^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 13 gości oraz 0 użytkowników.

Przerwa reprezentacyjna w ekipie Athletic przebiegała bardzo intensywnie. Przede wszystkim skupiono się na doprowadzeniu do zdrowia jak największej liczby zawodników, którzy po ostatnich spotkaniach narzekali na problemy. A lista była długa bo do kontuzjowanego Aduriza dołączyli Muniain, Iraola, De Marcos, Guillermo i Balenziaga. Wszyscy byli wyłączeni z normalnych zajęć praktycznie do weekendu podczas którego zawodnicy dostali wolne. I będą to prawdopodobnie ostatnie wolne dni przed kolejnym maratonem meczowym jaki czeka zespół do Świąt Bożego Narodzenia. Dawka spotkań będzie iście zabójcza bo w przeciągu 27 dni Athletic rozegra aż 9 spotkań.

 

W poniedziałek po przerwie sytuacja kadrowa nieco się polepszyła bo do normalnych zajęć wrócili Muniain i Balenziaga. Jednakże trener Valverde oszczędzał ich i nakazał przed końcem treningu udanie się do szatni. Wraz z trenerem Xabim Clemente ćwiczyli Aduriz, Iraola i De Marcos. Reszta zespolu po krótkiej rozgrzewce skupiła się na gierkach treningowych. Kibice zgromadzeni wokół boiska treningowego szczególnie mogli podziwiać dwa gole Borjy Viguery, jedna bramkę Kike Soli oraz trafienia z rzutów karnych Gurpegiego i Toquero. W trakcie jednej z akcji kibice zamarli gdy na murawę po starciu z jednym z obrońców upadł Kike Sola i sygnalizował uraz ale na szczęście po kilku minutach zabiegów masażystów wszystko było w porządku i napastnik mógł bez problemów dokończyć zajęcia.

 

Wtorkowe zajęcia odbyły się już całkowicie normalnie i były poświęcone technice oraz taktyce na mecz z Espanyolem. Do zespolu po raz pierwszy od dłuższego czasu dołączył Aritz Aduriz i przynajmniej przez część treningu ćwiczył wraz z pozostałymi kolegami. Wciąż poza zespołem był Andoni Iraola, który po około pół godzinie biegania po bocznym boisku udali się do kilowi by dokończyć sesje. Jest to dość zagadkowe postępowanie trenera Valverde gdyż klub oficjalnie nie podał żadnej informacji w sprawie stanu zdrowia naszego drugiego kapitana. Nie wygląda tez na to żeby był pod jakąś specjalna opieka fizjoterapeutów czy tez lekarzy. Być może chodzi o jakieś sprawy przeciążeniowe i ze względu na wiek Txingurri nie chce ryzykować zdrowiem zawodnika.

 

W środę do drużyny wrócili ostatni nieobecni a wiec Unai Lopez oraz Aymeric Laporte, którzy wrócili ze zgrupowań reprezentacji młodzieżowej Hiszpanii i Francji we wtorek rano ale opiekun Los Leones nie zdecydował się na dołączenie ich do zespolu i w Lezamie mieli się zameldować dopiero w środowy poranek. Wszystkich na pewno ucieszył stopniowy powrót do pełnej sprawności Aritza Aduriza, który z dnia na dzień czuje się lepiej i coraz częściej trenuje na pełnych obrotach. Wszystko wskazuje na to ze będzie dostępny w meczu z Espanyolem. Pytanie tylko czy Valverde będzie chciał zaryzykować zdrowiem swojego podopiecznego. Aduriz nie jest już młodzieniaszkiem a jest wręcz niezbędny drużynie gdyż póki co tylko on strzela bramki. Są wprawdzie jeszcze dwaj napastnicy ale Txingurri z niewiadomych powodów im nie ufa. Tyle ze będzie chyba musiał się z nimi przeprosić ze względu na liczbę spotkań jaka czeka zespół w najbliższych dniach. Wszystkiego jednak dowiemy się po czwartkowych zajęciach, których początek zaplanowano na godzinę 18.00. Około godziny 20.00 odbędzie się konferencja prasowa po której będzie znana lista powołanych na piątkowy pojedynek.

 

Kibice Athletic znaleźli się na cenzurowanym. Właściwie chodzi trzech fanów Los Leones wobec których wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Komitet Dyscyplinarny Athletic Club zdecydował się a otwarcie procedury zmierzającej do ukarania fanów po oficjalnym wykryciu ze kibice Ci odsprzedali swoje wejściówki za wyższą cenę osobom postronnym, nie wyłonionym w procedurze losowania. Chodzi o mecz z FC Porto, który odbył się 21 października w Portugalii. Wnioski o wejściówki na ten mecz złożyło 16332 socios. Niestety biletów jakie udostępniła strona portugalska było zaledwie około 2,5 tys. tak wiec klub z Bilbao zdecydował się na oficjalne losowanie wśród chętnych na wyjazd. Losowania te odbywają się wedle ściśle określonych reguł zawartych w statucie o których klub informuje przed uruchomieniem stosownej procedury na która socios wyrażają zgodę. Dodatkowo przepisy te reguluje hiszpańskie prawo zawarte w edykcie nr 4/1995 z 10 listopada o Imprezach Publicznych oraz Zajęciach Rekreacyjnych. Przepisy te mówią ze wylosowane bilety imienne przeznaczonych dla konkretnych osób nie mogą być sprzedawane stronom trzecim szczególnie z zyskiem. Mogą być one przekazane za zgoda klubu innym osobom tylko za ich równowartość lub po prostu zwrócone do klubu. W szczególności dotyczy to imprez wyjazdowych gdzie klub bierze odpowiedzialność za fanów.

