^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 8 gości oraz 0 użytkowników.

To był mecz! Po pasjonującej, wręcz heroicznej walce na Heliodoro Rodriguez Lopez Baskowie awansowali do ćwierćfinału Copa del Rey gdzie po piątkowym losowaniu już wiadomo że zmierzą się z FC Barceloną na San Mames. Podopieczni trenera Gaizki Garitano przez ponad 90 minut grali w osłabieniu po bezsensownym zachowaniu Iago Herrerina i wykluczeniu z gry naszego bramkarza już w 2 minucie spotkania. Tenerife trzykrotnie wychodziło na prowadzenia i trzykrotnie je traciło, przy czym ostatni raz na 2 minuty przed zakończeniem dogrywki co doprowadziło do rzutów karnych. Tam zawodnicy Tenerife nie wytrzymali psychicznie i nie wykorzystali dwóch rzutów karnych, przy których świetnie spisał się rezerwowy bramkarza Ezkieta a Los Leones tylko raz się pomylili, co dało im upragniony awans do ćwierćfinału Copa del Rey. Z olbrzymi wysiłek zapewne przyjdzie Baskom zapłacić w niedzielnym meczu z Getafe ale patrząc na samo spotkanie i jego emocje to było warto.

Mecz zaczął się koszmarnie dla Los Leones. Już w 2 minucie Herrerin wyleciał z boiska po kretyńskim wyjściu z bramki i staranowaniu Moore'a przed polem karnym. Czerwona kartka trochę na wyrost bo za plecy Iago wychodził Unai Nunez ale w sumie jeśli doliczymy głupotę naszego portero (obrońca spokojnie dogoniłby zawodnika Tenerife) jakim było to wyjście to kara adekwatna. Jakby tego było mało to po rzucie wolnym piłkę ręką w murze zagrał Williams i sędzia po obejrzeniu sytuacji na monitorze uznał, że było to celowe i wskazał na jedenasty metr. Sytuacja również dość kontrowersyjna bo dotknięcie piłką przez Inakiego raczej nie było celowe, tym bardziej że nasz skrzydłowy był odwrócony tyłem do zawodnika strzelającego i nawet nie widział toru lotu piłki. No ale fakt był taki że jedenastka została podyktowana. Do piłki podszedł Joselu i bez problemu pokonał debiutującego w bramce Jokina Ezkietę. Paradoksalnie była to przełomowa chwila w tym meczu bo raz że Baskowie nie mając nic do stracenia, zwarli szyki i ruszyli z impetem na rywala walcząc na całej długości i szerokości boiska. Muniain z Inakim ustawieni na desancie wykonywali tytaniczną pracę w pressingu non stop naciskając rywali nie pozwalając im na swobodne rozegranie piłki. Jeśli rywalom udało się przejść tą pierwszą linię to w drugiej już czekali Raul Garcia i rozgrywający swoje najlepsze spotkanie w barwach Athletic Unai Lopez, który w pojedynkę obstawiał praktycznie 3 pozycje od środkowego pomocnika do obydwu skrzydłowych. Gracze Tenerife niewiele mogli zdziałać, dość szybko tracili piłkę i musieli się bronić przed atakami gości, którzy raz po raz podchodzili pod pole karne Ortoli. Dośc szybko bo już w 18 minucie ataki te przyniosły efekt. Świetny rajd lewą flanką przeprowadził Yuri, z linii końcowej dośrodkował na długi słupek gdzie Raul zgrał piłkę a Williams z kilku metrów wpakował ją do siatki. Niestety radość z wyrównania trwała krótko bo zaledwie 3 minuty. Akcja Tenerife na lewej flance zakończyła się dośrodkowaniem w pole karne, tam Yuri nie porozumiał się z Yerayem i po zgraniu piłki przez naszego lewego obrońcę dopadł do niej Joselu i nie dał szans Ezkiecie, który wprawdzie był bliski wybronieniu strzału ale był on zdecydowanie za silny i futbolówka po rękach wpadła do siatki. Podopieczni trenera Garitano znowu musieli odrabiać straty. Mogli to zrobić w 28 minucie kiedy sam na sam z Ortolą wyszedł Williams ale bramkarza umiejętnie skrócił kąt i zdołał odbić piłkę na rzut rożny. W 34 minucie ładny strzał, ale niecelny oddał Raul Garcia po akcji Muniaina z Williamsem. Dwie minuty później obrona gospodarzy w ostatniej chwili powstrzymała Yuriego, który wpadł w pole karne i o mało co a przejąłby świetną piłkę do Muniaina. Sędzia doliczył trzy minuty a pierwszą połowę zakończył lekki i niecelny strzał Wiliamsa. Było to bardzo intensywne 45 minut z naprawdę bardzo dobrą grą w ataku ekipy Los Leones, która posiadał naprawdę sporę przewagę, momentami sięgającą 65% posiadania piłki.

