^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 51 gości oraz 0 użytkowników.

 

Po emocjach związanych z Liga Mistrzów czas wrócić do ligowej rzeczywistości, która będzie nam towarzyszyła przez najbliższy tydzień. W przeciągu  8 dni Athletic rozegra 3 spotkania z rywalami na których obowiązkiem jest zdobyć komplet oczek. Na pewno nie będą to łatwe spotkania ale przy potencjale Los Leones i grze na poziomie na jaki spokojnie ich stać nie powinno być problemu z wygranymi. Na pierwszy ogień idzie nowa drużyna Joaquina Caparrosa a wiec Granada CF. Nie jest to rywal z wysokiej polki ale na pewno grający solidny futbol i potrafiący walczyć w każdym meczu wiec czeka nas ciekawy pojedynek gdyż Baskowie po prostu muszą zdobyć komplet oczek. Początek spotkania o godzinie 18.00.

 

Poprzednia kolejka nie była zbyt udana dla obydwu zespołów. Nasi dzisiejsi rywale zaledwie bezbramkowo zremisowali na swoim stadionie z Villarrealem. Gorzej spisali się Los Leones, którzy z wyjazdu na Nou Camp w Barcelonie nie przywieźli ani jednego punktu przegrywając 0-2 po trafieniach Neymara. Gdyby nie gra podopiecznych trenera Valverde można by ten wynik jeszcze przełknąć ale ze była po prostu bardzo słaba i to na tle dość słabej Barcelony to trudno się z nim trochę pogodzić. Po trzech kolejkach ligowych Granada wyprzedza o punkt Athletic zajmując 6 miejsce a gospodarze dopiero 13.

 

Klub z ostatniej stolicy Maurów a Półwyspie Iberyjskim należy do najzdrowszych finansowo w całej La Liga. Wprawdzie wielu pieniędzy nie ma i transfery jeśli są to głównie bezgotówkowe ale za to dług jest u nich minimalny a piłkarze mogą liczyć na całkiem przyzwoite kontrakty płatne zawsze w terminie. Do tego dochodzi przyjemny stadion Los Carmenes oraz piękne miasto. W pierwszy sezonie po powrocie do Primera Division klubowy obiekt był wypełniony po brzegi fanami spragnionymi piłki na najwyższym poziomie. W ostatnim sezonie jak również w obecnym trochę ta fascynacja opadła i jest już o wiele łatwiej znaleźć wolne miejsca na stadionie. Niestety wszystko przez wyniki drużyny, które z roku na rok są coraz słabsze i drużyna desperacko walczy o utrzymanie się w hiszpańskiej elicie piłkarskiej. Fanom już zdecydowanie nie wystarczy minimalizm klubowych decydentów ani coroczne rewolucje kadrowe gdzie piłkarze hurtowo odchodzi i przychodzą. Trudno się identyfikować z takim zespołem. Przykładowo w tym sezonie przyszło 31 zawodników a odeszło 27. Oczywiście część z nich powróciła z wypożyczeń do macierzystych klubów, części z nich właścicielem była Granada i po powrocie do Andaluzji zostali odesłani gdzie indziej albo zwolnieni z kontraktów. I tak jest mniej więcej co roku i jakoś udaje się przetrwać tyle ze nie o to chodzi fanom. Tym razem jednak może być o wiele gorzej bo drużyna straciła wielu wartościowych zawodników, których nie zastąpiono piłkarzami o równoważnych umiejętnościach. Trochę to dziwne bo na Sigueirze, Brahimim, Allanie i Brayanie Angulo klub zarobił  21 mln euro a wydal ok. 5 mln na zawodników dość anonimowych. Zresztą pozostałe transfery z klubu tez trudno zrozumieć bo pozbyto się Diego Buonanotte, Dani Beniteza, Hassana Yebdy i Belkalema a wiec zawodników o naprawdę dobrych umiejętnościach jak a Granade. W zamian sprowadzono piłkarzy o których cokolwiek powiedzieć jest naprawdę trudno. No może co nieco wiadomo o Ihonie Cordoba, który zagrał kilka ciekawych spotkań w Espanyolu jak również anonimowy nie jest Javi Marquez, który po odejściu z Los Pericos wciąż nie może odzyskać dawnej formy a kiedyś ocierał się nawet o reprezentacje La Furia Roja. Pozostali zawodnicy to tzw. „no name’y”. I co ciekawe nawet taka polityka kadrowa nie zmniejsza oczekiwań władz klubu, które sięgają górnej polowy tabeli La Liga. To niby ma zagwarantować nowy trener zespolu Joaquin Caparros, który po perturbacjach z Levante gdzie już był bliski podpisania kontraktu ale w ostatniej chwili szefostwo Granotes wystawiło go do wiatru, podpisał dwuletnia umowę z ekipa z Andaluzji. Jest to tez powrót szkoleniowca w rodzinne okolice bo sam pochodzi z Utrery pod Sewilla. Pytanie tylko ile trener wytrzyma na swoim stanowisku bo niecierpliwe szefostwo klubu może długo nie wytrzymać. A jak wiadomo z doświadczenia w Athletic Caparros potrzebuje czasu oraz bezgranicznego wsparcia zarządu by mógł osiągać jakiekolwiek wyniki. To naprawdę dobry trener dla solidnych zespołów ligowych środka tabeli i bardzo dziwne jest ze władze Lewante tak łatwo się go pozbyły. Tyle ze bez odpowiednich zawodników nikt nic nie zdziała a niestety w Granadzie poza El Arabim trudno szukać kogoś wybitnego a Marokańczyk w dzisiejszym meczu nie zagra z powodu kontuzji. Wprawdzie Andaluzyjczyk ma jeszcze kilku solidnych zawodników ale do gry trzeba przynajmniej dobra pierwsza jedenastkę a na dzień dzisiejszy w Granadzie jej nie ma bo większość solidnych piłkarzy jakich ma w kadrze jest daleko od formy a pozostałych jak na razie trudno uznać za wartościowych na poziomie La Liga. Do tego wniosku doszedł nawet Caparros, który woli wystawiać w ataku zaledwie 18-letniego, kompletnie nieopierzonego Nigeryjczyka Isaaca Successa z drużyny rezerw niż doświadczonego Rikiego i młodego ale mającego za sobą grę w La Liga Cordobe. I wydaje się ze młodziutki Nigeryjczyk rozpocznie dzisiejszy mecz w pierwszym składzie obok Ortuno. Dwójkę napastników wspierać powinni Piti na prawym skrzydle oraz Rochina na lewym. Pomoc w środku uzupełnią Iturra oraz Fran Rico. Czteroosobowy blok obronny powinni stworzyć Nyom na prawej stronie, cofnięty z lewego skrzydła do tylu Juan Carlos oraz dwójka stoperów w osobach Murillo i Babina. Na bramce powinien stanąć doświadczony Roberto Fernandez.

