Do końca rozgrywek pozostało jeszcze tylko 4 kolejki ligowe i coraz bardziej klaruje się sytuacja w tabeli. Baskowie z Bilbao zajmują 7 miejsce i są coraz bliżej zapewnienia sobie gry, co najmniej w eliminacjach do Ligi Europy. Pierwszy i być może najważniejszy krok mogą uczynić już w sobotnie popołudnie gdy podejmą na własnym obiekcie ekipę Alaves. Drużyna z Vitorii ma 3 oczka straty do Los Leones, którzy z kolei mają aż 6 punktów przewagi nad kolejną ekipą w tabeli – Espanyolem. Oznacza to mniej więcej tyle że dzisiejsza wygrana na La Catedral może niemal na 100% zapewnić podopiecznym trenera Garitano grę w eliminacjach do Ligi Europy. Tylko kataklizm sprawiłby że w trzech kolejkach jakie pozostaną do końca rozgrywek Athletic nie zdobyłby trzech oczek a rywale nie pogubili punktów. Jednakże Alaves też ma o co grać bo ich celem też są europejskie puchary i po całym, naprawdę świetnym sezonie byłoby naprawdę porażką nie załapać się na miejsce premiowane awansem. Początek spotkania o godzinie 13.00 a poprowadzi je Gil Manzano.

W poprzedniej kolejce punkty zdobyli jedynie gospodarze dzisiejszego spotkania. Athletic po dramatycznie słabym meczu i dzięki sporej dozie szczęścia wygrał na wyjeździe z Leganes a w rolę kata popularnych ogórków wcielił się ich własny zawodnik En-Nesyri, który skierował piłkę do własnej bramki. Gorzej spisali się piłkarze Alaves ale mieli również trudniejsze zadanie bo podejmowali na własnym obiekcie Barcelonę. Bramki Aleny oraz Suareza z rzutu karnego załatwiły sprawę.

