Do zakończenia okienka transferowego zostało już bardzo niewiele dni. W Athletic pozostaje wciąż kilka nierozwiązanych spraw kadrowych, które dość niespodziewane dość mocno się skomplikowały. I nie chodzi tutaj o jakieś wzmocnienia składu bo na to się raczej nic nie zanosi. Problem jest dokładnie odwrotny a więc zbyt szeroka kadra w zespole i pozbycie się kilku graczy, którzy powinni pójść na wypożyczenie do innych klubów. Niby sprawa prosta a okazuje się że jednak nie aż tak bardzo bo komplikacji jest sporo.

Na dzień dzisiejszy Athletic stara się wysłać do innych klubów kilku zawodników Przede wszystkim chodzi o trójkę – Hodei Oleaga, Cristian Ganea oraz Asier Villalibre. Klubów, które były zainteresowane usługami było kilka a wśród nich wymieniało się Mirandes, Elche, Almeria plus jeszcze kilka innych zespołów głównie z Segunda Division. Zawodnicy zostali już poinformowani o zainteresowaniu i ofertach ale póki co wszystko utknęło w martwym punkcie. Powód tej stagnacji jest prozaiczny a mianowicie limity płacowe narzucane przez LFP na kluby, które mają zapobiegać nadmiernemu zadłużaniu się i pilnować finansów klubowych. Kluby te musiałyby pozbyć się niektórych piłkarzy by zluzować trochę listę płac a to również idzie dość topornie z takich samych powodów dla których Baskowie nie mogą umieścić w innych zespołach swoich piłkarzy.

Kolejnym problemem jakie ma Athletic ze swoimi wypożyczonymi zawodnikami to kwestia minut spędzonych na boisku. Ostatnio na wypożyczeniach nie było z tym różowo i poza Ganeą mało kto grał regularnie. Oczywiście nie dotyczy do piłkarzy grających na wypożyczeniu w Segunda B Division gdzie biegają po boisku w miarę regularnie. W Segunda Division jest z tym problem bo np. Villalibre przebywał w Valladolid i Llorce gdzie niemal w ogóle nie pojawiał się na murawie. Swego czasu jeden a najlepszych napastników w rezerwach – Gorka Santamaria Nos przepadł na zapleczu Primera Division tracąc kolejne sezony na siedzenie na ławce. Podobnie było z Agerem Aketxe, który dopiero ostatnio zaczął regularnie grać. A Baskowie nie mogą pozwolić sobie na zmarnowanie kolejnych talentów. I tutaj też rodzi się pytanie na ile zawodnicy Ci byli sami winni a na ile kluby, które ich wypożyczyły traktowały takich zawodników jako po prostu tanie zapchajdziury. Stąd tez Athletic bardzo ostrożnie stara się dobierać kluby na wypożyczenia swoich zawodników i coraz częściej w takich umowach jest wpisana liczba zagwarantowanych minut na murawie. To jednak też nie sprzyja w znalezieniu kontrahentów i często trzeba rezygnować z tych zapisów.

Jest też zainteresowanie klubów z Segunda B Division. Asier Villalibre mógłby liczyć na angaż w Barcelonie B, która szuka napastnika do swojego składu. Wcześniej chciały go u siebie Mirandes, Elche czy też Almeria. I tutaj również pojawia się wspomniany problem płacowy, którego nie mają rezerwy Blaugrany. Tyle że wysłanie Villalibre do Segunda B raczej pozytywie na jego rozwój nie wpłynie bo równie dobrze może grać w rezerwach Athletic, które grają na tym samym poziomie rozgrywek. Jedynie można by się zapatrywać na wartość szkoleniową bo treningi w La Masii mogłyby dać zawodnikowi nowe możliwości rozwoju bo wiadomo, że szkółka Barcy należy do najlepszych na świecie.

W dalszej perspektywie odnośnie wypożyczeń pojawiają się jeszcze nazwiska Vesgi i Kodro jako potencjalne transfery z kluby w poszukiwaniu minut w innych zespołach. Garitano niby liczy na nich i niespecjalnie widzi ich poza klubem ale szerokość kadry i duża liczba młodych zawodników na ich pozycjach bardziej skłaniała by do pozbycia się tej dwójki. Tyle że jeśli mają siedzieć gdzieś na ławce to nie ma to kompletnie sensu i być może dlatego szkoleniowiec Los Leones nie naciska i woli ich w zespole mieć na oku dając szansę w co mniej wymagających meczach ligowych czy też Copa del Rey.

W minionym tygodniu udało się wysłać ostatecznie na wypożyczenie tylko Oleagę, który znalazł miejsce w trzecioligowej Melilli. Reszta wciąż czeka.