^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 51 gości oraz 0 użytkowników.

Trzy miesiące czekania na rozgrywki Primera Division, odliczanie niemal każdego dnia do pierwszego gwizdka i wielkie nadzieje na piękną i wyjątkową rywalizacje sportowa na boisku w której wygrywa zespół lepszy, skuteczniejszy, grający ładniejszą piłkę czy tez po prostu mający więcej szczęścia. Zapewne gdyby sobotni mecz zakończył się zaraz po 90 minutach to mówiłoby się o nim w jednej z powyższych kategorii. Niestety spotkania to zostało zabite przez sędziego tego meczu Pana Mateu Lahoza, który w 3 minuty zaprzepaścił wcześniejsze niemal 90 minut naprawdę dobrego sędziowania, wysiłek obydwu zespołów i naprawdę niezłą inauguracje rozgrywek La Liga. A tak mieliśmy klasyczny przykład Robo jak nazywają dziennikarze w Hiszpanii to co zrobił w sobotnim meczu arbiter rodem z Walencji. Pan Mateu Lahoz w bezczelny sposób okradł Athletic z co najmniej jednego punktu a Gorke Iraizoza z ładnej i wyjątkowej bramki, gdyż jest to bardzo rzadki obrazek by bramkarz trafiał do siatki z akcji. Zamiast wiec mówić o pięknie La Liga po raz kolejny na pierwszy plan wysuwają się błędy sędziowskie, które powoli zaczynają coraz bardziej zaćmiewać jej urok. Szkoda tez czekania kibiców na pierwszy gwizdek ponieważ chcą oglądać piękny futbol i gwiazdy na boisku a nie człowieka z gwizdkiem, który nie ma pojęcia o przepisach, widzi to co chce widzieć i w karygodny sposób wypacza wynik meczu.

 

Spotkania nie ma za bardzo co opisywać bo jego wynik został kompletnie wypaczony przez arbitra. Athletic miał optyczna przewagę, przeprowadzał ładniejsze i lepiej zorganizowane akcje ofensywne ale niewiele z tego wynikało. Malaga starała się odpowiadać tym samym ale przede wszystkim czyhała na błąd defensywy Los Leones i odkrycie się Basków gdy Ci rzuca się do ataku. Wzajemne szachy trwały przez mniej więcej 15 minut. Dopiero wtedy pierwsza doskonałą okazje do zdobycia bramki mieli goście z Bilbao. Muniain dostał piłkę przed polem karnym, podał miedzy dwoma obrońcami do wychodzącego sam na sam z bramkarzem Aritza Aduriza. Niestety nasz napastnik spisał się fatalnie i próbował przedryblowac Kameniego, co skończyło się zmarnowaniem doskonalej okazji. Malaga natychmiast przeszła do kontrataku i w doskonalej sytuacji znalazł się Juanmi ale tym razem zamiast portero w ostatniej chwili interweniował bodajże Laporte, który uratował swoja drużynę przed utrata bramki. Malaga grała dość wysokim pressingiem i często wychodziła z kontratakami w których brylował młodziutki Horta, ale na szczęście brakowało im skuteczności. Niestety obrona Athletic postanowiła przyjść z pomocą rywalom, a dokładniej nasz kapitan Carlos Gurpegi, który w 35 minucie popełnił błąd w przyjęciu piłki, która uciekła mu za plecy i trafiła do Roque Santa Cruza. Gorka próbował dalekim wyjściem zażegnać niebezpieczeństwo (trochę zbyt pochopnie) ale niestety wszystko zakończyło się faulem w narożniku pola karnego i żółtą kartka dla naszego portero. Do jedenastki podszedł Luis Alberto i wprawdzie Iraizoz wybronił jego pierwsze uderzenie ale wobec dobitki był bezradny. Athletic próbował jeszcze przed przerwa zmienić rezultat ale bramka wyraźnie podcięła Baskom skrzydła i nie byli w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramka Kameniego.

 