 

Baskowie po remisie z Szachtarem w środowym meczu Ligi Mistrzów nie mieli zbyt dużo czasu do przygotowania się do dzisiejszego spotkania. Ledwie dwa treningi musiały wystarczyć trenerowi Valverde na przestawienie zespolu z jednego rywala na drugiego. A niestety jest co przestawiać bo dość niespodziewanie drużynę dopadły kontuzje i to w najmniej odpowiednim momencie. Txingurri szykował na sobotni mecz niewielkie rotacje w składzie, których być może będzie musiał zaniechać bowiem kontuzji w meczu pucharowym doznali Aketxe oraz Ibai Gomez. Wprawdzie nasz skrzydłowy na sile mógłby zagrać w dzisiejszym spotkaniu ale ponieważ to nie jego pierwszy uraz przeciążeniowy w tym sezonie tak wiec będzie musiał odpocząć. Aketxe był próbowany na pozycji rozgrywającego gdzie trener wciąż szuka alternatyw. Benat wprawdzie nie gra źle ale zdecydowanie za mało dynamicznie i jest dość bierny w pressingu. Próbowany był Unai Lopez i trzy dni temu Ager ale ta ostatnia próba zakończyła się fiaskiem ze względu na uraz, który wyklucza piłkarza z gry do listopada. Tak wiec na placu boju o pozycje ofensywnego pomocnika pozostał Benat oraz Unai Lopez i niewykluczone ze właśnie tego drugiego zobaczymy dzisiaj w podstawowym składzie. Jakby tego było mało na wczorajszych zajęciach, zamkniętych dla publiczności uraz mięśnia zasygnalizował Aymeric Laporte. Wprawdzie badania wykluczyły poważny uraz ale i tym razem Txingurri wolał nie ryzykować i dać odpocząć swojemu najlepszemu obrońcy. Tak wiec na środku defensywy będzie wymuszona rotacja i najprawdopodobniej zobaczymy w składzie Mikela San Jose. Oto jak wygląda lista powołanych na dzisiejszy mecz:

 

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

 

Obrońcy: San Jose, Bustinza, Iraola, Etxeita, Balenziaga

 

Pomocnicy: Erik Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Unai Lopez,

 

Napastnicy: Toquero, Muniain, Aduriz, Viguera, Guillermo.

 

Nowością są powołania dla Toquero i młodego Bustinzy. Poza lista z przyczyn technicznych znaleźli się Kike Sola oraz Aurtenetxe. Na razie można się spodziewać dwoch zmian w składzie a wiec San Jose za Laporte oraz ktoś na skrzydło za Ibaia Lopeza. Być może będzie to Viguera albo nawet Toquero, Możliwe ze na prawej flance biegać będzie Guillermo, który mocno aspiruje do pierwszego składu i wobec beznadziejnej formy Susaety może być ciekawa alternatywa. W grę wchodzi oczywiście wspomniana przeze mnie zmiana Unaia Lopeza za Benata. Reszta składu raczej pozostanie bez zmian.

 

Faworytem dzisiejszego meczu jest Athletic. Baskowie są bardzo mocni na swoim stadionie o czym przekonało się Levante w ostatnich dniach sierpnia. Granada również niezbyt dobrze wspomina swoje wyprawy na San Mames gdzie w ubiegłym sezonie przegrała aż 4-0. Również trener Caparros nie ma dobrych wspomnień z San Mames jeśli chodzi o mecze w barwach innych zespołów. W 9 spotkaniach Andaluzyjczyk tylko 3 razy wracał do domu z tarcza i było to dość dawno bo jeszcze za czasów gdy prowadzil Seville i później Deportivo. Będzie to tez jedyny członek ekipy przyjezdnej, który zostanie powitany na La Catedral z największym szacunkiem i prawdziwa kibicowska miłością. Bo San Mames kocha sympatycznego Andaluzyjczyka tak samo jak Caparros kocha Athletic i który wielokrotnie powtarzał w wywiadach ze zawsze najciężej psychicznie jest mu nastawić się na mecz na La Catedral przeciwko „jego” Athletikowi. Legenda w Kraju Basków obrosła już postawa Caparrosa w jednej z telewizyjnych audycji podsumowującej kolejkę La Liga gdzie na wypowiedz prowadzącego dziennikarza o „klubie Bilbao” z miejsca zareagował ze nie ma takiego klubu i nigdy nie istniał bo jest tylko Athletic Club czym wprawił w dość spore zakłopotanie dziennikarza. Trudno nie lubić Caparrosa i bardzo pozytywnie nie wspominać jego okresu w drużynie Los Leones gdzie zostały położone fundamenty pod dzisiejsza postawę i sukcesy klubu, które w pewnej części można mu przypisać. Miejmy nadzieje ze nasz zespół zagra dzisiaj dobre zawody i pokona drużynę Granady, jednak będzie to jedno z tych nielicznych spotkań w La Liga w których fani na La Catedral w bardzo niewielkim stopniu będą się cieszyć z ewentualnej wygranej i nie sprawi im ona tak wielkiej satysfakcji.

 

Przewidywane składy:

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, San Jose, Balenziaga – Iturraspe, Mikel Rico – Susaeta, Unai Lopez, Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Granada: Roberto – Juan Carlos, Murillo, Babin, Nyom – Rochina, Fran Rico, Iturra, Piti – Success, Ortuno.

