^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 34 gości oraz 0 użytkowników.

Wielkie Derby Kraju Basków skończyły podobnie jak większość poprzednich spotkań w wykonaniu Athletic w tym sezonie a więc olbrzymim upokorzeniem. Los Leones przegrali 3-1 będąc przez godzinę tłem dla gospodarzy, praktycznie nie podejmując walki. Dopiero po 60 minutach gry podopieczni trenera Zigandy zaczęli cokolwiek grać ale wtedy na tablicy wyników widniał rezultat 3-1 i mecz był rozstrzygnięty. To „cokolwiek" oznacza mniej więcej tyle, że ekipa z Bilbao w samej końcówce meczu chciała przynajmniej pozostawić dobre wrażenie pokazując że jeśli chce to potrafi cokolwiek zagrać i paradoksalnie miała szanse nawet na wyrównanie ale skoro nie miało się formy przez cały sezon to trudno mieć ją pod jego koniec. Tym bardziej że w tym meczu tak naprawdę to grać chciało się tylko dwójce zawodników – Inigo Martinezowi i Raulowi Garcii a tak meczu się nie wygra. Ten pojedynek to również gwóźdź do trumny Zigandy pokazujący, że ten człowiek po prostu nie nadaje się na trenera bo nie tylko nie ma umiejętności ale i charyzmy u zawodników, którzy po prostu widzą, że jego pomysły są po prostu irracjonalne. No ale na szczęście do końca męki z Kuko pozostało jeszcze 270 minut obecnego sezonu.

Po pierwszej połowie Athletic przegrywał tylko 2-0. Był to najniższy wymiar kary bo gdyby Los Leones stracili 4 bramki pretensje mogliby mieć tylko i wyłącznie do siebie i do swojego trenera. Ziganda wyszedł na to spotkanie takim samym składem i taktyką jak na Santiago Bernabeu. Tyle że każdy mecz jest inny i to co udało się w pojedynku z Realem z Madrytu niekoniecznie uda się w pojedynku z innym Realem, tym z San Sebastian. Każdy zespół gra inny futbol, taktykę i ustawienie trzeba korygować, mieć plan na różne sytuacje na boisku. No chyba, że prowadzi się grę przez 70% czasu gry tak jak to robi Barcelona i potrafi się narzucić rywalowi swój styl gry. No i trzeba mieć opracowane różne warianty gry w defensywie, szczególnie przy kryciu rywala o czym Kuko również nie ma pojęcia. I to wyszło przy obydwu bramkach Sociedad w pierwszej połowie meczu gdzie pierwsza padła po totalnym chaosie i samobóju San Jose, który skierował piłkę do własnej bramki dośrodkowywaną z rzutu rożnego a druga to krycie na radar w polu karnym Oyarzabala, któremu podawał Januzaj. Dwójka zawodników Txuri-Urdin wywiodła w pole 6 piłkarzy Los Leones. Jak to się stało, że 2 albo i nawet 3 zawodników nie uniemożliwiło podania skrzydłowemu gospodarzy a kolejna trójka nie dała rady powstrzymać napastnika rywali przed wejściem w pole karne i oddaniem strzału. A mogło być gorzej bo szansę na bramki mieli jeszcze Aritz Elustondo, Canales, Raul Navas i Zurutuza ale dwa razy świetnie interweniował Kepa, raz piłka trafiła w słupek a raz na szczęście strzał był niecelny. Poza tym kilka razy niebezpieczeństwo zażegnał Inigo Martineza, który miał również szansę na bramkę po dośrodkowaniu Lekue ale niestety piłka minimalnie minęła cel.

W drugiej części meczu przez pierwszy kwadrans niewiele się zmieniło. Już w 49 minucie po kolejnej centrze w pole karne mogło być 3-0 ale Kepa poradził sobie ze strzałem Llorente (dośrodkowywał Canales). Niestety pięć minut później było już 3-0. Athletic znowu pokazał totalne braki przy obronie dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. Canales posłał ostrą centrę z prawej flanki, Inigo Martinez nie zdołał wybić piłki a Mikel San Jose wyręczył napastników rywali pakując po raz drugi piłkę do własnej bramki, stając się niekwestionowanym liderem w tej niechlubnej klasyfikacji w historii zespołu z San Mames z 5 trafieniami. Za nim znaleźli się Lacruz (3 bramki), Laporte (3), Larrainzar (3), Salinas (3) i Etura (3). Po trzecim trafieniu gospodarze nieco się cofnęli i pozwolili przeciwnikowi przejąć inicjatywę. Dość szybko to się zemściło bo Athletic skorzystał na dekoncentracji już w 60 minucie. Susaeta dośrodkował z rzutu rożnego, Llorente pod naciskiem Inigo Martineza zagrał piłkę ręką a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Raul Garcia zdobywając jak się okazało honorową bramkę w tym meczu. Ekipa z Anoeta chyba się trochę przestraszyła, że może stracić pewne prowadzenie dalej pozwoliła na ataki podopiecznych trenera Zigandy. Minutę po stracie bramki mogli dostać kolejną ale strzał Williamsa po podaniu Iturraspe wylądował na słupku. Kolejną szansę na bramkę miał Raul Garcia, po uderzeniu głową ale tym razem na drodze do siatki stanął Moya. Real odgryzł się w 76 minucie kiedy swoje umiejętności musiał pokazać Kepa wyłapując strzał Januzaja. Sześć minut przed końcem meczu Athletic miał ułatwione zadanie gdyż za brutalny faul na Mikelu Rico z boiska wyleciał Ruben Pardo. W 89 minucie Athletic stanął przed kolejną szansą na zdobycie bramki ale i tym razem na przeszkodzie stanął Moya. San Jose dośrodkował a strzelał Raul Garcia. Po trzech minutach doliczonego czasu gry Pan Sanchez Martinez zakończył to spotkanie.