Od początku drugiej części meczu podopieczni trenera Valverde nastawili się na atak i konsekwentnie dążyli do zmiany rezultatu. W przerwie zszedł Benat a w jego miejsce na murawie zameldował się Ibai, który powędrował na lewe skrzydle a na środek przeszedł Muniain. Taktyka ta szybko przyniosła skutki bo defensywie Malagi o wiele trudniej było poradzić sobie z szybkim, ruchliwym napastnikiem Athletic. Już w pierwszych sekundach goście mogli wyjść na prowadzenie. Ibai świetnie zacentrowal z lewej strony, Kameni uprzedził Aduriza i piąstkował piłkę na 16 metr gdzie znalazł się Mikel Rico ale nasz defensywny pomocnik źle przymierzył i zamiast w siatce futbolówka wylądowała na aucie bramkowym po rykoszecie od obrońcy. Z rzutu rożnego dośrodkował Susaeta i gdyby nie refleks Kameniego to powtórzyłby swój wyczyn z meczu z Sevilla z poprzedniego sezonu kiedy zdobył bramkę bezpośrednio z cornera. Athletic dalej atakował ale próby strzałów Muniaina i Susaety kończyły się w trybunach. W 20 minucie meczu ponownie przed szansa zdobycia bramki stanął Mikel Rico. Z rzutu wolnego centrował Ibai Gomez, Mikel doszedł do piłki na ok. 11 metrze i uderzył głowa po długim rogu. Niestety futbolówka minęła słupek po zewnętrznej stronie mniej więcej w odległości ok. pół metra. Przy tej akcji po raz pierwszy nie popisał się Pan Mateu Lahoz, który nie zauważył faulu Weligtona na Adurizie. Brazylijczyk bez piłki uderzył w twarz napastnika próbującego dojść do centry. Co najmniej żółta kartka i jedenastka. W 25 minucie meczu po raz pierwszy w tej części meczu bramce Iraizoza zagroziła Malaga a dokładnie Horta, którzy przymierzył z ok. 25 metrów z rzutu wolnego. Na szczęście strzał był w środek bramki i Gorka bez problemów obronił. Dziesięć minut później ponownie bliski wyrównania był Mikel Rico, który uderzał głową po centrze Ibaia. Strzał był celny ale Kameni zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwile później mecz mógł zakończyć Samuel, który po błędzie obrony Basków przejął piłkę i pognał na bramkę Gorki ale w sytuacji sam na sam minimalnie spudłował. Gdyby strzelił na 2-0 to zapewne końcówka meczu nie miałaby takiego znaczenia i nie rzutowałaby tak na całość pojedynku. Ale zanim to nastąpiło przed szansa stanął Guillermo ale po centrze Ibaia za słabo uderzył głową i piłką trafiła wprost w ręce Kameniego. Ale przejdźmy do końcówki meczu. Najpierw ciśnienia nie wytrzymał Duda, który po gwizdku sędziego bezsensownie zaatakował Muniaina. Chwile później w jego slady poszedł Antunes, który brutalnie od tylu faulował Guillermo, Obaj zobaczyli jak najbardziej słuszne czerwone kartki. Athletic walczył do końca i być może nawet wygrałby to spotkanie gdyby nie wkroczył we wszystko Mateu Lahoz. W 5 minucie doliczonego czasu gry z rzutu wolnego dośrodkował Ibai, do piłki najwyżej w polu karnym wyskoczył Gorka Iraizoz, który przyłączył się do ataku w koncowce i futbolówka po jego strzale wylądowała w długim rogu bramki Malagi. Kameni był bez szans a strzał przepiękny, którego nie powstydziłby się żaden napastnik na świecie. Piłkarze padli sobie w objęcia świętując wyrównanie ale niestety na krotko. Gwizdek sędziego Mateu Lahoza i rzut wolny dla Malagi. Chwile później niezrażeni niepowodzeniem Baskowie ponownie zaatakowali i w polu karnym padł faulowany przez bramkarza Aritz Aduriz. I tym razem sędzia zagwizdał ale nie ewidentne przewinienie portero gospodarzy ale rzekomy faul naszego napastnika. Na tym praktycznie skończyło się to spotkanie kompletnie wypaczone przez sędziego.

 

Mimo w sumie niezłego meczu można mieć wiele uwag do naszego zespolu. Niestety gołym okiem widać było ze piłkarze są myślami bardziej przy spotkaniu rewanżowym z Napoli niż na murawie La Rosaleda. I zapewne jeśli przejdą włoską przeszkodę na drodze do Ligi Mistrzów to nikt nie będzie im miał za złe wyniku na La Rosaleda. Przede wszystkim zawiodła defensywa, która była mało skoncentrowana i popełniała niekiedy juniorskie wręcz błędy. Szczególnie dotyczy to Carlosa Gurpegiego, u którego widać ze nie jest w optymalnej formie. Zupełnie bezmyślnie biegał Markel Susaeta, który był wszędzie tylko nie na swojej nominalnej pozycji a wiec prawej flance. Kilka akcji Benata mogło się zakończyć naprawdę bardzo groźnie dla Malagi jeśliby Markel był na prawym skrzydle. A tak były rozgrywający Betisu musiał czekać aż do akcji podłączy się Iraola i raz ze tempo siadło, dwa ze odpadł element zaskoczenia a trzy nie było przewagi na skrzydle która mogli obaj zawodnicy wypracować. W zasadzie poziom trzymali tylko nasi dwaj defensywni pomocnicy, Iker Muniain oraz Balenziaga z Iraola. Reszta niestety nadaje się do sporej poprawki. Nieźle radził sobie Benat i gdyby miał wsparcie w napastniku oraz prawoskrzydłowym to jego gra byłaby oceniona o wiele wyżej a tak należy uznać ze wypadł średnio aczkolwiek z potencjałem na lepsza grę. Dobrze zagrali zmiennicy. Ibai świetnie radził sobie na skrzydle i raz za razem posyłał doskonale dośrodkowania w pole karne które, powinny zakończyć się bramkami gdyby w wyższej formie był Aritz Aduriz, który również błąkał się po boisku wszędzie tylko nie tam gdzie powinien być a wiec na środku ataku. Guillermo w te kilka minut które dostał zrobił więcej niż zmieniony przez niego Susaeta w dużo dłuższym okresie czasu. Raz strzelił na bramkę po centrze Ibaia i zarobił dla rywala czerwona kartkę. Patrząc przez pryzmat ostatnich dwoch spotkań skład Athletic na mecz z Napoli, który mógłby dać awans do Ligi Mistrzów powinien wyglądać następująco: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Guillermo, Muniain, Ibai – Viguera/Kike Sola. Teraz przed nami dwa mecze na San Mames. Awans w środę i wygrana z Levante zapewne zatrą złe wrażenie z pierwszych dwoch spotkań naszej drużyny O ile oczywiście znowu sędziowie nie dadzą „pokazu”, co jest całkiem możliwe, szczególnie w sobotę z Levante, gdzie sędziuje inny „ulubieniec” Athletic a wiec Perez Montero.