 

Trener: Joaquin Caparros

 

Data: 20.09.2014 godz. 18.00

 

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

 

Sedzia: Teixeira Vitienes II

 

UEFA dokonała wyboru miast gospodarzy Mistrzostw Europy 2020. Turniej ten będzie rozgrywany w nowej formule a wiec na stadionach niemal całej Europy. W tym celu wybrano 13 miast gospodarzy, którzy będą gościć drużyny finalistów.

 

 

W czwartek w siedzibie UEFA dokonano losowania spośród 19 obiektów. Wśród wybranych znalazła się nowa La Catedral, która, jak poinformował sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino będzie gościła cztery mecze turnieju. Trzy będą dotyczyły rozgrywek grupowych oraz jeden fazy pucharowej. Na pewno na San Mames dwa spotkania rozegra reprezentacja Hiszpanii, dla której będzie to powrót po ponad 50 latach nieobecności. Ostatni mecz w tym regionie La Furia Roja rozegrała 31 maja 1967 roku z reprezentacja Turcji, która pokonała po bramkach Gento oraz Grosso. W sumie kadra Hiszpanii rozegrała 6 spotkań na San Mames i nigdy nie przegrała. Dla San Mames będzie to tez drugi turniej rangi mistrzowskiej. Pierwszy miał miejsce w 1982 roku, kiedy stary stadion przeszedł swoja ostatnia renowacje przed zburzeniem w zeszłym roku.

 

Poza Bilbao UEFA wybrała również Londyn gdzie odbędą się półfinały oraz finał oraz Monachium, Baku, Sankt Petersburg, Rzym (ćwierćfinały), Kopenhagę, Bukareszt, Amsterdam, Dublin, Budapeszt, Bruksele oraz Glasgow. Odrzucone zostały oferty Sofii, Skopje, Mińska, Jerozolimy, Sztokholmu oraz Cardiff. Bilbao było jedynym kandydatem Hiszpanii jako stadion gospodarz tej imprezy.

 

Władze Kraju Basków oraz Bilbao już wyraziły zadowolenie z powodu wyboru widząc z tym nie tylko szanse na zarobek ale przede wszystkim prestiż oraz długofalową promocje regionu. Władze miasta już zapowiedziały ze zgłoszą kandydaturę Bilbao jako gospodarze finału Ligi Europy w 2017 roku co miałoby być próbą generalna przed turniejem w 2020 roku. Jako jeden z obiektów treningowych drużyn grających w Bilbao wybrano stadion Las Llanas, obiekt Sestao River.

 

Dość blado wypadła inauguracja nowego San Mames w rozgrywkach europejskich. Athletic zremisował bezbramkowo z Szachtarem Donieck i zdobył pierwszy punkt. Na pewno oczekiwania były o wiele większe ale tez trzeba zauważyć ze Los Leones zmierzyli się z naprawdę silna drużyną, doskonale poukładaną taktycznie, świetnie zgrana. Ten mecz pokazał tez jak wielka różnica jest pomiędzy rozgrywkami Ligi Europejskiej, z której doświadczenia ma wielu zawodników Athletic a Liga Mistrzów, która rządzi się swoimi prawami i jej poziom jest o wiele wiele wyższy, co właśnie pokazała drużyna z Doniecka.

 

Oba zespoły rozpoczęły to spotkanie bardzo spokojnie nie chcąc już na początku stracić bramkę, która mogłaby być decydująca o zdobyciu punktów. I tak się mogło stać za sprawa Los Leones, którzy mieli idealna sytuacje by otworzyć wynik tego pojedynku. W 3 minucie meczu na prawej flance znalazł się Ibai, wygrał pojedynek z obrońcą i podał w pole karne do Benata, który przedłużył na długi słupek do kompletnie nieobstawionego Mikela Rico. Naszemu środkowego pomocnikowi wystarczyło tylko trafić w światło bramki byśmy mogli się cieszyć z gola ale niestety źle przymierzył i zamiast w siatce futbolówka poleciała w bandy reklamowe. Szachtar odpowiedział uderzeniem z dystansu Stepanenki, z którym na raty poradził sobie Gorka. W 17 minucie meczu ponownie świetnie spisał się Iraizoz, który sparował na rzut rożny bardzo kąśliwe i niebezpieczne dośrodkowanie Costy. Później niemal do końca pierwszej polowy meczu przewagę mieli gospodarze. W 28 minucie z rzutu wolnego uderzał Ibai ale piłka otarła się o słupek i trafiła w boczna siatkę. Dwa świetne podania na wolne pole dostał Aduriz ale najpierw uprzedził go bramkarz a później przegrał walkę bark w bark z obrońcą rywali i futbolówka trafiła do portero gości. Dwie świetne akcje przeprowadził Iker Muniain ale za każdym razem piłka nie dotarła do kolegów z drużyny najpierw wpadając w ręce bramkarza a później futbolówkę wybili doskonale ustawieni obrońcy. W samej koncowce jeszcze raz zaatakowali goście ale dośrodkowanie Costy przeszło przez cala strefę bramkowa i żaden z rywali nie zdołał przeciąć podania dobrze asekurowanego przez obrońców. To byłoby na tyle jeśli chodzi o pierwsza polowe meczu.

 

Druga część spotkania rozpoczęła się dość niemrawo. W 49 minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Benata strzelał Laporte ale wprost w ręce Pyatova. Później z boiska wiało nuda. Oba zespoły starały się atakować ale robiły to jakoś bez większego przekonania, skupiając się bardziej na tym by nie stracić bramki. Po stronie Athletic wszystkie akcje rywali czyścił Laporte a z drugiej strony piłki wpadały idealnie w ręce Pyatova. W 67 minucie meczu doskonale zza pola karnego uderzył Costa ale Gorka nie dal się zaskoczyć parując piłkę na rzut rożny. Athletic odpowiedział świetną oskrzydlającą akcja Susaety, który zacentrowal w pole karne ale i tym razem doskonale zachował się Pyatov odważnie przecinając lot piłki i tym samym uprzedzając szarżujących Aduriza oraz Muniaina przed strzeleniem gola. W 74 minucie meczu lewa strona zaatakował Muniain ale niestety w polu karnym świetnie zachował się obrońca gości powstrzymując naszego napastnika. Chwile później strzał zza pola karnego oddal Ibai ale za słaby i wprost w ręce Pyatova. Po tej akcji można powiedzieć ze mecz się zakończył. Podopieczni trenera Lucescu zadowoleni ze zdobytego punktu cofnęli się do obrony a Baskowie nie mieli kompletnie ochoty na atakowanie również zadowalając się remisem. Sędzia po 5 minutach doliczonego czasu gry zakończył to w sumie bezbarwne spotkanie, w którym zespoły bardziej chciały nie przegrać meczu niż go wygrać.