Pomimo wciąż wysokiej pozycji w tabeli Alaves nie jest już tym zespołem z początku sezonu, który długo zajmował 4 miejsce w tabeli i aspirował nawet do Ligi Mistrzów. Już końcówka pierwszej rundy pokazywała że drużyna trenera Abelardo złapała pewną zadyszkę. Wprawdzie na finiszu udało się jeszcze zdobyć kilka punktów ale im było dalej tym drużyna spisywała się gorzej. Mimo dość łatwego kalendarza o punkty było coraz trudniej a o spadku z miejsc pucharowych zadecydowały mecze u siebie, które nie były fatalne w wykonaniu zespołu z Vitorii. Alaves przegrało z Rayo, zaledwie zremisowało z Eibarem i Celtą a więc drużynami z dołu tabeli. Jednak prawdziwa katastrofa miała dopiero nastąpić. Ekipa z Estadio Mendizorroza nie zaznała smaku zwycięstwa od połowy marca i ostatnie sześć spotkań to zaledwie 2 oczka. Tylko dwa remisy i to na własnym stadionie z zespołami z Valladolid i Leganes. Spadek na 8 miejsce to i tak najmniejsza z możliwych kar, bo szczęście w nieszczęściu inne zespoły z niższych pozycji grają dość nieregularnie i tracą punkty. Być może można by było tłumaczyć gorszą postawę zespołu zimowymi ubytkami gdy odeszli Sobrino i Ibai Gomez, szczególnie ten ostatni był bardzo ważnym piłkarzem dla Abelardo ale władze dokonały naprawdę dobrych wzmocnień ściągając Diego Rolana i Thahashi Inuiego. O ile Japończyk spisuje się naprawdę dobrze to już Rolan okazuje się niewypałem. Inna sprawa że Abelardo nie za bardzo potrafi wykorzystać tego zawodnika, którego ustawia na skrzydle, zwykle prawym podczas gdy ten czuje się lepiej na lewej flance albo w ataku. Co gorsza szkoleniowiec nie za bardzo widzi swoje błędy i brnie w nie dalej. Coraz mnie podoba się to kibicom jak również zarządowi klubu, którzy mimo tego chcieliby by Abelardo pozostał na stanowisku na kolejny sezon ale nie za wszelką cenę. Prezydent Josean Querejeta oraz zarząd weszli w dość ostry spór ze szkoleniowcem oraz ujawnili że opiekun Alaves chce podwojenia swojej pensji. To raczej nie przejdzie bo klubu nie stać na aż taką podwyżkę a poza tym szkoleniowiec wraz z drużyną póki co zawalają końcówkę sezonu i mogą po nim zakończyć go z niczym. Być może gdyby zespół awansował przynajmniej do Ligi Europy to byłoby łatwiej wszystkim przełknąć te wymagania ale nie w sytuacji gdy rozbudzone apetyty mogą być niezaspokojone a druga część sezonu jest po prostu katastrofalna. Można ją jeszcze uratować, jeśli zespół wygra na San Mames i w kolejnych meczach będzie punktował. Mogą te plany jednak pokrzyżować kontuzje bo tych w zespole, który zbytnio szerokiej kadry nie ma, jest naprawdę sporo. Maripan skręcił kostkę i na dodatek ma sporego krwiaka, Ely narzekał na mięsień czworogłowy uda, Rolan naderwał włókno mięśniowe a Burgi przeszedł operację zerwanych więzadeł krzyżowych. Na dodatek niepewny jest występ Pacheco, który skręcił kostkę przed meczem z Barceloną i nie wiadomo w jakim jest stanie fizycznym. Niby brał udział w treningach ale według dziennikarzy widać było że kostka mu mocno przeszkadza i nie jest w porządku. Przed meczem udało się doprowadzić do zdrowia Inuiego ale nie wiadomo w jakiej formie jest Japończyk i czy Abelardo zdecyduje się zaryzykować zdrowiem swojego skrzydłowego. Jeśli wypożyczony z Betisu skrzydłowy będzie mógł grać to trener Abelardo wróci prawdopodobnie do ustawienie 4-4-2 po eksperymencie z 5-3-2 jakim zagrał w meczu z Barceloną w środku tygodnia. Trzeba przyznać że ustawienie to było całkiem ciekawe i na tle Blaugrany zespół prezentował się całkiem nieźle. No ale z Barceloną się gra inaczej a inaczej z zespołami od niej słabszymi gdzie łatwiej o punkty. A takim jest właśnie Athletic na którym zdobycz punktowa z perspektywy Alaves byłaby bardzo wskazana. Jeśli trener Abelardo zdecyduje się na 4-4-2 to do boju powinien posłać praktycznie wszystko co ma najlepsze w składzie. Jeśli zdrowy będzie Pacheco to powinien zająć miejsce w bramce. W obronie zagra czwórka Martin, Laguardia, Navarro i Duarte. W drugiej linii na pozycji pivotów znajdą się zapewne kapitan Manu Garcia i Pina. Dwójkę napastników, którymi powinni być najlepsi strzelcy zespołu – Baston i Calleri będą wspierać Jony oraz Inui. Los Leones muszą szczególną uwagę zwrócić na lewoskrzydłowego Jony'ego, który ma na swoim koncie aż 10 asyst i 3 bramki. Poza tym aby marzyć o wygranej podopieczni trenera Garitano muszą jeszcze ograniczyć poczynania dwójki pivotów, którzy lubią posłać prostopadłe podania do napastników oraz wejśc z drugiej linii w pole karne. To też wiąże się z odcięciem skrzydeł. Jeśli to się uda Alaves będzie zneutralizowane i można myśleć o wygranej.