 

Na koniec jeszcze kilka uwag odnośnie sędziego. To ze wypaczył wynik meczu to pewne bo Athletic był zespołem lepszym. Jednak z arbitrem się nie wygra, szczególnie w La Liga. Ciekawe były informacje jakie dziennikarze uzyskali od zawodników Athletic. Mikel Rico w strefie mieszanej na pytanie, co mówił Mateu Lahoz na temat nieuznanej bramki powiedział ze w rozmowie z sędzia uzyskał informacje ze powodem anulacji gola był spalony Aduriza. I to by się zgadzało z sygnalizacja sędziego w czasie meczu. Problem w tym, ze o spalonym nie może być mowy bo wszyscy piłkarze Athletic w momencie podania byli z dobry metr przed linia obrony i nabiegali na piłkę. Żaden nie był za linia defensywy Malagi. Najciekawiej jednak było później bo z arbitrem w korytarzu stadionu rozmawiał również Carlos Gurpegi. Według wersji naszego kapitana Mateu Lahoz tłumaczył anulacje bramki rzekomym faulem Laporte’a na obrońcy Malagi. Szkoda ze w powtórkach trudno dostrzec jakikolwiek kontakt naszego stopera z defensorami Boquerones. Chyba sam sędzia nie wie za bardzo co tam zagwizdał a liniowy chyba nie do końca wie co widział i dlaczego jego chorągiewka powędrowała w gore. Swoja droga, wobec różnych wersji jakie podawał Mateu Lahoz jestem ciekaw jak cala sytuacja została opisana w protokole meczowym. A może ktoś ma jakieś pomysły?

 

Statystyka meczu:

Składy:

Malaga: Kameni – Rosales, Sanchez, Weligton, Antunes – Camacho, Sergi Darder (84’ Recio) – Juanmi (63’ Samuel), Luis Alberto (73’ Duda), Horta – Santa Cruz.

Trener: Javi Gracia

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi (60’ San Jose), Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta (82’ Guillermo), Benat (46’ Ibai), Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 1 – 0

Bramka: 35’ Luis Alberto

Żółte kartki: Camacho, Horta, Samuel – Iraizoz, Gurpegi, Laporte

Czerwone kartki: Duda – 88’, Antunes – 91’

Posiadanie piłki: 41% - 59%

Strzały: 12 – 13

Strzały celne: 3 – 5

Rzuty rożne: 5 – 4

Spalone: 3 – 3

Interwencje bramkarzy: 5 – 2

Piłki stracone: 81 – 79

Piłki odzyskane: 55 – 50

Podania: 390 – 586

Faule: 8 - 19

Widzów: ok. 27 tys.

Sędzia: Mateu Lahoz jako główny oraz Cebrian Devis i Canales Cerda na liniach. Cala trojka pochodzi z Walencji.  

 

Eliminacje Ligi Mistrzów mamy już na chwile za sobą a przed nami rozpoczęcie rozgrywek La Liga a wiec najsilniejszej ligi piłkarskiej na świecie. Inauguracja sezonu 2014/2015 będzie miała miejsce na La Rosaleda gdzie rywalem miejscowej Malagi będzie właśnie Athletic. Oba zespoły będą chciały dobrze zainaugurować rozgrywki ligowe gdyż ambicje klubów są bardzo wysokie. Tak wiec można się spodziewać naprawdę sporych emocji na stadionie w Andaluzji. Początek pojedynku w sobotę o godzinie 19.00.

 

Klub z Estadio La Rosaleda nie ukrywa w tym sezonie swoich ambicji pucharowych a minimum to górna polowa tabeli. Poprzedni sezon był prawdziwa porażką zespolu, który pod wodza Bernda Schustera spisywał się naprawdę beznadziejnie. Wydawałoby się ze majac w sumie niezłych piłkarzy Boquerones powinni bez problemu zachować ligowy byt a walczyli o niego do samego końca. Niemiecki szkoleniowiec pożegnał się z posada i od nowego sezonu jego miejsce zajął Javi Gracia były trener Osasuny Pampeluna i wychowanek Athletic Bilbao. To może być mocno ryzykowne posuniecie bo Bask ma wyjątkowo słabe doświadczenie w prowadzeniu zespołów na poziomie La Liga. Jego największym osiągnięciem jest awans do Segunda Division z drużyną Cadiz. Ze wspomniana Osasuna spadł do Segunda nie wnosząc kompletnie nic. Dodatkowo zespół dość poważnie się osłabił tracąc kilku ważnych zawodników jak Willy Caballero, Jesus Gamez, Amrabat, Eliseu, chociaż ten ostatni, sprawiający problemy wychowawcze to być może akurat małe osłabienie. Straty udało się trochę odrobić zatrudniając choćby świetnego meksykańskiego bramkarza Guillermo Ochoe, wypożyczając z Liverpoolu Luisa Alberto czy tez ściągając doświadczonych bocznych obrońców w postaci Miguela Torresa oraz Arthura Boki. Władze wiele sobie obiecują po młodym i bardzo utalentowanym skrzydłowym Ricardo Horcie z Vitorii Setubal, którego udało się sprowadzić zaledwie za ok. 800 tys. euro. Pozostałe wzmocnienia to boczny obrońca Roberto Rosales oraz powroty z wypożyczeń młodych Recio, Chena oraz Andersona, jednak wątpliwe jest by ostatni dwaj pozostali w klubie gdyż szkoleniowiec raczej nie darzy ich zaufaniem. Jak wiec widać po wzmocnieniach, główny nacisk położono na defensywę. Może to i dobrze bo zgodnie z zasada dobry zespół buduje się od tylu. O ile w poprzednim sezonie trudno było o wartościowych zmienników to teraz raczej problemów z tym nie powinno być a konkurencja zawsze dobrze wpływa na formę zawodników. Jednak Malaga wciąż szuka wzmocnień. Władze czynią starania o ponowne wypożyczenie Amrabata z Galatasaray, który bardzo dobrze spisywał się w poprzednim sezonie. Na celowniku znalazł się również Georgios Samaras, były snajper Celticu Glasgow. Poza tym być może kadra się uszczupli o kolejnych piłkarzy jak Antunes o którego zabiega Sevilla  czy tez Sergi Darder na którego sieci zarzuca Porto. Odejście tego ostatniego byłoby naprawdę olbrzymia strata. W każdym razie zmiany w drużynie Boquerones są dość spore. Wszystko ma niestety podłoże ekonomiczne bo szejk jak odciął kurek z pieniędzmi to na dobre i klub praktycznie radzi sobie sam. Trzeba jednak przyznać ze czyni to naprawdę nieźle. Nie należy również zapominać o szkółce piłkarskiej, która jest naprawdę bardzo dobra i ma sporo talentów. Cala pretemporade z pierwsza drużyną przepracowali prawy obrońca Ivan Rodriguez, ofensywny pomocnik Juanpi Anor oraz prawoskrzydłowy Samuel Castillejo. Ostatni dwaj dostali powołania na dzisiejszy mecz. Być może w tym nadzieje pokładają władze klubu z Andaluzji bo Javi Gracia o ile nie ma doświadczenia w klubach pierwszoligowych to potrafi pracować z młodzieżą, a ze Malaga ma sporo młodych obiecujących zawodników to być może ten projekt jednak wypali.

