Kolejne zwycięstwo w stylu „na zawał serca" zafundowali swoim fanom podopieczni trenera Gaizki Garitano. Athletic ponownie okazał się lepszy w minimalnych rozmiarach od swojego rywala i po bramce Raula Garcii już w 41 sekundzie meczu pokonał Eibar, dzięki czemu może już patrzeć raczej tylko w górę tabeli gdyż przewaga nad strefą spadkową wynosi 10 oczek. Tak szybkie trafienie ustawiło to spotkanie i Los Leones przez kolejne 90 minut kontrolowali mecz i gdyby byli odrobinę bardziej skuteczni to mogli wygrać o wiele wyżej. Niestety nie udało się ale wygrana to wygrana i w przeciągu niespełna 3 miesięcy ekipa z Bilbao z zespołu desperacko walczącego o utrzymanie stała się drużyną, która może powalczyć o co najmniej Ligę Europy.

To był twardy derbowy pojedynek gdzie dominowała walka a zawodnicy nie oszczędzali się. Zapewne kibice La Liga mogli być rozczarowani bo przyzwyczajeni są do bardziej finezyjnego futbolu no ale nie mogło być inaczej gdy spotykają się dwaj baskijscy trenerzy z jasną filozofią gry opartej na bardzie angielskich wzorcach niż latynoskich. Athletic już w 40 sekundzie rozmontował defensywę Eibaru. Świetną akcją na lewym skrzydle przeprowadzili Yuri z Muniainem. Iker po otrzymaniu podania od Yuriego niemal natychmiast oddał mu piłkę widząc że wchodzi w pole karne a tam były lewy obrońca PSG i Sociedad podciągnął do linii końcowej i wycofał na 6 metr do kompletnie nieobstawionego Raula Garcii. Rulo mógł praktycznie zapytać bramkarza w który róg chce dostać ta bramkę. To była praktycznie egzekucja choć o mały włos a nasz ofensywny pomocnik trafiłby w bramkarza. Po tym golu Athletic tradycyjnie już się cofnął, ustawił podwójne zasieki przed polem karny i mogliśmy obserwować jak Eibar bezradnie miota się w ataku pozycyjnym. Los Armeros tylko dwa razy zagrozili bramce Herrerina w pierwszych 45 minutach. No w zasadzie półtorej raza bo pierwsze zagrożenie sprokurował Yeray, który zaliczył stratę przy wyprowadzaniu piłki i musiał faulować zawodnika rywali, za co otrzymał żółtko, gdyż szczęśliwie dla niego za jego plecami był Inigo Martinez. Druga sytuacja miała miejsce w 34 minucie kiedy na uderzenie z dystansu zdecydował się Kike Garcia ale Herrerin efektowną paradą przerzucił piłkę ponad poprzeczkę. Athletic najlepszą szansę miał w 17 minucie kiedy po udanym pressingu Eibar stracił piłkę, przejął ją Benat i z około 20 metrów uderzył wewnętrzną częścią stopy. Riesgo tylko odprowadził piłkę wzrokiem.

Nieco lepsza była druga część meczu, ale tylko dlatego, że Eibar nie miał nic do stracenia i musiał bardziej się odkryć. Tyle że to była woda na młyn dla Los Leones, którzy mogli spokojnie podwyższyć rezultat. Sam Inigo Martinez mógł zdobyć dwie bramki po świetnie bitych rzutach rożnych, kiedy piłką po strzałach naszego obrońcy minimalnie mijała poprzeczkę bramki Riesgo. Świetne okazje mieli De Marcos i Kodro, którzy dostali podania na wolne pole od Muniaina ale ich strzały mijały słupek bramki Eibaru. Doskonałą okazję miał Muniain po błędzie Cucurelli, którego naciskał Capa. Wychowanek Barcy podawał źle i futbolówka trafiła na 7 – 8 metr od bramki do Ikera, który uderzył jednak za słabo i wprost w bramkarza gości. Okazję do zdobycia bramki mial również Williams, który w swoim stylu na pełnej szybkości przedryblował 3 obrońców i tuż sprzed pola karnego zdecydował się na mocne uderzenie. Riesgo sparował piłkę a próbujący dobijać uderzenie De Marcos ostatecznie nie trafił w piłkę. Podopieczni trenera Mendilibara stworzyli sobie może z 1 – 2 groźniejsze sytuacje i obie miał Cucurella, który najpierw po przechwycie zdecydował się na strzał sprzed pola karnego ale piłka minimalnie minęła słupek i to przy pełnej asekuracji i kontroli Iago Herrerina a później po centrze z prawej flanki zdołał dojść do uderzenia głową na długim słupku ale zamiast w bramkę trafił w swojego kolegę z pola Sergi Enricha. To było na tyle w tym spotkaniu, które w sumie rozczarowało ale ostatecznie jak już wspominałem 3 punktu to 3 punkty i to jest najważniejsze, szczególnie na własnym stadionie. Szybka bramka ustawiła mecz i Athletic tak naprawdę nic więcej nie musiał a ponieważ Eibar prawie nie potrafił stworzyć zagrożenia pod bramką Herrerina to i wynik jest taki a nie inny a więc 1-0.