Niestety po meczu z Porto a Estadio Dragao do klubu dotarły informacje o trzech przypadkach sprzedaży biletów innym fanom niż widniejący w oficjalnych dokumentach. Procedura, która wszczął klub ma za zadanie ustalić czy faktycznie doszło do naruszenia i na jaka skale. Jeśli zarzuty się potwierdza to winni mogą być dość surowo ukarani m.in. grzywnami od 1202,03 euro aż do 30050,61 euro.

Wprawdzie mamy niemal polowe listopada ale powoli zbliża się zimowe okienko transferowe. W nim będzie ostatnia szansa na ewentualne transfery przed końcem sezonu. Najwięcej ruchów kadrowych jest wśród potentatów oraz klubów zagrożonych spadkiem. Te pierwsze wzmacniają się przed decydującą faza Ligi Mistrzów i Ligi Europy, natomiast te drugie robią wszystko by zwiększyć swoje szanse na utrzymanie w swoich ligach. Jak zwykle plotki transferowe dotyczą również Athletic i to zarówno po stronie potencjalnych zysków jak i strat.

 

Na pierwszy ogień idzie informacja z portugalskiej A Boli, która zamieściła artykuł o potencjalnym zainteresowaniu Aymerikiem Laporte przez Jose Mouriho i londyńska Chelsea. Według tytułu prasowego, „The Special One” miał już odbyć rozmowę z właścicielem klubu Romanem Abramowiczem oraz zarządem i wstępnie została wyrażona zgoda na ten transfer a przedstawiciele The Blues mieli udać się do Bilbao w celu obserwacji piłkarza oraz wstępnych rozmów z klubem. Cóż, po Manchesterze United. Arsenalu, Barcelonie, Bayernie i PSG byłby to kolejny klub zainteresowany naszym piłkarzem i nikogo nie powinno to dziwić patrząc na skale talentu młodego Francuza. Problemem mogą być jednak warunki finansowe. Według Portugalczyków Chelsea jest skłonna wyłożyć na zawodnika 19 mln euro, co wydaje się kwota co najmniej śmieszną i poddaje w wątpliwość prawdziwość tych doniesień. No chyba ze działacze Chelsea chcą wprawić w dobry humor ludzi z Manchesteru United i Bayernu, którzy wiedza co nieco o negocjacjach z Athletic i za dobrze ich nie wspominają. Aymeric ma klauzule odstępnego w wysokości 42 mln euro i kontrakt ważny do 2018 roku, który został przedłużony w lecie tego roku. A Bola wymienia jeszcze poza Laporte dwoch innych obrońców – Varane’a z Realu Madryt i Pique z Barcelony ale zawodników tych na pewno obaj giganci się nie pozbędą.

 

Athletic nawet nie będzie chciał prowadzić negocjacji odsyłając potencjalnego kontrahenta do klauzuli odstępnego zawartej w kontrakcie zawodnika.

 

Kolejnym piłkarzem, który być może odejdzie zima jest Kike Sola. Wprawdzie nie ma konkretnych ofert za tego piłkarza ale trener Ernesto Valverde będzie chciał wypożyczyć byłego snajpera Osasuny do końca sezonu by ten odbudował swoja formę. Kike Sola poprzedni sezon stracił na kontuzje a poza niedzielnym kilkunastominutowym występem z Valencia ostatnio zagrał aż 23 lutego. Już w sierpniu w trakcie letniej pretemporady Txingurri chciał oddać zawodnika na wypożyczenie ale ten zaoponował i nie zgodził się na taki ruch stwierdzając ze będzie chciał podjąć walkę o miejsce w składzie gdyż Athletic czeka wiele spotkań i walka na kilku frontach. Niestety trener Valverde jakoś nie darzy zaufaniem tego snajpera, w sumie z niewiadomych powodów. Według relacji baskijskich dziennikarzy Sola radzi sobie bardzo dobrze na treningach, strzela sporo bramek. Dodatkowo jest to obok Aduriza jedyny zawodnik, który potrafi grac na pozycji najbardziej wysuniętego napastnika. Niestety Valverde widzi tam Guillermo, który cala swoja dotychczasowa karierę spędził albo na pozycji prawoskrzydłowego, bocznego lub ewentualnie cofniętego napastnika. Również Viguera to ten sam typ piłkarza co wychowanek Athletic. Być może jeśli Aduriz nie zdąży się wyleczyć to Kike Sola dostanie szanse w meczu z Espanyolem oraz być może w Copa del Rey a tym samym przekona do siebie Valverde. Na razie jest głównym kandydatem do opuszczenia klubu w zimie. Teraz trzeba tylko znaleźć mu zespół.

 