Druga część meczu to dalszy szturm bramki Ortoli w wykonaniu podopiecznych trenera Garaitano, choć już nie tak intensywny i trochę „wariacki"jak w pierwszych 45 minutach. Wraz z upływem czasu Tenerife zaczęło kondycyjnie odczuwać skutki meczu i popełniać błędy. I tak się stało w 55 minucie meczu gdy pod naciskiem Daniego Garcii, jeden z pomocników gospodarzy źle podał do tyłu, Moore nie zdołał przejąć futbolówki, która dotarła do Williamsa. Inaki ustawiony za plecami obrońców wcisnął manetkę gazu do oporu i pognał sam na bramkę Ortoli, nie dając szans portero rywali w sytuacji jeden na jeden. 2-2 i mecz zaczynał się od początku. Athletic atakował dalej. Rajd Yuriego i centrę w pole karne odważnym wyjściem wyłapał Ortola. Kilka minut później kolejną centrę w pole karne posłał Inigo Martinez ale tym razem bramkarza wyręczyli obrońcy. W 69 minucie w końcu do dośrodkowania dotarł Raul Garcia i uderzył głową ale Ortola nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Za chwilę w praktycznie pierwszej swojej akcji w tej części gry pokazało się Tenerife. Ładna akcja lewą flanką, dośrodkowanie, Moore zdołał zgubić obronę i uderzyć na bramkę ale na szczęście niecelnie. W 79 minucie ze świetnej strony pokazał się Ezkieta, który fantastycznie obronił niespodziewany strzał piętą Joselu, którego zgubili w obronie Yeray z Martinezem. Końcówka regulaminowego czasu gry to już słabnący kondycyjnie Athletic i większa przewaga Tenerife. Po 90 minutach mieliśmy kolejną dogrywkę w tej edycji Copa del Rey.

Dodatkowy czas gry rozpoczął się od mocnego uderzenia gdyż po kilku minutach z boiska za drugą żółtą i w konsekwencji czerwona kartkę wyleciał Carlos Ruiz i szanse się wyrównały. Tyle że Athletic był już o wiele bardziej zmęczony niż rywale a dodatkowo Garitano ociągał się ze zmianami zostawiając jedną regulaminową na dogrywkę (+ czwarta za extra czas gry). To niestety zemściło się w końcówce pierwszej połowy bo piekielnie zmęczony Raul Garcia nie był w stanie wrócić za rywalem do obrony, Lekue został sam na sam z szybszym i świeższym Nahuelem, co skończyło się faulem Inigo w polu karnym i drugim rzutem karnym. Do piłki podszedł Dani Gomez i pewnym strzałem pokonał Ezkietę. Potwornie zmęczeni zawodnicy Athletic w drugiej cześci dogrywki rzucili wszystko na jedną kartę. Minute po rozpoczęciu ostatniego kwadransa bliski strzelenia bramki był Villalibre ale minimalnie spudłował. Skrzydłami raz po raz szarżowali Capa, który zmienił Lekue i niezmordowany Yuri, środkiem próbował Muniain, Villalibre i dosłownie słaniający się na nogach Raul Garcia, którzy do końca meczu wysoko wychodzili do obrońców by jak najszybciej odzyskać piłkę. W końcu dopięli swego. W 118 minucie meczu po rzucie rożnym Capa ściął do środka, wyłożył piłkę na około 25 metr do Yuriego, ten przełożył sobie ją na lewą nogę i huknął w w długi róg bramki Ortoli, który nie sięgnął piłki a ta zatrzepotała w siatce ku rozpaczy fanów na Heliodoro Rodriguez Lopez. Remis 3-3 oznaczał dla podopiecznych Garitano drugą z rzędu walkę o awans w rzutach karnych. Tym razem jednak zaczęli je o wiele lepiej bo pierwsze trzy kolejki to bezbłędne trafienia Raula Garcii, Muniaina i Vesgi. W Tenerife nie pomylili się Sanze i Nahuel ale zamykający trzecią serię Joselu został powstrzymany przez Ezkietę. Wprawdzie chwilę później karnego nie wykorzystał Inigo Martinez ale również Moore przestrzelił trafiając w poprzeczkę. Gola na wagę awansu zdobył Villalibre.

