^Powrót na górę!

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha
Dzisiaj jest |

Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.

Po raz pierwszy od ładnych kilkunastu lat Athletic wraca z Katalonii z tarczą. Na Montilivi Los Leones pokonali 1-2 Gironę, pomimo tego że po pierwszej połowie przegrywali po trafieniu Stuaniego. W drugiej części podopieczni trenera Garitano potrafili w ciągu niespełna kwadransa odwrócić losy meczu. Najpierw Williams idealnie zamknął na długim słupku dośrodkowanie Yuriego a kilka minut później Raul Garcia wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. W dodatku w pełni zasłużone bo Girona zagrała bardzo minimalistycznie i tak naprawdę stworzyła bardzo niewiele zagrożenia pod bramką Iago Herrerina. Tak więc seria fatalnych spotkań gospodarzy na własnym boisku trwa w najlepsze (ostatnia wygrana w październiku ubiegłego roku) a goście wrócili do gry o europejskie puchary.

O pierwszej połowie można jak najszybciej zapomnieć bo była fatalna w wykonaniu przyjezdnych a gospodarze poza kilkoma minutami na początku meczu też nic specjalnego nie pokazali. Girona w pierwszych minutach wyszła bardzo wysoko do zawodników Athletic, co zaowocowało kilkoma ciekawszymi sytuacjami. Szczególnie że obrona Basków słabo weszła w mecz i miała problem ze złapaniem rytmu. Można nawet powiedzieć że była dość „elektryczna", szczególnie że jej lider – Inigo Martinez myślami chyba był wciąż na kadrze La Furia Roja albo w szatni. Gospodarze już w 5 minucie przeprowadzili groźną akcję, gdy lewym skrzydłem urwał się Pere Pons i dośrodkował w pola karne ale Stuani minął się z piłką. W 12 minucie centrował z kolei Portu i ponownie obrońcom (Martinezowi) urwał się Stuani ale Unai Nunez zdołał wyekspediować piłkę daleko w pole. Bardzo podobną sytuację mieliśmy w 23 minucie kiedy po centrze z rzutu rożnego kolejny raz zgubił kryjącego go obrońcę Stuani i oddał strzał z kilku metrów ale tuż przed bramką na drodze futbolówki stanął Yuri i ponownie futbolówka pofrunęła daleko od pola karnego gości. W 36 minucie centymetrów zabrakło Portu do dojścia do piłki podawanej za plecy obrońców przez Borję Garcię. W 37 minucie było już 1-0. Raul Garcia Carnero, lewy obrońca gospodarzy, dośrodkował w pole karne, Inigo Martinez znowu zgubił krycie Stuaniego za późno wyskakując do piłki i niestety ale Urugwajczyk celnym strzałem głową pokonał Herrerina, który nie miał szans na wybronienie. I to była właściwie jedyna warta uwagi akcja w końcówce spotkania. Athletic w pierwszej połowie nie pokazał prawie nic i w sumie miał jedną szansę na zdobycz bramkową, w 23 minucie spotkania kiedy Williams próbował strzałem piętą zaskoczyć Iraizoza ale były zawodnik Athletic nie miał problemów z wyłapaniem piłki.

