^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 44 gości oraz 0 użytkowników.

 

Po wysokim i efektownym zwycięstwie nad Levante trener Ernesto Valvede dal swoim podopiecznym wolna niedziele. Wypoczynek na pewno się przyda, tym bardziej ze teraz będą dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach, przeznaczone na mecze reprezentacji. Dla Athletic oznacza to treningi w okrojonym składzie. Do powołanych wcześniej Mikela San Jose oraz Andera Iturraspe, dołączyli Aymeric Laporte, który nie wiedzieć czemu ponownie został dołączony do reprezentacji Francji U-21 zamiast do dorosłej kadry tego kraju oraz Unai Lopez, Iker Muniain i Kepa Arrizabalaga, powołani na zgrupowanie Hiszpanii U-21.

Bez wspomnianych zawodników drużyna spotkała się na poniedziałkowych zajęciach. Niestety po meczu z Levante nie obyło się bez kłopotów zdrowotnych kolejnych piłkarzy. Jak wiadomo w meczu nie zagrał Iraola, który narzekał na ból przywodziciela w prawej nodze i Txingurri wolał nie ryzykować kontuzji. Andoni nie trenował na pełnych obrotach również wczoraj i cale zajęcia odbył w silowni. Jak się okazało drobnej kontuzji kolana nabawił się podczas sobotnich zawodów Ibai Gomez, który zszedł przed końcem meczu narzekając na kolano ale nie powinien to być groźny uraz i jego absencja jest w zasadzie środkiem zapobiegawczym bo mógłby spokojnie wziąć udział w zajęciach. Również nasz lewoskrzydłowy ćwiczył tylko w siłowni oraz później wraz z Xabim Clemente również na bocznym boisku (tak samo jak Iraola).

Wczorajszy trening zakończyła wewnętrzną gierka oraz ćwiczenia strzeleckie. Dzisiejsze zajęcia  były o wiele cięższe bo o ile Valverde nie dysponuje całym zespołem to przez te kilka dni będzie chciał się przyjrzeć głównie zawodnikom rezerwowym. W tym celu klub zorganizował sparing z ekipa Balmasedy do którego dojdzie w czwartek o godzinie 18.00 na stadionie La Baluga. Szanse dostanie kilku piłkarzy, którzy nie maja miejsca w pierwszej drużynie. Zapewne jednym z nich będzie Aketxe, który wczoraj został oficjalnie włączony do pierwszej drużyny i dostał numer 23 na koszulce. Txingurri będzie chciał tez sprawdzić formę trojki napastników a wiec Gaizki Toquero, Kike Soli oraz Borjy Viguery, który miał okazje zadebiutować w meczu przeciwko Granotes.

Zajęcia pierwszej drużyny potrwają do piątku. Później zespół dostanie dwa dni wolnego, prawdopodobnie ostatnie w tym miesiącu gdyż czeka nas niesamowity maraton meczowy, który zacznie się pojedynkiem na Nou Camp w Barcelonie w sobotę 13 września o godzinie 16.00 i skoczy 5 października spotkaniem z Realem Madryt a wiec Los Leones rozegraj 7 meczów w 23 dni.

Na oficjalnej stronie Athletic jest już pełna rozpiska meczów grupowych Ligi Mistrzów. Wkrótce pojawi się również na naszej stronie. Athletic po 16 latach ponownie pojawił się w gronie najlepszych drużyn na kontynencie a losowanie ułożyło się tak ze jest spora szansa na awans do fazy pucharowej.

 

Na pewno marzeniem niejednego z nas byłoby obejrzenie meczu Champions League z wysokości trybun ultranowoczesnego, nowego San Mames, słynnej baskijskiej Katedry. Niestety jest to dość trudne do wykonania z kilku względów np. z powodu dość sporych kosztów takiego wyjazdu jak również socios, którzy maja pierwszeństwo w nabyciu biletów na mecze a raczej wątpliwe jest by odpuścili takie spotkania. Zresztą cena biletów dla fanów spoza puli socios tez jest dość odstraszająca bo ma się wahać w granicach 70 – 110 euro. Co innego wyjazdy, szczególnie tak odlegle jak na Ukrainę.

 

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by wspierać nasz zespół na wyjazdach. Zgodnie z rozpiska spotkań Ligi Mistrzów, w dniu 25 listopada tj. we wtorek Athletic będzie grał na wyjeździe z Szachtarem Donieck. Swoje mecze domowe drużyna z Ukrainy będzie rozgrywała na Arenie Lwów, niedaleko granicy z Polska. Mamy wiec niepowtarzalna okazje aby wesprzeć naszych piłkarzy w tym spotkaniu. Jest to tez okazja by się spotkać we wspólnym gronie jak również zwiedzić to piękne i wspaniale miasto, które przez wieki należało do Polski.

 

Niestety organizowanie wspólnego wyjazdu będzie trochę trudne z racji choćby tego ze jesteśmy rozsiani po całej Polsce. Tak wiec każdy będzie musiał dostać się do Lwowa na własną rękę. My ze swojej strony możemy zapewnić bilety na ten mecz.

 

Dlatego od dzisiaj przyjmujemy zgłoszenia ludzi chętnych do takiego wyjazdu żeby moc zamówić odpowiednia liczbę wejściówek na ten mecz. W późniejszym czasie będziemy zbierać od osób zainteresowanych pieniądze na bilety, które trzeba będzie opłacić przed wyjazdem. Zgłoszenia przyjmujemy dwojako. Pierwszy sposób to poprzez nasze forum na stronie oraz mailowo poprzez kontakt ze mną (mail jest dostępny na stronie). Drugi sposób to poprzez nasz profil na facebooku gdzie zgłoszenia będzie przyjmował Aitor.

 

Dwa lata temu w Pradze udało nam się spotkać z piłkarzami, porobić sobie kilka fotek jak również porozmawiać z Josu Urrutia oraz delegacja klubu na ten mecz. Może i tym razem uda się zrobić to samo gdyż zapewne procedura odbioru biletów będzie taka sama a wiec w recepcji hotelu w którym znajdował się zespół.