 

Nie był to najlepszy mecz Los Leones. O ile w pierwszej czesi jeszcze jakoś to wyglądało to w drugiej gra po prostu była słaba. Co najgorsze nasz zespół grał momentami kompletnie bezmyślnie. Skrzydłowi zamiast dośrodkowywać w okolice 7 – 8 metra gdzie wbiegali Aduriz z Mikelem Rico, z uporem godnym lepszej sprawy wrzucali futbolówkę na 5 metr wprost w ręce Pyatova. Jedynym piłkarzami zasługującymi na wyróżnienie w naszym zespole są Mikel Rico oraz bezbłędny Gorka Iraizoz. Defensywny pomocnik wykonał kawał świetnej roboty w środku pola, biegał od pola karnego do pola karnego. Często włączał się w akcje ofensywne będąc „fałszywym” napastnikiem wchodzącym z drugiej linii, dzięki czemu Aduriz nie był osamotniony w ataku i centry o ile byłyby posłane precyzyjnie i z odrobina pomysłu to miały naprawdę spora szanse powodzenia i mogły zakończyć się bramkami. Najlepszym wyznacznikiem zaangażowania naszego pomocnika niech będzie statystyka przebiegniętych kilometrów. Rico pokonał prawie 13 tys. metrów, grubo ponad kilometr więcej niż drugi w tej klasyfikacji w zespole Athletic – Mikel Balenziaga. Były pomocnik Granady był również liderem w tej rundzie Ligi Mistrzów pod względem pokonanego dystansu. Za nim uplasowali się Cesc Fabregas oraz Aleksandr Volodko. Niestety jego wysiłek zaprzepaścili grający jak trampkarze nasi skrzydłowi oraz rozgrywający. Pozostali piłkarze naszej drużyny zagrali co najwyżej przeciętnie albo nawet słabo. Widać było po Szachtarze ze jest o wiele bardziej doświadczoną drużyną jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, szczególnie Ligę Mistrzów. Doskonale rozumieli się na boisku, grali bardzo dynamicznie. Jednak byli jak najbardziej do ogrania. Szkoda ze się nie udało no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma wiec i ten punkt, mimo sporego niedosytu, należy szanować. Za dwa tygodnie Athletic zmierzy się z BATE w Borysowie i miejmy nadzieje ze uda się wygrać z zespołem, który FC Porto rozbiło u siebie aż 6-0. Niestety mecz z drużyną z Doniecka nie obyło się bez strat. Kontuzji doznał Ager Aketxe, który debiutował w pierwszym zespole zmieniając Ikera Muniaina. Nasz rozgrywający złamał drugi palec w stopie co oznacza przerwę w grze, co najmniej do listopada. Przeciążenia mięśnia  w prawej nodze doznał również Ibai Gomez i jego występ z Granada stoi pod sporym znakiem zapytania.

 

Statystyka meczu:

 

Sklady:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Muniain (74’ Aketxe), Benat (64’ Susaeta), Ibai – Aduriz (77’ Guillermo).

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Szachtar: Pyatov – Srna, Rakitskiy, Kucher, Azevedo – Stepanenko, Fernando (73’ Fred) – Douglas Costa, Taison (80’ Marlos), Alex Teixeira – Luiz Adriano (89’ Gladkiy).

 

Trener: Mircea Lucescu

 

Wynik: 0 – 0

 

Zolte kartki: Iturraspe, Aduriz, Susaeta – Kucher, Srna, Taison

 

Posiadanie piłki: 44% - 56%

 

Strzały: 10 – 7

 

Strzały celne: 3 – 3

 

Interwencje bramkarzy: 4 - 13

 

Rzuty rożne: 4 – 6

 

Spalone: 1 – 3

 

Faule: 12 – 14

 

Podania: 352 – 420

 

Podania celne: 295 - 373

 

Widzów: ok. 48 tys.

 

Sędzia: Anastasios Sidiropoulos jako główny oraz Damianos Efthymiadis i Polychronis Kostaras na liniach. Wszyscy pochodzą z Greccji.

 

Sezon zaczyna nabierać tempa. Przed nami najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe na świecie a wiec elitarna Liga Mistrzów, skupiająca najlepsze i największe kluby na kuli ziemskiej. Po 16 latach ponownie zawitał do nich Athletic Bilbao i dzisiaj dostanie szanse by swój powrót okrasić dobra gra i przede wszystkim zdobyczą punktowa wszak Los Leones będą gospodarzem meczu na San Mames. Jednak rywalem będzie Szachtar a wiec zespół nie tyle co silny ale bardzo niewygodny i na pewno zdeterminowany by osiągnąć na starcie dobry rezultat. Mecz może być kluczowy dla zajęcia dobrej pozycji w grupie gdzie poza Athletic grają jeszcze wspomniany Szachtar, FC Porto oraz wyraźny outsider wśród całej czwórki a wiec BATE Borysów. Patrząc na sile zespołów rywalizacja o awans powinna rozstrzygnąć się pomiędzy ekipami z Ukrainy, Portugalii oraz Kraju Basków. Kibice Athletic są gotowi o czym najlepiej świadczyły potężne kolejki pod La Catedral. Miejmy nadzieje ze gotowi są również nasi piłkarze i zafundują nam w środowy wieczór niesamowite emocje, wspaniałą grę i radość ze zwycięstwa. Pierwszy gwizdek arbitra tego pojedynku Pana Anastasiosa Sidiropoulosa już o godzinie 20.45.

