^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 80 gości oraz 0 użytkowników.

Trudno było być optymistą przed meczem z Realem Madryt ale jak się okazało nie taki diabeł straszny jak go malują i Baskom udało się nie tylko wywalczyć remis ale przede wszystkim zagrać na zero z tyłu, co w tym sezonie przy dziurawej jak ser obronie Los Leones oraz nieobecności Aymerica Laporte'a jest osiągnięciem na miarę co najmniej awansu do europejskich pucharów. Ba, gdyby mieli jeszcze odrobinę szczęścia to mogliby wygrać ale niestety arbitrem tego spotkania była jedna z największych porażek sędziowskich w La Liga a więc Pan Mateu Lahoz, który wprawdzie jak najbardziej słusznie wyrzucił z boiska Sergio Ramosa ale nie podyktował dwóch karnych dla gospodarzy, obydwu po faulach na Raulu Garcii, najpierw w wykonaniu Sergio Ramosa, który podciął naszego pomocnika a w ostatnich sekundach meczu na skutek zagrania Marcelo, który łokciem zaatakował plecy gdy były zawodnik Atletico usiłował przyjąć piłkę. Pana Lahoza musiały chyba dręczyć wyrzuty sumienia za te klopsy bo tylko tym można tłumaczyć fakt że Raul Garcia nie skończył meczu z żółtą kartką mimo aż 7 fauli jakich się dopuścił. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że zarówno zawodnicy jak i trener Ziganda tym razem spisali się bardzo dobrze. Ci pierwsi walczyli jak na prawdziwe lwy przystało, nie odpuszczali ani na moment swoich rywali ofiarnie grając w ataku czy też obronie, nie dawali się zdominować a i trener wyszedł z konfrontacji z Zidane'm zwycięsko nieźle dobierając taktykę na to spotkanie i dokonują trafnych decyzji jeśli chodzi o zmiany ,niektóre wymuszone jak ta Iturraspe, który doznał kontuzji i nie zobaczymy go na murawie do końca grudnia.

To będzie dziwny mecz z ekipą Królewskich. Z jednej strony niezwykle prestiżowy i walka do upadłego o zwycięstwo to jedyna dostępna opcja, wszak pojedynki z Realem Madryt to odwieczna wojna Baskijsko – Kastylijska. Z drugiej jednak strony jeśli nie teraz to kiedy? I nie chodzi o przełamanie ale o coś innego – o usunięcie ze stanowiska największego szkodnika w klubie jakim jest na dzisiejszy dzień trener Jose Angel Ziganda. Piszę to z wielkim bólem serca i wbrew sobie ale być może nie ma innego wyjścia niż kibicować ekipie z Madrytu był zgotowała Los Leones manitę, by upokorzyła zespół Zigandy a co za tym idzie fanów na San Mames. Bo tylko wtedy Josu Urrutia nie będzie miał wyjścia i będzie musiał usunąć ze stanowiska Zigandę. W klubie rządzą kibice i jeśli po takiej klęsce nie poleci trener to polecą obaj zarówno Prezydent jak i jego pupil na ławce szkoleniowej. Cierpliwość fanów po hańbie z Formenterą jest już na wyczerpaniu. Ewentualna zdobycz punktowa lub też nawet nikła porażka może okazać się klęską w dłuższej perspektywie czasu bo znowu będą tłumaczenia o braku szczęścia, potrzebie ciężkiej pracy na treningach i kolejnych tym podobnych dyrdymałach by zaciemnić obraz beznadziejnych umiejętności taktycznych Zigandy, jego ignorancji, mentalnego zacofania nie mówiąc już o totalnej bezmyślności.

Parafrazując klasyka polskiego kina „Gra jaką pokazał Athletic w tym meczu była biegunowo odległa od tego co można uznać za futbol w najwyższym ligowym wydaniu". „Swoją postawą na murawie doprowadzili fanów i klub do upodlenia". „Nie ma językach ludzi kulturalnych dość obelżywych słów aby określić to czego dopuścili się zawodnicy i w szczególności trener w pojedynku z Formenterą". „To co zaprezentował trener Ziganda nie kwalifikuje go nawet do podawania piłek średnioutalentowanym trenerom". „W oczach kibiców Ziganda jest zwykłym amatorem omyłkowo tylko branym za trenera". „Niech on już stąd idzie bo nie można na niego patrzeć". To oczywiście wersja łagodna jaką wybrałem i w zasadzie wystarczy za opis całego spotkania w którym Los Leones popisali się frajerstwem najwyższych lotów ulegając trzecioligowcowi 0-1 w szóstej minucie doliczonego czasu gry i tak naprawdę ostatniej akcji meczu gdy nie przypilnowali przy rzucie rożnym Alvaro, który trafił głową do siatki. A najbardziej chyba pasuje tutaj stwierdzenie pewnego ministra w słynnej restauracji w Warszawie, ale to myślę że można zostawić na podsumowanie całego pobytu Zigandy na ławce pierwszego trenera Athletic, który miejmy nadzieję wkrótce dobiegnie końca.