 

Rezygnujemy z rezerwacji miejsc w hotelach gdyż uważam ze każdy zna swoje możliwości finansowe, dojeżdżamy z różnych miejsc w Polsce i myślę ze każdy z nas zostanie we Lwowie przez różny czas. Przykładowo ja będę przez w sumie 5 dni gdzie w ramach urlopu chce nie tylko oglądnąć mecz ale i zwiedzić miasto, w którym notabene nigdy nie byłem Nigdy nie byłem skłonny nikomu czegokolwiek narzucać. I tak spotkamy się wszyscy razem we wtorek rano w jednym miejscu w celu udania się do hotelu w celu odebrania biletów na mecz. Ceny noclegów we Lwowie są przystępne wiec myślę ze każdy znajdzie cos dla siebie. Stron z rezerwacjami noclegów jest wiele wystarczy zrobić popularne „ask google”.

 

Jeśli chodzi o dojazd do Lwowa to raczej nie powinno być z tym problemów. Z Lublina kursuje autobus. Z Warszawy jest samolot. Można tez się dostać do Przemyśla skąd można znaleźć transport bezpośrednio do Lwowa lub tez łączony do granicy w Medyce a następnie przez przejście piesze i busem z Szeginii do Lwowa.

 

Tak wiec czekamy na chętnych na wspólny wyjazd i zapraszamy do wspólnego dopingu 25 listopada na Arenie Lwów.

 

AUPA ATHLETIC!!!

 

AKTUALIZACJA!!!


Nadeszla odpowiedz z klubu. Dostaniemy wejsciowki a mecz. Najpozniej 15 dni przed spotkaniem musimy podac ile bedziemy potrzebowali biletów. Cena pewnie będzie znana już pod koniec października, na początku listopada. Tak wiec do 31 października wyznaczamy tzw. dead line czyli ostateczne zgłoszenia na wyjazd. Po tym terminie nie będzie można się już zgłaszać. Po tym terminie bardzo prosimy obserwować temat na stronie, forum oraz facebooku gdyż po otrzymaniu informacji z klubu będzie potrzebna jak najszybsza wplata pieniędzy by moc je później przesłać do klubu. W tej sprawie postaramy się również skontaktować indywidualnie z każdym kto się zgłosi na wyjazd.


Jest jeszcze jedna sprawa. Chcemy zrobić na ten mecz specjalna flagę. Koszt planujemy mniej więcej po 15 zl od osoby jednak wszystko zależy od ilości chętnych. Flaga będzie dość duza i z polskimi emblematami tak by pokazać skąd jesteśmy.


Jak tylko będziemy wiedzieć coś więcej to natychmiast zamieścimy na stronie, forum i na facebooku.

 

AKTUALIZACJA Nr 2


Pierwsze info o cenach biletów na mecz we Lwowie. W najbliższy wtorek swój mecz na Arenie Lwow gra FC Porto. Według strony internetowej Smoków wejściówki na to spotkanie kosztuja 6 euro a wiec wychodzi według obecnego kursu około 25 złotych. Na mecz z Athletic raczej nie powinny być droższe a jeśli już to może nieznacznie.

 

Lekko, łatwo i przyjemnie. Tak można w skrócie określić zwycięstwo Athletic nad Levante na San Mames w drugiej kolejce La Liga. Spotkanie w zasadzie przypominało sparing bo Baskowie grali w iście żółwim tempie, jakby od niechcenia przeprowadzając swoje akcje, wiedząc ze prędzej czy później obrona Granotes pęknie i piłka znajdzie drogę do siatki. I tak się stało trzykrotnie za sprawa Aduriza, Iturraspe oraz Ikera Muniaina, który zaliczyli po bramce ustalając wynik na 3-0. Goście mimo ze starali się jak mogli atakować bramkę Gorki Iraizoza to nie byli w stanie specjalnie zagrozić naszemu portero. Zespół trenera Medilibara był dramatycznie słaby i gdy Los Leones tylko odrobinę przyspieszyli swoje akcje to od razu pachniało bramka. Z taka gra drużynie z Ciutat de Valencia będzie bardzo trudno pozostać w La Liga.

 

Od początku meczu wyższość Los Leones nad rywalami nie podlegała dyskusji. Przede wszystkim było widać zdecydowana przewagę pod względem umiejętności i taktyki gdyż momentami zawodnicy Levante miotali się bezproduktywnie jakby nie wiedzieli za bardzo co maja grac i jak zachowywać sie na boisku. Dodatkowo w 6 minucie meczu stracili swojego lewego obrońcę Nikosa, który zszedł z kontuzja. W tym samym czasie Athletic zaprzepaścił swoja pierwsza okazje do strzelenia bramki gdy niezrozumieli się Aduriz z Ibaiem i zamiast strzału na bramkę z dogodnej pozycji piłkę przejęli rywale. Kilka minut później znowu w akcji mieliśmy ww. dwójkę zawodników ale tym razem na szczęście sobie nie przeszkadzali a wręcz przeciwnie Ibai podawał a Aduriz strzelał tyle ze minimalnie niecelnie. W 21 minucie meczu przed kolejna szansa stanął Aduriz po świetnym dośrodkowaniu De Marcosa ale Jesus Fernandez fenomenalnie wygrał pojedynek oko w oko z naszym napastnikiem. Kilka minut później kolejny pojedynek Aritza z Jesusem (podawał Muniain), tym razem wygrany przez naszego snajpera ale niestety sędzia zagwizdał pozycje spalona napastnika, zresztą jak najbardziej słusznie. Za chwile z dystansu strzelał Balenziaga ale z metr od słupka. W końcu nadeszła 31 minuta meczu i rzut rożny w wykonaniu Ibaia Gomeza. Lewoskrzydłowy Athletic posłał idealna centre na krotki słupek gdzie w tempo poszedł Aritz Aduriz i portero Levante nie pozostało nic innego jak tylko wyjmować piłkę z siatki. 1-0 na La Catedral. Nie minęły 3 minuty meczu a mogło być 2-0 ale piłka po strzale Ibaia minimalnie minęła słupek bramki Jesusa. Jeszcze przed przerwa mieliśmy dwie akcje warte uwagi. Najpierw kolejna świetną centra popisał się Ibai ale portero gości zdołał uprzedzić szarżującego Aduriza i przejąć futbolówkę. W odpowiedzi Levante przeprowadziło w zasadzie jedyna akcje, która mogła się skończyć bramka. Morales z Ivanem Lopezem popisali się doskonałą dwójkową akcja czym wymanewrowali obronę Athletic, boczny obrońca Granotes wpadł w pole karne i dograł do Barrala, który naciskany przez San Jose nie mógł się obrócić i strzelić wiec próbował sprytnie piętą zmienić lot piłki w kierunki bramki ale na szczęście Iraizoz nie dal się oszukać i pewnie wyłapał piłkę. To było jedyne zagrożenie bramki Gorki z pierwszej części meczu. Wprawdzie podopieczni trenera Mendilibara mieli jeszcze kilka rzutów rożnych ale wszystkie były bardzo pewnie kasowane przez obrońców Athletic. To było właściwie na tyle jeśli chodzi o pierwsze 45 minut gry.