 

Szachtar Donieck to najbardziej utytułowany zespół ukraińskiej Wyższej Ligi. Wprawdzie początki klubu sięgają roku 1936 kiedy powstał jako „Stachanowiec” Donieck to można zaryzykować stwierdzenie ze drużyna z wschodniej Ukrainy to nowy produkt na europejskiej i krajowej mapie naszych sąsiadów. Zapewne do dzisiaj mało kto by cokolwiek wiedział o Szachtarze gdyby nie rok 1995 i październikowy zamach bombowy w okolicach stadionu w którym zginął Akhat Bragin, prezydent klubu. Władze przejął ukraiński oligarcha, Rinat Akhmetov, potentat w branży metalowej, konstrukcyjnej i medialnej, zatrudniający ok. 300 tys. ludzi w regionie donieckim, którego majątek jest szacowany na ponad 12 miliardów dolarów. Akhmetov, z pochodzenia Tatar jest postacią bardzo kontrowersyjna gdyż wielokrotnie był posądzany o przywództwo we wschodnio ukraińskich strukturach mafijnych ale ostatecznie nic nigdy mu nie udowodniono. Przez samych Ukraińców jest uważany za wpierającego Rosje i jej dążenia do przyłączenia Donbasu ale kategorycznie tego zaprzeczał a w obecnym konflikcie opowiedział się zdecydowanie przeciwko konfliktowi i oderwaniu tych terenów od Ukrainy. No ale zostawmy politykę i wróćmy do sportu. Wymuszona zmiana na stanowisku szefa klubu spowodowała potężny zastrzyk gotówki i inwestycje w klub ze stolicy górniczego regionu. Akhmetowowi kilka lat zajęło przełamanie dominacji Dynama Kijów, które mocno opierało się w walce z napędzanym potężnymi pieniędzmi Szachtarem. Wszystko dzięki niesamowitemu geniuszowi trenerskiemu ówczesnego opiekuna zespolu ze stolicy a wiec Valeriya Lobanovskiego. Dopiero gdy ten zaniemógł w sezonie 2001/2002 i w rezultacie zmarł Szachtar zdobył swój pierwszy tytuł mistrza kraju. Od tego czasu klub zdobył jeszcze 8 tytułów mistrzowskich w tym 5 kolejnych w ostatnich 5 latach. Od sezonu 2001/2002 nie zszedł poniżej drugiego miejsca a do trofeów dołożył w sumie 9 Pucharów, 6 Superpucharow Ukrainy oraz triumf w ostatnim PUEFA w 2009 roku po pokonaniu w dogrywce 2-1 Werderu Brema. Ostatnie sukcesy drużyna z Doniecka zawdzięcza już nie tylko potężnym inwestycjom finansowym co trenerowi Mircei Lucescu, który prowadzi zespół od maja 2004 roku. Akhmetov stworzył świetną maszynę piłkarską do której już w zasadzie nie musi dokładać gdyż klub regularnie gra w Lidze Mistrzów, ma fantastyczne obiekty piłkarskie, potężny ponad 50 tys. stadion oraz świetny skauting dzięki któremu sprowadza utalentowanych piłkarzy za niewielkie pieniądze a sprzedaje za naprawdę spore czego najlepszym przykładem jest ostatni transfer do Borussi Dortmund Ormianina Henrikha Mkhitaryana za 25 mln euro którego kupiono z Metalurga Doniec za ok. 7,5 mln dolarow a wcześniej Tymoshchuka do Zenita (15 mln euro) i Dmytro Chygrynskiego do Barcelony (25 mln euro). W kolejce czeka kilku kolejnych piłkarzy, szczególnie narodowości brazylijskiej gdyż w Doniecku jest ich całkiem pokaźna kolonia - aż 13 spośród 28 osobowej kadry. Zresztą od kiedy rumuński trener przejął zespół to Szachtar zaczął sprowadzać dużą ilość piłkarzy z Kraju Kawy, szczególnie młodych by później można na nich było zarobić. Ale nie to było najważniejsze. Lucescu ujawnił ze prawdziwym powodem była chęć poprawienia techniki zawodników miejscowych, która z małymi wyjątkami była dość toporna. Taka mieszaka wypaliła doskonale czego najlepszym dowodem są wspomniane przez mnie sukcesy klubu. Miało to tez spory wpływ na rozwój miejscowej szkółki piłkarskiej, która już dawno przebiła słynną kijowska kuźnię talentów stworzona przez Lobanowskiego. Patrząc na skład Górników widać ze szkoleniowiec ma jasny plan na zespół. Obrona to głównie miejscowi piłkarze na czele ze świetnym Rakitskim oraz bardzo solidnym Srna. Pomoc i atak to głównie Brazylijczycy a wiec polot, technika i odrobina szaleństwa. Na razie na polu ligowym sprawdza się to doskonale bo drużyna z Doniecka w 6 meczach odniosła komplet zwycięstw strzelając 15 bramek i tracąc tylko jedna. Tyle ze co innego drużyny z Ukrainy gdzie jedynym rywalem Szachtara jest Dynamo a co innego rozgrywki kontynentalne gdzie poziom jest o wiele wyższy tak samo jak umiejętności zawodników drużyn przeciwnych. No ale morale zespołu po udanym początku sezonu jest naprawdę wysokie i wydaje się ze kłopoty jakie mieli w trakcie letnich przygotowań maja już za sobą. A jakie one były? Oczywiście związane z konfliktem zbrojnym na Ukrainie i malej rebelii do jakiej doszło po meczu sparingowym z Lyonem gdzie 6 południowoamerykańskich zawodników odmówiło powrotu do Kijowa gdzie przebywa, trenuje i gra na co dzień Szachtar. Powodem miały być obawy o własne zdrowie i życie, które jeszcze bardziej nasiliły się po zestrzeleniu samolotu Malaysian Airlines. Ostatecznie po negocjacjach pięciu Brazylijczyków zdecydowało się na powrót a jedyny Argentyńczyk w drużynie Facundo Ferreyra trafił na wypożyczenie do Newcastle. Teraz wydaje się ze wszystko co złe drużyna ma za sobą co pokazują wyniki sportowe. Kontuzji tez nie ma i trener Lucescu mógł skorzystać z pełnej kadry. Do Bilbao poza drużyną młodzieżową, która pokonala w dniu dzisiejszym młodzieżowców Athletic 0-2, pojechało w sumie 20 piłkarzy tj.:

Bramkarze: Pyatov, Kanibolotsky

Obrońcy: Kryvtsov, Shevchuk, Kucher, Rakitskiy, Srna, Azevedo, Ordets

Pomocnicy: Ilsinho, Douglas Costa, Fred, Stepanenko, Fernando, Taison, Alex Teixeira, Marlos, Bernard,

Napastnicy: Hladkyi, Luis Adriano.