To był naprawdę bardzo dobry mecz Athletic i czapki z głów dla zawodników za heroiczną walkę w osłabieniu i awans. Cały mecz zagrali na takiej intensywności jaką można by obdzielić kilka innych spotkań. Pressing Muniaina czy też Williamsa był naprawdę imponujący, tak samo jak postawa Raula Garcii, który mimo że nie miał już sił (bramka nr 3 dla Tenerife) to jakimś cudem wykrzesał ją z siebie w drugiej połowie dogrywki gdy trzeba było odrabiać wynik i nawet On wychodził wysoko do napastników by jak najszybciej odebrać piłkę. Mnóstwo sił włożyli ten mecz zawodnicy ofensywni. Za plecami mieli Unaia Lopeza, który zagrał chyba najlepszy mecz w barwach Los Leones i kto wie czy nawet nie w karierze. To co wyczyniał nasz rozgrywający było wręcz nieprawdopodobne. Niemal cały czas dublował pozycję Lekue i Yuriego w ofensywie a w pressingu schodził do jednego skrzydła, by za chwilę gdy piłka pojawiała się na drugim to wędrował tam by wspomóc kolegów na bokach. To samo było przy rozegraniu gdzie często gubił krycie i wraz z Muniainem mógł napędzać akcje ofensywne. Nawet udało mu się trafić w bramkę z dystansu, co nie jest tak oczywiste patrząc na poprzednie mecze, ale Ortola był dobrze ustawiony i nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Kolejnym zawodnikiem, który rozegrał świetne zawody był Yuri, który niczym pendolino zasuwał na lewej flance biegając od pola karego do pola karnego. Zdobył bramkę na wagę remisu i konkursu rzutów karnych oraz to właśnie po jego akcji padła bramka na 1-1. Gdyby nie błąd w obronie, który kosztował Basków stratę gola to można by uznać jego występ za perfekcyjny. Choć z drugiej strony być może gdyby nie nieporozumienia z Yerayem, który jednak zderzył się z Yurim to być może piłką nie trafiła by do Joselu. Szkoda tylko że Lekue nie prawej stronie nie był tak samo aktywny jak jego kolega i nie ogarniał gry jako taki cofnięty skrzydłowy zarówno w obronie jak i szczególnie w ataku. Co nie znaczy że Lekue zagrał źle, bo raczej poprawnie ale na tle drugoligowca powinien się wyróżniać. Trudno do końca winić go za sprokurowanie karnego bo na pewno zmęczenie dało o sobie znać, tak samo jak brak wsparcia kolegów, którzy zostawili go sam na sam z o wiele świeższym i szybszym rywalem, ale jednak nieco za łatwo dał się nabrać prosty zwód Nahuela. Niewiele roboty mieli obaj stoperzy mimo tego że zespół grał w osłabieniu. Niestety ale parę razy pomylili się, szczególnie Yeray, co na szczęście skończyło się stratą tylko jednej bramki. Można byłoby zrozumieć jeszcze te błędy gdyby wynikały z jakichś dobrych akcji rywali i stworzeniu przewagi w polu karnym ale niestety były to pomyłki przy centrach albo odpuszczeniu krycia. Zdecydowanie najsłabszym ogniwem w zespole był jednak trener. Po pierwsze Garitano trochę się skompromitował asekuracyjnym ustawieniem jakim wyszedł na Heliodoro Rodriguez Lopez. Taktyka 3-4-1-2 jako defensywna raczej nie przystoi ekipie z Primera Division w walce z drużyną z dolnych rejonów tabeli Segunda. Po nauczce jaka miała miejsce w meczu z Elche gdzie po prostu należało pójść za ciosem po trafieniu Williamsa a nie czekać na rywala tutaj szkoleniowiec popełnił jeszcze większy błąd i to ze słabszą ekipą. Paradoksalnie Garitano uratowała czerwona kartka Herrerina i strata bramki bo Athletic musiał przejść na taktykę podobną do 4-2-3-1 i atakować, dzięki czemu mecz był naprawdę dobry, świetnie się go oglądało i co najważniejsze Los Leones dominowali od początku do końca nawet grając w osłabieniu. Tenerife było słabe i należało to wykorzystać a tak po raz kolejny Athletic dał rywalom podstawy do uwierzenia w to że mogą go wyeliminować, co mało brakowały aby się stało. Drugi błąd trenera to zmiany. Mając 3 do dyspozycji jednej z musu dokonał na początku bo musiał wpuścić bramkarza. A co zresztą? Vesga wszedł dopiero w 83 minucie gdy zespół przez 80 minut grał ze stratą jednego zawodnika i był już koszmarnie zmęczony. Kolejnej zmiany dokonał dopiero po 5 minutach dodatkowego czasu gry a z ostatnią czekał do drugiej połowy dogrywki. Czy wypruwający sobie żyły przez ponad 90 minut grający w osłabieniu piłkarze nie zasłużyli na szacunek do ich zdrowia? Najlepszym przykładem był tutaj Raul Garcia, który nie miał już siły w dogrywce by wracać do obrony, co zaowocowało problemami Lekue w defensywie i rzutem karnym. Ściągnął np. Unaia Lopeza, który nie grał trzy dni wcześniej z Espanyolem i na pewno miał więcej siły niż Muniain czy też Dani Garcia. Poza tym czemu nie powołał np. San Jose i Balenziagi i nie dał wytchnienia Yerayowi lub Martinezowi i Yuriemu? Naprawdę Garitano mógł dokonać więcej rotacji i dać odpocząć większej ilości zawodników a nie męczyć tych najbardziej wykorzystywanych w tym sezonie. To są dość poważne błędy. Na szczęście nie było to aż tak brzemienne w skutkach i drużyna awansowała, ale w meczu z Barcą to już nie przejdzie. Miejmy nadzieję że w kolejnym meczu piłkarze dostarczą nam nie mniejszych emocji, zagrają co najmniej tak samo dobrze albo lepiej ale już darują kibicom nerwy i stres.