 

W zespole jest kilka kontuzji ale raczej nie będą miały wpływu na wybór pierwszej jedenastki gdyż w zasadzie wszyscy najlepsi zawodnicy są do dyspozycji szkoleniowca. W bramce stanie zapewne meksykański bohater mundialu a wiec Guillermo Ochoa. W obronie parę stoperów stworzą bardzo doświadczeni Angeleri oraz Weligton. Po bokach będą ich wspierali Sergio Sanchez oraz ktoś z dwójki Arthur Boka – Victor Antunes. Jeśli faktycznie Atunesem zainteresowana jest Sevilla to na lewej powinien wystąpić Boka. Parę pivotow stworzą Camacho z Darderem. Duży wybór jest w ofensywie. Raczej na pewno na szpicy znajdzie się Roque Santa Cruz. Za jego placami może zagrać Duda lub Samuel. Skrzydła to raczej Luis Alberto oraz Horta. Jednego z dwójki skrzydłowych może ewentualnie zastąpić Juanmi, który może się zmieniać pozycjami z Samuelem.

 

Baskowie wrócili z Neapolu w dobrych nastrojach. Wynik osiągnięty na San Paolo był jak najbardziej korzystny i pozwalał z optymizmem patrzeć w przyszłość. W środę piłkarze dostali dzień wolny ale szczerze powiedziawszy trudno było w tym tygodniu myśleć o pojedynku z Malaga, szczególnie ze zawodnicy mieli do dyspozycji tylko dwa treningi a wiec w czwartek rano, otwarty dla publiczności oraz zamknięty w piątek o 17.30, po którym musieli wsiąść w samolot do Andaluzji. Jeśli do tego dodamy późny powrót z Neapolu w środę nad ranem, tradycyjna msze świętą przed sezonem w bazylice Najświętszej Marii Panny Dziewicy z Begony (w intencji wszystkich zmarłych w poprzednim roku którzy byli związani z Athletic oraz za pomyślność w nowym sezonie), patronki Bizkai (kapitanowie Gurpegi oraz Iraia Iturregi z drużyny żeńskiej ofiarowali patronce odpowiednio flagę klubu i piłkę) oraz spotkanie w władzami Kraju Basków i miasta, to trzeba powiedzieć ze zawodnikom czas upłynął bardzo szybko i raczej trudno ich posądzać o to by myśleli o swoim najbliższym rywalu. Choć trzeba przyznać ze Valverde robił co mógł by piłkarze skupili się na najbliższym rywalu. W tym celu po obydwu treningach dłużej rozmawiał ze swoimi podopiecznymi, szczególnie tymi, którzy grali od początku w pojedynku we Włoszech. Na szczęście Txingurriemu odpadł jeden problem z głowy a wiec kontuzje. Żaden z zawodników nie zasygnalizował kłopotów zdrowotnych i wszyscy mogli wziąć udział w zajęciach. Majac w perspektywie spotkanie rewanżowe a San Mames z Napoli, opiekun Los Leones myślał początkowo o wystawieniu w większości dublerów ale ostatecznie po treningach i naradzie ze swoimi współpracownikami chyba zrezygnował z tego pomysłu ponieważ powołał tych samych zawodników, którzy znaleźli się w protokole meczowym w Neapolu. Nie jest to pomysł zły bo we wtorkowym meczu jednym z problemów zespolu był brak ogrania a jakże inaczej go zdobyć jeśli nie w kolejnych meczach. Z wersji ustawienia z Iraola, San Jose, Erikiem Moranem, Borja Viguera, Kike Sola i Ibaiem Gomezem pozostanie tylko zmiana de Marcosa na Iraole na boku obrony. Reszta składu pozostanie raczej bez zmian.