Problem przynależności klubowej Kike Soli w drugiej połowie sezonu być może rozwiąże się przy pomocy Osasuny Pampeluna. Na celowniku Athletic znalazł się 18-letni talent z tamtejszej szkółki w Tajonar – Mikel Merino. Młodziutki pivot w tym roku awansował do pierwszej drużyny i jak na razie pod opieka Jana Urbana zaliczył 540 minut w 9 meczach z czego w 7 od pierwszej minuty. Pochodzi z bardzo usportowionej rodziny. Jego ojciec Miguel Angel był piłkarzem Osasuny, Celty i Las Palmas i jako trener prowadził rezerwy Osasuny oraz drużynę Pena Sport. Matka natomiast była koszykarka pierwszoligowej drużyny Club Baloncesto Navarra. Lewonozny zawodnik, mierzący 188 cm imponuje technika i odbiorem i jest przyrównywany do chyba najsłynniejszego wychowanka klubu z Pampeluny a wiec Javiego Martineza, który w podobnym wieku trafił na San Mames i to od razu do podstawowej jedenastki. Mikel Merino wpadł w oko Valverde już podczas przedsezonowego sparingu i od tego momentu był bacznie obserwowany przez skautów Athletic. Los Leones maja nadzieje wraz z Merino uda się ściągnąć również lewoskrzydłowego Enrique Barje, kolejny wielki talent rodem z Navarry. Kike próbowano ściągnąć już w lecie ale ostatecznie nie udało się i został na kolejny sezon w Osasunie. Problemem może być jednak cena. Wprawdzie na razie Mikel Merino ma niska klauzule odstępnego oscylującą w okolicach miliona euro ale władze klubu chcą ja podnieść do maksymalnej kwoty za piłkarza z jeszcze nieprofesjonalnym kontraktem a wiec 6 mln euro. Być może tyle właśnie będzie musiał dać Athletic za tego piłkarza jeśli będzie chciał go sprowadzić do Lezamy. Możliwe jednak ze uda się trochę zbić z ceny gdyż sytuacja finansowa klubu z Estadio el Sadar jest bardzo trudna i pogłębiła się jeszcze po spadku do Segunda Division tak wiec potrzebują właściwie każdej ilości gotówki. Sprzedaż zawodników jest właściwie jedynym źródłem dochodu. No ale jakby udało się ściągnąć obydwu piłkarzy za te 6 mln euro to byłby to naprawdę dobry interes. Dodatkowo właśnie Kike Sola miałby być elementem transferu jako darmowe wypożyczenie do końca obecnego sezonu. Byłoby to z korzyścią dla obydwu stron bo Osa uzyskałaby dobrego snajpera a sam zawodnik być może odbudował by się w klubie gdzie jak dotąd grał najlepiej w swojej karierze. Obecnie Mikel Merino, wraz ze swoim kolega z drużyny Jokinem Ezkieta (bramkarz) przebywa na zgrupowaniu kadry U-19 po kierunkiem Luisa de la Fuente (powołany został również gracz Baskonii – Xiker), która w dniach 13 – 17 listopada rozegra miniturniej w Salonikach w Grecji.

 

 

 

Seria meczów Athletic bez porażki została przedłużona do trzech spotkań. Wprawdzie na Mestalla nie udało się wygrać ale za to zespół wywiózł z trudnego terenu jakże ważny remis, który być może pozwoli zespołowi na przełamanie i w końcu grę na poziomie odpowiadającym ich potencjałowi. Co ważne drużyna Ernesto Valverde zagrała naprawdę niezłe zawody i bez problemu dotrzymywała kroku dotychczasowemu wiceliderowi tabeli, który wygrał wszystkie dotychczasowe spotkania na Mestalla. Oby to był dobry prognostyk na przyszłość.

Valverde zaskoczył wszystkich już w momencie desygnowania składu a murawę. Mało kto się spodziewał od pierwszej minuty Etxeity na środku obrony, braku, Viguery oraz Unaia Lopeza w formacji ofensywnej jak również braku Susaety. Kolejnym zaskoczeniem była taktyka, która polegała na ciągłym pressingu na rywalach począwszy od formacji defensywnej Valencii, zagęszczeniu środka pola, gdzie pomocnicy Ches nie mieli ani chwili wytchnienia i bardzo uważnej grze w obronie. Zespół trenera Nuno Santo przez cały mecz miał ogromne trudności z wypracowaniem sobie sytuacji strzeleckiej i w zasadzie tylko trzy razy zagroził bramce Iraizoza a wszystkie sytuacje miały miejsce w pierwszej połowie meczu. Najpierw w 17 minucie niebezpieczne uderzenie z linii pola karnego oddal Rodrigo ale piłka ugrzęzła w bocznej siatce. Później Paco Alcacer źle uderzył głową w 100 procentowej sytuacji. Centrował mu Piatti. Chwile później w idealnej sytuacji znalazł się niedoszły asystent Paco, który wykorzystał błąd obrony Athletic i wyszedł na dogodna pozycje do oddania strzału na bramkę niemal w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Na szczęście zdołał wrócić Laporte, który tak skutecznie naciskał Argentyńczyka ze ten wypalił wprost w Gorke. I to w zasadzie było na tyle jeśli chodzi o właściwie cały mecz Valenci. Athletic tez miał kilka okazji do zdobycia bramki. Jedna z nich zmarnował Guillermo. Oscar De Marcos miałby sytuacje sam na sam gdyby zamiast strzelać głową to przyjął piłkę do fenomenalnym podaniu Unaia Lopeza. W samej koncowce ofiarna interwencja zażegnał niebezpieczeństwo Diego Alves rzucając się na piłkę i przypłacając drobnym urazem starcie z rozpędzonym Mikelem Rico.

Druga polowa nie przyniosła większych emocji. Valencia przez cały czas waliła głową w mur, nie mogąc stworzyć jakiejś groźniejszej okazji a Los Leones kontrowali ale również nieskutecznie. W samej koncowce Athletic mógł przechylić szale na swoja korzyść. Benat dośrodkował z prawej flanki na długi słupek. Tam powstało potworne zamieszanie, w którym najprzytomniej zachował się Etxeita i który uderzył na bramkę. Był to celny strzał ale prosto w głowę Diego Alvesa. Gdyby futbolówka leciała obok bramkarza to ten nie miałby szans na żadna interwencje a Athletic mógłby wyjechać z Mestalla z pełną pula punktowa. O ale remis tez jest dobrym wynikiem.

