Tylko i aż punkt zdobyli na La Ceramica podopieczni trenera Gaizki Garitano. Tylko bo prowadzili po pierwszej połowie 1-0 dzięki trafieniu Inakiego Williamsa i aż bo tradycyjnie już w drugiej części meczu nie zagrali prawie nic i tylko dzięki fatalnym celownikom rywali stracili jedną bramkę w 74 minucie spotkania za sprawą Yeremiego Pino. Niestety Basków nie było stać na więcej gdyż trener Garitano powielił swoje stare błędy a więc fatalne ustawienie zespołu, brak mobilizacji drużyny w przerwie i nienajlepsze zmiany. Naprawdę szkoda bo można było zdobyć kontakt punktowy z zespołami zajmującymi miejsca dające grę w europejskich pucharach, co jest celem drużyny na ten sezon. No i nie udało się w końcu pokonać na jego stadionie dość słabo dysponowanego i niewygodnego rywala.

Mecz wprawdzie nie był jakiś rewelacyjny ale mógł się podobać. Niestety Athletic tradycyjnie już grał tylko w pierwszej połowie gdzie był równorzędnym a nawet nieco lepszym zespołem od Villarrealu. Kto wie jakby się jednak potoczył gdyby nie VAR, który interweniował w 10 minucie meczu gdy sędzia Medie Jimenez wskazał na wapno po rzekomym faulu Unaia Simona na Ferze Nino, który wychodził sam na sam z bramkarzem po świetnym podaniu Gerarda Moreno. Na szczęście sędziowie na kamerach byli czujni, co nie jest oczywiste w La Liga i zwrócili uwagę prowadzącemu ten mecz arbitrowi, który obejrzał sytuację na monitorze i całkiem słusznie wycofał się z tej decyzji. Ta sytuacja najwyraźniej nieco zgasiła gospodarzy i dodała skrzydłem Baskom, który raz po raz zagrażali bramce Asenjo. W 16 minucie po raz pierwszy dał o sobie znać Inaki Williams, który dostał świetne podanie w polu karnym, opanował piłkę i strzelił minimalnie pudłując. Trzy minuty później był już skuteczniejszy bo po doskonałym prostopadłym podaniu od Yuriego wyszedł sam na sam z bramkarzem i ładnym uderzeniem pomiędzy jego nogami trafił do siatki. Villarreal odpowiedział w 26 minucie gdy Pedraza dośrodkował z lewej flanki, Moi Gomez przepuścił piłkę do której dopadł Gerard ale posłał piłkę bardzo niecelnie. Athletic nie pozostawał dłużny i kolejne szanse na zdobycz bramkową mieli Williams, Vesga i Berenguer ale albo doskonale spisywał się Asenjo albo co najwyżej udawało się wywalczyć rzuty rożne. W samej końcówce meczu Żółta Łódź Podwodna miała dwie niezłe okazje do zdobycia gola za sprawą Rubena Peny oraz Triguerosa ale podobnie jak Asensjo doskonale spisał się Unai Simon. Do przerwy Athletic prowadził 0-1.

W drugiej połowie Athletic tradycyjnie przestał grać i do głosu doszli podopieczni trenera Unaia Emerego. Po kwadransie Żółta Łódź Podwodna mogła spokojnie nie tylko wyrównać ale wyjść na prowadzenie. Bardzo dobre sytuacje zmarnowali Albiol, Gerard Moreno (x2) i Pedraza. Świetną interwencją popisał się Unai Simon, który wygrał pojedynek z Ferem Nino. Los Leones byli tylko tłem dla rywali. Kolejne akcje gospodarzy przybliżały ich do zdobyczy bramkowej. Jeszcze w 73 minucie Basków uratował słupek po strzale Pino ale niestety już minutę później nic nie uratowało przyjezdnych przed stratą bramki. Trigueros zgrał piłke głową na lewe skrzydło gdzie dopadł ją Yeremi Pino i pięknym uderzeniem z woleja nie dał szans Simonowi. Villarreal przycisną jeszcze mocniej i dążył do zdobycia bramki dającej prowadzenie ale już nie starczyło czasu bo Los Leones uważniej zagrali w obronie. Za to w samej końcówce Baskowie mogli pokusić się o pełną pulę ale niestety na samym Yurim nie da się opierać zespołu. Nasz lewy obrońca swoimi rajdami mocno dał się we znaki rywalom i najpierw o mało co a po jego centrze Albiol wpakował by piłke do własnej bramki a chwilę później Sancet stanął przed szansą po jego podaniu ale niestety spisał się fatalnie zakończyło się na strachu dla defensywy rywala. Juz w doliczonym czasie gry kolejną okazję mial Morcillo ale niestety na drodze do szczęścia młodego napastnika Athletic stanął bramkarz rywali broniąc jego strzał. 1-1 po ostatn im gwizdku sędziego i w sumie sprawiedliwy rezultat, nie krzywdzący żadnego z zespołów.