 

Delikatnym faworytem tego meczu wydają się być gospodarze, głównie z powodu atutu własnego boiska oraz dłuższego odpoczynku zawodników. Athletic takiego komfortu nie miał. Poza tym Baskom zawsze ciężko się grało na La Rosaleda, gdzie spośród 10 spotkań udało się wygrać tylko raz i miało to miejsce w minionym sezonie po bramkach San Jose i Muniaina dla Los Leones oraz Juanmiego dla Malagi. Pozostałe wyniki to trzy remisy i sześć porażek. Z drugiej jednak strony drużyna z Bilbao nie poniosła porażki we wszystkich trzech ostatnich wyjazdowych inauguracjach, kolejno remisując 1-1 z Osasuna w sezonie 2004/2005 (Milosevic/Etxeberria), wygrywając 0-1 z Herculesem w sezonie 2010/2011 (Fernando Llorente) oraz pokonując w minionym roku Valladolid 1-2 (Ebert/Muniain, Susaeta). Ostatnia inauguracyjna porażkę na wyjeździe Athletic poniósł 1 września 2002 roku kiedy rywalem było Sociedad. Wynik tamtego meczu brzmiał 4-2 a gole strzelali Nihat (2), Karpin i Kovacevic dla Erreala a dla Los Leones oba trafienia zaliczył Gurpegi. Athletic żeby pokonać swoich rywali musi przede wszystkim zneutralizować szybkie skrzydła, ograniczyć poczynania dwójki kreatywnych pivotow i uważać na stale fragmenty gry, które są najgroźniejszą bronią rywali. Defensywa Malagi nie tworzy monolitu i gubi się przy szybko rozgrywanej piłce. Ciężko będzie tez powalczyć w powietrzu bo cala czwórka obrońców świetnie gra głową i Adurizowi może być bardzo ciężko strzelić bramkę po dośrodkowaniu. No ale miejmy nadzieje ze trener Valverde znajdzie sposób na Los Boquerones i Baskowie skutecznie powalczą o punkty na La Rosaleda. Będzie o nie bardzo ciężko ale nie jest to niewykonalne.

 

Przewidywane składy:

Malaga: Ochoa – Sanchez, Angeleri, Weligton, Boka – Camacho, Darder – Luis Alberto, Duda, Horta – Santa Cruz.

Trener: Javi Gracia

 

Athletic: Iraizoz – Iraola, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Benat, Iturraspe – Muniain, Aduriz, Susaeta.

Trener: Ernesto Valverde

 

Data: 23.08.2014 r., godz. 19.00

Miejsce: Malaga, Estadio La Rosaleda (poj. 30 tys.)

Sędzia: Mateu Lahoz

Trenerzy Javi Gracia oraz Ernesto Valverde podali listy zawodników, którzy znajda się w protokole sędziowskim w sobotnim meczu na La Rosaleda.

 

Baskijski szkoleniowiec Los Boquerones zdecydował się na powołanie następujących piłkarzy:

Bramkarze: Kameni, Ochoa,

Obrońcy: Weligton, Antunes, Angeleri, Rosales, Boka, Sergio Sanchez

Pomocnicy: Camacho, Horta, Recio, Duda, Juanpi, Sergi Darder, Luis Alberto

Napastnicy: Samuel, Santa Cruz, Juanmi, Samu Castillejo.

Kontuzjowani są Jose Casado Ferreira oraz Fernando Tissone. Dwaj ostatni zaczęli już treningi ale trochę czasu potrwa zanim będą w pełnej dyspozycji. Z przyczyn technicznych szkoleniowiec zrezygnował z Rescaldaniego, Pablo Perez, Miguela Torresa, Portillo, Andersona oraz Chena.

 

Trener Valverde zabrał na pokład samolotu lecącego do Malagi następujących graczy:

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

Obrońcy: Iraola, Laporte, San Jose, Balenziaga

Pomocnicy: Erik Moran, Beat, Iturraspe, De Marcos, Susaeta, Mikel rico, Gurpegi, Unai Lopez,

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Guillermo.

Txingurri nie mógł narzekać na wybór bo wszyscy zawodnicy byli zdrowi i do dyspozycji. Z przyczyn technicznych szkoleniowiec zrezygnował z Kike Soli, Aurtenetxe, Toquero, Etxeity, Viguery, Bustinzy oraz Aketxe.

 

 

Do końca okienka transferowego pozostało jeszcze trochę czasu i kluby gorączkowo szukają ostatnich wzmocnień a niektóre redukują nadmiernie rozbudowane kadry.

W przypadku Athletic raczej trudno o wzmocnienia z racji mocno ograniczonego rynku na jakim funkcjonują Baskowie. Trudno tez o jakieś konkretne informacje poza mocno niepotwierdzonymi plotkami. Jedna z nich są rzekome negocjacje z Arsenalem w sprawie pozyskania dwójki piłkarzy a wiec Artety i Nacho Monreala. Prasa brytyjska donosi nawet o tym jakoby władze Athletic były już po słowie z szefostwem Kanonierów ze jeśli Athletic awansuje do Ligi Mistrzów to za ok. 20 mln euro obaj Hiszpanie trafia na San Mames. Ile w tym prawdy nie wiadomo bo poza mało znaczącymi tytułami o wątpliwej jakości informacji to trudno gdzieś znaleźć potwierdzenie. Za to według hiszpańskich dziennikarzy Atletico Madryt miało dojść do porozumienia z Los Leones w sprawie sprzedaży Raula Garcii i to również w razie awansu Basków do Ligi Mistrzów. Wychowanek Osasuny Pampeluna miałby trafić do Bilbao za ok. 10 – 15 mln euro. Warunek był jeden a wiec sprowadzenie Reusa z Dortmundu na Vicente Calderon. Niemiecki pomocnik zdementował pogłoski o transferze, tak samo jak władze Los Colchonerros wiec można raczej porzucić ten pomysł, tym bardziej ze Raul Garcia wydaje się być jedna z kluczowych postaci w taktyce Diego Simeone.