Po środowym zwycięstwie nad Leganes zespół wrócił do Bilbao w mieszanych nastrojach. Z jednej strony cenna wygra a z drugiej fatalny styl i kolejna kontuzja. Tym razem padło na Yeraya, który ma problemy z mięśniem uda i na razie nie wiadomo ile będzie pauzował. Trener Garitano niemal od razu przestał brać go pod uwagę na dzisiejsze spotkanie i na czwartkowych zajęciach pojawił się środkowy obrońca rezerw – Vivian. Dwudziestolatek, który musiał się już zmierzyć w swojej karierze z kontuzją zerwanych więzadeł krzyżowych należy do jednych z najbardziej utalentowanych stoperów w Lezamie. Na pewno letnią pretemporadę rozpocznie z pierwszą drużyną i będzie to dla niego na pewno wyjątkowe wydarzenie gdyż będzie miał okazję trenować ze swoim szkoleniowcem i mentorem – Ibaiem Gomezem, który szkolił go w kadetach Santutxu i polecał do Athletic. Szkoda że nie miał okazji ćwiczyć teraz ale niestety Ibai póki co spędza czas na siłowni i na przebieżkach z trenerem Clemente. I Vivian znalazł się w grupie powołanych na dzisiejszy mecz gdyż Nolaskoain musi odcierpieć karę za kartki, która wyklucza go również z meczu rezerw. W sumie szkoleniowiec powołał na mecz 19 zawodników, których lista prezentuje się następująco:
Bramkarze: Herrerin, Simon
Obrońcy: Nunez, Martinez, San Jose, Yuri, Lekue, Balenziaga, Vivian,
Pomocnicy: Benat, Cordoba, Susaeta, De Marcos, Raul Garcia, Unai Lopez
Napastnicy: Kodro, Williams, Muniain, Aduriz.
Sytuacja kadrowa jak już wspomniałem jest niewesoła. Z powodu urazów posypała się trenerowi Garitano prawie cała koncepcja defensywna gdyż brakuje trzech kluczowych piłkarzy w tej układance a więc Capy, Yeraya i Daniego Garcii. Dodatkowo De Marcos, Nunez i Yuri mają na koncie po 4 żółte kartki i każde napomnienie oznacza pauzę w kolejnym spotkaniu. No ale grac trzeba i punkty są niezbędne by zrealizować cel czyli awans do Ligi Europy. Na szczęście w razie żółtych kartek dla bocznych obrońców nie powinno być problemów z zastępstwem bo Lekue i Balenziaga jak wchodzą na murawę to spisują się całkiem dobrze. Nieco większy problem może być ze środkiem obrony ale i tutaj myślę że uda się jakoś zaradzić. Pozostaje więc strzelać bramki i z tym jest ostatnio spory kłopot. Miejmy nadzieję że powrót do składu Raula Garcii po pauzie za kartki to zmieni. W zestawieniu na dzisiejszy mecz pozostaje tylko jedna niewiadoma a więc obsada prawego skrzydła bo ostatnio Garitano wystawia tam Muniaina ale niestety efekt jest wręcz żenujący. Miejmy nadzieję że dzisiaj zagra tam Susaeta.

Faworytem teoretycznie jest Athletic ale dość mocno niepokojąca jest sytuacja kadrowa zespołu i słaba postawa ofensywy. Niby forma Alaves również pozostawia wiele do życzenia a można wręcz powiedzieć że jest katastrofalna ale to jest spotkanie derbowe i tutaj sąsiedzi z Vitorii mogą się naprawdę mocno zmobilizować i napsuć sporo krwi. Stać ich na pewno na wygraną bo potencjał zespół Deportivo ma spory a nie ma lepszego momentu na przełamanie niż właśnie takie spotkanie. Warunki by wygrać są co najmniej trzy. Pierwsze to powstrzymać bardzo mocne skrzydła Alaves i odciąć napastników od podań. Drugie to zagrać doskonale w obronie, tak jak w spotkaniu z Leganes a po trzecie to trzeba wykazać się skutecznością w ataku o wiele lepszą niż ostatnio.

Przewidywane składy:
Athletic: Herrerin – De Marcos, Nunez, Martinez, Yuri – Benat, San Jose – Muniain, Raul Garcia, Cordoba – Williams.
Trener: Gaizka Garitano

Alaves: Pacheco – Martin, Laguardia, Navarro, Duarte – Manu Garcia, Pina – Jony, Inui – Baston, Calleri.
Trener: Abelardo

Data: 27.04.2019 godz. 13.00
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53289)
Sędzia: Gil Manzano