Jak już wspominałem było to całkiem niezłe spotkanie a porównując je choćby do dwoch ostatnich to należy stwierdzić ze nawet bardzo dobre. Przede wszystkim Baskowie rozegrali dwie równe połówki. Wprawdzie większość czasu bronili się ale przeprowadzali również groźne kontrataki oraz sporadycznie ataki pozycyjne. Mimo dość eksperymentalnego składu mogliśmy zobaczyć namiastkę „starego” Athletic z poprzedniego sezonu w wiec grającego wysoki pressing, dobrze kryjącego w obronie i dość płynnie przechodzącego do ataku. Tutaj trzeba pochwalić trenera Valverde za dobre dobranie taktyki i podstawowej jedenastki mimo ze początkowo wyglądało to nieciekawie i można było się złapać za głowę z hasłem „co On wyprawia”. Być może jest to efekt tego ze na murawie nie było żadnej z największych gwiazd a wiec Ikera Muniaina, Markela Susaety oraz Aritza Aduriza a byli piłkarze, który mieli cos do udowodnienia i chciało im się pracować a nie pokazywać fochy na lewo i prawo lub walić łokciami rywali. Valencie zaskoczyła również spora wymienność pozycji u piłkarzy ofensywnych. Szczególnie Unai Lopez grał na obydwu flankach, na pozycji mediapunta, miał więcej swobody od innych piłkarzy co zwiększało zagrożenie dla rywali. Zresztą cala czwórka świetnie wymieniała się pozycjami bo wielokrotnie De Marcos i i Viguera schodzili do środka lub dublowali pozycje środkowego napastnika obok Guillermo. Nawet nasz napastnik ruszał się o wiele więcej niż zwykle i zmieniał pozycje przez co był o wiele trudniejszy do upilnowania dla obrońców. Nawet Iturraspe z Mikelem Rico zagrali trochę wyżej niż zazwyczaj i notowali sporo przechwytow i niezłych podań. Jednocześnie obaj Ci piłkarze świetnie kryli strefy w defensywie gdzie wspomagali boczne sektory, w których Valencia chciała zrobić przewagę. Trochę obaw było w momencie gdy kontuzji doznał Guillermo i wszedł Benat ale mobilność Unaia Lopeza, który przeszedł na lewe skrzydło spowodowała ze nasz rozgrywający jakoś lepiej wyglądał na pozycji na której dotychczas kaleczył tak jak tylko mógł. Tak wiec wydaje się ze dużo zależy od obydwu skrzydłowych, którzy jeśli wyjdą wyżej do rywali albo jak więcej biegają to i środkowy ofensywny pomocnik wypada wtedy lepiej. Tak samo jest gdy obaj pivoci grają wyżej. Pochwały za grę defensywna należą się również naszym obrońcom. Wprawdzie nie ustrzegli się błędów (Etxeita, Iraola) to i tak na niewiele pozwolili przeciwnikowi. Negredo który wszedł w drugiej części meczu na murawę zaznaczył swoja obecność tylko w rubryce zmian bo inaczej nikt by nie wiedział ze w ogóle ktoś taki grał. A napastnik ten do słabych piłkarzy nie należy. Również Feghouli, który należy do najlepszych skrzydłowych La Liga (jeśli chce mu się grac) na niewiele mógł sobie pozwolić.

Tak wiec o ile za obronę, pressing i generalnie taktykę na ten mecz należą się Valverde autentyczne brawa to już o wiele gorzej jest z zestawieniem kadrowym włączając w to zmiany. Valverde wyszedł na mecz z dwoma nominalnymi napastnikami a wiec Guillermo i Viguera wspomaganymi przez De Marcosa i Unaia Lopeza. Dzięki ruchliwości całej czwórki taktyka ta przechodziła momentami z 4-2-3-1 na 4-4-2 albo i nawet 4-2-1-3. Valenci ciężko było kryć naszych piłkarzy jak również atakować a skutek wysokiego i zmiennego pressingu. Niestety Valverde znowu dal o sobie znać dość słabymi zmianami. Czemu wobec kontuzji Guillermo nie wpuścił na murawę Kike Sole i nie kontynuował podstawowego ustawienia, które naprawdę bardzo ładnie funkcjonowało na murawie? Benat wprawdzie zagrał poprawnie ale gra Athletic w obronie i ataku stała się bardziej czytelna i przez to Valenci było łatwiej atakować. Poza tym Athletic miał mniej piłkarzy w ofensywie przez co prawdopodobieństwo strzelenia bramki dość mocno zmalało mimo dość przeciętnej tego dnia defensywny Ches. Niepotrzebna była zmiana Unaia Lopeza, który grał naprawdę dobrze mimo gry na nie swojej pozycji i można powiedzieć złapał nic „porozumienia” z Benatem. Poza tym młody rozgrywający grał dość wysoko przez co mocno ograniczał ataki prawym skrzydłem Ches. Niestety Ibai jest be formy to raz a dwa ze gra o wiele bardziej „topornie”, niżej od swojego kolegi i mniej dynamicznie przez co ucierpiała zarówno gra w ataku jak i obronie. Tyle ze nikogo więcej na ławce nie było z piłkarzy ofensywnych. Trochę niezrozumiała była trzecia zmiana Viguery za Kike Sole. Po pierwsze nie wyglądało na to, żeby Borja był jakoś specjalnie zmęczony meczem, po drugie można było zaryzykować walkę o pełną pule punktów gdyż Ches byli jak najbardziej do ogrania a po trzecie można było spróbować ustawienia 4-4-2 z Benatem cofniętym na swoja nominalna pozycje środkowego pomocnika i dwójką napastników z przodu. Szkoda ze Valverde nie zdecydował się podjąć ryzyka bo może by się opłaciło. Dobrze przynajmniej ze nie wprowadził zawodnika defensywnego i zaczął bronić wyniku bo i tak mogło się stać.

