^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 86 gości oraz 0 użytkowników.

Na San Mames w czwartkowy wieczór Hertha była lepsza pod względem zgrania, formy a taktycznie i pod względem przygotowania do meczu trener Pal Dardai zmiótł z powierzchni ziemi trenera Zigandę. Niestety mimo wszystkich atutów futbol często bywa bardzo niesprawiedliwy i drużyna teoretycznie lepsza przegrywa mecz i odpada. Fatalne, żeby nie powiedzieć trącące amatorszczyzną indywidualne błędy zawodników Starej Damy oraz technika, wola walki i determinacja Basków połączona z niewielką dozą szczęścia spowodowała, że mogli cieszyć się z ostatecznego triumfu, awansować na drugie miejsce w tabeli i przed pojedynkiem z Zoryą we Lwowie mają świetną pozycję nie tylko żeby zająć drugie miejsce w grupie dające awans (Baskom wystarczy remis) ale również żeby powalczyć o pierwsze i być rozstawionym w play-offach. Kluczem do tego będzie jednak mecz na Ukrainie, który trzeba wygrać i czekać na wynik z Berlina.

Mecz był bardzo otwarty z obydwu stron bo stawka meczu była wysoka. Przegrana eliminowała jedną z drużyn z walki o awans. Remis dawał nadzieję ale była to bardzo ryzykowną opcją stąd sporo akcji ofensywnych po obydwu stronach i drużyny poszły na wymianę ciosów. Już w 4 minucie meczu przed świetną szansą stanął Selke po centrze w pole karne Mittelstadta ale wyjście Herrerina i powrót Laporte uniemożliwiły oddanie snajperowi celnego strzału na bramkę. Athletic odpowiedział świetną akcję Williamsa i centrą w pole karne spod linii końcowej pola karnego ale Langkamp zdołał przeciąć i wybić piłkę. W 11 minucie Hertha powinna prowadzić. Selke dostał doskonałe penetrujące podanie w pole karne od Weisera i stanął oko w oko z Herrerinem. Nasz portero spisał się rewelacyjnie bo wyszedł z tego pojedynku zwycięsko a kilka sekund później obronił jeszcze dobitkę Lustenbergera. Hertha osiągnęła znaczną przewagę i zaczęła raz za razem zagrażać bramce Los Leones. Strzelali Weiser i Lustenberger z dystansu ale na szczęście ten pierwszy został zablokowany a uderzenie drugiego poleciało ponad bramką. Kolejne uderzenie z dystansu zawodnika gości zakończyło się rzutem rożnym. W 25 minucie niestety ale nie udało się już wybronić i przewaga rywali została sfinalizowana bramką. Mittelstadt posłał kolejną centrę w pole karne, tym razem na krótki słupek gdzie z drugiej linii wszedł Leckie i przy biernej postawie Etxeity, głową wpakował piłkę w górny róg bramki Herrerina. W pełni zasłużone prowadzenie gości, którzy byli drużyną zdecydowanie lepszą. Athletic próbował bardzo niemrawo atakować ale gra się kompletnie nie kleiła. Aż do 35 minuty meczu kiedy Lekue posła podanie w pole karne do Williamsa, który obrócił się w kierunku bramki z Langkampem na plecach a kapitan Herthy przesadził z używaniem rąk i sprowadził naszego zawodnika do parteru. Pan Tagliavento nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Do futbolówki podszedł Aduriz i wprawdzie Kraft wyczuł naszego napastnika to jednak nie był w stanie zapobiec stracie bramki. Tyle że Baskowie cieszyli się z prowadzenia zaledwie minutę. Lazaro dośrodkował z prawego skrzydła w pole karne w kierunku długiego słupka, Etxeita znowu był na wakacjach i Selke bez problemów, głową skierował piłkę do siatki. Etxeita zresztą nie był jedynym winnym przy tej akcji bo cała obrona dała przykład beznadziejnego krycia począwszy od Laporte, który dał się ograć jak dziecko przez Lanzaro, poprzez Balenziagę, który stał sobie patrząc na piłkę zamiast podejść do Lazaro i pomóc Aymerikowi nie dopuszczając do gry 1 na 1, na kryjącym na radar Xabierze kończąc. Jeśli ktoś myślał że Athletic będzie próbował odrobić straty przed przerwą to grubo się pomylił bo zespół jak grał słabiutko tak grał i do szatni schodził przegrywając przy akompaniamencie gwizdów z trybun.