Mecz ustawiła szybko zdobyta bramka i dalsze jego losy to konsekwencja tego że Los Leones wyszli na prowadzenie i mogli grać swoją ulubioną piłkę a więc szybkie ataki. To trzeba przyznać że Garitano dopracował naprawdę nieźle. Tak samo jak żelazną obronę. Od kiedy Bask jest trenerem Athletic to zespół w 11 spotkaniach stracił tylko 5 bramek, co jest najlepszym wynikiem w La Liga jeśli weźmiemy pod uwagę tylko ostatnie 11 kolejek ligowych. Obrona to w tej chwili wizytówka drużyny choć zdarzył jej się mecz słabszy (z Sociedad), no ale ten jeden na tyle spotkań można spokojnie wybaczyć. W tych spotkaniach Athletic wykręcił też świetny wynik 22 punktów na 33 możliwe do zdobycia co jest jednym z lepszych osiągnięć. Jedyny problem zespołu to gra ofensywna i mała liczba bramek ale przy tej obronie również to można zespołowi wybaczyć skoro potrafi bronić, robi to skutecznie i nawet jedna bramka często wystarcza do wygranej gdyż rywale biją bezskutecznie głową w mur. Defensywa w tym meczu zaliczyła w zasadzie tylko dwa błędy. Jeden to babol Yeraya przy wyprowadzaniu piłki gdzie musiał faulować rywala i zarobił żółtko a drugi przy strzale głową Cucurelli, który był nieobstawiony na długim słupku ale kąt był bardzo ostry a i Herrerin asekurował lecącą futbolówkę. Reszta meczu to naprawdę bardzo dobra gra i ograniczenie zagrożenie do minimum. Nawet jeśli podopiecznym trenera Mendlibara udało się znaleźć jakąś dziurę i próbowali oddać strzał na bramkę Iago to zawsze mieli przy sobie obrońcę, który maksymalnie jak mógł utrudniał im oddawanie strzałów stąd sporo zablokowanych uderzeń oraz po prostu niecelnych. Nawet zwiększenie piłkarzy ofensywnych przez Eibar w końcówce meczu nie zmieniła tego stanu rzeczy. O wiele gorzej było w ofensywie choć i tutaj gdyby gospodarze byli bardziej skuteczni to chyba nikt by o tym nie wspominał. Zabrakło też trochę szczęścia np. przy poprzeczce Benata. Ważne że sytuacje bramkowe były i to zarówno po błędach rywali, po szybkich atakach oraz stałych fragmentach gry. W zasadzie trudno wyróżnić jakiegokolwiek zawodnika Los Leones bo cały zespół zagrał naprawdę dobrze a każdy z graczy świetnie wywiązał się ze swoich zadań taktycznych. Wszyscy zasuwali zarówno w ofensywie jak i defensywie od pierwszej do ostatniej minuty meczu mocno pracując na wygraną.

Statystyka meczu:
Składy:
Athletic: Herrerin – Capa, Yeray, Martinez, Yuri – Benat (61' San Jose), Dani Garcia – De Marcos, Raul Garcia (70' Kodro), Muniain (89' Ibai) – Williams.
Trener: Gaizka Garitano

Eibar: Riesgo – Pena, Arbilla, Oliveira, Jose Angel (80' Pedro Leon) – Diop (59' Escalante), Jordan – Orellana, Cucurella – Charles, Kike (59' Enrich).
Trener: Jose Luis Mendilibar

Wynik: 1 – 0
Żółte kartki: Yeray, Benat, Inigo – Diop, Oliveira, Arbilla, Charles
Posiadanie piłki: 46% - 54%
Strzały: 9 – 7
Strzały celne: 4 – 2
Rzuty rożne: 10 – 2
Spalone: 5 – 1
Podania: 222 – 299
Faule: 10 - 17
Widzów: 43363
Sędzia: Melero Lopez jako główny oraz Torre Cimiano i Martinez Serrato na liniach.

fot. strona oficjalna www.athletic-club.eus