W każdym razie nie ma co wybrzydzać bo remis jest jak najbardziej cennym wynikiem, szczególnie na wyjeździe z wiceliderem tabeli. Teraz trzeba popracować nad ofensywa żeby w końcu zdobywać bramki bo z tym jest kiepsko w naszej drużynie i to jest zadanie Txingurriego na najbliższy czas. No i miejmy nadzieje ze będą grali Ci co są w formie a nie ulubieńcy trenera bo jak widać nawet w dość mocno rezerwowym składzie można urwać punkt faworytowi jeśli się tylko chce i jest odpowiednio zmotywowanym. O to ostatnie w niedziele zadbali przede wszystkim kibice Valenci swoim skandalicznym zachowaniem przed brama stadionu, kiedy to wysiadających zawodników Los Leones powitali wyzwiskami i śpiewami życzącymi spadku do Segunda Division. Nie obyło się również bez aspektu politycznego. Nie oszczędzono nawet trenera Valverde powitanego gwizdami. No ale cóż, jeśli tak to ma działać na zawodników Athletic to w sumie może być tak przed każdym meczem w La Liga. A Ches wypada złożyć wyrazy ubolewania z powodu posiadania tak marnych fanów. Jeszcze kilka lat temu takie zachowanie było nie do pomyślenia bo kibice zawsze entuzjastycznie i z szacunkiem witali drużynę przyjezdna i jej fanów. Nowe trendy wyznaczył Real Madryt prowadzony wtedy przez Jose Mourinho i jego fani, którzy przy okazji meczów z Barcelona bardziej niż na wspieraniu własnej drużyny i meczu koncentrowali się na wyzywaniu Blaugrany i prowincji Katalonia. Teraz jak widać przeszło to do Lewantu. Co będzie następne? Bójki na ulicach? Demolowanie stadionów?

A i jest jeszcze jeden niewątpliwy plus tego meczu o którym zapomniałem. Może to dziwnie zabrzmi ale jest nim czwarta żółta kartka dla Balenziagi. Jeszcze jedna i nasz lewy obrońca będzie mógł sobie w końcu odpocząć bo inaczej Valverde chyba nigdy nie zastosuje rotacji na lewej stronie obrony. Tak wiec pozostanie jeszcze tylko Iturraspe, który podobnie jak Mikel nie miał jeszcze szans na odpoczynek w tym sezonie. Niestety kartka otrzymana z Valencia była zaledwie trzecia tak wiec Ander jest trochę dalej od wolnego niż jego kolega z lewej strony obrony.

Teraz przed nami kilka dni przerwy na mecze reprezentacji i wytężona praca na treningach. Valverde po Adurizie wypadł ze składu kolejny napastnik. Guillermo będzie pauzował od 2 do 4 tygodni gdyż ma problemy z mięśniem uda. Tak wiec Valverde pozostaje dwójka atakujących w osobach Viguery oraz Kike Soli. Poza tym poza główną grupa trenują również De Marcos, Balenziaga oraz Iraola, którzy narzekają a drobne urazy po meczu oraz wciąż kontuzjowany Iker Muniain. Jutro odbędzie się trening zamknięty dla publiczności a w piątek i sobotę piłkarze dostana wolne. Od niedzieli będą przygotowania do meczu z Espanyole, który odbędzie się dość nietypowo bo w piątek 21 listopada o godzinie 20.45. Powinna być transmisja telewizyjna na którymś z kanałów Canal +.

 

Statystyka meczu:

Składy:

Valencia: Alves – Barragan, Otamendi, Mustafi, Gaya – Fuego, Andre Gomes – Feghouli (81’ Gil), Piatti (69’ Negredo) – Rodrigo, Paco.

Trener: Nuno Santo

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Unai Lopez (52’ Ibai), De Marcos, Viguera (77’ Kike Sola) – Guillermo (39’ Benat).

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 0 – 0

Żółte kartki: Balenziaga, Iturraspe – obaj Athletic.

Posiadanie piłki: 47% - 53%

Strzały: 8 – 4

Strzały celne: 1 – 1

Ruty rożne: 2 – 4

Spalone: 3 – 3

Pilki stracone: 70 – 100

Pilki odzyskane: 59 – 44

Podania: 474 – 500

Faule: 13 - 17

Widzów: ok.. 40 tys.

Sędzia: Del Cerro Grande jako glowny oraz Yuste Jimenez i Alvarez Canton na liniach. Cala trojka pochodzi z Madrytu.

Liga Mistrzów i beznadziejna postawa w tych rozgrywkach jest już za nami. Teraz Athletic może koncentrować się już tylko na pojedynkach w La Liga. Przed nami spotkanie 11 kolejki i mecz z prawdziwa rewelacja tego sezonu a wiec Valencia, która dość niespodziewanie jest wiceliderem tabeli i prezentuje naprawdę ciekawy i ładny dla oka futbol. Początek spotkania już dzisiaj o godzinie 19.00

 

W poprzedniej kolejce obie drużyny wygrały swoje spotkania. Ekipa Ches pojechała na spotkanie z Villarreal w derbach Lewantu i bezproblemowo uporała się z Żółtą Łodzią Podwodna aplikując jej 3 gole samemu tracąc tylko jedna bramka. Dzięki porażce Sevilli podopieczni Nuno awansowali na pozycje wicelidera tabeli La Liga. Athletic z kolei potykał się właśnie z drużyna Unaia Emerego. Po przeciętnym, żeby nie powiedzieć nawet dość słabym meczu Los Leones pokonali rywala z Andaluzji 1-0 po bramce Aritza Aduriza. Wygrana pozwoliła ekipie z Kraju Basków awansować na 11 pozycje w tabeli i zbudować niewielka przewagę nad strefa spadkowa.

