyle miał wpisane jako klauzula w kontrakcie. Oczywiście to przykłady największych zysków Borussii z transferów i promocji zawodników bo jest ich jeszcze więcej, aczkolwiek to najbardziej spektakularne. Ktoś powie, że co po tym zarabianiu pieniędzy i sprzedaży zawodników jak brak tytułów w gablocie. Może i tak bo np. Leverkusen jak wcześniej Borussia pokazało że przy odpowiednim trenerze i dobrze zbalansowanym zespole można sięgnąć po tytuł, no ale od czasów Kloppa w tym temacie klub nie ma szczęścia do trenerów. A przy Bayernie to jednak musi wszystko idealnie zagrać czyli perfekcja na boisku musi równać się perfekcji na ławce trenerskiej a tutaj ciężej o odpowiedniego kandydata. Bo skład zespół ma naprawdę dobry, sporo w nim jakości i talentu ale ktoś to jeszcze musi odpowiednio pokierować. Raczej trudno posądzać o takie umiejętności Niko Kovaca, nomen omen byłego zawodnika i trenera Bayernu, czyli po Schalke04 największego rywala Dortmundu. Tym bardziej że klub nie ma zamiaru zejść ze swojej drogi czyli stawiania na młodych i utalentowanych zawodników, czego najlepszym dowodem jest ściągnięcie w tym sezonie 19-letniego Jobe Bellinghama z Sunderlandu za 30 mln euro, a więc brata Jude'a grającego obecnie w Realu Madryt. Choć kto wie jak się ten sezon potoczy bo trzeba przyznać że dość poważnie go wzmocniono. Poza młodszym Bellinghamem przyszedł z Wolverhampton napastnik Fabio Silva (22,5 mln), wykupiono wypożyczonych z ManCity – prawego obrońcę Yana Couto (20 mln), z Chelsea pomocnika Carneya Chukweemekę (20 mln), oraz lewoskrzydłowego Nordsjaelland – Daniela Svenssona (6,5 mln). Całość uzupełniono bramkarzem Drewesem z Bochum (200 tys.) oraz wypożyczeniem stopera Chelsea – Aarona Anselmino. Po stronie strat jest właściwie tylko skrzydłowy Jamie Gittens, którego wykupiła Chelsea za 56 mln euro. Poza tym odeszli wcześniej wypożyczeni stoper Coulibaly (7,5 mln Strasburg), napastnik Moukouko (5 mln, Kopenhaga), ofensywny pomocnik Giovanni Reyna (4 mln, Moenchengladbach) oraz pozbyto się Sebastiena Hallera. Pozbyto się też dwójki bramkarzy – Marcela Lotki (za darmo, Dusseldorf) oraz wypożyczono Ramaja do Heidenheim. Te ostatnie dwa transfery dziwią trochę bo zamiast dwóch młodszych bramkarzy postawiono na 32 letniego Drewersa z Bochum, który i tak jest trzecim w hierarchii i nie został zarejestrowany w Lidze Mistrzów. A jest jeszcze młodziutki Silas Ostrzinski. W każdym razie kadra na pewno została wzmocniona i teraz wszystko w rękach trenera. Zespół ma można powiedzieć idealny miks doświadczenia z młodością i zmienników na każda pozycję, tak więc jakieś urazy nie powinny stanowić problemów Oczywiście są gwiazdy jak bardzo bramkostrzelny Guirassy, którego najtrudniej byłoby zastąpić, ale są zmiennicy na ta pozycję, a poza tym ciężar zdobywania bramek mogą wziąć na siebie inni zawodnicy. Borussia dysponuje więc naprawdę bardzo wszechstronną drużyną, która może zagrozić w zasadzie każdej ekipie na świecie. Jedynym problemem jest trener a więc Nico Kovac. O jego warsztacie trudno cokolwiek powiedzieć. Markę wyrobił sobie w reprezentacji Chorwacji i w Eintrachcie Frankfurt. Niemiecką drużynę objął pod koniec sezonu 2015/2016 gdy groził jej spadek i tyle że zajął miejsce barażowe, które następnie wygrał z drugoligowcem z Norymbergii. Kolejne dwa sezony były dużo lepsze bo najpierw środek tabeli i przegrany finał Pucharu Niemiec ze swoją obecną drużyną. W kolejnym sezonie było jeszcze lepiej bo zdobył Puchar Niemiec pokonując Bayern w finale i zapewniają ekipie z Frankfurtu pierwsze trofeum od 1988 roku. Potem przyszedł czas na Bayern z którym wygrał w zasadzie wszystko co było do wygrania w kraju, no ale to akurat nie jest trudne. Tyle że z Bayernu wyleciał 3 listopada 2019 roku po porażce z Eintrachtem 5-1. Kolejne było Monaco, z którym poza wygraniem na Parc des Princes z PSG nie ociągnął nic, przegrywając z paryżanami w finale Pucharu Francji. Z posady wyleciał 1 stycznia 2022 roku. Kolejne 2 lata spędził w Wolfsburgu z którego wyleciał a marcu 2024 roku. Dortmund objął 29 stycznia 2025 roku gdy ten zajmował 11 miejsce w