 

Po sześciu minutach drugiej polowy było już po meczu. Wprawdzie rozpoczęła się tak samo sennie jak pierwsza ale Baskowie postanowili szybciej załatwić sprawę żeby mieć spokój do końca meczu. Z prawego skrzydła rzut wolny wykonywał Ibai, miękko dośrodkował na 5 metr gdzie kompletnie niepilnowany był Ander Iturraspe, który bez problemów umieścił piłkę w długim rogu bramki Jesusa. Fenomenalna centra Ibaia i równie ładne uderzenie Andera. 2-0 dla Athletic i można potwierdzić słowa Mendlibara na konferencji prasowej ze spotkanie trwało tylko 50 minut. W 60 minucie spotkania w polu karnym starli się Navarro z Adurizem i nasz napastnik domagał się od sędziego rzutu karnego. Szczerze powiedziawszy nie bezpodstawnie bo Navarro nie przebierał w środkach by powstrzymać naszego snajpera. Później mięliśmy w ciągu kilkunastu minut serie rzutów rożnych w wykonaniu Levante jednak bez większego zagrożenia ze strony gości. Za to w 76 minucie spotkania podopieczni Ernesto Valverde postawili kropkę nad i. Prostopadle podanie na prawym skrzydle do Aduriza posłał De Marcos, nasz napastnik wpadł w pole karne i bardzo mocno uderzył na bramkę. Jesus Fernandez wypluł piłkę wprost pod nogi wbiegającego Muniaina, który nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki ustalając wynik meczu na 3-0. Późniejsza gra Athletic to już właściwie gra w chodzonego. Trener Ernesto Valverde wpuścił na murawę Unaia Lopeza i dal zadebiutować Viguerze. Ten ostatni mógłby nawet pokusić się o bramkę albo asystę niestety różnica miedzy Segunda Division a Primera jest spora i tutaj raczej obrońcy nie nabiorą się na tak naiwne zwody jak piłkarze na zapleczu La Liga. Aczkolwiek trzeba przyznać ze Borja pokazał całkiem niezłą dynamikę, ciąg na bramkę. Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry trzy minuty i następnie zakończył to w sumie jednostronne spotkanie w którym jeden zespół grał w piłkę a drugi miotał się po boisku bez pomysłu nie mając ani umiejętności ani planu na to spotkanie.

 

Trudno ocenić piłkarzy po takim meczu, który bardziej przypominał sparing niż spotkanie ligowe. Widać było ze nasi zawodnicy jeszcze trochę mieli w głowach środkowy sukces z Napoli. Poza tym różnica w umiejętnościach i grze zespołowej obydwu drużyn była wręcz olbrzymia. Levante momentami przypominało zbiór piłkarzy, którzy spotkali się na boisku może drugi albo trzeci raz w życiu i próbowali cos sklecić w dwójkowych akcjach. W zasadzie jedyne zagrożenie było po rzutach rożnych ale tutaj brylowali nasi stoperzy (San Jose i Laporte) wspomagani przez Andera Iturraspe. Ibai pokazał to z czego jest najlepiej znany a wiec doskonale, mierzone co do centymetra centry. Iker Muniain świetnie dryblował, siał sporo zamieszania w szeregach obronnych rywali i był dosłownie wszędzie. De Marcos z Balenziaga dość udanie podłączali się pod akcje ofensywne a i w obronie zagrali poprawnie. W zasadzie jedyna kompletnie niewidoczna formacja był środek pola gdzie grali Benat, Mikel Rico oraz Iturraspe. Ander zapisał się tym ze strzelił bramkę a reszta przechodziła mecz. I szczerze powiedziawszy trudno ich za to winić bo nawet nie mieli z kim za bardzo walczyć. Obaj defensywni pomocnicy Levante byli tak głęboko cofnięci ze nie stanowili żadnego zagrożenia dla Basków a ataki rywali skupiały się na skrzydłach gdzie były albo kasowane przez bocznych obrońców do spółki ze skrzydłowymi albo dzięki dobrej asekuracji ze strony stoperów. W zasadzie tylko 2 czy 3 razy nasi defensywni pomocnicy musieli wykazać się w obronie w przeciągu 90 minut a przez resztę czasu grali w ataku. Benat był kompletnie niewidoczny bo i nie musiał. Wystarczyło ze biegał pomiędzy obydwoma defensywami pomocnikami Levante by od razu robiła się przewaga na skrzydle i nasi zawodnicy mieli ułatwione zadanie w przeprowadzaniu ataków. A jak trzeba było to Benat wychodził do rozegrania i wtedy sam robił przewagę na skrzydle dzięki czemu albo Ibai albo Muniain z De Marcosem mieli możliwość centry w pole karne z czystej pozycji.

 

Teraz przed nami dwa tygodnie przerwy. Później Los Leones czeka szalenie ciężka wyprawa na Nou Camp na mecz z Barcelona. Kolejny etap to początek rozgrywek w Lidze Mistrzów i spotkanie z Szachtarem Donieck na San Mames. O ile spotkanie z Blaugrana jest z gatunku tych „Mission Impossible” to już mecz z Szachtarem będzie niepowtarzalna okazje do zdobycia pierwszych jakże ważnych punktów w Lidze Mistrzów.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, San Jose, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico (76’ Gurpegi), Iturraspe – Muniain, Benat (68’ Unai Lopez), Ibai (79’ Viguera) – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde:

 

Levante: Jesus Fernandez – Pedro Lopez, Vyntra, Navarro, Nikos (7’ Ivan Lopez) – Simao, Victor Perez (74’ Rafael), Camarasa – Xumetra, Barral (62’ El Zhar), Morales.