 

Ekipa z Walencji to tak jak już napisałem rewelacja obecnego sezonu. Po fiasku poprzedniego, gdy zespół zajął miejsce w środku tabeli i przegrał walkę o puchary, w lecie przez Mestalla przeszła prawdziwa rewolucja kadrowa. Wszystko to związane było z przejęciem klubu przez singapurskiego biznesmena Petera Lima, który wraz z Jorge Mendesem rozpoczął układanie klubu po swojemu. Mimo zapowiedzi o pozostawieniu sztabu trenerskiego od razu niemal wyrzucił Juana Antonio Pizziego a w jego miejsce mianował Nuno Espirito Santo, rekomendowanego przez Jorge Mendesa. Początkowo wydawało się ze będzie to cos z cyklu „zamienił stryjek siekierkę na kijek” bo Portugalczyk wcale nie był bardziej doświadczony niż poprzednie „wtopy” Valenci a wiec Mauricio Pellegrino, Miroslav Dukic czy nawet Juan Antonio Pizzi. Chociaż z drugiej strony trudno tych trenerów obwiniać do końca za wyniki skoro skład Ches wyglądał jak zbieranina piłkarzy branych z przypadku a do tego cześć z nich uważała się za takie gwiazdy ze kompletnie nie potrzebowała trenera, szczególnie mało doświadczonego nie mówiąc już o słuchaniu jego wytycznych. Jednym słowem kiepsko było w klubie z profesjonalizmem. Lim aczkolwiek jest dość ryzykowna opcja ze względu na konszachty z Mendesem, którego niektóre interesy trudno nazwać czystymi, póki co w klubie poczyna sobie całkiem nieźle. Można powiedzieć ze w lecie pozbył się niemal w całości „starej” Valenci stawiając na nowa, młodszą, głodną sukcesu i o wiele bardziej profesjonalna. Z klubu odeszli Guaita, Mathieu, Costa, Banega, Victor Ruiz, Guardado, Viera, Cissokho, Pabon, Bernat, Rami, Postiga, Senderos, Jonas i jeszcze kilku innych piłkarzy czy to na zasadzie transferu definitywnego czy to na wypożyczenie. Prawdziwym majstersztykiem było sprzedanie do Barcelony Jeremy Mathieu, który poszedł za 20 mln euro majac na karku 30 lat. Trochę dziwne było sprzedanie Juana Bernata ale zawodnikowi za rok kończył się kontrakt a nie chciał On zbytnio przedłużać umowy wiec był to ostatni dzwonek by zarobić na tym piłkarzu. W sumie klub za sprzedanych piłkarzy uzyskał ok. 47 mln euro. Teraz należało wzmocnić skład. Tutaj przydatne stały się kontakty Mendesa i jego znajomość rynku transferowego. Valencia kupowała dość tanio i zawodników, którzy naprawdę mogli wnieść nowa jakość do zespolu. Do wcześniej już pozyskanego za 12 mln euro Otamendiego i za ok. 5 mln Rodrigo Paula dołączono Mustafiego za 8 mln, Ander Gomesa za 15 mln, Orbana za 3,5 mln, wypożyczono z opcja pierwokupu Yoela, Filipe Augusto, Zuculiniego, Joao Cancelo, Negredo oraz Rodrigo. Całość uzupełniono młodymi talentami ze szkółki a wiec Gilem, Ibanezem oraz Gaya. Klub wprawdzie nie zyskał na jakości zawodników ale na pewno na ambicji, profesjonalizmie i przede wszystkim młodzieńczej werwie bo Ches stali się najmłodszą drużyną w La Liga ze średnią wieku niewiele przekraczającą 24 lata. Reszta należała do trenera i sposobu poukładania zespolu. Kibice wprawdzie byli sceptyczni bo obawiali się powtórki z rozrywki ale Nuno szybko pokazał ze jego mianowanie na trenera Valenci było strzałem w 10. Od początku sezonu zespół ewoluuje i gra coraz lepiej. Wprawdzie pierwszy mecz rozgrywek z Sevilla zakończył się remisem 1-1 ale w kolejnych spotkaniach ekipa w Lewantu gromiła jednego rywala za drugim strzelając przy tym spora liczbę bramek. Kolejne cztery mecze zakończyły się wygranymi kolejna z Malaga, Espanyolem, Getafe i Cordoba. Po remisie z Sociedad na wyjeździe drużyna Nuno rozbiła na własnym stadionie Atletico Madryt tym samym potwierdzając swoje wysokie aspiracje w tym sezonie. Wprawdzie porażka z Deportivo aż 0-3 na El Riazor trochę zaskoczyła fanów ale drużyna szybko otrząsnęła się po tym i w kolejnych dwoch spotkaniach bezproblemowo pokonała Elche oraz w ostatnim meczu Villarreal. Co ciekawe we wszystkich wygranych meczach Ches strzelali po 3 gole rywalom. Portugalczyk stworzył z Valencii zespół, groźny w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i przede wszystkim zjednoczony w jednym celu a mianowicie jak najlepszej grze i awansie do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. W Walencji buduje się kolejna wielka drużynę, co przy wsparciu pieniędzy Petera Lima, który w końcu sfinalizował ostatecznie zakup akcji klubu od Bankii może dać naprawdę bardzo dobre efekty, być może na miarę tych z początku tego wieku. Teraz najważniejsze jest by tego projektu nie zepsuć i cały czas go rozwijać. Jedynymi problemami która mogą stanąć mu na drodze są długi, które w dalszym ciągu są olbrzymie oraz sam Peter Lim, któremu może nie starczyć cierpliwości w dość specyficznym środowisku jakim jest La Liga gdzie wyłożyli się o wiele bogatsi „inwestorzy” z Malagi i Getafe. Ponoć do 3 razy sztuka i może tym razem faktycznie się uda a na pewno wszystko jest na dobrej drodze. No i pozostaje jeszcze jedna kwestia – Jorge Mendes i rola jaka pełni w tym całym przedsięwzięciu. Jeśli tylko doradcza to można być spokojnym natomiast jeśli również ma w tym swój udział finansowy to może być o wiele gorzej bo o ile zawodnicy na pewno nie narzekają na niego jako agenta to już kilka klubów liczy straty w milionach na jego działalności. Tutaj można wymienić również kilka klubów które współpraca kosztowała spadek z ligi. No ale to jak na razie melodia przyszłości a przed nami pojedynek na Mestalla, który Valencia musi wygrać by utrzymać się na drugim miejscu. Barcelona wygrała swoje spotkanie, tak samo Real. Raczej trudno spodziewać się porażki Sevilli z Levante na swoim boisku oraz Atletico Madryt z przeżywającym jeszcze większy kryzys niż Athletic Realem Sociedad San Sebastian. Trener Nuno zdaje sobie z tego sprawę i zrobi wszystko by odnieść zwycięstwo. Będzie to o tyle łatwiejsze ze jedynymi pilkarzami, którzy narzekają na urazy są Parejo i Orban. Jeszcze w tamtym sezonie brak Daniego Parejo byłby katastrofa ale szkoleniowiec Valenci w przeciwieństwie do Ernesto Valverde ma alternatywy na wypadek wszelkich braków kadrowych i potrafi tak zmodyfikować skład by zespół radził sobie i bez niego. Poza tym cofnął Parejo do drugiej linii a wiec tam gdzie radzi sobie najlepiej a na pozycji mediapunta wystawia albo któregoś ze skrzydłowych albo napastnika przez co ustawienie jest bardzo plynne przechodzac z 4-4-2 na 4-2-3-1. I zapewne tak będzie i tym razem bo Nuno Santo zapowiedział na przedmeczowej konferencji prasowej ze zwycięskiego składu z meczu z Villarrealem nie zmieni. Tak wiec na bramce stanie Alves. W obronie powinni się pojawić Barragan i Gaya po bokach oraz Otamendi z Mustafim na środku. Jako bardziej defensywny środkowy pomocnik powinien zagrać Fuego a przed niemi odpowiedzialny za rozegranie Andre Gomes. Parę napastników stworzą zapewne Rodrigo z Alcacerem wspomagani przez dwójkę skrzydłowych w osobach Piattiego i Feghouliego. Być może Rodrigo zostanie zastąpiony przez coraz lepiej spisującego się Alvaro Nagredo.

