Przedostatnia kolejka sezonu 2020/2021 a w niej Athletic zmierzy się na San Mames z odwiecznym rywalem z Madrytu czyli Realem. Spotkanie niezwykle istotne z punktu widzenia Królewskich, którzy wciąż mają nadzieję na tytuł mistrzowski ale muszą wygrywać wszystko do końca sezonu, mając jednocześnie nadzieję przynajmniej na jeden remis sąsiadów z Wanda Metropolitano. Problem w tym, że rywale mają praktycznie „autostradę" do końca sezonu gdyż walczą tylko z Osasuną u siebie i Valladolid na wyjeździe czyli drużynami o wiele niżej notowanymi, z którymi teoretycznie powinni sobie bez problemu poradzić. Real ma z kolei teoretycznie trudniejsze zadanie bo poza Athletic mierzy się z Villarrealem. Presja jest więc ogromna na każdym z zespołów bo w grze jest jeszcze FC Barcelona ale przy dzisiejszej wygranej Los Colchonerros jej wyścig o tytuł może się zakończyć. Czy Athletic wzorem Atletico i Sevilli, które to zespoły pokonał sprawi kolejną niespodziankę w końcówce sezonu? O tym przekonamy się dzisiaj około 20.30 kiedy zabrzmi ostatni gwizdek arbitra tego spotkania Pana Mateu Lahoza. Początek zaplanowano na godzinę 18.30.

Poprzednią kolejkę obydwa zespoły zakończyły na dwóch przeciwległych biegunach. Królewscy bez problemu pokonali na wyjeździe Granadę i to aż 1-4 a gole strzelali Modrić i Rodrygo w pierwszej połowie oraz Odriozola i Benzema w drugiej. Granada miała wprawdzie nadzieję na lepszy wynik bo w 71 minucie bramkę kontaktową strzelił Molina ale podopieczni trenera Zinedine'a Zidane'a nie pozostawili im złudzeń kto jest lepszą drużyną i kto zasługuje tego dnia na wygraną. Baskowie z kolei pojechali do walczącej o utrzymanie Huesci. Po katastrofalnym meczu i kolejnym koszmarnym błędzie Unaia Simona przegrali z kandydatem do spadku 1-0.