Najgroźniejszymi piłkarzami Szachtara jest ofensywny kwartet Brazylijczyków – Alex Teixeira, Taison, Douglas Costa oraz na szpicy bardzo szybki Luiz Adriano. Zapewne ich możemy się spodziewać od początku meczu na pozycjach ofensywnych. Ubezpieczać ich będzie dwójka pivotow w osobach Ilsinho oraz Stepanenko. W czteroosobowym bloku obronnym ważną role pełni dwójka bardzo ofensywnych bocznych defensorów – Srna i Azevedo. Parę stoperów powinni stworzyć Sevchuk oraz Rakitskiy. Na bramce stanie zapewne Kanibolotskiy.

 

Baskowie, po meczu z Barcelona nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek. Już w niedziele drużyna zebrała się na porannym treningu gdzie Txigurri podzielił zawodników na dwie grupy. Pierwsza z nich, złożona z piłkarzy grających w sobotę, miała lżejszy trening natomiast pozostali zaliczyli pełną jednostkę treningowa. Zespołowi mocno dostało się od trenera Valverde, który wprawdzie na pomeczowej konferencji prasowej bronił swoich podopiecznych, wskazując na to ze Barcelona jest o wiele lepszym zespołem a jeden Neymar jest warty więcej niż roczny budżet klubu z Bilbao. Dziennikarze dotarli jednak do informacji, ze Txingurri w szatni po meczu i przed niedzielnym treningiem nie pozostawił na swoich podopiecznych suchej nitki za to co zaprezentowali na murawie Nou Camp. Nie wpłynęło to na szczęście a świetną atmosferę w zespole bo piłkarze dobrze zdawali sobie sprawę z tego co zaprezentowali na Nou Camp i ze nie miało to nic wspólnego z ich obietnicami przed meczem. Tym razem będą mieli okazje do zatarcie złego wrażenie i pokazania się fanom. A Ci będą wymagający bo przez dzisiejszym spotkaniem pod San Mames kolejki osiągnęły chyba rekordowa długość a bilety rozchodziły się błyskawicznie tak wiec możemy spodziewać się na trybunach kompletu fanów Los Leones. Piłkarze bardzo solidnie przygotowywali się do dzisiejszego meczu. Obyło się bez szumnych zapowiedzi i wywiadów a dominowała koncentracja i ciężki trening. Zespolu nie ominęły jednak kłopoty zdrowotne. Wprawdzie do zajęć wrócił Guillermo ale po meczu z Barca na ból w kolanie narzekał Carlos Gurpegi i jego udział w dzisiejszym meczu stoi pod sporym znakiem zapytania. Wprawdzie nasz kapitan znalazł się wśród powołanych ale być może nie wystąpi i w jego miejsce wejdzie Mikel San Jose. Lista piłkarzy na dzisiejszy mecz obejmuje w sumie 20 nazwisk i prezentuje się następująco:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

Obrońcy: Laporte, San Jose, Iraola, Etxeita, Balenziaga

Pomocnicy: Moran, Benat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Aketxe, Unai Lopez,

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Guillermo.

Trener zrezygnował z Toquero, Kike Soli, Aurtenetxe, Viguery oraz Bustinzy. Zanim Txingurri wpisze piłkarzy do meczowego protokółu będzie musiał zrezygnować jeszcze z dwoch nazwisk. Zapewne będą to Moran oraz Aketxe. Trochę dziwią powyższe powołania bo na ostatnich treningach o wiele lepiej prezentowali się np. Kike Sola, który wraz z Adurizem prześcigali się w ilości bramek w gierkach kontrolnych. To samo można powiedzieć o Viguerze, który prezentuje się o wiele lepiej od Susaety i mógłby być ciekawa alternatywa dla naszego prawoskrzydłowego. Valverde zapowiedział kilka zmian w podstawowej jedenastce w stosunku do meczu z Barcelona ale nie chciał wyjawić szczegółów. Dziennikarze spekulują ze mogą one dotyczyć pozycji środkowego, prawego obrońcy i skrzydłowego gdzie mieliby wystąpić odpowiednio wspomniany San Jose a poza tym Iraola oraz Ibai Gomez. Txingurri nie ukrywał również ze ma w perspektywie mecz z Granada, który odbędzie się w najbliższą sobotę i dwa spotkania w tak krótkim okresie nie da się rozegrać w tym samym zestawieniu osobowym.

Nie ma faworyta tego pojedynku. Byłby nim zespół Los Leones, gdyby nie słaba postawa w meczu przeciwko Barcelonie po której ciężko cokolwiek powiedzieć o formie drużyny. Szachtar to bardzo silny zespół i kto wie czy nie faworyt naszej grupy. Trener Lucescu dysponuje bardzo zrównoważonym i doświadczonym składem, praktycznie niezmienionym w stosunku do poprzedniego sezonu, dodatkowo wzmocnionym świetnym początkiem sezonu w którym jeszcze nie przegrali ani jednego meczu, odnosząc komplet zwycięstw. Za Baskami przemawia przede wszystkim ich własny stadion na którym poległo już sporo o wiele lepszych drużyn niż Ukraińcy. Szczególnie dobry rezultat maja Los Leones w rozgrywkach kontynentalnych gdzie w ostatnich 15 spotkaniach na swoim stadionie przegrali tylko raz odnosząc osiem zwycięstw. Podopieczni trenera Valverde wychodząc na murawę powinni tez pamiętać o laniu jakie sprawili piłkarze Lucescu rok temu naszym sąsiadom z San Sebastian gdzie wygrali a Anoeta 0-2 a na Donbas Arenie wręcz zmiażdżyli Txuri-Urdin aplikując im 4 bramki nie tracąc żadnej. Zemsta ze strony naszej drużyny mile widziana i miejmy nadzieje ze nasi pupile podejdą do tego spotkania z należytą powaga i koncentracja a są w stanie zainaugurować tegoroczna Ligę Mistrzów z 3 punktami na koncie.