 

W ekipie Athletic ten sezon to jedno wielkie rozczarowanie. Los Leones nie idzie w lidze a europejskie puchary to już prawdziwy dramat. Można odpaść z Ligi Mistrzów bo są to rozgrywki najlepszych zespołów w Europie ale trzeba to umieć zrobić w jakimkolwiek stylu czego niestety nie można powiedzieć o podopiecznych trenera Valverde. To co gra zespół z San Mames jest zabijaniem futbolu i tak jak 2 – 3 lata temu Athletic mógł być wyznacznikiem pięknej, ofensywnej gry tak teraz jest wzorem jak można odwrócić ta tendencje o 180 stopni. Zawiedzeni czują się również kibice. W niedawnej ankiecie na jednym z portali ok. 40 procent z nich za winnych porażki uznało piłkarzy oraz trenera co dotąd było nie do pomyślenia. Nawet Marcelo Bielsa miał lepsze notowania u kibiców mimo ze w drugim sezonie szło mu niemal równie fatalnie. Trudno się z tym spierać bo to co wyprawiają piłkarze i w szczególności Txingurri jest po prostu dramatem. O ile zawodników można się przyczepić za liczne błędy to już na pewno nie za fatalne przygotowanie do sezonu, źle dobrana taktykę, skład osobowy czy tez zmiany. Opiekun Basków strasznie się pogubił a co najgorsze brnie dalej w to „bagno” nie majac wariantu alternatywnego, nawet zresztą nie próbując go znaleźć czy wypracować. Najlepszym przykładem jest tutaj wystawianie na pozycji mediapunta Benata Etxebarrii. Temat był „wałkowany” wielokrotnie i za każdym razem nic z tego nie wychodziło. Natomiast co innego jest wystawienie Benata na pozycji środkowego pomocnika, ale nie dla Valverde. I tak postępem jest ze przesunął tam De Marcosa ale przez to brakuje zespołowi kreatywności w przeprowadzaniu akcji i dlatego trudno marzyć o zdobyczy bramkowej, która jest mizerna zarówno w La Liga jak i Lidze Mistrzów. Dodatkowo ze składu wypadły teraz dwa ważne ogniwa a wiec Aduriz, najlepszy strzelec zespolu oraz Muniain, jedyny obok Susaety kreatywny zawodnik formacji ofensywnej. Problem w tym ze Valverde nie ma planu B, nie będzie chciał zmienić taktyki, nie będzie szukał innych rozwiązań kadrowych, nie będzie chciał eksperymentować tylko postawi na swoich ulubieńców. Wprawdzie na dzisiejsze spotkanie jest powołanych aż 20 zawodników ale tylko dlatego ze kilku podstawowych piłkarzy ma problemy zdrowotne jak De Marcos, Gurpegi. W zasadzie można w ciemno obstawiać skład, który wybiegnie na to spotkania  a wiec w bramce Iraizoz, w obronie Iraola/De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga, w pomocy Mikel Rico, Iturraspe oraz kwartet atakujacych w osobach Susaety, Benata, Ibaia i Guillermo. Gdyby nie kontuzje to zapewne dwójką ostatnich zawodników byliby Muniain i Aduriz. To ulubieńcy Valverde, który mimo licznych zapowiedzi ze potrzebna jest rotacja nie robi nic, albo prawie nic. A możliwości ma spore bo z bardzo dobrej strony pokazał się Etxeita, nieźle prezentował się Unai Lopez, któremu trzeba było dać szanse większą niż jeden czy dwa mecze od pierwszej minuty. Kolejnym jest Aurtenetxe, naprawdę dobry lewy obrońca, który nie zagrał ani minuty w obecnym sezonie mimo tego ze Balenziaga ciągnie już resztkami sil a przyjdzie mu zagrać od początku do końca również w pojedynku z Valencia. Król strzelców Segunda Division Borja Viguera również dostaje sporadycznie szanse a Kike Sola w ogóle mimo ze na treningach wcale nie ustępują Adurizowi. Ten ostatni dostał powołanie na dzisiejszy mecz ale byłoby wielkim zaskoczeniem gdyby znalazł się na ławce rezerwowych nie mówiąc już o podstawowym składzie. Sporym problemem w ekipie Los Leones jest również to ze trener jedno mówi a drugie robi. O kadrze już było a teraz o taktyce i sposobie gry. Poza ustawieniem 4-2-3-1 w zasadzie nie widać żeby szkoleniowiec pracował nad innym ustawieniem i to mimo kolejnych szumnych zapowiedzi ze każdy dobry trener musi mieć kilka wariantów gry i ustawień i takie tez są opracowane w Athletic. W każdym meczu trener zapowiada walkę o zwycięstwo i 3 punkty a później na murawę wychodzi skład w takim ustawieniu, któremu trudno jest zawiązać akcje i walczyć nawet o remis o potencjalnej wygranej nie wspominając. Niestety jak już wielokrotnie wspominałem powielane są stare błędy, które doprowadziły do zwolnienia Marcelo Bielsy i być może stanął się powodem dla którego będzie musiał odejść Ernesto Valverde. No chyba ze zespół nagle zaliczy nie wiadomo jaki progres w grze i zacznie piąć się w gore tabeli. Tyle za na to się nie zanosi i coraz trudniej uwierzyć w zapewnienia szkoleniowca o świetnych treningach, coraz lepszej formie zespolu i zawodników, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku i zespół wkrótce odzyska swój styl i będzie grał na miarę potencjału. W meczu z Valencia Txingurri zapowiedział również walkę o 3 punkty i dobra grę, co patrząc po ostatnich spotkaniach z Almeria, Sevilla i Porto można skwitować co najwyżej uśmiechem politowania. No chyba ze Valencia zagra słabiutkie spotkanie a Los Leones trafia cos na farcie jak w dwoch ostatnich spotkaniach ligowych i będą się skutecznie bronić przed rywalami przez 90 minut meczu.