Dla ekipy Królewskich jest to kiepski sezon, oczywiście jak na klub z Santiago Bernabeu bo wszystko wskazuje na to że zakończą go bez żadnego trofeum. Wprawdzie szanse na tytuł mistrzowski jak wspomniałem na wstępie wciąż są ale powiedzmy sobie szczerze, że raczej iluzoryczne. Atletico owszem potrafi wtopić tak jak miało to miejsce z Athletic na San Mames, ale trudno przypuszczać by zremisowali z Osasuną u siebie lub z Valladolid na wyjeździe. Tylko takie wyniki (wystarczy jeden remis Atletico) przy oczywiście komplecie wygranych Realu gwarantują tytuł Los Blancos. No ale cuda się zdarzają w piłce, czego byliśmy świadkami gdy Athletic grał w Sevillą i właśnie Atletico. Tak więc i kibice klubu z Santiago Bernabeu mają pełne prawo wierzyć że może się uda. Będzie jednak ekstremalnie trudno choćby z powodu sytuacji kadrowej w jakiej znajduje się Real i która jest dość podobna do tej w jakiej znajduje się Athletic. Mianowicie brakuje zawodników do gry a lista piłkarzy leczących się jest spora. Ramos, Varane, Carvajal, Mendy i Vazquez to zawodnicy wykluczeni z gry praktycznie do końca sezonu. Jak więc widać trenerowi Zidane'owi posypała się praktycznie cała obrona i wystawia tutaj samych zmienników posiłkując się piłkarzami rezerw. Na szczęście dublerzy spisują się całkiem przyzwoicie aczkolwiek nie jest to tak pewna gra jak z Ramosem i Varanem. Do tego dochodzą jeszcze drobniejszy uraz Mariano Diaza oraz problemy „wychowacze" Marcelo, który miał rzekomo starcie słowne z trenerem Zidane'm. Ostatecznie obaj znaleźli się na liście powołanych ale prawdopodobnie tylko po to żeby ją po prostu zapełnić bo sytuacja kadrowa jest kiepska. Kolejnym zawodnikiem, który również opuści dzisiejszy mecz jest Toni Kroos. Niemiecki pomocnik miał styczność z osobą zarażoną covid-19 i zgodnie z procedurami ma odbyć kilkudniową kwarantannę oraz przejść niezbędne testy na obecność wirusa i dopiero po ich negatywnym wyniku będzie mógł wrócić do zespołu. Zidane ma więc prawdziwy szpital w zespole i spore problemy do rozwiązania. Zapewne znajdzie jakieś doraźne rozwiązanie na dwa ostatnie spotkania w lidze i być może w klubie z Santiago Bernabeu. Wszystko wskazuje na to że po tym sezonie Francuz odejdzie i nie będzie prowadził Królewskich. Tak w każdym razie donoszą dziennikarze z Marci. Inni jak Onda Cero i Goal posuwają się nawet dalej i sugerują że szkoleniowiec miał już poinformować o swojej decyzji zawodników. Ile w tym prawdy nie wiadomo choć sam Zidane również sugerował na przedmeczowej konferencji prasowej że pogłoski o odejściu nie są takie bezpodstawne. To na pewno były spory cios dla klubu i samego Florentino Pereza, który w lecie nie tylko będzie musiał przebudować zespół ale i ewentualnie poszukać trenera, który będzie w stanie poprowadzić taki klub jak Real Madryt. Nie będzie to łatwe bo nie bez powodu na stanowisko wrócił Zidane. Próba z Lopeteguim i Solarim nie wypaliła. Media na potencjalnego następcę Francuza kreują inna legendę klubu – Raula Gonzaleza Blanco, który świetnie radzi sobie z Castillą walcząc z nią o awans do Segunda Division. Pytanie jednak czy Raul udźwignął by presję z jaką miałby do czynienia prowadząc pierwszy zespół i czy w ogóle by chciał go prowadzić bo dziennikarze w Madrycie dowiedzieli się o rzekomych kontaktach byłego wieloletniego kapitana Realu z Eintrachtem Frankfurt. Dodatkowo nowego trenera czeka spora przebudowa zespołu gdyż niestety tego wymaga coraz bardziej starzejący się skład, sytuacja finansowa jak również po prostu niesprawdzenie się części piłkarzy. Klub chce też mocniej bazować na młodych piłkarzach Castilli, z którego zespołu ma dołączyć co najmniej trzech zawodników. Na dzień dzisiejszy są to Miguel Gutierrez, Antonio Blanco i Marvin Park, którzy rok temu z młodzieżowcami zdobyli Ligę Mistrzów w tej kategorii wiekowej. Być może dołączą kolejni jak Arribas, Victor Chust i Hugo Durro. Raczej wezmą udział w letniej pretemeporadzie a oc ich postawy i tego jak pójdą transfery zależy czy znajdą się w pierwszym zespole. Królewscy chcą sprowadzić dwójkę zawodników – środkowego obrońcę Alabę oraz poważniej myślą nad jakąś gwiazdą, którą według mediów ma być Kylian Mbappe. To jednak może być olbrzymi koszt bo nawet 300 mln euro a to oznaczałoby że klub czeka mocna wyprzedaż i zejście z funduszu płac. Ale to też oznacza że więcej młodzieży trafi do pierwszej drużyny. To jednak melodia przyszłości i przede wszystkim klub musi się rozejrzeć za dobrym trenerem jeśli potwierdzi się informacja o tym, że Zidane faktycznie odchodzi. I jeśli trzeba by było wprowadzić do zespołu większą liczbę młodych piłkarzy to tutaj jednak Raul Gonzalez byłby najlepszym wyborem bo młodych chłopaków już zna. Szykuje się nam nowy projekt typu „Zidanes i Pavones" ale jak to będzie wyglądało to przekonamy się to dopiero za kilka miesięcy. Na razie dograć trzeba koniec sezonu. Trener Zidane powołał na dzisiejszy mecz 19 zawodników a lista ta prezentuje się następująco:
Bramkarze: Courtois, Łunin, Altube
Obrońcy: Nacho, Militao, Marcelo, Odriozola, Miguel
Pomocnicy: Modrić, Casemiro, Valverde, Isco, Blanco
Napastnicy: Hazard, Benzema, Asensio, Vinicius, Rodrygo, Mariano.
Jak fatalnie wygląda sytuacja kadrowa przed dzisiejszym meczem pokazuje lista powołanych, na której znalazł się trzeci bramkarz zespołu i dwójka młodzieżowców. To oznacza że z pierwszej drużyny zdolnych do gry było zaledwie 16 piłkarzy. Do tego przydałaby się jakaś rotacja w składzie a na nią są mizerne szanse. Środek obrony jest nie do ruszenia, tak samo jak pomoc gdzie po prostu nie ma zawodników na wymianę. To samo dotyczy środka ataku gdzie drużyna jest skazana na Benzemę i można powiedzieć że to cud iż Francuz nie ma żadnej kontuzji po takiej ilości spotkań jaką ma w nogach. Pozostają boki defensywy i boki ataku. Tutaj może zagrać dobrze spisujący się ostatnio Odriozola i Marcelo lub Migul. Jeśli chodzi o atak to partnerami Benzemy mogą być Hazard i Asensio.