Na drugą połowę nie wyszli już Aketxe i beznadziejny San Jose, którzy zostali zastąpieni przez Iturraspe i Susaetę. I trzeba przyznać że były to świetne zmiany bo Ander i przede wszystkim Markel trochę rozruszali niemrawą grę ofensywną Basków. W prawdzie z akcji niewiele wychodziło ale Los Leones często udawało się wywalczyć rzuty rożne bądź wolne z okolic pola karnego. W porównaniu do poprzednich spotkań tym razem była to bardzo groźna broń, która mogła zakończyć się bramkami gdyż Susaeta wykonywał się naprawdę doskonale. Już w 49 minucie bliski strzelenia bramki po kornerze był Aduriz ale piłką minimalnie minęła poprzeczkę. W 59 minucie Susaeta o mało co nie zaskoczył Krafta, który ratował się wybiciem piłki poza bramkę. Kolejny korner zakończył się strzałem na bramkę Mikela Rico i kto wie co by się stało gdyby na drodze piłki nie znalazł się Lekue i nie wyręczył bramkarza rywali. Kolejny stały fragmenty gry w 64 minucie był już pośrednio udany. Wprawdzie po rzucie wolnym wykonywanym przez Susaetą obrońcy wyjaśnili na chwilę sytuację wybijając piłkę w okolice środka boiska ale ponowienie akcji przez Basków było już skuteczne. Laporte podał na prawe skrzydło do Susaety, ten dośrodkował w pole karne gdzie znalazł się Balenziaga. Nasz lewy obrońca doszedł do strzału głową ale piłkę po jego uderzeniu w kuriozalny sposób zablokował ręką Langkamp i arbiter po kilku sekundach wskazał jak najbardziej słusznie na wapno. Wahanie Pana Tagliavento nie wynikało z niepewności co do zagrania rywali ale z tego, że Athletic wciąż utrzymywał się przy piłce ale ponieważ z akcji nic nie wyszło to wskazał na jedenasty metr. Ponownie do piłki podszedł Aduriz i tym razem Kraft był jeszcze bliższy obrony ale futbolówka po jego ręce wpadła jednak do siatki. Athletic postanowił pójść za ciosem i mocno natarł na rywali. Na bramkę strzelali Mikel Rico i dwukrotnie Williams ale bez powodzenia. I gdy wydawało się że Hertha przejmie inicjatywę i Athletic będzie się bronił do do końca meczu Baskowie wyprowadzili zabójczą kontrę. Podopieczni trenera Dardaia wykonywali rzut wolny ale centra w pole karne zakończyła się faulem w okolicy punktu z którego wykonuje się rzutu karne. Kilka metrów dalej Raul Garcia, do którego trafiła futbolówka szybko ustawił piłkę i podał do Markela Susaety, który rozpoczął piorunującą kontrę. Markel Podciągnął pod linie środkową boiska, podał do Williamsa a ten szybko oddał na lewe skrzydło to szarżującego na pełnej prędkości Balenziagi. Mikel dopadł piłki na wysokości pola karnego i dośrodkował na 11 metr do idącego środkiem za akcją Williamsa, który uderzeniem koło wychodzącego Krafta skierował futbolówkę do bramki. Hertha miała jeszcze szansę wyrównać w doliczonym czasie gry ale nie popisał się Selke, który był sam na sam z Herrerinem po dośrodkowaniu Plattenhardta ale trafił wprost w bramkarza. W ostatniej akcji meczu Los Leones mogli odpowiedzieć ale obrońcy ratowali się wybiciem piłki na rzut rożny, którego sędzia nie pozwolił już wykonać i zakończył ten pojedynek. Remontada stała się faktem i Los Leones dalej są w grze o awans, który zależy tylko i wyłącznie od nich samych.