 

Faworytem spotkania jest zespół trenera Nuno Santo. Raczej trudno spodziewać się żeby Athletic podjął równą walkę z tak rozpędzoną ekipa Ches, tym bardziej ze będzie mocno osłabiony. No może gdyby trener Valverde cos pozmieniał w składzie, taktyce i ustawieniu zespolu to jakieś szanse by były ale raczej trudno posądzać szkoleniowca o jakieś nagle i radykalne ruchy skoro próżno ich było szukać przez ponad 2 miesiące trwania obecnego sezonu. A może jednak zdarzy się cud? Oczywiście jako niepoprawny kibic przed meczem wierze ze się uda. Z drugiej jednak strony kolejny raz żyć złudzeniami i czuć zawód po meczu, szczególnie w przypadku gdyby rywal przy malej modyfikacji sposobu gry okazał się jak najbardziej do pokonania tak jak miało to miejsce w przypadku Porto, Granady czy innych zespołów w tym sezonie? Seria sześciu spotkań bez wygranej na Mestall bardzo mocno działa na wyobraźnię, szczególnie wobec wspomnianych osłabień zespolu i faktu ze Valencia jeszcze w tym sezonie nie straciła punktów u siebie. Tyle ze jeśli Los Leones nie wygrają spotkania to przynajmniej chciałoby się powiedzieć, ze było to po walce i po dobrej grze w której rywal był lepszy a niestety poza tym ostatnim to raczej trudno szukać reszty w tym co pokazują nasi zawodnicy. Najwyżej poraz kolejny pozostanie nam tylko radość z pooglądania meczu naszego zespolu bez większych emocji i refleksji po nim.

 

Przewidywane składy:

Valencia: Alves – Barragan, Mustafi, Otamendi, Gaya – Gomes, Fuego – Feghouli, Piatti – Rodrigo, Alcacer.

Trener: Nuno Espirito Santo

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, Benat, Ibai – Guillermo.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 09.11.2014 r. Godz.: 19.00

Miejsce: Walencja, Estadio Mestalla (poj. 55 tys.)

Sędzia: Del Cerro Grande.

 

Statystyka meczów na Mestalla: 79 rozegranych z czego 47 wygranych gospodarzy, 21 gości i 11 remisów. Stosunek bramek 159 do 80 na korzyść Valencii.

Bilans Valverde na Mestalla – 3 porażki, 2 remisy i jedno zwycięstwo. Bramki 13 – 9.

Ostatni/poprzedni mecz

Koniec Sezonu

Athletic   -  Athletic

-:-

 Data:

Stadion:

Sędzia:

Poprzedni mecz

Athletic   -   Espanyol

0:1

 Data: 20.05.2018 godz. 16.15

Stadion: San Mames

Sędzia: Fernandez Borbalan

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 3 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United