Przewidywane składy:

Athletic: Iraizoz  - Iraola, San Jose, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Ibai, Benat, Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

Szachtar: Kanibolotskiy – Azevedo, Sevchuk, Rakitskiy, Srna – Stepanenko, Ilsinho – Costa, Taison, Alex Teixeira – Luiz Adriano

Trener: Mircea Lucescu

 

Data: 17.09.2014, godz. 20.45

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

Sędzia: Anastasios Sidiropoulos

 

Z dużej chmury mały deszcz, tak można w skrócie nazwać sobotnie zawody pomiędzy Barcelona a Athletic. Goście byli rywalem Blaugrany tylko przez pierwsze 45 minut meczu a im dalej trwał pojedynek tym większą przewagę posiadała drużyna Luisa Enrique. Ostatecznie w 78 i 83 minucie meczu opór Basków został przełamany i Neymar trafiał do siatki po podaniach Leo Messiego. Szkoda tego spotkania bo drużyna Barcelony nie była w najwyższej formie i można ja było pokonać. Niestety Los Leones okazali się jeszcze słabsi i przedmeczowe odważne wypowiedzi okazały się zwykłym biciem piany bez pokrycia w tym co widzieliśmy na boisku. Mecz ten trochę przypominał spotkanie z Malaga gdzie nasi piłkarze myślami byli już przy rewanżu z Napoli. Tym razem wydaje się ze drużyna trenera Valverde również szybowała gdzieś w okolicach San Mames przy środowym pojedynku z Szachtarem Donieck. Jeśli uda się pojutrze zgarnąć 3 oczka to pewnie sobotni pojedynek i słabe zaangażowanie w nim pójdzie w niepamięć u fanów Athletic.

 

Cały mecz przebiegał pod dyktando Katalończyków. O wiele lepiej dysponowany zespół gospodarzy raz po raz zagrażał bramce Iraizoza ale był wyjątkowo nieskuteczny. Sam Munir, który pokrzepiony powołaniem do kadry trenera Del Bosque, mógł strzelić co najmniej dwie bramki w pierwszych 45 minutach ale piłka po jego uderzeniach albo lądowała na aucie albo skuteczna interwencja popisywał się Gorka Iraizoz. Inna sprawa ze napastnikowi Barcy brakuje doświadczenia bo kilka świetnych akcji po prostu spartolił podejmując beznadziejne decyzje i futbolówka padała łupem obrońców. Również Pedro mógł się wpisać na listę strzelców ale po raz kolejny pokazał, ze w klubie jest cieniem zawodnika z kadry La Furia Roja. Jednak to już pierwsza akcja Athletic mogła zakończyć się bramka po świetnej akcji Ikera na lewym skrzydle, podaniu do Benata, który wpadł w pole karne i ni to strzałem ni to dośrodkowaniem próbował pokonać Bravo. Chilijczyk nie dal się jednak zaskoczyć bo skutecznie piąstkował piłkę, która gdyby przeszła na prawe skrzydło to zapewne Susaeta miałby doskonałą okazje do wpakowania jej do siatki. Później już mięliśmy głownie ataki Barcelony z kilkoma ładnymi kontratakami Basków. Poza wspomnianymi sytuacjami Munira Blaugrana nie miała specjalnie okazji strzeleckich. Athletic mógł się jeszcze pochwalić ładnym drybligiem Iturraspe, który zakończył akcje strzałem tyle ze zbyt lekkim by zaskoczy pewnie interweniującego Bravo. Jedno w wyjść ofensywnych powinno się zakończyć rzutem karnym za faul Mascherano a Aritzie Adurizie w 24 minucie meczu ale Pan Fernandez Borbalan potwierdził tylko ze jest wyjątkowo miernym arbitrem nawet jak na beznadziejne sędziowanie w całej La Liga. Końcówka meczu to już wyraźna dominacja Barcy, która zamknęła gości w polu karnym. Na szczęście usilne starania na zejście do szatni co najmniej z jednobramkowym prowadzeniem spełzły na niczym i do przerwy mieliśmy 0-0. Spora w tym zasługa naszego bloku obronnego, szczególnie Balenziagi, który wybił piłkę tuz sprzed linii bramkowej uniemożliwiając dostawienie nogi przez Pedro oraz Gurpegiego, który łatał niemal wszystkie dziury po słabo dysponowanym w tym pojedynku Aymericu Laporte oraz Anderze Iturraspe.

 

O ile w pierwszej połowie Athletic próbował się mniej lub bardziej skutecznie odgryzać Barcelonie to w drugiej części niemal zupełnie spasował, skupiając się głównie na defensywie. Niestety trochę za głębokiej i w końcu Barca musiała trafić do siatki. Zanim jednak to się stało to kolejny popis swojej beznadziejności dal Pan Fernandez Borbalan, który nie uznał jak najbardziej prawidłowej bramki Barcelony. Iturraspe sfaulował jednego z piłkarzy Blaugrany w środku pola, gospodarze szybko rozegrali rzut wolny na skrzydło do Messiego, który odegrał na środek do Munira a ten trafił do siatki. Radość młodego Marokańczyka trwała bardzo krotko. Później przez kolejne prawie pół godziny mieliśmy pokaz impotencji strzeleckiej podopiecznych Luisa Enrique. Pudłowali Iniesta, Messi, Neymar, który wszedł w 61 minucie za Munira oraz Rakitic. Trzeba tez przyznać ze nieźle w tej fazie meczu spisywała się defensywa Athletic ale do czasu. Jednak zanim Athletic w końcu podarował bramkę Barcie sam mógł strzelić gola a w każdym razie gdyby nie kolejny błąd arbitra dostałby taka szanse. Ibai odzyska piłkę na własnej połowie, podał na środek do Muniaina, który popędził na bramkę Bravo, ograł Mathieu ale przy tym podbił piłkę i zapewne akcja trwała by dalej gdyby nie brutalne wejście noga Pique na wysokości klatki piersiowej Ikera. Stoper gospodarzy trafił naszego lewoskrzydłowego a później w piłkę która padła łupem nadbiegających zawodników Barcelony. Pan Fernandez Borbalan mógł spokojnie wskazać na wapno. Za chwile mieliśmy gola po pięknej akcji Messiego i trafieniu Neymara. Katastrofalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Laporte, piłkę przejął Busquets, oddal do Messiego, który wyprowadził na wolne pole Neymara. Brazylijczykowi nie pozostało nic innego tylko ograć Gorke i trafić do siatki. Za chwile było już 2-0. Świetnie lewym skrzydłem urwał się Messi, ograł 3 defensorów Athletic, wpadł w pole karne i z końcowej linii odegrał na 11 metr do kompletnie niepilnowanego Neymara. I tym razem napastnik gospodarzy nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Gdzie byli nasi środkowi pomocnicy i De Marcos chyba tylko oni wiedza. To był właściwie ostatni akcent tego meczu.