Nie wiem co obiecano Langkampowi przed meczem ale kapitanowi Herthy należy się sowita nagroda za dywersję na własnym zespole. O ile jeszcze pierwszego karnego można by mu w jakiś sposób odpuścić choć i tak jakby nie powalił Williamsa to nic by z tej akcji nie było, to już drugi sprokurowany karny trąci totalną amatorszczyzną. Langkamp nawet nie starał się ukryć tego zagrania albo nawet tak próbować zagrać żeby można było go posądzać o niecelowość ale postanowił na oczach sędziego w bezczelny sposób zrobić blok rodem z siatkówki i to na oczach stojącego kilka metrów dalej sędziego. Zwycięska bramka dla Athletic to też pokaz amatorszczyzny podopiecznych Dardaia ale również olbrzymi łut szczęścia Athletic. Raul faktycznie wykonał rzut wolny nie z tego miejsca co powinien ale kilka metrów dalej i sędzia miał prawo nakazać powtórzenie stałego fragmentu gry. Nie zrobił tego zapewne idąc z duchem gry i uznając, że skoro piłkarze Los Leones cofnęli piłkę o ładnych kilka metrów w kierunku własnej bramki to idąc z duchem gry nie odnieśli korzyści. A to że zawodnicy Herthy woleli się wykłócać o istotę tego przewinienia zamiast grać i nawet nie próbowali przerwać kontry mimo kilku okazji biegnąć sobie koło zawodników Athletic nawet ich specjalnie nie atakując to pokazuje że po prostu zostali skarceni prawidłowo. Zresztą Athletic podjął też ryzyko szybko wznawiając grę choćby ze względu na to że wtedy nie obowiązują reguły odstępu 9,15 m od piłki i każdy zawodnik Herthy miał prawo zablokować wybijanie tego wolnego i gdyby przejął piłkę to mogla paść bramka dla niemieckiej drużyny i wtedy wygrana byłaby po stronie Herthy. Cóż za niefrasobliwość często płaci się wysoką cenę.

Jeśli chodzi o grę podopiecznych Zigandy to przynajmniej w obronie wołała ona o pomstę do nieba. Jeszcze jako tako wychodziła gra w bocznych sektorach boiska gdzie Lekue i Balenziaga nieźle radzili sobie z rywalami ale już gra naszych środkowych obrońców i asekuracja wołała o pomstę do nieba. Pierwsza bramka obciąża w pełni konto Etxeity a druga to współudział Laporte'a i Etxeity z niewielką „domieszką" Balenziagi (brak asekuracji wychodzącego Laporte). Obok meczu przeszli Aketxe, San Jose i Cordoba. Swoją drogą wystawienie tego ostatniego od początku meczu przez Zigandę, gdy się stwierdza na pomeczowej konferencji prasowej po pojedynku z Villarrealem że ma problemy kondycyjne i jest mocno zmęczony, pokazuje amatorszczyznę Kuko, ponieważ w trzy dni raczej nie odpocznie się odpowiednio i nie nabierze kondycji. Trochę zawiódł wspomniany Aketxe. Do beznadziejności gry San Jose w tym sezonie zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Williams gdyby nie strzelona bramka to również dostałby niską ocenę. Jego też po części obciąża bramka na 0-1 bo nie wrócił do obrony i Lekue musiał kryć dwóch zawodników rywali. Generalnie Williams slabo wraca i pod tym względem Susaeta bije go na głowę a i zespół jest bardziej zbalansowany. A skoro już jesteśmy przy Markelu to nasz skrzydłowy zagrał kapitalny mecz, napędzał wszystkie akcje ofensywne, wyprowadził decydującą o zwycięstwie akcję a jego stałe fragmenty gry znowu siały panikę w szeregach rywali. No i zaliczył poniekąd asystę przy drugiej bramce z karnego bo to po jego centrze Langkamp zagrał ręką. Nieźle zagrał Aduriz. Wprawdzie akcje mu słabo wychodziły ale co rusz wyciągał rywali z pola karnego, absorbował 1 – 2 obrońców rywali dzięki czemu jego koledzy mieli więcej miejsca. Może nie miał okazji do zdobycia bramki ale gra bez piłki również jest ważna i mocno niedoceniana. No i w końcu dwie bramki z karnego też zaliczył.