 

Trener: Jose Luis Mendilibar

 

Wynik: 3 – 0

 

Bramki: 31’ Aduriz, 51’ Iturraspe, 74’ Muniain

 

Żółte kartki: Balenziaga – Vyntra, Barral, Simao, Ivan Lopez

 

Posiadanie piłki: 57% - 43%

 

Strzały: 10 – 10

 

Strzały celne: 5 – 2

 

Rzuty rożne: 2 – 11

 

Spalone: 4 – 5

 

Przechwyty: 55 – 52

 

Straty: 75 – 79

 

Podania: 594 – 446

 

Faule: 13 - 17

 

Widzów: ok. 45 tys.

 

Sędzia: Perez Montero jako główny oraz Matias Caballero i Hernandez Labella na liniach. Cala trojka pochodzi z Andaluzji.

 

Po emocjach związanych w Liga Mistrzów trzeba się skupić na rozgrywkach krajowych. Na pewno będzie to ciężkie po olbrzymim sukcesie jakim była środowa wygrana z Napoli i awans do rozgrywek grupowych. Piłkarze Athletic musza zejść na ziemie i powalczyć o jakże potrzebne trzy punkty, tym bardziej ze po przerwie na reprezentacje Los Leones wyjada na Nou Camp na spotkanie z Barcelona gdzie jakakolwiek zdobycz punktowa będzie graniczyła z cudem. No ale to jak na razie melodia niedalekiej przyszłości a przed nami ciężki, niewygodny i zdeterminowany rywal jakim bez wątpienia jest drużyna Levante, która również zaliczyła nieudany początek rozgrywek przegrywając z Villarrealem na własnym boisku. Oba zespoły będę chciały wiec za wszelka cenę wygrać i to powinno gwarantować naprawdę spore emocje. Początek meczu już dzisiaj o godzinie 19.00.

 

Jak już wspomniałem poprzednia kolejka zakończyła się przegranymi obydwu drużyn. Athletic został ograbiony z co najmniej jednego oczka przez sędziego Mateu Lahoza, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Gorke Iraizoza w koncowce meczu oraz nie przyznał karnego po ewidentnym faulu bramkarza Malagi na Adurizie. Do siatki Basków trafił za to z jedenastki Luis Moreno, którego pierwsze uderzenie wprawdzie obronił Gorka Iraizoz ale wobec poprawki był już bezradny. Granotes podejmowali na swoim boisku zespół Villarrealu. O ile w pierwszej połowie podopieczni trenera Mendilibara grali całkiem nieźle i toczyli wyrównany bój to niestety ale w drugiej połowie polegli za sprawa bramek Uche oraz Cherysheva. Tak wiec dla obydwu drużyn dzisiejszy mecz to szansa na pierwsze punkty w obecnym sezonie.

 

Levante to typowy średniak La Liga. Po powrocie do Primera Division w sezonie 2009/2010, dwa lata później brawurowym awansie do Ligi Europy oraz udanej przygodzie w tych rozgrywkach apetyty włodarzy klubu znacznie wzrosły. Doszli do wniosku ze ścieżka, która podąża klub, ich działania przynoszą efekt i udało się raz to i powinno się udać drugi raz. O ile pierwsze dwa założenia są jak najbardziej prawidłowe to w przypadku trzeciego może być spory problem. Levante to dopiero klub na dorobku i zadomowienie się na stale w górnej połowie tabeli wymaga sporych środków finansowych, sprowadzania lepszych niż dotychczas piłkarzy i przede wszystkim utrzymania ich w składzie na dłużej, co w przypadku mniej znanej ekipy w Walencji jest po prostu niemożliwe. W każdym razie na obecny czas bo trzeba przyznać ze popularne Żabki idą naprawdę dobra droga i jeśli uda im się utrzymać jeszcze kilka lat w elicie to mogą w przyszłości osiągać sukcesy, oczywiście nie te największe ale jak najbardziej skutecznie walczyć Ligę Europy. Niestety ostatnio pojawia się spory problem z dotychczasowa polityka kadrowa klubu. Zagadka jest odejście trenera Joaquia Caparrosa, który wydawał się idealnym szkoleniowcem dla tej ekipy. Nie wymagał transferów, pracował z tym co miał a wobec wzrastającej popularności i roli szkółki młodzieżowej  Levante, która potrafi wygrywać starcia w lokalnym rywalem o największe talenty wydawało się, ze klub może podążyć (zachowując odpowiednie proporcje) podobna droga co Athletic, gdzie Andaluzyjczyk po okresie notowania coraz gorszych wyników, ustabilizował zespół a praca od podstaw przyniosła naprawdę świetne efekty. Jak wiec wspominałem może skala porównawcza jest za wysoka ale Levante, przy zdolnościach obecnego zarządu mogłoby być naprawdę bardzo solidnym zespołem z tendencjami zwyżkowymi, szczególnie ze ich sytuacja finansowa poprawia się z roku na rok. A wracając do Caparrosa to wydawało się, ze już podpisze kontrakt na kolejne sezonu ale nagle cos się odmieniło władzom klubu i zostawili trenera na lodzie. Szkoleniowiec szybko znalazł zatrudnienie z Granadzie i póki co radzi sobie tam nieźle, m.in. zaliczając udana inauguracje ligi w meczu z Deportivo gdzie mimo przegrywania 0-1 udało im się wygrać 2-1 z Deportivo na własnym stadionie. W zamian do Walencji przybył Jose Luis Mendilibar, były szkoleniowiec Osasuny Pampeluna i Athletic. Raczej wątpliwe jest by zbawił Granotes bo z całym szacunkiem dla Baska ale Caparros jest od niego o wiele lepszym trenerem. Transfery również jakoś nie powalały na kolana bo drużyna raczej się osłabiła niż wzmocniła. Olbrzymia strata jest odejście Keylora Navasa, który uratował Levate niejeden mecz. Pozbyto się tez kilku solidnych zmienników jak Nagore, Pinto, Pedro Rios, Angel Rodriguez czy Pallardo. O wzmocnieniach trudno cokolwiek powiedzieć. Największym może być przesuniecie z rezerw do pierwszej drużyny utalentowanego Victora Camarasa, choć ta pozycja w drużynie jest akurat bardzo mocno obsadzona. Poza tym wypożyczono Victora Pereza oraz Diego Marino z Realu Valladolid, na bramkę ściągnięto Jesusa Fernandeza z Realu Madryt, z Getafe Jaime Gavilana. Pozostałe nazwiska to już niemal kompletnie nieznani zawodnicy i ewentualnie powroty z wypożyczeń. Na szczęście obyło się bez żadnych więcej odejść z zespolu i trzon poza Navasem został utrzymany. Tyle ze to nie gwarantuje wyższego poziomu niż ten na którym zespół jest obecnie a ze słabszym trenerem może się on drastycznie obniżyć i z drużyny środka tabeli Levante może stać się ekipa desperacko walczącą o utrzymanie, tym bardziej ze konkurencja z małymi wyjątkami raczej się wzmocniła. Poza tym patrząc na pierwszy mecz z Villarrealem i powołania na dzisiejsze spotkanie wygląda na to jakby trener Mendilibar błądził po omacku.  Do Bilbao przybyła następująca grupa zawodników:

 

Bramkarze: Marino, Jesus Fernandez

 

Obrońcy: Ivan Lopez, David Navarro, Vyntra, Nikos Karabelas, El Adoua, Pedro Lopez,

 

Pomocnicy: Victor Perez, Sissoko, Pape Diop, Simao, Camarasa, Nabil El Zhar, Morales,

 

Napastnicy: Barral, Victor Casadesus, Rafael, Xumetra.

 

Kontuzjowani są Hector Rodas, Gavilan oraz Juanfran. Z przyczyn technicznych trener zrezygnował z Nonga, Ivanschitza, Javi Jimeneza, Rubena Garcii oraz Tono. Szczególnie dziwi brak Ivanschitza oraz Rubena Garcia. Obaj wprawdzie nie zachwycili w pierwszym meczu ale generalnie trudno tam było kogokolwiek specjalnie wyróżnić z ekipy Granotes a poza tym obaj maja olbrzymie umiejętności, szczególnie Ruben Garcia, który przy odpowiednim prowadzeniu mógłby być prawdziwa gwiazda nie tylko Levante ale i całej ligi. Nawet jakby byli w słabej formie to jak inaczej maja ja zdobyć jeśli nie grając regularnie w kolejnych meczach. Zresztą mało który pilkarz na starcie sezonu osiąga od razu wysoka dyspozycje. No ale to nie nasz problem. W porównaniu do poprzedniego meczu raczej trudno oczekiwać by trener zmienił taktykę. Drużyna z Lewantu powinna zagrać ustawieniem 4-4-2 z dwójką napastników w osobach Barrala i Victora Casadesusa na szpicy oraz dwójką pivotow, którymi powinni zostać Pape Diop oraz Simao. Na skrzydłach ataki gości napędzać będą Xumetra oraz Nabil El Zhar. W porównaniu do poprzedniego meczu nie powinno być zmian w defensywie, która stworzy czwórka od prawej Nikos Karabelas, Adoua, Navarro oraz Pedro Lopez. Na bramce stanie Jesus Fernandez

 

Podobnie jak w przypadku pierwszego meczu z Napoli tak i tym razem Athletic nie miał zbyt wiele czasu na przygotowania do pojedynku w La Liga. Tym razem jednak euforia była jeszcze większa a i głowy piłkarzy powinni mieć spokojniejsze bo po dzisiejszym spotkaniu będą dwa tygodnie przerwy przed kolejnym meczem. Zadanie, choć nie bez kłopotów zostało wykonane. Radość nie ukrywali kibice, którzy tłumnie pojawili się w Lezamie na czwartkowym rozruchu i dopingowali swoich pupili niemal przy każdym zagraniu. Ciśnienie zeszło tez trochę po losowaniu grup gdzie los okazał się bardzo łaskawy dla Basków i umieścił ich w grupie z zespołami, które trudno określić jako lepsze a wydają się wręcz na słabsze niż czwarta drużyna Primera Division. Owszem doświadczenie będzie po stronie rywali ale umiejętności zdecydowanie po stronie Los Leones. W piątek drużyna zaliczyła wieczorny zamknięty trening dla publiczności po którym Ernesto Valverde podał listę 19 zawodników na dzisiejszy mecz:

 

Bramkarze: Iraizoz, Herrerin

 

Obrońcy: Laporte, San Jose, De Marcos, Etxeita, Balenziaga

 

Pomocnicy: Benat, Iturraspe, Susaeta, Mikel Rico, Gurpegi, Aketxe, Unai Lopez

 

Napastnicy: Ibai, Muniain, Aduriz, Viguera, Guillermo.

 

Na liście nie znalazł się Andoni Iraola, który na ostatnim treningu doznał niewielkiego urazu i trener nie chciał ryzykować zdrowiem naszego bocznego obrońcy. Tym sposobem De Marcos zaliczy kolejne spotkanie na prawej obronie. Nowością jest powołanie Agera Aketxe oraz Borjy Viguery. Wobec w sumie 19 piłkarzy jakich Txingurri powołał na dzisiejszy mecz raczej jeden z nich usiądzie na trybunach. Na przedmeczowej konferencji prasowej opiekun Athletic nie chciał wyjawiać szczegółów dotyczących składu na pojedynek z Levante. Dziennikarzom nie udało się wydobyć od szkoleniowca nawet informacji o tym czy będzie jakaś rotacja w składzie czy tez nie. Z jednej strony można się spodziewać zmian bo zaledwie 3 dni temu zespół grał wyczerpujący mecz z Napoli ale z drugiej strony Baskowie potrzebują punktów po przegranej inauguracji z Malaga. Jeśli będzie jakaś rotacja to raczej będzie dotyczyła góra 1 – 2 pozycji. Największe szanse na występ ma Unai Lopez, który zaliczył świetną zmianę w środowym pojedynku i być może zastąpi Benata. Kolejne rotacje to już raczej takie dywagacje bo każda jest możliwa. Gurpegiego może zastąpić świeżo upieczony kadrowicz trenera Del Bosque a wiec Mikel San Jose. Na skrzydłach może dojść do zamiany Muniaina na Ibaia albo Susaety na Guillermo. Opcji jest naprawdę sporo ale tak naprawdę nie ważne jest kto wyjdzie na murawę od pierwszej minuty a to żeby strzelić o jedna bramkę więcej od przeciwnika i zdobyć komplet punktów.