 

Na pewno wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Gra tak jednej jak i drugiej strony pozostawiała jednak wiele do życzenia. Idealnie w to spotkanie wpisał się arbiter Pan Fernandez Borbalan. Przy całej miernocie hiszpańskich sędziów bije on wszelkie rekordy. W tym meczu również idealnie „zareklamował” pod tym względem La Liga. A to nie zagwizdał karnego dla Athletic po faulu Mascherano na Adurize, później nie wskazał na wapno w przypadku przewinienia Gurpegiego na Munirze. W drugiej części kompletnie na odwrót bo najpierw z sobie tylko znanych powodów nie uznał bramki Barcelonie a później ponownie nie dal karnego Baskom za faul Pique na Muniainie. Poza tym gwizdał faule tam gdzie ich nie było albo przerywał grę w przypadkach gdy zagrania były jak najbardziej czyste.

 

Jak już wspomniałem na początku był to słaby mecz naszych zawodników. W zasadzie trudno kogokolwiek wyróżnić z przeciętności jaka można było zaobserwować na boisku. Większość piłkarzy prześlizgnęła się przez to spotkanie, co po pierwsze budzi niesmak a po drugie źle świadczy o ich ambicji. Trudno było zaobserwować wole walki, chęci do gry. Z drugiej strony jednak prawdopodobieństwo wygrania na Nou Camp było bardzo niskie i jeśli zaowocuje to dobra gra w kolejnych meczach i punktami to można tym razem darować naszym piłkarzom. Szczególnie właśnie w pojedynku z Barca bo już np. z Realem Madryt czy tez Sociedad. Jedynym piłkarzem, który zagrał na swoim normalnym poziomie był Gorka Iraizoz. Poza tym na tle wyjątkowej szarości naszych piłkarzy trochę pozytywnych słów należy się Muniainowi oraz Gurpegiemu. Pierwszy starał się łatać dziury w defensywie i sterować jakoś nasza obrona w której trudno było znaleźć oparcie w poszczególnych zawodnikach a drugi stanowił jedyne realne zagrożenie dla rywali w ofensywie. Zawiedli Ci, którzy dotychczas nie zawodzili a wiec Laporte, Iturraspe, Susaeta, który od początku sezonu nie może znaleźć nawet cienia formy z poprzednich rozgrywek i im szybciej powędruje na ławkę rezerwowych tym lepiej. W jego miejsce spokojnie grac może Guillermo lub nawet w wyjątkowym akcie desperacji Gaizka Toquero bo przynajmniej z przodu będzie więcej pressingu a może od czasu do czasu uda się posłać jakąś celna centre na głowę Aduriza. Markel niemal kompletnie nic nie wnosi do zespolu. Trudno ocenić tutaj Aduriza, który niemal w ogóle nie dostawał podań oraz Balenziage, który raz ratował zespół przed utrata bramki by chwile później swoja pasywnością spowodować zagrożenie pod własnym polem karnym. Tyle jeśli chodzi o sobotnie zawody. Teraz trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu i skoncentrować się na środzie gdzie wygrana z Szachtarem Donieck pozwoliłaby udanie rozpocząć rozgrywki w Lidze Mistrzów. A punkty ligowe można odrobić choć w części już w najbliższą sobotę gdy Los Leones zmierza się z Granada.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Barcelona: Bravo – Montoya, Mascherano (46’ Pique), Mathieu, Jordi Alba – Rakitic, Busquets, Iniesta – Pedro (77’ Sandro), Messi, Munir (61’ Neymar)

 

Trener: Luis Enrique

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico (83’ Viguera), Iturraspe – Susaeta (62’ Ibai), Benat (62’ Unai Lopez), Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde.

 

Wynik: 2 – 0

 

Strzelcy: 78’ i 83 Neymar

 

Żółte kartki: Busquets – Aduriz

 

Posiadanie piłki: 61% - 39%

 

Strzały: 15 – 4

 

Strzały celne: 8 – 4

 

Rzuty rożne: 5 – 1

 

Spalone: 6 – 1

 

Interwencje bramkarzy: 2 – 6

 

Straty: 72 – 83

 

Piłki odzyskane: 65 – 48

 

Podania: 722 – 462

 

Faule: 12 - 11

 

Widzów: ok. 80 tys.

 

Sędzia: Fernandez Borbalan jako główny oraz Cabanero Martinez i Canelo Prieto na liniach

 

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Athletic   -  Malaga

-:-

 Data: 25.02.2018 godz.: 16:15

Stadion: San Mames

Sędzia: Hernandez Hernandez

Poprzedni mecz

Athletic   -   Spartak

-:-

 Data: 22.02.2018 godz. 21.05

Stadion: San Mames

Sędzia: Tobias Stieler

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 38 - 7 39
2. Valencia 35 - 14 34
3. Atletico 24 - 7 33
4. R. Madryt 30 - 11 31
5. Sevilla 19 - 19 28
6. Villarreal 22 - 20 21
14. Athletic 16 - 19 17
18. Alaves 12 - 24 12
19. Malaga 13 - 28 11
20. Las Palmas 11 - 34 10

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 2 weeks, 6 days ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United