Generalnie jak już wspomniałem to był słaby mecz Athletic ale zakończony nieoczekiwanym zwycięstwem. Miejmy nadzieję ze podbuduje to naszych zawodników mentalnie i uwierzą w siebie w kolejnych meczach pokazując że stać ich naprawdę na wiele. Okazja będzie bardzo szybko bo już w niedzielne południe i tutaj wygrana jest tak samo ważna jeśli nie ważniejsza niż w pojedynku z Herthą.

 

Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Herrerin – Lekue, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Mikel Rico, San Jose (46' Iturraspe) – Williams, Aketxe (46' Susaeta), Cordoba (79' Raul Garcia) – Aduriz.
Trener: Jose Angel Ziganda

Hertha: Kraft – Weiser, Langkamp, Rekik, Plattenhardt – Maier, Lustenberger, Lazaro (79' Ibisevic) – Leckie (73' Esswein), Selke, Mittelstadt.

Wynik: 3 – 2
Bramki: 35' i 66' Aduriz (obie z karnych), 82' Williams – 25' Leckie, 36' Selke
Żółte kartki: Laporte, Etxeita, Cordoba, Raul Garcia – Kraft, Langkamp, Selke
Posiadanie piłki: 49% - 51%
Strzały: 9 – 12
Strzały celne: 3 – 6
Rzuty rożne: 5 – 4
Spalone: 4 – 0
Podania: 436 – 460
Podania celne: 357 – 399
Faule: 10 – 9
Widzów: 38928
Sędzia: Paolo Tagliavento jako główny oraz Alessandro Costanzo i Patteo Passeri na liniach.

 

fot. strona oficjalna - www.athletic-club.eus

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz:

Levante   -  Athletic

-:-

 Data: 10.12.2017 godz.: 18:30

Stadion: Ciutat de Valencia

Sędzia: Estrada Fernandez

Poprzedni mecz

Zorya   -   Athletic

0:2

 Data: 07.12.2017 godz. 21.05

Stadion: Arena Lwów

Sędzia: Ruddy Buquet

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. R. Madryt 106 - 41 93
2. Barcelona 116 - 37 90
3. Atletico 70 - 27 78
4. Sevilla 69 - 49 72
5. Villarreal 56 - 33 67
6. Sociedad 59 - 53 64
7. Athletic 53 - 43 63
18. Sporting 42 - 72 31
19. Osasuna 40 - 94 22
20. Granada 30 - 82 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 2 weeks, 3 days ago
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?
  • Leones2 : No spoko. Rozumiem, żeby artykuł był godny tej strony, czysta profesja , trzeba poświęcić czas. Ja się tylko zapytałem tak z ciekawości, bo artykuły były co tydz. i tak się zastanawiałem co się z nimi dzieje :D A tak ogólnie nie mam Tobie za złe że tak długo ich nie było, tylko zuchwała ciekawość :)
  • Joxer : Sorki za obsuwę ale u mnie trochę z czasem kiepsko :( Staram się pisać codziennie po trochę ale zanim nabierze to kształtu nadającego się do publikacji to trochę mi mija a i często zdarza mi się ze zmęczenia po prostu zasnąć nad kompem :( W zasadzie jedyny czas kiedy mogę nadrobić zaległości z w miarę bieżących wydarzeń to te przerwy reprezentacyjne bo inaczej to ledwo skończę relację z jednego meczu to już trzeba pisać zapowiedź drugiego :(
  • Leones2 : czekam * z wielką niecierpliwością :) Pozdrawiam
  • Leones2 : Witam. Joxer wiadomo kiedy bedą jakies kolejne artykuły? Bo mam rozwalony bark. Mam wolne od pracy, nie moge zbytnio nic robić a na te artykuly czekam a
  • Leones2 : Witam

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones
Sporting Lizbona - pierwszy polski serwis Sporting Clube de Portugal
 Liga Hiszpanska
Villarreal CF - Polski serwis
Malaga CF - MalagaCF.plSportowe wyniki na żywo
Strona o AS Monaco

Manchester United

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United