tabeli. Dociągnął z zespołem do ćwierćfinału Ligi Mistrzów gdzie został wyeliminowany przez Barcelonę i do 4 miejsca w tabeli dającego grę w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Pytanie teraz czy to na pewno dobry trener dla ekipy Schwarzegelben. Ciężko stwierdzić. Chorwat gra bardzo pragmatyczny futbol, ciężko tutaj o fajerwerki ale swoje robi. Pytanie tylko ile wytrzyma na stanowisku albo ile z nim wytrzymają. Niestety o ile skauting ekipy z Dortmundu spisuje się świetnie jeśli chodzi o wyszukiwanie zawodników to po odejściu Kloppa ma problem ze znalezieniem odpowiedniego trenera. Wydawało się ż etakim będzie Tuchel, który przeszedł podobnie jak Klopp z Mainz, ale ciężki charakter Hansa-Joachima Watzke i jego nieugiętość w zakresie prowadzenia polityku transferowej klubu spowodowała szereg napięć, do których zresztą Tuchel też swoje przyłożył. Panowie rozstali się po dwóch latach w dość nieprzyjemnej atmosferze. Z pozostałymi trenerami również nie było łatwo bo Lucien Favre, który po sukcesach z młodzieżą z Moenchengladbach wydawał się świetnym następcą i idealnie pasującym do polityki klubu też niedługo wytrzymał. Podobnie było z Marco Rose, Peterem Stogerem, Edinem Terziciem czy kompletnym nieporozumieniem jakim był Nuri Sahin. Naprawdę ciężko jest prowadzić ekipę z Dortmundu i ciekawe kiedy przekona się o tym Kovac na własnej skórze. Na razie idzie mu dobrze, a nawet bardzo dobrze. W 5 meczach tylko raz zremisował na wyjeździe z Sankt Pauli, ale nie dlatego że rywal był jakiś mocny ale jego zespół w końcówce meczu stracił zawodnika na skutek czerwonej kartki co wykorzystał rywal wykorzystując rzut karny i następnie strzelając bramkę na wagę remisu tuż przed upływem regulaminowego czasu gry. Pozostałe mecze to wygrane. Problem w tym że rywale póki co nie byli zbyt silni a i zespół ma spore wahania formy. Obrona też nie stanowi monolitu. I to jest dość dziwne bo Nico Kovac był swego czasu bardzo dobrym defensywnym pomocnikiem i powinien wiedzieć jak ułożyć zespół w tyłach. No ale może to się z czasem „dotrze" i będzie coraz lepiej zanim przyjdą mecze z lepszymi rywalami. No a jak nie to Kovac pewnie skończy jak pozostali trenerzy i Borussia będzie szukać nowego szkoleniowca. A egzaminy są już blisko bo w najbliższy weekend jego drużyna zmierzy się z RB Lipsk u siebie, a po powrocie z przerwy reprezentacyjnej z Bayernem na wyjeździe. Potem czeka wyjazdowe starcie z Kopenhagą w LM, dobrze spisujące się Koln w domu oraz starcie w Pucharze Niemiec z Eintrachtem na wyjeździe, Na razie jednak wszystko idzie dobrze i póki będzie tak szło to nikt nic nie zrobi. Przed meczem z Athletic większych problemów kadrowych nie ma. Jedyny ważniejszy ubytek to nieobecność Emre Cana z powodu urazu. Zabraknie też Anselmino i Druanville'a (urazy), Campbella (kadra) oraz niezgłoszonych Ozcana i Drewesa No ale akurat na pozycji środkowego obrońcy jest spory wybór bo są Sule, Anton, Schlotterbeck czy też młody Mane. Kovac w ostatnim meczu postawił w trzyosobowym bloku defensywnym na nominalnego lewego obrońcę Bensebainiego i wyglądało to dobrze. Tak więc wybór jest. Pozostaje taktyka jaką zagra Chorwat w tym meczu. Jego ulubione ustawienie to 3-4-2-1. Czasami stawia na 4-3-3. Wydaje się jednak że tym razem skorzysta z tego pierwszego. Jeśli chodzi o skład to jedynymi pewniakami są Guirassy na szpicy, Adeyemi jako jeden z dwóch ofensywnych pomocników, Sabitzer na środku pomocy, Schlotterbeck na stoperze oraz Kobel w bramce. Reszta to właściwie otwarty wybór. Na co uważać w grze przeciwko ekipie z Dortmundu? W zasadzie na wszystko po trochu. Mają bardzo mocne skrzydła gdzie skupiają gro swoich ataków. Są bardzo zdyscyplinowani taktycznie, świetnie przechodzą z obrony do ataku. Często też grają prostopadłymi podaniami do w zasadzie trójki napastników gdyż w momencie ataku obaj ofensywni pomocnicy pełnią de facto funkcję snajperów, co często stwarza przewagę w polu karnym rywali. Przede wszystkim trzeba jednak jakoś znaleźć sposób na powstrzymanie Giurassiego, który strzelił łącznie 15 bramek w 19 meczach Ligi Mistrzów oraz Adeyemiego.