Athletic emocje i presje obecnego sezonu ma już za sobą i ostatnie dwa mecze to typowa gra o pietruszkę. Nie ukrywa tego nawet trener Marcelino, który myślami jest już przy kolejnych rozgrywkach. Trudno się dziwić bo Los Leones przegrali prawie wszystko co mogli w tym sezonie a ich gra pozostawia wiele do życzenia. No chyba, że rywalem jest ktoś z czołówki La Liga bo wtedy potrafią się zmobilizować i zagrać naprawdę niezłe zawody. Szkoda bo rozgrywki wygrywa się meczami z tymi słabszymi gdzie trzeba zdobywać punkty a tak naprawdę czołówkę można sobie odpuścić. Do tego dochodzi brak kibiców, którzy zawsze na San Mames byli 12 zawodnikiem zespołu i jak podkreślali zawodnicy wszystkich zespołów, specyficzna atmosfera La Catedral powodowała że bardzo trudno się tutaj grało. Zauważyli to również trenerzy innych zespołów uznając zgodnie że największym przegranym gry bez publiczności jest m.in. ekipa Los Leones. Trudno nie przyznać im racji. Stąd raczej trudno być optymistą przed dzisiejszym meczem z tak wymagającym rywalem. Wprawdzie Królewscy mają swoje problemy kadrowe i to całkiem spore ale ich kadra ma o wiele więcej jakości niż rezerwowi Athletic. Niestety pod tym względem końcówka sezonu jest katastrofalna. Swoje robi też fatalne przygotowanie fizyczne zespołu do rozgrywek i tutaj kalumnie można rzucać na trenera Garitano. Doraźne działania Marcelino mogły jedynie złagodzić pewne rzeczy ale nie da się ukryć tego co zostało zepsute w letniej pretemeporadzie. Zresztą ten sezon jest specyficzny dla wszystkich lig i niestety jego intensywność odbija się mocniej na dyspozycji drużyn i tylko kluby z bardzo szerokimi kadrami i naprawdę szkoleniowcami z najwyższej półki sobie radzą. Sporo tutaj pomaga również szczęścia a tego jakoś Baskowie nigdy nie mieli w nadmiarze. Cóż, trzeba czekać na kolejne rozgrywki i dopiero wtedy będzie można ocenić trenera Marcelino i jego pracę z drużyną. I mieć nadzieję, że władze Athletic nie wpadną na pomysły zatrudniać kolejnych Zigandów czy też Garitanów albo Berizzów, a skupią się na trenerach po pierwsze pasujących do drużyny a po drugie z uznanym i przede wszystkim sprawdzonym warsztatem a nie po jednorazowych wyskokach, które mogły być zwykłym łutem szczęścia. Athletic ma potencjał na awans do europejskich pucharów i miejmy nadzieję że w przyszłym sezonie uda się o nie powalczyć grając równe dwie rundy. Na razie jednak trzeba zagrać dwa ostatnie mecze i wysłać zawodników na urlopy by nabierali sił i przede wszystkim zdrowieli bo sytuacja kadrowa w drużynie jest bardzo nieciekawa. Trenerowi Marcelino udało się przed dzisiejszym meczem odzyskać Yeraya i Inigo Vicente, a to oznacza że kadra powiększyła się do 19 zdrowych zawodników, którzy zostali powołani na to spotkanie. Lista więc prezentuje się następująco:
Bramkarze: Simon, Ezkieta
Obrońcy: Nunez, Martinez, Yeray, Balenziaga
Pomocnicy: De Marcos, Vesga, Unai Lopez, Berenguer, Dani Garcia, Sancet, Raul Garcia, Vencedor
Napastnicy: Morcillo, Ibai, Williams, Villalibre, Inigo Vicente.
Grupa kontuzjowanych zawodników liczy na dzień dzisiejszy pięciu zawodników i są to Capa, Muniain, Yuri, Peru oraz Zarraga. Jest też jeden covidowiec – Inigo Lekue. Trener Marcelino boryka się więc prawie takimi samymi problemami jak trener Zidane tyle że w przeciwieństwie do Francuza nie ma aż takiej jakości na ławce rezerwowych. O ile trener Realu może liczyćna doświadczenie to już w przypadku Athletic raczej jest to niewykonalne gdyż tacy zawodnicy jak Vencedor, Sancet czy Morcillo zaliczają swój debiutancki sezon w La Liga i dopiero wchodzą do zespołu. No i oczywiście druga ważna rzecz a więc Marcelino odziedziczył zespół po Garitano, który nie umiał go kondycyjnie przygotować do sezonu a Zidane to potrafił i to z całkiem niezłym skutkiem, co jeśli do tego dołożymy mecze Ligi Mistrzów to trudno się dziwić skali kontuzji i można ją zrozumieć o wiele bardziej od tego co ma miejsce w ekipie Los Leones. Trener Marcelino podobnie jak Zidane również nie będzie miał specjalnego wyboru jeśli chodzi o zestawienie składu na dzisiejszy mecz. W obronie musi postawić na De Marcosa i Balenziagę po bokach oraz Inigo Martineza na środku. Nie wiadomo czy zagra Nunez czy Yeray jako drugi stoper ale Alvarez dopiero co wyleczył uraz i nie wiadomo czy trener będzie chciał ryzykować jego zdrowiem bo to jednak dość kontuzjogenny zawodnik. Wyboru też nie ma specjalnie na skrzydłach gdzie zespół jest skazany na Morcillo i Berenguera. Wybór jest jedynie w środku pola i w ataku ale tutaj też można dyskutować nad jego sensem bo Williams jest zajechany, Raul Garcia bez formy tak samo jak Unai Lopez i Vesga. Siłą rzeczy więc trener stawia na Daniego Garcię, Vencedora, Sanceta i Villalibre. W dniu dzisiejszym można się spodziewać właśnie tej czwórki. Ewentualnie zmiana jeśli takowa zajdzie to może dotyczyć Oihana Sacneta, w którego miejsce może pojawić się Williams. Byłoby to logiczne zważywszy na fakt iż zespół raczej będzie grał z kontry a dwójka szybkich napastników w takiej sytuacji bardzo by się przydała, szczególnie przy równie szybkich skrzydłowych jakimi są Morcillo i Berenguer. Tyle że oznaczałoby że drużyna wystąpiłaby w prawie niezmienionym składzie od miesiąca grając niemal ciągle co 4 – 5 dni a to nie jest dobre dla postawy w meczach co widzieliśmy w pojedynku z Huescą gdzie zespół po prostu powłóczył nogami i nie był w stanie sprostać świetnie przygotowanym fizycznie i biegającym jak szaleni gospodarzom. No ale mecz z Realem to zupełnie inny kaliber i może dodatkowa motywacja jeśli zważymy na prestiż rywala pomoże tak jak to miało miejsce z Sevillą i Atletico.