Girona wyszła na drugą część meczu nieco cofnięta i nastawiona na kontry. Trener Garitano postanowił zmienić sposób gry oraz ustawienie. O dziwo zespół przeszedł na ustawienie bardziej przypominające 4-3-3 a nawet 4-2-4 albo w skrajnym przypadku 2-2-3-4. Oscar de Marcos został przesunięty do ataku, miał operować na obydwu flankach a nawet pełnić funkcję środkowego napastnika. To samo Williams, który również częściej schodził do boku a jego pozycję dublował Raul Garcia, który również schodził do drugiej linii wymieniając się pozycjami z Cordobą. Wyżej też wyszli obaj boczni obrońcy. Początkowo gra Los Leones była nieco chaotyczna ale po kilku minutach gdy piłkarze złapali rytm wyglądało to o wiele lepiej. Przede wszystkim skutek odnosił pressing bo podopieczni trenera Sacristana zaczęli się gubić. Po jednej z takich strat w 53 minucie Baskowie strzelili bramkę. Cordoba wysokim wyjściem wymusił stratę, piłkę przejął Raul Garcia i podaniem między nogami rywala uruchomił Yuriego. Nasz boczny obrońca zwodem położył defensora rywali, podciągnął do końcowej linii i posłał miękką centrę na długi słupek. Oscar de Marcos ściągnął na środku dwóch stoperów, Williams obiegł mu za plecy i głową trafił na pustą bramkę. W 56 minucie z boiska mógł wylecieć Stuani, który przespacerował się po nodze Inigo Martineza ale ani arbiter główny ani VAR tego nie zauważyli. Girona jeszcze nie otrząsnęła się po stracie gola a już dostała kolejną bramkę. Tym razem akcja poszła z linii obrony Los Leones. Capa zobaczył wolną przestrzeń na prawym skrzydle gdzie posłał piłkę na dobieg do Williamsa. Nasz napastnik dopadł futbolówki, rozejrzał się i posłał centrę na 5 metr. I tutaj ponownie świetnie spisał się De Marcos, który atakował krótki słupek absorbując uwagę stoperów. Na tyle zrobił to skutecznie że Alcala nie zauważył nadbiegającego zza swoich pleców Raula Garcię. Efekt tego mógł być tylko jeden bo nasz ofensywny pomocnik był sam przed bramkarzem mając piłkę na głowie mogąc zapytać Iraizoza, w który róg chce dostać gola. To była prawdziwa egzekucja. Athletic prowadził 1-2 i teraz gospodarze musieli odrabiać straty. Okazało się to prawdziwą „Mission Impossible" bo Athletic zwarł szyki w obronie, postawił zasieki przed polem karnym a Girona nie miała pomysłu na ich sforsowanie. W zasadzie podopieczni trenera Sacristana mieli tylko jedną akcję, w 76 minucie kiedy piłką na nodze w obrębie 16-stki miał Granell ale na szczęście Herrerin spisał się bez zarzutu. Poza tym trudno było szukać groźnych sytuacji w polu karnym Iago. A podopieczni trenera Garitano mogli zagrać to co lubią najbardziej a więc szybkie kontry. I co najmniej dwie mogły się zakończyć bramkami ale De Marcos, Raul Garcia i Williams nie popisali się dobrymi podaniami do swoich lepiej ustawionych kolegów, którzy mogli mieć czyste pozycje do strzału na bramkę. No ale ponieważ rywale byli kompletnie bez pomysłu na akcje ofensywne a jak już coś się zaczynało ciekawego tworzyć to popisywali się fatalnymi podaniami to Los Leones dowieźli prowadzenie do końca meczu i mogli cieszyć się z kompletu punktów. A Girona poczeka jeszcze co najmniej tydzień na wygraną na własnym obiekcie.