Tyle jeśli chodzi o potencjalne transfery do klubu. Prasa donosi również o zainteresowaniu piłkarzami Athletic ze strony innych klubów. Najpoważniej wyglądają doniesienia niemieckiego Bilda o potencjalnym transferze Andera Iturraspe do Bayernu Monachium. Bawarczycy nie potrzebowali wzmocnień ale niestety kontuzji doznał Javi Martinez, który zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i nie zagra przez co najmniej pół roku a i później dojście do formy może mu zająć kolejne kilka tygodnie wiec sezon może mieć z głowy. Pep Guardiola stracił za jednym zamachem i środkowego obrońcę i defensywnego pomocnika. Jest to naprawdę poważne osłabienie Bawarczyków bo zespół został z trzema środkowymi obrońcami i po odejściu Kroosa do Realu Madryt tylko z dwoma doświadczonymi pivotami. Teraz Mistrz Niemiec musi szukać dwoch graczy a wiec nie tylko pomocnika ale i środkowego obrońcy. Na szczęście nasz defensywny pomocnik wydaje się dość daleka opcja z dwoch powodów a wiec klauzuli odstępnego, która wynosi 40 mln euro oraz niechęci władz klubu do dokonywania jakichkolwiek transakcji z Athletic po perypetiach z Javimarem, które traktują jako ostateczność. Bliżej Bayernu wydaje się być Sami Khedira, pomocnik Realu Madryt, któremu za rok kończy się kontrakt. Innymi kandydatami są Iborra z Sevilli oraz Song z Barcelony.

Innym piłkarzem Athletic, który budzi zainteresowanie jest Kike Sola. Sprowadzony za niespełna 4 mln euro z Osasuny snajper raczej nie mieści się w planach Valverde na obecny sezon, tym bardziej ze jest po poważnej kontuzji, która mocno ograniczyła jego występy w poprzednim sezonie. Txingurri chce mu dać szanse ale w innym klubie gdyż po urazie najważniejsza dla Kike Soli jest jak najczęstsza gra w podstawowej jedenastce. A o to może być ciężko w Athletic gdzie ma mocna konkurencje w osobach Borjy Viguery oraz Guillermo. O zawodnika pytało powracające do La Liga Deportivo La Coruna, które chce w końcu pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej i potrzebuje kogoś do zdobywania bramek. Tyle ze na kilku wymianach faksów się skończyło i temat przycichł. W ostatnich kilku dniach odezwało się za to Levante gdzie trenerem jest Jose Luis Mendilibar, który trenował Kike Sole gdy ten grał w Osie. Zresztą trener bardzo chwalił sobie współpracę z naszym snajperem. Wydaje się to idealnym pomysłem dla Soli, szczególnie jeśli faktycznie nie mieści się w planach Valverde. Trafiłby do trenera, który go lubi i dobrze zna a poza tym Levante słynie z tego ze kreuje dobrych napastników lub tez pomaga im odzyskiwać formę jak w przypadku Arouny Kone, Felipe Caicedo czy tez Obafemi Martinsa.

Z pierwszego składu na razie nikt więcej nie ubył ale za to z zespolu rezerw Los Leones wypożyczyli trójkę młodych zawodników. Do Sestao River a rok powędrowali 19-letni ofensywny pomocnik Yanis Rahmani oraz 21-letni Ander Artabe. Obaj zawodnicy dostana szanse na częstsze występy w Segunda B Division. Będzie to szczególnie ważne w przypadku Yanisa, który w minionym sezonie rozegral tylko 10 spotkań w Baskonii a resztę rozgrywek stracił na skutek kontuzji. Francuz trenuje w Lezamie od sezonu 2005 – 2006. Wypożyczenie do Sestao jest tez elementem wieloletniej współpracy pomiędzy klubami. Zresztą Sestao świetnie pracuje z młodzieżą wiec o postępy naszych piłkarzy raczej nie trzeba się martwic. Trzecim zawodnikiem, który został wypożyczony jest Jose Ander Amelibia, który trafił w tym sezonie do Athletic z Arenas ale nie zdołał wygrać rywalizacji w rezerwach i klub zdecydował się oddać go na rok do Amorebiety. Dołączy tam do już wypożyczonego bramkarza Jona Andera.

Remisem zakończył się pierwszy mecz z Napoli w rundzie play-off eliminacji Ligi Mistrzów. Na bramkę Ikera Muniaina w pierwszej połowie spotkania odpowiedział w drugie partii Gonzalo Higuain. Spotkanie nie było zbyt ekscytujące a przypominało partie szachów dwoch wytrawnych graczy. To była raczej rywalizacja Ernesto Valverde z Rafa Benitezem niż piłkarzy na zielonej murawie. Na razie minimalnie lepszy okazał się Txingurri ale to nie koniec i kolejna odsłonę będziemy mieli już za tydzień na San Mames w Bilbao.