 

Faworytem tego pojedynku jest Athletic. Drużynie Levante tylko raz udało się wygrać na San Mames i miało to miejsce w samej koncowce sezonu 2012/2013. Tym razem jednak trudno oczekiwać niespodzianki. Levante zaprezentowało się nieciekawie w meczu u siebie z Villarrealem wiec raczej trudno żeby nagle zaprezentowali jakąś wielka formę na San Mames. Tym bardziej ze trener Mendilibar wybrał na to spotkanie piłkarzy raczej z niewielkim polotem, typowych rzemieślników którym piłka bardziej przeszkadza w grze niż są w stanie kreować akcje. Granotas będą swoja szanse szukać w pojedynkach powietrznych i centrach w pole karne gdzie maja naprawdę kim postraszyć bo obaj defensywni pomocnicy świetnie grają głową a do tego są bardzo silni fizycznie. Przed Baskami natomiast stoi zadanie uczynienia z La Catedral prawdziwej twierdzy, taka jaka była w poprzednim sezonie gdzie tylko dwie drużyny wywiozły komplet punktów i gdzie gra była kluczem do wywalczenia 4 miejsca w lidze. Jeśli się to powiedzie to być może również za rok zobaczymy naszych podopiecznych w najbardziej prestiżowych rozgrywkach pucharowych na świecie. No ale to melodia przyszłości. Na razie przed nami mecz z Levante, który trzeba za wszelka cenę wygrać. Jeśli Athletic będzie unikał stałych fragmentów gry pod swoja bramka oraz ograniczy pole do popisu skrzydłowym rywala to cel powinien zostać osiągnięty.

 

Przewidywane składy:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Baleziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta, Benat/Unai Lopez, Muniain – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Levante: Jesus Fernandez – Pedro Lopez, Navarro, Adoua, Nikos Karabelas – Pape Diop, Simao – Xumetra, Nabil El Zhar – Barral, Victor Casadesus.

 

Trener: Jose Luis Mendilibar

 

Data: 30.08.2014 r. godz. 19.00

 

Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53 tys.)

 

Sędzia: Perez Montero.

 

Magiczna noc w Bilbao na La Catedral. Niemal 50 tys. fanów Athletic oglądało niemal popisowa grę swojego zespolu w drodze do upragnionej Ligi Mistrzów, która po 16 długich latach stała się faktem. Napoli było tylko tłem dla bardzo dobrze dysponowanych podopiecznych trenera Ernesto Valverde. Wprawdzie to Azzurri jako pierwsi zdobyli bramkę ale Los Leones dość szybko wybili im z głowy marzenia o przejściu do rozgrywek grupowych, strzelając w ciągu zaledwie 13 minut trzy bramki. W rozgrywkach grupowych Champions League drużyny z najsilniejszej ligi świata meldują się w komplecie.

 

Według piłkarzy Napoli jak i trenera Rafy Benitez kluczowe miało być pierwsze 15 minut meczu. Plan miał wyglądać podobnie jak na San Paolo, Napoli miało zaatakować, strzelić bramkę i później kontrować rywala. I tak samo jak tydzień wcześniej się nie powiódł. Nic takiego się nie stało bo Ernesto Valverde odrobił lekcje z Włoch i o wiele lepiej ustawił zespół a wysokim pressingiem zmusił Azzurrich do rozgrywania piłki w większości na własnej połowie albo nawet we własnej strefie obronnej. Baskowie przeważali i już w 11 minucie meczu mogli prowadzić. Iker Muniain świetnie wypatrzył Aritza Aduriz i posłał prostopadle podanie na wolne pole do wychodzącego napastnika ale niestety nasz snajper był minimalnie na pozycji spalonej. W odpowiedzi z ok. 25 metrów huknął Higuain ale piłka przeszła w niewielkiej odległości od słupka bramki Iraizoza. I to było właściwie pierwsze i ostatnie niebezpieczeństwo pod bramka Gorki w tej połowie. Na murawie rządzili gospodarze a ich akcje stawały się coraz bardziej niebezpieczne. W 23 minucie meczu powinno być 1-0 dla Los Leones. Świetnie z rzutu rożnego zacentrowal Benat, Gurpegi uwolnił się spod opieki obrońców i z czystej pozycji nie trafił w bramkę. Kilkadziesiąt sekund później ponownie zakotłowało się pod bramka Rafaela ale obrońcy zdołali wybić piłkę spod nóg Mikela Rico a rzut rożny dosłownie w ostatniej chwili. Tyle ze stale fragmenty gry są bardzo mocna strona Los Leones. Krótkie rozegranie z Ikerem i centra Benata w pole karne, Aduriz zgrał na skrzydło do Muniaina, ten ponownie zacentrowal w pole karne gdzie portero gości tylko trącił piłkę końcami palców a ta trafiła na długi słupek do nieobstawionego Aymerica Laporte. Nasz stoper miał przed sobą kompletnie pusta bramkę ale niestety źle przystawił stopę a futbolówka zamiast w siatce to wylądowała w trybunach. W 35 minucie meczu na strzał z dystansu zdecydował się Benat ale z podobnym efektem jak jego kolega kilka minut wcześniej. Baskowie dalej nacierali ale do przerwy nie zdołali zmienić rezultatu meczu, który w dwumeczu i tak był dla nich korzystny.