Pierwsza remontada w tym sezonie i pierwsza od 18 lutego minionego roku kiedy Los Leones pokonali Malagą 2-1. Mecz szczególnie w pierwszej połowie nie porywał ale w drugiej Baskowie wykorzystali słabość rywali i zapewnili sobie zwycięstwo. Kłopoty podopieczni trenera Garitano mieli przez pierwsze 45 minut gdzie nie funkcjonował w ogóle atak a i obrona była w lekko wakacyjnej formie na czele z Inigo Martinezem, który myślami na pewno nie był na Montilivi a pewnie zupełnie gdzie indziej. Gdyby tylko po tym czasie oceniać zespół i piłkarzy to ocena byłaby fatalna. W drugiej połowie było co najmniej o klasę lepiej bo i atak funkcjonował i obrona w końcu się pozbierała (szczególnie Martinez) grając pewnie, nie pozwalając rywalom na wiele. W defensywie na słowa uznania zasługują przede wszystkim dwa boczni obrońcy. Zarówno Capa jak i Yuri zostawili mnóstwo zdrowia na murawie i to zarówno w defensywie jak i szczególnie w ofensywie. Ten pierwszy to ma chyba płuca ze stali bo po zakończeniu meczu trudno było zauważyć u niego jakiekolwiek objawy zmęczenia a biegał non stop od pola karnego do pola karnego. Yuri natomiast zaliczył efektowną asystę i też parę razy ładnie pociągnął akcje ofensywne. Obaj za to niewiele mieli do roboty w tyłach i pewnie dlatego mogli lepiej zaprezentować się w ataku. Cieszy niezła postawa Nuneza jako zmiennika Yeraya. Zresztą głębia składu Los Leones i odpowiednie szafowanie siłami zawodników to plus dla Gaizki Garitano bo nie ważne kto gra to i tak prezentuje co najmniej niezłą formę czego najlepszym przykładem są obaj skrzydłowi a więc De Marcos i Cordoba, którzy zagrali zamiast Muniaina i Ibaia/Susaety. Zdecydowanie najsłabszą formacją była pomoc na czele z Benatem. Naszego rozgrywającego stać na o wiele więcej i w tym meczu zagrał jedynie poprawnie. W jego roli musiał go wyręczać Raul Garcia, który często cofał się do drugiej linii i wyręczał swojego kolegę. Zdecydowanie Man of the Match jest Inaki Williams, który zaliczył bramkę i asystę. Świetnie spisał się Raul Garcia, który rozprowadził akcję na 1-1 i sam trafił na 1-2. Rulo jest najbardziej bramkostrzelnym jak na razie pomocnikiem XXI wieku w La Liga mając na swoim koncie 78 bramek z czego 20 w barwach Osasuny, 26 w barwach Atletico i aż 32 w ekipie Los Leones. Co ciekawe najlepsze wyniki osiąga w Athletic i żeby strzelić te 32 bramki potrzebował aż o 100 meczów mniej niż przy 26 w barwach Los Colchonerros. Z wciąż aktywnych zawodników piąty w tej klasyfikacji jest Parejo z Valencii z 54 golami na swoim koncie. Trzecim „muszkieterem" w ataku był Oscar de Marcos, który w drugiej połowie wchodził jaki trzeci napastnik i to właśnie dzięki jego grze bez piłki i absorbowaniu uwagi obrońców zarówno Raul jak i Williams mieli praktycznie czyste pozycje strzeleckie. Co ciekawe cała trójka w pierwszej połowie była praktycznie bezużyteczna w ataku i należała do najgorszych w zespole. Całkiem przyzwoite zawody rozegrał Inigo Cordoba i choć trudno wspomnieć jakąś jego spektakularną akcję ale kiedy trzeba to naciskał rywali (akcja po której padła pierwsza bramka) a kiedy trzeba to wspomagał defensywę dzięki czemu Yuri mógł trochę pograć w ofensywie. Naprawdę solidny występ i cieszy to że Muniain ma naprawdę dobrego zmiennika, który jest w stanie zagrać w podstawowej jedenastce bez obniżenia poziomu gry zespołu. To zresztą można rozciągnąć na cały zespół bo na prawej flance czy gra Susaeta, De Marcos czy też Ibai to poziom jest ten sam tak samo jak na innych pozycjach czy to w środku pola czy na obronie (Nunez/Yeray, Capa/De Marcos, Yuri/Balenziaga, Dani Garcia/San Jose itd.). Jedynie jak na razie Garitano nie próbował opcji w ataku bez Williamsa i Raula Garcii i tutaj można być ciekawym jakby to wyglądało, tyle że na takie testy póki co jest trochę za wcześnie gdyż punkty Baskom są naprawdę bardzo potrzebne i nie ma marginesu błędu.

Jedyne co martwi po tym spotkaniu to kontuzja Daniego Garcii. Nasz defensywny pomocnik, chyba najrówniej grający w całym sezonie gracz pierwszej drużyny, doznał urazu mięśniowego i jego występ na San Mames jest raczej wykluczony.