 

Początek spotkania należał do gospodarzy. Trzy groźne akcje zakończyły się dwoma niecelnymi strzałami Hamsika oraz sytuacja Insigne, który po podaniu Jorginho wyszedł sam na sam z Iraizozem ale fatalnie skiksował. Napoli powinno prowadzić 1-0 ale na szczęście dla Los Leones wykazali się spora nieskutecznością. Valverde widząc problem ze środkiem pola gdzie Azzurri mieli spora przewagę i walka w tym sektorze boiska będzie z góry skazana na porażkę zmienił ustawienie i przerzucił ciężar gry na skrzydła, każąc jednocześnie obydwu pivotom wyjść blizej Hamsika oraz Jorginho a Gurpegiemu i Laporte wspomagać ich. Ta taktyka szybko zdała rezultat bo podopieczni Rafy Beniteza zupełnie się pogubili i kontrole nad gra mieli przybysze z Kraju Basków. W 9 minucie meczu bramkarza postraszył Aduriz ale strzał był niecelny. Chwile później z dystansu przymierzył Mikel Rico ale z takim samym efektem jak jego kolega z linii ataku. W 25 minucie świetne podanie do Aduriza posłał Iturraspe, nasz napastnik wycofał piłkę do Benata ale w ostatniej składającego się do uderzenia pomocnika uprzedził jeden z obrońców. W 27 minucie meczu po rzucie rożnym wykonywanym przez byłego pomocnika Betisu, głową uderzał Laporte ale futbolówka minimalnie minęła spojenie słupka z poprzeczka. Zabrakło naprawdę niewiele by Los Leones prowadzili na San Paolo. Dwie minuty później Benat był odrobinę za wolny i piłkę zdołał przejąć bramkarz Rafael. W 31 minucie meczu po raz kolejny pressing piłkarzy Athletic przyniósł skutek. De Marcos świetnie wypatrzył Benata i podał mu prostopadłą piłkę na prawe skrzydło a ten precyzyjnie dośrodkował na pole karne gdzie głową uderzał Aduriz ale za lekko i mało precyzyjnie także portero gospodarzy nie miał problemów z obrona. Goście w dalszym ciągu kontrolowali grę i w 41 minucie wyszli na prowadzenie. Podanie Iturraspe do Susaety, który zgrał piłkę do De Marcosa, Oscar wykorzystał niezdecydowanie obrońców rywala i ruszył na przebój prawym skrzydłem pomiędzy trzech defensorów, wyprzedził ich na pełnej prędkości, wpadł w pole karne i dośrodkował na 11 metr gdzie kompletnie niepilnowany Muniain zatrzymał futbolówkę, spojrzał na bramkę i uderzył w dolny róg. Rozpaczliwa interwencja Rafaela nic nie dala i ku rozpaczy fanów Napoli wpadła do siatki. 0-1 na San Paolo. Baskowie próbowali pójść za ciosem i jeszcze przed przerwa podwyższyć wynik ale niestety ich starania spełzły na niczym. Po minucie doliczonego czasu gry szwedzki arbiter zaprosił piłkarzy do szatni na przerwę.

 

W drugiej części meczu początek należał do Athletic, który mógł podwyższyć prowadzenie. Strzał Muniaina minął w niewielkiej odległości bramkę Rafaela. Po strzale Rico Aduriz próbował zmienić tor lotu piłki ale jego uderzenie minęło bramkę. Za chwile centre Muniaina próbował wykończyć Aduriz ale uprzedził go w ostatniej chwili perfekcyjnie grający w defensywie Koulibaly. W 61 minucie meczu Benat bardzo ładnie wypatrzył szarżującego prawym skrzydłem De Marcosa ale do dośrodkowania naszego obrońcy (?) nikt nie doszedł. Wcześniej Rafa Benitez dokonał zmiany, która zadecydowała o tym ze Napoli wróciło do gry o awans. Kompletnie bezproduktywnego Insigne zmienił Mertens i gra Azzurri zaczęła wyglądać o wiele lepiej. Szybko to zaowocowało bo w 68 minucie meczu padło wyrównanie. Higuain świetnie przyjął podanie ze środka pola, zwiódł dwoch obrońców ścinając do lewego skrzydła i gdy wydawało się ze nic z tej akcji nie będzie uderzył mocno pomiędzy nogami Balenziagi, zasłonięty Gorka Iraizoz nie miał szans na interwencje i piłka wpadła w długi róg bramki. 1-1 i mecz zaczynał się od nowa. Kilka minut później powinno być 2-1 dla Napoli za sprawa Callejona ale wychowanek Realu Madryt w sytuacji sam na sam z Iraizozem, majac już naszego portero na ziemi, fatalnie spudłował trafiając w boczna siatkę. Później dwie sytuacje zmarnował Michu, który zastąpił Hamsika. W 83 minucie meczu fenomenalnym uderzeniem popisał się Mertens ale Gorka efektowna parada sparował piłkę na rzut rożny. Minutę później Napoli miało piłkę meczowa. Mertens przedarł się w pole karne, podał do Higuaina, który z 5 metrów uderzył na bramkę ale portero Basków instynktownie obronił ręką a cala sprawę wyjaśnili obrońcy. W samej koncowce szanse na druga bramkę miał jeszcze Iturraspe oraz Ibai Gomez ale za każdym razem piłka trafiała w bezpieczne ręce Rafaela.