Patrząc na ten mecz z perspektywy kilku dni od jego zakończenia można się zastanowić nad tym czy zawodnikom się chciało czy też nie. Chyba jednak nie bo zaczęli grać dopiero po godzinie gry gdy widmo totalnej kompromitacji zajrzało im w oczy. Bo co jak co ale spotkanie derbowe nie można ot tak zupełnie odpuścić. Resztę dopełniło fatalne przygotowanie zespołu do tego meczu od strony taktycznej. Jak już wspomniałem Sociedad to nie Real Madryt i gra jest zupełnie inna. Co z tego, że Athletic zablokował wejścia rywali środkiem i ze skrzydeł jak nie przygotował się do stałych fragmentów gry i obrony przed dośrodkowaniami. Wystarczyła centra w pole karne i a ekipie Athletic panował totalny chaos. Nie wiadomo było kto kogo ma kryć i co robić. Co więc było na odprawie przedmeczowej? Ciężko stwierdzić. Nie wiadomo czy w ogóle była patrząc na to co zaprezentowała drużyna na boisku. Kolejna sprawa to kwestie kadrowe. Derbowe spotkanie i kurczowa obrona? Kuko nawet nie próbował zaatakować myśląc, że uda się przetrwać pierwszą połowę bez strat i może nawet wzorem meczu z Realem Madryt strzelić bramkę. Niestety jego plan legł w gruzach po kwadransie i co gorsza nie potrafił go kompletnie zmienić. Zrobił to dopiero po pierwszej połowie, kiedy wprowadził Susaetę. Zanim jednak zmienił taktykę było już po meczu bo za chwilę rywal strzelił na 3-0. W sumie ciężko stwierdzić czemu zagrał Inigo Lekue, który gra po prostu beznadziejnie a na ławce siedział Susaeta. W drugiej linii o ile można zrozumieć grę Iturraspe to już trudno Mikela San Jose. Czemu w podstawowym składzie nie zagrał Muniain? No i w końcu trudno zrozumieć po co na murawę wszedł Mikel Rico skoro należało zaatakować a wymianę pomocnika na pomocnika raczej trudno nazwać wzmocnieniem ataku. Jeszcze można by zrozumieć jakby zszedł najbardziej defensywny San Jose ale Iturraspe? Czemu Ziganda nie chciał wprowadzić Sabina Merino i spróbować zagrać ustawieniem 4-4-2? Niestety jest to kolejny mecz w którym Ziganda nie ma wariantu alternatywnego gdy trzeba odrabiać straty. Generalnie zespół nie ma wariantu alternatywnego na nic począwszy od obrony wyniku na ofensywie skończywszy. Jeśli chodzi o zawodników to jak już wspomniałem na początku jedynie Inigo Martinez oraz Raul Garcia zagrali na poziomie przystającym do derbów. Kepa uratował Los Leones od jeszcze wyższej porażki i też raczej trudno mieć do niego pretensje. Nad resztą piłkarzy można spuścić zasłonę milczenia. Na szczęście jeszcze trzy mecze i pojadą na wakacje gdzie miejmy nadzieję, że jak najszybciej zapomną o tym sezonie i tego co ich „nauczył" Ziganda.

Statystyka meczu:
Składy:
Sociedad: Moya – Elustondo (83' Odriozola), Navas, Llorente, De la Bella – Illarramendi, Zurutuza – Januzaj (90' Zubeldia), Canales (79' Pardo), Oyarzabal – Willian Jose.
Trener: Imanol Alguacil

Athletic: Kepa – De Marcos, Nunez, Inigo Martinez, Balenziaga – Iturraspe (73' Mikel Rico), San Jose – Lekue (50' Susaeta), Raul Garcia, Cordoba (68' Muniain) – Williams.
Trener: Jose Angel Ziganda

Wynik: 3 – 1
Bramki: 15' i 54' San Jose (obie samobójcze), 37' Oyarzabal – 60' Raul Garcia (karny)
Żółte kartki: Llorente, Illarramendi, Wilian Jose – De Marcos, Inigo Martinez, Raul Garcia, Williams, Susaeta, Muniain.
Czerwona kartka: 84' Ruben Pardo
Posiadanie piłki: 52% - 48%
Strzały: 17 – 9
Strzały celne: 4 – 3
Spalone: 3 – 2
Rzuty rożne: 3 – 7
Podania: 428 – 385
Dośrodkowania: 10 – 23
Faule: 16 – 16
Widzów: 23972
Sędzia: Sanchez Martinez jako główny oraz Aguilar Rodriguez i Gallego Garcia na liniach.

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz

Real Betis   -  Athletic

-:-

 Data: 23.09.2018 godz. 18.30

Stadion: Benito Villamarin

Sędzia:

Poprzedni mecz

Athletic   -   Real Madryt

1:1

 Data: 15.09.2018 godz. 20.45

Stadion: San Mames

Sędzia: Gonzalez Gonzalez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 7 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United