Faworytem tego meczu jest na pewno ekipa z Madrytu. Królewscy nawet mimo tylu kontuzji w składzie mają więcej jakości i są w o wiele lepszej formie niż Athletic. Najlepszym dowodem na to jest pojedynek z Granadą wygrany bezproblemowo na wyjeździe aż 1-4. Baskowie musieliby zagrać perfekcyjnie w defensywie i być bardzo skuteczni pod bramką rywali gdzie przy dobrym układzie mogliby liczyć na kilka akcji ofensywnych, które trzeba by było wykorzystać w 100%. obrona rywala nie jest monolitem i tutaj jest spora szansa dla szybkich zawodników Athletic. Pytanie tylko czy starczy Baskom sił na 90 minut morderczego pojedynku bo będą musieli naprawdę sporo się nabiegać by sprostać rywalom. Nadzieja jednak zawsze jest, choć bardzo mała i na pewno wyniki z Atletico i Sevillą pozwalają na trzymać się tej iskierki. Tym bardziej że Marcelino już raz ograł Królewskich w tym sezonie, w półfinale Copa del Rey i na pewno taktycznie uda mu się przygotować drużynę do tego meczu. Tylko czy Baskom starczy sił?

Przewidywane składy:
Athletic: Simon – De Marcos, Nunez, Martinez, Balenziaga – Berenguer, Vencedor, Dani Garcia, Morcillo – Villalibre, Williams.
Trener: Marcelino Garcia Toral

Real Madryt: Courtois – Odriozola, Militano, Nacho, Miguel – Valverde, Casemiro, Modrić – Asensio, Benzema, Hazard.
Trener: Zinedine Zidane

Data: 16.05.2021 godz. 18.30
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames
Sędzia: Mateu Lahoz