 

Trudno ocenić ten mecz. Na pewno można być zadowolonym z wyniku, który był zdecydowanie lepszy niż gra, która można ocenić co najwyżej na stan średni i to dość niski. Widać ze część zawodników nie jest jeszcze w optymalnej formie. Dotyczy to przede wszystkim Aduriza, Susaety, Iturraspe i Gurpegiego. De Marcos o ile w ofensywie błyszczał i zaliczył asystę to już w obronie odstawiał prawdziwy dramat. Być może lepszym wyborem byłby Iraola, który w obronie radzi sobie zdecydowanie lepiej. Balenziaga nigdy nie należał do zbyt dobrych obrońców ale zagrał bardzo słabo. Wiecznie spóźniony, słabo dysponowany szybkościowo i mało agresywny. Gdyby mocniej zaatakował Higuaina w 68 minucie to być może Argentyńczyk nie zdążyłby strzelić albo miałby to mocno utrudnione. Tyle jeśli chodzi o „słabeuszy” w drużynie Los Leones. Na szczęście świetne zawody rozegrał Muniain i wprawdzie to nie jego szczyt możliwości ale jest na dobrej drodze by już na początku sezonu dojść do bardzo wysokiej formy. Iker sporo krwi napsuł prawemu obrońcy Napoli oraz zmusił Callejona do gry bardziej z tylu. Bramka strzelona przez naszego lewoskrzydłowego była jego dziewiątym trafieniem w europejskich pucharach co daje mu trzecie miejsce w klasyfikacji wszechczasów Athletic za Llorete (16 bramek) oraz Danim (11 bramek). Klasa sama dla siebie był Gorka Iraizoz, który wtedy kiedy zespół najbardziej go potrzebował wywiązywał się ze swoich obowiązków wręcz rewelacyjnie. Przy bramce nie miał żadnych szans gdyż był zasłonięty przez Balenziage. Świetnie spisał się Laporte ale do tego ze poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Wprawdzie podobnie jak w przypadku Muniaina nie był to jego szczyt możliwości ale w krótkim czasie powinien osiągnąć wysoka formę. Jak jeszcze dołączy do niego Gurpegi i Iturraspe to nasza obrona powinna prezentować co najmniej tak wysoki poziom jak w poprzednim sezonie. Nieźle spisał się Mikel Rico. W ofensywie może był trochę niemrawy ale za to wzorowo wywiązał się ze swoich obowiązków defensywnych będąc zawsze tam gdzie trzeba. A musiał się o wiele więcej napracować bo w słabszej dyspozycji był jego partner ze środka pomocy a wiec Ander Iturraspe. Dość poprawnie zagrał Benat Etxebarria. Dopóki miał siły wychodził z pressingiem do rywali, nieźle rozgrywał. Trochę za bardzo wdawał się w niepotrzebna walkę siłową z rywalami co później odbijało się na jego grze ofensywnej. Jeśli jeszcze trochę popracuje na treningach i złapie formę to będzie niego sporo pożytku a Athletic być może zapomni o Herrerze. Trener Valverde będzie miał nad czym pracować na kolejnych treningach bo Rafa Benitez na pewno odrobi lekcje z San Paolo a i piłkarze Napoli będą w lepszej dyspozycji niż we wtorek. Poza tym rozpoczynają się rozgrywki ligowe i trzeba powoli osiągać wysoka dyspozycje by skutecznie walczyć o europejskiej puchary. Teraz przed nami mecz z Malaga a La Rosaleda. Być może Txingurri zdecyduje się wystawić kilku rezerwowych by zniwelować przewagę zespolu Beniteza, który na pewno będzie bardziej wypoczęty w rewanżu.

 

Składy:

Napoli: Rafael – Maggio, Albiol, Koulibaly, Britos – Gargano, Jorginho – Callejon, Hamsik (78’ Michu), Insigne (60’ Mertens) – Higuain.

Trener: Rafa Benitez

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe (89’ Erik Moran) – Susaeta (79’ Ibai), Benat (74’ San Jose), Muniain – Aduriz.

Trener: Ernesto Valverde

 

Wynik: 1 – 1

Bramki: 68’ Higuain – 41’ Muniain

Żółte kartki: Jorginho – Gurpegi, Balenziaga

Posiadanie piłki: 57% - 43%

Strzały: 12 – 16

Strzały celne: 4 – 5

Interwencje bramkarzy: 2 – 3

Rzuty rożne: 6 – 5

Spalone: 6 – 0

Faule: 8 – 19

Podania: 511 – 322

Podania celne: 443 - 243

Widzów: ok. 53 tys.

Sędzia: Jonas Eriksson jako główny oraz Mathias Klasenius i Daniel Warnmark. Cala trojka pochodzi ze Szwecji.

 

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Getafe   -  Athletic

-:-

 Data: 19.01.2018 godz.: 21:00

Stadion: Coliseum Alfonso Perez

Sędzia: Gil Manzano

Poprzedni mecz

Espanyol   -   Athletic

1:1

 Data: 14.01.2018 godz. 18.30

Stadion:Cornella El Prat

Sędzia: Trujillo Suarez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 38 - 7 39
2. Valencia 35 - 14 34
3. Atletico 24 - 7 33
4. R. Madryt 30 - 11 31
5. Sevilla 19 - 19 28
6. Villarreal 22 - 20 21
14. Athletic 16 - 19 17
18. Alaves 12 - 24 12
19. Malaga 13 - 28 11
20. Las Palmas 11 - 34 10

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 6 days, 5 hours ago
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)
  • Joxer : Sorki za obsuwę ale u mnie trochę z czasem kiepsko :( Staram się pisać codziennie po trochę ale zanim nabierze to kształtu nadającego się do publikacji to trochę mi mija a i często zdarza mi się ze zmęczenia po prostu zasnąć nad kompem :( W zasadzie jedyny czas kiedy mogę nadrobić zaległości z w miarę bieżących wydarzeń to te przerwy reprezentacyjne bo inaczej to ledwo skończę relację z jednego meczu to już trzeba pisać zapowiedź drugiego :(

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United