Statystyka meczu:
Składy:
Girona: Iraizoz – Ramalho (75' Doumbia), Juanpe, Alcala, Muniesa (63' Valery), Raul Garcia Carnero – Pere Pons – Granell, Borja Garcia (88' Roberts) – Portu, Stuani.
Trener: Eusebio Sacristan

Athletic: Herrerin – Capa, Nunez, Martinez, Yuri – Dani Garcia (73' San Jose), Benat – Cordoba (85' Balenziaga), Raul Garcia (81' Kodro), De Marcos – Williams.
Trener: Gaizka Garitano

Wynik: 1 – 2
Bramki: 37' Stuani – 53' Williams, 59' Raul Garcia
Żółte kartki: Juanpe, Portu – Capa, Raul Garcia, Martinez, Benat
Posiadanie piłki: 48% - 52%
Strzały: 6 – 8
Strzały celne: 2 – 5
Rzuty rożne: 3 – 3
Spalone: 1 – 4
Podania: 312 – 333
Faule: 18 - 18
Widzów: 10652
Sędzia: Sanchez Martinez jako główny oraz Cabanero Martinez i Gallego Garcia na liniach. Cała trójka pochodzi z Murcii.

 

fot. strona oficjalna www.athletic-club.eus

You have no rights to post comments

Ostatni/poprzedni mecz

Następny mecz

Betis   - Athletic

-:-

 Data: 08.12.2019 godz.: 14.00

Stadion: Benito Villamarin

Sędzia:

Poprzedni mecz

Athletic - Granada

2:0

 Data:01.12.2019 godz. 14:00

Stadion: San Mames

Sędzia: Cordero Vega

Tabela ligowa

Nr. Drużyna Bramki Pkt
1. Barcelona 74 - 13 75
2. Atletico 49 - 14 64
3. R.Madryt 73 - 33 60
4. Valencia 57 - 31 59
5. Villarreal 40 - 33 47
6. Sevilla 37 - 44 45
13. Athletic 29 - 33 35
18. Las Palmas 21 - 58 21
19. Deportivo 26 - 60 20
20. Malaga 16 - 45 14

Pełna tabela [click]

Shoutbox

Latest Message: 4 months, 2 weeks ago
  • Joxer : Link do sparingu z Paderborn: «link»
  • Joxer : Dzisiaj mecz rezerw o 16.00. Transmisja pod tym linkiem: «link»
  • Joxer : Kto ma ochotę i czas to dzisiaj o 16.00 derby rezerw z Sociedad - link do transmisji: «link»
  • Joxer : Witamy :)
  • Sylas : Witam
  • Leones2 : Transmisja dzisiejszego meczu na Tvp Sport :)
  • Leones2 : A co odnośnie Kepy. Skoro nie pasują mu takie zarobki, chce być gwiazdą światowego formatu, jak to napisał Aitor zagrał w 34 spotkaniach, to ja bym go posadził na ławę(albo i tak zrobiłby to Real Madryt) i może się stać jak z Llorente, też mu coś nie pasowało, ( odszedł chyba za darmo), myślał że się bardziej rozwinię, ale się pomylił , i wędrował z klubu do klubu :D Jak Kepa odejdzie z Athletic, tylko dla kasy,to życzę mu z całego serca żeby było jak z Llorente.
  • Joxer : A co do Ganei to nie jest baskiem ale jest wychowankiem klubu z Kraju Basków i o ile mi wiadomo między 9 a 18 rokiem wychowywał się i trenował w Kraju Basków. Dzisiaj albo jutro jeszcze napiszę coś właśnie o Ganei bo Athletic bardzo się nim interesuje oraz o planowanych przedłużeniach kontraktów. No i jeszcze napiszę dość ciekawy moim zdaniem artykuł o dość niepokojącej decyzji jaką podjął Urrutia ocierającej się o sabotaż klubu.
  • Joxer : Nie no spoko :) Chciałbym częściej coś wrzucać ale zwykle jest tak że muszę z kilku artykułów robić jeden bo newsów o Athletic jest mało gdyż jest to bardzo hermetyczny klub i mało co się wydostaje na zewnątrz ;)
  • Leones2 : A tak chciałbym się Ciebie Joxer czegoś jeszcze zapytać? Czy Cristian Ganea jest w jakimś stopniu baskiem?

Guests are shown between [].

Only registered users are allowed to post

Reklama

 Jedyny polski serwis Los Leones

Benfica LizbonaLeedsUtd.pl - Strona o Leeds United

Newcastle United