 

Druga polowa świetnie rozpoczęła się dla ekipy przyjezdnej. Piłkę przed polem karnym Athletic dostał Jorginho, zacentrowal na prawe skrzydło gdzie Balenziaga uprzedził Callejona i wybił piłkę, tyle ze tak nieszczęśliwie ze ta trafiła przed pole karne do Hamsika. Słowacki pomocnik ściął do środka, zobaczył gdzie jest ustawiony Iraizoz i posłał doskonale, mocne uderzenie tuz przy słupku. Gorka był kompletnie bez szans a nasza defensywa zdecydowanie zbyt pasywna gdyż do tego strzału nie miało prawa dojść. Zawodnik Napoli miał przed sobą dwoch naszych obrońców (Laporte i Iturraspe) i przynajmniej jeden powinien do niego doskoczyć i zablokować strzał. Nasz lewy obrońca zrobił co do niego należało a wiec powstrzymał prawoskrzydłowego Napoli, niestety nie zrozumiał się trochę środek obrony i bramka stała się faktem. Zraniony lew bywa śmiertelnie niebezpieczny i o tym przekonała się ekipa z San Paolo. Strata bramki ani trochę nie podłamała Basków, którzy zaimponowali spokojem, konsekwencja i pewni swoich umiejętności oraz skuteczności taktyki przystąpili do odrabiania strat. W 51 minucie meczu bliski wyrównania był Balenziaga ale jego uderzenie z około 25 metrów na rzut rożny sparował Rafael. Ofensywa na dobre rozhulała się od 58 minuty meczu kiedy na boisku zameldował się Ibai Gomez za Benata a na pozycje mediapunta został przesunięty Iker Muniain. De Marcos urwał się prawa strona, zacentrowal na długi słupek ale Maggio zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Tyle ze to było jak odroczenie egzekucji. Z narożnika dośrodkował Susaeta, Gurpegi związał dwójkę obrońców a Aduriz pozostał sam na długim słupku. Nasz napastnik nie zwykł marnować takich prezentów i umieścił piłkę w dolnym rogu bramki rozpaczliwie interweniującego Rafaela. Napoli próbowało przejąć inicjatywę i w 65 minucie groźny strzał oddal Higuai, po którym piłka wpadła prosto w ręce Iraizoza. Cztery minuty później było już wiadomo ze w tym meczu dogrywki nie będzie. Dalekie podanie z własnej strefy obronnej posłał Gurpegi. Piłka poleciała aż pod pole karne Rafaela gdzie zapewne padłaby łupem Maggio, Albiola albo Rafaela gdyby nie szarżujący do końca Aritz Aduriz, który wykorzystał niezdecydowanie całej trojki, wpadł pomiędzy nich, przejął futbolówkę i wyszedł sam na sam z bramka dopełniając formalności. 2-1 na La Catedral i euforia na trybunach. Twarze zawodników z Neapolu mówiły wszystko – nie mogli już tego meczu wygrać. W 72 minucie meczu ku zdziwieniu fanów Los Leones na murawie pojawił się Unai Lopez, który zastąpił Markela Susaete. Wydawało się ze Txingurri zwariował wpuszczając na murawę zaledwie 19 letniego, absolutnego debiutanta w zespole Los Leones. Wątpliwości zostały rozwiane dwie minuty później. Grający od tej pory z kontry Athletic wyprowadził zabójcze uderzenie. Piłkę na połowie Napoli dostal od Muniaina właśnie Unai Lopez, posłał podanie przed pole karne do którego wystartowali zarówno będący na spalonym Aritz Aduriz jak i Ibai Gomez. Asystent Pana Cuneyta Cakira, zgodnie z przepisami poczekał z pokazaniem spalonego aż do momentu w którym któryś z piłkarzy przejmie piłkę (trudno było określić adresata podania bo dwaj zawodnicy wystartowali do piłki). Wręcz po profesorsku zachował się tutaj Aritz, który wiedząc ze jeśli dotknie piłki lub zrobi cokolwiek żeby zmylić nadbiegającego Maggio to arbiter przerwie grę, pokazał ze odpuszcza. Włoski obrońca nie zorientował się ze ma za plecami Ibaia, który jak strzała dopadł do piłki i w sytuacji sam na sam z Rafaelem pewnym strzałem umieścił ja w siatce. 3-1 i awans był już właściwie pewny. Baskowie jednak nie chcieli na tym poprzestać. Kolejna akcja i strzał z dystansu Unaia Lopeza, który z trudem do boku wybił Rafael. Za chwile świetnie na prawym skrzydle rozegrali piłkę Muniain z Ibaiem i ten ostatni zacentrowal na 5 metr gdzie Aduriz źle złożył się do strzału i zamiast do siatki na 4-1 trafił w trybuny. To był właściwie ostatni akord tego meczu. Napoli już do końca spotkania nie było w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić bramce Athletic a zawodnicy i kibice szykowali do fiesty jaka miała rozpocząć się po końcowym gwizdku sędziego. LOS LEONES PO 16 LATACH WRACAJA DO LIGI MISTRZOW!!!

 

Jak można podsumować takie spotkanie? Czy wypada wytykać błędy i pokazywać kto zagrał słabiej a kto lepiej? Chyba nie. Drużyna wykonała plan nawet nie w 100 a w 200 procentach. Przede wszystkim wykazała się olbrzymim hartem ducha, doświadczeniem i wiara we własne umiejętności. Nie rzuciła się na hurra do przodu by odrobić straty ale konsekwentnie brnęła do celu jakim było strzelenie bramki wyrównującej oraz kolejnych zwycięskich już goli. Tutaj nie było przypadku. Włoskie media i fani Napoli tłumaczyli porażkę błędami obrony i słabą gra w ataku. Tyle ze gra się tak jak przeciwnik pozwala a błędy obrońców nie wzięły się znikąd tylko zostały popełnione pod presja i wskutek zagrań zawodników Athletic. Gdyby Gurpegi nie zablokował własnym ciałem dwoch zawodników Napoli to Aduriz nie wyszedłby na czysta pozycje i nie strzelił do siatki. Gdyby Aritz nie poszedł do końca za wydawałoby się już stracona piłkę i nie zaatakował wraz z Ibaiem Albiola, Maggio i Rafaela to nikt z trojki piłkarzy Napoli nie popełniłby błędu i zapewne futbolówka trafiłaby w ręce bramkarza. Przy trzeciej bramce gdyby Ibai nie wystartował do piłki równocześnie z Adurizem to raz ze byłby spalony Aritza a dwa ze Maggio spokojnie przejąłby piłkę. Tak wiec na brawa zasłużył naprawdę cały zespół, który był zdecydowanie lepszy od rywali i zasłużenie awansował. A jeśli już należałoby kogoś szczególnie wyróżnić to przede wszystkim Iturraspe, który zagrał niemal jak profesor zarówno w obronie jak i ataku będąc nie do przejścia dla środkowych pomocników rywala oraz Unai Lopez. Ten 19 letni wychowanek Athletic wyszedł na boisko w tak ważnym meczu bez zadnego respektu dla rywala. Zaliczył asystę, miałby zapewne i druga gdyby jego efektowna „piętka” doszła do wychodzącego na pozycje Aduriza. Oddal świetny strzał na bramkę z którym ledwo poradził sobie Rafael. Kilka jego zagrań pokazywało znamiona naprawdę olbrzymich umiejętności i potencjału. Jeśli chłopak dalej będzie się tak rozwijał to być może jeszcze w tym sezonie Benat usiądzie na ławkę (jeśli nie złapie formy) a Los Leones szybko zapomną o odejściu Andera Herrery do Manchesteru United. Mecz z Napoli można powiedzieć zamyka trzyletni okres olbrzymiego wręcz progresu umiejętności, formy i doświadczenia zawodników Athletic, klubu który wychował grupę naprawdę genialnych piłkarzy i mimo odchodzenia największych gwiazd potrafi stale się rozwijać czego najlepszym dowodem jest to zwycięstwo oraz awans do rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów.