Szkoda straconych punktów ale niestety wszystko na własne życzenie, a dokładniej na zyczenie trenera Garitano, który po raz kolejny nie potrafi w przerwie ustawić odpowiednio zespołu, zmobilizować na drugą część meczu i nakreślić plan. Była szansa na zwycięstwo, tym bardziej że w pierwszej połowie gra była całkiem dobra i zespół funkcjonował tak jak powinien. Ładnie operowały skrzydła i boki obrony. Obrońcy nie dopuszczali do większego zagrożenia pod bramką Simona. Atak również funkcjonował poprawnie. W końcu Williams zagrał na szpicy tak jak powinien grać środkowy napastnik i zakończył mecz z bramką. Pytanie tylko czy to wyjątek od reguły czy coś z tego będzie bo ten przypadek był już wielokrotnie przerabiany. Chociaż z drugiej strony lepszy jest Williams na skrzydle i dublujący pozycję napastnika tak jak jest w przypadku gdy na szpicy gra Villalibre. Zdecydowanie najlepszym jednak zawodnikiem Los Leones był Yuri, który świetnie spisywał się zarówno w obronie jak i ataku. Z jednej strony to trochę niepoważne ze strony Garitano że zawodnik, który jeszcze niedawno miał problemy oddechowe i prawie mdlał na murawie po 45 minutach gry, trzeci mecz z rzędu rozgrywa pełne 90 minut w odstępach 3 – 4 dni, z drugiej jednak strony występ był naprawdę bardzo dobry i przy odrobinie szczęścia Yuri mógł mieć nie jedną a dwie lub trzy asysty. Pozostali zawodnicy niespecjalnie się wyróżnili, a po prostu zrobili co do nich należało. Szkoda że Garitano wciąz ustawia Vencedora na pozycji defensywnego pomocnika a nominalnego pivota czyli Vesgę na pozycji rozgrywającego bo bardzo na tym cierpi kreatywność zespołu. Unai to klasyczny playmaker z doskonałym przeglądem pola, przyspieszeniem gry i podaniem, który po prostu się marnuje. Zmiany też niezbyt wyszły trenerowi bo praktycznie nic nie wprowadziły do zespołu. Jedyny plus taki że szkoleniowiec nie kombinował i zawodnicy zagrali na swoich pozycjach. W każdym razie doby i ten punkt na boisku rywala.

Statystyka meczu:
Składy:
Villarreal: Asenjo – Gaspar (24' Pena), Albiol, Pau Torres, Pedraza (81' Estupinan) – Foyth (66' Yeremi Pino) – Parejo, Trigueros – Moi Gomez, Gerard Moreno, Fer Nino (81' Chukwueze).
Trener: Unai Emery

Athletic: Unai Simon – Capa, Yeray, Inigo Martinez, Yuri – Vencedor, Vesga (58' Dani Garcia) – De Marcos (84' Lekue), Muniain (78' Sancet), Berenguer (84' Morcillo) – Williams (78' Raul Garcia).
Trener: Gaizka Garitano

Wynik: 1 – 1
Bramki: 74' Yeremi Pino – 19' Inaki Williams
Żółte kartki: Gerard Moreno – Berenguer
Posiadanie piłki: 66% - 34%
Strzały: 17 – 9
Strzały celne: 6 – 4
Podania: 593 – 301
Faule: 10 – 18
Spalone: 2 – 2
Rzuty rożne: 6 - 4
Sędzia: Medie Jimenez

 

fot. strona oficjalna www.athletic-club.eus