Mocno pokiereszowana, dosłownie i w przenośni, zakończyła wrzesień ekipa Athletic. Brak zawieszonego trenera na ławce, kontuzje i przede wszystkim kompletny brak formy odbił się mocno na wynikach. 4 porażki i 1 remis w pięciu meczach to wręcz marny wynik, szczególnie jeśli 3 z nich gra się na własnym obiekcie. Jeśli do tego dołożymy katastrofalne decyzje naszego szkoleniowca, który zachowywał się jakby zapomniał swoich naprawdę bardzo dobrych umiejętności trenerskich to obraz jaki mamy po ostatnim miesiącu jest wręcz katastrofalny. Niestety początek października nie zapowiada się lepiej. Na dzień dobry czeka Athletic bardzo trudny przeciwnik i chyba najtrudniejszy wyjazd w tej edycji Ligi Mistrzów. Legendarny Westfalen Stadion, gorący doping ponad 80 tys. fanów, legendarna The Yellow Wall oraz mocna drużyna grająca bardzo taktyczny futbol jak to każda niemiecka drużyna. Do tego świetnie wyszkoleni technicznie zawodnicy, nad którymi nie będzie przewagi jaką zwykle mają drużyny z Półwyspu Iberyjskiego nad innymi europejskimi drużynami. O ale dobrze by było zacząć jakoś optymistycznie ten miesiąc i zacząć wychodzić z kryzysu. Taką iskierką nadziei miał być powrót do treningów i gry Nico Williamsa, który niestety po kontuzji w meczu kadry La Furia Roja wciąż się leczy. Wprawdzie już zaczął trenować wraz z zespołem ale Valverde i sztab medyczny zgodnie stwierdzili że jest jeszcze za wcześnie na powrót, a ryzyko odnowienia się urazy jest zbyt wysokie. I tutaj trudno się nie zgodzić bo patrząc na pasmo urazów jakie męczy w tym sezonie Basków, już od momentu pretemporady to należy w tym temacie być bardzo ostrożnym. Już i tak dwóch zawodników ma sezon z głowy. Zresztą u innych jest nie lepiej. Przed meczem z Borussią ze składu wypadli Berenguer oraz Vesga. Alex ma problemy z palcem u nogi, a Mikel po zameldowaniu się na boisku w meczu z Villarrealem wytrzymał niewiele i musial zejść z powodów problemów mięśniowych. Jak podsumujemy łączną listę nieobecnych przed meczem w Niemczech to wygląda to naprawdę masakrycznie. Egiluz i Prados – koniec sezon z powodu zerwanych więzadeł. Yeray dyskwalifikacja, Nico, Vesga i Berneguer kontuzja. Łącznie daje to 6 piłkarzy z 25 osobowej kadry. Do tego nie zgłoszony w sumie z niewiadomych powodów Izeta więc liczba jeszcze rośnie. Trudno w takiej sytuacji optymalnie przygotować zespół do meczu, czy też serii meczów gdy trzeba nie tylko powalczyć o wyniki, ale i rotować składem. To na pewno trochę tłumaczy wrześniowe wyniki ale nie do końca gdyż spory udział w tym że były negatywne ma również sam Txingurri bo liczba jego błędów była porażająca. Nie będę ich tutaj wymieniał bo robiłem to przy okazji niemal każdej relacji z meczu, ale tutaj nasz trener musi zdecydowanie się poprawić i przestać robić dywersję czy też eksperymenty na żywym organizmie. Naprawdę już i tak jest dość ciężko grać, więc dodatkowo po co utrudniać zespołowi grę własnymi bzdurnymi decyzjami? Miejmy nadzieję że Valverde dojdzie do takich samych wniosków. Powołania na ten mecz wydają się obiecujące bo znalazła się na liście dwójka skrzydłowych z rezerw – Adrian Perez i Ibon Sanchez. Może to nie jest jakieś znacząca decyzja ale widać postęp bo wcześniej szkoleniowiec Athletic nie chciał słyszeć o tych zawodnikach. Być może kontuzja Berenguera i pozostanie właściwie tylko z dwoma zawodnikami mogącymi grać na bokach ataku (trzema jeśli doliczymy Navarro) spowodowała ten ruch ale to i tak dobrze. Można było powołać jeszcze Bujana, który całkiem nieźle spisuje się w rezerwach no ale na początek nie wymagajmy zbyt wiele bo i tak jest spory postęp. Listę powołanych na mecz klub opublikował wczoraj w godzinach popołudniowych, zaraz po tym jak Athletic udał się do Dortmundu na mecz. Txingurri zabrał do Niemiec następujących zawodników:
Bramkarze: Simon, Padilla, Santos
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Areso, Laporte, Yuri, Adama, Lekue
Pomocnicy: Sancet, Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Navarro, Rego, Ibon Sanchez
Napastnicy: Inaki Williams, Guruzeta, Sannadi, Serrano, Adrian Perez.
Nie jest to na pewno kadra marzenie nikogo ale grać trzeba. Pytanie teraz co z tego stworzy trener Valverde. Patrząc na jego wyczyny z poprzednich spotkań można mieć sporo obaw. W zasadzie przy optymalnym zestawieniu zespołu z powyższej listy jedyną niewiadomą powinna być obsada lewego skrzydła. No ale Txingurri zapewne nie byłby sobą gdyby coś dziwnego nie zaproponował. Oby to jednak nie okazało się brzemienne w skutkach.
Faworytem i to zdecydowanym tego meczu będzie ekipa z Dortmundu. Lepsza forma, lepiej przygotowana i szersza kadra, mniejsza ilość urazów no i oczywiście tętniąca dopingiem Signal Iduna Park i o wiele większe doświadczenie w Lidze Mistrzów. Te atuty trudno nie docenić. Patrząc na kadrę Athletic i ich grę w ostatnich meczach naprawdę trudno o optymizm przed tym meczem i dopatrywanie się pozytywów jest raczej tym z gatunku Mission Impossible. Jeszcze jak trener Valverde wyskoczy z jakimiś dziwnymi pomysłami dotyczącymi zestawienia osobowego i taktyki to naprawdę trudno się spodziewać czegokolwiek niż solidnego łomotu. Punkt wywalczony w tym meczu będzie na wagę zwycięstwa ale jeśli Borussia nie pokpi sprawy, co nie jest takie nierealne to powinna spokojnie odnieść pewne zwycięstwo w tym meczu. Athletic może poszczycić się niezłą statystyką w meczach z niemieckimi zespołami. Jest niepokonane od 2009 roku i meczu z Werderem, które przegrało 0-3 na własnym stadionie. Od tego czasu Baskowie zanotowali 4 wygrane i 2 remisy. Tyle że na niemieckiej ziemi nie jest już tak różowo bo odniesiono tylko 2 zwycięstwa w siedmiu meczach w historii starć z zespołami naszych zachodnich sąsiadów.
Przed meczem drużyn dorosłych odbył się również pojedynek zespołów w ramach młodzieżowej Ligi Mistrzów. I tutaj po raz kolejny kapitalnie spisali się zawodnicy Athetic pod wodzę trenera Llopisa, którzy pokonali swoich rywali aż 0-4. Wynik otworzył w 52 minucie Manex Lozano, dla którego jest to gol numer 3 w obecnych rozgrywkach. Cztery minuty później młodzi zawodnicy Borussii grali w osłabieniu po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla Koniga. Potem poszło już gładko bo kolejne trafienia dołozyli Selton, Oyharcabal i Christian.
Przewidywane składy:
Borussia: Kobel – Anton, Schlotterbeck, Bensebaini – Yan Couto, Sabitzer, Nmecha, Svensson – Adeyemi, Beier – Guirassy.
Trener: Nico Kovac
Athletic: Simon – Areso, Vivian, Paredes, Yuri – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Sancet, Unai Gomez – Sannadi.
Trener: Ernesto Valverde
Data: 01.10.2025
Miejsce: Dortmund, Stadion Signal Iduna Park (poj. ok 82 tys.)
Sędzia: Szymon Marciniak