W Bilbao dyżurnym tematem od kilku dni jest pojedynek z Realem Madryt na San Mames. Ale zanim do niego dojdzie czekają nas emocje rundy rewanżowej Copa del Rey. Baskowie wylosowali w 1/16 finału tych rozgrywek ekipę beniaminka Secunda B Division Formentery. Pierwszy mecz nie bez problemów udało się zremisować 1-1 co na pewno jest bonusem przed rewanżem. Tyle że powiedzmy sobie szczerze to Athletic powinien załatwić sprawę awansu już w pojedynku wyjazdowym na małej wysepce w archipelagu Balearów a tak musi wciąż uważać na swojego rywala, który może sprawić psikusa faworyzowanym gospodarzom, szczególnie jeśli popatrzymy na formę podopiecznych trenera Zigandy. A że Los Leones lubią przyprawiać swoich kibiców o większą ilość siwych włosów na głowie nawet będąc drużyną zdecydowanie lepszą to kto wie czy na San Mames nie będzie emocji. Spotkanie zaplanowano na środowy wieczór na godzinę 21.30 a poprowadzi je Pan Del Cerro Grande.

Mecz Athletic ze stopnia słaby, ewentualnie przyzwoity, który dominował od początku sezonu na El Riazor awansował na stopień niezły, co może być dobrym prognostykiem przez kolejnymi pojedynkami. Wprawdzie nie udało się wygrać z Deportivo a zaledwie zremisować po trafieniach Adriana i Schara dla gospodarzy oraz Susaety i Williamsa dla gości, ale drużyna Zigandy w końcu pokazała coś więcej niż bezmyślną grę, obrona poza tak naprawdę dwoma przypadkami nie kryła na radar i nie popełniała koszmarnych baboli no i udało się stworzyć naprawdę realne zagrożenie pod bramką rywali, które mogło przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Rodzi się jednak jedno pytanie a mianowicie na ile była to słabość rywala, który bądź co bądź zajmuje dolne rejony tabeli a na ile była to poprawa gry Athletic i to chyba zweryfikują kolejne mecze zarówno w europejskich pucharach jak i w La Liga.

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Levante   -  Athletic

-:-

 Data: 10.12.2017 godz.: 18:30

Stadion: Ciutat de Valencia

Sędzia: Estrada Fernandez

Poprzedni mecz

Zorya   -   Athletic

0:2

 Data: 07.12.2017 godz. 21.05

Stadion: Arena Lwów

Sędzia: Ruddy Buquet

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. R. Madryt 106 - 41 93
2. Barcelona 116 - 37 90
3. Atletico 70 - 27 78
4. Sevilla 69 - 49 72
5. Villarreal 56 - 33 67
6. Sociedad 59 - 53 64
7. Athletic 53 - 43 63
18. Sporting 42 - 72 31
19. Osasuna 40 - 94 22
20. Granada 30 - 82 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 2 weeks, 3 days ago
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)
  • Joxer : Sorki za obsuwę ale u mnie trochę z czasem kiepsko :( Staram się pisać codziennie po trochę ale zanim nabierze to kształtu nadającego się do publikacji to trochę mi mija a i często zdarza mi się ze zmęczenia po prostu zasnąć nad kompem :( W zasadzie jedyny czas kiedy mogę nadrobić zaległości z w miarę bieżących wydarzeń to te przerwy reprezentacyjne bo inaczej to ledwo skończę relację z jednego meczu to już trzeba pisać zapowiedź drugiego :(
  • Leones2 : czekam * z wielką niecierpliwością :) Pozdrawiam
  • Leones2 : Witam. Joxer wiadomo kiedy bedą jakies kolejne artykuły? Bo mam rozwalony bark. Mam wolne od pracy, nie moge zbytnio nic robić a na te artykuly czekam a
  • Leones2 : Witam

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United