 

Gdy pisze te relacje jest już po losowaniu grup Ligi Mistrzów. Baskowie trafili nadzwyczaj dobrze i to mimo losowania dopiero z trzeciego koszyka. Rywalami Los Leones będą FC Porto, Szachtar Donieck oraz BATE Borysów. Wszyscy rywale są jak najbardziej w zasięgu ekipy trenera Ernesto Valverde. Można nawet zaryzykować stwierdzenie ze Athletic ma niepowtarzalna szanse by awansować do kolejnej rundy, szczególnie z taka gra jaka zaprezentowali na La Catedral w pojedynku z Napoli. Jedyne co martwi to trochę dalekie wyjazdy ale dzięki temu być może będziemy mogli pooglądać naszych pupili na żywo gdyż Szachtar Donieck będzie rozgrywał swoje mecze domowe na stadionie we Lwowie a wiec tuz za nasza wschodnia granica. Pojedynek wyjazdowy Athletic na Ukrainie został wyznaczony na 25 listopada tak wiec jest jeszcze trochę czasu by pomyśleć o wyjeździe na to spotkanie tym bardziej ze dojazd nie powinien być drogi wszak może ograniczyć się do komunikacji naziemnej.

 

Statystyka meczu:

 

Składy:

 

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, Iturraspe – Susaeta (72’ Unai Lopez), Benat (58’ Ibai), Muniain (87’ San Jose) – Aduriz.

 

Trener: Ernesto Valverde

 

Napoli: Rafael – Maggio, Albiol, Koulibaly, Ghoulam (56’ Britos) – Gargano, Jorginho – Callejon, Hamsik (70’ Insigne), Mertens (77’ Zapata) – Higuain.

 

Trener:

 

Rafa Benitez

 

Wynik: 3 – 1

 

Bramki: 61’ i 69’ Aduriz, 74’ Ibai – 47’ Hamsik.

 

Żółte kartki: Susaeta – Ghoulam, Gargano, Higuain

 

Posiadanie piłki: 57% - 43%

 

Strzały: 13 – 6

 

Strzały celne: 5 – 2

 

Rzuty rożne: 7 – 2

 

Spalone: 1 – 3

 

Faule: 16 - 15

 

Widzów: 49017

 

Sędzia: Cuneyt Cakir jako główny oraz Bahattin Duran i Tarik Ongun na liniach. Cala trojka pochodzi z Turcji.

 

 

 

Awans do Ligi Mistrzów wiąże się z jeszcze jedna bardzo przyjemna dla klubu sprawa. Mianowicie młodzieżowcy Los Leones awansują do rozgrywek grupowych Młodzieżowej Ligi Mistrzów i będą mogli walczyć z najlepszymi młodzieżowcami w Europie, co miejmy nadzieje ze wyjdzie na plus nie tylko szkółce w Lezamie ale i pierwszej drużynie, wszak od zawsze Athletic wychowankami stoi.

 

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Athletic   -  Betis

-:-

 Data: 27.04.2017 godz. 21.30

Stadion: San Mames

Sędzia: Gozalez Gonzalez

Poprzedni mecz

Eibar   -   Athletic

-:-

 Data: 24.04.2017 godz. 20.45

Stadion: Ipurua

Sędzia: Del Cerro Grande

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. R. Madryt 15 - 6 14
2. Barcelona 19 - 6 13
3. Atletico 12 - 2 12
4. Villarreal 9 - 4 12
5. Athletic 9 - 6 12
6. Sevilla 11 - 9 11
7. Las Palmas 14 - 11 10
18. Espanyol 9 - 14 5
19. Granada 7 - 15 2
20. Osasuna 5 - 13 2

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 1 year, 1 month ago
  • DrFootball1 : Moj raporcik o Inigo Cordobie net/2016/03/05/inigo-cordoba/
  • Joxer : Inauguracja naszych rezerw w Segunda Division. Meczyk transmitowany 0 21.00 i linki na rojadirecta juz sa :)
  • Joxer : Mecz o godz. 17.00 :)
  • Joxer : Dzisiejszy mecz sparingowy z Krasnodarem powinien byc transmitowany w ruskiej telewizji. Na Rojadirecta pojawily sie linki. :)
  • Perlik : Hej
  • Joxer : Mecz rewanzowy z Cadiz powinien byc tutaj:«link» A jesli nie to na rojadirecta jest sporo linkow. Miejmy nadzieje ze asze rezerwy wywalcza awans do Segunda Division.
  • Joxer : Mecz z Cadiz pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Dzisiaj rewanz II rundy play-off w walce o awans do Segunda Division. Chlopcy Zigandy walcza z UCAM Murcia. Mecz pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Konta uzytkownikow ktore nie byly aktywowane z powodu awarii zostaly odblokowane :)
  • Joxer : Witam! Maly problem z rejestrowaniem sie nowych uzytkownikow zostal naprawiony. Maile aktywujace powinny juz dochodzic do nowych uzytkownikow.

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United