Statystyka meczu:
Składy:
Tenerife: Ortola – Luis Perez, Sipcic, Carlos Ruis, Alex Munoz (76' Nahuel), Moore – Javi Alonso (67' Aitor Sanz), Undabarrena (91' Dani Gomez) – Luis Milla – Elliot Gomez (51' Lasure), Joselu.
Trener: Ruben Baraja

Athletic: Iago Herrerin – Yeray, Nunez (3' Ezkieta), Inigo Martinez – Lekue (107' Capa), Yuri – Dani Garcia, Unai Lopez (83' Vesga) – Muniain – Raul Garcia, Williams (95' Villalibre).
Trener: Gaizka Garitano

Wynik: 3 – 3
Bramki: 8' i 55' Joselu, 106' Dani Gomez – 18' i 55' Williams, 118' Yuri
Żółte kartki: Unabarrena, Munoz, Carlos Ruiz, Moore – Williams, Dani Garcia, Raul Garcia, Yuri, Inigo Martinez
Czerwona kartki: 93' Carlos Ruis (za dwie żółte) – 2' Herrerin (bezpośrednia)
Karne: 0-1 Raul Garcia, 1-1 Aitor Sanz, 1-2 Muniain, 2-2 Nahuel, 2-3 Vesga, 2-3 Joselu (obrona Ezkieta), 2-3 Inigo Martinez (obrona bramkarza), 2-3 Moore (poprzeczka), 2-4 Villalibre.
Posiadanie piłki: 47% - 53%
Strzały: 12 – 18
Strzały celne: 4 – 8
Podania: 540 – 591
Faule: 19 – 19
Spalone: 2 – 0
Rzuty rożne: 3 - 5
Widzów: 17484
Sędzia: Gonzales Fuertes jako główny oraz Rodriguez Moreno i Martinez Munuera na liniach.

 

fot. strona oficjalna www.athletic-club.eus

Komentarze   

#1 A.S. 2020-02-02 16:39
Słabiutko, no i 0:1. Może w końcu zaczniemy coś grać?

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następne spotkanie

Athletic   - Real Madryt

-:-

 Data: 05.07.2020 godz.: 14.00

Stadion: San Mames

Sędzia:

Poprzedni mecz

Valencia - Athletic

0:2

 Data: 01.07.2020 godz. 19:30

Stadion: Mestalla

Sędzia: Estrada Fernandez

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 63 - 37 58
2. R. Madryt 49 - 19 56
3. Sevilla 39 - 29 47
4. Sociedad 45 - 33 46
5. Getafe 37 - 25 46
6. Atletico 31 - 21 45
10. Athletic 29 - 23 37
18. Mallorca 28 - 44 25
19. Leganes 21 - 39 23
20. Espanyol 23 - 46 20

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 11 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United